morisowa
Members-
Posts
4908 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by morisowa
-
Pechowy kaukaz Leo - znalazł szczęście. I dom!:D
morisowa replied to _gos_'s topic in Już w nowym domu
Bardzo, bardzo się cieszę ! :D początki były jakie były, ale to dowód na to, że nie można się poddawać z powodu problemów. A Pani Grażyna się nie poddała! Oby tak każdy DS miał... A to "tylko" hotel był a i cierpliwość była, i czas dany psu i praca. Gratuluję zacięła na początku i decyzji na koniec :loveu:[COLOR=#a9a9a9] (ech... zawsze mówię, że tymczas to tymczas koniec kropka. Ale 2 lata temu jedna taka została na stałe... a teraz tak jeden powoli zostaje coraz bardziej...)[/COLOR] też coś zalegam koło 30 zł, muszę sprawdzić :/ -
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
morisowa replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Przeczytałam tytuł -"no wreszcie zmądrzeli !!!". Czytam dalej ... "hmmm, nie noooo oddają PSA, zostawiają gnojka :shake: " Doczytałam - "Gratuluję :lol: Wreszcie ! " Dobra decyzja :eviltong: -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
morisowa replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Anula']To czemu Fundacja "Koci Świat" nie może zabierać psiaków do DT?[/QUOTE] Fundacje mogą brać psy ale to nie oznacza, że schronisko chętnie daje. Jak się władza uprze to jako powód wystarczy "nie bo nie", bo "w schronisku pieskom najlepiej". -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
morisowa replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Beat2010']wyszło.....[/QUOTE] można choć na pw o co chodzi? -
Pechowy kaukaz Leo - znalazł szczęście. I dom!:D
morisowa replied to _gos_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='_gos_']@morisowa - propozycja pomocy nieoceniona! Zdjęć mam trochę, ale chyba muszę je dokończyć, bo te fanty zajmują miejsce i przewożenie ich to kolejna komplikacja (np. piramida pudeł z nowymi butami od mojej mamy). Jeśli zrobię te zdjęcia i opiszę na szybko, będziesz mogła wystawić bazar?[/QUOTE] [quote name='morisowa']tak dawaj na: [EMAIL="magdalena61@poczta.onet.pl"]magdalena61@poczta.onet.pl[/EMAIL][/QUOTE] To było w listopadzie. Nic nie dostałam, więc bazarku nie zrobiłam. -
Wynik ujemny mnie nie zaskoczył. Ale dobrze, że jest pewność. Choć wiwatów nie ma co wznosić, sunia nie żyje... :( Sekcja też by dla niej nic nie zmieniła, aczkolwiek szkoda, że nie wiemy co się stało. (Absolutnie nie twierdzę, że "ktoś' powinien - ja nie mogłam zapłacić za sekcję i trudno mi wymagać by kto inny płacił). Męczy mnie czy Vega miała coś ukrytego od początku, czy inna (dobra) opieka uratowałby jej życie, czy zostawiając ją w tym dt skazaliśmy ją (nieświadomie) na śmierć :( Wstawienie tych ludzi na CK jest mi obojętne - jeśli zechcą psa to i tak wezmą z dowolnego schroniska, od osoby prywatnej, kupią szczeniaka, wezmą od sąsiada... Natomiast podejścia do Vegi im nie wybaczę. Bonsai, trzymaj się. Chciałaś dobrze, zrobiłaś, ile byłaś w stanie. Nie przewidzimy wszystkiego..
-
Z tego co kojarzę, to z palucha wysyłano głowę psa do ZHW w Warszawie. Nigdy nie dotyczyło to znajomego mi zwierzaka.
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
morisowa replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Mnie teraz nie będzie ale poproszę Beatę to w sobotę spyta. -
Każdy padnięty pies podczas pierwszych dwóch tygodni od przyjęcia do schroniska na Paluchu też jedzie na badania. Takie prawo. A to, że nie informują o dobrym wyniku... nasz kochany kraj :roll:
-
Fakt podejrzenia nie świadczy o niczym - przecież nie znamy wcześniejszych losów suni - równie dobrze mogła być szczepiona co roku jak i nigdy.
