-
Posts
1339 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maćka
-
Sluchajcie, ktos to mowil ze potrzebuje budy, a moze zrobic ja z moich plyt pazdzierzowych ?? Mialam je wyrzucic ale jakos nadal zalegaja mi w piwicy, gdyby je zabezpieczyc papa albo jakims innym materialem przed wilgocia to super buda wyjdzie, z moja mama kiedys taka zrobilam a jeszcze te pazdzierze obilysmy boazeria i na dachu papa, zrobilysmy po dwie scianki w ktore wlozylysmy styropian, buda ma juz ladnych pare lat i nadal dobrze funkconuje. Dodatkowo te pazdzierze maja okleine meblowa nei wiem jak ona sie nazywa ale zawsze to zabezpieczenie. No tak, teraz sie zaczna podrzutki sczeniakow, ale obiecuje, ze w sierpniu juz jakies moge do siebie brac, bedzie dostatecznie duzo czasu na wytepienie wirusa nosowki a i caly czas w domu bede siedziec.
-
Kingo ja pod koniec lipca jak sie wszystko uda to jade na wakacje do Grecji, jezeli bylabym tam jakos hmmm pomocna to sluze swoja pomoca. Bede niestety tylko w miejscowosci Janina i nie bede miala mozliwosci sie przemieszczac, ale mimo wszystko jakbym sie przydala to walic do mnie jak w dym. Ale ewentualny wyjazd jeszcze potwierdze.
-
Z tego co pisze Asia to szczeniaki byly za wczesnie zabrane, matka ( sunia) pewnie to bardzo przezyla i odrzucila ta sunieczke skoro Lara pisze, ze mala nie ma jak sie juz dostac do mleka. Znam ta sytuacje bo sama kiedys wzielam szczeniaka od znajomej, co prawda mial ukonczone 7 tygodni, ale matka koszmarnie przezyla taki obrot sprawy, ze odrzucila pozostalego szczeniaka wiec musialam z moja sunia chodzic co pare godzin na karmienie aby i tamten szczeniak mogl jeszcze pochlipac mleka, jadly juz same ale wiadomo mleko matki najlepsze.
-
Mix amstafa z Ostrowi pilnie szuka domu, pomozmy mu !!!
Maćka replied to Maćka's topic in Już w nowym domu
Hello ludzie, zobaczcie jaki Amsti to pieky psiak. Pokocha kazdego kto go przygarnie, odda swoje serduszo na tacy, nauczy sie siadac, przynosic szlapcie i gazete, bedzie wiernym przyjacielem. Tylko daj mu prosze szanse potencjalny domku ! -
Mix amstafa z Ostrowi pilnie szuka domu, pomozmy mu !!!
Maćka replied to Maćka's topic in Już w nowym domu
Amsti jest pieknym psem i poczciwej mordce, ma pieknie zbudowane cialo nad ktory w chwili obecnej bedzie trzeba troszke popracowac. -
Mix amstafa z Ostrowi pilnie szuka domu, pomozmy mu !!!
Maćka replied to Maćka's topic in Już w nowym domu
Amsti nadal szuka domku !!! -
Laro nie mozna skazywac psa z nosowka odrazu na uspienie, nosowka tez jest uleczalna, ale nalezy ja odpowiednio leczyc a nie jak do tej pory, troszke tutaj troszke tutaj. Niestety co lekarz to inne leczenie, Witokrety pokazala nam swietna Dr. Wojciechowska i az zal scicka serce, ze jest taka rozchwytywana przez wszystkich. Cos mi sie wydaje, ze chyba zle zrobilas bilans tego gdybysmy to my byly wlascicielkami schroniska. Przedewszystkim bylby umowy z weterynarzami ( przynajmniej jednym ), leki bylyby kupowane w hurtowni a nie tak jak obecnie w lecznicy. Staralybysmy sie zabezpieczyc psy przed chorobami a nie tak jak jest w Ostrowi teraz, tylko kasa sie liczy dla wlascicieli. Tak samo stare psiaki i chorowite, widzisz nawet na takie jest " popyt " wezmy Tare ( nie Ostrowianka ) ktora przygarnela EwaM, siurek vel ..... szybko znalazl dom, Jasminka na ktora do konca czekala Pani i wierzyla ze wyzdrowieje oraz wiele, wiele innych przykladow Sztuka nie jest poddanie sie i skreslenie psa, ale wlasnie pomoc mu aby na stare schorowane lata znalazl cieply kat i mieske jedzenia dosladzana odrobina ciepla ze strony czlowieka. Nie jeden watek na dogo pokazuje nam, ze warto nieraz walczyc o te wlasnie beznadziejne przypadki, jak bedzie stowarzyszenie to bedziemy juz mogly lepiej starac sie o kazdego psa a nie tylko o psa emanujacego pieknem, bo dla mnie kazdy pies jest ladny i zasluguje na chwile szczescia.
