-
Posts
791 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by VitisVini
-
Pomimo upału nabawiłam się zapalenia gardła-hej ale to boli (??!!):angryy:.Polecam polopirynę C,albo S. W schronie było jak zwykle,a Bazylka ciągle za kratami :-( [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/891/b7c95fed56135871.jpg[/IMG][/URL] ale za to w boksie -mała trąba powietrzna [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/900/0196f05fefebfa37med.jpg[/IMG][/URL] Pewnie tak się cieszy z tej kurteczki jeansowej,którą ktoś jej zamiast kocyka podrzucił.W całkiem dobrym stanie i nawet by na mnie pasowała,hmm...... A z innych fajnych rzeczy podarowanych schronisku odkryłam wielgachną parę bamboszy!:lol:
-
:evil_lol:Ogórek.Nic więcej nie powiem bo mi kipi laboga, żarcie właśnie gotuję na jutro
-
Hej a wy co mnie straszycie, czytam i czytam to allegro i szukam gdzie ten gratis , i co za jeden on zacz ???:crazyeye: Bo już raz rozmawiałyśmy o gratisie przy okazji kolczyków pamiętasz maciaszku?:lol: No ale faktycznie jeśli ludzi zwabia słówko -gratis- to nie są godni mojej Bazylki:mad: Jutro wezmę bandaż i spróbuję jej ogon zabandażować,ostatnio znowu był rozwalony.Mają jutro u nas być burze,cyklony i żabami rzucać będzie- to trzymajcie kciuki:evil_lol:(właściwie to już dzisiaj zapowiadali ale na razie nic spektakularnego się nie dzieje)
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
VitisVini replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Lubię góry.I potoki górskie.Pięknie, morze jest nudne. Z takimi małymi pieskami to miodzio można sobie po górach chodzić, nawet jak "gryzonie" są, czyli grożne. W razie co można nimi zawsze rzucić w niedźwiedzia;) Moja Torcia toby zeszła na zawał,zresztą ja też z trudem pod górę włażę.A kiedyś jak konia zobaczyła to zdębiała,że taki duży pies:crazyeye:, to nie wiem co byłoby przy dźwiedziu. Ale pikne te góry pikne. Kawał góralski-mówi baca do turysty "Panie tu byłby pikny widok tylko góry zasłaniają" No pewnie dziewczyny ,musowo nam kiedyś to piwo owocowe wypić.Ja mam tam siostrę w dolnośląskim , a stamtąd to do was na żabi skok.Kiedyś psa spakuję i jestem:lol: -
Tobi, 3-letni JAMNIK, już W NOWYM DOMU !!!! Powodzenia :))
VitisVini replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Cześć jamniku. To-na- ra jamniku ,do jutra;) -
Brawo! Wygrały Panie na spółkę rumuńska rodzinę:evil_lol: Aczkolwiek za korzystanie z internetu powinnam odjąć punkty. Nie na darmo o tym dialogu Jonasza z Bogiem wspomniałam- lubię to z 2 powodów 1) jak widać można a nawet należy się trochę powykłócać z Bogiem 2)staram się o tym pamiętać kiedy mnie strasznie ludzie wkurzą( a tak było w ostatnią sobotę w schronie, kiedy nas jakaś tubylczyni zwymyślała, za to,że chodzimy po jej ugorze- bo to nawet trudno to było polem nazwać było.Ugór i nic więcej.Taka bezinteresowna wredna złośliwość doprowadza mnie do szaleństwa.Niestety nie przypomniałam sobie w porę o Jonaszu i omal nie skończyło się na rękoczynach.A przecież morałem tej księgi jest litość nie zemsta prawda? Tak sobie filozuję, ale to przez maciaszka bo nas wprowadził w klimaty tym hukukuku czy jak im tam:lol: back do reality zatem. Słuchajcie moja Niunia ma coś na oku, taka jakby lekka mgiełka-czy to normalne????:roll: machałam jej ręką przed oczyma i reaguje normalnie, znaczy mruga. Ale czy to aby nie jaka katarakta albo jakieś inne świństwo się robi.Jestem w strachu.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
VitisVini replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Cześć "niezjemjakczłowieku" Ty i mama twoja to żywcem jak z Tokarczuk wyjęte jesteście.Na pewno umiecie czarować.:lol: Chętnie napiłabym się z wami tego owocowego piwa.:fadein: -
