Jump to content
Dogomania

Aggie

Members
  • Posts

    886
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aggie

  1. czyli raz jeszcze (bo wcięło mi posta!!:angryy: ) reasumując - ja i Basia - 1200 zł, mar.gaj - 100 na kastrację, brakuje raptem 300 zł. Jakby to miało zaważyć o jego życiu - i nikt inny się nie znajdzie ja może coś jeszcze dorzucę w poczatkowej fazie Aga - kiedy mam dokonać pierwszej wpłaty? już? PS absolutnie się nie zgadzam z postem rudej i tą beztroską z jaką pisze o wyrokach na psy. Baardzo jednostronnie droga koleżanko. ale nie bedę sie tu rozpisywać z opisami sytuacji i argumentami bo widzę że już kilka osób zripostowało to i użyło wielu argumentów które i mi przychodzą do głowy.. cóż - wyroki zawsze jest łatwo ferować, taka juz ludzka natura.... tylko jesli to jest kwestia zycia i śmierci - trzeba być chyba bardziej wstrzemięźliwym.... mysląc w ten sposób to i chorych psów nie opłaca się ratować - po co? przecież są setki tych zdrowych co to na dopm czekają...
  2. Tigress - co ja tam wiem w porównaniu z innymi dogomaniaczkami, ale powiem tylko to - dobrze to o mnie nie świadczy ale moje psy (zwłaszcza razem) nie sa oswojone z widokiem innych psów. Mój mieszaniec Bari - który juz nie zyje - tez nie był.... Ja pomyslałabym o tresurze - przy dobrym trenerze zawsze to cos poprawi (wbrew ogólnym opiniomj a uznam oportunistycznie ze wiek moze nie grać tu roli ) poza tym - miej oczy dookola głowy (jak ja) i nie martw sie tak bardzo - rzadko ktory duzy pies kocha wszystkie inne psay
  3. dokładnie tak... Gwiazdeczka - ale tu nie chodzi jedynie o miejsce docelowe - tylko o to czy pies w takim stanie nadaje sie do adopcji i to przez kogo...
  4. no dobrze zrozumiałaś...:lol: też mówię - kombinujcie dalej , to już zawsze mniej do uzbierania :diabloti: a co do moich pobudek - ja chętnie bym pomagała jeszcze większej ilości psów ale szczególnie nie znosze eutanazji jeśli stworzenie rokuje jakąś nadzieję.. dla mnie to takie trochę morderstwo z zimną krwią.... (a jak wszyscy wiemy zarówno w POlsce jak i innych krajach łącznie ze światłymi Stanami to są czyny masowe, przerażająco masowe....) wystarczy że pies zostanie przez kogoś subiektywnie okreslony jako nie mający szans na adopcję.... albo jak w Stanach nie przejdzie 10 stopniowego testu osobowości (którego moje psy na pewno by nie przeszły...) ech, co ja się tu rozpisuje.. otóż ponadto Born jest podobny do jednego rudego kudłacza z Palucha którego już, już bym adoptowała... ale nie raczył się zjawić opiekun przez pol godziny, TZ sie zniecierpliwil - stwierdził że wszystko jedno który - to może ten/?- i tak mamy Raffiego.... A tamten pies i jego spojrzenie ciagle mam w sercu......:-(
  5. to ja odwiedze... szkoda futrzaka... :-( tylko tutaj tyle nieszczęśc że już nie wiadomo gdzie oczy skierować.....
  6. myślcie kobiety , myślcie szkoda psa bo i mlody i piękny (ja to tez od razu widze mojego Zorana - jakby tak trafil do schronu, tfu, tfu. to wątpię czy ktoś dałby mu szansę.... :shake: , a on dla nas i rodziny taki kochany jest....) jakby co ja sie dorzuce - jesli wydadza psa deklaruje 200 zł miesiecznie, no to już część z tych 1 500 macie...
  7. Atakują wszystko co żywe :-( mojego TZ troche lepiej sie słuchają ale on wychodzi wieczorem (mniej zwierzat o 24ej). I nie ma tu żadnych podobieństw - Zoran od 8 tygodnia życia u nas miał w wieku 1,5 roku indywidualnego trenera który naprawde go wyprowadził na prostą (przez 6 miesiecy) ale jak widac towarzystwo Raffiego dodalo mu w powrotem werwy. Raffi wiek - 6-7 lat - w grudniu 2005 wziety z Palucha. Byl na lancuchu przy budzie, wygryziony ogon choroba sieroca, samookaleczenia, dysplazja , niezidentyfikowana do tej pory choroba skóry, alergia ne pewne rodzaje białka (tunczyk)... Heros - wziety z hodowli w wieku 9 miesiecy - szkolony na psa policyjnego, bez predyspozycji do tej pracy ale złamany psychicznie przez tresure (ten jest łagodny jak baranek, boi się jakby co każdego). No i jakims cudem dogaduja sie perfekcyjnie ale ich niecheć do świata zewnetrznego jest spora (Zoran, Raffi) - ten pierwszy włączając z rzadka ludzi, drugi - wszystkie inne zwierzeta oprócz Herosa i Zorana..... No a Heros jakby co leci za nimi i tyle......I wyobraczie sobei ze leca do was 3 owczarki... Moze ja jestem porzewrazliwiona ale nie chcialabym zeby jakiekolwiek stworzenie skrzywdzily przez moje niedopatrzenie... i dlatego tak zazdroszcze wszystkim wląscicielom psow którzy moga sie spotykac w grupie....
