bonika
Members-
Posts
1088 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bonika
-
Aniu - może do innego weta pojedź ? Czytałam gdzieś na chyba innym forum o piesku który miał bardzo złe wyniki które wskazywały, że ma wodobrzusze - pierwszy wet radził go uśpić, drugi zaaplikował leki, które troche chyba pomagały, ale było nadal źle i chyba pieska wyleczył dopiero trzeci wet, ale stwierdził, że w ogóle psu było coś innego i że praktycznie był zdrowy :roll: Wiem, że pewnie wet opiekujący się Pigwusią jest sprawdzony i doświadczony, ale może zasięgnąć opini jakiegoś drugiego weta ? Lekarze mają różne doświadczenia - od czego też bardzo zależy ich wiedza. Trzymam kciuki za Pigwusie !
-
Tzn. ? Zostawiam kota jak mam dość z nim zabawy a psa nie ? :lol: [quote name='PAPUTKI'] Kot ma całkiem inny charakter od psa, wiem, bo posiadam kota. Czyli tyle ile możesz, a nie tyle ile one potrzebują... [/quote]
-
Nie - ci ludzie wg mnie nie szkolili swoich psów, ale oni na pewno uważali, że tak robią. ( w ich przypadku słowo szkolenie dałam w cudzysłów )
-
Słuchajcie odeszliśmy od tematu. Nie dam rady na wszystko odpisać. W skrócie powtórzę o co chodzi : Nie podobają mi się zawody z udziałem zwierząt ani "nadmierne" tresowanie psa bo nie podoba mi się "automatyczne" zachowanie zwierząt do tego jeśli uzyskane było nagradzaniem karmą. Poza tym, tak jak w innych dziedzinach, może dochodzić tu do nadużyć, co jest straszne gdy dotyczy istot żywych, czujących. Widziałam ostatnio cztery przypadki "szkolenia" owczarka - trzej młodzi faceci musztrowali swoje psy - szarpali za smycze i krzyczęli na psiaki, czwarty gość bił i kopał psa - pierwszych trzech minęłam na mieście w różnym czasie, czwarty przechodził koło mojego domu - usłyszałam skomlenie psa a po chwili skowyt - wyjrzałam przez okno i zobaczyłam w świetle latarni - było ok. 22 - faceta z owczarkiem - szedł, wydawał krzykiem jakieś komendy do psa a potem zatrzymywał się i bił go i kopał - wyleciałam na ulicę w pantoflach, ale facet był już dość daleko aby choć mnie usłyszał - zresztą co ja bym mogła zrobić ? Zwrócić mu uwagę i to miłym tonem aby się zlitował nad zwierzakiem - a czy by poskutkowało na przyszłość ? Jak temu zapobiegać ? - może właśnie nie urządzać zawodów, zmienić modę na szkolenia, zawody bo dorywają się do tego ludzie którzy po prostu krzywdzą zwierzęta. Jest chyba dużo ludzi którzy biorą/kupują psa niekoniecznie dlatego, że kochają zwierzęta, kupują jak modną zabawkę.
-
Aniu a czy lekarz ustalił jaki typ mocznicy ma Pigwunia ? Może to mocznica przednerkowa która jest zazwyczaj następstwem pogorszenia ukrwienia nerek wskutek np. zmniejszenia ilości krwi krążącej - w wyniku operacji Pigwa starciła dużo krwi. Określenie typu mocznicy jest bardzo ważne gdyż w przypadkach niewydolności przednerkowej leczenie przyczynowe w czas zastosowane może dać pełne wyleczenie, podczas gdy leczenie tylko objawowe może się zakończyć źle. W mocznicy przednerkowej usunięcie niewydolności krążenia oraz szybkie uzupełnienie płynów i elektrolitów mogą niedopuścić do pełnego rozwinięcia się mocznicy. Poza leczeniem przyczynowym właściwym dla choroby wywołującej mocznicę, postępowanie polega na oszczędzaniu nerek. W ciężkich przypadkach konieczne jest dalsze zmniejszenie ilości białka które powinno być pełnowartościowe, nie należy podawać warzyw gdyż zawierają dużo potasu - tak więc najlepiej chyba mięso a nie np. karmy z puszek chyba, że specjalne karmy. Tyle wyczytałam z książki :oops: Jest tu jeszcze polecana dieta ziemniaczana ponieważ zawiera potas należy ją stosować jedynie u chorych zdolnych do wydalania tej ilości kationu lub kojarzyć ją z wymiennikami jonowymi, najlepiej wapniowymi. Aniu - czy lekarz zalecił jakąś dietę dla Pigwusi ? I jeszcze : Wyrównuje się straty wodne i elektrolitowe fizjologicznym roztworem chlorku - ponieważ działa lekko zakwaszająco dlatego też wprowadza się go razem z dwuwęglanami lub mleczanami sodu - czyli jest to to co Pigwusia dostaje prawdopodobnie w kroplówce. Wyrównywanie strat wodnych i elektrolitowych poprawia nieraz wybitnie stan chorych. Występuje jednak problem z określeniem czy w danym przypadku współistnieje zespół niedoboru sodu - dlatego często podaje się przez 10 dni dożylnie roztwór NaCl lub glugozy - co przeprowadza się pod ścisłą kontrolą stanu narządu krążenia i ciśnienia tętniczego. Hiperfosfatemii prowadzącej do wymiotów zapobiega się przez podawanie doustne wodorotlenku glinu, a dla wyrównania hipokalcemii podaje się doustnie sole wapnia w postaci np. Calcium lacticum. Można też podawać leki anaboliczne - testosteron - 2x w tyg., durabolinę - 1x w tyg. Przepisałam to ze starej "knigi" i to "dla ludzi" - lekarz leczący Pigwę pewnie to wszystko wie, ale może ponieważ zwierząt nie ratuje się jeszcze tak chyba za wszelką cenę jak ludzi to może coś jeszcze wet poleci ? Może jakieś właśnie hormony oraz dietę - sprawdź może czy Pigwa nie zje placków ziemniaczanych ? Może sam ryż czy chleb smażony na maśle ? Spytaj weta o dietę - co może Pigwa jeść - bo ona musi coś jeść :oops: Pisz Aniu - pozdrawiam ciepło Ciebie i Pigwusię i trzymam mocno kciuki !
