-
Posts
1339 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maćka
-
Hmmm nawet nei wiem od czego zaczac bo jest mi ciezko cokolwiek pisac. Ciotki ja tego psa kocham i to nawet nie wiecie jak, nie jest dobrze, jest bardzo ale to bardzo zle. Interferonu Jasminka nie dostala, jest juz na to za pozno, choroba sie juz za bardzo rozprzestrzenila. Pani doktor dala jej czas do poniedzialku i to tylko dlatego, ze Jasminka ma caly czas apetyt, dostala olbrzymia dawke uspokajacza, ja dostalam jescze trzy strzykawki tego uspokajacza do domu zeby jak beda problemy jej zaaplikowac a jak jedna strzykawka nie pomoze to mam bez obaw dac dwie, dzisiaj dostala dwie prosto w zylke, dlugo sie meczyla, gryzla, byla zdenerwowana, nie trzymala po tym moczu, krecila sie, w samochodzie jeszcze porzadnie ugryzla jayo i to bardzo bolesnie przez skorzana kurtke, dopiero po jakims czasie jazdy usnela, ja mam jej to dawac podskornie nawet nie probuje sobie wyobrazic tego ile czasu bedzie trwalo az sie uspokoi, w tym stadium choroby Jasminka ma bardzo pobudzone nerwy i szybko reaguje na roznorakie bodzce. Pani doktor powiedziala nam jak dalej rozwija sie ta choroba, potem pies koszmarnie placze praktycznie caly czas przez co musi byc hospitalizowany bo czlowiek w domu nie wytrzymuje tego psychicznie, nastepnie jest atakowany mozg i nastepuje zapalenie opon mozgowych. Jezeli do poniedzialku nie stanie sie cud to bedzie trzeba "uratowac" Jasminke przed takim koncem. Tak z ostatniej chwili, wlasnie zerkalam na Jasminke, poniewaz mam kawalerke wiec trudno o cisze i spokoj to Jasminka zostala umieszczona w lazience gdzie sobie zreszta sama od wczoraj wybrala miejsce, zagladnelam do niej, Jasmince lapka ktora skakala najdluzej i najgorzej teraz skacze sporo wolniej, spi sobie, teraz pytanie czy to wplyw srodka uspokajajacego ktorego zaznaczam dostala bardzo duza dawke czy jest poprawa ?? Modlmy sie aby to byla poprawa !!!
-
Z Jasminka jest coraz gorzej, skacze juz przednia lapka w takim samym rytmie jak tylna, cos ja napewno boli w moim mniemaniu, nie pozwala sie zblizac do siebie mojemu Grasowi, jak tylko ten sie zblizy to zaraz jest obwarczany i lapany pyszczkiem, ja sama gdy dotknelam jej lapki zeby sprawdzic czy faktycznie sa te skurcze w przedniej a nie tylko jakies promieniowanie to lapnela mnie zabkami. Jest coraz slabsza, gdy ja nosze na rekach to jest to poprostu jakby lejace sie cialeczko,nie takie jak u omdlewajacego czlwoieka czy psa, ale poddaje sie moim zabiegom, on ajuz nie ma sily walczyc widac jak sie poddaje. Musialam na chwilke wyjsc z domu i sobie poplakac, nie chce aby odczuwala moj smutek, jest mi zle, bardzo zle, wlasnie sobie siedzi na moich kolanach wyscielanych poduszeczka zeby bylo jej wygodnie, tak bardzo garnie sie do czlowieka. Staram sie zeby nie musiala chodzic bo sie wywraca, nosze ja na rekach.
-
Bea dowiedz sie prosze o dokladny adres mailowy bo chyba na oba nie dojda fotki.
-
Trzy foteczki z dzisiaj jak Jasmincia sobie odpoczywa. Nie wiem dlaczego to jedno zdjecie takie duze wchodzi.
-
Zaraz przesle fotki Panci Jasminki, wstawie tez tutaj ze dwie.
