Jump to content
Dogomania

bonika

Members
  • Posts

    1088
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bonika

  1. Supergoga o "latającej i strzelającej grupie" to był żart :oops: Wiem jak się czujecie - moja historia którą przeszłam to był koszmar.. i nie wiem czy będę chciała kiedykolwiek opowiedzieć wszystko. Ale, żeby nie zwariować wtedy - bo do głowy by mi nie przyszło, że coś takiego mnie spotka to też wtedy żartowałam - robiłam tak wiele a ciągle wychodziło na to ŻE TO BARDZO MAŁO ! Na PW napiszę jeszcze coś co może się przyda. Przedwczoraj jeszcze pisząc tu, przypomniałam sobie o ogłoszeniu o kotkach do adopcji z Boguszyc Małych - zdjęcie wzbudzało żal bo na takim biednym tapczanie pracownicy poukładali te kocinki do zdjęcia - chciałam zobaczyć jakie to schronisko jest w tych "jakichś" Boguszycach, potem też sobie pomyślałam ile jest W OGÓLE takich schronisk w jakiś "zapadłych" miejscowościach - otworzyła mi się strona z woj. łódzkim i ...LISTA SCHRONISK w samym Łódzkim - a ja myślałam wcześniej, że schroniska są w dużych i może jeszcze mniejszych miastach a niewiele już po wsiach, no i że na jedno województwo nie przypada kilkanaście schronisk :-( - zrobiło mi się normalnie słabo - człowiek nie wie "czy płakać czy się śmiać" - jak się pomyśli o szeregach tych klatek z rzucającymi się na siatkę psami.. A potem w TV zobaczy "pięknych panów rządzących" w garniturach, wsiadających do limuzyn - człowiekowi wydaje się, że chyba śni.. Jeśli "muszą" być schroniska bo ludzie są tacy jacy są - wyrzucają zwierzęta, chcą mieć młode, piękne i rasowe i "dostosowane" do swoich różnych wymyślnych potrzeb to muszą być większe nakłady na schronika ! Może by spróbować wysłać list w tej sprawie podpisany przez możliwie dużą liczbę osób. Druga rzecz to strony internetowe - wiele schronisk ich nie ma :-( - może znalazłyby się osoby na forum które umieją tworzyć strony i chciałby pomóc takim schroniskom ? - na to chyba założę nawet nowy wątek.
  2. Wyczytałam, że będziemy coś wiedzieć w piątek. To jeszcze napiszę co mi się przypomniało w sprawie mojej suni. Przy operacji tego największego guza wet mówił najpierw, że wytnie wszystkie guzki i profilaktycznie też te sutki gdzie nie ma guzków. Po operacji powiedział jednak, że zostawił takie maleńkie dwa guzki - wielkości ziarna grochu tylko spłaszczone - zrobił tak jak poprzedni zresztą weterynarze bo tłumaczył, że guzy są "przyrośnięte" - nie da się więc wyciąć wszystkiego, są przerzuty do środka i guzy będą rosły i lepiej aby rosły te guzy na wierzchu - na brzuszku niż aby rozrastały się guzy w jamie brzusznej - po prostu jakby należy dać "upust" rakowi na zewnątrz bo łatwiej potem w razie czego też usunąć. No i chyba jest tak też lepiej bo po wycięciu tak dużego guza jest duża rana która może się ciężko goić a szczególnie w miejscu gdzie pozostanie "wrośnięta" część dużego guza - jak nowotwór znowu zacznie się rozwijać to jakby dobrze jest "odciążyć" miejsce gdzie znajdował się największy guz. Druga rzecz to sobie przypomniałam, że moja sunia po tej najpoważniejszej operacji miała potem jeszcze piątą, ale był to właściwie zabieg - przy znieczuleniu miejscowym były wycinane drobne guzki które wyrosły jej i zaczęły przeszkadzać przy załatwianiu się. Operacji z narkozą już nie miała z uwagi na jej wiek, słabe serduszko i też z uwagi na to, że miała za sobą tą właśnie b. ciężką operację. Ja myślę, że w przypadku Pigwusi można by się było zdecydować na operację, może, jak są, zostawić takie bardzo małe np. dwa guzeczki - bo sytuacja coś podobna jak u mojej suni (też są przerzuty do środka ) i KONIECZNIE zacząć podawać jej np. Scanomune bo guzki mogą rosnąć a operacje nie są bezpieczne - trzeba więc jakoś powstrzymywać jeszcze rozwój nowotwora. No i domku znajdź się !:-(
