Jump to content
Dogomania

florida_blue

Members
  • Posts

    2903
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by florida_blue

  1. Torres, wskakuj na góre - dzisiaj ciocia obiecała ze sie dowie, czy masz tatoo...
  2. o jaaaaa..... :crazyeye::crazyeye::crazyeye: aż mi sie nie chce wierzyć, że to ten sam pies, którego widziałam w wakacje.... brawo !!!!!
  3. no doooooobra :) na pocieszenie wklejam Toresa - piekny, przepiekny pies.... Z urzekającym spojrzeniem ... [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/3138.jpg[/IMG]
  4. [quote name='doddy']Schronisko ma obowiązek sprawdzić tatuaż... Takie jest prawo... Może by wiec w końcu ktoś sie pofatygował to sprawdzić? A jak z warunkami w schronisku? Ja w razie co poprosze zdjecia amstaffów na pw lub osobny watek. Czy są jakieś bullterriery?[/quote] nie ma bullterrierów, są na 100% dwa astowate, bardzo przyjazna młoda sunia kremowa (foty są) i czarno- dropiaty pies (niewielki), taki jakiś ... ani sie cieszy ani szczeka, podchodzi i wącha rękę.. da sie dotknąć po nosku...(jego mam chyba na jedbym zdjeciu) były też jeszcze inne - nie wiem czy aktualne (swietnie zbudowany , duży biały z jasnymi pregowanymi łatkami - nie chciał wychodzić z budy) i jeszcze jakiś szczekający bardzo, nie pamietam dokładnie... wklejam sunie: [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/3200.jpg[/IMG] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup3/3200.jpg[/IMG] [URL]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup2/3200.jpg[/URL] [URL]http://czestochowa.schronisko.net/adopcja3200-1.html[/URL] i jeszcze ten stafik niewielki - zdjecie sprzed miesiąca... a on ciągle tam jest ... [URL]http://img57.imageshack.us/my.php?image=stafikqu8.jpg[/URL] [IMG]http://img57.imageshack.us/my.php?image=stafikqu8.jpg[/IMG]
  5. na razie mam związane rece... bardzo chciałabym go wyciągnąć... na razie Torres ma swój mały kojec i jest sam... Nie moge go zabrac na spacer, nie moge go obejrzeć... :shake: Wolontariuszek nie ma na forum... Ogólnie sa trzy w schronisku, ja dopiero od stycznia... cały czas sie zastanawiam co robić... z dużych psów którym bedzie zimno jest Torres, jest dalmatynka Fiona i dobermanka ... poza tym są tez AST-y ... czy astowate chyba sztuk trzy ...
  6. paola06... prosiłam o sprawdzenie tatuażu :( nic nie wiem :( a ja nie moge tak iść....:-(:-(:-(
  7. ja na razie nie moge.... :shake::shake::shake: moze jeszcze sie w grudniu uda, ale .... nie wiem :-(
  8. o widzę, że Basia nas znalazła.... :) skaczemy do góry XX :) takie dziwne to XX - co myslicie o TORES??? :>
  9. on już jest po kwarantannie...
  10. ale ładna psina, prawda???? Mam nadzieję, że tylko się zgubił ...
