Jump to content
Dogomania

maruda

Members
  • Posts

    249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by maruda

  1. To ja sprawczyni wszystkich nieszczęść ! Ale zapytajcie same Beaty czy nie przywiązała się już do Łapki i czy jej na niej nie zależy. Wiecie, jak chodziłam do schroniska i po pogłaskaniu i zabawie z małą odchodziłam, to ona podnosiła takie larum, że były momenty kiedy bez względu na brak lokum chciałam ją wyciągać z klatki. To jest okropne, okropne, kiedy się odchodzi od takiego zabiedzonego popiskującego psiaka i nie ma się pewności czy następnym razem jeszcze się go zobaczy. Bez względu na to, jak potoczą się losy Łapki, ona miała i tak wielkie szczęście, trafiając do Beaty.
  2. Beata, wysłałam Ci trochę pieniędzy na leczenie psa. Nic więcej w tym momencie nie mogę zrobić. Nie mam jej gdzie przenieść. Jesteś na pewno zła na mnie, ale napisz jak Łapka się czuje.
  3. Kiedy wywoziłyśmy psa ze schroniska nikt nie mówił o nosówce. Mówiło się o jakimś zapaleniu jelit czy żołądka u jednego psa, widziałyśmy u dwóch psów krwawą biegunkę, dziewczyny w tym tygodniu zaczęły coś podejrzewać jak lekarz tak przyjeżdżał i przyjeżdżał, ale myślałyśmy, że szykują się do jakiejś kontroli i usypiają psy zaziębione i chore na zapalenie płuc czy oskrzeli. Tam wiele zwierząt jest zaziębionych - ma zaropiałe oczy, kaszle i ma biegunkę. Łapka w porównaniu z wieloma psami, które tam są to okaz zdrowia. Lekarz przyznaje się do uśpienia trzech chorych zwierząt, ale nie mówi twarcie do końca na co były chore. Tam nie jesteś w stanie dowiedzieć się od lekarza ani kierowniczki czegokolwiek sensownego - wykręty, półsłówka, wzajemne oskarżenia. Dziewczyny widzą po psiakach, że mogą mieć nosówkę. Nikt oficjalnie tego nam nie powie, dziewczyny po prostu widzą objawy i domyślają się co to może być. Słuchajcie, my jesteśmy w tam trudnej sytuacji, że nawet nie zdajecie sobie sprawy - powiemy coś głośno to się może zacząć profilaktyka. Łapka wyglądała na zdrową - była wesoła, bawiła się, nawet jak ją badał weterynarz to nic nie stwierdził poza podwyższoną temperaturą. Czy myślicie, że w tajemnicy wrobiłbym kogoś w opiekę nad chorym na nosówkę psem ? Boże, teraz to na prawdę tracę wiarę w sens tego mojego chodzenia do schroniska. Głową muru nie przebiję, a teraz widzę, że mogę zaszkodzić innym psom.
  4. Lubię wszystkie zwierzątka, ale pająki się Panu Bogu nie udały. Panicznie się ich boję. Oczywiście nie mogłabym wyrywać im nóżek ani męczyć w inny wyrafinowany sposób. Natomiast kocham psy za to, że są wiernymi towarzyszami ludzkiego, wrednego gatunku. Uważam, że my, ludzie wykorzystujemy psy maksymalnie: psy pilnują naszych domostw, ratują ludzi zaginionych w katastrofach, pomagają policji tropić przestępców, itp., itd... Psy są nam, ludziom, wierne do granic możliwości. To mnie najbardziej osłabia: odwdzięczamy się im cierpieniem za pełną oddania służbę. Dziewczyny dziś były w schronisku: oczywiście budy dziurawe i nieocieplone, chore i źle wyglądające zwierzęta przeniesione do kwarantannika, gdzie tylko w dwóch boksach są budy - intencja jest jasna. Ten najbliszy tydzień będzie dla nich na tych mrozach straszny. Wiele może zamarznąć, a pani kierowniczka nie wychyli nawet swej główki zza bielutkich żaluzji gabinetu. A my czekamy na kontrolę z warszawskiego TOZ - wzorowa jakość pracy, wzorowa, tylko im pozazdrościć tempa i rozmachu. Przyjadą jak mina mrozy, a w schronisku zostanie jedna trzecia zwierząt - cześć może paść jeszcze na zakaźne choroby. W schronisku wiele zwierząt ma takie objawy jakby były chore na nosówkę - kaszel, zaropiałe oczy, chude jak szkielety. Nie wiadomo co robić. Jak można nie zaszczepić na nosówkę zwierząt w takiej dużej grupie ? Jak prezydent miasta na coś takiego pozwala ? Dobrze, że chcociaż Łapka śpi sobie na cieplutkim futrzaczku Lawinii i zajada specjały z rąk Beaty. Moja mama mówi, że nosówka dla psa powyżej pół roku życia nie jest już tak groźna - podobno najgorzej jest z małymi szczeniakami ( ona oczywiście nie wie, że Łapka wróci do Płocka do jej córci ). Wiadomo, że wygląda to żałośnie i psinka się męczy, ale zapobiegliwość i starania Beaty wprawiają mnie w osłupienie. Na moim biurku leży cały czas zdjęcie Łapki - zdrowiej mała, zdrowiej, lato czeka...
  5. Psu moich starszych nikt 10 lat temu nie dawał szans na przeżycie jak zachorował na parwowirozę - wydawało się: wyrok śmierci. I co - pies wygląda na jakieś 5 lat, a zachowuje się jak szczeniak. Ja wiem, że jak się patrzy na takie małe chore stworzenie to ma się wyrzuty sumienia. Ale ona u mnie na prawdę nie miałaby lepiej - ja siedzę w robocie ( muszę ) po 9 - 10 godzin ! Mała musiałaby być sama, jak bym powiedziała, że chcę urlop, bo mam chorego psa, to by mnie wyśmiano ! To dla niej wielkie szczęście, że trafiła do Ciebie. Wierzę, że Łapka jeszcze nie raz da Ci się we znaki, a w Płocku, w parku przed moim blokiem będę z nią wariować, a mała będzie tyranizować resztę psiego towarzystwa, które tam przychodzi.
  6. [quote name='Norbitka']Dziś wyglada to bardzo zle! Nie wiem co mam robić. Nie moge pojechac do Lublina! Silny kaszel i caly czas mruży oczy. Mam wyrzuty ze jak cos jej sie stanie .....! boje sie. Mroz ogromny nawet ja na dwor nie zabieram. A tak wczoraj bylo fajnie cieszyłam sie. Nawet nie wiecie jak bardzo mi głupio. Nie wiem jak mam jej pomóc.[/quote] Przepraszam, że nie wchodziłam cały dzień na forum, ale było u nas dziś dużo ludzi i nie miałam chwili czasu, przerzucającstosy zaległych papierów. Beata, pomyśl jak mnie jest głupio, że w pewnym sensie wrobiłam Cię w ten problem. Dlaczego Ci jest głupio ? Że ją karmisz, leczysz, dałaś ciepły dom ? Pomyśl, co by z nią było w schronisku ! Ja bym jej nie mogła wziąć do domu rodziców, bo stoczyłam bój z całą rodziną i niestety nikt nie chciał dać jej kąta. Gdyby nie Ty Łapki już by nie było ! Uwierz mi ! I ja i Łapka jesteśmy Ci wdzięczne.
  7. Nie wiedziałam, że psia kupa może być ładna. Chociaż pierwsze pytanie mojej mamy jak wrócimy ze spaceru z psem też jest: jak się załatwił Medor. A powiedz jak reagują Twoi znajomi i ludzie, którzy spotykają pięciołapkę na spacerze ? Jak ona zachowuje się wobec obcych ? Ile Ci przelać kasy Koleżanko ?:cool3:
  8. Wyobrażam sobie jaka jesteś zmęczona tym całym kramem, ale jednocześnie zaśmiewam się z Twoich doniesień o tej małej tyrance. Biedne są teraz te Twoje zwierzaki. A jak czuje się Hugo ? Siedzi gdzieś zamknięty ?
