Jump to content
Dogomania

VitisVini

Members
  • Posts

    791
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by VitisVini

  1. [quote name='maciaszek']http://www.5-htp.pl/ Wolontariuszki z naszego schroniska bardzo sobie chwalą ten środek. To ja poprosz z 5kg.I nie trzeba pakować, zjem na miejscu :p
  2. O jeny:crazyeye: Co to jet 5 HTP? I DRA? Bo mi się to ostatnie z Zus kojarzy.Pkt 7 jest ciekawy- ale jak sprawić, żeby pies się cieszył ustępując? Mama wątpliwości co do zwiększenia dawki ruchu bo skoro pies jest nadpobudliwy to raczej potrzebowałby wyciszania.Ale taka zabawa węchowa to i owszem- czasami tak robię z moją sukę.Chowam jej kawałeczki jedzenia w domu albo na podwórzu,ona grzecznie czeka i nie podgląda, potem na sygnał " szukaj" zrywa się jak szalona i węszy.Po kilku powtórzeniach jest taka zmęczona ,że sama chce do domu i śpi jak aniołek.To jest dobry pomysł na Kilera. No i zdrowie of course.Najpierw trzeba by tę tarczyce sprawdzić. Dzięki maciaszku i panie Jacku! Niestety chyba utknęliśmy w martwym punkcie- bo na hotel raczej nie uda się nazbierać:shake:
  3. Hm...ciekawe co albo kogo jeszcze na gg by można znaleźć;) Coś się nasi "kilerowcy" nie odzywają,mam nadzieje,że święta ich tak zajęły pozytywnie .No news is good news.
  4. maciaszku kochany a skąd ty w święta behawiorystę wytrzasnęłaś? Mikołaj ci przyniósł?:lol:
  5. Przyznam ,że trochę pogubiłam się w tych genach ale jestem pod wrażeniem.Hodowla rasy to długotrwały proces i ogrom wiedzy,który pozwala na dobór osobników pod kątem cech wyselekcjonowanych przez hodowcę- jeśli już nic nie chce zmieniać to przynajmniej powinien dążyć do utrzymania standardów czyli wzorca(chociaż jak czytam i wzorzec może podlegać zmianom- DA jako kolorowy pies z wielką biała łatą to właściwie stawia wzorzec do góry nogami prawda) Życzyłabym sobie aby każdy hodowca wiedział tyle o rasie co ty Sig bo za to w efekcie płaci mu jego klient- za perfekcyjnego szczeniaczka, nawet jeśli ten klient jest laikiem to nie zwalnia hodowcy z odpowiedzialności .Głuchota i dysplazja to straszne schorzenia, każde z nich może ujawnić się dużo później i zamienia życie człowieka ,który stał się posiadaczem chorego psa(za ciężką kasę zapewne) w koszmar.Badania reproduktorów i eliminowanie z hodowli osobników zagrożonych powinny być obowiązkowe- nie wiem może są? To nie tylko kwestia etyki ale i profesjonalizmu hodowcy. Ja jako ten potencjalny klient/laik życzyłabym sobie jeszcze aby wygląd szedł w parze ze zdrowiem- zdaje mi się że wszyscy postawili na gigantomanię jakąś, im większy pies tym lepiej, zaraz też wzorzec do tego podciągną, tak jak Amerykanom zawyżyli normy cholesterolu żeby ich nie stresować.Te przerośnięte dogi, bernardyny, rotki to koszmar jakiś.Nic za darmo i takie wielkie psy są często bardzo chorowite. Na hodowcy spoczywa ogromna odpowiedzialność, a rynek psów to jednak komercja i kasa, żeby to utrzymać w ryzach ZK powinien chyba jednak być bardziej asertywny czasami. Pozdrawiam.