-
Ja wlasnie wyslalam smska do tescia z pytaniem czy nie chce przypadkiem tej onki, jakis czas temu ktos mu ukradl przepieknego onka wiec moze zechce. Sunia mialaby do dyspozycji mieszkanie tescia oraz 15 hektarow powierzchni do biegania, moge glowa reczyc ze u tescia suni byloby dobrze, pod warunkiem oczywiscie ze bedzie chcial.
-
Z Jasminka dzisiaj zle, juz wogole nie staje na ta lapke ktora jako pierwsza zaczela "skakac", ma problemy z chodzeniem, wywraca sie biedaczka a na dokladke druga lapka tez juz dosc szybko skacze. Nie wiem czy jej dzisiaj cos nie bolalo, rano nie mogla sie ulozyc do spania ( spi ze mna ) to sie do mnie przytulala to znowu wstawala, jak ja glaskalam to chwilami mnie gryzla po dloniach to nie bylo jakies wsciekle gryzienie tylko takie lapanie i przygryzanie, nie mogla sobie znalesc zadnej pozycji do spania.
-
Bea dzisiaj nie obiecuje bo musze synka polozyc spac, zrobie jutro nowiutkie foteczki i wysle, mozesz mi podac maila. Bardzo sie ciesze ze z Kubusiem vel Poldkiem jest lepiej, pisz co jakis czas tutaj jak maly sie czuje.
-
Jasmincia dzisiaj slaba, ta druga skaczaca lapka mnie brdzo, ale to bardzo martwi !!! Potem postaram sie jeszcze cos dopisac :-( Na ta chwile zbieraja mi sie lzy w oczach jak na nia patrze, nie jest dobrze, mala cierpi przez te skurcze :-( Zobaczymy jeszcze co jutrzejszy dzien pokaze.
-
Z Jasminka jednak nie jest lepiej, do poludnia czula sie moim zdaniem dobrze, ale okolo 15:00 zaczela sie gorzej czuc, skacze juz druga tylna lapka :-( Wenflon nie wytrzymal, musialam dac witaminy podskornie, bolalo ja troszke przy zdejmowaniu wenflonu bo plaster jakis super mocno klejacy miala owiniety na okolo lapki wiec wyrywalam jej siersc co sprawialo jej bol, staralam sie byc bardzo delikatna ale ten plaster byl koszmarny. Nie panikowala za bardzo przy podawaniu witamin, zreszta moj maz mi pomagal, karmil ja herbatnikami, potem lezalam z nia dwie godzinki, spala wtulona we mnie jak dziecko, glaskalam ja po brzuszku, lapce i glowce, nawet oczat nie otworzyla gdy aplikowalam jej kropelki. Teraz schowala sie w lazience i sobie tam spi bo jest ciemno. Strasznie mi przykro ze nie mam dobrych wiesci :-( Przykro mi, Jasminka sie zle czuje, mam nadzieje, ze niebawem znowu forma bedzie pomalu powracac.
-
Spi sobie sporo, na wenflon jeszcze dzisiaj nie zagladalam, tak o 16:00 bede chciala jej znowu podac te witaminy, widze ze jak je podam o tej godzinie to Jasminka jest w lepszej formie przed snem. Nie chce odwijac tego wenflonu niepotrzebnie bo to i dla niej stres a on tez sie lekko wysowa przy odwijaniu, po przepchaniu glukoza wraca na swoje miejsce, miala jednak dzisiaj wyciek ropny z noska, ale jak juz mowilam ona ma tak co drugi dzien. Zobaczymy jak bedzie z tym wenflonem, nie wyobrazam sobie tego jezeli bede musiala jej to podac pod skore, zylke i tak ma lekko naruszona i napewno troszke wycieka z boku dlatego wczoraj robilam takie przerwy bo na poczatku troszke zapiszczala widac ja zapieklo, jak wenflon sie popsuje to nie dam rady bez pomocy wstrzyknac jej tego pod skore bedzie sie wyrywac i piszczec, a wczoraj jak jej podawalam to maz wyszedl z domu, nie lubi takiego widoku. Jasminka wlasnie sie kreci, spi sobie kolo mnie, zaczela sie krecic bo ma serdecznie dosc nieposlusznej lapki ktora skacze, wydaje mi sie, ze skacze mniej regularnie ta lapcia, zawsze skakala tak rytmicznie jakby w rytm serduszka a teraz jest troszke inaczej.