  9. Beata, ja Ci jestem wdzięczna za zaopiekowanie się Łapką czy będzie zdrowa, czy chora. Najważniejsze, że jest bezpieczna. Wiadomo, że jak jest chora to masz z nią większy kłopot. Po dzisiejszej wizycie u lekarza napisz na forum czy coś Ci doliczono, to przeleję pieniądze razem za obie wizyty i kupione leki. Psy jak wyjdą ze schroniska to tryskają szczęściem bez względu na wszystko, co tam jakaś choroba. Ważne, że dobry człowiek przytuli i da ciepły kąt.
  10. To samo było u psa moich starszych przez ostatnie dwie doby, ale po zastrzyku jest o wiele lepiej. Pewnie Łapka była już chora, a ja chorobę przywlokłam do domy ze schroniska na ubraniu. Musi być dobrze. Ta gorączka jest wysoka, wiem. Ale wyobraź sobie, że ona taka chora leżałaby w schronisku - psy szybko wyczuwają chorego zwierzaka i zagryzają go. Łapka jest w ciepłym domu i w Twoich troskliwych rękach - nic lepszego nie mogło jej spotkać po tym piekle w schronisku. Wiesz, ja nie chcę być nietaktowna, ale ile kosztowała ta wizyta i leki ?
  11. Mam złą wiadomość dla tych, którzy liczyli na pomoc RSPCA jeśli chodzi o schroniska - oni podobno stosują eutanazję - niekoniecznie uzasadnioną skróceniem choremu zwierzęciu cierpienia. Dziewczyny z Arki radzą raczej kontaktować się z niemieckimi organizacjami, które podobno są bardziej prozwierzęce, to znaczy nie zabijają zwierząt jeśli w schronisku jest ich zbyt dużo. Co o tym myślicie ? Ja osobiście jestem za przedstawieniem całego problemu ( łącznie z dokumentacją zdjęciową ) Pani Dorocie Będkowskiej oraz koniecznie trzeba zainteresować media ogólnopolskie. Macie jakichś znajomych odważnych dziennikarzy ? maruda
  12. [quote name='Norbitka']Chetnie wychodzi na dwór i biega. Dokładnie omija lód ale dzis popruszyło sniegiem i jechala z górki biedna na mordce;) Ciezy sie jak ja zabieram. I ma to samo co Sonia u Adri...... kocha zjadac kupki. W jej przypadku mysle ze to niedobory bo Hugo mial tak samo. Wczoraj kupilam wędzone udzy i to chyba był blad pochlonęla to ucho w momencie. Mam nadziejej ze jej to nie zaszkodzi. Dzis malo co zjadła i to mnie najbardziej niepokoi. Ok zaraz siadam w auto i jade z nia do tego weta[/quote] Ale jak ona biega ? Myślałam, że nie będzie sobie radzić na dworze... Wiesz trochę mi szkoda Twojego Hugo - nie pozwól jej go tyranizować, w końcu on u Ciebie był pierwszy ! maruda
  13. [quote name='Norbitka']Jej nie daje rady;) Mialam najazd rodziny. Ciągłe "tańce z MOPem Do tego psy wyprowadzam oddzielnie. Istny cyrk.Na 16:00 jestem umówiona u weta. Zobaczymy co on powie. Dzis biegunka za.... cała podłoga. Jestem zmartwiona. Ale moze to wpływ tabletek od robaków? Mała za nic nie zalatwi sie na dworze za to zaraz po przyjsciu jest kałuża ( i nie tylko :P ) w domu.[/quote Ona jest po prostu niczego nienauczona. A do tego pewnie woli siedzieć w domu - siedzenia na dworze na mrozie ma już dość na całe życie. maruda
  14. [quote name='Norbitka']Dlatego ich izoluje od siebie i tak mam zamiar chociaż z tydzien. Dzis zakupilam jakies superwitaminy ;) musze troszke wzmocnic Łapkę. Zastanawiam sie czy dobrze robie bo karmie ja min.Royalem canin maxi junior dla psów od 5-15mc.życia. Karma była kupiona dla dogiego ale ona tez do malenkich nie należy. Rano dostaje ser z żółtkiem na obiadek mieso z ryzem lub makaronem i warzywami a na kolacje RC. Co jeszcze mozna ulepszyc?[/quote] Dzwoniłam do Chirona - nie mają tej surowicy i nie wiedzą kiedy będzie. Nie wiem co zrobić. maruda
