frruzia
Members-
Posts
513 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by frruzia
-
hm, ja co prawda mieszkam w mieście, ale jestem zwolniona z podatku, bo pies jest po sterylce, ale byliśmy ją zarejestrować i distaliśmy znaczek, z tego co się pytałam to wystarczy w takim wypadku zarejestrować tylko raz nie trzeba co roku
-
hm na razie odmówiłam, mogę co prawda poprosic sasiadke by ja wysiusiala ale to nie zmienia faktu, że pies siedziałby sam cały dzień, jeszcze nie jestem aż tak zdesperowana, zresztą po dziesięciogodzinnym dniu pracy ja też chyba bym na głowę dostała, jak nie dłuższym, bo wiadomo jak nasi pracodawcy lubią nas przetrzymywać po godzinach szukam dalej moze znajdę jakąś normalną firmę gdzie się pracuje 8 godzin dziennie
-
tylko trzeba za coś psa i siebie utrzymać, a nie wszyscy maja ten komfort że mogą zabierać psa do pracy, albo wybierać w ofertach jak w ulęgałkach
-
ale masz spiochy :roll: mojej ostatnio odbilo jak bylam u rodzicówjuz od 6 mnie budzila piszczeniem i szturchaniem chyba dlatego ze slyszala mojego tate jak wstawal do pracy, bo w domu to tez wstaje dopiero jak ja wstane
-
wznawiam watek bo mam pytanko: ile godzin pies wytrzyma sam? czy 11-12 godz to nie za duzo? mam propozycje pracy od 8 do 18 i jestem w rozterce, oczywiscie przed i po pracy mialby porzadny spacer ale czy z siusiu tyle psy wytrzymuja?
-
mi pasuje właściwie codziennie tylko tak żebym nie musiała po ciemku do domu wracać
-
hej mumin ja się z tobą mogę wybrać na spacerek na cytadelę moja trochę się boi dużych psów ale możemy spróbować jak sobie nie przypadną do gustu to trudno daj tylko znać kiedy ci pasuje
-
norton ale złapałeś tego zająca? :razz:
-
niestety jade na jakis czas do rodzicow, ale po powrocie sie odezwe
-
dla mnie to troche za pozno, bardziej pasuje mi 15
-
ja pewnie dzisiaj bede, moze byc ok 15?
-
najlatwiej powiedzieć że pies jest głupi nic się nie da go nauczyć każdy ma tak wychowanego psa jak sobie na to zapracował co do tego biegania za cieniem uważam ze rady przedmowców sa bardzo dobre i trzeba szybko coś z tym zrobić bo może to się przerodzić w prawdziwą obsesję, proponuję jeszcze przeczytać książkę N. Dodmana pt [I]Pies, który kochał zbyt[/I] mocno, jest tam właśnie opisany taki przypadek i rady jak sobie z tym radzić
-
a ja właśnie dziś dołączyłam do grupy samotnie wychowujących psa, mój TŻ wyjechał i zostałam zupełnie sama, teraz jeszcze nie jest tak źle bo do obrony siedzę w domu ale potem będzie trzeba iść do pracy i psina będzie siedziała sama w domu, no a ponieważ moi rodzice mieszkają w innym mieście przyjdzie mi sprawdzić jak w naszym kraju przyjemnie poróżuje się pociągiem z psem
-
loozerka jak ja cie rozumiem u nas tez zawsze byly koty ktorym nie ograniczano wolnosci, wychodziły i wracały po tygoniu brudne i za śladami o bójce tyle że chyba żaden nie był u nas dłużej niż rok, w końcu naszą ostatnią koteczkę znajdę postanowiłam wysterylizować i prawie przez rok trzymaliśmy ją w domu ktoś powie że to zabieranie kotom wolności ale kicia taki się piecuch zrobiła że potem to z domu wychodziła tylko jak bylo ciepło, nie musiałam się martwić że zginie, bo nie wychodziła poza ogródek, nie przynosiła świństw do domu i nie łaziła po śmietnikach zbierając choroby i jako jedynyny kot przeżyła z nami ponad 10 lat wiele osób uważa że szkolenie psów to odbieranie im wolności, ja uważam że wymagając od psa przychodzenia na zawołanie może uratować psu życie, nie da się przewidzieć wszystkich sytuacji
-
widzę że obowiązuje tu tylko jedna wersja wydarzeń a na niewygodne pytania i wątpliwości nie ma miejsca medar twoja odpowiedź na moje pytanie była żenująca, jeśli nie znasz odpowiedzi albo nie rozumiesz pytania to nie odpowiadaj, owszem pomliłam imię, to Zuzia znalazła psa, ale chodziło mi o to czy podczas sekcji można stwierdzić kiedy obrażenia zostały zadane, niczego nie insynuowałam
-
śliczny jest ale kotom to sie nie dziwię kto to widział żeby taką dużą mysz do domu przyprowadzić
-
mi pasuje, choć moja jest raczej aspołeczna i i tak sobie będzie jakiegoś patyka zjadać zamiast się bawić z innymi psiakami
-
mam pytanie czy możliwe jest że pies był bity wcześniej zanim Ania go znalazła i stąd te obrażenia? Było mówione że kulał i miał problemy z chodzeniem czy raczej byłoby to widoczne gołym okiem czy taka możliwość nie wchodzi w grę?
-
ja jednak nie wyjeżdzam wiec ja nie bedzie fatalnej pogody to się zjawie
-
jak będę w poznaniu to wpadne
-
kiedyś mieliśmy onkowatą sunię która oczywiście na spacery tylko w kolczatce chodziła co wcale nie przeszkadzało jaj ciągnąć, do czasu gdy ja bezmyślnie chciałam ja złapac za tą kolczatke efekt parę szwów na palcu cudem ścięgna zostały nieruszone, poszłam po rozym do głowy, bo skoro mi kolczatka rozerwała palucha to psa też boli jak szarpnie, kolczatka wylądowała w śmietniku ja zaopatrzyłam sie w łańcuszek zaciskowy i książkę ''Moj pies świadczy o mnie" i zaczeliśmy ćwiczyć, pies zachął chodzić o wiele lepiej na smyczy Fidze kupiłam łańcuszek do nauki chodzenia przy nodze ale też wylądował w śmietniku, bo stwierdziłam że to zadelikatny pies na takie metody a lekkie szarpnięcie zwykłą obrożą wystarczy dla mnie kolczatka to ostatecznośc i trzeba umieć się nią posługiwać by psu nie zrobić krzywdy
-
to po co ten wet kręcił skompromitował sie tylko i niezłą "reklamę" sobie zrobił ciekawe czy przed sądem dalej będzie trzymał się swojej wersji
-
w innym watku wiele osób zauważyło że po suchym pies dużo rzadziej robi siusiu niż po gotowanym, podobnie chyba jest z kupkami, może własnie przejście na dobrą sucha karmę będzie dobrym rozwiązaniem
-
czy są już jakieś nowe informacje?
-
jednemu psu będzie bardziej odpowiadała sucha innemu nie, jak u ludzi jedni mogą jeść samo mięcho inni są wegetarianami, ja swojej niuni chciałam zrobić dobrze, zostało mi trochę ryżu z obiadu i surowego mięska to dałam jej na obiadek, nie powiem zjadła z apetytem ale po 20 minutach zwymiotowała mi wszystko na dywan i teraz mam wyrzuty sumienia że jej to dałam