Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44500
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Wg Magdy ma ok. 3 lat, waży 26 kg, jest wielkosci owczarka. Rodziła wielokrotnie. Jest bardzo proludzka, jak usiadłam, to położyła łeb na moich kolanach, i aż oczy mrużyła z zadowolenie, jak ją głaskałam... Szkoda jej do budy na wieś!.........
  2. I tu już po sterylizacji, u nas:
  3. Kolejny raz proszę Was o pomoc - przede wszystkim wsparcie duchowe... W kojcu gminnym znalazła się taka ślicznota. Wyciągnięte sutki, ale zadbana, nie śmierdząca, jak to czasem bywa, nie chuda. Podjechaliśmy z Tomkiem zrobić jej zdjęcia do miejscowych ogłoszeń, że czeka na właściciela. Na smyczy szalała, radość ogromna, skakanie na ludzi, o siusianiu ani myślała. Oj, nie, nie wezmę jej do naszego kojca, za energiczna, za duza, za bardzo szarpiąca - nie mam siły po prostu Po kilku dniach decyzja, trzeba ją wysterylizować, zanim jakiś człowiek ze wsi ją zabierze. Pojechaliśmy z nią wczoraj do naszej niezawodnej dr Magdy do Makowa. W samochodzie trochę paniki, ale potem siedziała przy mnie na tylnym siedzeniu i cały czas całowała mnie, to u ucho, to w nos Taki zagubiony i zaaferowany duży dzieciak Po operacji dochodziła do siebie w kuchni, jak nasza świecka domowa tradycja nakazuje. Do psów - bez zarzutu. I UWAGA! - do kotów też! Na wieczorny spacer niechętnie wyszła, i bezowocnie wróciła. Za chwilę sprzątnęłam podłogę w kuchni, i do tego sporo wypitej wody zwróciła. Ale już o 22.00 pytała o jedzenie: a co to, w tym lokalu nie podaje się kolacji?? I kolejny spacer - wielkie siusianie. W nocy spokój, choć podłoga mokra. Rano - 6.00! wyszłam z nią, wszystko ok. Teraz została w naszym małym kojczyku w sadzie, bo my z Tomkiem do pracy. Po powrocie wezmę ją do domu, i będziemy testować na domowe zachowanie.
  4. Druga malizna dostał imię Nutka i pojechała w ramionach nowej opiekunki do domu. Za gdzinę miałam już relację: zajęła posłanko rezydenta - yorka Ta dziewczynka to młodsza siostrzyczka Martusi
  5. Już tracę nadzieję, ze suczysko spędzi zimę w ciepełku, w domu
  6. Suczki mają tak ok. 4,5 miesiąca - miały 3 miesiące, jak trafiły do gminnego kojca, a są tam od 17 listopada(!) Druga mała czeka nadal na Martusię, jeszcze z pół godzinki.
  7. A dom da wyżełki jak się na mgnienie oka pojawił, tak i szybko umilkł. Sunia wróci po sterylce do kojca.
  8. Jestem, wnusia daleko, nie zajmuje się nią, i tylko raz widziałam W czwartek pracowity dzień nas czeka: na 14.00 zabieramy wyżełkę do Makowa na sterylizację (jak pójdzie na wieś, to chociaż nie będzie rodziła), po operacji jak zawsze trafi do domu na 24 godz, potem wróci do kojca. Za to szansa dla szczeniaków - kochana Mazowszanka zgodziła się dać dt jednej suni, drugą na dt zabierze młoda dziewczyna od nas ze wsi. Małe dziczeją, nie widzą ludzi, nie mają szans na adopcję z takimi zdjęciami zza krat.
  9. Kamusia pozdrawia i nadal czeka na dom, by zimy nie spędzić w budzie
  10. Gmina nie ogłasza tej suczki, ale jak ktoś przyjdzie, to ją wydadzą bez problemu. Nie mam kiedy z nią pojechać na sterylkę
  11. Dzięki, to jednak to ogłoszenie Tomka, a nie widać tego postu Mazowszanki :(. Suczka młodziutka, energiczna, rozbiegana, nie za bardzo zna smycz, dość duża.
  12. Proszę o pomoc z tą wyżełką.. Dom tymczasowy, cokolwiek!
  13. Wiktoria pisze o Emi z taką sympatią, że serce rośnie Kąpieli piesa nie lubi, to już wiemy ale lubi spać przytulona do swej pańci Zaczyna naukę zostawania w domu samej - wg naszych wskazówek. Wiktoria ma urlop do świąt, potem do końca roku home office, więc warunki do nauki idealne. Nie poznałam Emki pod tym względem, bo nie zostawała sama w domu, ale zamykana na noc w kuchni czy na pół dnia w kojcu nie darła japy.