-
Nie chce zapeszac, ale wydaje mi sie, ze Jasminka dochodzi do siebie, moze nie sa to jakies postepy hop siup, ale jest jakby nieco zywsza i bardziej radosna. Skakanie lapki podczas snu i jak lezy sobie spokojnie bez zadnych stresow jest slabsze niz bylo, przynajmniej mi sie tak wydaje. Hmm zreszta dowody tego, ze Jasminka czuje sie lepiej juz sa, warczy czesciej na mojego Grasa gdy ten sie "niepotrzebnie" wtraca hehehe Kciuki jednak trzeba trzymac nadal, bo z nosowka nigdy nic nie wiadomo, ale jak tak dalej bedzie to bedzie super :)
-
Tak, odebralam smska, ale ja dzisiaj mialam normalnie dzien wariata jak przyszedl sms to wlasnie rozmaiwalam przez tela z Fela, jak tylko przeczytalam to jej zaaplikowalam ten lek. Nie dalam rady ospisac, sorrka :oops: Wysciskam i poprzytulam :)
-
Od dziecka lubilam sie opiekowac chorymi zwirzakami, siedze w domu na wychowawczym to mam czas na opiekowanie sie psiakami a Jasminka jest poprostu przekochana i naprawde gdybym miala choc jeden pokoj wiecej bo mam tylko kawalerke to meza dlugo nie musialabym namawiac na zatrzymanie Jasminki no i oczywiscie gdyby nie miala zaklepanego domku, Jasminka jest naprawde kochanym psem, jednak dziekuje za mile slowa, sa podbudowujace w daleszej walce o zdrowie Jasminki. A jakie to herbatniczki ?? Moj synek uwielbia takie harbatniki w ksztalcie zwierzatek z zoo, pudeleczko kosztuje 3,30 i sa naprawde smaczne teraz kupuje bez czekolady ale sa tez oblane biala lub ciemna czekolada :) Jasminka tez dalaby sie pokroic za herbatniki a ten sekret z kolei zdradzila mi Fela :)
-
Owieczko, mi nie daje spokoju Zyzio, powiedzialas ze moglabys go wziac ewentulanie dos iebie, a czy jest mozliwa taka opcja abygo umiescic na sggw a Ty bys tam byla w gotowosci przypilnowac o nalezyta opieke medyczna i jak juz bedzie w miare zdrow wziac go do siebie ?? Zaraz Cio napisze pw, nie chce aby Zyzio byl w takim samym stanie w jakim jest teraz Jasminka, trzeba go koniecznie ratowac, tak samo Zyzio jak i Jasminka nie maja jeszcze nawet roku a kazdy psiak przeciez zasluguje na zycie, trzeba go koniecznie ratowac.
-
Cholerka, gdyby Jasminka byla juz gotowa na jazde do domu co w tej chwili jest niemozliwe, Jasminka jest jeszcze w zlym stanie jak na taka droge to wzielabym do siebie Zyzia bo Gras jest uodporniony na nosowe i nie zarazilby sie od Zyzia, ale juz na trzy psy nie dam rady, nie moge sobie na to pozwolic, maz tez sie nie zgodzi. Plizzzzzzzzzzzzz Zyzio pilnie potrzebuje domu, trzeba go ratowac !!! Domek pilnie poszukiwany, nie pozwolmy kolejnemu psu odejsc !!!
