Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Widzę, że zmienia się na lepsze w schronisku - można już zabierać psy na spacery.
  2. Ja widziałam powyżej 2 tys., ale nie chodzi o gotowy, tylko o zrobiony samodzielnie z kupnych elementów. Tu trzeba by nabyć: słupki metalowe, kątowniki, siatkę, cement na wylewkę, blachę na dach, zawiasy. Później zawołać pana, co zrobi podmurówkę, pospawa szkielet, naciągnie siatkę, założy bramkę i zadaszy. Zależy mi na kojcu z podłogą, ponieważ jeden mam na gołym klepisku i raz, że trudno zachować higienę, a dwa, że psy notorycznie robią podkopy. Drugi mam z podniesioną nad poziom ziemi podłogą z dech i też z higieną kiepsko, ale przynajmniej odpada problem podkopów. Teraz chciałabym taki z prawdziwego zdażenia, z wylewką. Mam dość prowizorek :/
  3. No to ja już jestem spokojna o przyszłe stosunki psów :kciuki:
  4. Mnie Czuczu wydawało się debilne, ale przyzwyczaiłam się :evil_lol: Założyłam temat z zapytaniem o cenę kojca: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=4223116#post4223116[/URL]
  5. Kastracja u zaprzyjaźnionego weterynarza - ok. 50 zł. Szczepienie na wściekliznę - 15 zł. Kojec - nie wiem, nie umiem wycenić, bo jeden już jakiś czas temu robił mój były wspólnik z tego, co było, czyli z różnych resztek (dokupiłam tylko siatkę i specjalne przybitki do siatki, a drugi dostałam gotowy od komunalki. Trzeba by rzucić pytanie w którymś dziale do ludzi, którzy ostatnio stawiali kojec - ile kosztowały materiały (plus robocizna, bo ja sama tego nie pospawam, nie naciągnę siatki itd.), czy był już podobny temat, czy mam założyć? Na jakie imię mam mu zmienić? ;) On nawet zaczął reagować na Czuczu :razz:
  6. [quote name='maciaszek']Tylko pitbulka nie waży tyle co np. rotek czy inny duży pies i utrzymasz go. A poza tym ja nie mówiłam o prowadzeniu psów na smyczy i w kagańcu. W kółko mówię o kagańcach dla psów spuszczanych !!!! A na smyczy i w kagańcy tylko psy naprawdę agresywne albo na tyle duże, że właściciel w razie szarpania go nie utrzyma.[/quote] Ok, nie doczytałam - z tym się zgadzam - u psa nie tylko agresywnego, ale wystarczy, że "niepewnego" spuszczonego ze smyczy, zawsze powinien być kaganiec, ale nie metalowy, nie atrapa (halter) i nie skórzany z kilku paseczków, ale porządny skórzany namordnik, najlepiej dodatkowo przymocowany do obroży. Mnie nie sprawia problemu utrzymanie pitbullki, ani rottweilera, ani nawet Kremowego ;) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=41051&page=6[/URL] bo mam siłę i technikę ;) ale dla jednego problemem nie będzie mastif, a dla innego wyzwaniem jest już spaniel, czy labrador. Dlatego trzeba kierować się rozsądkiem i jeszcze raz rozsądkiem.
  7. [quote name='maciaszek'] a) nie ma 100% gwarancji, że zawsze ale to zawsze uwaga właściciela będzie na tyle napięta, że utrzyma swojego psa b) mnie samej się zdarzyło, że wyrobiła się maleńka część w obroży i ta po prostu spadła... Wiem, że to nie zdarza się wybitnie często, ale ryzyko zawsze jest.[/quote] A kagańce nie pękają, nie spadają, nie odpinają się? Poza tym agresywny, ciężki, duży pies w metalowym kagańcu, może bez problemu zabić innego psa, masakrując go tym właśnie kagańcem, lub łamiąc mu kręgosłup łapą. Moja pitbullka też miewa agresywne zachowania wobec innych psów, ale nie wyobrażam sobie nie ułożyć jej chociaż na tyle, aby była pod moją pełną kontrolą na smyczy :roll: Gdy ktoś ma psa agresywnego, notorycznie zrywającego się lub wyrywającego razem ze smyczą, to kaganiec też niewiele pomoże, zwłaszcza gdy agresor dopadnie małego pieska o delikatnych kościach. W posiadaczu psa najważniejszy jest rozsądek, kultura osobista i wyobraźnia.