-
Psa nagradzam rzeczywiście jak do mnie przybiega gdy spacerujemy po górach - głaszcze go i klepie i mówię "dobry piesek" :-) Oraz jak informuje szczekaniem, że ktoś wszedł na posesję - nie wszędzie w domu słychać dzwonek - to jest jego praca i jak się nie wywiązuje to go "tuke" ;) :lol: Z załatwianiem z tym psem nie miałam problemów, innego uczyłam - wynosząc na dwór i w zależności od zachowania chwaliłam "dobrym słowem" lub "złym" - "fe, nie wolno" - czy coś w tym stylu gdy załatwił się w domu. Wy myślicie, że pies jak mu nie znajdziecie zajęcia to wymyśli same złe rzeczy - mój pies w ogrodzie wymyśla sobie sam zabawy i nie niszczy - jak troszkę kiedyś właził na kwiatki to mówiłam "nie wolno" i już się to nie powtarza. Co do spacerów to też muszę napisać, że rzeczywiście mam łatwiej z wybieganiem się mojego psa i moje spacerowanie nie jest takie "leniwe" jak myślicie - mieszkam w górach i lasach :lol: - i po tych spacerkach po górach razem z psem padamy na nosy :lol: - no może trocę przesadzam bo jakiejś kondycji już się dorobiłyśmy :-) Agility - ćwiczenia, nie zawody - w każdym razie nie może być dla mnie ani dla mojego psa tak atrakcyjne jak te nasze spacery wśród tak PRZEPIĘKNYCH widoków jakie mam tuż za miastem - są miejsca wręcz bajeczne :-) :-) :-) Dla mnie wyjście na jakiś plac z przyrządami, skakanie przez plastikowe rurki - byłoby chyba karą :lol: i praca z psem - to jak - ja po pracy, pies po trochę nudnym bądź co bądź pilnowaniu domu - i znowu do pracy z psem ? :lol: I nagradzać go kulkami karmy - chyba by mnie mój pies wyśmiał ;) :lol: Mój pies ma też SUPER urządzony ogród - który widać po nim, że kocha - ogród niewielki, ale jest i oczko wodne i usypane dwa pagórki i pełno drzew przytachanych z lasu : brzozy, wierzby, sosny, świerki, dęby i buki - z tych ostatnich będą formowane krzaki :lol: oraz iglaczki i kwiatuski :-) - pies między tym wszystkim też hasa z roześmianą mordką :-) Jeszcze chciałam odpowiedzieć na inne listy, ale teraz nie mogę bo pracy mam teraz więcej, ale napiszę jak tylko się wyrobię. Acha nie zapominajcie, że mam jeszcze trzy koty :lol: (one to dopiero wymyślają zabawy - opiszę później ) i jeszcze ..chomik i papużka - wszystko potrzebuje czasu i dla każdego z osobna czas znajduję najwięcej ile mogę dziennie :-) [quote name='belgunia']Bonika, dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytanie? Czyżbyś zdała sobie sprawe, że tfu, tfu nagradzasz psa codziennie, mimowolnie jedzeniem????:) Jesli tak, to "niestety" nagradzasz! Za samo spojrzenie, za kontakt, za dotyk.... powiedzenie w stronę psa jakiegoś slowa, nie mówiąc już o tym, że po raz pierwszy nagrodziłaś psa wymawiając jego imię, ciesząc się jak je usłyszał i przyszedl do Ciebie? A potem???? Może powiesz co było potem? Jak uczyłas psa czystości, czy wogóle go uczyłas czystości? I czy przypadkiem nie manipulowałaś nim:)? No i masz babo placek.... Jaki z Ciebie manipulator! :) :mad: :evil_lol: W takim razie coż... nie mam juz słów chyba...Wszyscy wszystko powiedzieli.... Dorota[/quote]
-
Aniu może jej Encorton podawać przez 3 dni czy dłużej ? I może jeszcze ..Scanomune i witaminy ? Nie wiem czy to też coś pomoże, ale ja zawsze jak wet ratuje moje zwierzaki - mówię : "Panie doktorze/Pani doktor ten pies/kot ma żyć ! " - i wtedy zawsze każdy wet widząc moją ogromną determinację nagle przychodzą mu do głowy jakieś nowe leki, nowe sposoby itd. No i zawsze dodaję, choć pieniędzy jeszcze nie mam i dopiero zamierzam kombinować skąd je wezmę - "Nieważne jakie będą koszty". Oni wtedy zaczynają prponować jakieś nowe leki "szwedzkie" albo nowe metody oczywiście bardzo drogie, ale jak tylko jest jeszcze szansa to pieniądze się znajdą ! Wiesz z jednej strony trzeba się przygotować, ale do końca walczyć. Ta operacja była chyba coś za ciężka.. Ze sterylizacją to chyba trzeba też tak uważać bo zwierzęta tracą taką energię do życia... Ja przy mojej suni z guzami prosiłam weta aby wycinał wszystko - a on powiedział, że przy nowotworze nie można chcieć wyciąć wszystko i że będzie się miało zdrowego psa - mówił, że wobec nowotwora trzeba być "chytrym" - gdy są przerzuty - wycinać te największe na zewnątrz i zostawiać mniejsze aby "zmylić" nowotwór, że się coś wycięło i żeby nadal rósł, ale na zewnątrz. I mówił, że "będzie się pani musiała cieszyć, że pies po prostu żyje jeszcze a nie, że ma pani już zupełnie zdrowego psa" - tak mi mówił a ja byłam niezadowolona, że nie zrobił tak jak chciałam, dopiero jak pies zaczął się dobrze czuć to uwierzyłam, że miał chyba racje.. Może po sterylizacji nowotwór "skupił" się na rozwoju w środku.. Aniu próbuj jeszcze i nie załamuj się - pomyśl, że ludzie podejmujący się opieki nad chorymi zwierzakami są bardzo wrażliwi a zarazem ..muszą być bardzo silni - pomyśl ile takich sytuacji muszą przechodzić pracownicy schronisk kochający zwierzęta. Podjęłaś się opieki nad psem bardzo chorym ze schroniska. Z nowotworem to nigdy nie można być pewnym jak walczyć - napisałam Ci jak było z moim psem ale na nowotwór nikt nie zna recepty i nie powie, że 100% to i to pomogło - tu się po prostu próbuje - i czasami walczy o każdy dzień życia - ciesz się Pigwusią, że jeszcze jest, próbuj jeszcze walczyć - ze zwierzakiem to tak jest, że jak wyjdzie na prostą to potem już się mocno trzyma życia - Ja jednak jeszcze wierzę i trzymam kciuki :-) Trochę się rozpisałam, ale jak na każdym zwierzaku mi zależy też na Pigwusi, szczególnie, że Pigwusię bardzo polubiłam choć tylko znam z internetu, ale z daleka też chcę o nią walczyć :oops:
