Jump to content
Dogomania

koduchaben

Members
  • Posts

    455
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by koduchaben

  1. zresztą napisałm wczesniej że ona czasmi [SIZE=3][COLOR=sienna]nie[/COLOR][/SIZE] raguje na dzieci, a czasmi tak
  2. Nie można o niej do końca powiedzieć że "startuje" do dzieci, napewno nie, mi się wydaje że to ma też inną przyczynę, ale mogę się mylić. Koda jest raczej uosobieniem łagodności i strachu a nie agresji. Negra też "namiętnie obszczekiwała wszystkich a dzieci w szczególności" ale tylko za bramą, jeśli jej się otworzyło furtkę to wycofywała się za nią i szczekała sobie dalej, to samo jest z Kodą, tyle tylko że Kodę muszę tego oduczyć. Ja nie widziałam tego co się wydarzyło, relacje mojego ojca są nieobiektywne!!!, a sąsiadka rozmawiała spokojnie, miło i mówiła że to tylko pies i abyśmy miały obydwie oczy szeroko otwarte. Zresztą jak ona przyjechała i wychodziła z dzieckiem z samochodu Koda nawet nie zaragowała..... to napewno nie jest agresywny pies!!!!! Szybciej by mój Omlet ugryzł dziecko niż ona, ona po prostu straszy, odgania, robi szum Nie znam tu nikogo, mam namiary na szkoleniowców, ale co jak im przyprowadzę psa to ona będzie wystraszona i spokojna, bedzie stała wiernie koło nogi i jakby nawet kilka dzieciaków biegło to nic nie zrobi...
  3. Ja nawet nie wiem jeszcze na ile to jest realne i zgadzam się z Faro, ale też boję się ze możemy nie znaleźć mu domu, sama nie wiem, na razie zaczekajmy bo może to fałszywy alarm, ale jakby co to chcę znać wasze zdanie.
  4. ja mam takie wrażenie, że ona stopniowo stara się wyczuć na ile może sobie pozwolić
  5. I tak aby było jasne, to nie jest tak że ona atakuje dzieci, wszystkie dzieci, nie były takie sytuacje że ona bawiła się z psami, a dzieci były w poblizu i nawet na nie nie ragowała, nie wiem co tu się stało że aż taka reakcja.
  6. Ja sobie lepiej radzę z naprawde trudnymi - ale twardymi psami, mój Omlet taki jest a z Koda nie wiem jak postępować, bo tu raz jest wdzięczna, oddana, spokojna, fantastyczna ... a za chwilę staje się nie tym samym psem... kiedy mam ją skarcić?, jak? jak przy mnie jest cudowana, jak wychwytywać takie momenty.....tak aby zrozumiała, że pewnych rzeczy nie wolno... Z Omletem to była "prosta" sprawa bo on jest zawsze taki sam i wiadomo co do niego wymagać a za co chwalić, a tu...... nie da rady
  7. Nie mogę ją zostawić w pokoju, w domu musi wyglądać ze wszystko jest ok, ojciec się wścieknie jeśli zacznę robić takie rzeczy..... - to wszystko nie jest łatwe.... nie mogę zrobić nic co by wskazywało, że oona jest kłopotliwa, nikt tego NIE ZROZUMIE I BEDZIE JESZCZE GORZEJ, a my musimy jakoś przetrwać!, nie mam wyjścia..... A co do dzieci to jak Koda mieszkała z moim mężem, to też zdarzało się ze "startowała" do dzieci i do szczeniaków, jak widzi szczeniaka to chce go od razu ugryźć. Do ludzi nie podhodzi i nie da się pogłaskać, chyba że już po dłuższym czasie, po prostu omija szerokim łukiem, choć już jest dużo lepiej. Ale zauwazyłam że jak idę z nią na spacer to jak mijamy jakiegoś psa to ona szczeka na niego, nie tak z agresji ale bardziej tak dla wyczucia. Normalnie to uwielbia zabawy z psami i wręcz prowokuje je do zabawy. Zresztą Koda nie jest sama, jest w domu też Omlet - myslałam że przy nim się troszkę wyprostuje, i w sumie tak się dzieje.....ale powoli, Omleta prostowała kiedyś moja Negra .... a teraz Omlet uczy Kodę.... :-) Dużo już zrobiłam, Koda jest w stanie zostać sama w pokoju, raguje na wszystkie polecenia, ale mimo to jest zemną bardzo związana, ale tak naprawdę ma tylko mnie. Sytuacja w domu jest teraz troszkę "chora" ale nic... trzeba sobie radzić. Myślałam że już będzie spokój, ale tu wychodzą następne rzeczy, dlatego proszę o radę, może jest coś co powinnam wiedzieć.... kiedyś mi to bardzo pomogło i inaczej patrzę na te sprawy. Dziękuję!!!! Ania
