-
Posts
21427 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Everything posted by mar.gajko
-
Doda - skrzywdzona i opuszczona sunia pilnie szuka domu
mar.gajko replied to fona's topic in Już w nowym domu
Nie zmieścicie mi się wszyscy :lookarou: -
Lusia odeszła. Dziękuję, ze byliscie z nami.
mar.gajko replied to Agata69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Musiałaś tak publicznie?? Wszytskim?? Od razu?? Żeby biedna, jak przeczyta, to depresji dostała. Nie mogłaś delikatnie na PW. Cichutko. -
Doda - skrzywdzona i opuszczona sunia pilnie szuka domu
mar.gajko replied to fona's topic in Już w nowym domu
To by było za proste. -
Schronisko we Wloclawku. Pilna pomoc dla 200 psow i kotów.
mar.gajko replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
Jaki on smieszny z tymi krótkimi nogami :) -
Doda - skrzywdzona i opuszczona sunia pilnie szuka domu
mar.gajko replied to fona's topic in Już w nowym domu
Pełna konspiracja. W avatarku wstawię zaraz pingwina :sg168: -
Doda - skrzywdzona i opuszczona sunia pilnie szuka domu
mar.gajko replied to fona's topic in Już w nowym domu
Nic? Nikt nie dzwonił. -
Nie to że ja jakoś szczególnie się dopytuje, ale znam, że tak powiem z autopsji, trudność adaptowania budynku na hotel dla psów. Przez 4 lata codziennie jeździłam do hotelu pod Kraków, miałam tam psy. Po pracy, do domu, swoje na spacer, cos do żarcia sobie i do hotelu. Tam był budynek, budowany jako kojce hotelowe. Więc miał okna dachowe i jedno w szczytowej ścianie i piec do grzania. Po jakimś czasie było tylu chętnych w zimę, że właściciel postanowił zadaszyć i zabudował istniejęce kojce zewnętrzne - jedną częśc hotelu. I co było myślenia, jak to zrobić. Bo kojce już stały. Za wysoko nie bardzo bo ciepło ucieka, Więc w końcu część dachu zostala zrobiona z tafli poliwęglanu, żeby nie było ciemno. To nie było ogrzewane. Ale zdecydowanie bardzoej komfortowo niż calkiem na powetrzu. Woda w miskach marzła tam o wiele poźniej niż w całkiem zewnętrzych. Ale każdy kojec miał budę. A na zimę sprawadzoano słomę, wymienianą w miarę potrzeby. Jak jest wilgotno i deszczowo, to materacyki i kocyki to nie bardzo. Bo one namakają i zamarzają potem.
-
A okna są??
-
No dobrze. Ale zadaszony, czy w budynku ogrzewanym? Bo jak nie ogrzewany, to materacyk można o du... potłuc. Buda musi być. Nie ogrzeje tego budynku sam sobą.
-
Może żeby nikt nei miał żadnych wątpliwości co do tego kojca (komórki) to może jakieś zdjęcie trzeba wkleić na watek. No bo kojec to kojec, wszyscy wiedzą jaki mniej więcej powinien być. I co tam w środku. Wtedy nie będzie watpliwości. Jak rozumiem, Nikuś chodzi na spacery poza posesję. Raz? Dwa razy? A tak poza tym biega po jakimś wybiegu. Czy też chodzi, leży. Co tam chce.
-
Karo ma dom. Dziękujemy wszystkim za pomoc i wsparcie.
mar.gajko replied to Poziomka's topic in Już w nowym domu
Oczywiście. Mam konto tam na forum. I bratanica też. Już piszę do niej maila. Zaglosowane. Bratanica też. -
Nie chcę, aby Nikodema zabierać od Wiosny. Chociaż nic do gadania nie mam. On się całkiem zmarnuje w innym hotelu. Całkiem. Oni sobie z nim radzą. Jemu tam jest już OK. Przyzwyczaił się. Zna ludzi. Wie na co może sobie pozwolić. A na co nie. Nie wyrzucaj go Wiosno. Proszę.
