Jump to content
Dogomania

morisowa

Members
  • Posts

    4908
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by morisowa

  1. [quote name='APSA']Och, podoba :loveu: Kto mu to zrobił? :diabloti:[/QUOTE] Dziewczyny od mikropsów a ja go trzymałam :diabloti: On ma takie futro , że przy -30C mógłby spać pod gołym niebem. A że mamy inny klimat to miał skórę w strasznym stanie.
  2. Myszkinek Ci się nie podoba? :cool3:
  3. [quote name='magdyska25']Od wczoraj jest u mnie Velma [/QUOTE] :multi: to stąd pytanie o sprawdzanie psa na koty? Och Ty tajemnicza :cool3: [quote name='magdyska25'] Jestem zszokowana jak wpasowała się do psio-kociego stada.[/QUOTE] te staruszki ze stażem mają taką zadziwiającą umiejętność - a ludzie mają zadziwiające uparte teorie, że stary, że po latach to to siamto i owamto :roll: Magdyska, bardzo się cieszę i życzę dużo zdrówka suni :)
  4. [quote name='APSA']Nie, ilość psów spada od paru miesięcy, a napływ od kilku lat jest z roku na rok mniejszy. Zmian krótkookresowych nawet nie zauważam.[/QUOTE] To prawda, na rejonach jest stale mniej psów, co oznacza mniejsze zagęszczenie w boksach, mniej pogryzień, minimalne ilości zagryzień. To się akurat zmienia na lepsze. Dlaczego? więcej adopcji dzięki wolontariuszom, ogólnie jednak rosnąca świadomość ludzi dzięki różnym akcjom promocyjnym (nie tego schroniska a ogólnie problemu bezdomności, reklamowanie adopcji zwierzaków), masowe sterylizowanie na terenie Warszawy. [QUOTE]ciekawe, jka to się ma do stałego wzrostu bezdomności w Polsce od kliku lat.[/QUOTE] a może większa wiedza o problemie? Kto kiedyś liczył bezdomne kundle? łopatą i do piachu. Kiedyś latały po ulicach, teraz siedzą ponumerowane w schroniskach. Nie wiem, tylko głośno myślę. Bo w Wawie może się zmieniać na lepsze a ogólne w kraju nadal na gorsze.
  5. :-( [I]"szczęśliwe są pieski w naszym schronisku"[/I] ....
  6. [quote name='Beat2010']na geriatrię trafił z rejonu 6 nasz Amant :( [/QUOTE] czyli coraz bliżej końca...
  7. Też właśnie wróciłam z psiarnią z urlopu :)
  8. Tylko w sumie po co mają te psy konfiskować - kto im zapłaci choćby 250 zł za sztukę minimum 6letniego psa? W schroniskach psy za darmo i chętnych mało. Tu chyba jednak głównie problem polega po prostu na tym, że psy straciły dom. Grozi im schron albo oddanie byle komu. A jeśli one tam stróżują i będzie "wjazd" z policją, to tak jak Biafra pisze - kulka w łeb... Dogadać się jakoś, zamknąć psy w kojcach (pewnie są), niech dadzą czas na znalezienie dla nich miejsca. A Fred gdzie wraca?? Kurna, tyle na raz "dobra" :/
  9. [quote name='3 x']ja to nawet nie wiem co napisać ręce mi opadły i wszystko inne też ech [/QUOTE] No dokładnie... nagle się dowiedzieli, że wyjeżdżają, toć takich rzeczy się nie planuje...
  10. o matko... i co teraz..? Jakby ten podwójny kojec już był, to miejsce dla Freda zamiast Leo (a on znów by zszedł na dalszy plan) ale jeszcze czwórka?? jak mi żal Freda :( Wszystko pięknie i bach..
  11. I po spacerze. Na kracie gryzaczek na wypadek zbytnich emocji ;) [IMG]http://images43.fotosik.pl/1465/aec23fc57bdf8768gen.jpg[/IMG]
  12. Zwiedzanie terenów: [IMG]http://images39.fotosik.pl/1671/9fc721a2d5e06891gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/1465/537585abe0ba2433.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/1716/540d2cfd54d1dbf6gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/1466/56dac64b76fff127.jpg[/IMG]
  13. Leo był wczoraj w dobrym humorze i całkiem nie sprawiał wrażenia starego grzyba ;) Mam nadzieję, że choć trochę powodem jego ożywienia była moja wizyta, że po wtorku już wiedział, że jak mnie widzi to będzie się działo :p ale trzeba przyznać, że był też dużo zwyklejszy powód.. dzień wcześniej okazało się, że jego sąsiadka cieczki dostała... wprawdzie Leo się nie interesował, ale sąsiad po drugiej stronie baaardzo. Sunia została zabrana i schowana, ale ten drugi kawaler był ciągle jeszcze pobudzony. A to udzielało się reszcie. No więc Leo dużo biegał po boksie, szczekał - dyskutował z tamtym amantem. I jakby się na tych łapach bardziej wyprostował i od razu większy się wydawał :cool3: Było miłe przywitanie, wygłaskiwanie przez kraty i w boksie. A potem powolne ćwiczenia - zakładanie obroży (przez kraty, dla bezpieczeństwa, ale Leo zachował spokój), zapinanie i odpinanie smyczy, sprawdzanie jak zareaguje na przywiązanie (zasadniczo ok) a potem zabawy z kagańcem, już razem z psem w boksie. Sam chętnie wkładał głowę (pani Grażyna ćwiczyła z nim jeszcze te dwa dni), ale jak przytrzymałam kaganiec to był protest i zdejmowanie łapami - oczywiście na to mu nie pozwoliłam i małymi krokami pies się uczył akceptować namordnik. Dobre jest to, że nie wykazywał żadnej agresji. Jak mu się nie podobało, to się wycofywał, było widać, że się zaczyna denerwować ale nie próbował mnie straszyć. W końcu pies został ubrany i wyszliśmy. Leo była bardzo podekscytowany, ziajał, ślinił się, ale zaciekawiony był bardzo, zwiedzał, wąchał, no pod wrażeniem chłopak był. My też ;) Przyznaję, trochę adrenalinki było :eviltong: Jak dla mnie Leo musiał chodzić luzem po terenie, spacerów nie miał. Kierowanie nim było utrudnione, pies wolałaby luzem polatać. Przy zmianie kierunków się zacinał, ale na szczęście dawał się przekonać by pójść za nami. Był na tyle w emocjach, że praktycznie nas nie zauważał. Choć raz pod koniec oparł się o mnie i dał wygłaskać. Oczywiście był problem z powrotem do boksu. Leo koniecznie chciał iść dyskutować z psami, kilka minut nam zajęło, żeby go jednak wprowadzić do kojca. Po spacerze dał się "rozebrać" i padł. Leżał, ziajał i przeżywał :evil_lol: Leo jest silny, choć stary to dobrze się trzyma. Uważam, że warto go ogłaszać, może znajdzie się miłośnik rasy. Leo na terenie jeszcze będzie stróżować. Ewidentnie się ożywia, gdy coś się dzieje. Dom, człowiek, teren i Leo jeszcze skorzysta z życia. TO pies i do głaskania i do pilnowania. Choć oczywiście tylko dla kogoś kto ma pojęcie o rasie. Tu nie ma mowy o przytulaniu na pierwszej randce. Pani Grażyna jeszcze we wtorek kupiła Leo obroże i smycz. Powiesiła na boksie (tak jak prosiłam) i oswajała go z tym sprzętem. Niestety w czwartek po południu, gdy wychodziły inne psy, Lea poniosło i obroża i smycz zostały rozszarpane... Wczoraj pani Grażyna kupiła mu drugi komplecik a do tego jeszcze szarpak - sznur, który jest teraz przymocowany do kraty boksu, żeby miał się na czym wyżywać jak go emocje poniosą.
