Witajcie wszystkie dobre serduszka .No mam problem z ta malą "jedzunią", ktora jets tak bardzo spragniona milosci, ale mysle ze sama i z Wasza pomoca za jakis(mam nadzieje , ze krotki czas)bedzie ok.Powtarzam Malinie, zeby sie nie bala, ze ma tu swoj dom, nasza milosc,tylko musi byc grzeczna.Mam nadzieje , ze rozumie.
Powiem jeszcze , ze te gryzienia , nie byly do krwi, byly to raczej klapniecia(ale dosc mocne) zebami , tak zeby przytrzymac, dac cos znac.
Ja tą psineczke naprawde rozumiem.Z jednej strony ogromna potrzeba domu a z drugiej mimo wszystko zachowania nabyte , byla jednak przez 2 lata wzupelnie innych warunkach, mimo ze tez dotykana i glaskana , byla chyba jadna z kilkudziesieciu psinek.Jesli tak nie jest to niech cudowne dziweczyny z Sycyna wyprowadza mnie zbledu??? Bo juz sama nie wiem co myslec.Tu jest jedna z 2 suniek.I jest troche inaczej.