-
Posts
2903 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by florida_blue
-
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
Torres, wskakuj na góre - dzisiaj ciocia obiecała ze sie dowie, czy masz tatoo... -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
no doooooobra :) na pocieszenie wklejam Toresa - piekny, przepiekny pies.... Z urzekającym spojrzeniem ... [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/3138.jpg[/IMG] -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
[quote name='doddy']Schronisko ma obowiązek sprawdzić tatuaż... Takie jest prawo... Może by wiec w końcu ktoś sie pofatygował to sprawdzić? A jak z warunkami w schronisku? Ja w razie co poprosze zdjecia amstaffów na pw lub osobny watek. Czy są jakieś bullterriery?[/quote] nie ma bullterrierów, są na 100% dwa astowate, bardzo przyjazna młoda sunia kremowa (foty są) i czarno- dropiaty pies (niewielki), taki jakiś ... ani sie cieszy ani szczeka, podchodzi i wącha rękę.. da sie dotknąć po nosku...(jego mam chyba na jedbym zdjeciu) były też jeszcze inne - nie wiem czy aktualne (swietnie zbudowany , duży biały z jasnymi pregowanymi łatkami - nie chciał wychodzić z budy) i jeszcze jakiś szczekający bardzo, nie pamietam dokładnie... wklejam sunie: [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/3200.jpg[/IMG] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup3/3200.jpg[/IMG] [URL]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup2/3200.jpg[/URL] [URL]http://czestochowa.schronisko.net/adopcja3200-1.html[/URL] i jeszcze ten stafik niewielki - zdjecie sprzed miesiąca... a on ciągle tam jest ... [URL]http://img57.imageshack.us/my.php?image=stafikqu8.jpg[/URL] [IMG]http://img57.imageshack.us/my.php?image=stafikqu8.jpg[/IMG] -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
na razie mam związane rece... bardzo chciałabym go wyciągnąć... na razie Torres ma swój mały kojec i jest sam... Nie moge go zabrac na spacer, nie moge go obejrzeć... :shake: Wolontariuszek nie ma na forum... Ogólnie sa trzy w schronisku, ja dopiero od stycznia... cały czas sie zastanawiam co robić... z dużych psów którym bedzie zimno jest Torres, jest dalmatynka Fiona i dobermanka ... poza tym są tez AST-y ... czy astowate chyba sztuk trzy ... -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
paola06... prosiłam o sprawdzenie tatuażu :( nic nie wiem :( a ja nie moge tak iść....:-(:-(:-( -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
ja na razie nie moge.... :shake::shake::shake: moze jeszcze sie w grudniu uda, ale .... nie wiem :-( -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
o widzę, że Basia nas znalazła.... :) skaczemy do góry XX :) takie dziwne to XX - co myslicie o TORES??? :> -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
on już jest po kwarantannie... -
kto zgubił dogo argentino?? JUŻ W DOMU NA ZAWSZE :)
florida_blue replied to florida_blue's topic in Już w nowym domu
ale ładna psina, prawda???? Mam nadzieję, że tylko się zgubił ... -
jest w schronisku czestochowskim, mega smutny, nie wyłaził z budy wcale..., nie miał zamiaru - zadne cmokania nie pomogły. Ostatnio w sobote go widziałam - w pełnej okazałości. Jest sporym psem, wielkosci dobrze wyrosnietego dobermana, chudziutki ale widać po nim ładną budowę - teoretycznie nie ma tatuażu... Jak dla mnie to dog argentyński... na żywo jeszcze nigdy nie widziałam, ale musi tak wyglądać.... Jest w okropnym stanie i fizycznie i psychicznie - ani nie atakuje, ani też nie podstawia sie do głaskania, nie szczeka, nie piszczy - stoi i patrzy gdzieś daleko.... dzisiaj chyba skonczyła mu sie kwarantanna... [CENTER] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/3138.jpg[/IMG] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup2/3138.jpg[/IMG] [IMG]http://www.czestochowa.schronisko.net/images/adopcje/sup3/3138.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
schroniskowy pudel i agresja w stosunku do DOMOWNIKÓW... POMÓŻCIE
florida_blue replied to florida_blue's topic in Pudel
