frruzia
Members-
Posts
513 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by frruzia
-
Mały Tofik w zdrowotnych opałach ZNALAZł DOMEK!!! !!Łódź
frruzia replied to ewatonieja's topic in Już w nowym domu
do góry Toffiku -
Mały Tofik w zdrowotnych opałach ZNALAZł DOMEK!!! !!Łódź
frruzia replied to ewatonieja's topic in Już w nowym domu
Toffik ja nie wiem co ty tu jeszcze robisz? Dlaczego jeszcze nie w nowym domku? -
a ja jestem ciekawa ilu ludzi w chwili realnego ataku jest na tyle silna silna psychicznie, że potrafi dobrze ocenić sytuację i jasno myśleć, a mając psa szkolonego do obrony trzeba by działać na tyle szybko żeby zapanować nad własnym strachem oraz strachem i emocjami psa myśleć i działać szybciej niż on, nie oszukujmy większość ludzi ma problemy żeby zapanować nad psem gdy ten np. chce pogonić kota, albo wcina jakieś świństwa, ale żeby robić z psa obrońcę to jest sporo chętnych
-
a ja nie rozumiem jednego dlaczego ludzie pokładają nadzieję w psie, że w razie czego to on obroni, nie lepiej i praktyczniej zapisać się na kurs samoobrony i liczyć na siebie? albo kupić sobie broń? tańsza, lżejsza, niezawodna - problem w tym, że wtedy to osoba posiadająca broń będzie odpowiedzialna za prawidłową ocenę sytuacji i rozliczona z użycia broni, a nie zwierzak. Jeśli ktoś chce szkolić psa do obrony, ok, ale moim zdaniem powinno się wprowadzić zmiany w prawie: takie szkolenie mogą prowadzić tylko szkoleniowcy mający specjalne pozwolenie, osoba chcąca szkolić psa do obrony powinna przejść jakieś specjalistyczne testy, szkolenie i mieć takie pozwolenie jak na broń (policjanci używający psa w akcji rozliczają się z tego tak samo jak z użycia broni), takie psy powinny chodzić obowiązkowo na smyczy i w kagańcu i być perfekcyjnie wyszkolony, a jeśli ktoś nie panuje nad psem i nie umie ZAWSZE wyegzekwować komend to niech sobie lepiej poćwiczy obedience, a nie obronę czy IPO i jeszcze jedno ręce mi opadły przy tekstach, że lepiej uczyć psa gryzienie za rękę, bo teraz to on się rzuca go gardła, dobry szkoleniowiec powinien zacząć od nauki tego, że jak pies chce zaatakować, to pańcia mówi siad i zwierz ma siedzieć na tyłku choćby nie wiem co się działo a nie proponować takie bzdury
-
hhhmmm..... początkujący? :lol: nie wiem jak u seterów, ale u wyżłów kontynentalnych chyba nie ma podziału na linie?
-
no właśnie, im bardziej człowiek się wgłębia tym więcej pytań się nasuwa
-
ale tak na chłopski rozum to chyba najpierw były pracujące, użytkowe, a potem dopiero eksteriery :razz:, choć na dzisiejsze potrzeby w niektórych rasach może powinny powstawać "linie sportowe" ? a myślałam, że kupno psa to taka prosta sprawa , ale nic to do emerytury się podszkolę ;)
-
dzięki o taką odpowiedź mi właśnie chodziło :)
-
czyli pracujący nie musi być użytkowym, a użytkowy pracującym tak? a eksterier może być pacującym a nie użytkowym?:) no bo właśnie skąd wiadomo jaka to linia? czy to jest gdzieś zanotowane czy to raczej kwestia umowna? to jeszcze jedno dla jasności, mam np. parkę z którą poszłam 2 razy na polowanie, albo która wystartowała 2 razy w zawodach IPO i mogę go "reklamować" je jako psy pracujące a szczeniaki o nich jako te z linii użytkowej? sorry, że tak trochę drążę, nie chcę hodować szczeniaków, ale może kiedyś kupię psa rasowego i ciekawa jestem czy niektórzy hodowcy nie stosują zwrotu "linia/pies użytkowy" jako pewnego "chwytu reklamowego" dla laika niezorientowanego w hodowli i wystawach trochę to zakręcowne :)
-
to mam jeszcze jedno pytanie: skąd wiadomo z jakiej linii jest pies? czy to jest wpisane gdzieś w rodowodzie czy to raczej kwestia umowna?
-
a ja chyba nie do końca, bo w regulaminie jest napisanie, że aby wystawiać psa w klasie użytkowej to musi on mieć certyfikat, czy jeśli zrobię np. labradorowi certyfikat z tropienia to mogę go wystawiać w klasie użytkowej, a nie będzie uznawany za psa użytkowego? użytkowy = pracujący? trochę się w tym pogubiłam :hmmmm:
-
Mały Tofik w zdrowotnych opałach ZNALAZł DOMEK!!! !!Łódź
frruzia replied to ewatonieja's topic in Już w nowym domu
no to trzymamy kciuki za szybkie znalezienie domku -
ze śródki masz 70 o 11:10, albo o 11:30, autobus jeżdzi co 20 minut
-
Władczyni, ale mi nie jest żal kogoś kto zostanie pogryziony, bo pcha łapy nie tam gdzie trzeba, tylko o to, że niestety to właściciel psa będzie za pogryzienie odpowiedzialny, i będzie miał nieprzyjemności, więc właśnie dla własnego dobra trzeba czasem myśleć za innych mnie też zawsze wkurza jak ktoś podchodzi i bez pytanie próbuje pogłaskać psa, czy ja wyciągam łapska żeby pogłaskać obce dziecko po głowie, albo zobaczyć czyjś telefon?