  6. Masz na myśli kogoś miłego rodzaju męskiego ?;) O to jeszcze trudniej niż o hotel z behawiorystą dla Kilera.:lol:Ja bym strasznie chciał mieć takie stado ale chyba za stara jestem na zaklinacza. No moja suka to faktycznie nie typ dominanta, raczej terytorialna agresja i -nie bardzo wiem co to oznacza że "naśladowca" ale ona zawsze ogląda się na mnie z pyatnie "a teraz co?":lol: Jak idę na lużnej smyczy znaczy jest ok, jak napnę już się jeży, jak zeżre ciasto ze stołu to bardzo jest zasromana,ajaj.Ale jak pożreć kota to wszytko Ok i na początku były poważne problemy bo nie rozumiała o co panci chodzi- przeca to futrzak paskudny do zeżarcia jest i już. No dobra bo mnie kurcze z rodziny wypiszą i też na hotelowanie będę zbierać.U nas pada i net mi się wiesza, filmy oglądnę jutro na spokojnie, ten O Jindo-u na pewno widziałam w TV ale nie pamiętam już. Trzymajcie się WSZYSCY ciepło, nie przejedzcie się, odpocznijcie choć na chwilę od codzienności ale o nas nie zapominajcie bo sami sobie nie poradzimy. God Bless
  7. Oj Sig to ja myślałam,że się obraziłaś i poszłaś sobie:lol: Ja wiem,że jako typ emocjonalny , pod silną presją czasami mnie ponosi.A ty jesteś bardzo mądra kobieta. To co napisałaś jest arcyciekawe.Własnie ładuje mi się you tube to obejrze te filmy. Masz rację,że mamy problemy z terminologią a przez ten pospiech to już w ogóle nie ma szans żeby doprecyzować pewne rzeczy.Sygnały wysyłane przez Kilera są pewnie ciężko rozpoznawalne, szczególnie, że jak piszesz, zważywszy na przeszłość, możliwa jest kombinacja sytuacji które wyzwalają w psie określone reakcje. Trudno wymagać od opiekunów Kilera by zachowywali się jak Millan, człowiek oczekiwał miłego pieseczka a tu takie problemy.Opisy zachowań psa -oczywiście,że nie są miarodajne, ja to rozumiem, streściłam to aby jakoś odrobinę uporządkować i wykazać jedną rzecz ,która daje mi nadzieję, czyli te długie okresy spokoju kiedy pies przebywał u Wrony.To żaden dowód ale zawsze nadzieja, że pies nie jest szalony. Właśnie to jak pies gryzie też jest bardzo ważne. Ja już dawno się zastanawiałam ale przyjęłam,że skoro ludzie nie dzwonią natychmiast na 112 to nie jest to dziki atak z pianą z pyska i błędnym wzrokiem .Oczywiście tez żaden dowód bo z biegiem czasu to się może nasilić, ale nadzieja że to jednak nie napady agresji- nigdy czegoś takiego nie widziałam ale sądziłabym że musi wyglądać jednak paskudniej. Wszytko to oczywiście gdybanie- i wiem ,że każdą wątpliwość wykorzystuje na korzyść oskarżonego ale...:oops: Nawiasem mówiąc nie miałam pojęcia, iż wyprowadzenie psa do innego pokoju jest jako środek karny niezrozumiałe dla psa. Moja suka jak coś przeskrobie to ona jakby wie, znaczy wstydzi się, i z pokora przyjmuje skarcenie słowne ,ale z drugiej strony faktycznie jak popadnie w emocje i na siłę zaciągam ją do "izolatki" to chyba niewiele z tego pojmuje. Sig, absolutnie się zgadzam,że umieszczenie psa w hotelu w którym jedynie ktoś wrzuci mu michę i będa go omijać szerokim łukiem mija się z celem.Pisałam o tym Michałowi.To doprowadzi tylko do jeszcze większego zdziczenia psa. W grę wchodzi jedynie opcja hotelowa z treserem, który chociaż na spacerach będzie pracował nad psem.Albo Michał się musi do hotelu przeprowadzić. Dlatego to takie skomplikowane.Ten hotel w Jeleniej Górze zdaje się oferował prace nad psem- tylko że to daleko jest.Ten koło Ełka o którym Michał pisze też reklamuje się tresurą psów. Ale jak to w praktyce wygląda to trudno powiedzieć. I mi przyszło do głowy,że pies już właściwe ma łatkę"agresora" i o ile naprawdę się go nie wytrenuje żeby kapcie przynosił i staruszki przeprowadzał przez ulicę to patrząc realnie- NIE MA SZANS na jego powtórną adopcję. Mógłby tylko u Michała zostać. Ba ,psia paczka to jest piękna rzecz ale kosztuje 1500 zł na miesiąc jak wspominałam wcześniej, i nie ma miejsc na kilka miesięcy- Sig nic tylko otwórz taki biznes. No to dalej stoimy w miejscu aczkolwiek pojawił się pewien dobry duch ,który dał mi kilka słów otuchy- nie będę o tym pisać bo za wcześnie ale wytrzymajcie wszyscy jeszcze parę dni, bo te święta naprawdę nam nie pomagają.
  8. [quote name='Proxima'] [FONT=Times New Roman]... [/FONT] [FONT=Times New Roman]- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś”[/FONT] Dzięki Proxima. Dla Michała płynie z tego nauka- następnym razem zamknij oczy jak spotkasz kolejnego uwiązanego w lesie psa i idź w drugą stronę. Bo zostaniesz z całą odpowiedzialnością a ludzie zapomną o tej sprawie. Merry Christmas Hoł hoł hoł- jestem w fatalnym nastroju więc wybaczcie:p Zaktualizowałam moje streszczenie o wpis Ani i sądzę ,że jakby przeczytał to ktoś doświadczony to mógłby wyciągnąc jakies wnioski. maciaszu,żelazna ręka na pewno też.Ale psychika tego psa jest problematyczna- a może my przywyczailiśmy się już do grzecznych piesków i oczekujemy że bydlak;) w końcu okaże jakąś wdzięczność za uratowanie mu tyłka.Tymczasem on gryzie bo mu się nie podoba i chce do Michała. On po prostu potrzebuje więcej czasu z nowym właścicielem, za każdym razem był odsyłany po pierwszych incydentach i nie ma szans aby się czegoś nauczył. sam z siebie jako młody pies ma ADHD trochę a poza tym na pewno tęsknota za Michałem dodatkowo go nakręca.