Hej a od kiedy starotestamentowy Hebakuk/Habakuk jest autorem takich tekstów co?:evil_lol: To ja zatem też (a co) wkleję jeden z moich ulubionych cytatów, i mam zagadkę dla chętnych - ktoż to gniewał się śmiertelnie na Boga i bynajmniej nie obawiał się Mu o tym wspomnieć? " Na to rzekł Bóg do........" -Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu?" Odpowiedział.... "Słusznie gniewam się śmiertelnie"
-
Tobi, 3-letni JAMNIK, już W NOWYM DOMU !!!! Powodzenia :))
VitisVini replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
ajajaj, a tak dobrze zapowiadało się na początku , kurcze może to chwilowa zapaść . A do Pana emeryta to ja bym zadzwoniła maciaszku- ty mądra jesteś i przecież wyczujesz czy ktoś wziąłby psa tylko dlatego,że nie umiał ci odmówić:lol: A czasami odrobina zachęty przeważą szalę w dobrą stronę. -
Wczoraj w schronie wyczuwało się nerwową atmosferę- pewnie ze względu na zapowiadany o godz 18 koniec świata.Albo przez front burzowy , burza dosłownie wisiała od rana w powietrzu nie mogąc się zdecydować.A może przez fakt,że w zeszłym tygodniu nie było spacerków, zawsze psy są wtedy bardziej podeksyctowane. Wszyscy szczekali, skomlili, wyli i w ogóle jazgot był niemożliwy.Bazylka wariowała chcąc wywinąć się z obroży, potem na spacerku zobaczyła pana siedzącego w otwartym samochodzie , a na ziemi u stóp pana stał termos i.... najwyraźniej nie spodobał jej się ten termos bo zjeżyła się na grzbiecie(moja też tak stawia sierść,jak pręgę u hieny:lol:) i obszczekała stwora-pierwszy raz słyszałam jak szczeka na obcego!!! Bardzo linieje i wyglądała trochę gorzej niż ostatnio,ale mam nadzieję,że to przejściowe. I zdjęcie w dwóch odsłonach 1)Nostalgiczne na uczczenie końca świata,którego(na szczęście chyba) nie było .. [B]NA SZACHOWNICY ŻYCIA[/B] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/858/2d392c3850ddcbb1.jpg[/IMG][/URL] 2)I optymistyczne czyli [B]KRÓLOWA NA D1[/B] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/872/1147bbfd859c5525.jpg[/IMG][/URL]
-
maciaszku to samo rzekłam latorośli- jak do windy wepchnie się stado to masz wysiąść choćby nie wiem co.A w ogóle to chodzenie po schodach świetnie robi na figurę. Ludzie tak bezkrytycznie wierzą w tę technikę.Bóg jeden wie co się stało. To piękny duży wieżowiec, cały ze szkła a windy felerne. A moja biedna znajoma- okazało się zacięła się podczas golenia(pod pachą pod pachą)-pisze to dla ostrzeżenia wszystkich- i nastąpiło tak silne zakażenie, że myśleli ,że to sepsa.Pierwszy dzień objawy grypopodobne, drugiego dnia gorączka 40 stopni, ledwo ją rodzina zdążyła do szpitala dowieźć.Prawdopodobnie to jakiś gronkowiec albo paciorkowiec wywołujący ropne zapalenie tkanek.Stan jest ciągle zły. Matko jak se pomyślę, ile razy człowiek się zatnie czymś, zadrapie, w schronie to całe ręce mam nieraz podprapane. dziewczyny nie przesadzajcie z dbaniem o linię- ta moja kobietka to bardzo szczupła jest i cały czas uważała co je.Fakt wygląda świetnie w jeansach:shake: ale odporność gdzieś przy okazji diabli wzięli. Zaalegrujemy Bazylkę na śmierć- matko jakiegoś sukcesu potrzeba bo morale mi spada:placz:
-
maciaszku 30 zł wpłynęło za te kolczyki. Ja zakręcona jestem strasznie w tym tygodniu to mało się produkuję na dogo.A z wizytówkami, faktycznie można namiar tylko na Irę podawać,tak jak dotąd. Pomyślę o tym jak się odkręcę( wczoraj moja córka razem z windą i 16 osobami( o 3 za dużo) "spadła" w dół o 2 piętra bez trzymanki. Na trzecim piętrze stanęła i się zablokowała.Na myśl coby było gdyby....to człowiekowi się wszystkiego odechciewa.:shake: I jeszcze moja bliska znajoma jest cieżko chora. To smutno mi.