  15. [quote name='Norbitka']Wracajac jeszcze do surowicy o ktorej wspomina Marzena żeby jej podac. Przypuszczam ze w malym mieście tego nie maja w razie czego. Tak? W jakim celu to sie podaje? Czy powinnam to zrobic? Gdzie ewentualnie w Lublinie trzeba podjechac? Znam tylko 2 lacznice jedna w której odszedł przy narkozie mój wyżeł (mam do niej awersje) i druga malutki gabinet na Mickiewicza gdzie jezdzilam na zastrzyki z szynszylą.[/quote] Jeszcze dziś zadzwonię do Chirona ( to dobrze wyposażona przychodnia dla zwierząt w Płocku ) i zapytam, czy można taki preparat kupić i wysłać ( nie wiem jak się to przechowuje - może piszę głupoty ). Mój pies, a właściwie pies mojego ojca już drugą dobę nie śpi w nocy tylko ma biegunkę - boję się, że czymś go zaraziłam. No ale co robić - zostawić te stworzenia w schronisku na łaskę i niełaskę tych pseudopielęgniarzy ? Jak się tam przychodzi to oni mają jeszcze jakieś opory i boją się tak na całego olewać zwierzaki. Gdybym tam nie chodziła to i Łapki by już pewnie nie było ! maruda
  16. [quote name='Rzenia']Tak myślałam, choć jak przeczytałam że doziowi przyda się towarzyszka to pomyślałam ze może jednak na stałe. Podejżewam że trudno będzie znajeźć jej domek, ludzie teraz nawet sprawnych psów adoptować nie chcą. Ciekawe, co wtedy zrobi Beatka? A pewnie zdąży się przywiązać.....;)[/quote] Łapka ma wrócić do mnie do Płocka jak wprowadzę się do swojego mini-mieszkania za jakieś trzy miesiące. Mnie jej kalectwo rozczula - ona biedna tak śmiesznie kica jak królik i ciągle ma coś do zaszczekania. W oblodzonym boksie w schronisku było jej bardzo ciężko. Bałyśmy się, że jak trafi do dużych psów to ją zagryzą, bo jest to tam normalne - wiecie taka naturalna forma eutanazji - nawet pan doktor nie musi wyciągać strzykawki ! Nie wiem czy o tym pisałam,ale byłyśmy świadkami pogryzienia psa przez dwa pozostałe pod koniec grudnia. Gdyby nas tam nie było, to prawdopodobnie nikt by o tym nawet nie wiedział. Kiedy kuśtykająca na tylną łapkę psinka została wyciągnięta z boksu, pan pielęgniarz powiedział z nutką zastanowienia w głosie: "damy mu jakieś pół godziny odpoczynku". Zapytałam co zrobią z psem po tej pół godzinie: "No wie Pani, tu nigdzie nie ma miejsca "( a stały trzy puste budopodobne rudery trochę dalej ). Po naszych namowach pan wspaniałomyślnie umieścił trzęsącego się psa w budzie a nie ze swoimi oprawcami. Niestety, tego pieska już nie ma... maruda
  17. [quote name='Rzenia']Norbitka, ja nie mogą się jakoś doczytać, suczka jest u Ciebie tymczasowo czy na zawsze? I czy byłaś z nią u weta odnośnie tych wszystkich objawów?[/quote] Łapkę zabrała do domu tymczasowego Norbitka z pomocą Lawini i Anielicy na mój rozpaczliwy apel. Usłyszałyśmy, że w schronisku w Płocku mówi się, że takiego kalekiego dziwaka nikt nie będzie chciał. Ja jej obecnie wziąć do domu nie mogę ( bo nie decyduję o lokalu, w którym mieszkam ). To mogło w najbliższym czasie oznaczać tylko jedno, że piesek może w niewyjaśnionych okolicznościach zniknąć. Dziewczyny się zorganizowały i zabrały ją z Płocka do Warszawy, a potem do Lublina. Przezabawny szczeniak trafił więc z cuchnącego mokrego boksu do cieplutkiego domku Norbitki. Poszukaj sobie na wcześniejszych stronach zdjęć, które dziewczyny robiły Łapce w czasie podróży. Gdyby więcej takich cudów mogło się zdarzać... maruda
