frruzia
Members-
Posts
513 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by frruzia
-
no tak ale są sytuacje kiedy np. pies biegnie na was to nie bardzo widać jakie ma zamiary, mój pies np. kiedy jest na smyczy i wita się z innym psem na smyczy to wygląda jak by się chciała grzecznie przywitać i czasem grzecznie się wita, a czasem niby jest grzeczna, a nagle skacze z zębami, może nie tyle żeby zaatakować, ale żeby postraszyć, kiedyś gdy obwąchiwała się z jedną labką niby było wszystko ok a raptem z tego ni z owego capnęła ją w tyłek, wolę unikać takich sytuacji i czasem dla dobra obu psów wolę jednego odgonić szczególnie jeśli właściciel jest daleko
-
ja znowu nie bardzo wiem jak mam reagować na podbiegające do nas psy, kiedy ewidentnie widzę, że pies biegnie się tylko grzecznie przywitać to nie robię problemów, najwyżej nie spodoba się Fidze i go pogoni, ale nie zawsze potrafię prawidłowo odczytać intencję innego psa, nawet nie zawsze do końca jestem pewna zachowania swojej suni czy jej ktoś przypadnie go gustu czy nie, a co dopiero obcego, niedawno miałam dwie takie "przygody", zauważyłam dwie babki z bokserkami, wiem, że Figa niekoniecznie lubi tą rasę, a suczki tym bardziej, więc wzięłam ją na smycz i poprosiłam, żeby te panie swoje psy odwołały, oczywiście nie zdążyły i już jedna do nas podleciała, nie umiałam ocenić czy biegnie się rzucić czy przywitać i przyznam, że oberwała ode mnie na wstępie parę razy zanim właścicielce udało się ją złapać, trudno wybrałam mniejsze zło niż gdyby miały się pogryźć, niedawno podbiegł do nas york nie zareagowałam, bo myślałam, że chce się przywitać, a on z zębami na Figę, miał pecha, bo mu się odgryzła jak zachowujecie się w takich momentach gdy nie zawsze jasne są intencje psa reagujecie jakoś czy czekacie jak sytuacja się rozwinie?
-
niekoniecznie niedzisiejsze, to była moja pierwsza książka o psach, którą całą przeczytałam i bardzo mnie zainspirowała i zabrałam się za szkolenie naszegej owczarkówny, która nie była już najmłodsza, inne jakie miałam to "psy rasy i wychowanie" i książka Brzezichy z których nic nie rozumiałam, mojego obecnego psa też wychowywałam kierując się zasadami zawartymi w tej książce i wcale nie używałam przy tym dławika, natomiast to co zapamiętałam z tej książki to to, że psu nauka musi sprawiać przyjemność, nic na siłę, potrzebna jest konsekwencja i dobry humor, i przynajmniej nic nie pisał o dominacji
-
a może to jest tak jak czasem u dzieci, które np. czekając na lody zaczynają się przekrzykiwać mi mi mi, wyciągać rękę, a czasem przepychać
-
Figa raczej robi przyczajkę i szykuje się do "ataku", ale może masz rację, że jest rodzaj odstresowania, bo ona tak reaguje wtedy gdy czekamy i wołamy drugiego psa, gdy nie zwracamy na niego uwagi i idziemy dalej to ona też sie tym nie przejmuje, oczywiście nie zaryzykuje tej metody gdy drugi pies jest na tym samym poziomie w hierarchii lub wyżej od niej, zastanawiałam się tez jeszcze czy nie ma to jakiegoś znaczenia symbolicznego łączenia się ze stadem, na zasadzie przypomnienia, że to ona rządzi
-
ciekawe tylko, że ta metoda nie odnosi skutku jeśli to człowiek skarci psa za ociąganiu przy wykonywaniu komendy, gdybym ja jakieś psa wytargała za kark to pewnie już by do mnie nie podszedł, kiedy robie to Figa to nie widzę żeby ten drugi pies tym się zbytnio przejmował a może potwierdza to tylko przekonanie, że ludzie nie powinni przy wychowaniu psa stosować dosłownie tych samych metod co psy w ogóle moja sunia to trochę taka zołza jak już widzi, że może sobie porządzić to korzysta ile wlezie, ta druga sunia praktycznie nigdy nie biegnie pierwsza, to Figa biegnie z przodu i jak tylko tamta znajdzie patyk to Figa zaraz leci, żeby go jej zabrać (choć na to akurat jej nie pozwalam),
-
mam pytanie czy wasze też "karcą" inne psy? np. kiedy jestem na spacerze np. z moją koleżanką i jej goldenką i kiedy jej goldenka oddala się od nas i przychodzi dopiero po paru zawołaniach to Figa zawsze ją wtedy "karci" tzn. kiedy tamta sunia w końcu przychodzi do nas to Figa czaka na nią i "atakuje" warcząc dotyka pyskiem jej karku, bez gryzienia, zauważyłam, że robi tak tylko wtedy kiedy koleżanka woła swoją sunią a ona nie przychodzi, zachowuje się tak często do młodszych psów, albo takich, które uzna że stoi wyżej od nich w hierarchii, patrząc z punktu widzenia pozytywnych metod szkolenia psów to Figa "karcąc" swoją koleżankę postępuje niepedagogicznie ;)