  11. jest w schronisku czestochowskim, mega smutny, nie wyłaził z budy wcale..., nie miał zamiaru - zadne cmokania nie pomogły. Ostatnio w sobote go widziałam - w pełnej okazałości. Jest sporym psem, wielkosci dobrze wyrosnietego dobermana, chudziutki ale widać po nim ładną budowę - teoretycznie nie ma tatuażu... Jak dla mnie to dog argentyński... na żywo jeszcze nigdy nie widziałam, ale musi tak wyglądać.... Jest w okropnym stanie i fizycznie i psychicznie - ani nie atakuje, ani też nie podstawia sie do głaskania, nie szczeka, nie piszczy - stoi i patrzy gdzieś daleko.... dzisiaj chyba skonczyła mu sie kwarantanna... [CENTER] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/3138.jpg[/IMG] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup2/3138.jpg[/IMG] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup3/3138.jpg[/IMG] [/CENTER]
  12. on sie nie bawi :> Na patyka patrzy uważnie (mam wrazenie, że raczej kojarzy mu się z porządnym biciem a nie z zabawa), czasem do złapie zebami, ale nie pobiegnie, piłeczke rzuciłam kiedyś plastikową - nie dość że ryczał jak mu chciałam odebrać - po prostu mu odebrałam (nie biłam, po prostu zabrałam i już, za drugim razem nie ryczał tylko nie chciał oddać) a pozniej ją rozgryzł w drobny mak. gumowych nie ruszy... za to pochwalony (jeszcze wysokim tonem głosu) podskakuje radosnie wysoko w górę ....i to chyba jest jedyna zabawa jaką on zna :-o
  13. a mnie sie wciąż wydaje, że to jest taka agresja ze strachu - on okazuje wszystkie objawy strachu, po prostu mąż w koncu jest ZA BLISKO, wczesniej jest kulenie się, wręcz się ugina pod ciężarem spojrzenia, przemykanie pod scianą żeby się znaleźć w kuchni przy mnie, ogon po prostu zanika i w momencie zblizenia się do niego zaczyna pokazywac ząbki... jak dla mnie to jest ze strachu... to nie tak, ze nie pozwala nam usiąść na kanapie.... troszke to zmieszane z dominacją, ale to moge łatwo wyplenić u niego... gorzej z tym STRACHEM
  14. tyle sie nie odzywałam, zalatana jestem bardzo.... Toffee ma już miejsce.. i siedzi na nim... i nagradzam go on sie nie bawi- nie potrafi - niczym, ani piłeczką ani patykami, zupełnie. Nie wiem co bedzie dalej, teraz mam takiego doła... Maż nie chce z nim pracować... ODMÓWIŁ !!!!! i co teraz... pewnie mnie zaraz jeszcze gorzej skrzyczycie, że nie powinnam brac psa, że to nieodpowiedzialne itpd - to ja juz o tym sama wiem... :(
  15. morelee, w pewnym sensie masz rację, moze za dużo rzeczywiscie mu pozwalałam... zawsze miałam swoje psy i niegdy nie było tego typu problemów - jedynie z tamtym poprzednim pudlem, ale on ogólnie sprawiał wrażenie jakby nas ledwo tolerował :/ juz go wysłałam na miejsce.... głupio mi troche... Toffee ma już MIEJSCE - i własnie wymagam żeby tam siedział. pochwaliłam go juz .... mam go przywoływac chwalić i odsyłać na miejsce? czy po prostu pochwalić jak tam siedzi - dostał smakołyka jak siedzi.... czy moj syn tez go może odesłać na miejsce jak pies siedzi na kanapie?? - oczywiscie głosem, bo ręcznie mu zakazałam
  16. dobra :D to nie jest ULICA tylko taki dojazdowy kawałek , po jednej stronie parkują samochody a druga strona to droga przeciwpożarowa. i juz nie ma zadnego wyjazdu dalej.... napisałam, ze ulica a nie parking, bo parking mi się kojarzy z dużym placem z samochodami, a to jest zaledwie kilka metrów.... przychodzi na pierwsze zawołanie, idąc przede mną zawołany głosniej po imieniu robi gwałtowny skręt i zatrzymuje się (tak jakbym go mocno szarpneła na smyczy) pozniej podchodzi niezbyt szybko, ogon na opuszczony i siada i czeka na zapiecie smyczy. Zapięty podskoczy ze dwa razy, ogon w górę i idziemy dalej. Siada też w domu i czeka przed spacerem. nie wchodzi nigdzie pierwszy - nie dlatego ze nie pozwalam - sam czeka i idzie za mną. Nie wejdzie do windy zanim ja nie wejdę (chociaż nie boi sie windy) na korytarz, do mieszkania - wszędzie za mną. Korytarzem biegnie pierwszy (razem z synem) i zawsze zatrzymuje się w połowie, wraca i pozniej już za mną. jedzenie moge mu zabierać do woli, w stosunku do mnie jest nieżle wychowany - jedyny problem jest u weterynarza - jak on już chce wyjść - wtedy skacze i szczeka.