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
morisowa replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Jak tel nie odpowiada, to trzeba ich gnębić, żeby pojechali pod adres z umowy. Często wygląda taka sprawa tak: tel nie odpowiada, za jakiś czas dalej nie odpowiada, no to wysyłają pismo, brak odpowiedzi, czas leci i jak nikt z wolontariuszy/odwiedzających o psa nie pyta to pies tkwi jako depozyt, bo posiada właściciela... Ale przyznaję, czasem ładnie sprawę załatwią, żeby nie było, że tylko źle o biurze piszę ;) -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
morisowa replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='xxxx52']Jak bys widziala ta pomoc ,skoro nie mozecie pieskowi pomoc osobiscie?Ile ma psiak lat?jaka to geriatraia?czy ten dzial jest w jakiejs klinice?jakie ma objaw`y?jak sie te objawy uwidoczniaja?jaki duzy jest psiak i jakiej jest rasy-mix?[/QUOTE] [COLOR=#a9a9a9]Nie wiem, jak widzę Twoją pomoc, bo nie wiem jakie masz możliwości. A jak Ty widziałaś swoją pomoc Sajgonkowi? Bo zaczęło się od tego, że napisałaś iż gdybyś wcześniej wiedziała, to byś mu pomogła. Nie wiem czy dajesz dt czy pieniądze czy znasz ludzi którzy by pomogli. A właśnie dlatego, że nie mamy możliwości sami mu pomóc to piszę o tym psie. Kila razy padały tu słowa by zauważać cierpiące psy w tym schr i dawać innym znać. Może akurat ktoś coś... Morgan lat +/- 10 wielkość labradora, zwykły czarny mieszaniec krótkowłosy. Geriatra to jeden z trzech oddziałów szpitalnych w tym schronisku. Mały budynek z dużą ilością boksów. Objawy - bardzo dużo je a straszliwie wychudzony, podobno nie przyswaja pokarmu. Łyse placki na ciele. [/COLOR] -
brak m słów :(
-
Kuna, dziękuję za wszystko co robisz dla Vegi !
-
To ja przepraszam, polazłam na spacer bez tel :oops: a sprawa akurat ważna. Ja wczoraj dzwoniłam do weta z Bielska o wyniki (bo wtedy w sylwestra ich w końcu nie odebrałam) tylko na święta (prawosławne) pojechał i miał mi wysłać na maila dziś lub jutro. I powiedziałam, że sunia ok :oops: bo już nie chciałam się wgłębiać w te dziwne historie. Ale to wszystko nieistotne. Oby suni się udało !
-
Rozmawiałam z Kuną, przekazałam wszystko na temat stanu psa do 01.01 kiedy to pojechała dalej. Koszmar jakiś... Tydzień czasu i pies w takim stanie... :(
-
Rozmawiałam z Delph. Jeśli prawdą byłoby to co mówią jej obecni opiekunowie, to psu się poważnie pogorszyło odkąd była u mojej mamy. Koniecznie trzeba ją zabrać, zobaczyć w jakim jest stanie, zawieźć do weta.. I oby jednak przesadzali. Finansowo pomóc nie mogę :(
-
surowe mięsko bardzo jej smakowało :)
-
Jeszcze co do "wciągania jej do domu". Nie aż tak źle ;) Tzn jak dreptała na podwórku i ją przywoływałam, to podchodziła, szła za mną (nie zawsze) a do domu luzem by nie weszła. Na smyczy próbowała wyminąć schody i trzeba ją było przekonać, że jednak musi iść. Ale nie trzeba jej było wciągać na siłę. Za to chętnie wychodziła. Bycie w domu mogło być dla niej nowym doświadczeniem, ale by pewnie przywykła. "Nienawidzi" to za mocne określenie, po prostu wydaje mi się, że lepiej czuła się na zewnątrz niż w środku.
-
To ja troszkę wyjaśnię. Sunia była kilka dni u mojej mamy na Podlasiu, gdy ja tam byłam na święta. Teraz jestem znów w Wawie, dlatego sunia nie może do mnie "wrócić". To było awaryjne dt w innym domu. Sunia była u nas przyjęta przez weta w sobotę po zamknięciu lecznicy (za co dziękuję). Płuca się osłuchowo nie podobały. Podano zastrzyk przeciwzapalny i antybiotyk. Zbadano krew, nic strasznego nie wyszło (dostanę wynik na maila to wstawimy) i w niedzielę rano dostałam antybiotyk w tabletkach - porcja do 2.01. rano z zaleceniem kontroli tam, gdzie pies już będzie i zapewne kontynuacji antybiotyku. Psa lekarzowi nie pokazano, leczenie zakończono. Owczarka u nas miała apetyt, sama szukała jedzenia, zaglądała do miski czy czegoś tam nie ma, piła sama, dość często małe ilości. Dużo spała rozciągnięta na podłodze. Na spacerach wąchała, wykazywała zainteresowanie. Z ludźmi kontakt słaby. Żadnej agresji do psów - chodziła z moją małą sunią.