  9. [FONT=Arial]Słuchajcie, spróbujmy jeszcze raz przeanalizować sytuację .Przeglądnęłam wątek od początku i wam streszczę[/FONT] [FONT=Arial]Od momentu znalezienia psa przez Michała-20.10.2011 do czasu jego wyjazdu do Warszawy 14.11.2011 nie zaobserwowano żadnych zachowań agresywnych u psa chociaż zaznaczano, że pies na początku był pobudzony "[FONT=Times New Roman][SIZE=3]biega po całym mieszkaniu, skacze na drzwi, nie chce być zostawiony sam w pokoju"[/FONT][/FONT] Pies szybko się uczy i jest raczej karny"chlopak jest tak posluszny doslownie zaryzykowal bym powiedziec ze on szybciej sie uczy i lepiej sie slucha jak moja suzi" [FONT=Arial]W dn.14 listopada Marysia opisuje zachowanie psa w pierwszym dniu pobytu- doskonale zachowuje się podczas spacerów( to ważne bo wszyscy potem to potwierdzą)[/FONT] [FONT=Arial]Michał"[FONT=Times New Roman][SIZE=3]wlasnie wrocilismy ze spaceru z pieskami pies ogolnie rewelacja nie moge zlego slowa powiedziec smigalismy wlasnie rowerem sobie"[/FONT][/FONT] Ania 22.grudnia"Myślę, że problem bólu można wykluczyć, bo takie zachowania nie mają miejsca podczas spacerów czy przebywaniu w ogrodzie" [FONT=Arial]Czyli pies zachowuje się nienormalnie tylko w "spoczynku" podczas pobytu w domu[/FONT] [FONT=Arial] Dalej Marysia pisze[/FONT] [FONT=Arial]"[FONT=Times New Roman][SIZE=3] Jest bardzo towarzyski, ciągle chce się bawić i być głaskany." "kradnie różne rzeczy i jest kłopot z odbieraniem"[/FONT][/FONT] Pomimo to jest w miarę karny.Następuje pierwszy poważny incydent czyli ugryznienie człowieka,który chce ściągnąć psa z łóżka. Ale ta kwestia zostaje dość szybko opanowana"my z odbieraniem mu przedmiotow, czy sciaganiem go z lozka, mielismy problem przez peirwsze 2 dni, potem to sie uspokoilo." [FONT=Arial]18 listopada Marysia informuje że sytuacja staje się poważana i pies prezentuje nietypowe zachowania(czyli możemy przyjąć,że nastąpiło to w 2 lub 3 dniu pobytu w nowym domu)- [FONT=Times New Roman][SIZE=3]pies cały czas chodzi, biega badz szczeka, nie potrafi sie wyciszyc." oraz [/FONT][/FONT][FONT=Arial]zaczynają się ataki ludzi, ciągnąć ich za ręce, lub próbując nawet wskoczyć na bark, przy ciągnięciu " charczy"( tak też robi moja suka jak bawimy się w przeciąganie, właśnie charczy bo nie jest to warkot), a odciągnięty od "ofiary" atakuje jakąś rzecz należacą do tej osoby i "wściekle z nią walczy"Ponadto pies zachowuje się jakby na coś polował- nagle wstaje i podchodzi do "ofiary" na sztywnych łapach i zaczyna ją próbować przeciągnąć w swoją stronę lub po prostu gryzie.Zdarza się to niespodzianie bez przyczyny, często przy wydłubywaniu jedzenia z Konga.Jak pisze Marysia"[FONT=Times New Roman][SIZE=3]nie dziala ani brak reakcji ani reakcja. [/FONT]ignorowanie poczatkowej fazy nakrecenia na nas przyspiesza tylko nastepna, [/FONT][FONT=Arial]odwracanie uwagi,proba uspokojenia wywoluje albo natychmiastowy atak albo odsuwa ten moment max o minute lub dwie"[/FONT] [FONT=Arial]Pies jednak uspokaja się NATYCHMIAST po założeniu kagańca chociaż sa z tym problemy "dosyc szybko zaczal gryzc przy probie zalozenia kaganca (ale jednoczesnie na spacer i podczas zwyklego zachowania normalnie dawal sobie zakladac)."[/FONT] [FONT=Arial] Marysia również komunikuje że "przez wiekszosc dnia, rowniez na spacerach pies zachowywal sie normalnie, nie sprawial problemow z przychodzeniem, komendami itd., byl wrecz nadzwyczajnie posluszny" Po powrocie do Michała od dnia 21.11- sytuacja znowu wraca do normy.Michał nie obserwuje żadnych kompulsywnych zachowań, żadnych prób gryzienia etc. trwa to do dn.4.12 kiedy pies idzie do kolejnego domu.- czyli spokój jest przez jakieś dwa tygodnie.Michał zaobserwował tylko,że pies panicznie przestraszył się gazety szczególnie uniesionej- czyli prawdopodobnie zareagował tak jakby kiedyś był bity. Jeszcze z tego okresu a.s pisze" No więc, Killer to psiak wyjątkowy, otwarty na otoczenie, świetnie dogadujący się z innymi psami i...niesamowicie wpatrzony w Michała. Kiedy szedł ze mną musiałam go co jakiś czas korygować, kiedy Michał ginął mu z oczu było całkiem nieźle, natomiast kiedy Michał się pojawiał Killer głuchł i ślepł na moje korekty, próby odwrócenia uwagi i smakołyki. 