-
a jeśli ich zajeciem będzie podwójna demolka? i nie chodzi o to, że przez 13 godzin pies siedzi sam, ale o parcie na pęcherz
-
też jestem singielką z psem, gdy brałam ją pod mój dach to byłam jeszcze w parze, ale życie różne pisze scenariusze i w końcu łatwiej było mi rozstać się z TZetem niż z psem, jednak chyba nie zdecydowałabym się na samotne wychowanie psa, dla jednej osoby to duży obowiązek, cały plan dnia podporządkowany psu, pospać się nie da, bo przed pracą trzeba psa wybiegać, latem to nawet przyjemnie, ale zimą łażenie po lesie w ciemnościach nie jest za fajne, po pracy szybko do domu, bo pies czeka zapomnij o zakupach czy kawie z koleżanką, szybki obiad i znowu na spacer po ciemku z psem, do tego trzeba mu wymyślać róże zadania na spacerze, bo taki zwykły to dla niego nuda, po ciężkim dniu w pracy nie zawsze podchodzi się do tego z entuzjazmem całonocna impreza? nie ma mowy - przecież nie zostawię psa samego i te ciągłe wyrzuty sumienia że nie poświęca się psu dostatecznej ilości czasu przeprowadzka? znaleźć mieszkanie w okolicy przyjaznej psom też nie łatwo - w parkach nie wolno, w lasach nie wszędzie można - wyprowadziłam się pod Poznan, do lasku 2 minuty, ale kosztem dłuższych dojazdów aby samemu wychowywać psa trzeba być na prawdę dobrze zorganizowanym i obowiązkowym i kochać swojego psa, bo miska pełna najlepszych przysmaków i wygodne wyrko do spania to nie wszystko, mimo wszystko nie żałuję, bo z drugiej strony pies to też wiele radości
-
a jak wasze psy tolerują szelki? moja jak je widzi to próbuje się wymigać, kupiłam je, bo wydawały mi się bezpieczniejsze niż obroża i o dziwo na szelkach prawie wcale nie ciągnie a w obroży to zawsze smycz była napięta, pies pociągowy to na pewno z niej nie jest, leniuszek jeden ;)
-
ja sobie zawsze obliczam godziny żeby pies nie siedział dłużej sam niż 10 godzin, jak mam coś większego do załatwienia (teraz jestem w trakcie remontu) to staram się to załatwiać w weekend, jednak widzę po suni, że chyba jej smutno samej i brakuje jej kontaktu, bo większa przylepa się zrobiła, jak przychodzę z pracy to obowiązkowo musi być mizianie i przytulanie, za to zawsze przed wyjściem rano daję jej jakiś przysmak to jak widzi tylko, że już się ubieram to siedzi i czeka na ciacho poza spacerami wymyślam jej w domu różne zadania, np. w szukanie zabawek, albo jak robię pranie to przynosi mi skarpetki z pralki do powieszenia (inne rzeczy cągała po ziemi i znowu nadawały się do prania :cool3:) najgorsza jest zima, rano jak wychodzę ciemno, wieczorem ciemno czasem się zastanawiam czy ja dopiero wstałam czy mam się kłaść ;)
-
nie znam angielskiego, czy możesz tak pokrótce streścić według jakich kryteriów były oceniane te karmy?
-
pare razy już usłyszałam, że mój pies to już chyba jest stary, bo ma brodę.... co do kwarantanny, to właśnie przypomniało mi sie jak wet kazał izolować naszego nowego szczeniaka w osobnym pomieszczeniu na okres kwarantanny, bo mieliśmy wtedy jeszcze jednego psa, tylko nie wiem właśnie jaki to miało sens, bo pewnie i tak te zarazki przenosiliśmy na sobie, przecież nikt nie ubierał sterylnego kombinezonu idąc pobawić się ze szczeniakiem
-
no własnie, masz rację już poprawiam, to chyba przez tą wiosnę :oops:
-
z kolei N. Dodman w książce "pies który kochał zbyt mocno" pisał, że psy często atakują małe dzieci, bo kojarzą one im się raczej ze zwierzyną niż z konkurentem w stadzie i wydaje mi się, że mój pies właśnie nie traktuje małego raczkującego, dziwnie pachnącego i wydającego dziwne dzwięki berbecia jako człowieka, ale jako jakieś dziwne nieznane zwierzę, i myślę, że kota traktowałaby podobnie
-
u nas właśnie zaczęło mamy nawet grad
-
gdyby nie pogoda to już dawno byłabym mistrzynią w maratonie, a tak to zawsze za zimno, za gorąco, za sucho, za mokro, za duży wiatr, zawsze sobie obiecuję, że jak pogoda się poprawi to zacznę biegać :lol: a to, że nie dojeżdżamy to nie znaczy, że nie ćwiczymy :eviltong: to co, może zrobimy sobie niedługo mini-zawody? zaczniemy od zeróweczki? może mała rywalizacja nas bardziej zmobilizuje?