-
Mój pies nie wtula się we mnie rozpaczliwie - nie pisałam takich rzeczy - obskakiwanie było zaraz po wzięciu jej ze schroniska i udało mi się ją tego oduczyć. Rzucanie patyków wymieniłam jako przykład zabawy z psem. Mojemu psu rzucałam patyki, ale jej to nie interesowało, natomiast kocha jeszcze np. ..kopać :lol: - ma w sobie krew psa myśliwskiego - robi "odwierty" w ogrodzie :lol: - na szczęście pod krzakami - w miejscach niewidocznych - kwiatki delikatnie omija :lol: - wraca potem taka ..z ziemią na głowie :roll: ale szczęśliwa :p to jej nie wyrzucam :p :lol: A zawody widziałam w Stanach gdzie "na full" rozkręcone jest już wszystko co wolno. Na przykład też alkoholik może sobie kupić broń. Pytałam takiego gościa, który zakupił broń, czy mógłby do kogoś strzelić - na co on odpowiedział : "a jak mnie ktoś wkurzy" :roll: Nie podoba mi się, że właśnie daje się taką wolność człowiekowi, że dopiero jak coś się stanie to jest kara, chodzi mi tu szczególnie o łatwość posiadania opieki nad dziećmi, zwierzętami oraz, nie wiem jak w Polsce, ale w Stanach broń właśnie może zakupić sobie chyba dosłownie każdy :roll: kto umie wejść do sklepu i chyba nawet nie powiedzieć a choćby wskazać co chce i zapłacić. A co do pracy z psem - nie krytykuję przecież tego - to co ja krytykuję to są zawody i tresowanie psa tak, że zawsze jest "on the alert". To co ja widziałam nie chciałabym aby do tego doszło w Polsce choć pewnie już do tego dochodzi - oczywiście można mówić - "ja jestem OK - nie przesadzam" - podobnie jak w przypadku psów ze schroniska - "to nie moja wina" i jedyna nadzieja, że prawo za 50 lat się zmieni albo, że psy te nierasowe wymrą albo że nagle np. Unia narzuci jakieś przepisy bo ludzie : znając przyczyny - nie zrezygnują. A hobby - ludzie do wielu spraw zbyt lekko podchodzą - a takie nawet dopuszczanie małymi kroczkami z czasem powoduje zagubienie - nie właściwe ocenianie tego co się dzieje - co może być bardzo niebezpieczne gdy dotyczy spraw "życia i śmierci". Dlatego dla mnie nie brzmi dobrze : "Moim hobby są psy", "Moim hobby jest myślistwo" itd. bo deprecjonuje to wg mnie wartość życia. Nie wiem czy są inne określenia na to - może zwyczajnie "zainteresowania" przy czym np. myślistwo nie powinno być w jednym worku z "umiłowaniem psów". Niedawno rozmawiałam z facetem i w rozmowie o psach wyszło, że jest myśliwym - powiedział, że nie pozwala wbiegać jamnikowi do nory lisa bo lis mógłby okaleczyć psa (o lisa się nie martwił ) - mnie zaskoczyło, że on w ogóle jest myśliwym- tzn. zoreientowałam się po tym co mówił i spytałam o to - facet potwierdził i ..zawstydził się i zmył - ciekawe dlaczego ? - wiedzą, że robią coś co wielu ludziom się nie podoba - Wstydzą się, że takie rzeczy sprawiają im przyjemność - a mimo to robią to dla [B]przyjemności[/B] :roll:
-
[quote name='dog_master']Rozumiem, ze to samo powiesz, jezeli bedzie chodzilo o jezdziectwo? Wedkarstwo? Polowania? Akurat w tym przypadku chodziło mi o to, że nie jest właściwym określanie - że moim hobby są psy albo też moim hobby są konie. Ale tak - też jeździectwa, wędkarstwa czy polowania nie określałabym jako hobby, przy czym dwa ostatnie w szczególności. A przytoczone przez Ciebie szkolenie psa do obrony stada owiec (czy jak to szlo) jest potrzebne i konieczne, nie? n/c[/quote] Tak - o ile na ile jest to rzeczywiście konieczne - nie znam psów pasterskich - nie wiem czy nie mają wrodzonej chęci pilnowania owiec, albo przynajmniej dużej zdolności uczenia się tego.
-
[FONT=Arial][SIZE=2]Napiszę jeszcze inaczej : Nikogo z Was nie oskarżam o jakieś świadome krzywdzenie zwierząt. Aby zabrać głos na jakiś temat nie potrzeba wcale kompletnej wiedzy o tym. Pomyślcie sobie o osobie która oglądała kilka razy boks - wybrałam ten sport bo chyba na tym przykładzie można tak wyraźnie pokazać dlaczego można zabrać głos w temacie w którym się "nie siedzi" po uszy - boks może łatwo wywoływać silne emocje i łatwo każdemu określić co nam się np. nie podoba. Mnie, tak jak wszystkim, są rzeczy które się podobają i które się nie podobają. Na jedne reaguję, na inne nie - w zależności jak ważne jest coś dla mnie. A moja reakcja na zawody agility to taka jak np. właśnie ktoś zobaczyłby kilka meczy bokserskich i boks by mu się nie spodobał, następnie trafił na forum o boksie i zobaczył zaiteresowanych tym sportem ludzi i po prostu napisał o tym jak odbiera boks, że mu się nie podoba i dlaczego. Nie jestem działaczką na rzecz zwierząt - nie mam na to czasu niestety - choć może kiedyś, ale kocham zwierzęta i jak mnie coś zaniepokoi to się wypowiadam - a bardzo mi się nie podoba zachowanie szkolonych zwierząt, zwierząt na zawodach - takie właśnie automatyczne - uważam, że w przypadku gdy mamy do czynienia z taką władzą nad zwierzęciem jaka jest dopuszczalna to trzeba być bardzo ostrożnym w tym jak postępujemy ze zwierzakiem - na ile co jest potrzebne. A do tego właścicielem zwierzaka może być każdy - jeden nauczy psa przychodzenia na komendę bo psiak zwyczajnie wołany nie będzie wracał i jest OK, ale drugi nauczy psa załatwiania się na komendę aby pokazać "Wojtkowi" jak pies go słucha, albo dla wygody - tak jak ten niewidomy któremu pies miał zastąpić martwą laskę - niesprawiającą kłopotów - pies miał sprawić aby życie jego "pana" było takie jak osób w pełni sprawnych - natomiast "pan" życie psa zamienił w koszmar. Nie jesteśmy w stanie kontrolować jak ludzie traktują - czy przypadkiem nie krzywdzą swoich podopiecznych i dlatego uważam, że powinniśmy ograniczać możliwości wystąpienia