-
Posts
1339 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maćka
-
Nie spimy z Jasminka juz od godziny, nic juz nie dziala. Jasminka w nocy znowu musiala dostac uspokajacz a doklanie o 2:00 czyli dzialal tylko 3 godziny. Jasminka placze, ostatnia dawka leku nie dziala, boje sie jechac do dentysty i zostawic je z reszta towarzystwa pod opika meza, nie poradzi sobie :shake: Nie wiem juz co zrobic zeby Jej pomoc :placz: Nic nie dziala a ja jestem bezsilna, chodze z mala po mieszkaniu, tule ja zeby troche uspokoic ale jest za bardzo pobudzona.
-
Wlasnie zagladlam do Jasminki, lek sie juz chyba dobrze wchlonal bo Jasminka sobie spi spokojnie i lapki zwolnily.
-
Usciskam usciskam i ucaluje :) Gratuluje ;)
-
Wizyta pod wieczor, ja mam niestety wizyte u dentysty na ktora juz z bolem czekam dosc dlugo, Fela tez ma prace i dopiero po pracy bedzie mogla podjechac, tak wiec wiesci beda pewnie dopiero okolo 20:00 jak nie pozniej.
-
Green dziekujemy bardzo funduszowi !!!
-
No niestety czasami musi wyjsc na dwor, rozprostowac lapki, caly czas tylko w domu tez jej nie sluzy a ja mam kawalek poletka gdzie wiem, ze ludzie nie chodza na spacery ( bo im sie tam nie chce chodzic ), gdybym miala balkon to wychodzilaby na balkon ale nie mam. Jasminka jest w zlej kondycji fizycznej, lek po niedlugim czasie mial "przerwe" w dzialaniu, Fela i Witokrety slyszaly jak Jasmincia plakala, caly czas pisze plakala bo to nie wycie, to nie szczekanie to poprostu placz. Ciezko jej bylo oddychac, bardzo zle wygladala, przytulilam ja duzo mocniej do siebie ( zawsze trzymam ja na podusi zeby jej bylo wygodniej ) chwilke utulilam i zasnela ponownie, przeniosla do lazienki zeby miala cisze i ciemnosc. Spi chyba nadal z przerwami na chwilowe oprzytomnienia, nie chcialam jej dodawac odrazu wiecej leku ( dr. Wojciechowaska od samego poczatku podawania jej tego leku mowila ze w razie potrzeby moge podac dwie dawki ), chce zachowac na wszelki wypadek na noc kolejna dawke. Zobaczymy co powie jutro Pani dr. Wojciechowska, ale powiem szczerze, nie jest ciekawie, jest zle, bylysmy uprzedzane, ze kolejna faza od strony nerwowej to beda wlasnie placze ktorych czlowiek w domu nie jest w stanie zniesc, ja wlasnie nie ejstem w stanie tego zniesc. Nie pod wzgledem ze to mi przeszkadza czy cos, bo tlko mnie w domu to budzi i czasami meza a ja to mam juc chyba w zwyczaju po synku ze wstaje na takie odglosy, ale nie jestem w stanie tego zniesc z powodu zalu nad tym malenstwem, z powodu bezsilnosci i strachu przed najgorsza decyzja ktora moze jutro zapasc :placz: Jasminka jest juz bardzo slaba, ta %&^@*@#% choroba ja wykancza pomalu.
-
Malej juz podalam lek, spi teraz i odpoczywa. Przed przyjazdem Lary zdecydowalam sie wziac Jasminke na spacer, mam na osiedlu kawaleczek trawy gdzie psy nie biegaja, co za akcja byla, postawilam Jasminke na trawie i kawaleczek odeszlam, zawolalam mala a ta nic, patrzy na mnie jak na wariatke i jak zobaczyla, ze nie mam zamiaru jej wziac na rece to zaczela mnie obszczekiwac. Nie poddalam sie, przyszla po chwili kicajac jak zajaczek czy zabka,po chwili juz rozprostowala kostki i zaczela chodzic, oczywiscie patrzyla jak tu najmniej w to wysilku wlozyc ale po nastepnej chwili juz ladnie spacerowala. Beda ja teraz w ciaplejsze dni zabierac na takie krotkie przechadzki raz dziennie, niech cwiczy miesnie zeby sie odbudowaly.
-
Lara chwilke temu wyslala mi smska ze jedzie po lek :multi: Jasmince tak czy siak dalam troszke hydroksyzyny to nie koliduje z lekiem w zastrzyku. Na chwilke sie uspokoila, ale teraz znowu zaczyna sie denerwowac. Mysle, ze to ten wczorajszy atak dal jej w kosc.
-
Tego leku zaden inny weterynarz mi nie sprzeda, ja go dostaje w drodze wyjatku zeby Jasminke uspokajac. Kurcze nie dam rady sie wyrwac z domu :-( A jasminka znowu zaczyna plakac, kurde no co za glupia sytuacja.