  8. ech, z zazdrością patrzę na te wasze umawiania się ..:-( ja tez pod Lasem Kabackim tyle że od Puławskiej... w Pyrach .. tylko że ja nie mogę polecić swoich psów jako towarzystwo :-( i strasznie tego zaluję... pomimo moich staran przy wychowaniu Zorana (zapoznawanie od szczeniaka z wszystkimi psami) te moje mordy izolują mnie od innych właścicieli psów.. nawet suczek :placz: :placz:
  9. [quote name='Aga i Krzyś']Donoszę z prawdziwą radością, że dziś rano balonik powrócił po długiej wędrówce po dragonowych jelitkach!:multi:Radosci mojej nie było końca, tym bardziej, że i bieguna ustała - odpukać:p[/quote] no a już miałam pisać rady :cool3: :cool3: :cool3: nie chciałabym nikogo zniesmaczać ale ja z dupska Zorana wyciągnelam niegdyś bandaż długosci ok metra.. o stanie bandaża przez delikatność nie wspomnę. Zauważyłam go przez przypadek - myslalam że opatrunek zgubił, częściowo zdarł.. Stwierdzam jednoznacznie - było to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć mojego życia... a że najbardziej obrzydliwe to na pewno :cool1: A tu taki maly balonik...:cool3:
  10. hmmm a jednak przeszedł.... cuda...... :diabloti:
  11. Nie mogę z ta dogomanią - napisałam takiego długiego posta i szlag go trafił. Nie mam siły odtwarzać. Co do mieszkania w bloku - to jest problem.Ja kiedys mialam mieszańca też onkowatego i tez nie przepadał za innymi stworzeniami, nie lubił facetów a zwłaszcza pijanych... ale nie był najgorzej wychowany na naszej klatce i generalnie ludzie sie jakoś dogadywali ("ja go przytrzymam , pani przejdzie pierwsza ze swoim itp..) Teraz jak pies szczeknie albo warknie to już koniec świata - wściekła bestia.. Muszę powiedzieć że ludzie na dawnych osiedlach i np w rodzinnym Gdańsku byli generalnie o niebo sympatyczniejsi dla siebie... JA ZA WAS TRZYMAM KCIUKI. MAM NADZIEJE ZE BEDZIE DOBRZE. moj schroniskowiec po roku zaczał w ogole okazywac jakiekolwiek objawy aprobaty (machniecie ogonem, noszenie patyczkow) ale to zajeło ponad rok żeby wyraz kompletnej izolacji od otoczenia zniknał z jego pyska...choć częściowo Zycze żeby Wam tez sie udało.. ja bym swoich agresorów nie oddała nikomu nie mówiąc o innych rozwiazaniach chociaz musze przyznac - zycie z nimi nie jest najłatwiejsze, a część spacerów stresująca...... czsem tez mam chwile zwątpienia
  12. Bardzo mi was szkoda. Niestety borykam sie sama z podobnym problemem. ja o tyle mam lepiej że mieszkam w domu i to zaraz obok lasu. Przedtem wychodzenie na spacery było koszmarem a utrzymanie na smyczy nawet nie trzech a dwóch to grubsza sprawa. do tej pory nie rozumiem jak one sie miedzy sobą dogadały skoro tak nie znosza wszystkiego co się rusza... :shake: na szczęście ludzie są na ostatnim miejscu jesli chodzi o agresję... (w zasadzie tylko jeden nie lubi jak ktos do mnie podchodzi lub nawet nachalnie sie patrzy) Jesli chodzi o blok - cóz - mieszkałam z 10piętrowcu, z moim poprzednim psem (też nie znosił wiekszości stworzeń - te moje ONki i ONkowate to wszystkie jakies takie...). Nie był zbyt miły - a już podpitych facetów nie znosił... I nie był najbardziej agresywnym psem na klatce pomimo wszystko więc ludzie się jakoś dogadywali... Teraz wystarczy że pies nie tak się spojrzy albo szczeknie i już jest awantura - ja tam zawsze powtarzam - TO JEST PIES, co z tego że szczeknął albo warknął... (do cholery z polityczną poprawnością - to jego sposób komunikacji.. ). Awantury typu - pani pies jest agresywny niestety zbywam na zasadzie: "zrobił pani cos? Nie? to o czym pani ze mna rozmawia? Mam go na smyczy , czasem w kagańcu, a że szczeknął - trudno - ja tez nie do wszystkich się uśmiecham" :oops: Tylko nadmienię że żaden z moich psów nigdy nie sypiał na kanapie i staram się nie witac na ich zyczenie i nie pozwalam im wchodzic i wychodzić z domu pierwszym. Zresztą - zgadzam się bardzo z JoSi. Ja tez już czasami nie wiem co mam zrobić żeby były grzeczniejsze... ale nigdy ich nie oddam i nie uśpię... RAZ JESZCZE - BARDZO WAM ŻYCZE POWODZENIA I TRZYMAM KCIUKI.... Trudnych z charakteru ludzi tez świat toleruje.... Nie każdy pies z trudnym charakterem jest stracony.. Jak tak sobie pomyślę - to bardzo mało znałam idealnych psów co to by nigdy, nic .....