-
[quote name='maciaszek']obiektywnie i rozsądnie stwierdzam, że to jest jednak za duży pies dla mnie. Za ciężki i za silny. Człowiek powinien mieć jednak ten komfort, że jeśli psu odszajbi to mimo wszystko, w razie czego, zapanuje nad nim fizycznie. .[/QUOTE] a wiesz maciaszku,że mi też to przyszło do głowy- po wizytach w schronie, gdziew taki niby kurdupel a potrafi cię ciągnąć jak lokomotywa,ale wiem że dam radę, jednak gdybym wzięła większego osobnika to marny mój los.Nauczyłam się pokory bo nasze psy to jednak odebrały jakieś wychowanie i to anioły w porównaniu do innych. Tak, człowiek bezapelacyjnie powinien być silniejszy od psa- jak oglądam Cezara to zawsze widać,że w razie czego on ma na tyle siły fizycznej( no i obrożę zaciskową) ,że psa powstrzyma.Kiedyś nawet wciągał kilka razy po schodach bernardyna- niesamowite. Ale ty naprawdę nie utrzymasz Bazyla? Jakby Tora się strasznie wściekła to oczywiście ja też nic nie poradzę- dlatego zawsze mam gaz przy sobie- w razie co rzucam smycz, daję wszystkim po oczach i w nogi.Trudno. A jak jest mniej "wścieknięta: to wystarczy,że opaszę się smyczą i ciężar mojego ciała stanowi przeciwwagę dla niej.Z reguły to wystarcza. Oczywiście ja też zawsze widzę pierwsza wszystko- człowieka, rowerzystę,sarnę- naprawdę oczy mam wokół głowy, żadnych tam romantycznych spacerków trallala i zwykle zdąże zareagować. A jakby co to w miejscach publicznych Tora ma kaganiec i Bazyl chyba też, to w końcu wielkich szkód nie narobią.I zawsze schodzę z drogi ludziom z psami- zawsze.Nie dlatego że Tora by ich zjadła tylko ze zwykłej uprzejmości i ostrożności.Tego nigdy za wiele. Mój mały kundelek to za nic by się na ręce Jaszko dać nie wziął, jak wpadał w szal. Pogryzł raz moją córkę jak go chciała powstrzymać. Zawsze rzucał się na wszystko za płotem z mordem w oczach- i ostatnio był fajny numer- ktoś nie domknął bramy , on wyleciał na ulice a tam jego śmiertelby wróg, pies sąsiada. Zamrłam a potem powiedziałam sobie- a mam to gdzieś i zamknęłam drzwi. Wiecie,że on nic nie zrobił ,powąchali się i każdy w swoją stronę. Chyba tylko dlatego,że nie miał widowni- mały skurczybyk !! Tak,Cezar ma rację, nasze nastawienie motywuje psy.
-
maciaszku nie przejmuj się, takie coś każdemu psiarzowi się zdarza. Pisałam już , chyba u Jaszki , jak to się smyczą wokół drzewa na zapas obwiązuje(jak jest drzewo:lol:) Tora rzadko "atakuje" inne psy na spacerze, ale raz na sto lat zdarza jej się jakiś wyskok- nawet gorszy niż Bazylkowi bo kiedyś, jeszcze jak młodsza była to chciała zeżreć starsza panią o lasce, kobieta szła bardzo niepewnym krokiem, i z tą kula wydała się Torze jakimś trójnogim potworem.Byłyśmy na chodniku , nigdzie nie można zejść bo obok ulica, a z drugiej strony płot.Byłam posr.... na miętowo ze strachu. Udało mi się kazać jej warować na wąskim paseczku zieleni odzielającej chodnik od ulicy, zablokowałam ją ciałem i jakoś daliśmy radę.Uff. A ludzi,którzy nie próbują nawet zejść ci z drogi jak sami prowadzą psa tobym końmi kazała włóczyć:angryy: Trzeba być debilem i nie mieć ani odrobiny wyobraźni. I kiedyś się na tym przejadą barany jedne( rety niedziela a ja tak blużnię:oops: Raz tobym babie normalnie przyłożyła. Pindzie takie ćwiczyły psy na polu, w grupie jakiejś zorganizowanej te treningi mieli i ja nie wiem czego ich ten trener uczył.Idę sobie ścieżką a naprzeciw mnie zmierza pindzia z labradorem. Tora była wtedy jeszcze młoda i zaczęła się sadzić na widok tego labka, a babsztyl jakby nigdy nic pędzi prosto na nas. Rozumiecie- wokół szczere pole, można zejść ze ścieżki, widzi ,że ja się szarpię z dużym psem a ta idiotka nic tylko idzie wprost na nas!! - bo przecież ona z treningu i jej pies "szkulony" Nic to,że Tora 2 x większa i wyraźnie widać, że ma zamiar rozszarpać futrzaka-kujona;) na strzępy.To jak z kawału o kierowcach, na nagrobku piszą takiemu "tu leży ten co uważał ,że miał pierwszeństwo przejazdu" Hej teraz coś mi się przypomina,że chyba nie uszło jej to na sucho, zdaje się ,że użyłam jakiś bardzo nieparlamentarnych wyrażeń pod adres panienki:diabloti: No i dobrze.
