Jump to content
Dogomania

florida_blue

Members
  • Posts

    2903
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by florida_blue

  1. niedługo wyjezdzam zostawiam Aga i Theta tel do lecznicy na PW....
  2. teraz jednak Torres pożarł naszą mosii :P
  3. byłam u niej dzisiaj po południu koło 16... w nocy bardzo lamentowała i w koncu dostała delikatne uspokajające (nie dziwie im się, pewnie pracować nie mogli :diabloti:) nie było wymiotów ani biegunki, jest na kroplówkach i nie dostała jeść, pani doktor powiedziała, że mogę ją nakarmić, oczywiście jesc nie chciała, wziełam miedzy palce ze dwie takie kuleczki z jedzenia (wielkości małego paznokcia i wsadzałam jej do pyska... Pluła tym ... i zwymiotowała znów... Pomyziałam ją trochę i zostawiłam :placz::placz::placz: Siedzi w klatce bo z kojca psiego wyskakiwała :diabloti: cały urok upartych bokserków - nie bedzie siedziała sama i już :] Ma do towarzystwa małe białobure kociątko podrzucone do lecznicy, małe się drze niemiłosiernie i zaczepia :) Jest przesłodkie i też szuka domku... Małe jest odkarmione, wypuszczają zeby się bawiło, rozrabia w całej lecznicy i nie boi się psów. Rozmawiałam z Agą - zostawiamy ją na leczeniu i fajnie by ją było przenieść do hotelika mosii... kiwi, czy domek nam przypadkiem nie rezygnuje?
  4. dzisiaj jest wtorek, biegunka i wymioty pojawiły się w sobote, w niedziele miała kroplówki podskórne, w poniedziałek dwie porządne dożylne.... jeszcze sie nie uspokoiło.... Uczulałam panią weterynarz na możliwość wirusówek - bo prawdopodobne jest że nigdy nie była szczepiona i taki pobyt w schronisku.... a jest w lecznicy na Wałach Dwernickiego, tam gdzie była Daisy....
  5. nie miala na razie zadnych badan ....
  6. niby zmiana warunków, przejedzenie???? i ketonazol sie przyczynił.... ale dzisiaj [B]nadal[/B] wymioty i biegunka, była na noc w lecznicy.... chociaż dostała przeciwwymiotne...
  7. i nie ma nikogo zainteresowanego... taka mała Pepsunia...
  8. ja myslę ze Piotr by bardzo wolał, żebym tą wolę jednak straciła ;)
  9. wróciłam z lecznicy - zostawiłam ja tam dostała dwie kroplówki, były problemy ze znalezieniem żyły, robiły się krwiaki... ogólnie, pani weterynarz próbowała kilkakrotnie i nie mogła się wkłuć (obie przednie łapki wyogolone, na jednej krwiaczek...) dopiero w tylną sie jakoś udało... Siedziałam z nią na tych kroplówkach, mam nadzieję, ze z tego wyjdzie. Pani weterynarz oceniła stan ogólny jako baaaardzo zaniedbaną, niedożywioną, wychudzoną no i teraz bardzo odwodnioną. Ale cierpliwie zniosła obie kroplówki, lezała pod wełnianym kocem i była zimna - to podobno z powodu niskiego cisnienia Napewno Keotnazol się tu przyczynił, bo ma takie skutki uboczne - ale tez na poczatku pomógł - bo zlikwidował to zaczerwienienie... Pani wet stawia na zmianę warunków i żywienia - a ja trzymam kciuki, żeby to był "tylko" ketonazol i nowe jedzenie.... ehhh... Trzeba dokonczyć leczenie.... dla przypomnienia - [IMG]http://img134.imageshack.us/img134/7271/0015at9.jpg[/IMG] zdjęcie sprzed kilku dni... taka była radosna i zywa....
  10. nie chodzi tak bardzo o swięta - jestem w domu, najgorsze że nie mam opieki weterynarza tu blisko, musze do tej lecznicy, miałam jej kupić kaganiec ale nie kupiłam, teraz musze TŻ prosić zeby ze mną jechał autem, on marudzi, sunia zwymiotowała na nowiutką kanapę i była mała awantura (udało mi sie załagodzić dobrym obiadkiem) nie mam pojecia co sie z nia dzieje, widziałam ją jaka była radosna i wiem że nie jest dobrze - wolę ją zostawić w lecznicy żeby nie było tak jak z Daisy... Ją zawiezlismy za pozno.... na jaki pokarm uczulenie ??? przecież jadła tylko tego kurczaka z ryżem i troche nutry, dostała tamtą puszkę czy coś i zwymiotowała po kilku godzinach tamto jedzenie... potem już NIC nie jadła - od soboty w południe, w niedziele nic, dzisiaj też, nawet nie chce pić, na spacery nie chce chodzić, wczoraj bardzo wodnista biegunka , dzisiaj koopy nie było wcale. Jest osowiała , strasznie smutna.... słabiutka - juz zaraz jedziemy do lecznicy
  11. jest żle.... za godzine jadę z nią do lecznicy - i zostawię ją w tam ....
  12. powiedziała, że stawia na zmianę pokarmu - a ja zupełnie nie - ja albo na wirusa albo na efekty Ketonazolu (nie dostaje go od wczoraj rano - nadal nic nie chce....) boje się i nie wiem co robić, mój wet daleko, boje sie zeby nie było tak samo jak z Daisy - moze lepiej zostawic Passę w szpitalu...:shake: Ona juz zaraz musi jechać do Krakowa, bedziemy jechać w srode - i odstawimy ją na śląsk przy trasie ....Nie moze juz u mnie być - raz, ze wyjazd i nie wiem kiedy wrócę, dwa, że ona sie przyzwyczaja do nas... Ja ją tu podrzucam z miejsca na miejsce.... Passunia nic nie je, wczoraj już mnie zdenerwowała i wepchnełam jej troche puszki do pyska (zaledwie łyzeczkę do herbaty) - starannie ją wypluła i zwiała a mój kot wrąbał wszystko - to wyplute też :D i baaaardzo mu smakowało... No co robić ?????????????
  13. byliśmy w lecznicy ... dostala masę zastrzyków.... mam nadzieję że nie przekręcę nazw ;) cyclonominoe ataopinum Minerasal Catosal Betamox Enteogelent + kroplówki dwie alu+NaCl 1:1 Sol. Ring. Lactate dostałam też zawiesinkę do podawania oraz puszke RC Intestinal - ale nie chciała jeszcze tego jeść.... zapłaciłam 73 zł poza tym zgodnie z zaleceniem mojego weta (biedny nawet w święta nie ma ode mnie spokoju :P ) odstawiłam Ketonazol, innych tabletek też nie podawałam Antybiotyk trzeba by powtórzyć w srodę... pojechalismy z nią na wigilię do moich rodziców, zjadła tam szyneczki dla kota :diabloti: tylko odrobinke, dosłownie z pięc kosteczek 1x1,5 cm, nie zwymiotowała tego (taka szyneczka lepsiejsza - mało konserwantów) i to by było na tyle... poza tym wciąz nie chce jesc... i dalej jest taka słabiutka :shake:
  14. jak ślicznie :) Madziu buziaki dla Ciebie i Piotra i Delmusi i Maksia i wszystkich kociaków !!! Wesołych Świąt !!!!