  8. Ja też rozumiem!!!!!!! Wczoraj zabezpieczyłam płot - ale nie wim czy to wystarczy! Rozmawiałam z sąsiadką.... itd. Ale muszę to wszystko jakoś załatwić, bez kojców, łańcuchów...rano i wieczorem z nią wychodzę, najgorzej jest jak jestem w pracy, bo wtedy ona jest wypuszczana bez kontroli... Suka nie jest agresywna, nigdy nie była, wystarczy podnieść rękę a ucieka tak szybko.... Nie wiem czemu upodobała sobie to dziecko! I czemu tak strasznie szczeka na ludzi, to już nie o to chodzi że szczeka bo poprzednia sunia też szczekała tyle tylko że nikomu z rodziny to nie przeszkadzało, bo była oczkiem w głowie A Kodunia niestety nie jest i wszystko co zrobi urasta do ogromnego problemu, dlatego wiele rzeczy muszę robić tak aby nikt "za bardzo nie widział".... musimy tam jeszcze trochę pomieszkać, zanim już będziemy mogli mieszkać z moim mężem....sytuacja jest trudna .... i muszę prostować jej zachowanie szybko i "bezszelestnie" tak aby po prostu jeszcze trochę móc tam mieszkać!
  9. Witajcie Po pierwsze dziękuję za rady. Tyle tylko że Koda, to tak jak by się miało dwa psy. Jeśli jest zemną to jest aniołem, grzecznym psem przy nodze, rugającym na wszystkie komendy, już zdążyłam ją wszystkiego nauczyć. Wczoraj spędziłam z nią ok. 3 godziny na podwórku, no i nic się nie działo, Koda była przy mnie.... (siedziałam tyle na podwórku gdyż przerzucałam śnieg spod ogrodzenia). Natomiast jak wypuszczę Kodę samą to zaczyna się istny cyrk, nikt nie może przejść koło ogrodzenia, wszyscy są obszczekani...., dlatego ciężko z nią pracować! To jest anioł i diabeł w jednej "osobie". Ona wraca do domu na zawołanie, nie ma z tym problemów, jest grzeczna i posłuszna do BÓLU!, ale jak tylko zostaje sama t tak jakby wstępował w nią jakiś potwór.... Wczoraj przeprosiłam sąsiadów, zabezpieczyłam płot jak tylko się dało, sąsiadka mówiła że jak tylko ona zobaczy Adasia (4-5) letnie dziecko to wpada w szał. Ona nie jest agresywna, nigdy nie była, jest zabrana ze schroniska, gdzie w ogóle sobie nie radziła!, była zdominowana przez wszystkie psy!, wystraszona...., To same sceny się działy jak była w mieszkaniu, jak mąż był była cudowna, jak wyszedł demolowała wszystko, i nigdy nie udało mu się jej na tym złapać. Ja myślę że takie zachowanie bierze się gdzieś z tego schroniska, bo na początku zaobserwowaliśmy, że gdy tylko gaśnie światło i my idziemy spać to ona wstaje i zaczyna jeść, chodzić po mieszkaniu....., na początku jej na to pozwalaliśmy bo za dnia nie chciała jeść, tzn. chciała ale się bała.... a w nocy zjadała wszystko - myślę że tylko dla tego przeżyła w schronisku, nocą mogła w miarę bezpiecznie poruszać się po kojcu i zbierać resztki jedzenia. Ale tych nocnych historii już ją odzwyczaiłam!!, nauczyłam komend...i innych takich spraw. Ale teraz znów jest problem z tym jej ujadaniem na ludzi, przeskakiwaniem niskich płotków, np. tych oddzielających ogród od podwórka. No i sąsiada płot też nie należy do wysokich. Najgorsze jest to że ja muszę iść do pracy, a w tym czasie to ojciec ją wypuszcza na podwórko, no i on najczęściej słyszy te wszystkie skargi sąsiadów....... Już mi mówią że mam coś zrobić z tym psem!, ......