  18. [quote name='Norbitka']No tak a ja dalej nie wiem czy mam sie bac. Nadal jest posapywanie w oczkach juz obu żólta wydzielina w malej ilosci.Kupa normalna. Mała radosna.Dzis juz nie rzuciła sie na jedzenie ale to moze wpływ tego ze wczoraj dostala tabletki od robali a poza tym dostaje sporo jedzenia 3 razy dzienie a do tego smakołyki na spacerach.[/quote] Myślisz, że ona jest chora na nosówkę ? Czy Hugo jest zaszczepiony ? Zresztą on jest młody, a dopiero kilkakrotne szczepienie daje odporność Proszę Cię podaj mi numer konta, podaj obu psom surowicę ! Ja natomiast jestem po ostatniej wizycie w schronisku pogryziona przez pchły. Boję się trochę o mojego psa - ma okropną biegunkę, a tam podobno psy chorowały na jakąś zakaźną chorobę układu pokarmowego i oczywiście były uśpione, bo po co leczyć ?:angryy: maruda
  19. [quote name='Witokret']...sluchajcie, ja wiem, ze czesto to pytanie padalo i wszyscy z reguly pukaja sie w glowe, gdy je slysza, ale CZY W TYM KRAJU TOZ W OGOLE MA COS DO POWIEDZENIA? Bo moze jest tak, ze te sprawy do TOZu w ogole nie trafiaja? Moze, gdybysmy mieli dowod na to, ze sprawa zostala tam zgloszona, to ich reakcja bylaby inna? moze w ogole bylaby jakas? Faktycznie, nie mozna tego dluzej tak zostawiac...[/quote] Problem polega na tym, że w TOZ również pracują ludzie, a ludzie czasem po prostu potrzebują pracy, a czasem kochają zwierzęta. Wszystko zależy od ludzkiej motywacji. Coraz częściej też od tego, komu można się narazić ruszając jakąś sprawę. Przecież opieka nad bezdomnymi zwierzętami to obowiązek gminy - czyli nas wszystkich. W imieniu gminy działa rada miasta, a wykonuje jej uchwały prezydent. Większość naszych samorządowców traktuje swoje posady jak okazję do łapania fuch, a nie służbę publiczną. Kto podskoczy prezydentowi czy burmistrzowi ? Kto podskoczy spółce SITA, która ma filie w całej Polsce , a dla której prowadzenie schroniska jest działalnością gospodarczą? Dlatego z tym problemem trzeba wyjść poza swoje miasta - skrzyknąć ludzi w całym kraju i nagłośnić sprawę tak, aby nie dało się już nic lokalnie zatuszować. Dla nas bezdomne zwierzęta to istoty odczuwające ból, dla samorządowców i spółek oczyszczania miast to są odpady, które trzeba jakoś składować. Ale cała ta obojętność i zmowa milczenia wokół schronisk musi zacząc dzięki presji społecznej pękać. Zanim cokolwiek się zmieni miną pewnie lata i przez ten czas wiele zwierząt zamarźnie, zostanie zagryziona, uśpiona, zagłodzona. Ale jeśli nic się nie zacznie zmieniać, to zamęczonych zwierząt będzie kilkakroć więcej. Wyobraźcie sobie, że teraz w płockim schronisku kilkanaście psów przebywa w betonowych boksach bez bud - na takim mrozie ! Prywatnej osobie w takiej sytuacji zwierzę można odebrać, można jakoś ukarać, skierować sprawę do prokuratury, a tu ? Samorządowcy wiedzą, w miejskim inspektoracie weterynarii podobno pracuje nasz pan lekarz, TOZ w Warszawie wie i nic się nie dzieje. Uważam, że dla pilnowania zapisów ustawy o ochronie zwierząt potrzebny jest Rzecznik Praw Zwierząt - ktoś na wzór warszawskiego Pełnomocnika Prezydenta ds. Zwierząt. Gdyby można dotrzeć jakoś do obecnego prezydenta i namówić go na inicjatywę ustawodawczą w tej sprawie - on ma przecież takie uprawnienia, gdyby do tego czasu powołał swojego pełnomocnika na całą Polskę. Wiem, że nie każdy kocha PiS, ale najwładniejsi bliźniacy w Polsce podobno kochają zwierzaki. Myślcie, kogo znacie ? Jak do nich dotrzeć ? maruda