wypaczeń. Poza tym oglądając zawody ja nie widziałam po psach aby rzeczywiście wiedziały o co chodzi. Te osoby spośród niepełnosprawnych które biorą udział w paraolimpiadach z pewnością wiedzą - nikt im nie trzyma przed nosem marchewki, ani nie uczy ich na pamięć tego co mają zrobić. Po drugie, nie wiem jak w Polsce, ale za granicą zawody agility są już huczne i nie wyglądają na zabawę - wyglądają już bardziej na popisy cyrkowe i wszystkie psy jakie widziałam interesowały się i oczekiwały nerwowo kawałka karmy po pokazie - nie wyglądało to przyjemnie. I to tyle - po prostu trafiłam na taki temat, zaniepokoił mnie, teraz trafiłam na to w Polsce i jest okazja i sygnalizuję o tym co mnie niepokoi. Znam trochę życie, trochę podróżowałam, parę lat spędziłam za granicą - tak więc nie pisałam tego z perspektywy migawki w TV czy gdzieś zobaczonych, przechodząc, zawodów. A co do hobby to i owszem - dobrze jest mieć coś pozwalającego się oderwać od problemów itd., ale moim zdaniem o ile hobbym może być "niewiadomoco" to nigdy nie powinny być jego przedmiotem zwierzęta - hobby to jakby rozrywka - zabawa - nie można bawić się jakimkolwiek życiem. Poza tym trzeba być ostrożnym aby nie przyjmować z góry, że jak coś jest dozwolone i wydaje się fajne to jest OK - nawet jak jest do tego załączona "instrukcja" - pięknie napisana książeczka. Wszystko trzeba samemu ocenić - Amerykanie np. do wszystkiego mają "instrukcje" :p którym bezwzględnie ufają - kiedyś z kobietą, u której pracowałam, robiłyśmy napój z proszku - mówię jej, że ten napój z 8 takich łyżek wychodzi strasznie słodki i że może zrobimy z 6 - a ona mi na to z przerażeniem :roll: - "na instrukcji jest napisane z 8." :p I mój pies - jest to sunia po strasznych przejściach - przygarnięta i dlatego tak wylewnie okazuje mi przywiązanie co było na początku szczególnie uciążliwe. A co do zabaw z nią - to po tylu latach wiem co lubi a czego nie lubi - np. nie lubi aportować czegokolwiek, nie lubi też np. gryźć kości "prasowanych" - jak dostanie taką kość to prosi o wyjście na dwór i zakopuje w ogrodzie :p - sunia przeżyła głód i chłód swego czasu i takie zachowania jej zostały. Uwielbia natomiast "latać" po lesie i górach i to szczęśliwie mogę jej zapewnić i szczęśliwie potrafię nad nią zapanować - przywołać i ona wraca. Ale nie o zabawy i nie o potrzebne szkolenia tutaj chodzi. [/SIZE][/FONT]
-
Słuchajcie napiszę może tak : Przede wszystkim tylko dwie osoby przyznały, że zawody są dla ludzi, ale że skoro wg nich się krzywda zwierzakom nie dzieje to jest OK. Otóż - użyje znowu takiego przykładu - aby pokazać co mi się nie podoba w zawodach, szkoleniu - wyobraźcie sobie zawody dla ludzi upośledzonych umysłowo tak, że nie rozumieją sensu zawodów - no i oczywiście koszmarne byłoby tutaj dodać, że nagrodą za wykonywanie "ćwiczeń" byłoby jedzenie - to jest właśnie manipulacja - w przypadku psów - wykonują one coś nie będąc świadomym celu który to ludziom dostarcza radość a psy wzamian dostają coś czego one oczekują - jedzenie. Bardziej jeszcze "obrazowo" : Można to porównać też jak np. kogoś upośledzonego umysłowo zachęca się do jakiś czynności które nam się wydają zabawne, nam sprawia radość ich oglądanie a on sobie nie zdaje z tego sprawy, robi to za nagrodę która jeśli do tego znowu byłaby jedzeniem to oczywiście koszmar. Dla mnie jest to działanie nieetyczne. Poza tym tak jak pisałam człowiek ma ogromną tendencję do robienia możliwie co się da co tylko dozwolone - w takich np. agility może dochodzić nagminnie do wypatrzeń których nie zauważycie - ktoś np. może głodzić psa 1-2 dni aby osiągać lepsze wyniki - nie zorientujecie się bo po psie zazwyczaj dobrze odżywianym nie poznacie tego a jeszcze właściciel powie, że ma on niepohamowany apetyt. Nie mogą istnieć sporty, działania w których jest duże ryzyko wypatrzeń i biorą w nich udział istoty nie będące świadome w czym uczestniczą. Pisałam o "igrzyskach dla ludu" - prawdę mówiąc to kiedyś to określenie niekoniecznie oznaczało sport - chodziło o wszelkie rozrywki i tematy mające odwróccić uwagę społeczeństwa od tego co się dzieje w kraju. Ale na takie "igrzyska dla ludu" jako określenie dokładnie sportu i innych form "wyżycia się" - państwa o różnym ustroju dają rzeczywiście przyzwolenie aby ludzi "rozładować" - czyli ...manipulują ludźmi - tylko, że jest to dozwolone bo człowiek ma wolną wolę a to że czasem nie myśli to jego sprawa - więc zezwalają - mnie akurat o tyle boli taka bezmyślność ludzi, że na takim świecie, z takimi ludźmi przyjdzie żyć moim dzieciom, a co do zwierząt - państwa dają duże przyzwolenie bo ..to są zwierzęta, a w razie skrzywdzenia zwierzaka - mała szkodliwość społeczna albo mniejsza szkodliwość społeczna niż zysk - "wyżyci", zaspokojeni, uspokojeni ludzie. Dokładnie tak to wygląda - ja nie uczestniczyłabym w czymś takim powodując rozkręcanie czegoś takiego - w czym uczystniczył by ktoś nieświadomy tego co się dzieje i byłoby ryzyko krzywdzenia kogoś nieświadomego tego co robi. Wolałabym zrezygnować z takiej swojej radości. W tym przypadku mówię cały czas o zawodach i nadmiernym szkoleniu dla własnej ludzkiej satysfakcji. A co jeszcze do stresu - zauważcie, że ludzie potrzebują coraz silniejszych wrażeń bo wymyślili żeby stres zwalczać stresem, zmienia się też wrażliwość - co pisałam - stajemy się coraz bardziej gruboskórni - a wystarczyłoby więcej myśleć - co chyba nie jest nudne ? Można się chyba zastanawiać nad sensem różnym rzeczy a ludzie często myślenie, zastanawianie uważają za nudne - wolą "zapychać" sobie