  13. Oczywiście że ma sens!!! Aga - wpłacę coś dla Ernesta, a do tego chciałam zapytać czy ktoś potrzebuje wykładzinę biurową bo właśnie na nową wymieniamy. jak nikt to kaze wyrzucić , jak ktoś to może wy, albo sochaczewski Azorek... Co do leków - mi lekarz dał dla Raffiego tylko rimadyl.... :roll: daję raz na 3 miesiące i to okresowo pomaga niby mi głupio stawiać sobie sama diagnoze ale napiszcie mi jeszcze co można psu dorzucic coby dysplazja (tyż poschroniskowa) się nie pogłębiała..) Ma ktoś dostęp do bonharenu? Ja bym chętnie kupiła..... jesli to taki cud.. tylko nikt mi go nie przepisał....:crazyeye:
  14. Będę myślami, będę pod mailem będę czekała na jakies info.... ciagle nie mogę przetrawić tej takiej tragedii.... nie moge się jakoś psychicznie pogodzić z czymś takim..... ....:-( :-( :-( :-( PS mały off: przy okazji przepraszam asiuniep za brak info o Ciapku... sama ich nie miałam... wydaje mi się że wszystko ok się skończyło... i tak mam niedosyt że nie postaralam się o namiary na ludzi....
  15. po prostu nie wierzę jak coś takiego czytam..... nie chcę wierzyć.....:-( :-( :-( jaka straszna krzywda dla dobrego człowieka i jaka krzywda dla zwierzaków...... jakbym jakoś mogłą pomóc ..... wziąć nie mogę .. :shake: wspomóc mogę finansowo, transportem... nie wiem.... wyjeżdzam na 2 tygodnie ale potem... ech..... jak się takie rzeczy czyta zyć się odechciewa......:-( :-(
  16. :-( :-( :-( :-( och słów mi brak.... ale pomysł że ktoś mu pomógł....:angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: .. tak mi przykro
  17. z transportem nie dam rady, wyjeżdzam na 2 tygodnie, ale żeby nie było że ja tylko ONki wspomagam, wpłacam na AFN 80 zł na LOGO. Pies w potrzebie to pies w potrzebie....rasa ma tu małe znaczenie :angryy:
  18. to ja poprosze o jakies zdjatka śliczności z Ostródy... jak to marudna ciotka z dogo :diabloti:
  19. ach miło mi że w końcu dotarło...:multi: słyszałam że najbardziej się przydadza jednak palety, no nic straconego.. zawsze mam jeszcze trochę tego na magazynie :cool1: a ta w ogóle mam nadzieję, że jednak coś sie z tego uda zbudować np jakieś zadaszenia małe z tej plexi co tez pojechała.. w końcu jakoś konkretnie (znaczy oprócz kasy :diabloti: ) pomogłam co mnie niezwykle cieszy..
  20. dawaj do mnie na priv, koniec przyszlego tygodnia obiecuje wplate? jakie sa koszty leczenia?
  21. :lol: trzymamy kciuki za TZta i dzieciaczki....... ale tu Paduś bedzie miał pierwszy spacerek :cool3: czekamy i spacerujemy na pierwsza stronke?
  22. oj a co sie dzieje z Bertą?? ja tu mysle jak zapłacić za sterylkę bo pierwszą stronę przeczytałam....:shake:
  23. przepraszam , nie mam czasu czytac calego watku - co tej biedulce dolega, gdzie ona jest??
  24. ojej, taka ślicznota mnie ominęła???? tylko trzy strony od grudnia ma?? skandal!! dalej pysiu - walcz o domek....
  25. transport umówiony, towar pojedzie razem z kilkoma workami karmy i szefem magazynu pewnie coby pomóc (tak go natchnełam jako jego szefowa na rozmowie w biurze dzisiaj :diabloti: :diabloti: ) pojada jako dodatek płotna od hamaków - moze sie jakos przydadza, prosze sie nie zrazac jesli beda na nich plamki - pranie usuwa je w 90% czekam niecierpliwie na relacje. Jesli cos bedzie bezużźyteczne dla psiaków prosze sie nie zrazac, zawsze za pare złotych mozna sprzedac i kasa na psiaki... (nawet was nie chce denerwować ile ten stuff kosztuje jak sie nadaje na eksport :razz: ) Oby tylko się przydał i przysłuzył jakos... nie wszystko widziałam więc tak sie od razu asekuruje...
×
×
  • Create New...