4 grudnia w sobotę ,pies zostaje odwieziony do nowego domu.Początek jest tym razem lepszy niż u Marysi gdzie już w pierwszym dniu pojawiły się problemy z gryzieniem i nadpobudliwością. W dniu 6 grudnia Ania pisze "Killera mija kolejny spokojny dzień Pies bardzo szybko odnalazł się w nowym miejscu z nowymi ludźmi. Od siebie nie mogę napisać ani jednego złego słowa. Białas szybko podbił serca nowych opiekunów którzy dogadują się z nimi bez najmniejszego problemu. Nie ma nawet śladu po jego rzekomej agresji. Co prawda pies szybko się nakręca ale równie szybko potrafi się wyciszyć" Problemy zaczynają się 20 grudnia kiedy pies atakuje właściciela po spacerze. Nie wiem czy to jednak nie pojawiło się nieco wcześniej bo Ania napomyka potem "Wątpię, że uda mi się kolejny raz uprosić następne(???) szanse." Skoro następne to czy już wcześniej były sygnały że coś nie tak? Oprócz zjedzenia miski i kagańca czyli pobudzenie przeszło do fazy niszczenia- widać ,że frustracja w psie narasta. I tak to wygląda w skrócie.Jakie wnioski możemy wyciągnąć? Sig ty masz analityczny umysł bardzo cię proszę o interpretację, bo mi emocje mogą jednak rozum zaciemnić.Nie ukrywam,że potencjalna możliwość tych niekontrolowanych napadów agresji- sugerujących poważne zaburzenia neurologiczne jest dla mnie wystarczającym powodem do eutanazji.To jest nieuleczalne i bardzo niebezpieczne. Ale pytanie- jak to możliwe ,że następują tak długie okresy poprawnego zachowania podczas pobytu u Michała.Przypomnę od 20.10 do 14.11.2001- 3 tygodnie od 21.11 do 4.12.2011- 2 tygodnie 1.Czy choroba nie ujawniłaby się bez względu na miejsce pobytu?Oczywiście zrozumiałe jest ,że stres jest czynnikiem stymulującym ale aż do tego stopnia? 2.Dlaczego zachowanie psa ewoluuje od złego do gorszego- najpierw nie chce oddać zabawki, potem ciągnie ofiarę, potem szarpie jej rzeczy, potem gryzie a na koniec wręcz poluje na nią. 3.Dlaczego pies uspokaja się po nałożeniu kagańca? 4.Dlaczego zawsze zdarza się to w domu a na spacerach pies jest karny i spokojny? Za napadami przemawia tylko jedna (w.g mnie) rzecz a mianowicie słowa Marysi , że pies po ataku na nią wrócił do swojego konga jak gdyby nigdy nic. Z tego co przeczytałam, psy nie pamiętają swoich napadów szału. To jest ciekawa kwestia- czy drugi właściciel też to zaobserwował? Wiem,że w trakcie tych incydentów pies nie reaguje na komendy ani próby odwrócenia uwagi- jednak można też przyjąć,że czyni to z "premedytacją" Jest tylko jeden wspólna rzecz dla wszystkich miejsc pobytu psa- nadmierne pobudzenie, całkowicie kontrolowane u Michała i ewoluujące w agresję u innych . Czy na podstawie takich obserwacji dałoby się wykluczyć czy raczej potwierdzić "sudden rage" Trochę mało jest opisów z drugiego domu by wyciągnąć wspólny mianownik oprócz tej nadpobudliwości.jeszcze dodam,że Ania wspominała dużo wcześniej,że możliwe jest iż pies jest młodszy niż 2 lata.Jeśli był zbyt wcześniej odłączony od matki może nie miał możliwości wyrobienia sobie prawidłowych odruchów w stadzie i to jego próby "karcenia" niesfornych członków stada tak wyglądają. Czy może ktoś mógłby to na forum bullowatych przekleić, oni maja większe doświadczenie, może zaobserwowali takie zachowania? Każda pomoc jest bezcenna. Aktualizacja24.12. a.s relacja z pobytu w drugim domu. "[/FONT]Pierwszy incydent ze złapaniem za rękę zdarzył się w momencie przerwania zabawy, bo się za bardzo nakręcił co można wytłumaczyć. Kolejne ataki zdarzały się podczas próby wyprowadzenia do drugiego pokoju aby mógł się wyciszyć. Nie było mu odpuszczane i pies przez pewien okres dał się wyprowadzać, wyciszał się i zostawał wpuszczany po czym kładł się spać. Podczas jednej z takich prób ugryzł. Ostatni atak nastąpił właśnie po spacerze kiedy leżał i nagle wstał i złapał za rękę. Kilka dni wcześniej był tak pobudzony, że nie potrafił się wyciszyć pomimo kilkukrotnego wyprowadzania z pokoju, ale wtedy nie ugryzł. Ostatni dzień przesiedział w kagańcu, bo po każdej próbie zdjęcia startował z zębami. Dziś nie było żadnych problemów,pies jest spokojny. Nie wiem, ale coraz mniej mi to wygląda na guza mózgu czy już w ogóle ten syndrom szału.Jedyny problem to nadpobudliwość-pies najpierw stawia opór mając wykonać czynności dla niego frustrujące np. przerwanie zabawy a potem gryzie bo utrwalił sobie,że wtedy ludzie odpuszczają i on jest na wygranej pozycji.Wygląda mi to na silnego dominanta plus ewentualnie jakieś problemy z tą niemożnością wyciszenia się która prowokuje do niespołecznych zachowań. U Michała tego nie robił bo Michała pokochał, wdrukował mu się- to jak z kaczkami chyba, jak się wylęgna to pierwsze na co spojrzą wdrukowuje im się w mózg jako matka. jak wspominała Ania pies reagował na jej komendy dopóki nie pojawił się Michał, było to już po powrocie z Warszawy. Niemniej jednak- czy z medycznego punktu widzenia guz mózgu lub inne schorzenie neurologiczne tak właśnie by wyglądało? [FONT=Arial] [/FONT]