  10. [quote name='mosii'][B]sprawe Pelego przekazuje w ręce Rzeni, która tak aktywnie działa na rzecz psów. [/B][/quote] mosii proszę jest chyba szansa na adopcję Pelego, ale niestety do niemiec, nic jeszcze nie wiem, bo wczoraj miałam dość wszystkiego... podobno miał jechać Tchibo (bokser) ale coś tam się pogmatwało i może -chyba - jechać Pele, ja na razie napisałam co wiem o pele i co ci właściciele powinni wiedzieć [SIZE=4]wiem że najlepiej by było aby Pele został w Polsce, ale jesli to co napisałam wyżej okaże się prawdą to co robimy?????? (oczywiście po sprawdzeniu ...)[/SIZE]
  11. Nie wiem jak z nią postepować, sunia jest ze schroniska, na początku była bardzo wystraszona i bała się wszystkiego, teraz też taki jest ale od kiedy wychodzi sama na podwórko (ogrodzone) szczeka na wszystkich przechodzących ludzi, mało to z jednej strony jest ogrodzenie sąsiada, które nie jest zbyt wysokie. Koda przeskakuje je jak widzi dziecko sąsiadów, chłopczyk ma z 5-6 lat. Co robić jak zmienić to zachowanie? Ona nie jest agresywna, nigdy nie była jakby ktoś solidnie krzykną to by uciekała..... Co robić, pomóżcie mi, błagam, jak z nią pracować!
  12. do góry!!!!!
  13. albo na posłanie Cezarka i Bubci!!!!
  14. Cudenko, aż dech zapiera!
  15. a ja Evitkę podniosę!
  16. Na razie to mi ręce opadły.... Już na dziś za dużo wrażeń....niepotrzebnych sporów i rozczarowań Chciałabym sama zabrać Pelusia ale musiałabym wtedy mieszkać pod mostem... Dzisiaj załamię się, a jutro zacznę od początku... TZRYMAJ SIĘ PELE
  17. Witam Cię Pelusiu Niestety tym razem się nie udało, ale to dopiero pierwsze próby, a jeszcze trzeba to wszystko sprawdzić "Witam, z wielką przykrością muszę odmówić przyjecia pelego:(. Potrzebuję młodszego boksera do 2 lat. Pochodzę z Nowego Targu (małopolska). Bardzo mi przykro i życzę powodzenia w szukaniu nowego domu dla pelego, mam nadzieję że będzie to dom w którym pies będzie czuł się bezpieczny z dala od krzywdy. Pozdrawiam i przpraszam:("
  18. przecież ona jest śliczna! Dziekuję za założenie jej wątku!!!!
  19. ślicznie, Evitka w górę!
  20. Czy to miłość czy wiosna nadchodzi;) A co do pierdzioszków to "moja" wetka powiedziała że to może być od wątroby i powiedziała że mogę mu dawać Rapaholin po dwie tabletki dwa razy w tygodniu. Niby ma pomóc.....ale nie czuję aby zbytnio pomagało:cool3:
  21. a ja tym czasem podniosę!
  22. A nie można ją przenieść do innego boksu, z mniejszymi psami?????
  23. Ojjjj powiem Ci że moja Negrusia też potrafiła puścić śmierdziuszka, tylko tak bardziej cichutko, jak przystało na sunię, ale śmierdziało i tak niemiłosiernie. Ale Omlet to nawet jak szczeka to pierdzi!!!!!, nie może robić żadnych gwałtownych ruchów - bo jest to tragiczne w skutkach:eek:. Widzisz one zawsze spały razem ze mną w pokoju, więc czasami ten smród potrafił mnie wręcz obudzić, a kiedyś spała u mnie koleżanka (która była w ciąży). Ja nie chcąc ją zagazować, ani przeziebić otworzyłam okno w łazience i drzwi do pokoju, aby wymusić jakikolwiek przepływ świeżego powietrza:lying:. Ale powiem Ci że rodzina już przywykła, po postu zielenieją od czasu do czasu, nikt nic nie mówi tylko zmienia kolor! A co do Bubci - widzisz, jak dobrze działa na pieska Twojej mamy, dzięki temu że ją zabrałaś ze schronu "mały" musiał poskromić swoje emocje i to wyszło na korzyść zarówno Twojej mamy jak i Cezarka. A co do spacerków po wieczornym filmie to doskonale Cię rozumiem. Negrusia potrafiła siedzieć przed tobą jak sfinks - nieruchomo, wpatrzona moje oczy - zmuszając mnie tym samym do odbycia z nią spacerku :painting:na górkę (taki skrawek placu z maleńką górką), i mogła tak siedzieć przez cały film, można było wpaść w obłęd. JA MYSLĘ ŻE BOKSERY SA IDENTYCZNE - RADOSNE, SZALONE, PIERDZACE I SLINIĄCE SIĘ i nie ma na to rady:niewiem::biggrina: Więc nie martw się, niczego nie zmienisz:glaszcze: :bye:
×
×
  • Create New...