on sie nie bawi :> Na patyka patrzy uważnie (mam wrazenie, że raczej kojarzy mu się z porządnym biciem a nie z zabawa), czasem do złapie zebami, ale nie pobiegnie, piłeczke rzuciłam kiedyś plastikową - nie dość że ryczał jak mu chciałam odebrać - po prostu mu odebrałam (nie biłam, po prostu zabrałam i już, za drugim razem nie ryczał tylko nie chciał oddać) a pozniej ją rozgryzł w drobny mak. gumowych nie ruszy... za to pochwalony (jeszcze wysokim tonem głosu) podskakuje radosnie wysoko w górę ....i to chyba jest jedyna zabawa jaką on zna :-o -
schroniskowy pudel i agresja w stosunku do DOMOWNIKÓW... POMÓŻCIE
florida_blue replied to florida_blue's topic in Pudel
a mnie sie wciąż wydaje, że to jest taka agresja ze strachu - on okazuje wszystkie objawy strachu, po prostu mąż w koncu jest ZA BLISKO, wczesniej jest kulenie się, wręcz się ugina pod ciężarem spojrzenia, przemykanie pod scianą żeby się znaleźć w kuchni przy mnie, ogon po prostu zanika i w momencie zblizenia się do niego zaczyna pokazywac ząbki... jak dla mnie to jest ze strachu... to nie tak, ze nie pozwala nam usiąść na kanapie.... troszke to zmieszane z dominacją, ale to moge łatwo wyplenić u niego... gorzej z tym STRACHEM -
schroniskowy pudel i agresja w stosunku do DOMOWNIKÓW... POMÓŻCIE
florida_blue replied to florida_blue's topic in Pudel
tyle sie nie odzywałam, zalatana jestem bardzo.... Toffee ma już miejsce.. i siedzi na nim... i nagradzam go on sie nie bawi- nie potrafi - niczym, ani piłeczką ani patykami, zupełnie. Nie wiem co bedzie dalej, teraz mam takiego doła... Maż nie chce z nim pracować... ODMÓWIŁ !!!!! i co teraz... pewnie mnie zaraz jeszcze gorzej skrzyczycie, że nie powinnam brac psa, że to nieodpowiedzialne itpd - to ja juz o tym sama wiem... :( -
schroniskowy pudel i agresja w stosunku do DOMOWNIKÓW... POMÓŻCIE
florida_blue replied to florida_blue's topic in Pudel
morelee, w pewnym sensie masz rację, moze za dużo rzeczywiscie mu pozwalałam... zawsze miałam swoje psy i niegdy nie było tego typu problemów - jedynie z tamtym poprzednim pudlem, ale on ogólnie sprawiał wrażenie jakby nas ledwo tolerował :/ juz go wysłałam na miejsce.... głupio mi troche... Toffee ma już MIEJSCE - i własnie wymagam żeby tam siedział. pochwaliłam go juz .... mam go przywoływac chwalić i odsyłać na miejsce? czy po prostu pochwalić jak tam siedzi - dostał smakołyka jak siedzi.... czy moj syn tez go może odesłać na miejsce jak pies siedzi na kanapie?? - oczywiscie głosem, bo ręcznie mu zakazałam -
schroniskowy pudel i agresja w stosunku do DOMOWNIKÓW... POMÓŻCIE
florida_blue replied to florida_blue's topic in Pudel
dobra :D to nie jest ULICA tylko taki dojazdowy kawałek , po jednej stronie parkują samochody a druga strona to droga przeciwpożarowa. i juz nie ma zadnego wyjazdu dalej.... napisałam, ze ulica a nie parking, bo parking mi się kojarzy z dużym placem z samochodami, a to jest zaledwie kilka metrów.... przychodzi na pierwsze zawołanie, idąc przede mną zawołany głosniej po imieniu robi gwałtowny skręt i zatrzymuje się (tak jakbym go mocno szarpneła na smyczy) pozniej podchodzi niezbyt szybko, ogon na opuszczony i siada i czeka na zapiecie smyczy. Zapięty podskoczy ze dwa razy, ogon w górę i idziemy dalej. Siada też w domu i czeka przed spacerem. nie wchodzi nigdzie pierwszy - nie dlatego ze nie pozwalam - sam czeka i idzie za mną. Nie wejdzie do windy zanim ja nie wejdę (chociaż nie boi sie windy) na korytarz, do mieszkania - wszędzie za mną. Korytarzem biegnie pierwszy (razem z synem) i zawsze zatrzymuje się w połowie, wraca i pozniej już za mną. jedzenie moge mu zabierać do woli, w stosunku do mnie jest nieżle wychowany - jedyny problem jest u weterynarza - jak on już chce wyjść - wtedy skacze i szczeka. -
schroniskowy pudel i agresja w stosunku do DOMOWNIKÓW... POMÓŻCIE
florida_blue replied to florida_blue's topic in Pudel
[quote name='Eurasierka']ewidentnie pies rządzi; takie przypadki dobrze się modyfikuje klasycznym J. Fisherem ("Okiem psa"), a do kompletu polecam Turid Rugaas "Sygnały uspokajające" trzymam kciuki, Eurasierka[/quote] fishera juz czytałam, relacje z synem są w miarę znośne, chociaż on też mówi, ze toffee jest "głupi" w sensie, że nie chce sie z nim bawić czy ucieka od głaskania. Wczesniej mielismy na tymczasie młodą spanielkę, przez parę dni wyżełkę, kiedyś też pudla (też nie bardzo relacje sie układały - w koncu został u teściowej, nie dał sie zabrać do nas - chował się pod ławę i startował z zębami jak chcielismy go zabrać, w koncu uciekł też stamtąd i już go nie znaleźliśmy), jeszcze wczesniej mielismy moją sunię i zawsze było ok.... syn sie wychowywał z psami - naprawdę nie jest jakimś rozbestwionym dzieciakiem dokuczliwym. Po prostu męża sie BOI :/ panicznie :/ wczoraj kolega to podsumował, że jakby toffee został sam z męzem to by sie chyba zabił o ścianę .... no i mało mu brakuje -
schroniskowy pudel i agresja w stosunku do DOMOWNIKÓW... POMÓŻCIE
florida_blue replied to florida_blue's topic in Pudel
co do punktu drugiego - zgadzam się - to była moje wina, bo mogłam to sprowokować. co do pierwszego - to nie tak zupełnie "w przelocie" .... mam na mysli - pies leży w pokoju, ja w kuchni jestem, przychodzi moje dziecko, podchodzi do psa, siada obok, coś tam mówi do mnie i dotknie psa... i wargi sie podnoszą ... albo podobnie, tyle ze przyjdzie, klęknie przez psem i go głaszcze - pies capnie... a męża boi się panicznie, nie zostanie z nim w tym samym pokoju, wtapia się w dywan, kąt, w ścianę, nie podejdzie do niego a nawet jesli - to z ogonem podkurczonym i wolniutko. Jak siedzimy razem na kanapie i ja go zawołam to podejdzie tak, żeby mąz go nie widział, obejdzie stół dookoła i przyjdzie od drugiej strony. :/ Mam wrazenie, że on ma jakies traumatyczne doswiadczenia :/ chcialabym mu jakos pomóc ale nie wiem jak... Maż już odnosi się do niego z niechęcią - no bo co to za pies - nie dość, że sie nie pozwoli pogłaskac, warczy przy dotknieciu, pokazuje zęby... to jeszcze nie chce podejść zawołany... szczerze mówiąc, ja bym nie chciała żeby "nasz pies" tak się zachowywał w stosunku do mnie :/ -
skopiowałam posta z wątku o pudelku... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=33490&page=6[/URL] mam problem z Toffee.... Jest fajnym psem, dla mnie idealnym. Mnie uwielbia... chodzi za mną wszędzie, ze mną na spacer, na spacerze spuszczam go, trzyma się bliziutko do tego stopnia, że jak wychodzę z nim pozno wieczorem, przed spaniem i nie chce mi się chodzić, stanę pod klatką, to nie przejdzie na drugą stronę ulicy tylko załatwi się na pierwszym trawniczku, musze zejśc ze schodków i przejść na drugą stronę - wtedy on też. Nie brudzi w mieszkaniu, nie wyje jak zostaje sam w domu, nie niszczy nic... Przy misce żadnych problemów (no troche z samym jedzeniem) , na smyczy chodzi ładnie. Zero agresji do psów, z kotem dobrze.... Ale... jest ale... nie bardzo akceptuje moje dziecko, kłapie na niego zębami, potrafi złapać za rękę... Obserwuję cały czas - syn ma 7 lat i nie prowokuje go. Naprawdę nie prowokuje... przechodzi, pies sobie siedzi czy leży, w przelocie go pogłaska (nie poszarpie za kłaki, tylko pogłaska) i za to pies sie rzuca... Z mężem jest jeszcze gorzej... Ostatnio Toffee rzucił się z zębami na próbę pogłaskania, wogóle na dotyk męża - drgają mu wargi i pokazuje ząbki. Boi się go. Nie chce podejść na zawołanie... wyrażnie go unika. Sytuacja nie fajna bo już się zaczęło, że [B]on nie chce psa takiego w domu[/B], bo Toffee na niego warczy bez powodu (pogłaskanie to nie powód - obcy ludzie go myziają na ulicy i zębów nie pokazuje) Mnie też raz ugryzł, stałam nad nim i głaskałam po obu bokach na raz i po szyi, rzucił sie w pewnym momencie i ugryzł, nie bardzo mocno, ale krew sie pojawiła... Krzyknełam na niego (i chyba go uderzyłam - tak odruchowo, piszę chyba, bo bardzo mnie zaskoczył), skulił się maksymalnie i gdzieś tam sie schował. Pozniej podchodził do mnie bardzo ostrożnie. Ja wiem, że to pies po przejsciach, wiedziałam, że mogą być problemy i liczyłam się z tym, jest u nas dopiero miesiąc, ale [B]to się nasila[/B]. Jest bardzo zaborczy - jak przytulam syna zaczyna szczekać, podchodzi, zaczepia łapą... On sprawia wrażenie jakby był "tym jedynym psiakiem" swojej ukochanej pańci... Proszę, doradźcie mi coś, bo sytuacja mi sie wymyka spod kontroli....
-
mam problem z Toffee.... Jest fajnym psem, dla mnie idealnym. Mnie uwielbia... chodzi za mną wszędzie, ze mną na spacer, na spacerze spuszczam go, trzyma się bliziutko do tego stopnia, że jak wychodzę z nim pozno wieczorem, przed spaniem i nie chce mi się chodzić, stanę pod klatką, to nie przejdzie na drugą stronę ulicy tylko załatwi się na pierwszym trawniczku, musze zejśc ze schodków i przejść na drugą stronę - wtedy on też. Nie brudzi w mieszkaniu, nie wyje jak zostaje sam w domu, nie niszczy nic... Przy misce żadnych problemów (no troche z samym jedzeniem) , na smyczy chodzi ładnie. Zero agresji do psów, z kotem dobrze.... Ale... jest ale... nie bardzo akceptuje moje dziecko, kłapie na niego zębami, potrafi złapać za rękę... Obserwuję cały czas - syn ma 7 lat i nie prowokuje go. Naprawdę nie prowokuje... przechodzi, pies sobie siedzi czy leży, w przelocie go pogłaska (nie poszarpie za kłaki, tylko pogłaska) i za to pies sie rzuca... Z mężem jest jeszcze gorzej... Ostatnio Toffee rzucił się z zębami na próbę pogłaskania, wogóle na dotyk męża - drgają mu wargi i pokazuje ząbki. Boi się go. Nie chce podejść na zawołanie... wyrażnie go unika. Sytuacja nie fajna bo już się zaczęło, że [B]on nie chce psa takiego w domu[/B], bo Toffee na niego warczy bez powodu (pogłaskanie to nie powód - obcy ludzie go myziają na ulicy i zębów nie pokazuje) Mnie też raz ugryzł, stałam nad nim i głaskałam po obu bokach na raz i po szyi, rzucił sie w pewnym momencie i ugryzł, nie bardzo mocno, ale krew sie pojawiła... Krzyknełam na niego (i chyba go uderzyłam - tak odruchowo, piszę chyba, bo bardzo mnie zaskoczył), skulił się maksymalnie i gdzieś tam sie schował. Pozniej podchodził do mnie bardzo ostrożnie. Ja wiem, że to pies po przejsciach, wiedziałam, że mogą być problemy i liczyłam się z tym, jest u nas dopiero miesiąc, ale [B]to się nasila[/B]. Jest bardzo zaborczy - jak przytulam syna zaczyna szczekać, podchodzi, zaczepia łapą... On sprawia wrażenie jakby był "tym jedynym psiakiem" swojej ukochanej pańci... Proszę, doradźcie mi coś, bo sytuacja mi sie wymyka spod kontroli....
-
zerknelam juz wczesniej na fotki, ale mi sie zamknęło ;) Biedna Delma, zobaczcie, paskudne kocisko zajeło jej PÓŁ koszyka !!! Ledwie sie miesci zwinięta w kłębuszek... zawsze tak jest, jak pies nie goni kotów wstretnych i raz pozwoli z michy jeść albo na posłanku spać to sie pozniej do michy pchają, łózeczko zajmują... a biedna psinka na podłoge :P
-
[quote name='Magdziak'] Delmucha jak zobaczyła swojego kociego kumpla w koszyczku, tylko westchneła (dosłownie!!) i przyszła do mnie położyć sie przy stopach i przeciągając się swoim zwyczajem postękała:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: [/quote] Biedny jest psiak w kocim domu :P i pogonić nie pozwalają i nawet z własnego łożeczka eksmitują ....