  10. Sig, no przecież nikt nie podważa zasadności badań lekarskich tylko po prostu wszystko dzieje się za szybko.Priorytetem jest umieszczenie gdzieś psa a niestety o resztę będzie trzeba martwić się potem.Ja bym chciała żeby na dogo wszystkie akcje ratunkowe miały ręce, nogi i kosztorys i sama wiele razy też o to walczyłam, ale nic nie poradzę w takiej sytuacji jak ta. A co do artykułów to jesteś niesprawiedliwa- ja zaglądałam czytałam i skomentowałam- owszem tylko pobieżnie ale to bardzo obszerne materiały, z tego cześć po angielsku a my jesteśmy dzień przed świętami.No zlituj się, przecież człowiek nie wyrabia.:shake: Powtarzam- priorytetem jest umieszczenie gdzieś psa.I jeśli nawet przedłuży to jego życie tylko o miesiąc czy dwa to bez tego mamy pewność,że umrze po świętach albo i szybciej. Nie proszę o duże sumy tylko i kilkunastu ludzi i drobne kwoty w granicach 10 zł- dałoby radę uskładać. Ja już mówiłam daje wstępnie z deklaracją na 2-3 miesiące 30 zł na m-c , przekonałam jeszcze jedna osobę,żeby pomogła i ona daje po 50 zł(mam nadzieje,że wieczorem się tu wpisze) To mamy już 80 zł. Ja wiem że 600 zł to dużo i nie bagatelizuję tego ale wszytko zależy od tego ilu ludzi zadeklarowałoby pomoc na te przynajmniej 2 miesiące. Potem można będzie próbować zbierać środki na weta przez bazarki, może inaczej, coś się wymyśli- najważniejsze jest teraz hotelowanie. A bez stałych deklaracji ja również czarno to widzę .Ale przecież nie dam wam gwarancji,że on jednak nie ma guza mózgu i wasze pieniądze nie pójdą w błoto. Albo ktoś zaryzykuje albo od razu zakopmy tego cholernego psa i chodźmy świętować:angryy: Sorry,że się uniosłam. To nie rozumiem Wrona- ten ktoś z molosów wycofał się całkowicie? Czyli nawet żadnego grosika nie rzucą? No, mówiłam,że to zbyt piękne by było,żeby mogło być prawdziwe.Opowieści wigilijnych to w książkach można szukać nie w życiu.
  11. [quote name='Sigourney.Weaver'] Znowu to powiem, przepraszam : ale ten pies to duże ryzyko, w które trzeba zainwetować... Uważam, że nie wszyscy muszą być chętni do dalszego inwestowania ... do jutra Sig, nie sądź ,że ja sobie to lekce ważę i nie zdaję sobie sprawy z odpowiedzialności.Jeśli istnieje potencjalne ryzyko pogryzień ludzi w przyszłości,wiem,że pies powinien być wyeliminowany. Wkleiłaś tu lini do kilku świetnych artykułów, przejrzałam pobieżnie bo czas goni ale np.wspominają że przy tarczycy , zaostrzenie następuje po kastracji- co prawda powinny chyba tez wystąpić inne symptomy typu-wypadanie sierści, nietolerancja zimna i mnóstwo innych. jednak jak podają ci amerykańscy lekarze, w przypadku tarczycy podanie leku diametralnie zmienia cała sytuację w ciągu kilku dni nawet. Parsons Jack Russell terrier, 7 year-old neutered male. Mood swings, aggression towards the owners, dry flaky, greasy skin and itching. Seven daysafter the diagnosis of hypothyroidism the dog's behavior totally changed; he no longer attacks household members and the scratching has significantly diminished 7 dni po podaniu leku zanikło agresywne zachowanie! I to tego mi żal- że uśpimy psa bo jest jak jest i nie ma środków na diagnozę. To tylko jeden pies z miliona usypianych codziennie-wiem.I wiem,że inwestowanie w tego akurat kiedy można by pomóc "normalnym" to może i głupota. Dlatego szanuję twoją opinię.jednak ja chcę walczyć aż do smutnego końca być może. Ja to widziałbym tak- hotel na max.2 miesiące w którym to czasie trener pracuje z psem, ewentualnie jakieś badania się robi( na tarczyce podstawowe badania nie są drogie, fakt ,że mało wiarygodne bo trzeba zrobić cały panel tarczycowy, ale co z tego.Jeśli to podstawowe badanie coś by wykazało to nie ma nic do stracenia- trzeba podać leki i zobaczyć co będzie. Jeśli po tych 2 miesiącach trener stwierdzi,że pies faktycznie nie panuje nad sobą- wtedy nie ma już żadnych wątpliwości co do losu psa. W normalnych warunkach właściciel psa na pewno szukałby ratunku dla swojego pupila.I o to tylko walczę ,o trochę czasu. Nie chcę nawet myśleć o tej nieoczekiwanej propozycji pomocy z molosów bo wydaje się to zbyt cudowne aby mogło być prawdziwe.