  14. duże nie będą, takie pewnie 10-12 kg.
  15. Lunka była chyba na SOS dla Wyżłów. Dziś w Polsce rozpoczęły się świąteczne polowania ... zająca nie widziałam na oczy od lat, a na nie polują w naszej okolicy!...
  16. Tomek był wczoraj przy kojcu - szczeniaki są nadal. Mam tylko te zdjęcia, co zrobiliśmy 2 tyg temu, udostępniam na różnych grupach na fb i na olx (wyróżnienie za moją kasę, cholera!!). Nie wiem, jak je przyszłość czeka Odrobaczone i odpchlone. Nie zaszczepione, bo kogo obciążyć finansami? Kolejny pies zgłoszony 3 dni temu do mnie, odesłałam do gminy. Dziś na fb sołtyska z sąsiedniej wsi też pokazuje bezdomniaka, który się błąka i ma go jutro zgłosić do gminy. No więc niech teraz pani sekretarz się głowi, co zrobić, skoro " z całym światem nie chce wojować"...
  17. Ta wyżełka w kojcu gminnym... Małgoś, mam ogromną prośbę ... Daj proszę tę sunię na wyżełki! Nic o niej nie wiem, oprócz tego, ze bardzo łagodna, ufna i młodziutka! Bardzo się boje, że ktoś ją weźmie, na łańcuch i kłusowania. Już tak bywało, gminie w to graj, ze nie musi dłużej utrzymywać psa w kojcu. My się nią zajmiemy, ale jak już będzie gotowa na sterylizację po tych szczeniakach - i jak zawsze do domu po operacji, sprawdzenie na koty i inne psy i szukanie domu. Obyśmy tylko zdążyli. Stąd gorąca prośba o te ogłoszenia gdzie się da, poza naszą wsią Moze ktoś się skusi, by dać jej dom albo chociaż tymczas. Nawet, jeśli to miało być po świętach, czy jakoś niedługo, to ją zabezpieczę w naszym małym kojcu. naprawdę się boję, ze jej jutro może juz nie być
  18. W ramionach nowej pańci
  19. Ten farsz zrobiłyśmy w październiku w naszym kole gospodyń wiejskich właśnie do gołąbków z parzonych liści kapusty włoskiej na konkurs kulinarny, ale zostało i miałam zamrożony. Podobno tu na wsi się tak robiło, w Warszawie nie znane...
  20. Ale numer, nie zdążyłam zrobić tych pasztecików! ... Rano poszłam po zakupy, potem porządki, i SMS od pani: będziemy o 11.00 ani się obejrzałam, już trzeba było otwierać bramę. Dobrze, że kupiłam pączki i drożdżówki do kawy. Ale młoda osoba była tak przejęta, ze tylko filiżankę kawy wypiła. Emkę zamknęłam w małym kojcu w sadzie, byśmy mogli spokojnie pogadać i nie pilnować: uważaj, kot idzie! Wiktoria siedziała na podłodze obłożona psami i -o dziwo! - dwiema koteczkami, a zwierzyna garnęła się do niej prawie że nachalnie. Ale paszteciki po ich wyjeździe zrobiłam i są niezłe Już większa część spożyta z czerwonym barszczykiem No, to teraz jeszcze kilka dni nerwówki (wieści z ze Śląska...) i mozna zacząć święta
  21. jak to na wsi - przyszła do gospodarstwa, głodna, po szczeniakach. Facet zgłosił to Tomkowi, ten poprosił, by dał jeść suczce i poczekał, może pokaze, czy i gdzie ma dzieci. Nie pokazała, nie ruszyła się z obejścia przez 3 dni, to trafiła do gminnego kojca. A Emi pojechała na swoje!! Na Śląsk! Cudni ludzie, mam nadzieję, że będzie dobrze!
  22. Widzisz? 400 km w jedną stronę to nie problem, a czasem 10 km do odległość nie do pokonania!... W gminnym kojcu kolejna bieda-śliczne suczka a la wyżełka, po szczeniakach
  23. Państwo (dziewczyna z ojcem) mają jutro wyjechać o 7.00 z Katowic, ok. południa będą u nas. A ze wegetarianie, przygotuję na jutro coś na ząb - paszteciki drożdżowe z nadzieniem: kasza gryczana z grzybkami.
×
×
  • Create New...