-
Eniu lek jest na Grochowie w klinice Felis na Osowskiej a trzeba go podwiesc na Wlochy wiec jest kawaleczek. teraz poki co jest spokojnie, ale pewnie tak po poludniu bede juz go potrzebowac :-( Szukamy szukamy, transport napewno sie znajdzie, ale wlasnie teraz kazda kobitka zmotoryzowana jest w pracy. Nie panikujmy cos sie znajdzie, kazdemu zalezy zeby Jasminka byla spokojna ale wiadomo ze pracy zawalac nie mozna bo zeby potem nie zostal nikt bez pracy.
-
To kwestia podjechania na drugi koniec Warszawy a ja nie jestem zmotoryzowana. Szukam kogos kto moglby podjechac, poki co Jasminka sie uspokoila spi na kolanach meza.
-
Dzisiaj jest bardzo pobudzona, nie wiem co robic, trzymam ja na kolanach na podusi i sobie mala poplakuje.
-
Dzisiaj znowu gorszy dzien lacznie z noca. Troszke sie nie wyspalam bo Jasminka calutka noc plakala, od Pani dr. dostalam za malo uspokajacza dla Jasminki bo tylko dwie strzykawki i to po dwie kreski. Jedna strzykawke Jasminka dostala wczoraj w dzien i nie bardzo podzialalo bo Jasminka byla pobudzona a potem ten atak, w nocy dalam jej druga dawke i juz nie mam :( W nocy i tak ta dawka to bylo za malo, Jasmincia plakala, nie wiedzialam jak ja uspokajac, hydroksyzyna tez nie dziala zbyt dobrze :shake: teraz odpoczywa p nocy, jak wstalismy to tylko troszke jeszcze plakala i sie uspokoila, ale trzeba sie liczyc z chwilowymi spadkami formy bo to jednak ciezka choroba a nie przeziebienie. Martwie sie dzisiejsza noca co to bedzie jak ja nie mam uspokajacza :(
-
Puzzle jak najbardziej a jeszcze z wilkiem :razz: Mysle tak samo, ze dzieciaczkom tak do 3 miejsca przydaloby sie skombinowac jakies drobnostki, wiadomo jak to dzieci zawsze nagroda "namacalna" ma wartosc :roll: SZKODA WIELKA SZKODA ze mnie nie bedzie, kurcze wszystko mnie omija, ale nie moge zostawic TZ z dzieckiem i dwoma chorowitymi psiakami w domu, o lekach napewnoby zapomnial :roll: :oops: Ale bede cala ekipe goraco dopingowac w myslach :cool3:
-
Ja to przedwszystkim jestem ciekawa, czy Gras to ma "mial" nosowke czy jakies inne dranstwo, czuje sie swietnie, dzisiaj tylko raz slyszalam ze zakaszlal, nosek juz nieraz wilgotny nieraz suchy bez "bialka". Pieron wie co mu jest, ale antybiotyk ma brac do konca tygodnia tj. do piatku bede sie tez chciala spytac dr. Wojciechowskiej czy mam go doszczepiac ta nasza szczepionka czy juz nie. Jasmincia w miare spokojna, troszke mruczy, ale ona tak ma przed snem, zaraz ja wezme do siebie prztulimy sie wszyscy i zasniemy. Jasminka juz spokojniej sypia to tez plus, nabiera sily :) W dzien jest dosc zwawa jak na swoje wykonczone sily, chodzi sobie teraz juz nie jest ciagle na zastrzykach uspokajajacych wiec i lepiej jej to wychodzi.
-
Green powiem szczerze, ze to nie ja finansuje leczenie Jasminki, nie stac mnie na to. Spytaj sie na pw Witokretow :p
-
Ronja Gras bez zmian, narazie nie daje mu surowicy bo nie goraczkuje, wiec jest duza szansa ze poprostu splynie to po nim jak woda bez zadnych problemow, jest na antybiotyku i jakos zyje. Katar raz plynny raz jakby bialko z jajek, kaszel tez jakby sie zmniejszyl. Jestem pewna, ze surowica zostanie nie naruszona. Jasminka caly czas spi, odpoczywa po ataku, i niech spi biedulka.
-
No tak, raz zle raz dobre wiesci, ale tak wlasnie jest z nosowka, grunt wlasnie to, ze nie ma ogolnego pogorszenia, ze Jasminka wyglada lepiej i jest zywsza. Wlasnie juz doszla do siebie, wyszla z lazienki pokrecila sie po pokoju, jest bardzo spokojna, maz w tej chwli dokarmia ja sucha karma i trzyma na kolanach, atak troszke rozladowal jej nerwy i jest spokojniejsza, do poludnia latwo wpadal w zlosc i bywala nieprzyjemna, ale teraz jest spokojnie, teraz jak bede widziala, ze Jasminka chodzi "wkurzona" to moze to byc zapowiedz ataku.