  12. Piszę we śnie:p To badanie nie jest takie bardzo drogie gdyby Kiler mógł zostac w swoim domu dłużej niz do świat.To hotel jest drogi.Dzięki Sig(tak skrótowo bo zawsze muszę sprawdzać jak to się pisze:lol:.Jutro poczytam resztę i bedę myśleć(jak to cholera boli, lepiej juz rowy by kopać niż myśleć) Suśliku w nagrodę możesz pogłaskać moją królewska stopę(ciesz się ,że nie pupcię), jestem bowiem Królem Lemurów-tutaj incognito.:cool1:
  13. no racja kobieto, racja.Trzeba by ten tomograf mózgu jednak zrobić. I z kim ja się mam przespać a komu przyłoźyć ,żeby kasę zdobyć?????:razz: "Jakieś sugestie Kowalski!!!???'( to cytat z mojego ulubionego filmu,kto wie jaki to film?
  14. asiaczku mówisz masz:lol: http://www.psicholog.eu/hotel.html to chyba ten jest. Alicjo bardzo dziękuje za pomoc na "bratnim":lol: forum Suśliku kochany wyprzedziłeś naszą panią ekspert Sigourney(z całym szacunkiem of course).Znajdź tego linka jak się da Sigourney-wspaniały artykuł napisałaś, ale wzięłam już proszek na spanie i potem cały sobie przenalizuję. ta głuchota to może być trop- aczkolwiek chyba pies musiałby coś jednak słyszeć bo przecież nikt niczego nie podejrzewał. Ale bardziej chyba psuje to coś neurologicznego, tylko czy ten Onek co miał napaści po spacerach też podciagałby się pod taka diagnoze sadden rage'ów? Napisz coś o tym więcej jak możesz, tamtego jednak wyleczyli.I jak to zdiagnozować? Rozumiem że długo,żmudnie i kosztownie-chociaż mnie neurolog bada młotkiem w ciagu 5 min i wie,że jestem całkiem jeszcze normalna:diabloti: Dobra ja na dziś schodzę z posterunku bo mi się chyba bezpieczniki już poprzepalały. Wróciłam, bo widzę teraz że Sig sugeruje że ten sudden rage może być powiązany z głuchota, a na początku zrozumiałam,że to dwa osobne schorzenia.To prosze łopatologicznie mnie wytłumaczyź jutro. Dobranoc kochani
  15. Nie marudź wrona tylko pisz na molosach.Przyduś gości tam, łone wszystkie bogate są bo właściciele DA to" elita co nie będzie psuła rasy i chce doga wrednego jak pan Bóg przykazał.( i za ten niewyparzony jęzor wylali mnie z molosów na zbity pysk hehe:evil_lol:
  16. [quote name='Asiaczek']Piszesz o DA. Ja mam basenji (małe/średnie pieski) i też mam oczy dookoła głowy na spacerach.... pamiętam czasy, gdy miałam sznaucery olbrzymy, to była ulga dla rak, oczu itp. Ale to se ne vrati... Pzdr. Róznica jest taka,że moja suka może kogoś zagryżć a jakby się wściekła, to zapomnij,że dałabyś rade coś zrobić.To pierwotna siła.Raz widział ją w akcji jak nerwy jej puściły i zezłościła się na wilczyce zza płota od sąsiadów.Przerażajacy widok i obym nigdy nie musiał takiego czegoś już oglądać. DA są raczej powolne w reagowaniu ale jak już się taki rozhuśta to z kolei potrzebuje również więcej czasu aby wyhamować.A taka masa ciał i mięśni zmiata każdego jak tsunami. Jezu z tych nerwów to cały wątek sama zapisze:-(
  17. Myślę,że czas jako pojęcie jest dla psa niezrozumiały i pies nie wie,ze ma właśnie czas.może się co najwyżej nudzić. Ale co ty piszesz, jak to siedzi w kagańcu i zaraz atakuje jak mu się zdejmie?Przecież był tam od 4 chyba grudnia, trochę się już musiał przyzwyczaić do tych ludzi.A nie uderzyli go? Bo wiesz, wszytko się może zdarzyć w tych nerwach.Jak mogło do tego kurcze dojść, do takiej eskalacji w tak szybkim tempie? Trzeba mu dać jakieś prochy na uspokojonie, zapomniałam jak się nazywa taki popularny lek co na sylwestra zapisuja weci.