głowę do granic różnymi hobby - aby życie upłynęło, minęło - właściwie w nieświadomości. I nie piszcie o torturach itp. odnośnie zawodów agility bo takich słów nie użyłam. A co do moich psów ...i kotów - bo i o kotach tu warto wspomnieć ;) - nie wiecie nawet może, że koty w ogóle mogą nie reagować na wołanie "kici kici" natomiast pięknie reagują i przybiegają wołane imieniem :-) No i pięknie się z nimi rozmawia - kociarze wiedzą :-) Ze wszystkimi moimi zwierzętami mam super więź - z sunią moją nawet miałam kłopot - z jej nadmierną miłością - obskakiwaniem mnie i obejmowaniem łapami za nogi - co udało mi się szczęśliwie opanować, ale zwierzaki moje są bardzo do mnie przywiązane - pies gdy wyjeżdżam bez niego - nie chce siedzieć w ogóle w domu tylko przed domem i wypatruje mnie - a gdy jestem w domu to z kolei chce być wszędzie tam gdzie ja jestem - zresztą mam ją już sporo lat i znamy się jak dwa "łyse konie" :lol: - ile razy ja widzę, że coś jest nie tak a inne osoby zupełnie tego nie dostrzegają. Na spacerach - wycieczkach nie mam z nią kłopotów podobnie jak nie miałam z innymi psami - ja myślę, że jeżeli pies wygląda na nieszczęśliwego ze swoim właścicielem i też sprawia kłopoty to ten właściciel musi być po prostu niedobry dla niego - trudno tu powiedzieć nawet o zaniedbaniach jeśli chodzi o zabawy z psem - problem raczej jest w traktowaniu psa. I przy okazji : Akurat tu mówimy o zwierzętach, ale też jeśli chodzi o posiadanie dzieci - nie powinno być tak, że jak ktoś urodzi sobie dziecko z automatu ma nad nim opiekę i dopiero jak zrobi dziecku krzywdę to jest alarm - uważam, że rodzice powinni przechodzić jakieś testy psychologiczne aby wykazać czy mogą skrzywdzić swoje dziecko - konkretnie pobić - tak jak to ma czasami miejsce. I do zwierząt też - powinny być testy czy ktoś nie skrzywdzi np. swojego psa - w przypadku zwierząt mnie przeraża jak wiele człowiek może zrobić krzywdy - jak wiele mu wolno - wolno mu być wręcz bogiem dla zwierzaka - a ma przecież w ręku cudze nie swoje życie.
-
[FONT=Arial][SIZE=2]Obroże elektryczne ????????????????????????? [B]Słuchajcie - komu potrzebne są zawody ? Nie zabawy z psem na odpowiednich i bezpiecznych przyrządach tylko zawody ?[/B] Ja nie jestem przeciwna zabawom i też tym z użyciem przyrządów, ale jestem przeciwna szkoleniom takim bardzo zaawansowanym gdy pies zachowuje się właśnie jak automat i szczególnie zawodom. - czy Wam się podoba zachowanie psa który zały czas wlepia oczy w rękę właściciela oczekując nagrody ? - a co do zawodów zauważcie - zawody np. jeśli chodzi o ludzi urządzane są dla takich dzieci które już rozumieją o co chodzi i nie są prowadzone jak na sznurku przy pomocy "smakołyka" - sensu zawodów nie rozumieją dzieci 2-4 letnie - zawody z przeszkodami podobnymi do agility dla takich dzieci musiałyby wyglądać tak jak z psami - musiałaby być "marchewka" i bez tłumaczenia widać, że byłby to makabryczny pomysł. Natomiast zawody takie już dla większych dzieciaków obeszłyby się bez "marchewek" i wyglądałyby inaczej - nie byłoby manipulacji. Marchewka w rodzaju podziwu ze strony rówieśników to nie to samo co kawałek jedzenia. Wy nie widzicie różnicy albo nie chcecie widzieć : co jest Waszą potrzebą a co Waszych psów - dla kogo co jest zabawą. [B]"[/B]A czym to się różnią te nieszczęsne zawody od treningu? Pies z przewodnikiem wykonują te same czynności tylko że są za to oceniani. A publicznością na zawodach są często sami zawodnicy a reszta to gapie.[B] "[/B] [B]"[/B] Tak samo wyścigi chartów - dopóki nie stają się chorobliwym wykorzystwanie psa a sa zabawą psa z właścicielem - czemu nie????W końcu jest kilka ras stworzonych do tego sportu.... [B]"[/B] A różnica jest taka, że zwierzę nie rozumie co to są zawody i nie potrzebuje ich - to ludzie potrzebują zawodów. Po drugie mamy do czynienia z cudzym życiem a ludzie mają ogromną tendencję do wypatrzeń - jeśli jeżdżą samochodem i mają ochotę dodać gazu i samochód rozbiją - ich sprawa, ale tu mogą skrzywdzić czującą istotę. Zobaczcie - gdyby taki los jak charty spotykał ludzi to byłoby nie tylko wielkie halo, ale kryminał a tu proceder ma miejsce bo to tylko pies. [B]"[/B] Wystawy psów tez są w dużym stresie i hałasie i co też mamy z nich zrezygnować ? [B]"[/B] Nie wiem w jaki sposób prowadzony jest dobór - czy mają w tym udział wystawy - czy są konieczne. Jeśli nie to nie powinno ich być a jeśli tak to na pewno nie powinny mieć formy "show dla gawiedzi". Wiecie dlaczego nikt skutecznie nie występuje przeciw np. zawodom z udziałem zwierząt ? Bo ludzi rozsadza energia z którą nie umieją sobie poradzić - za mało myślą - nie chcą myśleć - a musimy przecież jakoś funkcjonować - znacie "igrzyska dla ludu" ? - państwo tworzy i zezwala na różne formy wyżycia się ludzi bo inaczej by doszło do wojny - szczególnie mężczyźni już dawno puściliby Ziemię z dymem. I wszystko jest OK poza jednym przyzwoleniem - na ciągle zbyt mało kontrolowane wykorzystywanie zwierząt w rozrywce dla ludzi. [/SIZE][/FONT]
-
[quote name='saJo']bonika Mam propozycje: dam Ci mojego psa na tydzien. Pochodz z nim po lesie i porzucaj mu patyk. Bez jakiegokolwiek szkolenia! I zobaczymy, czy meble w Twoim domu beda staly w calosci po tygodniu pobytu mojego psa u Ciebie :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Potem mozemy porozmawiac na temat szkodliwosci psich sportow na zdrowie psychiczne naszych czworonogow ( a szczegolnie mojego :evil_lol: )[/quote] Ja pisałam, że szkolenie jest potrzebne jeżeli mamy problem z psem, ale nie zawody.