-
Laro lekarze odradzaja, jasminka nie nadaje sie na tak dluga podroz, tym bardziej, ze z jasminka jak juz pisalam powyzej nie jest najlepiej i Pani doktor u ktorej wczoraj bylysmy krecila nosem na caly stan zdrowia Jasminki. Ja tez bym chciala zeby Jasminka juz jechala, uwierzcie mi bo Jasminka juz mnie traktuje jako swoja Pani i jak tylko wychodze z domu to placze za mna, tak mi mowi maz, wczoraj jak dostawala leki tez sie do mnie garnela, po mieszkaniu chodzi za mna krok w krok, rozstanie zarowno dla mnie jaki dla Jasminki bedzie bolesne bo ja juz ja kocham i szalenie zaluje, ze nie moge sobie pozwolic na drugiego psiaka, osoby ktore znaja Jasminke wiedza o czym pisze, ale stan fizyczny na to nie pozwala. Jasminka ma nadal wahania temperatury, dzisiaj rano znowu miala 39,5, lapeczka jej skacze w dodatku niedawny atak w niedziele boje sie pomyslec co by sie stalo gdyby Jasminka dostala go w podrozy ( odpukac w niemalowane) trzeba ja lepiej postawic na nogi, tutaj ma fachowa opieke, teraz jezdzimy z Witokretka do nowej Pani doktor ktora uwazam za super weterynarza, dokladnie zbadala Jasminke w zdluz i wszesz, zobaczyla nowe tiki nerwowe ktorych ja nie widzialam, powiedziala, ze z Jasminka nie jest dobrze a nawet zle i ze znajac nas to bedziemy chcialy ja ratowac wiec ja ratujemy. Relacja z podawania przez mnie lekow dozylnie: Nie bede tutaj pisac jak si balam, ze wenflon moze nie zadzialac, bo balam sie piekielnie, przez chwilke Jasminke pieklo bo raz sobie zapiszczala, odczekalam chwilke dalam jej dwa herbatniczki i znowu sprobowalam dawac te witaminy, oczywiscie najpierw glukoza przepchalam wenflonik bo ma bardzo cieniutki. Bylo dobrze, robilam przerwy co 2 ml i dawalam jej dwa herbatniki w nagrode i tak nam poszlo te 20 ml witamin i co tam musialam podac, na sam koniec dostala ode mnie w nagrode za dzielnosc 5 herbatnikow za ktore dalaby sie wrecz pokrajac ( musze jutro zrobic zapas herbatnikow :evil_lol: ) , zawinelam lapeczke, poalam jeszcze wszystkie kropelki do oczu, jeden lek od Witokretki i poszlysmy razem z damiankiem spac. Teraz Jasmincia sobie lezy z moim mezem przytulona jak tylko Ona sie potrafi tulic. Jest bardzo, ale to bardzo dzielna i apeluje do trzymania ogromniastych kciukow aby objawy z ukladu nerwowego sie cofnely !!! We wtorek wizyta kontrolna u przemilej Pani doktor :p
-
Pani doktor byla naprawde rewelacyjna, pozno wrocilsymy do domu bo az przed 23:00 :p Z Jasminka nie jest dobrze, chodzi o te tiki nerwowe, ma uszkodzony uklad nerwowy i trzeba teraz duzo pracy aby go "naprawic", Pani doktor dala jej dzisiaj bombe witaminowa, mala ma wenflonik na lapce przez ktory mam jej podawac samodzielnie te witaminy. Poniewaz mala ma bardzo slabe zyly to istanieje mozliwosc, ze bede to musiala robic podskornie :placz: az 20 ml plynu musze Jej podawac, mam jednak nadzieje, ze wenflonik wytrzyma. Jasminka oprocz "skaczacej" lapki ma tez tiki nad oczkiem i kolo lopatki a wszystko lacznie z tylna lapka po lewej stronie, dzisiaj jednak po dotarciu do domu lapka sie nieco uspokoila potem gdy podalam jej jeszcze dodatkowe leki znowu troszke przyspieszyla bo dla niej przyjmowanie lekow i kropel to jednak sprawa troszke juz stresujaca, no ale znosi te zabiegi bardzo dzielnie. Temperaturki nie bylo, ciesyzla sie z chwilowego spacerku bo musiala sie wysiusiac jak czekalysmy na wizyte, merdala ogonikiem i wogole byla zadowolona, troszke nieporadnie chodzi bo ta lapka jednak jej utrudnia chodzenie, ale dzielna jest :) Wiktoretki ja juz mam glowe napchana tymi lekami tak, ze z czasem chyba zostane farmaceutka, jednak o jednym leu Pani doktor zapomniala napisac, a ni jestem pewna co do dawki, jak mozesz to dowiedz sie, ja sie rano wstrzymam z podaniem jej tego leku, chyba mam go dawac po pol tabletki dwa razy dziennie, ale dla pewnosci dowiedz sie "heparegen" tak sie to nazywa :roll: Hmmmm i Pani doktor byla w szoku, Jasmince biegnie calkiem inaczej zyla niz powinna isc, byly male rewolucje przy wbijaniu sie w zylke, Jasminka troszke poplakala bo najpierw miala ogolona lapenke maszynka a potem przetarta spirytusem co uznalam za malo pryjemne doswiadczenie, ale przytulanie i glaskanie skutecznie ja uspokajalo. W miedzyczasie ktos na nasze zycie normalnie nastawal, jak wyszlysmy za pierwszym razem na siusiu to ktos z bloku obok rzucal chlebem :angryy: Potem jak wracalysmy i dalysmy chwilke Jasmince na siusiu to ktos z tego samego bloku rzucil cos w rodzaju dronych kamczykow :angryy: Co za ludzie no !!! Czychali na nasza malenka podopieczna, nie do pomyslenia jakie to ludzie maja pomysly. Na szczescie zadna z nas nie dostala niczym po glowie. We wtorek kontrola :p
-
Oki, nie ma problemu, powiedz tylko o ktorej mam byc zwarta i gotowa :) Musze meza uprzedzic :)
-
Jasminka ma nadal wahania temperatury, ale powyzej 39,5 nie skacze, podaje jej pyraligine, boje sie jednak przesadzic, dostala rano i wczoraj wieczorem. Za godzinke znowu skontroluje sytuacje, Jasminke czasami ciezko jest ocenic, poprostu duzo spi, wstaje ma apetyt, merda ogonkiem, pije wode, ale przeszkadza jej ta lapka trzeba dzisiaj u weterynarza pokazac jak ona chodzi, podczas chodzenia uzywa tej lapki, ale jak przystaje to lapke trzyma w powietrzu. Wiktoretki skonsultuj sie z Fela czy da rade sie wyrwac czy ja mam jechac, nei chce aby zawalala prace bo potem biedna siedzi do poznych godzin w pracy i nadrabia zaleglosci :shake:
-
Ronja, dowiedz sie u Feli czy ma jeszcze bluzeczke z Karmelkiem, nawet jak dasz prezencik mezowi dzien czy dwa pozniej to mysle, ze doceni wlasnie taki upominek ;) Cioteczki i wujkowie, alezbym chciala sie ktoregos dnia przejechac do Ostrowi, ale to odpada musze sprawowac opieke nad slabowita Jasminka, imprezy niestety tez narazie odpadaja, Jasminki nie zostawie samej w domu. Jednakze dopinguje Wam wszytskim z calej sily !!!
-
Wiktoret i Bea, tym bardziej ten wirus nie mial szans (jezeliby byl u mnie) na utrzymanie sie, bo ja myje podloge co dwa dni, mam male dziecko Jasminka jednak zalatwia sie w domu wiec musze trzymac w tym zakresie wieksza czujnosc na czystosc, a poza tym nawet ubrania, kolderki dla psiakow itp. piore w pralce a potem susze w suszarce gdzie temperatura dochodzi do 200 stopni celcjusza wiec wszelkie zarazki nie maja szans na przezycie. Moze to poprostu przeziebienie, wiadomo ze psiaki nawet ze schronisk z opieka weterynaryjna maja bardzo slaba odpornosc i moga miec chwilowe kryzysy, trzymam kciuki aby Poldek wyzdrowial szybciutko !!!