bonika
Members-
Posts
1088 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by bonika
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wg mnie tak może być. Każdy przecież mógłby pójść do schroniska, zobaczyć psa i szukać dla niego domu - tego chyba nie zabronią :p -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wiem co zrobić. Na razie może napisać, że sunia jest w schronisku w Łodzi - bez adresu i telefonu i zostawić telefon w sprawie transportu. Kurcze ludzie którzy pracują w schroniskach to chyba powinni to robić charytatywnie czy jak bo inaczej choćby w podświadomości nie chcą się "pozbyć" zwierząt bo przecież mniej pieniędzy, stracą pracę.. -
MIELEC-Baron mix border po 7 latach opuscil schronisko i jest szczesliwy
bonika replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
O Boże szkoda Misi.. :-( -
MIELEC-Baron mix border po 7 latach opuscil schronisko i jest szczesliwy
bonika replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Ale psiaki są zdrowe :-) - a zdrowy pies to nawet starszy jest jak ..rzepka :lol: - i tak jak moja 13 letnia sunia potrafi nieźle biegać po górach :-) Pięknotki domu szukajcie :multi: -
MIELEC-Baron mix border po 7 latach opuscil schronisko i jest szczesliwy
bonika replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Ładnie wyszło - ładne zdjęcia wybrałaś :Rose: Oj żeby ktoś tym psiakom pomógł :-( - takie cudne psiaki w schronie :cool3: -
MIELEC-Baron mix border po 7 latach opuscil schronisko i jest szczesliwy
bonika replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Limonko - na stronie 5, na dole jest link do ogłoszenia na Allegro - możesz pobrać stamtąd zdjęcia i tekst. Pieski ślicznie dziękują :multi: :multi: :multi: -
MIELEC-Baron mix border po 7 latach opuscil schronisko i jest szczesliwy
bonika replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Co słychać u piesiów ? Może by się złożyć na nowe, duże budy ? I może Miłośnicy rasy Borderków pomogliby tym psom ? -
Słuchajcie te psy wyglądają naprawdę pięknie - widziałam je "na żywo" :loveu: - jak dogi Arlekiny - zdjęcia w ogóle nie oddają jakoś ich urody - to są piękne duże psy i PRZEPIĘKNIE wyglądają razem - SZKODA ich, naprawdę SZKODA na schronisko. Ulka18 - może nowe zdjęcia psiaków razem ??? I na Allegro je razem wystawić ? - gdyby ktoś je przygarnął - pięknie by się prezentowały w ogrodzie ;) - no i one są ze sobą zgodne i pewnie zawsze były razem to też bardzo przywiązane są do siebie :-(
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzięki PIĘKNE :Rose: :multi: Jak można to tam jeszcze dopisałabym w tym zdaniu tak "Delikatna i smutna ŚLICZNA sunia..." Niech sunia ma - może to tak "psychologicznie" zadziała ;) No i trzymam kciuki za kochaną mordkę - na drugim zdjęciu to aż się serce kroi - wygląda jakby ją nigdy nikt w życiu nie pogłaskał, nie przytulił.. :-( W górę "złota" Gabi :multi: (Ja ją widzę w jakiejś fajnej rodzince z podrośniętymi dzieciakami.. :-) ) -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Muro jak możesz to daj suńke na Allegro :multi: z tekstem i ze zdjęciami poniżej, chyba, że Anielica wznowi Allegro. [SIZE=3]Opuszczona przez wszystkich Gabi szuka kochającego domku. Delikatna i smutna sunia czeka na nowego właściciela/właścicielkę w schronisku w Łodzi. [SIZE=3]Sunia ma około 6 lat, w schronisku jest już 3 lata ! Jest średniej budowy ciała, ma biszkoptową sierść i PRZEMIŁY pyszczek. Jest bardzo łagodna i... bardzo zrezygnowana :( Kontakt w sprawie suni: SCHRONISKO