  17. [quote name='Eurasierka']ewidentnie pies rządzi; takie przypadki dobrze się modyfikuje klasycznym J. Fisherem ("Okiem psa"), a do kompletu polecam Turid Rugaas "Sygnały uspokajające" trzymam kciuki, Eurasierka[/quote] fishera juz czytałam, relacje z synem są w miarę znośne, chociaż on też mówi, ze toffee jest "głupi" w sensie, że nie chce sie z nim bawić czy ucieka od głaskania. Wczesniej mielismy na tymczasie młodą spanielkę, przez parę dni wyżełkę, kiedyś też pudla (też nie bardzo relacje sie układały - w koncu został u teściowej, nie dał sie zabrać do nas - chował się pod ławę i startował z zębami jak chcielismy go zabrać, w koncu uciekł też stamtąd i już go nie znaleźliśmy), jeszcze wczesniej mielismy moją sunię i zawsze było ok.... syn sie wychowywał z psami - naprawdę nie jest jakimś rozbestwionym dzieciakiem dokuczliwym. Po prostu męża sie BOI :/ panicznie :/ wczoraj kolega to podsumował, że jakby toffee został sam z męzem to by sie chyba zabił o ścianę .... no i mało mu brakuje
  18. co do punktu drugiego - zgadzam się - to była moje wina, bo mogłam to sprowokować. co do pierwszego - to nie tak zupełnie "w przelocie" .... mam na mysli - pies leży w pokoju, ja w kuchni jestem, przychodzi moje dziecko, podchodzi do psa, siada obok, coś tam mówi do mnie i dotknie psa... i wargi sie podnoszą ... albo podobnie, tyle ze przyjdzie, klęknie przez psem i go głaszcze - pies capnie... a męża boi się panicznie, nie zostanie z nim w tym samym pokoju, wtapia się w dywan, kąt, w ścianę, nie podejdzie do niego a nawet jesli - to z ogonem podkurczonym i wolniutko. Jak siedzimy razem na kanapie i ja go zawołam to podejdzie tak, żeby mąz go nie widział, obejdzie stół dookoła i przyjdzie od drugiej strony. :/ Mam wrazenie, że on ma jakies traumatyczne doswiadczenia :/ chcialabym mu jakos pomóc ale nie wiem jak... Maż już odnosi się do niego z niechęcią - no bo co to za pies - nie dość, że sie nie pozwoli pogłaskac, warczy przy dotknieciu, pokazuje zęby... to jeszcze nie chce podejść zawołany... szczerze mówiąc, ja bym nie chciała żeby "nasz pies" tak się zachowywał w stosunku do mnie :/
  19. skopiowałam posta z wątku o pudelku... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=33490&page=6[/URL] mam problem z Toffee.... Jest fajnym psem, dla mnie idealnym. Mnie uwielbia... chodzi za mną wszędzie, ze mną na spacer, na spacerze spuszczam go, trzyma się bliziutko do tego stopnia, że jak wychodzę z nim pozno wieczorem, przed spaniem i nie chce mi się chodzić, stanę pod klatką, to nie przejdzie na drugą stronę ulicy tylko załatwi się na pierwszym trawniczku, musze zejśc ze schodków i przejść na drugą stronę - wtedy on też. Nie brudzi w mieszkaniu, nie wyje jak zostaje sam w domu, nie niszczy nic... Przy misce żadnych problemów (no troche z samym jedzeniem) , na smyczy chodzi ładnie. Zero agresji do psów, z kotem dobrze.... Ale... jest ale... nie bardzo akceptuje moje dziecko, kłapie na niego zębami, potrafi złapać za rękę... Obserwuję cały czas - syn ma 7 lat i nie prowokuje go. Naprawdę nie prowokuje... przechodzi, pies sobie siedzi czy leży, w przelocie go pogłaska (nie poszarpie za kłaki, tylko pogłaska) i za to pies sie rzuca... Z mężem jest jeszcze gorzej... Ostatnio Toffee rzucił się z zębami na próbę pogłaskania, wogóle na dotyk męża - drgają mu wargi i pokazuje ząbki. Boi się go. Nie chce podejść na zawołanie... wyrażnie go unika. Sytuacja nie fajna bo już się zaczęło, że [B]on nie chce psa takiego w domu[/B], bo Toffee na niego warczy bez powodu (pogłaskanie to nie powód - obcy ludzie go myziają na ulicy i zębów nie pokazuje) Mnie też raz ugryzł, stałam nad nim i głaskałam po obu bokach na raz i po szyi, rzucił sie w pewnym momencie i ugryzł, nie bardzo mocno, ale krew sie pojawiła... Krzyknełam na niego (i chyba go uderzyłam - tak odruchowo, piszę chyba, bo bardzo mnie zaskoczył), skulił się maksymalnie i gdzieś tam sie schował. Pozniej podchodził do mnie bardzo ostrożnie. Ja wiem, że to pies po przejsciach, wiedziałam, że mogą być problemy i liczyłam się z tym, jest u nas dopiero miesiąc, ale [B]to się nasila[/B]. Jest bardzo zaborczy - jak przytulam syna zaczyna szczekać, podchodzi, zaczepia łapą... On sprawia wrażenie jakby był "tym jedynym psiakiem" swojej ukochanej pańci... Proszę, doradźcie mi coś, bo sytuacja mi sie wymyka spod kontroli....
