Jump to content
Dogomania

jambi

Members
  • Posts

    4744
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jambi

  1. [quote name='malawaszka']a jak napisałam o transporcie na śląsk to jeszcze myślałam o tym, żeby ją dać do Ulki tam gdzie Totek jest :P domownicy o dziwo całkiem w porządku - Luna pojechała ze mną do Katowic po małą, powąchała w samochodzie, burknęła pod nosem i położyła się na przednim siedzeniu :lol: teraz jest ok tylko coś tam burczy jak mała (ciągle bezimienna :mdleje: )[/COLOR] podejdzie za blisko Lunkowej kanapy :lol: ale jest ok, tylko znowu Luncik ma przesrane bo ona głucha (albo głuchawa) jest i nie słyszy ostrzeżeń :roll: tak jak Sonia[/QUOTE] ha, a ja byłam pewna od początku, że jedzie do Cię... bardzo bym się zdziwiła jakby gdyby nie... czy owa "Lunkowa kanapa" to jest to co w tle za małą??? mówisz bezimienna... :hmmmm: no to trzeba cos wymyślić, ale równie arystokratycznego jak Bolo... wszak ona również z Królewskiej rodziny... skoro był Książe Bolesław to jest Królowa...?
  2. no i co? mozna uchylić rąbka tajemnicy???
  3. [quote name='malawaszka']HA! mam jeszcze kilka innych stron :evil_lol: [/QUOTE] taaak, właśnie widzę :roll:... jesteś asertywna, masz niezłomny charakter, myślisz racjonalnie... [quote name='malawaszka'] ale jakoś tak samo wyszło... przez to zdjęcie głównie... [/QUOTE] ... ale w sumie to ja Ci się nie dziwię! (wiedziałam, jak napisałas o transporcie na Śląsk :eviltong:) damska wersja Bolesława! zrobisz z niej Królową! :loveu: a jak zareagowali domownicy? zwłaszcza Laluna?
  4. [quote name='Saththa']Witamy witamy :) Może wykażę się ignorancją... ale... któż to "brie"? :oops: [/QUOTE] Briard - Owczarek z Brie - takie podobne troche, wielkie i kudłate a uszy ma ciete i stoja na głowie jak korona - dość charakterystyczna; ale czarny briard z nieciętymi uchami wygląda niestrzyżony bardzo kudłaty sznaucer ;) [quote name='Saththa'] Jak już wspominałam jest po kastracji która to w tej chwili sen mi z oczu spędza :( Ciągle coś. Jak nie wiecznie wizyta u weta bo (tak może panikuję, ale skąd ja mam wiedzieć jak to wyglądać powinno?) zaczerwienienie, ciepło i wogule "jajka" jak talerze wielkie( stan zapalny się wkrada)To wczoraj byliśmy i się okazało, że krwiaczek się zrobił :-( i Zainwestowałam w tabletki uspokajające dla psa. Chociaż i mi by się przydały. Futro nie wybiegane = conan niszczyciel transformacja :cry:[/QUOTE] OO to niedobrze! niechybnie stan zapalny! Aron już w 2 dni po kastracji był na Polach Mokotowskich, a po kolejnych 2-3 (nie pamiętam juz dokłądnie) już biegał Sznaucer niewybiegany to sznaucer straszliwy... pies - demolka, upierdliwiec :diabloti: wiem cos o tym...
  5. [quote name='eria']2243 - kawał życia mojego i moich psów zapisany ... A dzisiaj jak bumerang wróciły wszelkie wspomnienia Kreosiowe. Był w klinice olbrzymek, 12-letni staruszek. Miał identycznie partacko obcięte uszy i ogon. Też taki był nieduży, charakter jak mój łoś - siła spokoju "róbcie ze mną co chcecie byle pańcia blisko":loveu: Co go różniło od Kreona to ,że mocno posiwiałą miał brodę i grzywkę:lol:. Chory bidulek :-( jakieś nowotworowe zmiany na tylnej nodze ... Ale jego pani wie,że on ma ogromną wolę życia i z różnych problemów już się wykaraskał...[/QUOTE] łzy mi popłynęły po policzkach... 12-letni staruszek, z ogromną wolą życia i z różnych problemów się wykaraskał.... jak Mój Ronio....
  6. [quote name='malawaszka']hahahahah opowieść z domkiem RULEZ :roflt: hahaha bosska kocham Arona! [B][COLOR=blue]żałuj, że nie widziałaś z jak stoickim spokojem on szedł do pokoju z tym domkiem w zębach i równie obojętnie wrócił na balkon.... nas wszystkich zatkało na jakieś pół minuty[/COLOR][/B] :lol: aaa nr 4 już słyszałam bleeeeeee wolę kupy haha [B][COLOR=blue]no słyszałaś, nawet teraz pamiętam Twoją reakcję...[/COLOR][/B] nr 5 - wow! szacun dla szczyla :klacz: wykombinował nieźle [B][COLOR=blue]... nie podzielił się...[/COLOR][/B] :diabloti: [/QUOTE] [quote name='Fides79'] nie pozwoli, żeby jego kochana Pani musiała oglądać jak jacyś osobnicy w miejscu publicznym spożywają alkohol, zadziałał bardzo prewencyjnie i należą mu się brawa za szerzenie profilaktyki uzależnień [/QUOTE] [COLOR=black]ee ja wiem? myślisz, że to zajście oduczyło ich od biesiadowania pod chmurką? ja myślę, że zaczęli raczej bardziej pilnować zagrychy i nie wołali juz psów... ale na szczęście długo go nie gonili (mnie chyba wogóle nie zauważyli :evil_lol:), darli się tylko długo "wracaj kundlu!" itp.[/COLOR] [quote name='ludwa']mój w parku siadywał przed jedzącymi coś spacerowiczami i zawsze coś wyżebrał:) Bardzo ładnie to robił. Jak wiadomo również, podobno psy dzielą się na te tarzające się w różnych rzeczach i te spożywające owe wpaniałości. Potwierdzam to w całej rozciągłości tematu. Poprzedni się tarzał, obecne spożywają;) Nie wiem co gorsze. [/QUOTE] no widzisz, moje nie żebrzą... za to kradną...nie wiem co gorsze, chociaż, muszę przyznać, że taka kradzież zdarzyła się Aronowi tylko jeden jedyny raz. Balbina za to nie rąbnęła nigdy nic .. jak do tej pory :cool3:, ale Mała Żmija kiedyś w nocy zdołała opierniczyć całą miseczkę czekoladek, wieczorem jeszcze były a rano już nie... wiadomo, że Żmija bo Aron by czegoś takiego w życiu nie zrobił, a Balbina po stole chodzić nie umie :eviltong:, a poza tym, Mia rano odmówiła spożycia śniadania a bambol miała jak ciężarna... co do tarzania czy tez konsumowania - tarzają się wszyscy, konsumują też choć rzadko... Balbina na przykład konsumuje tylko jeden ... rodzaj... dlatego też należy na nią uważać na łąkach gdzie pasą się krówki :eviltong:, pozatym wszyscy reaguja na komendę "wypluj to!" [quote name='ludwa']No...ja nie wiem czy owi spożywający podzieliliby zdanie o profilaktyce. Na pewno za to oskarżyliby o kradzież. A to już jest karalne;) i co wtedy? Jambi by musiała paczki słąć za kratki;)[/QUOTE] ale on był wtedy nieletni!! najwyżej dostał by kuratora ;) [quote name='eria']Foxi tak do 7 roku życia była tylko pochłaniaczem... A teraz już dwa w jednym:angryy:,choć robi to dość okazjonalnie całe szczęście. Za to czarny raz poszedł do 'marketu' bo mu Foxi pokazała i raz spróbował, więcej tego nie zrobił:loveu:[/QUOTE] no widzisz, dziewczynka dojrzała, gust jej się zmienił :lol:... a Kreon - mąąądry psiak! :loveu: [quote name='zerduszko']Kogoś mi on w tego rodzaju samodzielności przypomina :mad:Ino raz mu się zdarzyło? :razz:[/QUOTE] mówisz o kradzieży? z ręką na sercu - ino raz! :p a wogóle - Witaj!!! Ułaskawili Cię??? [quote name='Saththa'] Tazz "tylko" je. Za to wszystko co mu w zęby wpadnie. [/QUOTE] [B][COLOR=red]dam Ci radę: MUSISZ nauczyć go, że nie wolno! Aron kiedyś zjadł coś co mu w zęby wpadło... pisałam o tym, mało go wtedy nie straciłam...[/COLOR][/B] [quote name='Saththa'] To jak będzie z tym włosiem i strzyżeniem?? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [/QUOTE] Bedzie! musze tylko wene złapać ;)
  7. [quote name='Paula03'] Nie chciałabym, żeby Kati wytarzała się w zwłokach psa, raczej jest to niemożliwe z racji, że ona nie umie się tarzać :D[/QUOTE] nie bądź tego taka pewna :razz: wszak jak mawia malawaszka - w każdym dżemie wilk :diabloti:
  8. i co? i co? i jak? i jak? noooo....:razz:
  9. [quote name='malawaszka']no własnie kot nie ma doświadczeń z psem - mam nadzieję, ze uda się w tym tyg jakoś może sprawdzić jak reaguje na psy[/QUOTE] jeśli kot nie ma żadnych doświadczeń - mam na myśli ani tych dobrych ani tych złych - to nie powinno być problemu :) trzymam kciuki :kciuki:
  10. [quote name='Fides79']przeczytałam opowieść nr 3 przypomina mi historyjkę M@da, o "wychowywaniu" kota Kamyka przez Lumpa :lol: czy Balbina wyszła z tego zdarzenia bez szwanku ?? [/QUOTE] ha! bo [EMAIL="M@d"]M@d[/EMAIL] ma też olbrzyma - widać, one mają to we krwi :lol: a Balbinie nic sie nie stało - była wszak w domku, a domek porządny, mieciutki, z gąbki :evil_lol: po "zajściu" co prawda wyszła z domku i się otrzepała, ale może zwyczajnie się obudziła? ;) [quote name='Fides79'] a opowieść 4 zmroziła mnie totalnie :-o w pierwszej chwili myślałam,że Aron wytarzał, się w odchodach, ale profanacja zwłok to już przegięcie:nono:, niezły z niego agent :gent:[/QUOTE] phi - "odchody" to mały pikuś! Aron ma na koncie również kilkutniowe resztki rybne, który jakiś wędkarz był uprzejmy pozostawić nad wodą po oprawianiu ryb... gdy ja stałam nad wodą podziwiając widok Zatoki Puckiej, mój pies za drzewem zabawiał się w ichtiologa, poznając dogłebnie anatomię ryby... wracając z nim do domu, musiałam jechać z otwartymi wszystkimi szybami i głową wystawiona za okno... ale to i tak było nic w porównaniu do tych zwłok... i tak jak napisałam - sam akt profanacji nie zrobił na nim większego wrażenia... no chyba, że w ten sposób oddawał mu cześć...
  11. Nadszedł czas na ostatnią historyjkę , oczekiwaną przez Fides i Middledream a zainspirowana przez weszkę ;) [B][U][COLOR=darkorchid]Numer numer 5: Sam potrafię o siebie zadbać.[/COLOR][/U][/B] Kiedy Aron był jeszcze małym sznaucerem, czasem chodziłam z nim w ramach odróżnienia nie na Pola Mokotowskie, lecz na pobliską Królikarnię - również miejsce spacerowe, lecz znacznie mniejsze niż Pola. Są tam 3 ogromne, owalne stawy i sieć alejek spacerowych. Owego dnia, gdy miało miejsce to zdarzenie byłam tam jednakże ostatni raz... Aron miał wówczas około 7 - 8 miesięcy, rzecz jasna więć że było to jeszcze przed Balbiną i Mią. Spacerowaliśmy sobie alejkami, korzystając z resztek słonecznej pogody, Aron szalał w zeschniętych liściach, biegał za patykami, a ja ćwiczyłam przy okazji przywoływanie go, co z resztą całkiem nieźle mu wychodziło. Moje zadowolenie rosło coraz bardziej, ze szczęściem w sercu obserwowałam mojego "Mądrego Psa", jak pięknie, bez opieszałości przybiega "do nogi". Moje szczęście i duma wzrosły jeszcze bardziej, gdy przechodziliśmy obok ławeczki, na której grupka mężczyzn urządziła sobie suto zakrapiany piknik, cmokali i wołali mojego psa a on grzecznie kroczył u mojego boku. Kątem oka obserwowałam rozbawione towarzystwo, które oprócz napojów wyskokowych zgromadziło na ławeczce również porządną zagrychę, w postaci wielkiego pieczonego kurczaka i ogóreczków małosolnych. Aron przeszedł obok nich całkowicie obojętnie, obrzuciwszy ich raptem jednym spojrzeniem. Pochwaliłam mojego doskonałego psa i poszliśmy dalej. Gdy byliśmy dokładnie po przeciwnej stronie stawu, mój pies nagle przystanął, wykonał błyskawiczny obrót i... poleeciaaał! Wołałam, krzyczałam - nic! ogłuchł kompletnie! zastanawiałam się - co tez on mógł tam zobaczyć, lub usłyszeć? gdzie on leci?! i nagle zobaczyłam go po przeciwnej stronie stawu jak dobiega do ławki gdzie zasiadywało piknikujące towarzystwo. Zaczęłam zawracać, żeby go stamtąd zabrać, ale nagle zobaczyłam, że mój pies odskakuje i pędzi spowrotem, a za nim wrzeszcząc leci trzech facetów. Bardziej niż zobaczyłam, domyśliłam się skąd ten nagły rejwach i... zwiałam jako i mój pies :oops: wiadomo, że biegłam wolniej, więc wkrótce mnie dogonił dzierżąc w pysku ... pieczonego kurczaka... I niech mi ktoś powie, że pies nie myśli i nie potrafi byc samodzielny! [I]koniec[/I]
  12. [quote name='Fides79'] ale i tak patrzą podejrzliwie, gdy widzą, że się niekiedy uśmiecham do monitora :lol::razz:[/QUOTE] no moi już przywykli... :roflt: [quote name='ludwa']No to pozazdrościć Ci mogę jedynie, że chłopak wychowania nieco posiada;) [/QUOTE] "wychowania nieco posiada" mówisz... taaak, no to czas na opowieść numer 5 :p
  13. [COLOR=darkorchid][U][B]Numer numer 4: Nie wszystko złoto co się świeci... będzie obrzydliwie...[/B][/U][/COLOR] Moje psy należą do w miarę przyzwoicie wychowanych zwierząt, o czym dobrze wiedzą moi znajomi, z tego też względu niejednokrotnie jesteśmy zapraszani razem z nimi. Tak było i tym razem. W pewien wiosenny dzień, wybrałam się z moją Matką Rodzicielką do znajomej mieszkającej na Tarchominie, w towarzystwie psów. Jako, że pogoda była piękna, zostawiłam "starsze Panie" pogrążone w rozmowie, a sama poszłam z psami na spacerek na pobliskie Wały (niedaleko jest rzeka Wisła). Pogoda była naprawdę nastrajająca, spacerowiczów mało, szliśmy więc sobie spokojnie, kontemplując okolicę. Spokojnie, to znaczy - ja szłam spokojnie, psy urządzały sobie galopady po wałach. Szliśmy więc tak sobie w kierunku rzeki, psy z rozwianymi grzywami, ja z uśmiechem na ustach, zapowiadał się bardzo miły spacer. W pewnym momencie zobaczyłam jak Aron śmiga z górki a u jej podnóża pada rzutem przez bark i zaczyna się tarzać. Pomyślałam sobie z rozczuleniem, że piesio poczuł świeżą trawkę, niech się tarza misiulek! zima była długa, piesiowi brakowało świeżej trawki... moje słoneczko :loveu: patrzyłam i patrzyłam a ten szeroki uśmiech nie schodził z mojej twarzy... , w końcu zaczęłam się powoli zastanawiać, co też on się tak tarza? i ... zaraz... w czymże on? co to... piasek? no to napewno nie trawa... żółte jakieś... ale czemuż on się tak tarza bez opamiętania?! przyspieszyłam kroku i zanim jeszcze dobrze przyjrzałam się dotarł do mnie zapach.... [IMG]http://manu.dogomania.pl/emot/wariat.gif[/IMG] ... wydarłam się jak kibic na meczu, co spowodowało nagłą przerwę w poczynaniach mojego psa i czym prędzej przybiegł do mnie. Im bliżej był tym mniej pragnęłam żeby do mnie przyszedł. Kazałam cholerze usiąść a sama podeszłam bliżej, w celu sprawdzenia obiektu zainteresowania mojego psa, przeczucia miałam jak najgorsze... niestety właściwe. Oczom moim ukazał się makabryczny widok rozkładających się zwłok psa, którego pochowano zapewne zdecydowanie za płytko, a Wisła, przy wiosennych roztopach odkryła je... Co się stało, to się nie odstanie, ten akt zbeszczeszczenia zwłok, najwyraźniej nie zrobił wrażenia na moim psie, za to prezentował sobą widok niezwykle osobliwy... cały grzbiet miał oblepiony jakąś substancją, śmierdział przy tym niemożliwie! i ja z takim psem miałam wrócić do znajomych ?! ... coś trzeba było zrobić, zaciągnęłam więc paskudnika nad rzeke i próbowałam choć trochę zmyć z niego efekty tarzania. Byłam przy tym pewna, że oboje przypłacimy to co najmniej przeziębieniem, woda w Wiśle była naprawdę zimna...:shake: niestety, zimna woda chyba niedobrze działa na takie...ee...substancje, z braku lepszego wyjścia postanowiłam więc wrócić do znajomych, uprzedzając ich jednak przez komórkę, żeby przygotowali mi wejście do łazienki bo będę prać psa. Odmówiłam kategorycznie powiedzenia "o co chodzi" z obawy przed tym, że nie wpuszczą mnie do mieszkania wogóle. W drodze powrotnej starałam się schodzić z drogi gdy tylko widziałam ludzi, Ci z nich, którzy nieszczęśliwie pojawili się od nawietrznej, czym prędzej odwracali się od nas ze wstrętem wypowiadając przy tym jakies teksty o menelstwie, trupach, zarazie ... W końcu dotarłam do mieszkania znajomych, psa skierowałam do wanny a od gospodyni zażadałam kolejno dostarczenia: szamponu, płynu do naczyń usuwającego tłuszcz, a na końcu proszku do prania... stwierdziłam, że trudno, Aron zapewne parchów dostanie, ale ja zdecydowanie wolę zapach proszku OMO niż........ zeszło... po godzinie prania... w myślach gratulowałam sobie, że zdołałam go ostrzyc zaledwie tydzień wczesniej. Strach pomyśleć, jakie byłyby efekty, gdyby on to tarzanie odstawił w zimowej szacie...:mdleje:
  14. [quote name='furciaczek']Wasiu rzuc nr konta, wplace dla niej pare groszy....i zapamietaj raz na zawsze...do olbrzymow sznupiastych masz mnie wolac!!:mad:[/QUOTE] fur, ja tak nieśmiało pozwolę się wtrącić - wczoraj wysłałam Ci zaproszenie na bazarek właśnie na Birmę :p
  15. zgodnie z obietnicą - ciąg dalszy opowieści o największych numerach mojego psa :p na podstawie dwóch wcześniejszych mozna by pomyśleć, że mój pies należy do typów bardzo "ekstremalnych", a do tego bezgranicznie posłusznych; poniższe historyjki natomiast jasno wykażą, że jest to typ bezwzględny, kombinator i ... będzie wesoło, ale i obrzydliwie :evil_lol: [COLOR=darkorchid][U][B]Numer numer 3: Wszystko ma swoje granice.[/B][/U][/COLOR] Gdy Balbina trafiła do naszego domu, Aron miał już prawie 2 lata, był dorosłym psem, silnym, z poczuciem własnej wartości i jedynym psem w rodzinie. Nie od razu zapałał więc miłością do tego nowego stworzenia, które w pewien kwietniowy poranek wtargnęło w jego życie. Stworzenie obwąchał, acz odnosił się do tegoż z wyraźną dezaprobatą, przy każdej próbie kontaktu ze strony rzeczonej ukazując piękny garnitur białych zębów i wydając z siebie krótkie acz treściwe "wark". Nie spotykało się to jednak z aprobatą reszty rodziny, zatem Aron nauczył się okazywać niechęć Balbinie stając tyłem do nas i bezgłośnie unosząc tylko górną wargę, po tym że coś takiego zaszło można było się zorientowac jedynie z reakcji Balbiny... rodzące się pomiędzy nimi uczucie wymagało czasu :razz: Po kilku dniach jednak, Aron najwyraźniej doszedł do wniosku, że to już chyba tak zostanie i zapszestał swoich technik zastraszających, od czasu do czasu okazując nawet "nowej" pewne zainteresowanie. Z czasem zaczęli nawet razem się bawić, wymieniać smakołykami. Balbina miała posłanko w kształcie budki, mogła się tam schować, tam też znosiła ukradzione Aronowi kości, wystawiając tylko pyszczek, żeby w razie czego bronić "swego" :cool3: Pewnego dnia a było to już w kilka tygodni po pojawieniu się Balbiny, gdy zwierzaki żyły we względnej komitywie, całą rodziną zasiedliśmy na świeżo wyremontowanym balkonie, gdzie przy stoliczku zajadaliśmy ciasto popijając herbatką. Aron oglądał świat ze swojego stałego miejsca na balkonie, Kot Michał wylegiwał się na parapecie, pomyślałam więc, że do pełni sielanki i w myśl zasady "jak wszyscy to wszyscy" przyniosę na balkon budkę Balbiny ze śpiącą Balbiną w środku. Tak też zrobiłam. Postawiłam budkę obok owczej skóry, na której wylegiwał się Aron (a było to jego ulubione miejsce) i powróciłam do herbatki. Mniej więcej po kilku minutach, Aron podniósł się leniwie ze swojego posłania, złapał w zęby daszek od domku z Balbiną w środku i spokojnym krokiem wszedł do pokoju - ja poszłam za nim, bo szczerze mówiąc - zamurowało nas. Pies spokojnie przeszedł przez pokój, wszedł do przedpokoju i wtedy... pirzgnął domkiem z Balbiną na miejsce, na którym zwykle stał, po czym... odwrócił się i równie spokojnym krokiem powrócił na balkon, gdzie się położył. I niech mi ktoś powie, że psy nie mają czegoś takiego jak: granice wytrzymałości :evil_lol:
  16. [quote name='Fides79']:crazyeye::crazyeye: nie wierzę w to co przeczytałam, Aron to pies - kaskader, może to stąd teraz kłopoty z chodzeniem? a gdzie pozostałe historyjki ??:mad:[/QUOTE] aj, aj, już już sie biorę do pisania! :oops:... tylko... to wszystko przez mój nowy "biznes", otworzyłam księgarnię i sklepu muszę pilnować :p zaglądałaś? :razz: [quote name='malawaszka']aaaaa szaleniec! Aron SZALENIEC! kocha Cię bezwarunkowo - był gotów się utopić byle tylko zwrócić Twoją uwagę na siebie![/QUOTE] nooo - szaleniec mój kochany :loveu: nie jestem pewna czy to bezwarunkowa miłość, czy raczej bezwarunkowe zaufanie... [SIZE=1]które chyba zawiodłam :oops:[/SIZE]... wiem jedno, Aron to typowy przedstawiciel swojej rasy, w książce o sznaucerach Krassowskiej jest takie zdanie: sznaucery są odważne, wręcz nieustraszone. Są. :p nie mogłam sobie odmówić :evil_lol:: [quote name='Saththa'] Kurdę, nikt jeszcze nigdy nie pofatygował się aby tak "rozłożyć na czynniki pierwsze" mojej wypowiedzi a do tego jeszcze do każdej kwestii się ustosunkować :oops::oops: [B][COLOR=blue]bo ja z reguły staram się odpowiadać, a pozatym zasadniczo zwykle riposty same mi się cisną w palce[/COLOR][/B] :lol: Moje czytanie w każdej wolnej chwili znaczyło, że czytałam w wolnej więc z niczym mi nie kolidowało :cool3: (mus pisania pracy mgr się nie liczy :evil_lol: ) [B][COLOR=blue]no tak, przy pisaniu pracy mgr to ma się same wolne chwile[/COLOR][/B] :evil_lol: [COLOR=blue][B]ja sobie robiłam przerwy średnio co 3 minuty...[/B][/COLOR] Do swoich zdjęć proszę się nie przyczepiać, ani tym bardziej do psów swych własnych czarnych bo są świetne ;) [B][COLOR=blue]iii tam, tak sobie napisałam, chociaż nie wszyscy podzielają moje zdanie mi osobiście się moje zdjęcia podobają (choć cierpię na Kompleks Erii... ta to umie focić, a co lepsze umie zrobić zdjęcie czarnemu psu.... też bym chciała umieć :roll:) [/COLOR][/B] Mój tez jest głuchy w momencie jak bardzo mi zależy aby natychmiast do mnie przyszedł głuchnie... :shake: [B][COLOR=blue]a to akurat normalne u młodych psów - nadchodzi taki moment w życiu każdego młodego psa, gdy pomimo, że w wieku kilku miesięcy doskonale wykonywał komendy i wykazywał się niebywałym posłuszeństwem, to nagle w wieku 1 - 1,5 roku opada je wybiórcza głuchota... niektórym przechodzi[/COLOR][/B] :evil_lol: Co do ilości zwierzat w domku zaszło małe nie zrozumienie mnie, chodziło mi raczej o ilość a nie rodzaj :) [B][COLOR=blue]aaa, no właśnie - czas... a Ty myślisz, że po spacerach, karmieniu, zabawie, oporządzeniu, mam czas jeszcze na cokolwiek :lol: ale ja to lubię, dzięki temu jest wesoło, dziecko od małego uczy się jak opiekować się zwierzakami, co prawda na prozaiczne rzeczy jak: sprzątanie, pranie itp zostaje niewiele czasu, ale kto by tam narzekał ;) [/COLOR][/B] A strzyżenie i włos- czekam na rozwinięcie jeśli będzie "w typie" charakteru sznaucera :multi::multi::multi: [B][COLOR=blue]nie podpuszczaj[/COLOR][/B] :evil_lol: M@d'a galerie również czytałam, ale dawno. Ostatnio nie rzuciło mi się w oczy aby był nowy post stąd stwierdzenie, że "Dawno nie czytało mi się czegoś tak dobrze " :eviltong: [B][COLOR=blue]uwielbiam opowieści [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]M@d`a[/COLOR][/B][B][COLOR=blue]! Mimowolnie stał się sprawcą upadku mojego wizerunku w mojej pracy... czytając jego opowieści oplułam monitor, co chwila parskałam, chichotałam, aż w końcu współłpracownicy zaczęłi na mnie podejrzliwie patrzeć i obchodzić mnie szerokim łukiem...[/COLOR][/B] [/QUOTE]
  17. no dobra, mordeczkę ma jak szczenior, moja Mia też ma taką troszkę "dzidziowatą buźkę"
  18. cudne dziewczynki! Suzi wygląda na szczeniaka, ale byc może zmyliła mnie ta minka... przyłączam się do pytania malawaszki: jaki jest koszt tej karmy?
  19. Bożę jakie cuda! :placz: Jezu, ta mała Suzi to jeszcze szczeniak!!!!... żeby tej k....obiecie ręce uschły!!!!!!!!!:angryy::angryy::angryy:
  20. [quote name='malawaszka'] - nie ufam sobie na imprezach :lol: na panieńskim posiałam marynarkę mojej siostry - na szczęście potem dzwoniłam po klubach gdzie byłyśmy i się znalazła :lol: [/QUOTE] [img]http://manu.dogomania.pl/emot/niespodziewanka.gif[/img] nie znałam Cię z tej strony [img]http://manu.dogomania.pl/emot/chytry.gif[/img]
  21. [quote name='malawaszka']Mini z Józefowa pojechała dziś do domku :laola:[/QUOTE] Yupppiiiiiii!!!!!! [img]http://manu.dogomania.pl/emot/hura.gif[/img]
  22. ooo, nowy bannerek??? piękny! :) ja trafiłam do Twojej Galerii, jakoś w okolicach 700-tnej strony i starałam się przejrzeć od początku :) nie powiem - czasem skakałam po 10 stron, ale wytrwale oglądąłam :) a, pozwolę sobie zauważyć, że Twoja Galeria liczy sobie obecnie 2243 strony - więc "nowi" mają jeszcze gorzej ;)
  23. o Wasia wróciła :multi: jak było? zaznacz właściwą: a) bawiłam się przednio, było super!!! b) wesele jak wesele, pili, tanćyli, rano skońcyli c) ufff... dobrze że nie moje :eviltong:
  24. ZAPRASZAM NA BAZAREK DLA SZNAUCERÓW W POTRZEBIE - TYM RAZEM DLA [B]TOTKA [/B]- ŚREDNIAKA I NASZEJ KOCHANEJ [B]BIRMY[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/192121-MEGA-KSIĘGARNIA-DLA-SZNAUCERÓW!-Ponad-100-pozycji!Do-20.09-g.-20.00"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/1921...20.09-g.-20.00[/COLOR][/URL] Zapraszam do hopania, podrzucania, zapraszania i oczywiście zakupów :smile:
  25. [quote name='eria']Witam Saththa ( matko jedyna, jak się czyta Twój nick ?? :D ) , nie bardzo rozumiem co masz na myśli z tymi obfoconymi rasami ? Trawy raczej też nie focę hihi, ale owady jak najbardziej![/QUOTE] hehe, eria Ty juz nawet nie pamiętasz co fociłaś ;) ja trawy też widziałam, a i różnych psów sie to kilka przewijało przez lata... :) "Satta" ma racje a przy okazji jeśli się nie obrazisz... pozwolę sobie zaprosić na Bazarek dla Birmy - olbrzymki i Totka średniaka - ksiązeczki dla każdego! :) [URL="http://www.dogomania.pl/threads/192121-MEGA-KSIĘGARNIA-DLA-SZNAUCERÓW!-Ponad-100-pozycji!Do-20.09-g.-20.00"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/1921...20.09-g.-20.00[/COLOR][/URL] do hopania, podrzucania, zapraszania i oczywiście zakupów :smile: Pozdrawiam!
×
×
  • Create New...