-
[FONT=Arial][SIZE=2]Porównałam do dzieci aby pokazać co mi się nie podoba w sportach ze zwierzętami a ten przykład wyraźnie to pokazał.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Tutaj jeszcze dodam, że dzieci też mają duże potrzeby pobiegania po przyrządach na placach zabaw - kto twierdzi inaczej nie opiekował się nigdy dzieckiem :diabloti: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Ja zwierzaki traktuję jak dzieci - takie może bardziej dorosłe które gdy jest życiowa konieczność mogą mi pomóc, ale nie jak kogoś kto żyje po to aby mi służyć - dzieci przecież tak nie traktujemy - kochamy je za to, że są. [B]Uważam, że szkolenie powinno być wtedy gdy jest to konieczne do życia[/B] - gdybym miała stado owiec szkoliłabym psa do ich pilnowania, ale dając psu zarazem możliwie dużo swobody. A co do potrzeby pracy psa to każdy pies pracuje bez szkolenia - każdy pies pilnuje nam przecież domu i obojętnie na rasę każdy pies chce to robić. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Szkolenie psów i zachowanie psów szkolonych i na zawodach mnie razi. Widziałam psy szkolone do pracy z osobami niepełnosprawnymi -[B] psy szkolone cały czas wbijają wręcz oczy w rękę właściciela oczekując na kulkę karmy - nie podoba mi się takie zachowanie psa[/B], ale tu jest taka potrzeba jak w przypadku istnienia psów policyjnych, psów pasterskich itp.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Poza tym wypadki na agility się zdarzają podobnie jak wypadki gdy pies biega sobie po lesie, ale w pierwszym przypadku jest stworzona sztuczna sytuacja - wymóg ćwiczeń - dlaczego mnie np. jest przyjemnie obserwować psa biegającego po lesie, pagórkach a nie jest dla mnie przyjemne oglądanie psa szkolonego, biegającego na zawodach agility ? Powie ktoś, że jednemu podobają się skoki na bangie a innemu nie, [B]ale człowiek bez żadnej marchewki idzie na takie skoki i sam o sobie decyduje i to są najważniejsze różnice. [/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]A co do miejsc za miastem - zawsze można sobie znaleźć takie miejsce - kto chce to znajdzie i spacerki - oj mój pies to na pewno nie spaceruje :lol: - biega z rozwianymi uszami - jak uważam, że zbyt daleko się oddaliła - wołam i ona patrzy czy chcę aby biegła do mnie czy tylko chodzi o sprawdzenie, że się nie zapomniała i w zależności co do niej wołam - przybiega lub bryka sobie dalej :-)[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]I krótko :[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Obowiązek szkoły dla dzieci - jest koniecznością - nie wymyślono nic lepszego - niestety.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Sport - wyczynowy - zawodowy - jest w każdej dziedzinie szkodliwy i niepowinno go być bo przecież sport powinien polepszać zdrowie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3][B]A co do psiaczka od Saby - może moglibyście się umówić z dowiezieniem na pół drogi ?[/B][/SIZE][/FONT]
-
Anulka nie podoba mi się to bo dochodzi tu do manipulowania żywymi istotami. Wyobraź sobie zawody agility urządzane dla dzieci - 2-4 letnich. Rodziców przyjeżdżających z takimi dziećmi i uczestnictwo tych dzieci w zawodach na jakichś torach przeszkód i oczywiście dzieci bez śniadania aby nie dostały skrętu kiszek i aby chętnie wykonywały ćwiczenia bo czeka je nagdroda w formie jedzenia - no brzmi to chyba makabrycznie - prawda ? Natomiast zupełnie nie ma nic złego w zabawie dzieci na placach zabaw z różnymi ciekawymi urządzeniami na które dzieci się same wspinają asekurowane gdy trzeba przez rodziców. Widzisz różnicę ? Podobnie psy mogą z powodzeniem utrzymywać dobrą sprawność biegając po lasach i skacząc przez naturalne strumienie i przewrócone drzewa - mój pies tak robi i trudno to chyba nazwać wegetacją i zawsze przybiega jak go wołam i jest bardzo sprawny mimo 13 lat. A szkolenia też jak najbardziej powinny być, ale z konkretnych powodów jak np. gdy nie umiemy sami nauczyć psa aby przyszedł na zawołanie itp. Ale nie powinno być żadnych zawodów z udziałem zwierząt. A co do wychowania dzieci to właśnie jest tak, że coraz łatwiej bezkrytycznie przyjmujemy wszystkie nowinki z różnych dziedzin do których mają łatwo dostęp dzieci - Czy jakieś dziecko umie ocenić czy np. agility jest czymś dobrym czy złym - czy w ogóle się nad tym zastanawia ? Przy okropieństwach jakie się dzieją - szantaż psa jedzeniem nie wydaje się właściwie w ogóle niczym złym i tak stajemy się coraz bardziej gruboskórni. W Stanach są np. wybory miss dziewczynek - matki takich dziewczynek całkowicie się temu poświęcają - szyją kosztowne stroje i jeżdżą ze swoimi dziećmi po konkursach - podoba Ci się coś takiego bo mnie nie - a matki tych dzieci powiedzą Ci, że ich córeczki są szczęśliwe bo się uśmiechają a już mniej chętnie wspominają, jak bardzo te dziewczynki się stresują tymi pokazami. Ludzie chcą rozrywek coraz nowszych i ciekawszych (w swoim mniemaniu) i prosze bardzo, ale nie powinno się to wiązać z manipulowaniem istotami od siebie zależnymi. [quote name='Anulka']Wyobraź sobie że nasze psy TEŻ chodzą do lasu, też kąpią się w rzeczce i TEŻ ganiają za patykami. Dlaczego nie możesz przyjąć do wiadomości że nasze psy właśnie są przeszczęśliwe gdy trenują. Wiele osób Ci to mówi a Ty uporczywie twierdzisz że to nieprawda.:shake: My chyba lepiej znamy nasze psy i ich potrzeby. Ty możesz nie lubić zawodów i panującej tam atmosfery, praca z psem może cię nie kręcić ale nie mów, że dla psów jest to sytuacja ponad