-
Bardzo czujnie śpi ten Bazylu :eviltong: Normalnie jak pies stróżujący:lol:
-
[quote name='Aga - Czakra'] I Ewie chciałabym bardzo podziękować - za opiekę, spacery i całe psiarstwo Bazylkowe[/QUOTE] Ależ nie ma za co-cała przyjemność po mojej stronie:lol: [FONT=Arial][SIZE=2]Dzisiaj w schronisku znowu były dni otwarte i niestety spacery odwołano.Tylko się wyczochraliśmy ,zakropliliśmy co tam było do zakroplenia i bye bye.Nawet zdjęć nie robiłam.Bazylka kochana dobrze wyglada, uszka ładne,i ogon nawet dziś nie rozkrwawił się.Może się wreszcie zagoi.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Wyjaśniła się sprawa tej "opowieści z krypty":-o z zeszłej niedzieli.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] [FONT=Arial][SIZE=2]To jak zabawa w głuchy telefon- znacie ją prawda, a przynajmniej ci starsi:;) ( teraz to nikt się nie przyzna)[/SIZE][/FONT] [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Państwu powiedziano aby na pierwszym spacerze byli ostrożni i nie pozwalali dziecku głaskać psa, ponadto aby się dobrze zastanowili, nie podejmowali decyzji od razu tylko przekonali się,że to na pewno pies dla nich, mogą przyjeżdżać ile chcą, Bazylce krzywda w schronisku się nie dzieje.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Państwo usłyszeli- pies jest grożny i nie wiadomo co zrobi jak dziecko go dotknie, poza tym i tak mu lepiej w schronisku.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Cóż , każdy słyszy to co chce usłyszeć chyba.Nie będe już tego komentować, przykro mi tylko,że ta sprawa napsuła tyle krwi , zupełnie bez sensu.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Zachowuje się już chyba jak mamusia Bazylki, na każda wzmiankę o tym ,że coś mogłoby z nią być nie tak lecę zaraz wydrapywać oczy.:oops: [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]maciaszku te wasze firmówki są bardzo ładne.Takie coś właśnie zrobiłam Bazylce i Leśnemu Misiowi i powiesiłam im na boksach dzisiaj( tylko trochę brzydsze)[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Pewnie,że można by to rozkładać gdzie się da, ale powiem wam szczerze, boję się.![/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Skąd mogę wiedzieć kto to przeczyta, przyjdę raz do schroniska a tam nie będzie Bazylki !!!???? Horror normalnie:question: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] [/SIZE][/FONT]
-
Eleganckie malowidła i jeszcze trójwymiarowe. Mi też jak najbardziej się podobają. A co do upału to moja też od razu leży jak placek cały dzień , mniej je( mniej je!!!!! zgroza), a na spacerze wieczorkiem to ciągnie się łąpa za łapą i co chwile wali w piach z miną " zaraz tu wyzionę ducha.Kobieto daj mi pić" Co te argentyny???- z gorącego kraju są a takie na upały wrażliwe. Uścisk łapki dla Bazylka:bye:
-
Tobi, 3-letni JAMNIK, już W NOWYM DOMU !!!! Powodzenia :))
VitisVini replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
W sumie racja maciaszku- najgorsze jest ,że nie można polegać na ludziach i faktycznie co będzie jak po tygodniu ktoś zadzwoni,że ma psa dość.I w dodatku czy w Austrii nie ma jamników? No ale z drugiej strony, trudno mi uwierzyć,że jak ktoś zadaje sobie tyle trudu ,żeby zabrać psa za granicę to tylko po to,żeby się za chwilę rozmyślić.No chyba ,że Polakiem jest- bo co do rodaków to ja mam swoją opinię, czy to w kraju czy za granicą większość- jacy są ,każdy widzi:evil_lol: Bazylki do Niemiec czy Austrii bym nie dała, bo nie wiem czy by jej tam pod asta nie podciągneli i "do gazu". Ale w innym przypadku mogłabym rozważyć, szczególnie przy braku zainteresowania domowego.Tobi nie narzeka na "popyt" więc niech zostanie w ojczyźnie:lol: -
