Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44500
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Taki miałam zamiar zaraz po sterylizacji - wnieśliśmy ją do domu, wieczorne wyjście na spacer się udało, ale wnieść Dorkę z powrotem nie daliśmy rady we dwoje z Tomkiem - ta cholerna grypa! Teraz popracuję nad tym, żeby suczka sama weszła. Wtedy zamknę ją na chwilę, dam jeść, żeby kojarzyła dom z jedzeniem (ona jest łakomczuszkiem!). I takich kilka powtórzeń, powinno być dobrze. Do mnie w ogrodzie przychodzi, łasi się, pokazuje brzuszek (zawsze ta pozycja pełzająca...), ale jak dziś miałam wiaderko w ręku i szłam wyrzucić obierki na kompost, nie podeszła. Już lęk, cofanie się, bieganie dookoła
  2. Postępy malutkie, ale są Przypomniałam Dorce smycz - ostatnio po prostu wypuszczałam ją z kojca i po spacerze po ogrodzie wchodziła za mną do kojca i ją zamykam. Teraz przypinam smycz, trochę chodzimy, potem ją puszczam luzem. Bawi się z Igusią i Bezią, znów przypinam i idziemy na schody przed domem, gdzie czeka miska z jedzeniem. Po dwóch dniach już wchodzi pewniej, bo za pierwszym razem krygowała się, kręciła kółeczka, i po kilku ładnych minutach wreszcie pokonała te kilka schodów i zjadła obiad pod samymi drzwiami. Jutro otworzę drzwi do domu i zobaczymy, czy pokona strach i zje posiłek.
  3. Tu najlepiej by się sprawdziło wniesienie suni do domu, wyprowadzenie na smyczy, znów powrót do domu - tak, jak było z Tofikiem; po kilku dniach Dora by się przyzwyczaiła. Problem tylko w dźwiganiu 20-kg psa. Ale nie widzę innego wyjścia.
  4. Ludzie wyrzucają różne odpadki, bo może je zje "biedny bezdomny pies", albo gawrony!... Nawet skóra od wędzonej makreli, nawet stara surówka z czerwonej kapusty... (obserwacja mojej siostry z warszawskiego osiedla)
  5. Tak, dziękujemy Grypa ma się dobrze, ludzi w ośrodku zdrowia multum, w szkole w klasie dwoje dzieci.... Ale my już ok
  6. Ależ Cię dawno nie widziałam!
  7. Dzień dobry, dziękuję w imieniu mojej tymczasowiczki Dorki
  8. Wszystko ok, spacerki 5 razy dziennie, ja opatulona po szyję. I dziś obiad w misce podany na schodkach przed domem. Krygowała się, podchodziła, obiad pachniał, ona głodna... aż weszła na podest i zjadła!...Jutro stawiam miske pod same drzwi wejściowe, czyli 2 schodki plus podest plus 3 schodki.
  9. Dzięki za dobre słowo, wszystko jak na złość się sprzysięgło... Wieczorem pomalutku wyprowadziliśmy Dorę z kuchni (boi się kafelków, paneli, kładzie się plackiem) na dwór, tu radość ogromna! Zrobiła wszystko co trzeba i poszła do kojca... No, wola boska, ale miałam ogromne wyrzuty sumienia, że nie dam rady jej wnieść do domu Rano szybciutko ubrałam się i poszłam do Dorki -uśmiechnięta, łasząca się, ogonek jak chorągiewka. Uff, wszystko dobrze. Jutro zastrzyk z antybiotyku.
  10. Jesteśmy w domu, Dorka w kuchni - nie chce się położyć, boi się domu, pomieszczenia. Na koty zupełnie nie zwróciła uwagi, do psów też jest super. Do samochodu nie weszła, włożyliśmy ją we troje z Tomkiem i Irenką. Pod lecznicą panika, położyła się plackiem i we dwie musiałyśmy ją wnieść do lecznicy i położyć na wagę. Kurcze, dwie emerytki i spanikowany pies... Waży niemało, 20,5 kg... Po prawie dwóch godzinach odbiór psa, ale szczęśliwie trafił się postawny młody człowiek i wziął Dorkę bez problemu na ręce i wsadził do auta Ireny. W domu - powtórka, wniesienie psa do kuchni. Teraz drepcze, popiskuje, ale drzwi do salonu otwarte, może sobie chodzić. Gdyby to było małe psiątko, to na ręce na siusiu, i powrót do domu. Tu problem - nie damy rady!... Ja już z gorączką i kaszlem, marzę, by się położyć choć na godzinę Dr Magda określiła jej wiek po zębach na ok. 7 lat...
  11. Sterylizacja jutro, o 11.00. O mały włos by się termin zmarnował, bo dziś Tomek nie wstał z łóżka, złapał grypę - nawet w przychodni potwierdzi test. W pierwszym odruchu zadzwoniliśmy, by odwołać wizytę. Ale potem pomyślałam, że ma się przyjaciół i jutro pojadę ja i Irenka. Myślę, ze damy rade, sunia około 20 kg, nie zna samochodu, do domu nie wchodzi...
  12. Umówiliśmy Dorkę na sterylizację na czwartek, na godz. 11.00. Chodzenie na smyczy już prawie opanowane, ale na ulicę na razie nie wychodzimy. Tylko ogród i sad. No i kolejna biedusia, która nie wejdzie za chiny do domu.... Staje jak wryta przed pierwszym schodkiem (a jest ich raptem siedem....) W czwartek po operacji musimy ja zabrać do domu, na tradycyjne posłanie w kuchni.
  13. Rudzik po pół roku adopcji pozdrawia, z kojcowego chłopaka domowy kawaler
  14. Nasze stadko w zimowym sadzie (ruda mała Wiki to Anusiowa sunia), mała szara to Igusia, biaława to Bezia, i czarnulka to Dorka
  15. Nasza podopieczna Dorka wyładniała, sierść nabrała połysku, ogon jak chorągiewka powiewa Biega po sadzie z naszymi (i Anusiową Wiki), ale na smycz nadal reaguje znieruchomieniem. Popracujemy nad tym, i nad przychodzeniem na wołanie, bo na razie trochę to kulawo idzie Ale co, ładna, nie?
  16. Adopcja było prowadzona przez gminę, Ben nie był pod naszą opieką, i pies już pojechał - ja pomagałam tylko w załatwieniu transportu, wyszukaniu ofert. Pani sama wybrała (polecony i sprawdzony przewoźnik, opłacony przez panią adoptującą). A nasza podopieczna Dorka dała sobie założyć obrożę Przychodzi do człowieka, kładzie się poddańczo do góry brzuszkiem, bierze smaczki z ręki No, na razie na widok smyczy (mamy taki krótki pasek do nauki) zwiała do budki.
  17. Trwa oswajanie Dorki - wdzięczy się, macha ogonkiem, podskakuje, i daje dotknąć pyszczka Że by tylko udało się założyć obrożę, to będzie nauka chodzenia na smyczy.
  18. Prawda, że ryjek podobny? Tak, dość duża
×
×
  • Create New...