ich psychiczne siły. Gdy rzeczywiście sie tak zdarzy to pies nie pobiegnie i tyle. Poza tym pies nakręcony, pobudzony lepiej znosi stres. Pies musi się przyzwyczajać do warunków stresowych bo inaczej zrobi się histerycznym, przerażonym zwierzęciem za każdym razem gdy znajdzie sie w podobnej sytuacji. Przewodnicy na zawodach starają się jak najbardziej zapewnić komfort. Starają sie żeby pies nie widział biegających towarzyszy, siedział w cieniu i miał dostęp do wody. Wiele osób przynosi kennele i klatki żeby pies mógł się w nich spokojnie połołyć i odpoczywać. Często nikt nie musi ich namawiać same wchodzą do środka. Sport polega min. na tym że cały czas się doskonalimy poprzez wykonywanie coraz to bardziej skomplikowanych ćwiczeń. Myślisz, że zwierzak nie ma satyfakcji, że udało mu się zrobić jakąś trudną sekwencję a właściciel w dodatku się zachwyca i daje nagrodę? Powtarzam jeszcze raz: gdyby psu nie sprawiało to przyjemności to by tego nie robił!! My skaczemy już 2 lata i jeszcze nigdy nie widziałam psa, który zrobiłby sobie krzywdę. Przeszkody są skonstruowane tak, żeby były bezpieczne dla psa. Stacjonaty zrobione są z drewna, tyczki po dotknięciu spadają, palisada, huśtawka i kładka mają tzw. strefy, których pies musi dotknąć aby nie zeskakiwał z dużej wysokości. Nikt przecież nie będzie pchał na zawody nieprzygotowanego psa, który czuje sie niepewnie. Startować można wtedy kiedy mamy kontrolę nad psem a on czuje się pewnie i bez oporów pokonuje przeszkody. Natomiast już nie raz widziałam psa z "naturalnego chowu", który przebił sobie tchawicę bo nadział się na patyk. Nie raz widziałam psa, który po długim okresie zastoju i w dodtaku obrośnięty w tłuszcz biegał za piłką i doznał urazu. Pies Rauni nosił gips bynajmniej nie z powodu agility. Psom poprzez trening wzmacniają się mięśnie i stawy (dodatkowo podaje się naturalne preparaty na ich wzmocnienie) i ryzyko kontuzji jest niewielkie. Dzięki dobrze wykształconym mięśniom znajomy 17 letni foks jeszcze się sprawnie porusza a 14 letni kundelek biega za piłką, nie ma niedowładu, mięśnie nie są zwiotczałe. Bo Twój pies nigdy nie zaznał przyjemności pracy z Tobą i to jest właśnie ten brak kontaktu. Każdy sobie rzepkę skrobie. Pies robi co chce i tak sobie żyje wegetując w ogródku albo łazi na Flexi i ma gdzieś przewodnika bo woli sobie suczki powąchać. Pies skupia się i wykonuje ćwiczenie najlepiej jak potrafi, bo wie że dostanie za to nagrodę i będzie super fajnie. Wiele psów pracuje na zabawki np. piłki na sznurku i za dobrze wykonane ćwiczenie szarpią się nią z panem. I są zachwycone!! Ty nie chciałabyś pracować bez wynagrodzenia, pies także. On wykonuje swoją pracę za wynagrodzenie, podobnie jak wielu ludzi. Dla wielu psów sama praca i zadowolenie właściciela są wynagrodzeniem. Następna sprawa: pies nie może iść na trening z pełnym żołądkiem bo może dostać skrętu kiszek dlatego nie daje mu się śniadania. Bieganie z pełnym żołądkiem też nie jest dla psa miłe. I chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego jak niektóre psy potrafią być żarłoczne i nie wynika to z głodu tylko właśnie z ich niepohamowanego apetytu. A co ma agility do niegrzecznych dzieci?? Niegrzeczne dzieci są wynikiem braku kontroli. Niegrzeczne psy podobnie a szkolenie daje nam możliwość panowania nad psem. A ktoś kto traktuje swojego psa jako maszynkę do zaspokojenia jakiś chorych ambicji i pozbywa się go gdy jest "żużyty" jest po prostu draniem i przez wielu agilitowców będzie potępiany. W agility panują inne zwyczaje niż w wyścigach chartów.[/quote]
-
Nie wiedziałam, że to już tak wygląda jak np. w Stanach.. Słuchajcie ja staram się o ile jest to możliwe i jak to się mówi uciekać od cywilizacji - moim marzeniem jest duży drewniany dom w wielkim ogrodzie w którym koniecznie rosną słoneczniki, lewkonie i brzęczą pszczoły :lol: Bardzo lubię brać mojego psa na spacery do lasu - moja sunia jest tam przeszczęśliwa co po prostu po niej widać i nie jest to jakieś nerwowe podniecenie. Nigdy mi się nie podobały tzw. masowe imprezy. Dodatkowo nigdy nie lubiłam cyrków i wykonywania sztuczek przez zwierzęta. I co do agility właśnie to gdyby po pierwsze całe trenowanie z psem nie było tak hałaśliwe i nie przybierało formy zawodów a po drugie gdyby były prostrze ćwiczenia - to bym nic nie miała przeciw. Nie powinno być ćwiczeń w które jest wpisane duże prawdopodobieństwo kontuzji, a poza tym dla mnie nie wygląda dobrze to straszne skupienie zwierząt na otrzymaniu nagrody - one muszą być chyba naprawdę głodne - mój pies nigdy się tak nie zachowuje. Jest różna wrażliwość ludzi - szczególnie różnice widać w zależności od pokolenia - z pokolenia na pokolenie ludzie stają się coraz bardziej niestety gruboskórni - takie czasy - coraz większa konkurencja - dobrze jednak by było gdyby ludzie zdawali sobie z tego sprawę i bronili się przed tym - bo dla mnie świat staje się coraz gorszy - wystarczy spojrzeć jak się zachowują teraz dzieci. Ludzie w moim wieku pamiętają jak było kiedyś : np. za moich czasów nie zdarzało się by dziecko wyzywało nauczyciela nie mówiąc o uderzeniu go, nikt w ogóle nie słyszał o walkach psów i przykładów różnych mogłabym mnożyć miliony. Dobrze by było gdyby rodzice mówili o tym swoim dzieciom, ale wiele rodziców pewnie nie myśli o tym i poza tym sami już idą z duchem czasu - i dzieje się tak jak się dzieje - coraz gorzej :roll: (I ten temat nie może być tutaj bo jest nie na temat i trzeba go albo przenieść albo zamknąć.)