  20. [quote name='lavinia']a mnie nie daje spokoju to, że widziałyśmy w sobotę biało - czarnego psinka na wybiegu, skulonego ze strachu i dwa inne psy biegające wokół pełne agresji.... i stało sie najgorsze - wczoraj ten psiak został zagryziony, a ja mam jeden wielki wyrzut sumienia, że tego nie przewidziałyśmy..... a co ze szczeniakami ? a co z jamnikopodobną sunią, którą też atakują inne psy ? a co z resztą ? dziewczyny - materiały mam, myślę, że wizyta nastąpi w środę, ale oczywiście dam wam znać wszystkim wcześniej a co do pięciołapki, to jestem w niej zakochana - jest cudaśna i proszę ja wymiziać od ciotki, z którą jadła frytki z jednego opakowania ;)[/quote] Lawinia, myśmy ostrzegały nie raz, że w tym boksie nie może sobie biegać kilkanaście zwierząt. Zagryzienia w płockim schronisku to standard. W tym właśnie boksie w wakacje też była sunia ( nazwałam ją Miłka, bo ciągle się przytulała, jak ją wyciągnęłyśmy - i tu należą się podziękowania mojej Szefowej, która znalała jej dom u swojej rodziny ). Miłki w tej chwili też prawdopodobnie nie byłoby już. Sprawy schronisk w Polsce nie można odpuścić - Forumowicze mają pewnie dokumentację nie na jedną sprawę w sądzie. Potrzebujemy natomiast lidera- kogoś, kto nas zgra i pokieruje naszymi poczynaniami. maruda
  21. [quote name='agat21']Nie wiem, co moge napisać poza tym ,jak bardzo bardzo jesteście kochane, że zabrałyście Łapkę z Płocka. Dobrze, że chociaż ta psinka jest juz bezpieczna. szkoda tych, co zostały... i podobno są "odporne na mróz -20 stopni" :-( :-( :-([/quote] Chciałam Wam powiedzieć, że prawdopodobnie uratowałyście jej życie - pan doktor był ze strzykawkami nawet w niedzielę - tam się dzieje coś na prawdę złego. Jego nigdy nie było w schronisku tak często. Przepraszam, że nie piszę do osób, które zadeklarowały się do pomocy w sprawie nagłośnienia warunków, jakie panują w polskich schroniskach, ale czekam na założenie stałego łącza bo na razie "ciągnę" internet przez modem i to jest cholernie kosztowne. Poza tym naradzamy się "poza kulisowo" z dziewczynami, jak to wszystko ruszyć. Proszę o cierpliwość - to co się dzieje u nas w schronisku w nie daje nam spokoju. Dziewczyny w sobotę oglądały też szczenięta, które są na granicy życia i śmierci. Tego się po prostu nie da wytrzymać. Ostatnio w prograie TVN STYLE Bożena Wahl ( Wall ? - przepraszam, nie wiem jak się pisze jej nazwisko ) powiedziała, że jest psychicznie uzależniona od idei pomagania zwierzętom. Jestem przekonana, że takie zjawisko ma miejsce wśród niektórych w Płocku. Ode mnie już znajomi uciekają jak zaczynam temat ratowania bezdomych zwierząt. Najgorszy jest brak środków i brak domów tymczasowych. maruda
