-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Everything posted by AgaG
-
na razie wstawię zdjęcie z wątku krakowskiego od anka@ z pilnym apelem o dom dla psa, bardzo bardzo starego, z którym jest coraz gorzej :(serce pęka... on nie ma juz dużo czasu, Co z nim będzie???? To Edziu... trochę wiekszy od spaniela, czyli taki średni wzrost, chudy strasznie, pewnie bardzo chory...
-
no w każdym razie z badania si już może dużo wyjść. :) a jeśli chodzi o wygląd Ergo, ma piękną głowę, mądre oczy, jak przytyje, będzie prześliczny. Patia mi przypomniała, że on jest bardzo podobny do Draculi z krakowskiego schroniska, którego wiele lat temu zabrałyśmy stamtąd. Czekał na dom w hoteliku, Patia zrobiła mu ogłoszenia na allegro i zgłosili się wspaniale ludzie. Zawoziłyśmy go do nowego domu, którego właścicieką była pani uwielbiająca muzykę i grajaca na fortepianie. :). Pies gdzie został pokochany od pierwszej chwili, i wybaczano mu wszystko braki w wychowaniu - również to, że podbierał KAŻDE jedzenie na początku, zjadał wszystko, jak odkurzacz wciągał i długo nie mógł przytyć, :) Dracula miał gdzies swój watek na dogo, ale teraz nie znajdę :( już żadnych wątków swoich nie znajdę :(
-
Można zrobić dużo, ale sołtys jako reprezentant wsi raczej będzie po stronie owej pani. (już zresztą jej bronił w rozmowie ze mną jeszcze sprzed interwencji gdy dzwoniłam, a on nonsensy opowiadał, że niby pies stary to musi źle wyglądać, ale tak w ogóle to wszystko jest w porządku). Co do uprawnień gminy, to w każdej gminie jest ktoś kro reprezentuje sprawy rolnictwa czy środowiska. Standardowo to się tak załatwia: organizacja prozwierzęca mająca uprawnienia wzywa tego przedstawiciela a on lekarza weterynarii i w towarzystwie policji a miejscu jest sporządzany protokół z tego, co zastane. Oczywiście osoba kontrolowana może próbować nie chcieć wpuścić na swój teren, ale w sytuacji, gdy zachodzi podejrzenie zagrożenia życia czy zdrowia zwierząt, takie wejście może zostać dokonane bez nakazu sądowego w stanie tzw. wyższej konieczności. Ja się obawiam, czy ona np. nie przetrzymuje w jakiś koszmarnych warunkach innych zwierząt w domu czy w stajni.. To trzeba sprawdzić
-
no to moze to nie będzie zapalenie. Oby, bo to boli. Dziekuję, że złapiesz mocz (ja łapię chochlą zwykle :) Jak się go odkarmi, to zrobimy mu badania krwi. a w kupce były jakieś osobniki paskudne? ps. a tak w ogóle to Ci zazdroszczę Murko, że masz pod opieka tak cudownego psa :) chętnie bym takiego miała, no ale niestety.... czwórka dziadusiów to i tak dużo... nie mogę :( eh eh... Zresztą on jest za piękny w tradycyjnym ujęciu by być "w moim typie" :) i za młody :) ma zalewie 5 lat. na pewno znajdziemy mu rewelacyjny dom,
-
zmieniłam tylko jeden wyraz, żeby było: "piękne imię", które znaczy "Więc" . no i na pewno trzeba będzie zmienić "niebyt urodziwy" na przepiękny! Dodamy tytuł: uwolniony z beczki i z łańcucha odratowany z głodu, zachwycający piękny i duży pies gdy tylko moderator maupa4 doda posty na początku (czy raczej przepisze z postami pustymi) i będzie trochę miejsca w rezerwie, to dam Twój tekst na pierwszą, by się nie zagubił. Bardzo bardzo Ci dziękuję i wszystkim, którzy są na wątku, by pomóc, doradzić, wspierać, wyrażać swoje zainteresowanie losem psa itp., po prostu być z nami, z agat21 i ze mną, z murką, a zwłaszcza z Ergo. edytuję: ewkar on jest dużo młodzy 5 lat był w tej Jamnicy ma nie wiecej niż 6. :)
-
sądzę, że ma koszmarne zapalenie pęcherza... Mój Homer non stop sikał po wzięciu go ze schroniska. Dwa lata spania w wilgoci dało straszny efekt stanu zapalnego. Pomógl enroxil 50 mg zażywany przez 10 dni. Biorąc pod uwagę wagę Ergo, to pewnie ze cztery naraz tabletki - raz dziennie by musiał brać, Ale to już weta trzeba zapytać. w każdym razie mój Homiś przestał mieć te problemy po tym antybiotyku. Dobrze, że Ergo kocyki wygniótł przez noc. Pewnie się nauczy łóżeczka z czasem. :)
-
wcale nie zaśmiecasz kochana, a na wątek Ergo zapraszam Cię serdecznie, Nigdy nie uważałam, że na wątku mają być tylko ci, którzy są w stanie pomóc materialnie czy organizacyjnie psu będącemu tematem tego wątku. Istotna jest obecność, rady, zaciekawienie losem psa, wnoszenie na wątek swojego doświadczenia, uwag, pytań.
-
a jaki on duży? wagowo itd.. wielkości spaniela czy większy? Bardzo smutny ten opis...
-
Jeśli ktoś mógłby się tym zająć, widziałabym w tym sens, oczywiście w sytuacji gdy ów list miał charakter publiczny np., byłby na FB. Zawsze uważałam i nadal uważam, że to co niewłaściwe jako takie powinno być nazywane, może wówczas niektórzy by się zastanowili, co robią lub czego nie robią, a powinni. Prywatną korespondencję to się prowadzi z bliskimi :) a tak to szkoda czasu :)
-
Odnośnie kwestii sensowności czy nie rozpoczynania sprawy sądowej, która prawdopodobnie byłaby umorzona - jak większość nawet znacznie poważniejszych przestępstw z artykułów Ustawy o Ochronie zwierząt - przypuszczenie, że dojdzie do umorzenia nigdy nie powinno powstrzymywać przed jej rozpoczęciem, gdy ewidentnie łamane jest prawo i to tych najsłabszych, którzy sami się nie obronią - w tym przypadku tego biednego psa. Ale jest jeszcze jeden wzgląd oprócz motywacji, jaką jest (może i całkowicie utopijne niestety w naszym kraju) dążenie do sprawiedliwości i ładu moralnego. Chodzi o wzgląd praktyczny: zostaną przesłuchania, zeznania świadków, dokumentacja itd. dotycząca postępowania konkretnej osoby. W przypadku recydywy sąd już tak łagodny być nie musi. No i wspominany już tu na wątku dyskomfort osoby winnej, gdy jest wzywania na przesłuchania, musi stawiać się w sądzie itd. - to też należy wziąć pod uwagę jako czynnik mobilizujący, by sprawę wytoczyć, skoro wina jest ewidentna. Z pewnością, jeśli do sprawy sadowej dojdzie, będę się domagała zbadania pani pod względem jej poczytalności. Ona wymaga pomocy co najmniej psychologicznej, jeśli nie psychiatrycznej. Być może orzeczenie sądowo-lekarskie wystarczy, by miała zakaz posiadania zwierząt, skoro ma poważne i niebezpieczne w skutkach dla tych zwierzat zaburzenia.
-
Co do kwestii sprawy sądowej przeciwko eks-właścicielce.. porozumiem się z prawnikiem i bardzo możliwe, że postaram się, aby do niej doszło. Mar. gajko napisała, że przestępstwo, które popełniła właścicielka, jest ścigane z urzędu, i oczywiście ma rację, W sensie praktycznym jednak oznacza to w tym przypadku tylko to, że zgłaszając zawiadomienie o przestępstwie, nie ponoszę żadnych kosztów jak wpisowe itd., w przeciwieństwie do sytuacji, gdy wytaczam sprawę z powództwa cywilnego. Jednak, chcąc, by policja zajęła się sprawą złamania odpowiedniego artykułu Ustawy o ochronie zwierząt i skierowała ją na drogę sądową, muszę zrobić coś więcej niż dotychczas. To, iż powiadomiłam policję (już przez telefon) nie wystarczy, Nie sądzę, by na tym etapie nadali bieg sprawie. Uznali, ze ich rola się skończyła, gdy odpięłyśmy psa z łańcucha i opuściłyśmy posesję z pisemnym zrzeczeniem się prawa własności do psa przez eks-właścicielkę.
-
sleepingbyday Co do kwestii eks-właścicielki, ta kobieta ma zupełnie nieczynne sumienie i niewykształconą wrażliwość nie tylko dlatego, że wychowała ją dzika polska wieś, że żyje wśród ludzi, dla których bezwzględność wobec zwierząt jest odwieczną codziennością, w której nie widzą niczego niestosownego. Ona ma początki psychicznych zaburzeń. Jakieś nonsensy opowiadała przy mnie policjantom, że została popryskana gazem pieprzowym przez listonosza i odtąd jest bardzo chora, boli ją głowa.Rzekomo listonosz chciał spryskać jej psa, a przez pomyłkę spryskał ją. Twierdziła, że ma sprawę sądową w związku z tym. W ogóle ona ma taką manię prześladowczą, że wszyscy się na nią uwzięli. Spojrzeliśmy na siebie z policjantami porozumiewawczo, gdy opowiadała o tym gazie pieprzowym. Poicjant nawet zrezygnował z tłumaczenia jej, że gaz pieprzowy nie poczyni takich szkód trwałych na zdrowiu, choć zaczął o tym mówić... Sądzą, że jej się mieszają fakty z własnymi urojeniami.