Jump to content
Dogomania

bonika

Members
  • Posts

    1088
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonika

  1. Pigwuśka i drugi Psiaczku trzymajcie się - wiosna idzie, trzeba się do życia brać :multi: Trzymam kciuki za Was :thumbs: i dużo pozytywnej energii śle :iloveyou:
  2. To trzeba poczekać na Ulkę18. A SUNIA to dokładnie ta z bardziej okrągłym łebkiem-jak u wodołaza - takim misiowatym :loveu: i bardzo smutna..
  3. Ale PIĘKNIE :multi: :multi: :multi: Plastelinko doklej lub jak się nie da to zamień jedno zdjęcie pieska na to poniżej bo nie ma ani jednego zdjęcia suni. To poniżej takie no najładniejsze chyba. Ojjjj SREASZNIE by było pięknie gdyby ktoś tym psom JAKKOLWIEK pomógł.. [IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks%20124%20starszy%20(4).JPG[/IMG]
  4. [FONT=Arial][SIZE=2]Zdjęcia - to jeszcze raz wklejam i tekst trochę przerobiony z opisu z GALERII. Może być ? [B]Piękne psy - mieszańce Border Colli i Setera przebywają w schronisku w Mielcu. [/B] [B]Sunia niezwykle łagodna i spokojna o przemiłej mordce. Może mieć ok. 12 lat. Pięknie chodzi na smyczy.[/B] [B]Piesek - bardziej śmiały i odważny, bardzo ruchliwy - może będzie wymagał bardziej odpowiedzialnego opiekuna. Piesek pięknie się prezentuje, może mieć ok. 8 lat.[/B] [B]Poszukiwani są stali właściciele, ale również wirtualni - pieski przebywają już długo w schronisku jakby trochę już niestety zapomniane a BARDZO szkoda bo to naprawdę PIĘKNE psy. [/B] [B]KONTAKT : [/B] [B]SCHRONISKO DLA BEZDOMNYCH ZWIERZĄT IM. ŚW. FRANCISZKA Z ASYŻU [/B]ul. Targowa 11, 39-300 Mielec E-mail: [EMAIL="mielec@bezdomne.com?subject=Schronisko Mielec"][COLOR=#0000ff]mielec@bezdomne.com[/COLOR][/EMAIL] HTTP: [URL="http://www.mielec.bezdomne.com/"][COLOR=#800080]www.mielec.bezdomne.com[/COLOR][/URL] tel. [B](017) 583 15 32 [/B] [B]SUNIA [/B][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 starszy (1).JPG[/IMG][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 starszy (2).JPG[/IMG][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 starszy (3).JPG[/IMG][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 starszy (4).JPG[/IMG][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 starszy (5).JPG[/IMG][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 starszy.JPG[/IMG][SIZE=2][/SIZE] [SIZE=2][/SIZE] [SIZE=2][/SIZE] [SIZE=2][/SIZE] [B]PIES[/B][SIZE=2][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Times New Roman][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Border 124 (7).JPG[/IMG][/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 mlodszy (2).JPG[/IMG] [IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 mlodszy (4).JPG[/IMG][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 mlodszy (5).JPG[/IMG][IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Boks 124 mlodszy.JPG[/IMG] [IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Border 124 (13).JPG[/IMG][SIZE=2][/SIZE] [SIZE=2][/SIZE][/SIZE][SIZE=2][/SIZE] I jeszcze jeden Bordi który został z boksu 162 - tu musi się wypowiedzieć Ulka18 - bo nie jestem pewna na 100% czy to ten piesek został i czy to pies czy suczka, ale oglądając zdjęcia to chyba ten pies właśnie został i niestety zdjęcia nie są najlepsze to jedyne wyraźne.Tak więc tego pieska chyba osobno wystawić bo też jest on innym mieszańcem od powyższych i może poczekać na zdjęcia? Tekst o tym piesku na razie taki krótki - może Ulka18 coś dopisze ? [B]Śliczny mieszaniec Border Colli - lat 5, trochę nieufny - BARDZO potrzebuje kochającego domku - piesek przebywa w schronisku w Mielcu."[/B][B]KONTAKT : [/B][B]SCHRONISKO DLA BEZDOMNYCH ZWIERZĄT IM. ŚW. FRANCISZKA Z ASYŻU [/B]ul. Targowa 11, 39-300 Mielec E-mail: [EMAIL="mielec@bezdomne.com?subject=Schronisko Mielec"][COLOR=#0000ff]mielec@bezdomne.com[/COLOR][/EMAIL] HTTP: [URL="http://www.mielec.bezdomne.com/"][COLOR=#800080]www.mielec.bezdomne.com[/COLOR][/URL] tel. [B](017) 583 15 32[/B] [IMG]http://www.mielec.bezdomne.com/galeria/Border162 (7).JPG[/IMG] [/SIZE][/FONT]