-
po pierwsze wydaje mi się, że w naszym kraju nie zniknie problem agresywnych psów dopóki powszechne będzie przeświadczenie, że dobry pies to zły pies, dopóki ludzie nie przestaną kupować psy żeby broniły ich domów i ich samych, a po to by pies był towarzyszem, przecież dla wielu ludzi pies który nie szczeka gdy ktoś obcy przychodzi do domu tylko się wita jest beznadziejny, i wymaga się by pies posiadał moc rozpoznawania swojego od złodzieja po drugie, niestety właściciele psów powinni przewidywać postępowanie idiotów, np. matek, które pozwalają swoim małym dzieciom podbiegać do obcych psów oraz ludzi wchodzących bez zastanowienia na cudzą posesję. Kiedyś gdy żyła jeszcze nasza onka mieliśmy taki przypadek. Pies mieszkał na podwórku, furtka zamknięta (dla idioty niestety nie na łańcuch i kłódkę), na płocie tabliczka, ba mało tego, facet został poinformowany żeby zadzwonił i nie wchodził sam na posesję, bo pies biega luzem. Ale, że było ciemno, zimno, pies zamiast stać przy płocie spał sobie w budzie, a facet stwierdziwszy, że psa nie ma wszedł do ogrodu, bo nie chciało mu się na dzwonek nacisnąć, facet miał szczęście, że nasza suka nie była specjalnie krwiożercza i tylko trochę tyłek mu poobgryzała :diabloti: i wcale mi go nie żal, powinien satarać się o nagrodę Darwina, ale oczywiście to nasza wina, bo nie przewidzieliśmy, że ktoś może być tak głupi
-
jutro, w niedzielę pasuje ci? ja mam cały dzień wolny więc się dostosuję, najlepiej chyba 70 z ronda śródka, muszisz wysiąść na przystanku Koziegłowy Poznańska, miejsca do chodzenia jest dużo, możemy iść tam gdzie będzie można psy puścić luzem może jeszcze ktoś chętny?
-
właśnie dlatego spodobała mi się teoria Jean Donaldson w swojej książce "Pies i człowiek" pisze, że szczeniakowi nie można zupełnie zakazywać łapania nas za ręce, a nawet TRZEBA dawać się gryźć żeby nauczyć go kontrolowania ucisku szczęk i tego, że ludzkie ciało jest delikatniejsze niż psie
-
u nas po lesie chodzi pani z bokserką, która wprost pieni się na widok mojej suki, oczywiście biega luzem, ostatnio ledwo pańcia ją złapała, pies ją przewrócił i pociągnął po ziemi, kiedy zwróciłam jej uwagę, że skoro nie panuje nad psem to może niech jej nie puszcza albo niech biega w kagańcu, to usłaszam, że ona tylko tak na mnie reaguje, tylko co w związku z tym? mam się wyprowadzić, bo jej pies nie lubi mojego? moja do tej pory chowała się za mnie, ale ostatnio zaczęła tak ryczeć na widok tej bkoserki, że własnego psa nie poznałam, boję się, że może kiedyś dojść do nieszczęścia, bo Figa nie ma za dużych szans z dużo silniejszym bokserem
-
tylko, że to jest park krajobrazowy i na jego terenie są rezerwaty więc chyba lepiej nie ryzykować....
-
ja mam suczkę więc nie ma problemu, zresztą w puszczy i tak raczej nie pownno się puszczać psów luzem, bo jest sporo zwierzyny ja mam wolną sobotę popołudniu i całą niedzielę może jeszcze ktoś chętny?
-
dlatego pytałam czy u zdrowych psów też można się z czymś takim spotkać (w sumie ja po wypiciu na raz litra wody też bym chyba miała problem żeby dobiec do toalety ;)) jedna dla świętego spokoju podjadę z nią do weterynarza
-
sterylkę miała trzy lata temu, zaczęło się chyba dwa lata temu,to posikiwanie nie zdarza się często, raz na kilka tygodni i zauważyłam właśnie czasem jak strasznie dużo wody na raz wypije to potem popuszcza, ale później już jest spokój,
-
też sukę po sterylce i też zdarza jej się czasem popuszczać, tzn normalnie wytrzymuje i nie ma problemów, ale kiedy po intensywnym spacerze wypije za dużo wody na raz (całą michę) np. to po pół godzinie mam kałużę, dziś na spacerze w dość krótkim czasie wypiła ponad litr wody, po przyjściu do domu miałam powódź mimo wyjścia z nią 3 razy pod rząd na siku, ciągle z niej ciekło, myślicie że może to mieć związek ze sterylką?
-
start może być z Koziegłów - tu jeżdżą dwa miejskie autobusy: 70 ze środki i 72 a alei solidarności stąd do puszczy to jakieś 20 min. przez łąki, ja myślałam o jakiś takim "grubszym" spacerku na pół dnia w jakąś niedzielę
-
a może jest ktoś chętny na wypady po puszczy zielonce? - to okolice Koziegłów, Czerwonaka, Kicina, dużo tu różnych fajnych ścieżek