  20. mam problem z Toffee.... Jest fajnym psem, dla mnie idealnym. Mnie uwielbia... chodzi za mną wszędzie, ze mną na spacer, na spacerze spuszczam go, trzyma się bliziutko do tego stopnia, że jak wychodzę z nim pozno wieczorem, przed spaniem i nie chce mi się chodzić, stanę pod klatką, to nie przejdzie na drugą stronę ulicy tylko załatwi się na pierwszym trawniczku, musze zejśc ze schodków i przejść na drugą stronę - wtedy on też. Nie brudzi w mieszkaniu, nie wyje jak zostaje sam w domu, nie niszczy nic... Przy misce żadnych problemów (no troche z samym jedzeniem) , na smyczy chodzi ładnie. Zero agresji do psów, z kotem dobrze.... Ale... jest ale... nie bardzo akceptuje moje dziecko, kłapie na niego zębami, potrafi złapać za rękę... Obserwuję cały czas - syn ma 7 lat i nie prowokuje go. Naprawdę nie prowokuje... przechodzi, pies sobie siedzi czy leży, w przelocie go pogłaska (nie poszarpie za kłaki, tylko pogłaska) i za to pies sie rzuca... Z mężem jest jeszcze gorzej... Ostatnio Toffee rzucił się z zębami na próbę pogłaskania, wogóle na dotyk męża - drgają mu wargi i pokazuje ząbki. Boi się go. Nie chce podejść na zawołanie... wyrażnie go unika. Sytuacja nie fajna bo już się zaczęło, że [B]on nie chce psa takiego w domu[/B], bo Toffee na niego warczy bez powodu (pogłaskanie to nie powód - obcy ludzie go myziają na ulicy i zębów nie pokazuje) Mnie też raz ugryzł, stałam nad nim i głaskałam po obu bokach na raz i po szyi, rzucił sie w pewnym momencie i ugryzł, nie bardzo mocno, ale krew sie pojawiła... Krzyknełam na niego (i chyba go uderzyłam - tak odruchowo, piszę chyba, bo bardzo mnie zaskoczył), skulił się maksymalnie i gdzieś tam sie schował. Pozniej podchodził do mnie bardzo ostrożnie. Ja wiem, że to pies po przejsciach, wiedziałam, że mogą być problemy i liczyłam się z tym, jest u nas dopiero miesiąc, ale [B]to się nasila[/B]. Jest bardzo zaborczy - jak przytulam syna zaczyna szczekać, podchodzi, zaczepia łapą... On sprawia wrażenie jakby był "tym jedynym psiakiem" swojej ukochanej pańci... Proszę, doradźcie mi coś, bo sytuacja mi sie wymyka spod kontroli....
  21. zerknelam juz wczesniej na fotki, ale mi sie zamknęło ;) Biedna Delma, zobaczcie, paskudne kocisko zajeło jej PÓŁ koszyka !!! Ledwie sie miesci zwinięta w kłębuszek... zawsze tak jest, jak pies nie goni kotów wstretnych i raz pozwoli z michy jeść albo na posłanku spać to sie pozniej do michy pchają, łózeczko zajmują... a biedna psinka na podłoge :P
  22. ta ostatnia strasznie biedniutka - i te koopy :-o
  23. [quote name='Magdziak'] Delmucha jak zobaczyła swojego kociego kumpla w koszyczku, tylko westchneła (dosłownie!!) i przyszła do mnie położyć sie przy stopach i przeciągając się swoim zwyczajem postękała:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: [/quote] Biedny jest psiak w kocim domu :P i pogonić nie pozwalają i nawet z własnego łożeczka eksmitują ....
  24. [quote name='Magdziak'] I super coś dla miłośników Tygryska: [IMG]http://www.jurajskie.pl/delma/tygrynio.jpg[/IMG][/quote] ale Tygrynio ma kolorki na podwoziu...:crazyeye: sliczny jest :loveu:
  25. o rany, ale foty :D:D:D:D:D Mój tak nie spi, paskud jeden.... :mad: ciesze sie, ze juz z kotami lepiej :) A ciapata pewnie miała z psami do czynienia skoro sie z nią chce bawić :D
×
×
  • Create New...