Jump to content
Dogomania

Masza4

Members
  • Posts

    2758
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Masza4

  1. Niestety z braku czasu zaglądam bardzo rzadko, ale o Selo zawsze pamiętam :loveu:
  2. W końcu udało mi się zalogować. Koszmar co ostatnio działo się z dogo :shake: Taka prośba jeszcze odnośnie plakatu. Zmieńcie w tekście (do ludzi z Lublina) parę zdań nt. personelu itp. Napisane jest, że psa trzeba szybko wyciągać, bo nie ma odpowiedniego personelu do rehabilitacji nóżek. Trochę byłaby kicha gdyby plakat zobaczył szef lecznicy, albo inni lekarze tam pracujący. Podany jest po prostu numer telefonu wetki, która też tam pracuje. Dobrze by było gdyby nie miała przez nas nieprzyjemności. Wywieszę plakat na weterynarii.
  3. Coś pięknego!!! Jaki szczęśliwy pies :loveu: :loveu: :loveu: A pomyśleć że kiedyś nazywał się Kiler :mad: Wyprzytulaj go ode mnie!
  4. Ostatnio nie mogłam w ogóle połączyć się z dogo. Plakacik ok, ale obawiam się, że musisz go przysłać na maila, bo chyba coś nie tak z formatowaniem wyszlo. wyślij na [email]masza4@wp.pl[/email] jeśli możesz.
  5. Wypociłam coś takiego... Pod koniec października znaleziono młodego, ok. 1,5 rocznego psa, mixa ONka. Leżał w przydrożnym rowie, miał połamane łapy, był wyziębiony, odwodniony i wygłodzony. Na szczęście znalazła się osoba, która zabrała go stamtąd i otoczyła opieką w lubelskiej lecznicy weterynaryjnej. Pies przeszedł operację łap. Teraz trwa jego rehabilitacja. ONek jest bardzo grzeczny, pokorny i posłuszny. Boi się ludzi, ale uczy się im ufać, dziękuje za uratowanie życia. Jest wspaniały-na pewno byłby dobrym towarzyszem dzieci, ponieważ ma wyjątkowo łagodne usposobienie. W chwili obecnej piesek znajduje się w hotelu, niestety wymaga ciągłych ćwiczeń, a w hotelu nie ma odpowiedniego personelu. Jeśli nie będzie na bieżąco rehabilitowany, może dojść do zaniku mięśni w uszkodzonych łapach. Proszę o pomoc w poszukiwaniu dla niego domu! Wyłowisz stąd jakieś info odnośnie pieska? Zajmiesz się przesłaniem tekstu pidzej? Kontakt: tel. 608270469
  6. Plakaty to bardzo dobry pomysł, a namiary zawsze można podać telefoniczne-na wetkę lub na mnie :) W sumie może i u siebie na wecie bym wywiesiła...
  7. Nie, nie na Stefczyka. Wolałabym nie robić anty-reklamy lecznicy. Nie wiadomo kto może czytac to forum...A jest jakieś większe zainteresowanie psiakiem, że pytasz? :cool3:
  8. Może to co napiszę Was zaskoczy i wkurzy...Mnie też to irytuje, ale nie jestem pewna, czy weci wpuszczą na zaplecze-do hotelu kogoś, by rehabilitował psa. Ogólnie to super pomysł, żeby zebrać pare osób i zmieniać się, chodzić do kliniki i masować, stawiać psa. Ale tak jak wspominałam, sądzę, że nikt nie zostanie wpuszczony. Napiszę do wetki, powiem że jest taka propozycja. Może ona coś podpowie...
  9. Z człowiekiem oswojony jest, a tego wewnętrznego strachu pewnie nigdy się już nie pozbędzie. Za dużo w życiu przeszedł...Ale [B]tymczas to byłby dla niego [/B][B]ratunek[/B]. Pod warunkiem, że jego opiekun mógłby go rehabilitować.
  10. Wczoraj byłam w lecznicy. Niestety psiak nie wygląda zbyt dobrze. Jego łapy były nieźle pogruchotane i teraz, po operacji, w ogóle sam nie wstaje. Wetka podnosi go co jakiś czas, ćwiczy mu łapy, żeby mięśnie nie zanikły (chociaż i tak nie ma już ich dużej części..). Psiuńcio jest tak przestraszony, że gdy wetka próbuje go podnieść, od razu sika pod siebie. Jest bardzo pokorny, chyba wydaje mu się, że to jego wina, że tak leży i nie może się podnieść. Gdy go zobaczyłam po tej operacji strasznie ruszył mnie za serce. Jak widzi ludzi, kładzie się na lecach i prosi o głaskanie po brzusiu. Wygląda na to, że to człowiek mógł go tak załatwić, tzn. połamać mu łapy. Pies boi się ludzi, ale gdy zobaczy, że nikt nie chce zrobić mu krzywdy odwięcza się lizaniem po rękach i tym mądrym spojrzeniem w oczy. Potwornie mi go szkoda, bo ciągle leży i praktycznie jego stan wcale się nie poprawia, ze względu na zanik mięśni przy nieużywaniu kończyn. To trochę błędne koło- wetka sama nie daje rady go rehabilitować, bo pracuje w lecznicy tylko 3 dni. Inni lekarze stwierdzili, że nie będą go ćwiczyć, bo to pies wetki. Kobieta przyjeżdża codziennie, żeby chociaż pół godziny z nim pobyć. Pani, która zasponsorowała operację i pobyt w hotelu nawet nie chce widzieć biedaka, bo nie jest w stanie patrzeć na takie nieszczęście...Ogólnie kiepsko to wszystko wygląda...:-(
  11. Wetka, która przywiozła psa do lecznicy zrobiła tylko te zdjęcia. Najwyżej napiszę jej żeby dorobiła jeszcze parę. Wydaje mi się, że kontakt trzeba podać na nią. Piesek nie ma imienia, więc ogłaszam konkurs :cool3: wiek to ok. 2 lata. To mix ONka raczej
  12. Podnoszę Bidula :-( Cały czas czekam na maila zwrotnego z forum ONków...
  13. Strasznie mi przykro. Tęczowy Most na pewno istnieje! Tyle psich istnień już tam sobie mieszka... (*) Daliście Łacie najlepszy dom jaki mogła dostać, chociaż 1,5 roku żyła godnie, otoczona miłością.
  14. Śliczne bannerki :multi: Dziękujemy z psiakiem za nie :loveu: Mam tylko mały problem, bo nie umiem wstawić ich do podpisu...:oops: Wrzucajcie banner w podpis, może ktoś naszego ONka zobaczy!
  15. [quote name='Madzik93']Jak moge pomóc. Jeśli chcecie moge porobic bannerki.[/QUOTE] Bannerki byłyby super :oops:
  16. Dzwoniłam ostatnio do właścicielki ślicznej Pusi :) Podobno nowotwór cudem się wchłonął! Sunia jest prawie zdrowa, tyle tylko, że bardzo grubiutka, bo długo nie mogła poruszać się gdzie indziej jak tylko na sio. Zdjęcia Pusi zamieszczone są na tej stronie :loveu: [url]http://cdj.krystian-nowak.poznan.pl/pieski/[/url] :loveu: :loveu: :loveu:
  17. W sumie na 'owczarek' możnaby go wrzucić, bo z Onka to on sporo ma :cool3: Zajmę się tym w najbliższych dniach, dziś nie dam już rady. Śliczny jest, prawda?
  18. Od tamtego telefonu więcej info nie dostałam, więc adopcja pewnie się udała. Skoro ktoś nie może wykonać nawet 1 telefonu żeby powiedzieć co i jak z psem, to ja też nie będę naskakiwać. Miejmy nadzieję, że wszystko poszło dobrze. Wiele wskazywało na to, że Mimo zostanie u tych ludzi. :multi:
  19. Znajoma wetka jadąc trasą Wrocław-Wieluń zatrzymała auto obok leżącego w rowie psa. To co zobaczyła było przerażające! Młody, około 2-letni owczarkowaty psiak leżał jak wyrzucony śmieć! Nie poruszał się, był zimny, przerażony i bardzo obolały. Do tego cały ubabrany w błocie. Był ranny- nie potrafił stanąć na nogi… Wetka zapakowała go w auto i 4 godziny wiozła do lecznicy w Lublinie, gdzie zrobiono mu RTG. Psiak ma złamane obie lewe łapy. W dniu gdy został znaleziony był bardzo odwodniony i przemarznięty. W rowie prawdopodobnie leżał jakieś 3-4 dni… Na szczęście znalazła się pani-klientka lecznicy, która chce pokryć koszty operacji, utrzymania psa w hotelu i wszelkich zabiegów pielęgnacyjnych. Pies jest bardzo sympatyczny. Mimo ogromnego bólu, cierpliwie znosi prześwietlenia i zastrzyki. Ma łagodne usposobienie, uwielbia ludzi, akceptuje koty, wydaje się, że dziękuje za uratowanie życie-ma takie mądre oczy. Jest naprawdę cudowny! Miał w sobie bardzo silną wolę życia, będzie wspaniałym, szczęśliwym psem, potrzebny jest tylko dom dla niego! Pomóżcie!!! [URL="http://img221.imageshack.us/my.php?image=on4df0.jpg"][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/8486/on4df0.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img221.imageshack.us/my.php?image=on3ii1.jpg"][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/7425/on3ii1.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img221.imageshack.us/my.php?image=on2mq1.jpg"][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/994/on2mq1.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img221.imageshack.us/my.php?image=on1qv2.jpg"][IMG]http://img221.imageshack.us/img221/5896/on1qv2.th.jpg[/IMG][/URL]
  20. nic jak do tej pory nie wiem...jeśli pani Mimo zadzwoni, zaraz napiszę. sama czekam z niecierpliwością...
  21. dzwoniłam do tymczasowej opiekunki Mimo i pojechała dziś do W-wy na spotkanie z przyszłym właścicielem psiaka. Mieli spotkać się w połowie drodze. Zostanę zawiadomiona o tym czy Mimo pojechał na Pomorze, ale sądzę, że wszystko będzie okej, trzymajcie kciuki!!!! :multi:
  22. asia-s bardzo dziękuję :loveu: :loveu: :loveu: namiary na panią Mimo podam Ci na pw :)
  23. Dziękujemy serdecznie za życzenia na rocznicę naszej Wanduli :loveu: Niestety widać po Babci, że się starzeje. Dziś przestraszyliśmy się, bo nie mogliśmy jej dobudzić. Wstała po dwóch godzinach, przy czym byliśmy już na parterze, ona na drugim piętrze, a nigdy przecież nie zostaje sama, bo nas pilnuje...Jest zmęczona. Teraz wychodzi z niej to co kiedyś przeszła. Jednak nie poddajemy się. Jemy leki nasercowe, biegamy za piłką, śpimy wszyscy razem niczym szprotki :roll: Kochamy tega psa jak nie wiem co! Jakie to szczęście, że rok temu nie dojechała do hotelu pod W-wę. Że nie trafiła do adopcji gdzies daleko od nas. Gdyby tak było, nigdy nie znaleźlibyśmy tak oddanego przyjaciela. To wspaniała istotka, mam nadzieję, że pobędzie z nami jeszcze dłuuugo dłuuugo :loveu:
×
×
  • Create New...