-
Teraz wszystko rozwiaze stowarzyszenie i trzeba sie chwile wstrzymac zeby na spokojnie wszystko pozalatwiac, bo samo zalozenie stowarzyszenia spraw nie zalatwia, trzeba popodpisywac te wszelkie ugody z wlascicielami, sprawy finansowe tz trzeba poustalac, a to nie jest robota na jeden dzien. Jesli chodzi o te zarazanie domow tymczasowych i wlasnych psow to tak, wzielam to do siebie, nie znasz widocznie calej sprawy Jasminki i sie wypowiedziales, a ja nie mam zamiaru sie tlumaczyc z tego bo uwazam, ze zrobilam dobrze. Z pewnoscia nie zachowalam sie tak jak to Ty mnie oceniasz, nie na tej podstawie napisalam swojego posta. Post byl na temat ogolu a usypiania kazdego chorego psa ktory rzekomo nie ma szans na adopcje tez nie popre. Fela prosila mnie o przekazanie paru slow a wiec cytuje - " Zazwyczaj teoria jest daleka od praktki, my raczej pozostaniemy przy praktyce. Bedziemy dalej pomagac psom tak jak mozemy, umiemy i czujemy, ze powinnismy."
-
Uwazam, ze sie za bardzo w tym wszystkim spieszycie i znowu nic z tego nie wyjdzie. Kiedy juz proponowalam jakies osobne miejsce do uzgadniania szczegolow wolntariatu ?! Jakie bylo wowczas na ten temat zdanie ?! " To nie wyjdzie, juz za duzo mamy na glowie, wszystkim latwiej na dogo..." i inne podobne. Teraz tez sprawa organizacyjna czyli dzielenie sie na grupy, to przeciez tez nie wypalilo bo nie kazdy potrafi sie zdeklarowac co i jak moze robic, ile czasu czekalam na male z takimi deklaracjami i jakos zaden nie doszedl potem jak odpisywalam, ze nie bylo zainteresowania to byly tylko stwierdzenia, ze to przeciez nie ma sensu. Kazdy ma rozne prace, nie kazdy jest zmotoryzowany, wielokrotnie ktos jest zalezny od innej osoby w sprawie transportu do Ostrowi. Stowarzyszenie, prosze nie umniejszajcie czyjejs roboty, Fela zrobila sama bardzo duzo w tej gesti, prosila o pomoc i jakos nic z tej pomocy dla Feli i stowarzyszenia nie wychodzilo, a stowarzyszenie samo nie powstanie, mysle ze powiedzenie, ze to dluzo trwa itp. jest nie na miejscu, jedna osoba i tak szybko i ladnie wiele spraw pozalatwiala, kosztem swojej pracy i obowiazkow domowych. I jeszcze jedna sprawa, sprawa chorych i zdrowych psow, ja rozumiem ze sporo kasy poszlo na leczneie psiakow ktore nie zostaly wyleczone i trzebabylo zdecydowac sie na ostateczny krok, ale np. ja nie wyobrazam sobie, zebysmy mieli nie probowac chociaz jakiegos ratowac, Mysie tez byscie uspili ?? Przeciez na sggw trafila wlasnie z podejrzeniem nosowki a jakiego tam weterynarza zabierzecie ktory dokladnie, pisze dokladnie czyli zbadac psa od lap do glowy zbada psa i stwierdzi, czy ten ma szanse czy nie. Pisze to bo mi sie to wszystko juz nie podoba, moge to napisac obiektywnie bo jak zabralam Grasa ze schronu to tez chcialam cuda zdzialac w ciagu miesiaca czy trzech, ale realnie to nie jest mozliwe. o takie jest moje i nie tylko moje zdanie, podpisuje sie pod tekstami esperanzy. ponadto dopisze tak od siebie, jezdzenie od imprezy do imprezy tez jest bez sensu, czasami niepotrzebna strata czasu ktory moglby byc wykorzystany inaczej. Trzeba poczekac do finalowego otwarcia stowarzyszenia, popdpisywac umowy i ugod, usiasc i na spokojnie a nie na lau capu kombinowac jak tu poprawic stan schroniska, swiata calego nie zbawimy ale spokojem i rozsadnym mysleniem cos zdzialamy. Legion, slowa te kieruje do Ciebie, rozumiem ze slowa odnosnie zakazania domow tymczasowych oraz psow towarzyszacych w domu to skierowales do mnie ? Ja sie akurat ciesze, ze dalam jasmince na koniec promyki radosci, chwile spokoju i milosci, ze nie umierala na zimnym i wilgotnym bezludziu a to czy infekuje swoj dom i czy moj Gras jest chory to zostaw to juz na mojej glowie. Nie kazdego psa moge do siebie przyjac, nie na kazdego mam mozliwosci, ale te na ktore mam warunki staram sie przelac tyle ciepla ile tylko potrafie i ciesze sie z kazdego sukcesu, w przypadku jasminki tym sukcesem moge nazwac wlasnie to, ze ja kochalam i Jasminka zawsze mogla liczyc na przytulenie i uspokojenie. Moze napisalam te wszystkie slowa troche ostro, ale jak juz napisalam nie podoba mi sie teraz troche spraw i nie bede tego kryla.
-
Jeszcze jedno zdjecie Jasminki jak spala sobie z Damiankiem....
-
Ja jeszcze wczoraj przed snem sobie poplakalam, jest mi niesamowicie zal, ze psiaki ktore na to wogole nie zasluguja cierpia takie katusze. Napierw jakies buce wyrzucaja lub niedogaladaja swoich pociech i te trafiaja do schronisk, gdzie choroba sieje chorobe. Smutno mi bo Jasminka zajmowala w moim sercu to samo miejsce gdzie Gras, oba psy byly dla mnie tak samo wazne z tym, ze Jasminka potrzebowala odrobinke wiecej okazania milosci i troski, teraz Gras posmutnial, czuje ze stalo sie cos zlego, ze nie ma Jasminki, on sie tez o mala troszczyl, nie dokuczal Jej, jak malenstwo plakalo to Gras zawsze byl przy niej patrzec czy nikt nie robi Jej krzywdy. Moj Artur zgodzil sie juz dawno na psiaki przejsciowo w naszym mieszkanku, tak samo ciepial gdy Jasminka miala gorsze chwile, tak samo ja przytulal i glaskal, Jasminka poprostu zawojowala naszymi serduchami bo kto nie oszalabym na Jej punkcie. Kingo wiemy, ze nosowka to przekleta choroba, wiem ze cieszylam sie nieraz za wczesnie zreszta sama to przyznalam, ale to zawsze bylo dla mnie takie swiateko w tunelu ktorego kurczowo chcialam sie trzymac i wierzyc, ze Jasminka wydobrzeje. Mialam kiedys owczarka ktorego moj tata wyciagnal dla mnie z nosowki, pisze dla mnie bo wiedzial, ze zalamalabym sie gdyby moj pies nie przezyl a ja mialam taka sama nadzieje, ze Jasminka wyzdrowieje. Teraz kazdy dzwiek, kazde pisniecie damianka przypomina mi o Jasmince, wczoraj Damianek na wieczor cmoknal silniej smoczka a ja juz sie poderwalam bo myslalam ze to Jasminka zapiszczala, nie przyjelam do konca swiadomosci, ze Jasminka juz odpoczywa.