  22. [quote name='Norbitka']Hugo sie zakochał!!! Mała je z jego miski, zabrała jego materac gryzie go a on nic tylko w nia wpatrzony. Już widac ze bedzie z niej ananasek :) jest bardzio zywa i nie daje sobie w kasze dmuchac :)[/quote] Wiedziałam, że tak będzie - jej wola i radość życia mnie zniewoliły. A wczoraj w płockim schronisku w boksie gdzie jest kilkanaście zwierząt, psy zagryzły na śmierć jakiegoś biedaka. Cieszymy się, że Łapka jest bezpieczna i trafiła z piekła prosto do Norbitkowej arki. Ale myśl o tym, co się dzieje z resztą zabiedzonych psinek nie daje nam spokoju. maruda
  23. [quote name='Norbitka']Oczywiscie ze mam futrzak.Własnie czy to jest skóra? Dzis mialam zamiar to uprac ale wyglada mi to na naturalna skóre. Dzis dostala inny kocyk bo futrzak sie wietrzy:) Hugo jak ja wącha dostaje ślinotoku ;) slina cieknie do samej podłogi. Jeszcze jedno szaleją teraz obok mnie oboje. Sunia nie odchodzi od moich nóg a Hugo urzadza tance. Zauważyłam u malej w jednym oczku żółtą wydzieline. Jest radosna nienajedzona. Kupki sa wolne ale mysle ze to stres i zmiana jedzenia.[/quote] Widzę, że ona ma u Was życie jak w Madrycie - będzie spała na futrach, znoszona po schodach, rasowy adorator ją zabawia, no, no, no. :-o Pytałam naszą weterynarkę kiedy sunia może dostać pierwszej cieczki - powiedziała, że nie ma na to reguły: może mieć 8 miesięcy, a może i rok. Mam nadzieję, że ta ropka z oczu to tylko ropka, a nie objaw ... Teraz dopiero zaczynam się bać: kasłanie, ropa z oczu. Nie mam telefonu w TPSA, ale zaraz zadzwonię. maruda
  24. [quote name='malagos']Norbitka, a moze masz szampon przeciwpchelny? I umyje psiaka, i na poczatek odpchli.[/quote] Łapka była odpchlana u weterynarza i szampon też został dołączony do Pakuneczku, ale ja wiem o co Norbitce chodzi - tam psy w boksach leżą na zasikanych podłogach - ona po prostu cuchnie. maruda
  25. [quote name='Norbitka']Ale jak to mówią nie ma tego złego.... itd. miałysmy okazje poplotkowac w tych zimnych, ciemnych polach;) Łapka po kąpieli spi zagrzebana w koce w łazience pod grzejnikiem.[/quote] Zdjęcia są bombowe ! Wiem, że droga była dla Was koszmarna,ale jak zobaczyłam ją śpiącą pod kapslem to dostałam ataku śmiechu. Dzwoniłam do lekarza w sprawie szczepień - no widzicie, to jest przykład opieki weterynarza na zwierzętami w tym schronisku - nawet nie wiadomo jaką jej podano szczepionkę na wściekliznę, ale dane osoby zabierającej psa spisano na kilku stronach podaniowych - jak zeznanie podatkowe. Nasza weterynarka powiedziała, że najlepiej byłoby podać jej surowicę, która jest droga i dlatego chciałam od Norbitki numer konta. Lawinia nie chciała ode mnie wziąć na małą nawet paru groszy. Weterynarka w Płocku powiedziała, żeby nie mieć najczarniejszych myśli, bo ten kaszel zaraz nie oznacza nosówki, a wiekszość psów w schronisku jest przeziębiona. Nie ma na to mocnego, skoro psy ciągle przebywaja w mokrych boksach, a jedzą te które są dominujące - zawsze jakiś w boksie nie dojada. Miejmy nadzieję, że to tylko osłabienie i przeziębienie. Opieka nad takim pieskiem to jest duży obowiązek, ale mimo wszystko zazdroszczę Ci, że możesz sobie z nią być. Mam nadzieję, że Twój mąż też ją polubi. Pewnie pierwszy raz w życiu miał taką akcję z powodu bezdomnego kalekiego szczeniaka - to jest dopiero szczyt bezinteresowności. maruda
×
×
  • Create New...