-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
[Gdańsk] Dramatyczna sytuacja! (...) ABI ZOSTAŁA UŚPIONA :(
Greven replied to Greven's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niufka, daj znać. Czy jest już decyzja? Abi idzie do nowego domu, czy szukamy dalej? -
Dżana - starsza, cudowna amstaffka, JUŻ W NOWYM DOMU
Greven replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
Czy mogę się wprosić, np. w piątek? :oops: Bardzo bym chciała zobaczyć Dżanę na żywo. Sandra (inkwizytor przedadopcyjny) -
DWA PSY 12 i 10 lat! Pod opieką Greven!!! Będą żyć :)
Greven replied to gamoń's topic in Już w nowym domu
Ilona napisała ostatnio smsa, że ma urwanie głowy w pracy. W tym tygodniu postaram się wyrobić im paszporty (to jest od ręki, czy się czeka?), później pobieranie krwii, wysyłka do laborastorium (podobno w Puławach koszt badań to prawie 300 zł od psa... już poinformowałam Ilonę i obiecała jak najszybciej dostarczyć pieniądze) i pół roku oczekiwania. Psy ok. Czita smutniejsza, nie zawsze ma apetyt, ale ożywia się na spacerach. Koksik już raz zwiał pod moją nieobecność, ale dzięki czujności sąsiadki, został szybko spacyfikowany ;) -
Dżana - starsza, cudowna amstaffka, JUŻ W NOWYM DOMU
Greven replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ania_i_Kropka'][COLOR=black][FONT=Verdana]Greven dasz radę zrobić kilka fotek w nowym domku?[/FONT][/COLOR][/quote] Jeżeli nowa właścicielka nie będzie miała nic przeciwko, to podjadę w przyszłym tygodniu i oczywiście zrobię zdjęcia ;) -
[Gdańsk] Dramatyczna sytuacja! (...) ABI ZOSTAŁA UŚPIONA :(
Greven replied to Greven's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam już adres, ale nie podam publicznie :razz: To jest Gdańsk Oliwa. Mam też nr do pani Marty, koleżanki pana Maxa, która jest w Polsce i do której można dzwonić, aby z nią pojechać obejrzeć Abi. Oto on: 507 312 265. Ja już nie jestem do niczego potrzebna, Niufka kontaktuj się bezpośrednio z panią Martą i jedź oglądać suczkę ;) -
[Gdańsk] Dramatyczna sytuacja! (...) ABI ZOSTAŁA UŚPIONA :(
Greven replied to Greven's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No dobra, żeby uprościć sprawę, wysłałam smsa do pana Maxa, żeby podał mi adres i uprzedził opiekunów Abi. Teraz trzeba będzie poczekać, bo on czasem odpowiada z dużym opóźnieniem. Niufka, wyślij mi smsem swój nr tel., bo inaczej nie będę mogła się z Tobą skontaktować, 502 309 385. -
[Gdańsk] Dramatyczna sytuacja! (...) ABI ZOSTAŁA UŚPIONA :(
Greven replied to Greven's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niufka, musisz napisać sms, lub maila do pana Maxa (nie dzwonić, bo jest za granicą), on poda Ci adres, bo ja niestety go nie znam ;) Jak chcesz, to ja mogę się dowiedzieć, ale musisz mi podać swój nr telefonu, żebym mogła odesłać Ci smsa. Od teraz nie będę znów mieć internetu przez kilka dni, więc kontakt tylko telefoniczny 502 309 385. Z opisu pana Maksa wynika, że suka jest 100% łagodna, wychowana z dziećmi, ciapa w kontaktach z innymi psami, kota poznała w wieku 10 lat i mimo, że to kot pojawił się w "jej" mieszkaniu, nie było żadnych problemów. Pan Max powiedział, że gdy miała czegoś dość, np. upierdliwych dzieciaków, które latały po domu i ją męczyły, to nigdy nie warknęła, tylko kładła się i wyglądała na bardzo smutną. -
Dżana - starsza, cudowna amstaffka, JUŻ W NOWYM DOMU
Greven replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
W ciągu paru dni mogę jechać odwiedzić Dżanę w nowym domu. -
[Gdańsk] Dramatyczna sytuacja! (...) ABI ZOSTAŁA UŚPIONA :(
Greven replied to Greven's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Udało się wgrać na serwer! Oto ABI -
[Gdańsk] Dramatyczna sytuacja! (...) ABI ZOSTAŁA UŚPIONA :(