To się cieszę się bardzo,że kolczyki się podobały i doszły całe, bo na poczcie jak pani okienkowa przyp..... datownikiem w kopertę , to aż kolana się pode mną ugięły ale myślę sobie- a wola boska:evil_lol: maciaszku to niech ci Bozia wynagrodzi za te allegra:angel: Jaszko kibicuję Lisce ale nawet czytać nie nadążam bo tak szybko rośnie ten wątek.A ten drugi faktycznie zabawny jest- mi najbardziej podobał się tekst " W ogłoszeniu napisane "dziadzia"- facet dzwoni "bo ja właśnie dokładnie takiego pieska szukam, z którym będę mógł codziennie 12km biegać":painting::roflt: Potrzebne takie wątki na wesoło, żeby trochę odsapnąć psychicznie. Przypadkiem wczoraj obejrzałam w wiadomościach TVN, wzmiankę o tym owczarku co go ten pijus na torach posadził i nie odwołał, a pies pozwolił się przejechać przez pociąg. No nie mogę w to uwierzyć,że posłuszeństwo wzięło górę nad instynktem samozachowawczym.Jakim cudem ten ludzki śmieć miał takiego cudownego psa??? A może to był nienormalny pies- bo to po prostu niepojęte dla mnie jest. Chociaż znana mi jest historia ,jeszcze z dzieciństwa mamy, gdy któryś z jej licznych wujków posiadał jwsiowego kundla i sobie pole orał a piesek z nim. Chłopina poszedł na obiad do domu a psu kazał zostać i pilnować czegoś tam na polu, chyba jego koszuli, czy co tam i pies został. Coś zeszło się z tym obiadem, upał był straszny i jak wuj wrócił to było już po psie.Dostał udaru słonecznego a z miejsca od koszuli się nie ruszył. Na obronę wuja powiem tylko,że mama zapamiętał,że chłop strasznie rozpaczał nad swoją głupotą. No ale w przypadku owczarka to pędził na niego pociąg, hałasował, pewnie trąbił , świecił reflektorami słowem horror i pies nie uciekł ani nawet nie odskoczył!!!??? Niesamowite, ąż ciarki przechodzą.
-
Tobi, 3-letni JAMNIK, już W NOWYM DOMU !!!! Powodzenia :))
VitisVini replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
O matko kochana jaki odzew- tylu ludzi chce mieć jamnika????:crazyeye: Albo jakieś czary rzuciałaś maciaszku, przyznaj się :cool3: To dziwne,że pies boi się facetów, no nie? No ale nie będe rozwijać tej myśli. Według mojej opinii i znajomości jamników(szt1 :lol:) to one są trochę zwariowane i agresywne dość często, ten jeden o którym mówię zawsze chciał zeżreć Torę na spacerze, absolutnie nie przyjmując do wiadomości gabarytów tejże. Potem zaś wziął i uciekł w świat po to żeby od razu go rozjechało na placek.Sam se winny nieboraczek:p No ale serio- na pewno absolutnie i bezapelacyjnie macie rację,że trzeba go wykastrować bo to powinno umniejszyć jego zapędy.Poza tym może on za dużo wysokobiałkowej karmy pożera. A czemu ty maciaszku tę panią z Austrii tak szybko skreśliłaś? Toż to rasizmem zajeżdzą:evil_lol: Skoro była nawet gotowa przyjechać ,żeby jamnika obejrzeć to powinna dostać swoją szansę. -
Co tu tak cicho? Wszyscy siedzą u jamnika? To idę zajrzeć też
-