  5. .Ania., u mojej suni te guzki niestety rosły, ale od pierwszej operacji w wieku 7 lat - żyła 7 lat dłużej - drugie tyle. Operacje trzeba było powtarzać najrzadziej co dwa lata niestety, a pod koniec życia to zdarzały się w różnym czasie takie małe zabiegi, no i niestety w ostatnich miesiącach suni mojej pękała skóra tam gdzie były wycięte guzki i też w innych miejscach, ale tak na 1 cm - przemywałam to rivanolem, czasami tak okładałam gazikami z rivanolem i jak się dało zawijałam bandażem. Z pieskiem mającym nowotwór tak to niestety wygląda, że ten nowotwór jest i co jakiś czas daje się we znaki. U mojej suni jeszcze po każdej operacji te pozostawione małe guzki zaczynały już rosnąć po dwóch tygodniach od operacji - ale troszkę urosły i się znowu zatrzymały - ja się już przyzwyczaiłam, że o terminie kolejnej - ewentualnej operacji myślałam dopiero za przeważnie dwa lata i już. Może spróbujesz ze Scanemunem ? - może lekarz doradzi jakieś czasowe terapie ? Ona jest wysterylizowana - to też powinno zahamować te guzki. Nie zamartwiaj się w każdym razie bo ta operacja na pewno BARDZO Pigwusi pomogła - po mojej suni było bardzo wyraźnie widać poprawę - z tymi guzami to się tak jakoś pociła, siadała po kątach - a po operacji inny pies - pełen życia - taki jak był w wieku 1-2 lat. Jak tylko Pigwa się zupełnie podleczy to zobaczysz jak będzie biegać i skakać - jakby się na nowo narodziła :loveu: Życzę Wam dużo radości i wiem, że już będzie OK :Cool!:
  6. Strasznie to smutne - starsza, chora i oddana do schroniska :-( Może poszukać domku w taki sposób, że u jakiejś miłej starszej pani i kilka osób by składało się na utrzymanie suni ? - jak nie wśród znajomych to może przez Allegro, ale żeby ta osoba mieszkała tam blisko Was.
  7. Oj, smutno mi było wczoraj strasznie po tej wieści, ale jak pomyśle o tej OGROMNEJ liczbie psów w schroniskach to wiem, że dla nich - dla każdego z nich to ważne aby ktoś o nim pomyślał - inne pieski czekają ..i kolejne pieski :-( - zwariować normalnie można - tylko chwile człowiek może pochylić się choćby nad jednym.. Bardzo mnie zaskoczyło to co się stało z Argoskiem i wiecie - przeraziło - bo widać, że do tej pomocy potrzeba DUŻO odpowiedzialności - co by było gdyby Argos trafił do kogoś kto by sobie z nim nie poradził i on by kogoś pogryzł. Nie ma możliwości w każdym schronisku zbadać psa to może np. zwracać uwagę na takie psy i tu na Dogomani byśmy się zbierali na przeprowadzenie badania dla konkretnego psa - jak Wam się to widzi ? Poza tym - tak sobie pomyślałam - bo trochę rozmyślałam o Argosie wczoraj :-( - że może bardzo ważne aby psu branemu ze schroniska nie zmieniać "drastycznie" warunków i trybu życia ? - np. spacery - moja sunia po schronisku chodziła przez dwa miesiące na smyczy 1,5 m - przez przypadek - nie było akurat żadnych smyczy w sklepach i dopiero po dwoch miesiacach udało mi się kupić taką "automatyczną" na chyba 7 m. A na tej krótkiej oczywiście musiała chodzić powolutku, no i ja jej nie spuszczałam - też przez przypadek - bo nie było gdzie - mieszkałam wtedy w bloku, spacery w parku - pełnym innych psów i - może właśnie dobrze. I z jedzeniem przecież też trzeba uważać - nie przekarmiać/ nie odchudzać gwałtownie i nie zmieniać od razu zupełnie rodzaju karmy i np. też pór posiłku. Nie wiem, ale może trzeba nowych właścicieli pouczać ZAWSZE o tym w schronisku ? I nie wiem o czym jeszcze ??? - z takich "podstawowych " rzeczy ??? Mnie bardzo pomogły informacje o tym co jadły np. moje no akurat kotki - to akurat mi powiedziano, a przez przypadek dowiedziałam się o jakich godzinach - było to ważne bo moje koty ze schroniska jedzą tylko mięso gotowane z kurczaka i to najchętniej piersi kurze oraz od czasu do czasu surowy schab ( piersi z kurczaka surowych nie daję ) - nie jedzą za to w ogóle karmy z puszek ani suchej i wiem, że ludzie czasami mają właśnie problem - martwią się, że zwierzak nie chce jeść, albo, że "choruje" po jedzeniu. Tak się rozpisałam, ale myślę, że to ważne bo żeby nasza pomoc po prostu nie szkodziła to jakoś może przedyskutować sposób adoptowania czy zabierania przez Dogomaniaków psa ze schroniska - ale tylko jeśli chodzi o takie właśnie podstawowe sprawy aby się nie pogubić w konkretnych przypadkach.
  8. Nie do wiary.. Ja pisałam nawet do p.Agnieszki, jeszcze przed wyjazdem Argosa, że może by jeszcze Argosowi domu szukać w Polsce - miałam jakieś właśnie dziwne przeczucia.. A Argoska widziałam w schronie - był taki spokojny i taką smutną miał mordkę i byłam zdziwiona tym jego zachowaniem w Niemczech - a on był po prostu chory - kto by się spodziewał. Prawdę mówiąc - dobrze, że nikomu nic się nie stało i Argosek nie został wcześniej uśpiony bo wtedy żal i wyrzuty sumienia byłyby ogromne. W każdym razie Argos w schronisku, na stałe trzymany na zewnątrz to nie było dla niego dobre i niewiadomo jakby się skończyło.. Wydaje mi się, że zrobiono dla niego BARDZO dużo - był przecież, z tego co pisze Pajunia u ludzi których lubił ze wzajemnością - gdyby nie choroba zachowywałby się na pewno inaczej. A czy wiadomo czy Argosowi można było pomóc ? - bo może trzeba w przypadkach takich wzmożonych agresii i innych dziwnych zachowań badać wcześniej co jest przyczyną ? - mam tu na myśli inne psy które z takich powodów siedzą w schroniskach i nikt nie myśli nawet o ich adopcji. Oj mimo wszystko smutno.. Dla Argoska [*] [*] [*] :-(
  9. To jest starszy pies, po przejściach, rasa też niełatwa - myślę, że to jest taki przypadek gdy trzeba trafić z właścicielem - czyli żeby nie pies jechał, tylko właściciel do niego, ale pies musi być w jakimś stałym, znajomym sobie miejscu - czyli powrót do Mielca. Drugie wyjście to gdyby ktoś w ogrodzie przygotował dla niego miejsce ogrodzone z budą ( na tyle duże aby nie trzeba było tam wchodzić i sprzątać ) i po prostu go trzymał, obserwował i po jakimś czasie w zależności od zachowania psa wziął dla niego jakiegoś szkoleniowca. O ile pies jest normalny to dostając jedzenie i nie będąc krzyczanym powinien "docenić" i polubić lepsze warunki niż w schronisku. Ale to by ktoś musiał chcieć, a w razie niepowodzenia zawsze można dać do michy środek nasenny i przewieść psa do Mielca. A z Ateną to nie wiem - nie wiem czy gdyby ktoś zdecydował się na adopcję obu psów to czy Argos nie zaatakowałby czasem w obronie Ateny jakby mu się choćby wydało, że coś jej tam grozi od właściciela, albo po prostu z zazdrości - z Ateną będzie Argos tworzył ( w swoim mniemaniu) swoje stado. Pomyślcie jak to rozwiązać, niech się schronisko w Mielcu wypowie i najważniejsze aby się nic nie stało - WSZYSTKO POWOLUTKU - i jak Argosa gdzieś wieźć to może w klatce i jakieś dobre środki uspokajające ? No i może rzeczywiście go wykastrować ?