Greven replied to Greven's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oczywiście, informację można przeklejać. Kontakt do właściciela (nr tel.) jest podany w pierwszym poście, ale do 17 marca tylko sms, lub e-mail, bo pan Max jest na zagranicznym zgrupowaniu. Mam na dysku zdjęcie Abi, ale mam też internet przez GPRS :mad: w związku z czym nie mogę go wstawić. Suka przebywa na terenie Gdańska, w mieszkaniu, które jej właściciel wynajmuje osobą trzecim, więc jest wyprowadzana i karmiona, ale nic poza tym. Jak ja strasznie trzymam kciuki, żeby ten dom wypalił....................... -
[Gdańsk] Dramatyczna sytuacja! (...) ABI ZOSTAŁA UŚPIONA :(
Greven replied to Greven's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wielkie dzięki, dziewczyny. Jesteście zorganizowane, jak mafia :cool1: Dostałam od pana Maxa 2 informacje: - nr tatuażu w uchu 0229 - czy w ten sposób da się ustalić hodwcę? może trzeba dać inf na strony miłośników nowofunlandów? - do 17 marca kontakt tylko smsowy, lub e-mailowy, bo pan Max jest za granicą na zgrupowaniu. jego adres to: bpmax@wp.pl Mam zdjęcie Abi (tak się suczka nazywa) i postaram się jeszcze dzisiaj wstawić. -
Ja przy steryliacji moich suk martwiłam się tylko narkozą, bo jeżeli chodzi os "stronę techniczną", to mam ogromne zaufanie do naszego hirurga. Przy pierwszej suce Axie bałam się, bo to nie była zwykła sterylka, tylko ratowanie życia (krwotok, taka odmiana ropomacicza). Suka pierwszego wieczora czuła się źle, ale już rano było prawie normalnie, a po kilku dniach nikt by nie powiedział, że Axa była operowana. Przy Tandze stres był bez porównania mniejszy, a i sama zainteresowana następnego dnia funkcjonowała niemal zwyczajnie i tylko kubrak wskazywał na to, że miała zabieg. Rana doskonale się goiły. Cięcie jest króciutkie, kilka centymetrów. To już nie czasy, gdy rozcinało się pół psa, a rekonwalescencja trwała wiele dni.
-
Skontaktował się ze mną pan Maksymilian z Gdańska, który - nie wnikajmy w szczegóły - odziedziczył nowofunlandkę po rodzinie, która wyjechała za granicę. Suka ma 10 lat, tatuaż z hodowli (gdy pan Maksymilian go odczyta, postaramy się ustalić, z jakiej) i całe życie mieszkała w bloku. Wychowywała się z dziećmi, jest bardzo łagodna do ludzi, innych psów, od pewnego czasu ma do towarzystwa kota, na którego reaguje w pełni pozytywnie. Właściciel jest sportowcem, wyjeżdża za granicę, na zgrupowania, zawody. Sytuację komplikuje fakt, że ze względów finansowych mieszka nie tam, gdzie nowofunlandka i odwiedza sukę trzy razy dziennie, aby zabrać ją na spacer, a wiadomo, że to zdecydowanie za mało, bo cierpi psychika psa, a na dodatek futro nowofunlanda wymaga ogromnej dbałości. Poza tym suka bardzo źle znosi brak stałego właściciela, co objawia się podsikiwaniem w domu i powtarzającymi się biegunkami. Jest smutna i apatyczna. Pan Maksymilian cały czas próbuje znaleźć jej dom, ale bezskutecznie. Poszła na wieś, na podwórze, ale po kilku dniach tak strasznie zmarniała, że zabrał ją z powrotem. Musi mieszkać w domu, z opiekunem, który zaakceptuje jej nerwowe podsikiwanie, który będzie jej poświęcał czas, uwagę i dbał o futro. Suka bierze rymadyl, lek na stawy. Pan Maksymilian zaoferował pokrycie miesięcznych kosztów wyżywienia i leczenia suki (ok. 300 zł). Dzięki kuracji suka porusza się normalnie, bawi się, biega za piłką. Właściciel kombinował tak: obniży czynsz w wynajmowanym mieszkaniu, a w zamian nowi lokatorzy zajmą się suką. Niestety, wytrzymywali krótko, sposób się nie sprawdził... Ale może warto spróbować jeszcze raz. Czy ktoś nie szuka mieszkania w Trójmieście? Niższy czynsz w zamian za opiekę nad nowofunlandem. Oto nr do pana Maksymiliana: 508 846 806 Jest naprawdę przybity całą tą sytuacją, suka cierpi... Może macie jakieś pomysły, sugestie, a może ktoś zaopiekuje się niufką?