  3. Jejku aż mi się płakać zachciało.. If I were a rich man..
  4. U mojej suni wszystkie guzki były "przyrośnięte", nieruchome - także u Pigwusi on może być "operowalny" - zawsze można przecież odciąć ile się da i może podawanie preparatów takich jak Scanomune zatrzyma jego rozwój. Jeśli tylko Pigwusi nic by się nie stało w czasie operacji to NA PEWNO będzie dłużej po niej żyła, nawet może osiągnąć wiek normalnej szczęśliwej starości :lol: Moja suńka była z ras miniaturek, które dożywają przeważnie 16 lat to 14 lat jest chyba też długo. Mnie u Pigwusi najbardziej martwi, że ten guz już taki duży - może stracić dużo krwi tak jak moja sunia i było zagrożenia jej utraty, teraz chyba jednak jest możliwa transfuzja krwi u pieska ? No i domek dla niej znaleźć..
  5. Ja myślę, że ona nie to, że nie chce być złapana jak raczej się boi bo nie wie co zamierzacie - "lata" za nią grupa ludzi których nie zna i jeszcze do niej strzelają ;) :lol: Nie wiem jaka jest sytuacja - czy Bordi jak ją widzicie to natychmiast czmycha ? Jeśli tak to może by jej jaką budke lub namiocik z posłaniem zrobić - musiałby nie być nie tylko psem, ale w ogóle zwierzęciem aby nie wykorzystać takiej ciepłej przystani. Tylko musiałoby to być umiejscowione gdzieś gdzie ludzie nie chodzą i za jakimś razem, jak ją odwiedzicie "powinniście" ją zastać w takiej kryjówce :smile: Jeśli nie można zdobyć budki to może namiot, albo grubą folię przewieścić przez sznurek przywiązany do dwóch drzew i szpilkami/śledziami od namiotu przytwierdzić do ziemi. Napisałam bo może się przyda :oops:
  6. Ja mam teraz 12 letnią sunię która jest bardzo podobna do pudelpointera - strasznie ostra do innych suczek, kotów i wszelkich gryzoni :roll: i nic po prostu trzeba jej pilnować bo mam koty i nigdy nie zostawiam jej samej z kotami w pokoju - jak wychodzę to muszę "towarzystwo" rozparcelować po domu :lol: Zapomniałam jeszcze dodać, że moja tamta chora sunia miała też przerzuty do wątroby, nerek, płuc i nie wiem gdzie jeszcze, ale czuła się naprawdę SUPER po operacjach tych guzów na brzuszku - biegała, aportowała patyki itp. :lol: Ale - przy operacji - wtedy jak lekarz kazał czekać i guz zrobił się bardzo duży - to weterynarz który ją wtedy operował uprzedził, że sunia może nie przeżyć i powiedział też, już po operacji, że "był moment, że mogliśmy ją stracić..". Ja zaryzykowałam bo wtedy sunia miała szanse na tydzień - dwa życia, no a potem żyła jeszcze 2 lata :) - widać te guzy na brzuchu choć nie bolały, ale osłabiały bardzo organizm. Ja myślę, że Pigwusia, jeśli miałaby być operowana to trzeba by jej domek znaleźć a potem błagać weterynarza aby jej się nic nie stało w czasie operacji :roll: A domek musi być bo potem potrzebna jest dobra opieka - przemywanie rany, nawet takie czuwanie przy psie - w schronisku to chyba nie wyjdzie. Tylko znaleźć chociaż domek.. Na operację moglibyśmy się tutaj zrzycić :)
  7. Czyli sunia może mieć tzw. gruczolaki. Miałam kiedyś sunię która też miała gruczolaki. Pojawiły się u niej jak miała 6 lat. Po roku od pojawienia się tych guzków moja suńka miała pierwszą operację i co mniej więcej rok - dwa lata moja suńka przechodziła kolejne operacje - w sumie było ich 5. Sunia moja, dzięki tym operacjom żyła jeszcze 8 lat - w wieku 14 lat musiała być jednak uśpiona bo zaczęła cierpieć. A po każdej operacji była jak nowo narodzona :) - potem powoli zaczynały rosnąć te guzy, ale nie bolały jej tylko, ponieważ rosły dość duże, to były usuwane. Raz, gdy sunia była w wieku 10 lat, weterynarz kazał czekać z operacją - guzy, szczególnie jeden z nich zrobił się wielkości jabłka- ale taki rozlany - nie okrągły. Zawiozłam ją do innego weta, który jednak przeprowadził operację i właśnie określał - "że wyciął pół psa :-( ", ale sunia po operacji czuła się świetnie