[quote name='maciaszek'] Ja bym chyba, na Twoim miejscu, z panią spokojnie porozmawiała.[/QUOTE] Maciaszku znasz przysłowie"co jeden głupi zepsuje to stu mądrych nie naprawi" Nic dodać nic ująć. Z opisy Jaszy wynika,że jak pies nie lubi dzieci to jak najbardziej umie odróżnić je od dorosłych.I reaguje natychmiast. Bazylka na pewno żadnych takich symptomów nielubienia dzieci nie ma. Właściwie nie wiem skąd się w nas wzięło przekonanie ,że ona do dzieci się nie nadaje.Chyba tylko z ostrożności na wyrost. Ale to oznaczałoby,że żaden pies ze schroniska nie nadaje się do dzieci- bo zawsze może mieć jakąś traumę i w ogóle.Nawet szczeniaczek, bo nie uchybiając i z całym szacunkiem:lol:, wyrośnie z niego potem taki Reksio. Oczywiste jest ,że w każdej sytuacji trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i mieć na uwadze,że zwierz to zwierz, gwarancji nie ma, ale też nie popadajmy w paranoję. Poza tym po to między innymi taki wolontariusz zajmuje się psem,żeby móc go obserwować i właściwie zarekomendować. To wydaje mi się uczyniłam z całą odpowiedzialnością, po 2 miesięcznym pobycie z psem. Weżmy np mojego Leśnego- niby miodzio i łagodny jak baranek a kumpla z boksu pogonił. To od razu mówi mi- acha, uwaga, być może będzie zazdrosny o innego psa a nawet o domownika-człowieka , w tym DZIECKO, jeszcze za mało wiem,żeby go polecać. Kurde przecież nie chwaląc się mądra jestem i znam się na psach:evil_lol: Maciaszku zbankrutujesz na tym allegro:shake:.Dzięki , ale chyba trzeba się wstrzymać na jakiś czas, i pomyśleć o zebraniu pieniędzy na płatne ogłoszenia w jakiejś prasie lokalnej albo co. Jaszko coś ty znalazła? A było się szwendać po śmietnikach?:lol:
-
Maciaszku pieniądze za kolczyki wpłynęły a same kolczyki też już wczoraj wysłałam, to oczekuj komentarza;) A z Bazylką to miałam bardzo przykre przejście wczoraj.Zadzwoniłą do mnie Pani , potem też rozmawiałam z jej mężem, odziwo nie chcieli mnie zabić- ja bym tak zrobiła jakby mi ktoś polecił psa mordercę:angryy:- tylko jakby się usprawiedliwiali,że w tej sytuacji to oni Bazylii wziąć nie mogą. No nie dziwię się zupełnie. W niedzielę, przyjechali do schroniska na spacer z Bazylką i zapoznanie, ale na dzień dobry ktoś im powiedział,że ten pies jest niebezpieczny i rzuca się do twarzy człowieka( czyt, dziecka) jak tylko dotknie się mu uszu!!!!!!! Poza tym widać,że niekomfortowo się czuje na spacerze( bo jednak Bazylka wyszła na chwilę) i tak w ogóle to lepiej mu w schronisku( sic!!!) No i co powiecie.??? Wyszłam na kompletną kretynkę, pomimo,że od 2 miesięcy z tego co mi wiadomo to tylko ja zajmuję się Bazylią, i czyszczę jej te uszy i wyprowadzam i ani razu nie zauważyłam najdrobniejszych nawet oznak agresji. Powtarzam ANI RAZU!, nawet kiedy wkręcam te grube patyczki do środka ucha albo wywijam jej małżowiny na lewą stronę albo gonię ze sprejem. Dziecko i pies to zawsze odrobina ryzyka, ale nie rekomendowałabym psa co do którego miałabym chociaż cień wątpliwości.Poza tym Pani sprawiła na mnie bardzo dobre wrażenie( ach ten subiektywizm:p) a obiektywnie to posiadała już dużego złego psa :diabloti: wcześniej . Jaszko twój Reksio nie lubi dzieci chyba prawda??? Napisz jak to się objawia i dlaczego tak reaguje, bo ty go przecież od szczeniaczka masz, to co szczułaś go dziećmi czy co ?;) Czy Reksio nie daje się głaskać, czy podstępnie najpierw weźmie cisteczko a potem rzuca się do gryzienia, czy sam z siebie atakuje dzieci czy też musi być mocno sprowokowany? Czy widać wyrażną różnicę w traktowaniu przez niego dzieci i dorosłych??? Pomogłoby mi to zrobić Bazylce jakiś "dziecięcy" test na przyszłość.