-
DWA PSY 12 i 10 lat! Pod opieką Greven!!! Będą żyć :)
Greven replied to gamoń's topic in Już w nowym domu
Dzwoniłam do gabinetu przy ul. Szopena oraz do Inspektoratu Weterynaryjnego w Szczecinie i uzyskałam następujące informacje: nie ma kwarantanny aby psa wywieźć do Anglii, trzeba mieć paszport (w paszporcie czip, szczepienia, odrobaczanie) trzeba mieć wynik badania krwii pod kątem wścieklizny (laboratorium w Berlinie, lub Puławach) na wynik czeka się ok. 2 tyg., zostaje on wpisany do paszportu ... i tu "mała" rozbieżność: - wg lekarki z gabinetu przy Szopena, psa można wywieźć po pół roku od uzyskania wyników badania krwii - wg inspektoratu, psa można wywieźć od razu Podzieliłam się wieściami z Iloną, która jest bardzo szczęśliwa i od razu zacznie się rozglądać za mieszkaniem, w którym mogłaby mieć psy (a podobno w Anglii nie jest to łatwe) :multi: :multi: :multi: W tym tygodniu zajmę się wyrobieniem paszportów dla Czity i Miśka oraz wysłaniem krwi do laboratorium. Tylko Ilona musi dosłać książeczki, bo przypadkiem wróciły z nią do Wrocławia. -
DWA PSY 12 i 10 lat! Pod opieką Greven!!! Będą żyć :)
Greven replied to gamoń's topic in Już w nowym domu
Ależ to wszystko szybko się stało... :oops: Od początku. Ilona, jej brat i pan kierowca, przywieźli psy koło południa. Ludzie, te psy wyglądają na 5-6 lat :crazyeye: a nie na 10 i 12. Dopiero, gdy się przyjrzeć, widać że suka, ma posiwiały pyszczek. Są w doskonałej formie, bdb utrzymane, wypieszczone i kontaktowe. Suka, czyli Czita, jest przyjaźnie nastawiona do świata, niczego nie goni (chyba, że synek ją namówi), na nic nie szczeka (chyba, że jej synek szczeka, to się dołącza) i przez cały czas chodziła i chodzi u mnie luzem. Natomiast Misiek (Koks) wydzierał się na konie i próbował rzucać na koty. Z tego powodu siedział w kagańcu. Po odjeździe Ilony, Misiek nie wyglądał na szczególnie przejętego (interesowało go głównie otoczenie), ale Czita chodziła, szukała... kilka razy wyła w niebo, przejmujący dźwięk... Wraz z koleżanką, która spędzała ze mną weekend, zabrałyśmy Czitę i Miśka na długi spacer do lasu. Czita szła luzem, jej syn na smyczy. Towarzyszyły nam moje psy: Misiek, Icek i Chucky. Było spokojnie i przyjemnie. Ilona zostawiła obroże, smycze, miski i kagańce oraz pieniądze na utrzymanie psów. Widać było, że są jej bardzo bliskie. Robiła filmiki i zdjęcia, mam nadzieję, że udostępni ;) No i obiecała odwiedziny w sierpniu, co mnie bardzo cieszy, bo te psy po prostu ją kochają. -
Dżana - starsza, cudowna amstaffka, JUŻ W NOWYM DOMU
Greven replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
Pogubiłam się... :oops: Kiedy Dżana jedzie do nowego domu w Gryfinie? -
W 8 miesiącu suka już może mieć cieczkę. Jeżeli to nie cieczka, a pojawiła się krew, to myślę, że lekarz powinien ją obejrzeć. Ale to może być cieczka, często pierwsze cieczki są niestandardowe, krwi jest mało, adoratorów też, a suczka skołowana, lub zupełnie na odwrót.
-
[quote name='Beagle-Barton'] Jak sądzicie,gdy pies jest rozpieszczony to dobrze czy źle??[/quote] Hm... Hey. Zależy, co rozumiesz przez "rozpieszczenie psa". Może rozwiniesz myśl.
-
Oto GIZMO ... z naszym forumowym Zbyszkiem: [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02449_.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02450_.jpg[/IMG] ... i na dłuuugim, czwartkowym spacerze, podczas którego z pitbullką Tangą przerabiali las na trociny, inscenizowali walki psów i z dziką radością zaliczali każdą kałużę... oj dzieci, dzieci ;) [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02483_.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02497_.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02502_.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02511_.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02520_.jpg[/IMG]
-
Dżana - starsza, cudowna amstaffka, JUŻ W NOWYM DOMU
Greven replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
Pani z Gryfina, którą odwiedziłam w celu wybadania w jakich warunkach zamieszka Dżana, spodziewała się chyba inkwizycji, albo śledczych z KGB :evil_lol: Usiadłyśmy, porozmawiałyśmy. Wrażenie odniosłam bardzo pozytywne. Sympatyczna kobieta, która bez końca może opowiadać o swoim amstaffie, amstaff piękny, zadbany i wyluzowany, demolujący kolejną zabawkę pośrodku salonu, a do tego dwie fajne córki - nastolatki i blisko parczek oraz wały, czyli nadodrzańskie miejsce do długich spacerów z psem. -
Dżana - starsza, cudowna amstaffka, JUŻ W NOWYM DOMU
Greven replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj jadę przez Gryfino w drodze do domu. Teraz już nie będę przy necie, ale można się kontaktować 502 309 385. Chętnie tam zajrzę, jeżeli jest potrzeba. -
[quote name='Gazuś']"Dziewczyna nie pamięta nazwy hodowli" - ale przecież ma ją wpisaną w rodowodzie/metryce? Musi mieć któryś z tych dokumentów, o ile to psiak rasowy.[/quote] Spotykałyśmy się nie u niej, tylko na neutralnym gruncie (żeby mogli zapoznać się spokojnie z Tangą) i nie wzięła ze sobą żadnych dokumentów. Ma je dostarczyć na piątek... No chyba, że zdecyduje się zabrać psa z powrotem ;) Dzięki za pomoc ze zdjęciami, ale dzisiaj już nie zdążę wysłać, bo wyjeżdżam.
-
Kilka tygodni temu potrąciłam kota :placz: Była noc, jechałam przez wioskę, powolutku bo nie dość, że ciemno, to jeszcze mgła i ślisko. Kątem oka zobaczyłam białego (myślę, że biało szarego, lub biało czarnego) kota, wybiegającego z prawej strony na jezdnię, wprost pod samochód. Hamowałam, ale i tak usłyszałam głuche udeżenie (dodam, to był dostawczy ford transit, w więc spory samochód). Zarzuciło mnie w poślizg, więc zanim opanowałam samochód, zwolniłam i znalazłam miejsce, żeby zawrócić, byłam o dobre 300 metrów od miejsca potrącenia. Nie było ani kota, ani nawet krwi. Przeszukałam drogę po obu stronach, pobocze... rowy... nic. Podjechałam do mojego ex-TZ, który mieszka w pobliżu, wymusiłam latarkę... jeszcze raz przeszukałam pobocze... i nic. Nie wiem, jak to możliwe! Musiałam mocno udeżyć w tego nieszczęsnego kota. Obawiam się, że tak mocno udeżony kot musiał zginąć :placz: a przynajmniej być ciężko ranny. Więc jakim cudem nigdzie go nie było?! Wracając do kierowcy BMW, który rzekomo miałby nie poczuć potrącenia szczeniaka w typie goldena. Skoro ja transitem z wyładowaną paką poczułam udeżenie w kota (lżejszego na pewno, niż goldenowaty szczeniak), to jakim cudem on nie poczuł?! Utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak poczuć musiał... Aha, potrącony szczeniak z pierwszego postu już ma się dobrze, nawet nie kulał, gdy go widziałam ostatnio. Biega chodnikiem, a czasem wylatuje na jezdnię, bo brama zazwyczaj nie jest zamknięta. Gdy przejeżdżam przez tę wioskę, to łapię się, że zaczynam zwalniać do 30 km/godz. ... bo się boję, że wyskoczy mi pod koła.