-
no nie akurat jak mam wolną sobotę to musi padać :shake:
-
my chyba też w końcu się wybierzemy, oby pogoda się utrzymała
-
u mnie najczęściej całą sprawę załatwia Figa, gdy mamy piłeczkę i jakiś pies podleci to ona totalnie go ignoruje, mogę z nią wtedy ćwiczyć chodzenie przy nodze, właścicielowi robi się głupio i sobie idzie, gorzej jak pies jest namolny to ona wdedy próbuje intruza odgonić żeby już sobie poszedł i żeby pańcia dalej mogła rzucać piłkę, wtedy ludzie stwierdzają, że mam nietowarzyskiego psa który ich psu może zrobić kuku i idą sobie
-
ostatnio na spacerze miałam zderzenie dwóch światów, najpierw spotkałam starszego pana z przepięknym WNK, pies był pięknie utrzymany, dobrze zbudowany, było mu widać "wszystkie mięśnie", oczywiście musiałam pana zagadać i opowiadał, że pies jest polujący, a także wystawiany na wystawach, no poprostu cud miód dla mojego oka, bo rzadko tak ładnie zbudowane psy widuję, no po paru metrach szok, wyżeł wejmarski, tak tłusty, że aż przykro bylo na niego patrzeć, wyglądał jak pokraka, ale co się dziwić wychodzi na 10 minut do parku i tyle ma tego ruchu
-
u nas najgorsze kupy były po gotowanym, za za rzadkie, raz pokryte błoną, raz z kawałkami marchewki jeśli nie była starta tylko z miksera (ciekawe, że jak dostanie cała to nic w kupie nie widać?), najbardziej się wystraszyłam, jak zobaczyłam w kupie jakieś białe coś, od razu pomyślałam, że Figa ma robaki, dopiero gdy zaczęłam grzebać w kupie patykiem to mi się przypomniało, że to pewnie psi makaron, który kupiłam na spróbowanie tak przez nią przeleciał, teraz już nie eksperymentuje jest na suchym, robi dwie kupy dziennie i jest ok.
-
Azir dałaś mi nadzieję, że i moja sucz się do dzieci przyzwyczai. U nas był podobny problem, a właściewie to kiedy jestem u rodziców i mama opiekuje się moją bratanicą, która niedawno skończyła roczek. Nie ma problemu kiedy mała siedzi na kolanach, Figa ją powącha, da się pogłaskać, poliże po rączce, nawet nie zareagowała kiedy mała złapała ją za brodę, kiedy siedzę na podłodze to Figa jakby pilnowała małej, nie spuszcza czasem z niej oka, ale kiedy Marysia bawi się ze mną to Figa też chce być najbliżej mnie i kładzie się obok, chyba nie jest zestresowana obecnością małej, bo wtedy by sobie poszła, a ona czasem się zdrzemnie, albo położy na boku czy na plecach i przy mnie pozwoli się małej pogłaskać, natomiast problem jest właśnie wtedy jak mała na czworaka idzie w jej kierunku, teraz już odchodzi, ale zdażyło się, że kłapnęła małej przed twarzą, nie ostrzegała warczeniem
-
hmm, my kiedyś kupiliśmy taką elektryczną obrożę -pastucha żeby pies nie niszczył kwiatków, ale nie zrobiła ona na nim najmniejszego wrażenia jakby w ogóle nic nie czuła
-
choć z drugiej strony irytuje mne czasem kiedy np. ścieżką obok, parę metrów dalej idzie ktoś z psem i krzyczy z daleka "proszę zabrać psa" (choć rozumiem, że są już po przejściachi mają pewnie swoją rację) z paniką w oczach mimo, że moja wcale nie ma ochoty podchodzić i nawet na tamtego nie zwraca uwagi, bo ma ważniejsze rzeczy na głowie (przecież trzeba przynosić patyczki) na szczęście mam dość niepewnego siebie psa i ona te większe i groźnie wyglądające to woli omijać szerokim łukiem,