dla ZWIERZĄT w Łodzi, ul. Marmurowa 4 Tel. (042) 656-78-42 email: schronisko@doskomp.lodz.pl nr identyfikacyjny pieska: 0746 (tel. dodatkowy - prosimy dzwonić na ten numer w przypadku potrzeby organizowania transportu do innego miasta: [SIZE=2]605 243 798 ) ************************************************* Ale to nie jest ta suczka dla której o opiekę prosiła ta p. Ewa - tamten piesek to jest ten z poniższego zdjęcia o ile pamiętam - i nie wiem czy jest jeszcze w schronisku lub czy ktoś szuka mu domku ??? nr identyfikacyjny: 2844 Opis: Piesek w wieku ok 2 lat, troszke wystraszony, jednak bardzo ufny i pewnie dlatego tak długo już mieszka w schronisku. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Doddy - ja też proszę o numer konta na PW :-) -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zwierzęta nie są niczyją własnością i zawsze każdy może pomogać w miarę swoich możliwości i inni ludzie nie powinni tego utrudniać tylko dlatego, że bezpośrednio się opiekują zwierzakiem - chyba, że sunia będzie miała zapewnione wszystko. Ja jak trzeba było weszłam na cudzą posesję i zabrałam psa z połamanymi łapami i mnie nie obchodziło, że pies ma właściciela i leży na jego terenie - pies był nie leczony i nie karmiony. Na Dogo ludzie powinni zawsze patrzeć na psa a nie skupiać się na animozjach między sobą. Ja przyznam, że nie zamierzam się z nikim tutaj specjalnie "przyjaźnić" bo przez internet to bardzo niepewne przyjaźnie co widać po bardzo licznych tu niestety nieporozumieniach, chcę tylko i wyłącznie w miarę moich możliwości pomagać zwierzętom. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewczyny to co napisała Saskia to bardzo ważne - ja się tak właśnie poczułam - sama - gdy Myszon przywiozła Mikę bez wyników badań itd. i powiedziała, że ona nic nie wie, że ona tylko rozwozi psy - a do tego od razu się dało zauważyć, że Mika to piesek pełen życia a nie piesek do "kącika z miską", a do tego wiecie na jakim "końcu świata" mieszkam :roll: Aby pomóc naprawdę temu psu trzeba, oczywiście za porozumieniem z Doddy i Lavinią, zacząć może już zbierać pieniążki na Dogo - pisząc o tym w temacie ? Badania jakie Bunia pisała, że są potrzebne i zostały zrobione - to rtg i biopsja na które wysłałam pieniążki jeszcze przed przyjazdem Miki do mnie - na każde po 50 zł. plus do biopsji dołożyła 10 zł. Bunia. Ale może trzeba jeszcze jakieś dodatkowe badania oraz na utrzymanie Miki. Ja w tym miesiącu nie mogę nic wysłać, ale już w przyszłym wyślę przynajmniej 30 zł. Napiszcie co i jak uzgodnicie i nr konta będzie może podawany zainteresowanym na PW ? Bardzo bym chciała i chyba Wszyscy którzy widzieli Mikę aby jeszcze jej pomóc - ja sobie w każdym razie nie mogę wyobrazić aby tak pełnego życia psa trzeba było za jakiś czas usypiać.. Może rzeczywiście nie jest tak tragicznie - może nie ma przerzutów, że Mikusia tak dobrze się czuje i jest tak silna - na spacerach to ona prowadzi :lol: -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pewnie - najlepiej komuś kto się zainteresuje losem jakiegoś zwierzaka - powiedzieć że już od tej osoby zależy jego życie. A gdzie byli inni interesujący się losem psa ? Według tego co mowiła Bunia pies by już teraz tam nie żył. A w schronisku w Rzeszowie Mika by nie była uśpiona. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie po 20 minutach - po paru sekundach - jak tylko zobaczyłam Mikę - że to jest normalnie zachowujący się pies a nie słaniająca się chora starowinka. To jest niesamowite, ale mimo wieku i choroby to jest pełen życia pies i ja bym chciała aby może jednak zostało podjęte jakieś leczenie - może można usunąć część tego guza - Bunia mówiła, że będzie rósł, ale że poprawi to stan psa. A ja jeszcze myślę, że może jakieś naświetlania ? Strasznie mi żal Miki - ona jest bardzo kochana i bardzo mądra - gdybym mieszkała sama to sunia mogłaby u mnie zostać, choć musiałaby i tak przez większośc dnia siedzieć w jednym pokoju bo ja mam sunię która nie toleruje innych suczek i kotki które muszę na zmianę brać do dużego pokoju aby się wybiegały - kotki wziełam w różnym czasie ze schroniska i większa atakuje mniejszą - zabraną później. Trzecia - bezdomna - dzika na stałe jest w jednym pokoju. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też muszę napisać jak było. Gdy spytałam o Mikę - Wolontariuszki mówiły, że ma ona guza, że Bunia myślała, że może to ropień - próbowała coś z tym zrobić, ale że chyba jest to guz. Potem Bunia napisała, że trzeba zrobić rtg aby się dowiedzieć co to jest na pewno. Wysłałam pieniążki, zrobiono rtg i dostałam informacje, że to "stary" ropień. Sunie wzięto na zabieg. Zadzwoniła do mnie Bunia, że na zabieg nie zabrano zdjęcia, podano środek nasenny, zaczęto operować i zrezygnowano bo że guz jest rozlany i nie nadaje się do operacji. Spytałam Bunię co dalej - powiedziała, że trzeba zrobić biopsję i wtedy będziemy wiedzieć czy jest to nowotwór złośliwy czy nie i że jeżeli nie jest złośliwy to można sunię leczyć chemią i wtedy będziemy prosić na Dogo o zebranie pieniążków na leczenie. Powiedziałam Buni jakie warunki mogę zapewnić suni i że nie będę miała pieniędzy na jej leczenie i że z dowozem do weta w przypadku chemii może być kłopot - spytałam Bunię czy sunia nie może zostać w schronisku a ja będę wysyłała pieniążki na nią. Bunia powiedziała, że sunia żyje tylko dlatego, że ktoś się nią interesuje czyli ja i że jest szansa na domek - powiedziała : że sunia żyje jeszcze tylko dla mnie. Spytałam Buni co to oznacza - kto decyduje o uśpieniu psa - tu Bunia niewyraźnie mówiła, że ona albo że ona otrzymuje takie polecenie. Pytałam Buni czy nie ma innej możliwości ratowania suni bo to co ja jej mogę zapewnić to jedzenie i pokój dla niej w którym będzie musiała spędzać praktycznie cały dzień za wyjątkiem spacerów. Bunia powiedziała, że nikt się sunią nie interesuje i jak tylko przestanie jeść zostanie uśpiona, a warunki u mnie będą dobre. Nie byłam za bardzo przekonana, byłam prawdę mówiąc przerażona bo Bunia mówiła w taki sposób, że wynikało z tego, że to ja zdecyduję (biorąc sunię lub nie) o jej życiu lub śmierci - tak to Dziewczyny wyglądało i może tak było - nie wiem jak jest w schronisku w Łodzi czy trzyma się psa do końca czy jak się wie, że nie ma nadziei to się usypia ? Nie wiem w końcu bo Bunia raz mówiła, że się usypia jak przestaje pies jeść a raz, że jak by nie było szans na domek w przypadku Miki to zostałaby uśpiona. Bunia powiedziała też, że opiekująca się Miką osaba mówi, że Mika nie je nic poza serem żółtym. I tak sunia miała w takim razie przyjechać do mnie aby po prostu uniknąć śmierci. Z sunią miały przyjechać wyniki badań, umowa adopcyjna itd. Wyniki Bunia miała przepisać i konsultować z lekarzem z Warszawy - czy jest jeszcze szansa na chemię. Tuż przed przyjazdem Bunia napisała, że wszystkie papiery z sunią przyjadą. Z sunią przyjechały tylko recepty. Myszon powiedziała, że ona tylko psa miała przywieźć i nie wie nic o papierach. Dopiero wtedy też