  10. Matko święta.. Słuchajcie a może ktoś tam zna parę słów polskich ? DO NIEGO TRZEBA MÓWIĆ PO POLSKU. Widziałam psy z zagranicy i widziałam, że reagują tylko na "swój" ojczysty język. Najlepiej by było aby znalazła się tam osoba bardzo dobrze mówiąca po polsku - aby mogła łagodnie Argoskowi nagadać dużo miłych rzeczy - aby poczuł się bezpiecznie. Ja się tak właśnie bałam o Argoska i o inne psy jadące za granicę - czy ktoś tam myśli o tym aby zapewnić psu przynajmniej na początku osobę która będzie mówiła do niego w znanym mu języku ? Pajuniu - najważniejsze aby się nic nie stało - jak nic nie wyjdzie to niech Argosek wraca - może akurat jemu to trzeba domu w Polsce bo on po strasznych przejściach. Trudno - czasami coś wyjdzie czasami nie..
  11. Tak na Allegro go dajcie I trzeba napisać jakiś wzruszający tekst - że piesek był na łańcuchu - BOKSER na ŁAŃCUCHU :-( - no i taki wychudzony był :-( To jest młodziutki piesek - na pewno w kochającym domku stanie się wesoły i przyniesie dużo radości właścicielom. Bokserek w SCHRONISKU został doprowadzony do pięknego stanu :lol: -szkoda by było to zmarnować :-( Na górę Ambo !!!
  12. Jeju - ja tu otwieram "temat" - a tu akurat list Moni70 jako pierwszy na stronie - i sobie myślę - co tu się dzieje :hmmmm: - A one sobie smacznie śpią :p ;) - ufff - no to dobrze :lol: Ale ta Buńka FAJNA - swoją drogą ciekawe jaka to rasa ? rasy ? :candle: To umaszczenie bardzo oryginalne :)
  13. "Myślę, że ona jest własnie tym takim mądrym psem o którym od zawsze krążą legendy." Mnie się ona też taka wydaje - MĄDRA I KOCHANA SUNIA - przesyłam całusy dla brązowego nochalka :kiss_2: i życzę DUUUŻO radośći Pigwusi i jej nowej Pańci :multi:
  14. Pieski tak czasem mają, ale jeśli Bunia będzie tak zwracać antybiotyk za każdym razem to przydałoby się przejść na zastrzyki :-? A budowę taką śmieszną ( nie obrażając Buni ;) ) to czasami mieszańce tak mają - moja sunia "z lotu ptaka" też tak wyglądała jak była wychudzona gdy ją przygarnęłam - teraz jest równy, szeroki wałeczek :roll: Trzymam kciuki za zdrowie Buńki - niech już minie trochę czasu i niech sunia pozbędzie się wszelkich dolegliwości ze "starego" życia - i już będzie taka zadomowiona aby było łatwo rozpoznać jak się czuje.
  15. "Pigwa coś zjadła - chciała suchę mini beauty Myslę, że to dobry znak" Ufff :loveu: AgaG wyślij mi proszę nr konta na PW - choć 20 zł wyskrobię dla Pigwusi - Mordeczki Kochanej :kiss_2: Poślę w poniedziałek. Czy ona dostaje antybiotyk ? - na tą ropę.
  16. DOBRZE, ŻE JUŻ LEPIEJ :-) "Z tego co wiem, raczej się nie zmusza psów do jedzenia, a ich przemiana materii inna niż kocia jest taka, że nawet dłuższe niejedzenie nie musi okazać się bardzo złe w skutkach, " Rzeczywiście chyba tak coś jest :roll: - bo kot np. zje tyle ile potrzebuje a pies potrafi opychać się dla przyjemności :lol: Dobrze, że Pigwusia pije chociaż wodę. Można jej chyba też podtykać pod nosek jedzonko ? I może mleko ? Strasznie zmartwiło mnie, że nie je bo moja sunia po operacji jadła jak nigdy - wszystko i dużo - lekarz tłumaczył, że straciła dużo krwi i "nadrabia". Pigwusiu zacznij jeść :modla: Śliczności Rude :kiss_2: :kiss_2: :kiss_2:
  17. Acha wet powiedziała, że nawet wodę osłodzoną cukrem można podać strzykawką do pyszka, ale żeby codziennie zwierzak coś zjadł.
  18. Jejku dopiero teraz wieści czytam. Moja wet jak moja kotka nie chciała jeść a była bardzo chora to kazała mi ją karmić na siłę zmiksowanym gotowanym mięskiem. Ja dawałam więc kotkowi kurczaka Gerbera i strzykawką podawałam jej mleko - wstrzykując po odrobince do pyszczka. Karmiłam ją tak kilka razy dziennie - za każdym razem podając tak 1/4 małego słoika Gerbera. Wetka powiedziała, że zwierzątko nie musi dużo zjeść, ale codziennie coś musi zjeść. No i podawałam oprócz antybiotyku jeszcze witaminy i Scanomune (Scanomune przez 5 dni). Trzymam kciuki za Pigwusie i wierze, że będzie dobrze :kiss_2:
  19. PLIZZZ znajdźmy domki dla tych PIĘKNYCH psów - sunia trochę starsza, ale wystarczy na nią spojrzeć - wygląda na BARDZO kochaną Misię :iloveyou:
  20. XWegaX - nie pomyślałam, że strona mogłaby zachęcić ludzi do podrzucania zwierząt :oops: - są różne schroniska - te o których wie mało ludzi, dają sobie radę, nie przybywa zbyt wiele zwierząt - żyją sobie po prostu spokojnie to rzeczywiście może lepiej nie robić dla nich żadnych stron ;) A stworzyć strony dla takich schronisk którym one będą potrzebne.
  21. A to nie trzeba tak przemywać - wystarczy tak poprzykładać nasączone gaziki i w te dziurki tam trochę nakropić - rivanolu - można kupić gotowy w butelkach lub roztworu nadmanganianu potasu - zrobić taki roztwór aby był bardzo jasny różowy. Możesz takimi nasączonymi gazikami obłożyć brzuch i zawinać na chwile bandażem. (Oj żałuję, że nie mogę teraz w ogóle finansowo pomóc :oops: )
  22. Ja też życzę wszystkiego dobrego Kochanej i Ślicznej Buni :kiss_2: - to SUPER, że już będzie miała stały troskliwy domek. Martwi mnie ta jej ranka na łapie. Jeden z mioch piesów przygarnięty po wypadku miał taką właśnie dziurkę w łapce która wytworzyła się ze złego gojenia i zauważyłam ją po ściągnięciu gipsu. Z ranki troszkę wydzielała się ropa. Gips był ściągnięty w weekend ( pies tak trochę "zdecydował" ) a że wtedy mieszkałam na wsi to udałam się do najbliższego weta i on khym wypalił tą rankę - to bardzo szybko spowodowało, że zaczęła się ona goić - nie wiem jakie są teraz sposoby, ale mam nadzieję, że jakieś równie skuteczne bo takie ranki - głębokie, ropiejące są bardzo niebezpieczne - a jeśli się nadal wypala to może czymś znieczulą :roll: Trzymam kciuki aby Buni zdrówko się poprawiło a tulona i kochana na pewno też stanie się znowu wesoła jak na pewno była kiedyś :calus:
  23. Acha i Pigwusia po operacji musi brać antybiotyk - taką osłonę antybiotykową, ale o tym chyba będzie pamiętał wet.
  24. Ja też trzymam kciuki i strasznie się cieszę, że zajmie się ktoś Pigwusią :multi: .Ania. jak ten guz krwawi to przemyj go może np. rivanolem. Po operacji nie wiem jak zrobi ta pani, która się zajmie sunią - ja jeździłam codziennie do weta który najpierw przemywał cały brzuch mojej suni spirytusem a potem jeszcze dawał jakieś leki na ranę, ale nie wiem co. Wet w każdym razie sugerował, że mogę to robić sama w domu, ale ja na początku - przez kilka dni - się bałam - moja sunia była cięta od szyi do prawie ogona :-( Potem sama już dezynfekowałam tą ranę. Można spytać weta jak codziennie dezynfekować ranę i czy można to robić samemu - zakupić wszystko i nie zapomnieć o gazikach. Można też podawać Pigwusi przez jakiś czas lek przeciwbólowy - na pewno 2-3(?) godziny po zabiegu - no jak zobaczy się, że ją zaczyna boleć. Pozdrawiam i ucałowania dla Pigwusi Skarbeńka :kiss_2:
×
×
  • Create New...