-
Radom - bezdomna suka ze szczeniakami - już w nowym domu
mar.gajko replied to giezeta's topic in Już w nowym domu
Taką wielką czułość mam i tak mi serce ściska. Kiedyś chodziłyśmy godzinami po Krzemionkach - potężny teren zielony, krzaki, łąki, kilkadziesiąt hektarów. Zula biegała jak chart. Tylko kreska była ma horyzoncie, szalała. Teraz chodzimy na pół godzinki, 4o min. Góra. Zulcia powolutku. Kiedyś jak widziała jakiegos psa, od razu stawała przed Kaśką, zanim pies doszedł do Kasi, musiała go "wywąchać" i sprawdzić. Teraz, czuje się tak słaba i chora, że jak dzisiaj widziałyśmy wielkiego On-ka, przytuliła sie do moich nóg. Poklepałam ją leciutko i powiedziałam "Pąńcia jest". Pilnuje Zuni. Cały czas sprawdzała czy on nie idzie i była przy moich nogach. A Kaśka sobie leciała bokiem. Czuje sie słaba. Mój kochany skarbek. Najukochańszy. -
Doda - skrzywdzona i opuszczona sunia pilnie szuka domu
mar.gajko replied to fona's topic in Już w nowym domu
Psie historie. Smutne. -
Psy z lasu. Hela i Rudy - co z nimi dalej będzie?!
mar.gajko replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
Zgodnie z życzeniem nie będę "ciągnąć". Nie, nie patriotyzm lokalny. Głupota własna. -
STIVI - stary, ślepy, duży, ale piękny. Za TM (*) :(
mar.gajko replied to ewab's topic in Już w nowym domu
['] -
Psy z lasu. Hela i Rudy - co z nimi dalej będzie?!
mar.gajko replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
Hop! nie twierdzę z pewnością, że ciocia "nadaje się" na dom dla Heli, bo nie znam Heli. Jest ciepłą, kochającą zwierzęta osobą. I nigdzie nie pisałam :) że jest samotna, ma męża i mieszka z nimi wnuk - tak ma ok. 26 lat. Ale to ciocia jest "decyzyjna" co do zwierzaczków. Oni bez jej akceptacji nie wezmą psa. -
Haszczaki Greta i Gufi mają domy , szczęścia moje skarbiki .
mar.gajko replied to Rudzia-Bianca's topic in Już w nowym domu
No to trzymamy kciuki. Trzeba wejść na wątki lubelskie i popatrzeć. Tam jest dużo fajnych dziewczyn. -
Olbrzym i maleńka. Roki wygrał los, sunieczka też w nowym domu!
mar.gajko replied to togaa's topic in Już w nowym domu
Ooo, kotki lubimy :) Śliczna jest, taka piaskowa panna. -
Psy z lasu. Hela i Rudy - co z nimi dalej będzie?!
mar.gajko replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
To prawda. Ja byłam gotowa po 5 miesiącach po odejściu mojej suni. Moja mama po śmierci psa trzy lata temu nie chce do dzisiaj żadnego. Chociaż ciągle każe mi przywozic moje dziewczynki, bo u mnie sie męczą w bloku :) , \ a u niej mają dom, ogród. Teraz ma wyłącznie koty. Ktos jej teraz na jesień podrzucił znowu kocie, no i zostało i jest. Ale sama, świadomie by go nie wzięła. Gdybym była na miejscu, to jakoś inaczej by to było. Mogłabym dać mamie czy cioci "na tymczas" z 100% prawie pewnością, że się zasiedzą. Bo najtrudniej chyba w pewnym wieku podjąć tę decyzję. Obie sa po 70-tce. -
STIVI - stary, ślepy, duży, ale piękny. Za TM (*) :(
mar.gajko replied to ewab's topic in Już w nowym domu
Nie płacę na Stwiego. Nie widziałam go nigdy. Chciałam bardzo znaleźc mu dom, domowy hotel. Bo jest bardzo starym psem. Nie udało się. Operacja na kręgosłupie w tym wieku, to bzdura i mrzonka i męczenie psa. Musiałam podejmować takie decyzje. Były koszmarem. Ale musiałam. Jeżeli ani sterydy, ani Nivalin nie postawią go na nogi, to powinien móc odejść. Nie zazdroszczę Hałabajówce i współczuję jej bardzo. To najgorsze decyzje, które musimy podejmować.