  18. patrzcie a ten pies ,też z problemami jedzie do jeleniej góry i udało się zebrać sponsorów pobytu w hotelu:cool3: http://www.dogomania.pl/threads/206204-Zbieramy-deklaracje-na-hotelik-dla-Adasia.-Albo-hotel-albo-do%C5%BCywocie!-Pomo%C5%BCesz/page11 Hotel przyjmuje również psy agresywne to dziewczyna napisała wczoraj Wiadomość z hotelu: Dla psów schroniskowych i fundacyjnych stosuję stawkę 15 zł. plus wyżywienie preferowane przez właściciela. To całkiem rozsądna cena i jak widać można ją zebrać.Ale na tamtym wątku jest ponad 2 tys odwiedzin a ile u nas? Co tylko potwierdza moja teorię-zakazać hodowli bo i tak ludzie maja białasy w.... głębokim poważaniu
  19. Mądrzy ludzi mówią,że co oczy nie widzą tego sercu nie żal.Trzeba się bylo sluchać a nie teraz mieć złamane serce.Oj gupi czlowiek gupi:shake: Tak właśnie postąpiłby prawdziwy mężczyzna.Jestem z ciebie dumna młody człowieku. No właśnie maciaszek ma rację, na co właściwie byśmy zbierali bo ja już wymiękam z tego strapienia. Jeśli hotel to tylko z dogomanii jakiś- nie wiem jakie teraz są i u na sceny ale chyba taniej niż w takim "normalnym".Sprawdzałam trochę i doba zaczyna się od 30 zł- tj 900 zł miesięcznie-za dużo:shake: Kiedyś na dogo płaciło się tak max 450 i przy duzym lucie szczescia może udałoby się zebrać jakąś grupę sponsorów.Ja oczywiście też deklarowałabym jakąś kwotę miesieczną w granicach 30 zł. Zawsze wszystko rozbija się o te pieniądze i to mnie tak dołuje. powiem wam tak, gdybym była pewna,że białas jest szalony , to łatwiej byłoby się pogodzić.Nie ma wątpliwości,że taki pies nie ma prawa egzystować z ludźmi. A w ogóle to chyba zacznę krucjatę i zbiorę100 tys podpisów jako inicjatywa obywatelska w kwestii zakazania hodowli amstafów, pitbuli i a jakże dogów argentyńskich.We współczesnym zurbanizowanym świecie nie ma dla nich miejsca. Rozmnażane bez ładu i składu bo tylko forsa się liczy,albo wariują albo i tak ląduja w schronach(lesie) gdzie potem ze zgroza patrzę jak tatuś z rodzinką tupta po amstafa- bo przecież amstaf to jest to bez czego prawdziwy facet nie może się obejść:angryy:Ludzie są kompletnie nieodpowiedzialni i nie mają prawa do takich zwierząt! Moja suka,rodowodowa, wielu pięknych przodków a jest groźnym psem, nie żadną tam przytulanką.Odkąd ją mam zawsze wiem gdzie jest pies.Mam oczy i uszy dookoła głowy.Ciąży na mnie ogromna odpowiedzialność i wierzcie mi, daje się to we znaki. Po co ludziom takie psy???
  20. Rozmawiałam właśnie tel. z panią zajmującą się terapią psów, coś w rodzaju polskiego zaklinacza, bo można teoretycznie zostawić psa u nich do resocjalizacji w stadzie. Niestety nie ma miejsc na najbliższe kilka miesięcy( no proszę, czyli jest popyt) poza tym za drogo i tak dla nas bo koszt miesieczny w okolicy 1500 zł.Ale konsultacje u właściciela psa sa dużo tańsze.Ale my durnie,że nie wpadliśmy na to kiedy pies był u Marysi. Bo oni sa z Warszawy.Pani mogłaby ewentualnie przyjechać do Suwałk co kosztowałoby 300 zł plus paliwo, jak wyliczyłam kolejne 200zł.Pani twierdzi,że po jednej wizycie byłaby w stanie określić osobowość psa na tyle by wydać jakąś diagnozę. I teraz tak- nie wierze,żeby w Olsztynie albo w Białymstoku( to sporo bliżej w końcu niż W-wa) nie znalazł się również jakiś behawiorysa/trener którego można by zawezwac na konsultacje).Ewentualnie ta pani z Suwałk co pisałam wcześniej, może ma doświadczenie z dużymi psami. Gdyby pies mógł zostać jeszcze u tych ludzi , to łatwiej by było zebrać kasę na konsultację niż na DT.Nie mają żadnego garażu, szopki w której można by go przetrzymać? Chociaż chwilę jeszcze póki nie uda nam się zorganizować tego konsultanta? Albo Michał by go wziął na chwilkę-wiem,że proszę o dużo... A wy ludki czytające ten wątek, też was proszę serdecznie pomyślcie czy nie moglibyście pomóc finansowo, chociaż troszkę.Szkoda tego psa
  21. schronisko w Suwałkach- nie wiem jakie jest ale chyba można się domyślać.Oddanie tam psa ,to straszna trauma dla niego a i tak śmierć w szybkiej perspektywie i być może w mękach.Wśród obcych ludzi.Aktem łaski byłoby w tym wypadku żeby odszedł spokojnie, z tymi których zna. Aniu zmień tytuł wątku na bardziej obrazujący nasza tragedię.Bez pomocy innych ludzi nic nie zrobimy.To ostatnia szansa.Widziałam w necie że macie tam w Suwałkach taka panią co zajmuje się terapią zwierząt- p.Aleksandra Matusiewicz.Choć nie wiem czy to aktualne.No i na lokalnym form ktoś polecał p.Anie- to może was?:roll: Ale potrzebny byłby ktoś kto zajmie się terapią jako opiekun albo znalezienie hotelu z trenerem. Cała sprawa na dziś rozbija się o pieniądze.Myślę,że znalazłby się jakiś hotel/Dt gdzie można by umieścić psa- i bynajmniej nie dożywotnio.Chodziło by o to żeby popracował z nim doświadczony trener i ocenił jakie są przyczyny agresji.Jeśli to nie byłoby resocjalizacyjne to cóż . Potrzebne by były stałe deklaracje finansowe przynajmniej na 2-3 miesiące na opłacenie tego. Czy na molosach ktoś odświeżył temat? Może od nich by się dorzucili. Na razie trzeba jak najszybciej zmienić tytuł wątku np."Pies zagrożony natychmiastowym uśpieniem bo nie ma pieniędzy na hotel.Pomóżcie " albo coś w tym stylu.