  14. Siły miałam, tylko net odmówił współpracy [COLOR=#a9a9a9](bazarek w moim imieniu kwl ogarniał)[/COLOR] Oto Leo na spacerze: [IMG]http://images45.fotosik.pl/1465/7a5052aabf2504b8gen.jpg[/IMG]
  15. I takie schroniska sobie beztrosko funkcjonują... normalka, że wkłada się psy na pewne zagryzienie, normalka, że psy "znikają", normalka, że się usypia za pseudo-agresję... i właśnie na takim tle zawsze broniłam warszawskiego Palucha - choć wielu, wielu rzeczy można się tam czepiać i mogłabym godzinami opowiadać o absurdach i niedociągnięciach tego miejsca to nikt nie dałby kaukazki z czterema innymi sukami, a gdyby nawet dał ją z inną suką to po pierwszym zagryzieniu byłaby afera na całe schronisko. Ech, biedne suczyny... ale to nie wina Gerdy, a jak zazwyczaj ludzi...[COLOR=#808080][/COLOR]
  16. Jutro po 12tej będę u Leo. Oby ulewy nie było :/
  17. A czy można jakoś "zarezerwować" sunię w schronisku? - poinformować, że szykuje się dla niej miejsce - żeby "nie zniknęła" zbyt szybko
  18. Miejmy nadzieję, że w piątek wszystko pójdzie dobrze. Jak pies zacznie wreszcie chodzić na spacery to jego życie stanie się dużo lepsze i ciekawsze :) i będzie można go wreszcie ogłaszać - bo póki co ocena charakteru jest niepełna. Bardzo się cieszę, że Ewelina dotrzymała słowa i sprawa została rozwiązana :)
  19. [B]O 13.14 dostałam wiadomość od pani Grażyny z hotelu: "Na moje konto wpłynęło 1600 zł od Eweliny. Pozdrawiam."[/B]
  20. Byłam dziś u Leo. To była moja druga wizyta, po trzech tygodniach. I miła niespodzianka :) Leo mnie poznał, ucieszył się i dość serdecznie przywitał (jak na kaukaza). Było wygłaskiwanie przez kraty, drapanie za uszami i po zadku. Pies ustawiał się bokiem przy kracie - czyli do głaskania. Zaczepiał mnie łapą. Brał przysmaki z ręki, lizał mnie po dłoni. Metodą małych kroczków znalazłam się u niego w boksie :) (i potem jeszcze kilka razy swobodnie wchodziłam). W boksie karmiłam go z ręki, głaskałam po głowie, drapałam za uszami. Fakt, nie czochrałam go z taką śmiałością jak przez kraty, ale to kwestia mojego dystansu a nie jego. Leo traktował mnie przyjaźnie, obwąchał, lizał po dłoniach (pachniały parówką). Żadnej agresji, żadnych oznak złych zamiarów, napięcia. Ćwiczyliśmy kaganiec. Bez oporów wsuwa głowę w kaganiec (kilka pierwszych razów się wahał), zakładałam mu pasek za jedno ucho - też ok. Na chwilę przytrzymałam mu oba paski na głowie, zestresował się i wycofał. Ale potem wróciliśmy do poprzednich etapów i było dobrze. Mogłam mu zapiąć kaganiec, ale nie chciałam się śpieszyć. Bawiliśmy się też ze smyczą, obrożą. Leo nie lubi tego sprzętu, na widok smyczy odsuwa się, nie chce kontaktu. Przypuszczam, że Leo przed schroniskiem prowadził życie bez spacerów, raczej nie znał smyczy i nie zna idei spaceru. Teraz smycz kojarzy mu się z klatką transportową, samochodem, podróżą, stresem, cholera wie czym. Pani Grażyna ma teraz budować pozytywne skojarzenia ze smyczką, oswoić go trochę z tym sprzętem przez kraty. Planujemy kolejną wizytę jeszcze w tym tygodniu, w piątek. Założymy obrożę. I jak dobrze pójdzie to wychodzimy na spacer :)
  21. [COLOR=#d3d3d3]Kaukazy są różne. Kaukazy to miśki ale i niedźwiedzie ;) Zazwyczaj do swoich przyjacielskie pieszczochy ale do obcych na terenie potwory. I taki się trafi co brzuszek do głasków wywala. I taki, co tygodni trzeba, żeby się zaprzyjaźnić (a o brzuszku to można zapomnieć). Po co te przepychanki? Jak ma się dogadane stado, to pewnie, że powinny latać luzem i mieć wstęp do domu. Jak ma się hotel, to się ma kojce. Jak ma się psy, które nie tolerują innych psów, to nikt myślący nie puści ich wszystkich razem luzem. Wszystko zależy od psów, sytuacji, warunków, możliwości.......[/COLOR]
×
×
  • Create New...