  8. Agnieszko, nie zostawiam Kremowego. Tylko odkarmię go, trochę ułożę i wykastruję, a później jak najszybciej nowy dom. No chyba, że znajdzie się chętny na psa w obecnym stanie, ale wątpię. Niestety Kremowy negatywnie reaguje na koty, a ja już po prostu nie mam ani czasu, ani siły na odczulanie kolejnego psa, bo to żmudna i czasem ryzykowna - dla kota - praca. Między innymi w związku z jego stosunkiem do kotów, wolałabym, żeby siedział w kojcu, a nie na łańcuchu (raz, że może się zerwać, dwa że ja mam koty zbyt ufne i nieostrożne... boję się, żeby któryś sam mu w paszczę nie wszedł). Jeśli chodzi o kojec, to potrzebne jest wszystko, co może doprowadzić do tego, żebym kojec miała ;) a więc: - gotowe elementy - pieniądze - gotowe elementy i pieniądze - firma, lub grupa wolontariuszy, która kojec zafunduje i zbuduje u mnie
  9. Nie lubię, gdy "coś" bez kontroli ze strony właściciela - nie ważne, czy duże, czy małe - podbiega do moich psów, z którymi idę na smyczy. Gdy chodziłam z Axą (chartodalmatynka), to oczywiście mało kto przejmował się moimi prośbami o zabranie psów (już nawet nie mówię, że zapięcie na smycz, ale po prostu odwołanie - bo małych jazgotów nie lubię, dużych nieprzyjaźnie wyglądających obawiam się, a spokojne, przyjaźnie nastawione są w mniejszości), a gdy z prośby robiło się rządanie, to leciały czasem niewybredne uwagi i komentarze. Natomiast teraz jestem w mieście najczęściej z córeczką i synkiem - pitbullką i bullterierem :diabloti: w związku z czym właściciele innych psów w locie chwytają swoich pupilków, skracają smycz i czasem nawet kulturalnie zejdą na swoją stronę chodnika, a w poczekalni u weterynarza raz na zawsze skończyły się kłopoty z zepsutymi i zacinającymi się smyczami automatycznymi, dzięki którym obce psy naruszały przestrzeń osobistą Axy, obszczekiwały ją i kłapały paszczą. Skończyły się też problemy panów nic-niezauważających (zajętych telefonem komórkowym) i filigranowych pań, które [B]nagle mogą[/B] utrzymać swoje 60-cio kg owczary przy sobie, po przeciwległej stronie chodnika, bądź na drugim końcu poczekalni :diabloti: (a gdy chodziłam z Axą, to biedaczki nie mogły i ładował się taki owczar całym ciężarem na biedną sucz). Ja zawsze staram się rozmawiać kulturalnie zarówno z innymi właścicielami psów, jak i spotykanymi ludźmi bez psów. Nie wdaję się w pyskówki (no dobra... zazwyczaj), bo to źle świadczy o człowieku. W ostateczności straszę wezwaniem straży miejskiej i to zwykle skutkuje. A jak nie, to po prostu olewam i idę w swoją stronę. Poza tym moje psy są tak utrzymywane, by nie stanowiły dla nikogo problemu - te które zabieram do miasta nie szczekają (a gdy szczekają, to są uciszane), nie zaczepiają innych psów, ani ludzi (dbam o to), nie biegają bez kontroli w uczęszczanych miejscach (po co ma się ktoś niepotrzebnie wystraszyć), a gdy zrobią kupę, to ją po nich sprzątam (a później, kilometrami nie znajdując żadnego śmietnika, po raz kolejny zastanawiam się, czy nie lepiej było zostawić paskudztwo na trawniku).
  10. Czytałam tylko 1-szą stronę i nie wiem, czy w międzyczasie nie doszły nowe informacje, ale ja mam dom dla kaukaza (miałam wziąć Jogę ze Szczecina, ale mnie nastraszyli agresją) - tylko pies musi być super łagodny wobec ludzi, bo tam są dzieci. Pies mieszkałby na podwórzu w docieplonej budzie. O sterylizację osobiście zadbam. Dodam, że jeśli macie coś na oku, to ten mój dom może poczekać, im się nie spieszy. W razie czego kontakt 502 309 385.
  11. Greven

    "marley I Ja"

    Zostało mi pożyczone, więc przeczytałam. Rozrywka na jeden dłuższy wieczór. Można przeczytać, ale wg mnie to nie jest "lektura obowiązkowa". Wybryki psa jakoś szczególnie mnie nie zszokowały, chociaż mam wrażenie, że autor koloryzował nieco, no i przecież dla potrzeb opowieści wybierał "najsmaczniejsze kąski" z zachowań Marleya. A pies był, jaki był nie tylko dlatego, że takie miał geny (po ojcu, na co wskazywał autor kilkakrotnie), ale głównie dlatego, że jakoś późno i mało konsekwentnie zaczeli szkolenie i socjalizację (a te opisy uczenia chodzenia przy nodze poprzez szarpanie za obrożę zaciskową... brr). Większości problemów, które pies sprawiał, można było w miarę łatwo zaradzić. Głupie też było to na końcu - że chcą wziąć kolejnego kłopotliwego psa (ze schroniska tym razem), gdy kompletnie nie radzili sobie z pierwszym, mało czego się nauczyli i niewiele wniosków wyciągnęli z popełnionych błędów wychowawczych. Po co im wobec tego "sobowtór Marleya"? Nie wiem. Trochę mnie zniesmaczyły niespodziewane wstawki o rozwarciu żony, czy usuwaniu martwego płodu. Wydają mi się zupełnie zbędne w opowieści o psie. Zresztą momentami pies w ogóle schodził na plan dalszy, ale taka już licencia poetica autora. Kupić bym książki nie kupiła, ale jak już zaczęłam czytać, to dokończyłam i nie poniosłam żadnego uszczerbku na zdrowiu ;)
  12. Ty się smerf ciesz, że nie mieszkasz w Szczecinie, bo Twój labek byłby skazany na przechodzenie całego swojego życia nie tylko na smyczy, ale i w kagańcu. Przynajmniej odwołać się możesz i pewnie wygrasz.
  13. Ja już wiem o kilku przypadkach mandatu w Szczecinie za brak kagańca u małego... BARDZO małego pieska, w tym... yorka i [I]ciułały[/I] (przepraszam, że fonetycznie, ale ta nazwa mnie przerasta). Idiotyczny przepis, każdy spacer zmienia w jakieś durne podchody: wyglądanie zza rogu, zerkanie przez ramię i nerwowe ściskanie kagańca w ręku, bo nie wiadomo z której strony pojawi się nagle SM, albo policja. Dla mnie to nie jest wielki problem, bo mieszkam poza Szczecinem i bywam tu raz - dwa razy w tygodniu, ale dla psiarzy z miasta to po prostu udręka. Jest jeden wybieg, nieduży (są już chociaż na nim kosze na kupy? bo w zeszłym roku nie było... nie było też nigdzie w pobliżu, więc woreczek z g...wnem można było sobie zabrać na pamiątkę do samochodu, lub autobusu), gdzie w weekendy oraz popołudniami, gdy ludzie mogą poświęcić więcej czasu swojemu psu - panuje niebezpieczne zagęszczenie. Dlaczego komuś przeszkadza przepis wymagający, by [B]pies był na smyczy, [U]lub[/U] w kagańcu[/B]? Przecież to wystarczające zabezpieczenie dla normalnie zachowującego się zwierzęcia, a tymi nienormalnie się zachowującymi, a raczej ich właścicielami powinny dopiero zająć się odpowiednie służby. Jeśli natomiast chodzi o prawo takie samo dla wszystkich... Ja jestem za. Za tym, że skoro w kagańcu i na smyczy ma być każdy pies, to mandat za łamanie ustawy powinien dostać zarówno właściciel doga, jak i yorka. Dlaczego któreś rasy mają być faworyzowane? Gdzie ma przebiegać granica? Na rasie, na wadze psa, na wysokości w kłębie, na temperamencie? Czy jeżeli bez kagańca miałby być pies np. do 3 kg, to 3.5 kg york już musi w nim być? Za dużo kombinacji i luka do łamania przepisów. Idiotycznych przepisów, ale skoro są, to niech będą dla wszystkich takie same. Szczecin protsetował, protestował i co? I nic.
  14. [quote name='JUMP I DżANA'][B]potrzebna pomoc [/B] Dziewczyny pilnie potrzebujemy rad na temat pojednan miedzy psami zyjcymi razem od pewnego czasu.[/quote] Dzwoniłyście do Zbyszka, którego nr zostawiłam u Was, gdy byłam na "wywiadzie środowiskowym"? ;) Jeśli nie, to dzwońcie koniecznie, nie ma co czekać na ewentualną eskalację agresji!
  15. Neris, będę b. wdzięczna za witaminy. Tak, może być pocztą na szczeciński adres (ul. Sądecka 22). Karina, jeżeli jest dla Kremowego skarpeta na AFN, to może być tam, ale jak wyślesz na moje konto, to pewnie szybciej dotrze, bo nieokrężną drogą ;) Dopisek "Kremowy". Dziękuję!
  16. Na razie Gizmacz jest w kondycji dalekiej od wystawowej, zdecydowanie za chudy i trochę chorował, nawraca mu kulawizna (podobno kilka mies. temu spadł z pierwszego piętra), to może być biodro, albo kolano... :shake: Nie wiem, czy damy radę przygotować się na czerwiec (wystawa w Szczecinie).
  17. Krew była z pokaleczonego pyska, gdy na siłę przepychali mu kolczatkę, a on się miotał. Ranki nie są duże, ale jak poszalał po moim samochodzie, to widocznie coś się rozkrwawiło i auto wyglądało, jak rzeźnia. Poza tym ma urwany koniuszek ogona (świeża sprawa, musiało się to stać na kilka dni przed tym, jak go zabrałam) i od przesiadania skakania po samochodzie zerwał sobie strup. Już nie szczeka tak fanatycznie i zaczyna rozumieć polecenie "cicho". Energia go roznosi, na otwartym terenie (pole, łąka) zachowuje się, jak wariat, a w lesie uspokaja, nawet czasem idzie już na luźnej smyczy, węszy, interesuje się konkretnymi rzeczami, a nie wszystkim i na raz. Kojca nadal ani widu, ani słychu, Kremowy siedzi na łańcuchu przy budzie (z "końskiego" zmieniłam na lżejszy i na razie jeszcze go nie zerwał), z pieniędzmi coraz ciężej... A przecież teraz trzeba go zaszczepić (był odrobaczony zaraz po przywieznieniu) i za kilkanaście dni pomyśleć o kastracji. Przydałyby się jakieś witaminy, ale o tym nawet nie ma co marzyć w obecnej sytuacji :shake:
  18. Podaj proszę tę 9-mies. pręgowaną ze Szczecina. Z moją suką absolutnie się nie dogadała, na psa trochę powarczała, ale później była chętna do zabawy. Wychowana z małym dzieckiem, ale ogólnie za mało ją znam, więc nie ręczę.
  19. To coś jak w przypadku Jogi. Do dziś nie mam pojęcia, czemu tak mnie nastraszyli jej agresją :roll:
  20. Nie, nie musi być. Suka może być również długowłosa, beżowa lub brązowa.
  21. Dzisiaj dwie osoby ode mnie podjadą ją zobaczyć, szukają spokojnego psa dla teściowej. Jak ona do innych psów, miałaś okazję zaobserwować? Ale boję się brać ją na tymczas ze względu na nosówkę... [I]edit[/I] Aha, w takim razie spróbuję się zorientować, co to za pies.
  22. Jest dalamatynka?? Inez mówiła, że nie ma... A miałam dom dla niej :shake: (widze, ze mam priv od Ciebie, ale nie moge otwierac PW)
  23. Jaka labradorka? Bo ja mam chętnego na goldena / labradora, tylko pies / suka musi być do roku. Wątek tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=47211[/URL]
  24. Nie jestem pewna, czy Czuczu, czy Czaczu, czy Czaczo. Nadal roboczo jest Kremowym ;) Wg mnie to typ molosa.
  25. Na zdjęciach wygląda na mniej wychudzonego, niż jest. W rzeczywistości - szkielet. [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02989.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02988.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02990.jpg[/IMG] [IMG]http://i120.photobucket.com/albums/o199/Pro_Equo/DSC02991.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...