-
"Naturalne chowanie" to nie jest zero kontaktu - ja za takie uważam takie normalne wychowanie - bez ciągłej tresury która zmienia zwierzę w automat. Są psy które wymagają więcej rzeczywiście tresowania z racji tego, że są pomocne w policji, GOPR, ale nasze domowe psiaki nie potrzebują być aż tak tresowane. Nie doczytałaś a ja napisałam o wycieczkach z psem na których można i z nim pobiegać i pobawić się rzucając patyki itp. co zresztą można też dodatkowo robić w ogrodzie. A co do agility to dla mnie to wygląda okropnie podobnie jak pokazy jeździectwa, nie mówiąc o wyścigach psów czy koni - hałas, wrzaski i podenerwowane psy - które jak trafnie określiłaś - "na perspektywę pracy z przewodnikiem dostają świra" i te automatycznie powtarzane "prezentacje". Mnie się to nie podoba a poza tym - nie lubię hałasu, nerwowej atmosfery - kto lubi niech w tym siedzi - szkoda tylko, że angażowane są w to zwierzęta. A o biznesie pisałam w ogóle, że do tego mogą prowadzić takie zabawy - no i prowadzą - ktoś przecież zarabia skoro Twój portfel jest skutecznie opróżniany. [quote name='Anulka']Nie będę się rozwodzić i szeroko komentować Twojej wypowiedzi bo to są właśnie stwierdzenia które odjęły mi mowę (nie często się to zdarza) :crazyeye: :crazyeye: Nie ma nic gorszego dla relacji pies-właściciel niż "naturalne chowanie", puścić psa do ogrodu i niech sobie wącha kwiatki. Zero kontaktu z przewodnikiem, zero współpracy, tylko wegetacja w ogródku. To jest właśnie ogłupianie psa i zaniedbywanie jego potrzeb współpracy z człowiekiem.:shake: Założę się że nigdy nawet nie widziałaś jaką ogromną frajdę sprawia psom agility, jak wychodzą z siebie czekając na swoją kolej, oglądając przebiegi innych. Jak na perspektywę pracy z przewodnikiem dostają świra a za swoją pracę są sowicie wynagradzane. Nikt psa nie katuje, wyzyskuje, zwierzak dostaje multum nagród za wykonane ćwiczenie- to jest ZABAWA. Pojedz sobie chociaż raz na zawody, zobacz trening a przekonasz się jak to wygląda. Jakby psom nie sprawiało to frajdy to na pewno nie biegałyby z takim zaangażowaniem. Jakie to niby kokosy zbija się na tym sporcie? Jak na razie to agility bardzo skutecznie opróznia mój portfel i to o niemałe kwoty.[/quote]
-
Ja jestem zwolenniczką takiego naturalnego trzymania zwierząt :-) -idealne miejsce dla psa to dom z ogrodem i wycieczki za miasto :-) :-) :-) Wszelkie sporty uprawiane zawodowo przez człowieka są dla niego też szkodliwe, ale to sprawa tych ludzi - natomiast krew się we mnie gotuje gdy zwierzęta są wciągane w takie "zabawy" dla widowiska :-( - szczególnie gdy rozkręci się już machina i "zabawa" staje się z czasem wręcz biznesem.. Oglądałam straszny program o losie chartów w Angli biorących udział w wyścigach - całe życie spędzają w bardzo małych boksach, codziennie mordercze treningi - ze świata zewnętrznego znają tylko wybieg, po 1-2 latach kończy się ich kariera i zostają uśpione.. Pewna organizacja w Anglii od kilku lat stara się ratować te psy - uczy je żyć z człowiekiem i szuka im domów. Oglądałam też program o tym, że nawet psy - przewodnicy niewidomych mają niezwykle ciężki los - byłam zdumiona - niewidomy facet opisywał z jakąś dziwną dumą, jak to jego pies przewodnik nie ma prawa zasygnalizować panu, że chce się załatwić to pan decyduje kiedy pies może się załatwić. Oczywiście wiem, że psu takiemu nie można pozwolić aby nagle leciał gdzieś pod krzaczek, ale mógłby np. sygnalizować o potrzebie szczeknięciem i nawet bardzo śpieszącemu się panu nic by się nie stało jakby przystanął na kilka sekund. Mam nadzieję, że organizacje broniące praw zwierząt będą zrzeszały coraz więcej osób i coraz skuteczniej będą broniły zwierząt przed człowiekiem :roll: A jeśli chodzi o małego czarnego to SUPER, że domek znalazł :multi: :multi: :multi: Niech miniaturce wilczurka się jak najlepiej wiedzie :-) [quote name='Saba']Jupiiiii mały będzie miał dom!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dzięki Tiger :lol: Wiedziałam że to agility się przyda!!!! Bonika Są psy dla których agility jest całym światam Moja fiona szczeka i szarpie się z radości jak widzi że tor rozstawiamy. Nie głodzimy psów! Nie mogąbyć po jedzeniu bo mogą dostać skrętu jelit.[/quote]
-
A czemu to agility ma służyć ? Czy nie ogłupia to trochę psa ? I czy psy specjalnie wcześniej nie dostają nic do jedzenia aby chętniej poddawały się tej cyrkowej "tresurze" ? Przyznam, że bardzo nie lubię "sportów" w które się wplątuje zwierzęta :roll: Ludzie którzy mają jakąś wielką potrzebę wyżycia niech sami latają po tych deskach i między słupkami :roll: - Polska to już chyba chłonie bezkrytycznie jak gąbka wszystko co przylezie z zachodu.. A dla każdego psa, nawet Husky, najlepsze są spacery w czasie których może się spokojnie wybiegać. Czekać jeszcze wyścigów chartów :-( ( a może już są ? :-( ) i potem setek psów po karierze w wieku 2 lat z którymi nie będzie wiadomo co robić..:-(
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
julia.zuzanna napisała : ona jest, mam ją, jest od ponad 3 lat w schronisku!!!!! LINK zaraz jadę do schronu spróbuję jej zrobić więcej zdjęć, ale ona cały czas leży przy kratach, będzie ciężko ale ogólnie bardzo sympatyczna, łagodna suczka, już bardzo zrezygnowana :-( __________________ Kilkuletnia suczka w schronisku od ponad 3 lat!!! (0746) Anielico zmień proszę w tekście na Allegro kolor sierści i wiek suni - ja już zmieniłam tutaj w wątku. Dziękuję :Rose: -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
DZIĘKI ZA ALLEGRO :multi: Zaraz poproszę Dziewczyny z Łodzi aby zdecydowały czy do którejś można podać telefon :-) -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Gabi - smutna psineczko - trzeba walczyć o domek ! :-( Kto jej pomoże ? :multi: -
..bardzo prosi o Allegro :-( Opuszczona przez wszystkich Gabi szuka kochającego domku. Delikatna i smutna sunia czeka na nowego właściciela/właścicielkę w schronisku w Łodzi. Sunia ma około 6 lat, jest średniej budowy i ma śliczną biszkoptową sierść oraz PRZEMIŁY pyszczek. Kontakt : SCHRONISKO dla ZWIERZĄT w Łodzi, ul. Marmurowa 4 Tel. 656-78-42, email: schronisko@doskomp.lodz.pl nr identyfikacyjny pieska : 0746
-
STARUSZKA SONIA. Znalazła, znalazła znalazła swój DOM!!!!!
bonika replied to anielica's topic in Już w nowym domu
Oj Anielica, ona śliczna jest - przecież ona wygląda jak łania :loveu: czy jak to najczęściej się mówi - sarna :-) Sonia - sarna na górę :multi: -
MIELEC-Baron mix border po 7 latach opuscil schronisko i jest szczesliwy
bonika replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
I nikt się nie zainteresował jeszcze na Allegro ??? :-( Właściwie to powinnam tak :mad: ;) hymmm, ale smutno mi :-( Do góry PIĘKNE psiaki !!!