i nigdy nie dopuszczałam już aby guzy które jej rosły przybierały takie rozmiary. Jeszcze teraz, jak PIGWA jest w schronisku, zacznijcie jej podawać lek o nazwie SCANOMUNE - jest to preparat pobudzający układ odpornościowy m.in. wspomaga leczenie chorób nowotworowych. Lek jest w kapsułkach. Można np. wysypać proszek z kapsułek i podać go w kawałeczkach surowego mięsa, albo kupić Gerbera zmiksowanego kurczaka i wtedy z niewielką ilością tego Gerbera zmieszać preparat i podać suni. Zwierzętom do 20 kg podaje się jedną kapsułkę dziennie, większym dwie. Kapsułki można kupić u weta, jedna kapsułka kosztuje 2 zł. Jest też preparat o takim samym działaniu jak SCANOMUNE w zastrzykach - podaje się wtedy dwa zastrzyki, ale każdy kosztuje 35 zł. przynajmniej u mojego weta, gdzieindziej może nawet być droższy. Trzymam kciuki za Pigwę - bardzo ma kochanieńką mordkę - czasami zdarzają się cuda - mojej suni wet, jak tylko pojawiły się te guzki - dawał rok życia. Może Pigwę da się uratować - może guz się zacznie "cofać".. choć on, jak wynika z opisu, jest troszkę duży :-( ..może będzie można przeprowadzić jednak operację a SCANOMUNE nie dopuści aby się te guzki rozwijały (Za życia mojej suni nie było tego leku :-( ). Wierze, w każdym razie, że Pigwę jeszcze czeka dobre życie ! :kiss_2:
  8. Wypatrzyłam pieska w schronisku w Mielcu o podobnym - smutnym spojrzeniu jak Jura :-( ( zdj. 5) - Może jemu ktoś zechce pomóc ? - może ktośby chciał adoptować go choćby wirtualnie ? :-( Piesek jest na stronie 18 - Starszy kundelek jak miniaturowy owczarek 158
  9. To może na przyszłość, jak ktoś zauważy jakiegoś psa w schronisku któremu zacznie szukać domku to da NATYCHMIAST znać do schroniska o tym - że pieskowi jest szukany domek. Strasznie mi żal tej Jury - aż mnie w sercu ścisnęło jak przeczytałam nagle tą wiadomość :-(
  10. Śliczny dodżek :iloveyou: - jak on te łapinki trzyma przy pysiu :-( To teraz żeby się dobry, KOCHAJĄCY domek znalazł :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  11. To w takim razie chyba najważniejsze na początku będzie pomieszczenie z którego łatwo będzie wypuścić psa na jakiś ogrodzony teren, bez innych psów, na spacerki :) Nie mam jakiegoś "specjalistycznego" przygotowania w oswajaniu zwierząt - zwierzętom, które przygarniałam ( w tym duże psy), dawałam po prostu dużo spokoju - szczególnie na początku i w taki spokojny sposób, BARDZO powolutku je oswajałam i zawsze się udawało :) Mam nadzieję, że Wam się powiedzie a w razie trudności (odpukać 1000 razy ;) ) pies znajdzie chociaż gdzieś jakiś ciepły azyl.
  12. Przepraszam, ale zaniepokoił mnie tytuł - po jakim czasie chcecie zdecydować czy dog ma żyć czy nie ? Nie wiem - chyba jesteście bardzo młodymi osobami - dziwnie wesoło - jak do zabawy, podchodzicie do tak poważnej sprawy jak adopcja tego psa - aż się o niego boję. Poza tym widać, że się śpieszycie - ludzie młodzi zawsze chcą szybko mieć efekty - a co będzie jak psa tak szybka zmiana warunków, pewnie i hałas wokół niego zdenerwują go ? Wy będziecie miały frajdę, że go ratujecie a on może to odebrać zupełnie inaczej. Pies nie jest okaleczony, nie jest chory - nie wymaga natychmiastowej pomocy - może spróbować zacząć oswajać go powoli najpierw w schronisku ?
  13. Tak to jest niestety - jak "sprawa" jest świeża to ludzie dają nawet znać na początku, potem - człowiekowi się wydaje, że będą nadal reagować na ogłoszenia a tu nic, ale jakby kogoś z okolicy zapytać to ...sobie nagle przypomni, że widział :p Dobrze by było co kilka dni pytać okolicznych mieszkańców i prosić ich by pytali sąsiadów oraz sprawdzać ogłoszenia czy po prostu są całe, nie pozaklejane jakimiś innymi i czy paski z tel. są do oderwania. Oj trzymam kciuki cały czas za suńkę - powolutku, powolutku i może się wszystko dobrze skończy :-)