-
Wczoraj dostałam rocznego, rodowodowego bullteriera i w związku z tym przeglądałam wzorzec. We wzorcu jest napisane [COLOR=darkolivegreen]"nie ma ani ograniczeń wzrostu ani ograniczeń wagi. Bullterrier powinien robić wrażenie maksymalnej masy w stosunku do wzrostu w powiązaniu z jakością i płcią".[/COLOR] Teraz moje pytanie: - czy w innych rasach często jest taka dowolność? - czy osobniki roślejsze nie będą bardziej preferowane przez sędziów?
-
Zamiast gratulować, trzeba mi współczuć :eviltong: Ten pies jest rozpuszczony, jak dziadowski bicz, a energia dosłownie go rozsadza. Od 20 minut robi "ał ał ał", bo nie pozwoliłam mu wejść na łóżko. Znaczy nie pozwolić to ja sobie mogłam... Uwiązałam go do stołu, stół jest zablokowany o łóżko... i oba meble powoli jadą naprzód. GIZMO to wulkan energii + góra mięśni i tłuszczu + zupełny brak posłuchu. Powiem Wam, jak na chwilę obecną wygląda sytuacja. Właścicielka ma do piątku zdecydować na 100%, czy zrzeka się psa. Jeśli tak, to podpisujemy umowę i dostarcza mi dokumenty psa. Ja do tego czasu sprawdzę, jak Gizmo zachowuje się przy kotach (znaczy mogę się bez trudu domyśleć - będzie je gonił; pytanie, co zrobi, gdy dogoni) i od tego będzie zależeć, czy zostaje u mnie, czy trzeba mu będzie szukać domu (bez kotów). Mam wrażenie, że Gizmo jeszcze nie zauważył, że jego pani nie ma :roll: On widzi teraz tylko moją pitbullkę Tangę. Cudowną Tangę, która umie się bawić, jak na teriera typu bull przystało (czyli dziką gonitwę wieńczyć wpadnięciem na siebie z ogromnym impetem i tak w kółko, przez godzinę). Gdyby mógł zostać u mnie, zacznę realizację szatńskiego planu wystawiania Gizma w celu promowania fundacji :razz: A zacznę od wizyty w ZK i zorientowania się, czy jego wygląd w ogóle predystynuje go do brania udziału w jakichkolwiek wystawach. Ja tak dokładnie to nie wiem, jak powinien wyglądać prawidłowy bullterier. Właśnie zabrał się za nogę od stołu, nie przestając robić "ał ał ał" (bo na łóżku leży Tanga, która nagle stała się obiektem niedostępnym). Jego właścicielka twierdzi, że niepilnowany Gizmo zjada wszystko, łącznie ze śmieciami i szmatami, po których bywa pacjentem ostrego dyżuru. Jak na razie jestem przerażona... biurko sunie razem z łóżkiem... i Gizmem, oplątanym kablami... Dziewczyna nie pamiętała nazwy hodowli, ale może ktoś podpowie: Gizmo urodził się rok temu w Rzeszowie. P.S. Mam jego zdjęcie od właścicielki, ale jest w dużym formacie, a ja nie mam jak zmniejszyć.