  15. nic sie nie poprawiło - wyszłam z nią do weterynarza, ale się wróciłam - nie chciała wcale iść, za to spowrotem ciągneła na smyczy jak parowóz...:(:( (mała poprawka, po prostu ciągneła - pewnie jakbym ją spusciła to znalazałbym ją dopiero pod klatką) jest baaaardzo osowiała i sprawia wrazenie slabiutkiej - nie umiem tego opisac ale WIEM że jest coś nie tak - teraz czekam na TŻ z samochodem i pojedziemy do lecznicy razem - mam jeszcze pieniądze i każe zrobić WSZYSTKO co bedzie trzeba. Nie chce chodzić na spacery, tylko robi co ma robić i powrót, chodzi za mną ale jak tylko skrecamy w strone domu zbiera sie do kłusa i leci. w domu ładuje sie od razu na kanapę i spi... Kurcze... że też teraz te swieta - mojego weta nie ma, nie dawałam jej dzisiaj tabletek. On mi mówił, zeby zwrócić uwage na ewentualne wymioty i biegunke - ale po podaniu od początku od środy wieczór wszystko było ok, dopiero w sobote takie zmiany.... Napisałam mu smsa - nie bede go maltretować telefonami.... [SIZE=1] strasznie sie boje czy to nie jakaś wirusówka - jesli była tak żywiona, to moze jej też nie szczepili i pobyt w schronisku gdzie jest masa przeróznych psów....[/SIZE]
  16. na razie kombinujemy ze smectą .... a jutro - lecznica... mogłam nifuroksazyt kupić, ale sierota ze mnie :roll:
  17. oj oj oj oj.... na spacerek nam sie nie chciało -oj nie... ale poszłyśmy w koncu, biegunkę mamy .... upsss... chyba jutro lecznice odwiedzimy - jesli nie bedzie chciała śniadanka jeść... :-(:-(:-(
  18. ehhhhh, znikam z netu - wyjde na spacer i kupie jej saszetkę... moze jeszcze bede pozniej i napisze czy wypiła ... jeden dzien bez jedzenia nic jej nie bedzie - tylko sie martwie czy cogoś nie połknęła :/
  19. ale CO jej dać ??? wstrzyknąć smecte ????
  20. ja sie boje czy ona czegoś nie zezarła czy jej coś nie utkneło, bo oni mogli wyrzucić coś do kosza a ona zjadła.....:-(:-(:-( i nie mam weta .... chyba jutro z nią pojadę do lecznicy gdzie leczylismy białą Daisy...
  21. raczej suchy.... ale pies nie zawsze ma wilgotny.... a ona tej wody tez nie bardzo chce... ona przechodzi tylko z miejsca na miejsce żeby sie znów połozyć.....
  22. Passa po tym wymiotowaniu nie je .... :-( Nie chce ani kiełbaski, ani mięska .... nic nic nic.... wczesniej sie nie przejmowałam, bo moze jeszcze sie zle czuła i dałam jej odpocząc - ale ona ma w nosie moje gotowanie świąteczne (wczesniej zaglądała do garów) teraz tylko śpi i nie bardzo chciała łazić zrobiła co miała zrobić i kłusem wyciągniętym do domu .... Mojego weta nie ma - wyjechał... jak nie chce niech nie je - w misce ma suche i troche gotowanego kurczaka i nie chce .... co robić.... ????? nie chce jej sie gonić kota, taka osowiała jest .... wczesniej myslałam, ze moze sie wyganiała z armaniim i odpoczywa, ale jakoś tak ... za długo to trwa....
  23. dzisiaj znów mam ją w domu i dzisiaj śpi z nami :roll: dałam moim rodzicom jedzenie dla niej, ale dali jej w nocy jeszcze bo im sie wydawało, że głodna... i rano dostała jakieś puszkowe... takie pfuj... przyjechalismy do domu i wszystko zwymiotowała .... bleeeee.... a mówiłam, żeby NIC innego nie dawali.... dzisiaj ją pierwszy raz spusciłam - tu koło bloku na chwileczke, szła obok mnie, pozniej na smycz i troszke w miasto (po anielskie włosy i krem do ciasta) i jak wracałyśmy spusciłam ją już w bramie - szła przedemną tym swiom kłusikiem, zatrzymywała się i patrzyła czy idę - doprowadziła mnie prosto do domu :) Albo ona faktycznie lepiej wygląda - albo ja sie przyzwyczaiłam :D:D:D
×
×
  • Create New...