  22. No , załamałam się.Żeby można jeszcze było określić przyczynę- chociaż tu powtarza się już chyba pewien schemat.U Marysi też pies był agresywny po długich spacerach.Jeśli ugryzł wyrwany ze snu to znaczy chyba że zareagował na wyimaginowane zagrożenie. Ciagle pozostaje otwarte pytanie dlaczego ani razu nie zdarzyło się to u ciebie Michał? znaczy to pytanie nie do ciebie tylko tak ogólnie. Ale jak piszesz twoja mam się go jednak bała. Czyli, pies słuchał jedynie ciebie. Napisałeś w poście po oddaniu psa że ," Pies podobno jak chłopak mowi jest wszystko ok śpią se razem w łóżeczku kiler dostał swój wlasny fotel na ktorym sie wylegiwuje" Zaznaczam,że nie chcę obwiniać nikogo- szukam po prostu przyczyn. Jeśli Kiler jest dominujący to wykorzystał te przywileje znowu do maksimum, jeśli terytorialny to również , nawet przejście koło fotela czy miejsca spania mogło wywołać agresję. No i pozostaje jego przeszłość,która najwyraźniej wyzwala sen i to byłaby najbardziej niebezpieczna opcja bo praktycznie kwalifikowałaby się do leczenia psa środkami psychotropowymi albo coś w tym stylu.jednak to zbyt niebezpieczne dla potencjalnych właścicieli. Żebym miał pewność,że to jest to może by lżej na sercu było. Gdybyśmy mieli pieniądze i trochę czasu można by pokusić się o kontkt z jakimś treserem doświadczonym ale tak, to wiecie co zostaje. Ale mi to przez gardło przejść nie może:-( Ps a czy opcja,że psa coś boli została wyeliminowana? Może spacer zaostrza dolegliwość
  23. [quote name='maciaszek']Vitisku, ale dlaczego zakładasz, że będziesz musiała Torę uśpić? Może odejdzie śmiercią naturalną, w domu, we śnie. I weterynarz wtedy może się z przepisami schować![/QUOTE] Ja zawsze zakładam najgorsze maciaszku, przeca mnie znasz:roll: A to ci Mikołaj prezent podrzucił, to na pewno był ON:evil_lol:.I co teraz zrobisz z tym piesem.I w dodatku amstaf.Co do sików zasadowych to oczywiście nie mam zielonego pojęcia. Temu Mikołajowi przydałoby się manto- a gdzie willa, gdzie basen ja się pytam???:angryy: Już mnie od tych psich prezentów głowa boli.
  24. To jednak diabelec gryzie jak mu nic innego do głowy nie przychodzi? Ten to ma charakterek. Ufam,że jak nowy właściciel w końcu zdobędzie jego szacunek to lepszego potffora ze świeca nie znajdzie.Oby tylko nie zwątpił bo się załamię normalnie.
  25. dzieki kochana, szczególnie watek z dogo był bardzo pomocny. I tutaj cytuje z tego wątku' [FONT=&quot] ostatnio dowiedziałam się, że lekarz weterynarii, który usypia psa ma obowiązek wystawienia świadectwa zgonu i "przejęcia" zwłok psa. To są przepisy wetrynaryjne, które zabraniają wydawania uśpionego zwierzęcia, traktowanego jako odpad niebezpieczny[/FONT]." Wybacz Bazylku,że takim tematem zaprzątam twój piękny wątek.Ale sama musiałbym pewnie z pół internetu przekopać a to ważna kwestia.Mój wet jest raczej typem formalisty i lepiej,że dowiedziałam się zawczasu.No i teraz absolutnie nie mam pojęcia co ja kiedyś zrobię:-(.Może zdążą jednak ten cmentarz u nas zaistalować.
×
×
  • Create New...