-
Jasminka miala wlasnie drugi atak padaczkowy, duzo, duzo slabszy od poprzedniego, nie plakala, troszke mruczala ale nie plakala, nie powykrecalo jej cialka tylko sie wyprezyla, szla jej piana z pyszczka i klapala zabkami. O przytuleniu nie bylo mowy, pogryzlaby mnie calutka, ale ukleklam przy kanapie i glaskalam ja, uspokajalam glosem, caly atak nie byl dluzszy niz minutke, teraz spi sobie w lazience pol przytomna, niech sie wycisza malenstwo. Niestety padaczka moze zostac, ale gdyby wyzdrowiala to Pani Maria juz bedzie ja pielegnowala i leczyla na padaczke z tym psiaki przeciez zyja. Generalnie i tak Jasminka o wiele ladniej wyglada, wraca juz apetyt, brzuszek mieciutki i kupek narazie nie ma.
-
Jasminka wlasnie wcina sucha karme az jej sie uszy trzesa :evil_lol:
-
Cisza bo przyjechala do mnie przyjacioka z lat szkolnych i siedzialysmy do 2:00 :roll: Z Jasminka nie jest zle, oddychajcie spokojnie cioteczki :) Jednak czyms sie mala strula, wieczorem plakala myslalam, ze znowu denerwuje sie na te tiki, ale jak sie jej odbilo to o malo nie zwalilo mnie z nog, sam kwas solny "zapachnial", pomacalam brzuszek a tam jezdzi jej po jelitkach, wzdety brzunio i twardy. Przelecialam w glowie po lekach jakie mam w domu i przypomnialam sobie, ze po Grasie zostal mi nifuroksazyd, chwilke pomylalam czy dac jej czy nie bo boje sie mieszania lekow, ale jak mala nadal plakala to zdecydowalam sie jej dac 1/4 tabl. Po jakis 30 minutach Jasmincia juz smacznie spala do samego rana. Brzuszek jest juz miekszy, kupki sa przerozne wiec tutaj nie moge za bardzo stwierdzic czy ma biegunke czy nie, za jakas godzinke podam jej nastepne 1/4 tabl. nei chce jej mieszac wszystkich lekow naraz, wiec poczekam troszke po podaniu jej stalych lekow. Tiki podczas snu ladnie sie wyciszaja, jeszcze skacza ale zdecydowanie mniej, jak chodzi i nie spi to juz roznie bywa, ale zle nie jest wrecz przeciwnie. Zastanawiam sie nawet, czy dzisiaj jej bed msuiala dawac cos na uspokojenie bo wyglada naprawde ladnie, czka po interferonie tez sie juz lekko poprawily, tak wiec mysle, ze jestesmy na dobrej drodze do zdrowia. Tak jeszcze na temat tego zatrucia, to nie wiem czym sie mogla struc, jadla ryz z kurczakiem, Fela w sobote przyjechala z mam upominkiem do jasminki w postaci swiezego mieska wolowego, troszke go zjadla, ja kupilam wczoraj jej troszke swiezego mieska mielonego z indyka, nie sadze aby po tym jedzeniu moglo jej sie tak stac, chociaz ja nigdy nie dawalam surowego miesa psom ale wiem, ze to nie szkodzi. Moze poprostu cos lapnela od mojego synka co jej zaszkodzilo. Nifuroksazyd napewno dziala bo Jasmincia czuje sie dobrze wiec mysle, ze nie ma sie czym martwic, gotuje jej teraz kurczaczka z ryzem moze sie skusi, bo i apetyt ma mniejsze przez to strucie a zeby nabrac sily do walki z choroba to musi jesc, na szczescie juz jest grubsza i nawet jak zarzadzi sobie mala dietke to nie powinno jej zaszkodzic.
-
Tak na zakonczenie dnia bo ja to stara skleroza jestem a i z radosci czasem jakies fakty umykaja. Jasminka spi spokojnie, jak spi to tiki sie zmniejszaja :sweetCyb: Pani dr. dzisiaj tez powiedziala ( wlasnie o tym zapomnialam napisac ), ze Jasminka w piatek miala tiki na glowce oraz zaczynal wystepowac maly zanik miesni ( dobrze pamietam ? ) a dzisiaj tych tikow nie ma a i glowka lepiej wyglada :multi: Sluchajcie ja moze sie za wczesnie ciesze bo przed Jasminka jeszcze troche kuracji itd. ale jestem poprostu szczesliwa, jeszcze do dzisiaj wisialo nad nia widmo uspienia, ja za bardzo przed soba nie chcialam sie przyznac, ze widze jakies poprawy balam sie to jednoznacznie stwierdzac bo przeciez ja strasznie chce aby wyzdrowiala i moglam wiele rzeczy widziec ktore wogole miejsca nie mialy, ale jest kurcze poprawa i z calej sily bedziemy walczyc. Ciagle cos jej podtykam do jedzenia bo mala wybrzydza wiec ciagle szukam czegos nowego do wszamania, buszek ma pelniutki, jest juz lekko zaokraglona na brzuszu, zeberek nie widac, tylko sterczacy kregoslup oraz miedniczka swiadcza, ze mala duzo przeszla podczas tej nosowki.