-
Tak sie balam wracac do zdjec Jasminki, nie moge to dla mnie wielka strata i bol...
-
Jasminka odeszla juz za teczowy most, juz nie cierpi a cierpiala strasznie. Dr. Wojciechowaska nie miala zadnych watpliwosci, bala sie chyba tylko to zaproponowac bo myslala, ze bedziemy ratowac Jasminke za wszelka cene, zaczela mi tlumaczyc jak to dalej bedzie wygladac, spytalam sie wiec rzeczowo czy sa jeszcze szanse. Szansy nie bylo, dr. Wojciechowska powiedziala, ze to juz za daleko poszlo, ze mozg juz byl zaatakowany i ze malenka cierpi. Odchodzila spokojnie, byla naprawde dobrze i z czuloscia przez Pania Dr. Wojciechowska potraktowana. Jest mi ciezko, nie bede ukrywac ze plakalam, bo plakalam Jasmini nie sposob nie kochac. Spij sobie spokojnie malenka.... Jayo bardzo dziekuje za wszelka pomoc !
-
Pojade do dentysty, maz sobie poradzi, Jasminka w tej chwili wypoczywa po kolejnej ciezkiej nocy, a mnie znowu nie bedzie tak dlugo. Andziu nie zinczujemy Cie, same o tym myslimy, kazda wizyta to wielka niewiadoma, na kazdej jest poruszany temat koniecznosci uspienia, tyle ze w poniedzialek Jasminka wygladala naprawde dobrze i tylko ten wyglad i lekka poprawa odsunelo propozycje Dr. Wojciechowskiej na drugi plan. Nie zaspoajamy zadnych swoich ambicji, nie o tym myslimy, chcemy psiakowi pomoc, ale tez nie za wszelka cene, jesli Dr. Wojciechowska stwierdzi ze nie ma szansy badz jesli szanse sa tak nikle ze prawie nic nie znacza to chyba podejmiemy ostateczna decyzje. Coz moge wiecej napisac, Jasminka sie poprostu w tej chwili meczy a mi sie wydaje ze to kolejny etap choroby, oczywiscie swierdzic tego na 100 % nie moge o nie jestem specjalista, pisze tylko to co widze.
-
To czy da sie jeszcze cos zrobic oceni dzisiaj dr. Wojciechowska, ja juz naprawde nie wiem co jeszcze mozna zrobic, leki od paru dni podaje jej juz lyzeczka bo moje palce nei wyrabiaja, tak silnie zaciska zeby ze szok, nie kontroluje tego, az zal patrzec jak te nerwy nia rzadza :shake:
-
Jasminka troche po 6:00 wkoncu zasnela a ja z nia, widac dlugo nie spala bo pogryzla nam ladowarki do telefonow, synek mnie obudzil ze i jego ugryzla. Zle sie dzieje z Nia, jest wyczerpana, z tego co ja obserwuje to nie zaden kryzys ale kolejny etap choroby o ktorym opowiadala nam Dr.Wojciechowska zreszta opisalam to gdzies w poprzednim poscie. Z fazy "trzepania" lapkami przechodzi w wycie i placze w dzien i w nocy, potem jest atakowany mozg, dochodzi do zapalenia opon mozgowych i kapletna meczarnia dla psa. Prawie nie chodzi, w zasadzie ciagnie za soba tylne lapki, troszke zjadla troszke sie napisla, praktycznie caly czas steka albo placze, naprawde troszke sie boje dzisiaj jechac do dentysty i mam dylemat, czy olac dentyste i jeszcze czekac z bolem na nastepna wizyte czy jechac i jakos wierzyc ze maz sobie poradzi z bardzo zywiolowym dzieckiem, Grasem i chora Jasminka :roll: