-
Posts
1112 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cavisia
-
No właśnie, Lolita, czy ta Pani napisała cokolwiek oficjalnie - podpisała się imieniem i nazwiskiem ? Po drugie jedyne co można tu udowodnić, a ZK może się tym zająć to fakt krycia tej suki. Dlatego najważniejsze są badania genetyczne.
-
Edzino, u mnie psa być raczej nie kupiła z takim podejściem. Ja wychodzę z założenia, że jak komuś nie chce się powiedzieć choć paru zdań grzecznościowo, to jak mu się będzie chcieć rozmawiać ze mną po zakupie psa? Ja z moimi "właścicielami" regularnie rozmawiam, wypytuję, radzę. A co ma posiadanie kochanki ;). Z pozoru nic. Ale, ja wybierałam rodziny z ustabilizowaną sytuacją, dlatego ja pytałam - gdzie mieszkają, pytałam o rodzinę, dzieci, inne zwierzęta. Ale jeszcze raz powtarzam - u hodowcy który tak wypytuje nie musisz kupować. On i tak ma chętnych od groma i jeszcze więcej. Przecież jest masa ludzi, którzy o nic cię nie zapytają, tylko wręczą ci psa i tyle. Tylko pytanie - pewnie nie zechcesz od niego kupić? Natomiast zapewniam cię, że jakbyś zadzwoniła do mnie i w pierwszym zdaniu zapytała o cenę, grzecznie, ale stanowczo bym cię uświadomiła, że pies to nie TYLKO cena. I niestety ktoś kto szuka psa i kieruje się tylko ceną, nie będzie dobrym właścicielem. Jeśli nie stać cię na wydanie jakiejś kwoty na psa, to może warto się zastanowić, czy wydasz jeszcze więcej pieniędzy na leczenie psa, kiedy zachoruje? Ja chyba miałam to szczęście, że ludzie o cenę pytali właściwie jak już się na psa zdecydowali...
-
Edzina, no tak jakoś wychodzi, że nie sprzedajemy (w większości) masła, bułek czy pietruszki. Sprzedajemy żywe zwierzęta, które w większości są dla nas efektem pewnych planów. Planów, czyli, najczęsciej hodujemy, aby potomstwo naszych psów było coraz lepsze (także wystawowo). Od nas wymaga się kultury - grzecznie rozmawiać, miło tłumaczyć (żeby czasem nabywcy nie obrazić - to wg ciebie). A chętny na psa, to się nawet przedstawić nie musi. No wybacz, ale kultura kontaktów międzyludzkich mówi, że dzwoniąc czy pisząc należy sie przedstawić - ktoś cię może nie znać,ale wie jak się nazywasz . I to nie jest tak jak piszesz, że my traktujemy ludzi niegrzecznie. Ale no tak jakoś jest, że chcąc kupic od dobrego hodowcy trzeba się trochę postarać. Poza tym mnie osobiście musi się po prostu osoba spodobać - w końcu kupuje ta osoba psa na całe jego życie, a to oznacza, że będę się z nią kontaktować wiele, wiele lat jeszcze, a to oznacza, że nie mam ochoty znosić niegrzecznych rozmów przez telefon w późniejszym czasie. A jeśli komuś to nie odpowiada (czyli kulturalna forma prowadzenia rozmowy) to nie musi u mnie kupować - jest cała masa hodowli cavalierów choćby, które sprzedadzą cavaliera za cenę o wiele niższą niż u mnie.
-
Ja słyszałam :razz: . A co do wieku reproduktorów, to slyszałam kiedyś rozmowę dwóch hodowczyń, które śmiały się z tego przepisu (18 miesięcy), mówiąc, że tylko idioci karzą psu czekać z kryciem tak długo, bo potem pies może nie chcieć kryć. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale faktycznie zdarzają się psy, które mają problem z popędem. A co do młodego wieku i obaw, to chyba bzuma ma rację mówiąc, że w Anglii kryją baaardzo młode psy, a mimo to w wielu rasach każdy chce stamtąd właśnie psa. Ja bym nie przesadzała z tym strachem przed kryciem młodym psem;) .
-
[B]Katica[/B], odniosłam dokładnie to samo wrażenie. Tylko już tego nie pisałam.:p :p A winić można za głupotę tylko i wyłącznie samego siebie.
-
[quote name='LolitaLempicka']Dlatego wolalam napisac na necie, moze ktos sie odwazy ruszyc porzadnie ten temat, we mnie az sie gotuje bo niestety duzo wiem ale od "Pani Halinki i Wiesi" i jestem "niezrzeszona" a tak naprawde powiazani z tym swiatem wystawowym boja sie problemow-a przeciez chodzi o dobro rasy (teraz taka madra jestem-jak kazdy Polak...po szkodzie)[/quote] Moment - czegoś nie rozumiem. Porządnie ruszyć temat (jeśli chcesz rzeczywiście zadziałać z litości dalej dla zwierząt) musisz TY. Ty masz psa, książeczkę, dane itd. Zapisać się do związku to 10 minut + jakieś 40 zł. I wtedy bardzo prosto składasz pismo do sądu koleżeńskiego,że posiadasz psa z lewego krycia. I jak doprowadzisz sprawę do końca to rzeczywiście powiem,że zależało ci, aby coś poprawić. Ps. nie mów o świecie wystawowym jak o mafii, bo podejrzewam , że obrażasz znaczną część wypowiadających się tu wystawców.
-
[B]LolitaLempicka, [/B]ale jeszcze nawet nie wiecz, czy było nielegalne krycie czy nie. Nic nikomu prawomocnie nie udowodniłaś, rozumiesz? Każdy może sobie ściągnąć z netu rodowody psów, wydrukować, ba nawet pewnie wytatuować na psie by się dało i sprzedawać po super - hiper championach. Papier jest cierpliwy i wiele rzeczy przyjmie, a to czy to prawda czy nie, na pierwszy rzut oka trudno powiedzieć. A teraz jeszcze jedno - napisałam że mi ciebie nie żal . I nie żal mi żadną miarą. Ja nie rozumiem o co chodzi z tą litością? Czy wszystkie psy od niego kupiłaś i zapewniłaś im dobre domy? Czy tylko jeden ci się spodobał? A jeśli warunki urągały psom to trzeba było wezwać policję, straż miejską, w ostateczności stanąć i na głos mówić jakie to straszne warunki, że to zbrodnia,że tak nie wolno trzymać żadnych zwierząt. Ale nie kupować - handlarz się cieszy, kaska przyszła, to dalej produkować. I tego chciałaś ? Bo do tego się przyczyniłaś. Może ja jestem na pewne słowa wyczulona, ale zwróciły mi uwagę dwa zdania: "Kupilam pieska cieszac sie ze wyrobie rodowod i bedziemy go wystawiac. "pani zapewniala ze jest zdrowy, rasowy i rodowodowy, pokazujac wpisy w ksiazeczce zdrowia." Jakoś tak mi z tego wynika, że jakoś nie widziałaś wad, zaniedbań w psie w trakcie kupna. A jeszcze a propos padaczki - jak ktoś dojdzie co jest przyczyną akurat tej choroby, to dostanie Nobla. Podziwiam lekarza, który tak autorytatywnie stawia diagnozę. I nie zarzucaj mi, że jestem okrutna i nieczuła. Kocham zwierzęta, psy, koty itd. ale niestety "litością" nic się tu nie zdziała - trzeba tłumaczyć, uświadamiać ludziom, publicznie piętnować takie zachowania. Ja nie omieszkałam kiedyś wracając już z wystawy na parkingu stanąć przy najbardziej obleganym handlarzu i głośno ludzi uświadomić, że takie zwierzę chore może być, zapytałam handlarza czy ma szczepione psy (pokazując jak wygląda porządnie wypełniona książeczka),a na koniec zasugerowałam, aby przeszli się na wystawę i oglądneli psy, bo te nawet swoich ras nie przypominają, a raczej słodkie kundelki. I wiecie co?Ludzie się rozpierzchli, a ja mam satysfakcję, że przynajmniej 2-3 klientów mu uciekło! I to jest działanie z litości dla zwierząt. Bo jakbym nie miała litości dla nich to bym tu nawet nie pisała.
-
A skąd wiesz, że twój pies jest rzeczywiście "dzieckiem" rodziców , którzy są wpisani w książeczce zdrowia? Przecież to może wpisac każdy, co chce. Jeśli jednak to prawda, to złóż sprawę do sądu koleżeńskiego - zrobi się badania genetyczne twojego psa i jego domniemanego ojca i na podstawie tych wyników można coś już wnioskować. A poza tym żal mi psa , ale nie was - psa ŻADNEGO, kundelka, rasowego, szczeniaka czy dorosłego nie kupuje się na giełdzie,z samochodu, pod wystawą. Rozumiem, że myśleliście, że trafiła się wam okazja, bo tanio i champion przyszły.
-
Gratulacje dla Iraki :loveu: :loveu: :loveu: Czekamy na fotki :loveu: :loveu: Boksiedwa, czekamy na wieści.
-
[quote name='Edzina']Sedziowie kynologiczni nie sedziuja kazdej rasy, tylko te, w ktorych sa specjalistami. Wiec jak mozesz uwazac, ze zwykly Kowalski zna sie na psach i potrafi okreslic czy jest wzorcowy czy nie? Do tego potrzeba troche wiecej wiedzy niz kolor psa. [/quote] Są różni sędziowie - niektórzy mają uprawnienia na sędziowanie WSZYSTKICH ras to tzw. allrounderzy. A i sędziowie różnią się poziomem wiedzy o rasach - są tacy, którzy mają naprawdę nikłe pojęcie o ocenianej rasie.
-
Geny to geny, wiek ich nie zmieni. A tytuły? Moim zdaniem żaden mądry hodowca akurat na tym wyznaczniku nie bazuje. Sędziowie mają często dość różne (i dziwne ) gusta, więc powinno się patrzeć przede wszystkim na samego psa.
-
Bursztynki, bo to u nas jest bzdurą - w wielu krajach reproduktory mogą kryć dużo dużo wcześniej niż te 18 miesięcy. U nas daje to pole do różnych nadużyć. A nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia dla dobra psa.
-
Asiaczku to nas też szukaj :-). Takie małe, łaciate, biało - rude i co charakterystyczne - łata ruda na policzku, psim oczywiście :-).
-
No nic, tylko, żeby potem nie było tak jak się słyszy: - że wina wszystkich wokół jak pies pogryzł - że wina kierowcy jak dziecko wpadnie pod koła.... Dla mnie to wielka nieodpowiedzialność
-
Hihihi faktycznie cyrk jest jak konkurencja chce się dowiedzieć, czy mamy w ogóle szczeniaki, jakie mamy i po ile je sprzedajemy :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: . Ja się parę razy ze śmiechu prawie popłakałam tacy to genialni ludzie dzwonią, najzabawniejsze, że zawsze wiadomo w jakim celu dzwoni taka osoba:lol: :lol: :lol: .
-
A katalog też przewidziano? Czy tylko plan?
-
Troszkę off - nie obawiasz się naprawdę 12 letniego dziecka puszczać samego z psem? A jak pies rzuci się na waszą suczkę, a twoje dziecko stanie mu na drodze? A jak wyrwie smycz, ucieknie na ulicę, a twoje dziecko poleci za nią? I nie daj Bóg, ale wpadnie pod samochód? Może to trochę czarne scenariusze, ale...
-
Fridaoo, ja odnoszę możliwość nieopanowania suki w cieczce, do możliwości nieopanowania psiej agresji. Nie wiem czy masz dużego, czy małego psa, ale pomyśl co może się stać, jak pozwalasz dziecku wyprowadzać psa. Jak on się jakiemuś psu nie spodoba, tamten zaatakuje, to co? Pomyślałaś o tym? Nie wiem w jakim wieku masz dziecko, niemniej ja pamiętam, że mnie do wieku 14 lat nie wolno było wyjść z psem z mieszkania na spacer. Zawsze wychodzili dorośli. To taka dygresja. Belga ma też rację, że propagowanie kastracji i tak trafia nie tam, gdzie leży problem. Odpowiedzialny właściciel wie, że szczenięta (nieważne rasowe czy nie) to odpowiedzialność, obowiązki i kłopot po prostu. Typowy rozmnażacz wie po co ma suki i dla niego kastracja jest totalną głupotą. Natomiast uważam, że najlepszą drogą i najuczciwszą jest informowanie właścicieli psów i kotów o możliwości wykonania kastracji. Informowanie o wadach i zaletach. Nie można mówić tylko o zaletach, a wady zbywać - rzadko się zdarzają, u "Pani napewno sie to nie zdarzy". Pomyślcie co się stanie np. jeśli u suki wystąpi nietrzymanie moczu - nie sądzicie że część właścicieli takiej suki będzie się chciało jej tak czy inaczej pozbyć po prostu?
-
Spokojnie -czyli od pierwszego jest 63? To jeszcze ma czas, a że temperatura troszkę skacze, to też norma. Mojej suce najpierw w piątek spadła , potem w sobotę znowu skoczyła w górę, potem w niedzielę znów spadła, a urodziła w poniedziałek. Jak sie nic niepokojącego nie dzieje, to nie martw się. "Tylko spokój może nas uratować"
-
Ja czegoś nie rozumiem -czemu mam kastrować swoją sukę, która nie będzie miała szczeniąt? Już wiadomo, że nie dla jej zdrowia - bo wady zdrowotne ten zabieg ma. A jakoś nie widzę powiązania pomiędzy moją suką a szczeniakami w schronisku - może ktoś mi wytłumaczy? Pani Zofio, na kontynencie amerykańskim podejście do zwierząt jest zgoła inne niż u nas. Tam zwierzę ma nie sprawiać właścicielowi kłopotu, takie typowe konformistyczne podejście. Poza tym u psów pracujących kastracja też jest podyktowana wygodą - nie ma problemu cieczek, ale czy to dobre dla zwierzęcia? Chyba nikt jeszcze nie zrobił badań jaki wpływ ma kastracja na zwierzę - myślę, że za parę lat trend się odwróci, jak to z każdą modą bywa. I jeszcze raz powtarzam - ktoś kto nie potrafi upilnować psa/suki przed niekontrolowanym rozrodem, nie powinien nigdy mieć psa.I tak jak napisałam Belga, usuńmy zęby, pazury, ogony, uszy itd. Profilaktycznie, na wszelki wypadek, bo przecież robicie to dla dobra zwierząt, czyż nie?
-
Statystyki można prowadzić na dużej ilości przypadków. Za miarodajną próbę uznaje się przynajmniej ponad 1000 przypadków. To jest wiarygodna próba statytyczna. 8 suk - domniemywam, ze nie były to super zadbane i prowadzone suki, a suki po jakichś przejściach. Ropomacicze owszem leczy się ciężko. Ale chyba się nie zrozumiałyśmy - ja pisałam, aby nie demonizować ropomacicza, a co za tym idzie nie kastrować profilaktycznie. Owszem suki, które nigdy w przyszłości rodzić nie będą - powinny zostać w takim przypadku (kiedy zachorują) wykastrowane . Suki, które będą mieć w przyszłości szczenięta można próbować leczyć - nie jest to sprawa prosta, wymaga doświadczenia lekarza przede wszystkim, poza tym szczęscia po prostu. I oczywiście suka po wyleczeniu powinna być przy najbliższej cieczce bezwględnie kryta. Problem psów schroniskowych to zupełnie inna sprawa. Trudno je uznać także za próbę statystyczną - to są jednak inne warunki bytowe niż domowe. Poza tym wybiera się w tym przypadku po prostu mniejsze zło -czyli zamiast szczeniąt - kastrację.
-
Ja wpisywałam tylko samo imię, bez przydomka. Przecież przydomek hodowli jest na samej górze, więc wszystkie szczeniaki będą go miały ;).
-
boksiedwa, to który wy dzień dzisiaj macie? Lepiej niech spokojnie donosi. Moja wetka mówi, że niby nic, ale jest olbrzymia różnica między szczeniakami donoszonymi i przedwcześnie urodzonymi.
-
Co się robi pomiędzy porodem jednego szczeniaka a drugiego?
Cavisia replied to Goldek's topic in Ciąża i poród
W każdej chwili może zacząć się pierwsza faza porodu , która może trwać wiele, wiele godzin. To nie jest tak, że śpiąca suczka nagle wstanie i plum urodzi szczeniaka. Po drugie jeśli chodzi o ścisłość to suka może rodzić i od 58 dnia. Znam nawet dwa mioty urodzone jeden w 54, drugi w 55 dniu (szczeniaki przeżyły). Myślę, że jeszcze sporo wiedzy Goldek ci potrzeba... -
Pani Zofio, ale ja czegoś nie rozumiem. Na podstawie Pani suki chyba zdaje mi się, ale próbuje Pani udowadniać, że suki nie miewają nietrzymania moczu. Natomiast na podstawie iluś suk u mnie w domu nie można stwierdzić, że suki nie miewają ropomacicze (co jest logiczne). Poza tym część weterynarzy pracuje dla kasy - najpierw się wykastruje, potem się będzie leczyć nietrzymanie moczu/otyłość lub inne problemy które wystąpią. Potem po leczeniu hormonalnym można leczyć wątrobę, nerki, można karmić dietami weterynaryjnymi itd.itd. A większosć suczek niekastrowanych nigdy do weta z tego powodu nie trafi czyli kasy nie będzie.... A tłumaczenie które przedstawiła Laluna to już skandal po prostu. Jak można w imię nie wiadomo czego wmawiać ludziom, że sterylizuje się dla dobra suki? Zaglądnijcie w wątek o nietrzymaniu moczu choćby. Chciałby ktoś z was mieć sukę sikającą do końca życia? Ja miałam parę tygoni temu szczenię które przeziębiło sobie pęcherz i podsikiwało właśnie - małe szczenię (3 kg), wiecie ile trzeba się nabiegać, ile podmywać, żeby było czyste i pachnące? To nie tylko kwestia moczu na dywanie czy gdzie indziej, to także mokre futro, które śmierdzi i ciężko schnie.