  14. Do góry BIEDNE :-( ŚLICZNOŚCI !!!
  15. To dobrze z tą karmą. Ja tylko jeszcze napomknę - czy daliście też tam suni wodę - niech może ma na miejscu aby nie chodziła gdzieś szukać. I może.. jakieś smakołyki jej tam jeszcze dawać - np. kawałeczek surowego mięska ( z piersi kurzej lub schabu ) czy coś - tak aby się "czepiła" i jakby "pilnowała" jednego miejsca i nie latała szukać już niczego. I oczywiście żadnych konkretów nie zdradzajcie - nie potrzeba więcej kłopotów. ( tylko dawajcie może tylko znać czy się pojawia :roll: )
  16. Ja uważam, że do póki Bordi żyje - pojawia się - to nie można zaprzestać prób łapania/oswajania jej.. Jedynie - jeśli osoby w to bezpośrednio zaangażowane stwierdzą, że trwa to zbyt długo to powinny zmienić sposób na takie długotrwałe oswajanie jej tzn. codziennie zawozić jej jedzenie. I właśnie - jeśli już teraz jest taka potrzeba to może potrzebne jest abyśmy się złożyli na jedzonko dla suni i może na dojazdy do miejsca gdzie jest ???
  17. Supergoga dobrze piszesz - bardzo mnie uspokoiłaś, że nie będziecie strzelać w sposób "a nóż się uda" bo można by było źle trafić - zrobić krzywdę psu. Nie wiem czy pomysł ze snajperem jest dobry bo nie wiem czy potrafią oni używać broni z usypiaczem - wydaje mi się, że lepszy jest weterynarz który ma w tym doświadczenie. Poza tym wszystko robicie dobrze - oby Was siły nie opuszczały - za co trzymam kciuki. Spróbujcie może z posłaniem dla Bordi - spróbujcie może stworzyć po prostu jakąś "stabilną" sytuację - tak, jakby życie psa miało teraz tak wyglądać - jest sobie na wolności, ale ma urządzone jakieś legowisko gdzie jest dokarmiany. Takie "łapanie" może trochę potrwać, ale nie bardzo widzę, biorąc pod uwagę zachowanie psa, inną możliwość zbliżenia się do niego na taką odległość aby BEZPIECZNIE go uśpić zastrzykiem usypiającym. Dziwnie się ten pies zachowuje, ale to pewnie dlatego, że swoje przeszedł w życiu - on się zachowuje jak kot :roll:
  18. A było coś takiego zrobione? Obojętnie na jaki zapach reaguje może jednak zrobić jej takie legowisko i miski z jedzeniem bo to jest pies "normalny" jednak nie dziki i jeśli nawet nie zatrzyma się na dłużej to może będzie się przynajmniej trzymać tego miejsca. Jeden kot był tak niedawno złapany - było przygotowane dla niego legowisko i miski z surowym mięsem, wodą i mlekiem. Kot przychodził przez pewien czas, potem dokładnie w miejsce misek postawiona była klatka i kot jak po sznurku wszedł do niej - klatka była zamaskowana materiałem.
  19. Słuchajcie a może w miejscu gdzie się pojawia Bordi położyć jej jakieś posłanie - jakiś stary płaszcz zimowy a na wierzch koniecznie kocyk czy to, na czym leżała u YBOT. Koło posłania postawić kilka misek - z jedzeniem (jakimś ulubionym), z wodą, z mlekiem. I powtarzać to przez kilka dni - w zależności od zachowania psa nawet też zmieniać miejsce. Ponieważ Supergoga pisała, że pies zachowuje się jak dziki to trzeba najpierw wskazać mu jakieś właśnie miejsce które przypomni mu dom, człowieka i po prostu uspokoi. I może wtedy pomyśli się o podaniu środków nasennych ?
  20. Ten pies będzie ŚLICZNY tylko go odżywić a Bokserek MALOWANY :smile:
  21. [URL="http://www.mielec.bezdomne.com"]www.mielec.bezdomne.com[/URL]
  22. W schronisku w Mielcu czeka.. piękna wyżełkowata sunia :iloveyou: Z melancholijnym smutkiem w oczach czeka i wierzy... że jej przeznaczony ...Pan Niechcic;) ...przyjdzie po nią :smile: i być może po jej "brata" :-) i ...zabierze je na spacer ..w łąki i pola :lol: ...a po spacerze ....Barbara Niechcic;) napełni ich miseczki ciepłą strawą :lol: Pieski już "trochę" czekają - oba smutne bo życie ich dotąd było trudne - głodno i chłodno - dopiero w schronisku zaznały domu i opieki, ale prawdziwego domu i kochającego Pana jeszcze nie znają :-( W galerii pieski są na stronach 4 i 3 jako BOY-ka i BOY
×
×
  • Create New...