Bunia, jak do niej zadzwoniłam, powiedziała o wynikach badań. Dodam, że nie wiedziałam, że Myszon jedzie specjalnie z Miką i po Pysia z Mielca. Przed wyjazdem proponowałam Myszon nocleg bo myślałam, że jedzie właśnie specjalnie z Miką i po Pysia - Myszon powiedziała, że oni jadą gdzieś "dalej" - nie dopytywałam więc bo pomyślalam, że może jadą albo do rodziny albo może spędzić święta gdzieś w gorach - to jak się mogłam wypytywać. Myszon na miejscu powiedziała, że przyjechali specjalnie z psem.. Ale też, że się rozstawali też z jakimś psem ??? - Mika oczywiście "szalała", mój pies też. Myszon powiedziała, że muszą jeszcze jechać koło Rzeszowa i że są jeszcze Kika i zwierzaki w samochodzie to już ich nie zatrzymywałam. Mika strasznie płakała za Myszon. Trochę się uspokoiła jak ją zaprowadziłam do pokoju i dałam na początek mleko Następnie chciałam jej dać ser żółty - zupełnie go nie chciała jeść - natomiast łapczywie jadła gotowane mięso z kurczaka, ser biały, ciasto i piła mleko - podawałam jej co dwie godziny - nie wiem, ale moim zdaniem pies był głodzony w schronisku.. Mika na pewno była spokojniejsza jak ją Myszon zabierała bo - przynajmniej przez dwa dni wreszcie jadła. A u mnie w domu zachowywała się jak normalny pies - nie chciała siedzieć sama w pokoju dłużej niż pół godziny i koniec. A ja jak mówiłam mogłam przygarnać ostatecznie tylko pieska starszego który by dużo spał - nic na to nie poradzę, że takie mam obecnie warunki, a Bunia uznała, że tak będzie dobrze i że jest to jedyna szansa na życie Miki. Recepty Myszon chciałam przekazać razem z jedzeniem dla psiaków, ale ona nie wzieła bo mówiła, że psy nie jedzą w podróży, a w torbie były też recepty - zapomniałam wyjąć je i dać Myszon. Do schroniska w Rzeszowie musiałabym rzeczywiście Mikę odwieźć, ale wiem, że tam tak jak w Mielcu zwierzęta trzymane są do końca. Nic nie poradze na to, że miałam dla Miki tylko takie warunki. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
"Gdyby nie targano suni do Sanoka - byłaby w znanym miejscu i teraz szukałoby się wyjścia " Z rozmowy i maili z bunią wynikało, że sunią nikt się nie interesuje oprócz mnie - miała być uśpiona jak tylko przestanie jeść. Nie wiem jaki ma samochód myszon i nie wiedziałam, że mają 10 fretek. I dziewczyny muszę jutro pożyczyć rano od znajomych pieniądze - wezmę chyba taksówkę bo sunia nie ma zaświadczenia na szczepienie przeciw wściekliźnie i muszę się zając domem. jestem przy suni od 7 z małymi przerwami. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorothy ja oddałam pieniądze myszon za transport i teraz drugi raz bym jej zwróciła. Jeżeli Myszon weźmie ode mnie sunie z Rzeszowa to ja pożyczę jutro pieniądze i ją zawiozę tylko będzie problem bo sunia nie ma zaświadczenia o szczepieniu przeciw wściekliźnie. Żal mi ją też na tą podróż, a poza tym nie ma kontaktu z myszon. Muszę znowu zająć się domem jak sunia pozwoli, zaglądnę potem -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A co do zdrowia suni to bunia mi nie podała wyników biopsji - dopiero wczoraj się dowiedziałam, do wczoraj była mowa jeszcze, że może być szansa leczenia chemią. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Saskia mówiłam buni, że mam psa-sunię i było mówione, że sunia będzie mogła być trzymana w pokoju bo jest cichutka. Dom należy też do mnie i jak coś robię co wiem, że nie będzie przeszkadzało to nie muszę pytać mamy. A domku na jedną noc ja nie szukam - ja błagam myszon która jest tak blisko aby przewiozła sunię do Łodzi. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy ktoś by nie mógł po nią przyjechać jutro ? Napiszcie proszę dzisiaj czy ktoś jutro pomoże ? -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorothy dostarczenie suni do Rzeszowa to też problem - nie mam pieniędzy (każdy pieniądz jaki daję na zwierzaki oszczędzam na sobie - nie chcę się tu rozpisywać), do dworca 3 km, wyjazd byłby na cały dzień i tak tego biednego psa wieźć a ja mam dom na głowie, zwierzaki i pracę też w święta - rozliczenia roczne. Co do zdrowia suni to dopiero wczoraj dowiedziałam się od Ewy jaki ma sunia nowotwór i wczoraj też jak to już wygląda. Sunia jest bardzo kochana - ja ją podziwiam i mówiłam Ewie czy jeszcze by jej nie ratować - tzn. usunąć jednak część tego guza - bo gdyby ten guz nie był widoczny to sunia zachowuje się jak zupełnie zdrowy pies - ratując ją będzie się naprawdę ratowało jednego z najbardziej potrzebujących psów - ona jest strasznie zaniedbana - po prostu skóra i kości - daję jej gotowane mięso, biały ser i też trochę ciasta, mleko i sunia wszystko je - daję jej co kilka godzin aby nie zaszkodziło. Dokładnie opisu stanu suni nie znam. Sunia musi być zabrana do poniedziałku bo potem wraca moja mama - znając ją wiedziałam, że przekonam ją do cichego pieska w kąciku, ale Mika taka po prostu nie jest. Bardzo proszę aby myszon zgodziła się ją zabrać i bardzo proszę aby jak najwięcej osób złożyło się na jeszcze szanse leczenia suni. Sprawa jest naprawdę bardzo poważna. -
Mika, sunia z nowotworem juz nie cierpi:((
bonika replied to saskia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewczyny nie brzydki pyszczek czy za żywa. Chodzi o to, że ja mówiłam, że mogę w tej chwili zapewnić suni jedynie takie warunki, że "ciepły kąt i miska" - miała mieć swój pokój i tam najwięcej przebywać - mam sunie która nie toleruje innych suczek oraz trzy kotki wzięte w różnym czasie do domu i nie mogą przebywać razem. Suni groziło uśpienie i ja mowiłam co mogę jej dać i była odpowiedź, że tak będzie OK - że sunia jest bardzo spokojna i będzie sobie leżała w kąciku - i na to pewnie wskazywało zachowanie jej w schronisku. Teraz w domu jest cyrk - ja cały czas muszę przy niej siedzieć - w innych pomieszczeniach mam zwierzęta - ona nie jest wcale aż tak rozlatana - ona zachowuje się jak zdrowy pies - chce wszędzie chodzić, albo żeby ktoś przy niej był - i ja od 7 rano przy niej jestem, pozwala się zostawić na 15 minut - jestem pół żywa. Bardzo proszę aby Myszon zabrała ją do Łódzi - zwrócę za drogę. Druga rzecz - to sunia ma bardzo dobry apetyt ( odwrotnie jak przypuszczano) i zachowuje się jak rzeczywiście zdrowy pies i dlatego oprócz domu byłoby dobrze gdyby może zebrać pieniądze i zoperować większą część tego guza, może też naświetlania by pomgły. Jest tu potrzebna pomoc wielu osób. Sunia jednak musi do poniedziałku być ode mnie zabrana bo w domu nie ma życia - nie mam warunków dla niej - o warunkach jakie mam mówiłam. -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
bonika replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Halo Łodź co z tą sunią ????? Dowiedzcie się czy ktoś o nią pytał i czy może problemem transport jest czy co ? Żeby okazja nie uciekła :cool3: sierotce :-( -
"[quote name='M&M']A mnie wypowiedzi Boniki dały jednak do myślenia i w gruncie rzeczy rozumiem co chce nam przekazać . Dyskusja zrobiła się nieco chaotyczna i trochę w niej ataków a mniej zrozumienia. Zauważyłam że w gruncie rzeczy nie atakuje ona samej zabawy ale mody na tzw tresurę , która może ludzi mało inteligentnych prowokować do znęcania się nad własnym psem - nazywając to tresurą , czy prowadiz do nadużyć z powodów ambicjonalnych , ale takie nadużycia bywają tez u zwierząt hodowlano- wystawowych - i to chyba znacznie większe.... " No właśnie. Ja temat podjęłam bo jak obserwuję świat to mam wrażenie jakby ludzie pędzili i nie zastanawiali się głębiej nad tym co robią. Czasami ludzie mogą też żyć bardzo z siebie zadowoleni - znaleźli jakiś "tor" który im się spodobał i już - a każda droga ma swoje minusy. Podjęłam więc temat tak jakbym po prostu spytała czy wiecie co robicie ? Wy mi na to że "tak" - więc acha ok - choć dla mnie nie wszystko :lol: I tak co do zawodów z udziałem zwierząt i "nadmiernej" tresury mnie nic nie przekona. Takie zawody oraz tresurę widziała też moja mama i na ten temat powiedziała tylko tyle, że jej się to też nie podoba z takich powodów jak mnie - no ja jeszcze się starałam dociec dlaczego mi się to nie podoba ;) Wyniknął też temat "dawania przykładu" - mody - tak sobie pomyślałam, że ludzie których działanie powoduje (tak jak chyba każde) jakieś skutki uboczne nie powinni chyba mówić - "o tak się dzieje w każdej dziedzinie" - tylko może też coś od siebie dać tym którzy mogą ponosić nieciekawe konsekwencje. Na przykład może wydać książeczkę - "Jak właściwie pielęgnować, bawić się i szkolić psa" - pewnie są takie książki, ale ja bym raczej myślała o broszurce - po którą sięgnie taki khym typ z kapturem na głowie ;) - czyli możliwie cieniutka książka, napisana przystępnie i treściwie. Ja mojemu psu nie będę już zmieniała trybu życia - sunia dużo przeszła i postanowiłam jej zapewnić takie spokojne i dostatnie życie. Co do starszych psów też nie można im wprowadzać jakiś ćwiczeń których wykonanie choćby w najmniejszym stopniu groziłoby urazem - stare pieski (zależy od rasy, budowy, ale chyba tak od 7 roku życia) o wiele trudniej wyleczyć z urazów, złamań itd. A mój pies ma już 13 lat. Jak będę miała kiedyś młodego pieska to mu na pewno kupię więcej zabawek i będę się z nim więcej bawić. Ktoś napisał przy okazji o psach ze schronisk, że ja namawiam do tego aby do każdego kąta wziąć psa ze schroniska ;) bo też pisałam, że nie można mówić tylko tyle, że "psy w schroniskach to nie moja wina i cześć". Ja np. bym bardzo chciała aby nie było zwierząt w schroniskach i abym "mogła" mieć jednego tylko psa i np. jednego kota i cieszyć się pełnią życia, ale te zwierzęta są i jest ich nieprawdopodobnie dużo i życie ich jest koszmarne.. Ja myślę, że ludzie powinni iść na kompromis i jak tylko mają warunki to przygarnąć choćby jednego zwierzaka ze schroniska - to co się dzieje w schroniskach tego nie można sobie wyobrazić oglądając nawet najbardziej szczegółowe zdjęcia - ja jak przekroczyłam bramę prowadzącą już do boksów miałam tylko jedną myśl w głowie - "znalazłam się chyba w piekle" - serio, zapomniałam jakie psy miałam odwiedzić - a miałam dary dla kilku boksów "na krzyż". Ja też to wszystko za bardzo może przeżywam, ale jak trafiłam tu na Dogomanię - słysząc, że tu są ludzie kochający zwierzęta i pomagający im to też się bardzo zdenerwowałam - szukałam tych pomagających a trafiałam na jakieś "trymowanie sierści" i "chińskie grzywacze" - strasznie się wtedy zdenerwowałam bo byłam tyle co po wizycie w schronisku :-( I życzę Wesołych Świąt i muszę jeszcze trochę dom przygotować bo jutro przyjeżdża do mnie drugi piesio ze schronu :-)