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
morisowa replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
[quote name='xxxx52']To co piszesz jest przerazajce,mam do siebie zal ,ze nie zauwazylam tego pieska wczesniej ,gdyz wlasnie dla takich zawsze znajduje ratunek,oczywiscie za pozwoleniem,ale to juz wszystko za pozno.[/QUOTE] Jemu już nic teraz nie trzeba, ale może mogłabyś w takim razie pomóc Morganowi? To samo schronisko, ta sama geriatria. Stan psa akurat zauważony przez opiekunów, leczony przez wetów. I co z tego? "Leczony" w schronisku od kilku miesięcy i marnieje w oczach... Podobno awitaminoza, nieprzyswajanie pokarmu. Albo go w końcu uśpią albo będzie dogorywać tygodniami. Władze już problem rozwiązały - pies dostał zakaz spacerów (a ciągle ma na to siły i chęci!!! jedyna radość, którą jeszcze miał...) i zakaz promocji. Nikt nie widzi = nie ma problemu. Co mają zrobić wolontariusze, gdy brak kasy, by pomóc wszystkim? pomijając sprawę jak go wyciągnąć ze schr gdyby było dla niego miejsce i kasa na leczenie/utrzymanie... Tylko to nie jest mały psiaczek. -
Odszedł Tiram :(.... Bulik ciagle czeka na dom
morisowa replied to patrycja100's topic in Już w nowym domu
[quote name='patrycja100']Z tego co czytałam to psy specjalnej troski przebywaja w pomieszczeniu biurowym a nie w klatkach? ALe ile jest tych szcześliwcow na całe schronisko :( Pisza ze schronisko ulega modernizacji by psom było lepiej a okazuje się że nawet wybieg zamknęli, do wiosny są całe lata dla psów które nie wychodzą...[/QUOTE] W biurze nie przebywają "psy specjalnej troski" a "ulubieńcy dyrekcji" - kilka małych piesków, najchętniej pudelki, jamniczki, yorczki, ratlerki, pekińczyki choć trzeba przyznać, że kundle też się załapują. Tak czy siak - trochę ulubieńców. Psy w stanie ciężkim - szpital. Staruszki - geriatria. Luksusów tam nie mają. Modernizacja obecnie polega na ... zasadzaniu drzew, krzewów i pnączy w donicach (w tym donice na chodniku dla odwiedzających i zielsko zasłaniające psy w boksach), dekoracjach świątecznych i od lata zamknięciu wybiegu. O czym można przeczytać na oficjalnej stronie, więc nie oczerniam i nie wymyślam.. tylko widzę to inaczej :roll: [QUOTE]No i ten Bulik o którym piszecie, ten z kociarni ech, następny :-( Może mu tez załozyć wątek? [/QUOTE] oj, to rzeczywiście inny wątek... pies duuuużo trudniejszy. (No i jak go nie ma, tam gdzie był to by się trzeba wpierw dowiedzieć, gdzie jest.) -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
morisowa replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Apsa, tak, tylko się nie dzwoni z pretensjami a wyjaśnieniem. Bo tak czy siak jest to dla psów. A gdy są podane telefony do wolontariuszy a nie do biura to schronisko nie ma "problemów" z tym związanych. (bo fakt, nie powinno się ogłaszać psów z numerem do biura ani pisać nazwy schroniska - potem ludzie dzwonią o "Pulpecika" czy "Misię" i trudno żeby pracownik biura wiedział o kogo chodzi.) A i tak uważam, że jeśli komuś zależy na tych psach, to nawet jak najpierw się wkurzy to potem powinien się uśmiechnąć, podziękować i wyjaśnić jakie są zasady, jak można pomóc a jak nie robić. Zamiast kazać usuwać psy można poprosić o listę ogłaszanych psów, podać jakiś stosowny dopisek wg życzenia Dyrekcji, poinformować o podaniu/pozwoleniu na ogłaszanie. A nie ograniczać psom szanse. [COLOR=#d3d3d3](Napiszę tak, jak kiedyś powiedziałam :diabloti: Jeśli ktoś kocha psy to zrozumie...) [/COLOR] I w temacie ;) Pewnie hurtem przez Santo: Tulipanek i Konrad zostały też ogłoszone z moim tel i na mojego maila (od-klikałam wszystko). Przeczytałam opisy, zanotowałam w głowie imiona. Jakby się ktoś odezwał to przekieruję (psiaków nie znam niestety). Z pretensjami nie dzwonię ;) -
Cudeńko :) Od jakiegoś czasu marzy mi się taka malinka, ale żeby sobie pozwolić na kolejnego psa na stałe to muszę jeszcze kilka lat poczekać..