-
Posts
4557 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Monia70
-
Oskarinku , co porabiacie za TM? Wesoło wam tam? Dzis ładny dzień więc mam nadzieję , że wyganiacie się z Melcia . Myzianka i pieszczoszki. Do zaobaczenia kochany :loveu:
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
Monia70 replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
MELUŚ Nasze szałaputy ganiają po podwórku jak szalone, Dzekus moze troche wolniej ze wzgledu na swa maleńka ;) niepełnosprawność ale Korinek daje do wiwatu.Nie przepusci nikomu kto przechodzi kolo bramki.Obojetne czy człek czy pies.Tosia z Malinka wtórują mu przy tym zajadle :shake: .Tosia to nawet nauczyła się szczekac. Ja wiem kochanie , ze Ty ty widzisz (choć moze masz ciekawsze zajecia??), ze jestes z nami w kazdej chwili naszego zycia.Nie moze zresztą być inaczej. Kocham Cie aniołku :loveu: Polizaj po uszku Oskarinka -
Tyle dni cisza u Karmelka? A coście z nim zrobili????:mad: Dawać tu szybko nowe wiadomosci jak postępy wychowawcze i miłosne i przyjacielskie z Pysia ????
-
Kraków - Kochana Pigwunia za TM :-(
Monia70 replied to .Ania.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak pieknie czyta się dobre wieści :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: -
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
Monia70 replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jakoś sobie.... nie radzę :-( Trudno mi z tym wszystkim żyć. Czasem przychodzi taka okropna tęsknota i nijak nie mozna nad nia zapanować .Łzy rozrywają duszę i serce i nie ma ratunku dla skołatanych mysli. Tyle smutku dokoła............ -
Ja też zapewniałam swoja Melę , że po operacji wszystko bedzie dobrze:-( I tez niestety nie było.Wiem jak to strasznie boli, jak okrutna jest tęsknota i bezsilność:placz: . Jestem z Tobą i bardzo mi przykro. Reksiuniu , to dla Ciebie słonko [*] [*] [*] [*] [*] Biegaj szczęsliwy i zdrowy razem z naszymi piekami po bezkresnych łąkach Teczowego Mostu
-
Suzik i Dianka - splonely zywcem - bestialstwo ! ! !
Monia70 replied to zuziaM's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Boszee :placz: :placz: Jak można coś takiego zrobic!!!!!!Nawet nie mam słów na wyrażenie złości i bezsilności.Nawet zwykłe %$#@&^%%$# nie oddają tego co czuję :diabloti: Bardzo, bardzo współczuję. Dla psiakczków -
Trudno wymieniać...... Dla was skarby najdrozesze , choc niektóre nieznane to i tak przekochane(choć w naszeych myslach) [SIZE=5] [*] [*] [*] [*] [*][/SIZE]
-
łoj Owieczko, owieczko :roll: To lizanie to jest dziesiątki albo i wiecej razy dziennie.Nie ma chwili , żeby Malinka przeszła bez lizania .Chlapie tym jęzorkiem na prawo i lewo.Nie można się do niej przytulić , pogłaskać , podroczyć sie bez jej lizania .Jej język jest w ciagłym ruchu i to do wszystkich domowników. Podporządkowana to ona jest ale czy mnie :razz: ??? Raczej temu mokremu wilgotnemu pozostającemu w nieustannym ruchu języku:eviltong: POzdrawiam wszystkich wielbicieli psich języków (w nadmiarze);) ;) ;)
-
Tak , każdy ma swój sposób i czasem te sposoby mozna połączyć:lol: Ale moze ktos mi tu poradzi (bo z tym tylko nie moge sobie jak dotąd poradzic) jka oduczyc Malinke .....lizania.Maupa nie odpuści , za kazdym razem mlaśnięcie jezykiem a ten ma wyjatkowo ....mokry:cool3: Wiem, ze to nie na temat Karmelka ale , ze Karmelek podobny do innej mojej suni Tosi to sobie troszke pozwoliłam zapytac? czekamy na wiadomości od Karmelka i Pysiulki
-
Boziu, popłakałam się ze szczęścia :placz: Tak jakoś lżej na sercu sie zrobiło , ze ta mała mordeczka może wyjść już "sama" na spacer:loveu: Ulv, nie przejmuj się sąsiadami.Ja też jestem stuknieta , ze męczę 13 letniego jamniorka (po 2 paraliżach) zamiast go uspić:angryy: :angryy: . KrAksuniu , nie przemęczaj jednak Madzi , bo na zdrówku całkiem podupadniue i kto Ci zapewni rozrywki na dworze??????? Buziaczki dla wszystkich dziewczynek a cicia REbelia ma wybaczone:oops:
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Monia70 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Tak, pożarł ich wyszstkich .Nawet kości się nie ostały :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: -
Karmelek jest piekny i taki grzeczny i taki pojetny:loveu: :loveu: :loveu: wyrosnie na mądrego mężczyznę:lol: Ale cos Pysiulki , tolerancyjnej babki na zdjeciach nie widać :roll: . A jeśli chodzi o karmeinie moich psiaków , to miski z jedzinkiem stawiam równoczesnie.4 miski na raz dla 4 psiaków , nie ma zgrzytów .Nigdy nie było. A mówiłam, że Tosi daje jako pierwszej jakies smakołyki lub kostkę , i też jest wszytsko oki. Myzianka dla wiosennej gromadki ;)
-
Jakże smutno:-( [*] [*] [*] [*] [*] Biegaj Kropeczko po pieknych łąkach TM.Na pewno spotkałaś juz swoich przyjaciól i poznałas nowych.Tam jestes wolna od bólu.
-
Ronja , będzie dobrze czuje to po kościach :lol: Sama widzisz jakie poprawy juz widzisz a mozna je zaledwie zaobserwować w godzinach .Musicie dać sobie po prostu i czasu , zeby każde z was i piesków mogło ten świat jakoś sobie ułozyć i upożadkować. U mnie , kiedy myslałam ze juz jest ok, Tosia wpadła w stan deresyjno-obrażalski.I mówie tu jak najbardziej poważnie.Myślałam - załamka ale jak ktos mi powiedział myślami Tosi , jak juz zapene uzmysłowiła sobie, ze Malina zostaje na zawsze było , Boże co Ona(czyli ja) za babę(Malinkę) przyprowadziła mi na stałe do domu???????Co robic????? Pokaże jej moją niechęć i się obrażę, może ją(Malnkę ) pogoni??? Ale jak po wielu nocnych rozmowach doszłysmy z Tosia do kompromisu , ze Malinka zostaje ale nie będzie spac w łóżu powoli zaczęła sie rodzić miedzy nimi koleżeńskość , zaufanie , przyjaźń.Teraz Malinka nie zje swojego jedzenia przed Tosia a i najpierw wylizuje Tosi miske. Taki świat! Ale cóż byłby wart , bez naszych psiaków:loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
-
Kraków - Kochana Pigwunia za TM :-(
Monia70 replied to .Ania.'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak miło u was i pieknie :loveu: Trzymam , ciagle trzymam za Pigwunie i za sunieczkę. ja kiedys tez byłam swiadkiem , jak na moich oczach szybko jadacy jeep potracił pieska.I tez sie nie zatrzymał.Do tej pory pamietam moja rozpacz i nerwy i bezsilność na tego drania( jak sie później okazało jeepem jechała pani lekarz medycyny:angryy: ). Wzięłam pieska na rece przytuliłam swoja mokrą od płaczu twarz w jego mokre od deszczu i krwi futerko i zaczęłam rozgladać się za właścicielami.Na szczęście byli.Mieszkali w bloku , tuz przy ulicy.Z tym psiakiem skonczyło sie na złamanej miednicy, gipsie .Teraz to najlepszy przyjaciel mojej Tosi. Jeszcze raz myzianka dla Pigwuni :loveu: