-
Posts
10956 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bonsai
-
Jeszcze pamiętajmy, że musimy zapłacić za wizytę weta u psa...
-
Skinni powrót z adopcji !!!!Komplentny brak kasy !!
Bonsai replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
jeszcze tu są jego zdjęcia: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/189887-Skinni-powr%C3%B3t-z-adopcji-%21%21%21%21Komplentny-brak-kasy-%21%21?p=17156576#post17156576[/url] -
[quote name='Cantadorra']O rany, bolą ją płuca i brzuch? Jakoś wcześniej tego nie doczytałam. Koniecznie musi być leczona! Koniecznie! Biedna sunieczka....... Donka, a rudymp ma miejsce w domu? Napiszę do niej. Tak podejrzewam, teraz ją żaden wet nie widział, tylko przez telefon się kontaktowali z jakimś znajomym. Na pewno ma mnóstwo tasiemca, on wciąż z niej wychodzi. Płuca osłuchowo się nie spodobały, dostała antybiotyk, który dostała do końca opakowania, potem już nie kontynuowano leczenia - więc nie wiemy czy się jej stan polepszył, pogorszył, czy stoi w miejscu. [quote name='malagos']A gdzie ta sunia jest teraz, bo się pogubiłam, u Morisowej? Czy w domu w Łomży? Jeśli ma stwierdzone zapalenie płuc, to zastrzyk podany jeden raz, 29 grudnia, nie pomógł. Nie trzeba tu specjalnego magika, by potwierdzić diagnozę i podac silny antybiotyk. Obecnie jest w Łomży. U morisowej (a w zasadzie u jej Mamy) była awaryjnie na kilka dni. [quote name='Cantadorra']Czyli podsumowując można stwierdzić, że sunia jest chora, najprawdopodobniej z bólu nie może znaleźć sobie miejsca i nie jest leczona, tak? Poza tym przebywa w Łomży, czy dobrze rozumiem? Tak, teraz jest w Łomży. [quote name='DONnka']Wydarzenie suni rozkręcone i udostępnione ;) Znajomi zaproszeni :) Rozmawiałam z Kuną :) Ma miejsce w kojcu osłoniętym z trzech stron z ocieplaną budą Jeśli chodzi o miejsce w domu, to musi sprawę przemyśleć, bo ma już w domu kilka psiaków. Da mi znać wieczorem. Koszt 300 zł na miesiąc razem z karmą Jeżeli sunia wymagałaby jakiejś szczególnej troski czy zabiegów to koszt może nieznacznie wzrosnąć. Tak jak pisałam myślę, że SKARPETA mogłaby wyłożyć 200 zł na pokrycie kosztów hotelu w pierwszym miesiącu. Co Wy na to ??? Bonsai, dzwoniłaś do tego weta ??? Może jak Państwo usłyszą inną opinię od weta to jednak dadzą suni szansę i będzie mogła u nich zostać przynajmniej do końca leczenia :roll: Zadzwonię po pracy do weta. No właśnie, najlepiej, by przebywała w domu do czasu wyleczenia (choć sunia tego nienawidzi, woli przebywać na dworze). 300 zł do dobra cena... Ale nie chciałabym, by okazało się, że za kilka miesięcy braknie pieniędzy i sunia będzie musiała znów opuszczać kolejne miejsce.... co dla niej nie będzie dobre. A adopcyjnym psem raczej nie jest, bo jest raczej starsza niż młodsza.
-
Dzięki!! Jutro zadzwonię do tej lecznicy. Czy robią wizyty domowe?
-
Poszukaj proszę. Bardzo ważna jest też cena i deklaracje. Jakie warunki ma ten hotelik? Pewnie kojec? Ona ze względu na chore płuca powinna przebywać w osłoniętym pomieszczeniu. Ale do domu nie chce wchodzić, trzeba ją na siłę wciągać - widocznie ktoś ją za to kiedyś bardzo karał.
-
Dodam, że sunia jest łagodna do psów i kotów. Choć też jest słaba w tej chwili, więc może się to odmienić, ale zapędów morderczych nie ma, bo przez przypadek kot u morisowej wpadł na onkę, co wywołało u niej zdziwienie i zakłopotanie. Szukamy również dobrego weta w Łomży! Uważam, że wizyta u weta jest konieczna zanim ta sunia gdziekolwiek dalej pojedzie. Proszę o pomoc finansową, ja już ponad dwukrotnie wyczerpałam swój limit pomocy psom w tym miesiącu... :( [quote name='migama']https://www.facebook.com/#!/events/527582730594817/ Dziękuję! Zrobicie mnie administratorem? [quote name='migama']po antykoterapii przypilnowac trzeba kreatyniny i mocznika - nerki ....bardzo prosze o to zadbac jak juz sie wyprostuje sciazka owczarka, a napewno sie wyprostuje :) Na pewno będziemy jeszcze robić jej badania krwi, to wszystko wyjdzie w praniu. Na razie pilnie szukamy dla niej jakiegoś miejsca, gdzie osoba będzie bardziej doświadczona i nie spanikuje widząc chorego psa. [quote name='Cantadorra']A nie można suni podać czegoś na uspokojenie? Są mało inwazyjne środki Kalmaid, czy coś takiego. Wyciszają psiaki. Też o tym myślałam. Mam Stres Out, który podziałał ładnie na nasze psiaki podczas sylwestra. Z tym, że może to tylko nieznacznie poprawić jej stan - jeśli bolą ją płuca i brzuch, to dalej może się zachowywać nieswojo. Musimy zrobić dokładną diagnostykę i zacząć ją leczyć, dopiero gdy wyzdrowieje można myśleć o jej psychice tak naprawdę... Powie nam to każdy behawiorysta. Ona teraz nie jest sobą, bo cierpi.
-
Odpisałam Wam dziewczyny na PW. Dzięki za pomoc. Myślę też jeszcze o jakimś PDT... ale skąd brać kasę, jak za takiego owczarka zazwyczaj więcej pieniędzy chcą hoteliki...
-
A dałabyś radę je zrobić? Ja bym dołączyła jako współadministrator? Bo teraz robię setki telefonów w jej sprawie i nie mam czasu założyć jej wydarzenia, a trzeba jak najszybciej. Dzięki. Każdy pomysł się liczy. morisowa ma w tej chwili 2 zwroty z adopcji i dom przepełniony w 150 %. Nie da rady :( W tej chwili w Łomży. Najlepiej by do czwartku stamtąd ją zabrać, ale nie mam gdzie. Z resztą sunia nie powinna robić zbyt dużych wycieczek, bo jest osłabiona, prawdopodobnie ma zapalenie płuc (na to dostała u weta antybiotyk 29.12.2012, ale pewnie nie zaleczyło się do końca, to trudne do leczenia), no i tasiemca (u weta 29.12. dostała jakieś tabletki na odrobaczenie, które nie były na tasiemca, ale i tak wylazł).
-
WYDATKI STYCZEŃ 2013 r. 8.01. weterynarz 155,5 zł (później wkleję fakturę) 8.01. transport Kuna-Łomża-Białystok-Kuna 120 zł 9.01. transport zwłok do Białegostoku 55 zł ---- Razem: 330,5 zł WPŁYWY STYCZEŃ 2013 r. 08.01. olala 10 zł 08.01. fiorsteinbock 15 zł 09.01. gosiaczek1984 70 zł (w tym 20 zł z bazarku) 09.01 bela51 10 zł (z bazarku cegiełkowego) 10.01. DONnka 10 zł (bazarek cegiełkowy) 10.01. MALWA 100 zł 14.01. asiaf1 50 zł 14.01. bric-a-brac 30 zł 14.01 skarpeta owczarkowa 65 zł ---- Razem: 360 zł Nadwyżka 29,5 zł zwracam skarpecie owczarkowej.
-
SKARPETA OWCZARKOWA Dla bezdomnych Cywilów, Szarików, Rexów i Alexów
Bonsai replied to egradska's topic in Owczarek niemiecki
Zwracam się o wsparcie, na razie nie finansowe, bo jeszcze nie wiem na czym stoję... Błagam o wsparcie, pomysły, jak pomóc tej suce... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238195-ONka-pełzała-między-autami-Bardzo-zły-stan-psychiczny-Potrzebna-pomoc-na-CITO%21%21%21?p=20230216#post20230216[/url] Teraz jest w awaryjnym DT, łazi w kółko bez celu ... [B]Jest w BARDZO ZŁYM stanie psychicznym![/B] Ludzie, u których jest obecnie, nie potrafią sobie z nią poradzić (nie mają doświadczenia, zgodzili się wziąć psa do siebie z dobrego serca)... Grozi jej schronisko, choć w jej obecnym stanie psychicznym bardziej humanitarnym wyjściem byłaby chyba eutanazja... [img]http://img90.imageshack.us/img90/9424/15649788.jpg[/img] -
Skinni powrót z adopcji !!!!Komplentny brak kasy !!
Bonsai replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
Wiem, że jest tu dużo owczarkarzy, mam nadzieję, że wybaczycie błaganie o pomoc... Błagam o pomoc dla owczarki, którą zgarnęliśmy wyczerpaną z ruchliwej trasy: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238195-ONka-pełzała-między-autami-Bardzo-zły-stan-psychiczny-Potrzebna-pomoc-na-CITO%21%21%21?p=20230216#post20230216[/url] Teraz jest w awaryjnym DT, łazi w kółko bez celu ... [B]Jest w BARDZO ZŁYM stanie psychicznym![/B] [img]http://img90.imageshack.us/img90/9424/15649788.jpg[/img] -
Błagam o pomoc dla owczarki, którą zgarnęliśmy wyczerpaną z ruchliwej trasy: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238195-ONka-pełzała-między-autami-Bardzo-zły-stan-psychiczny-Potrzebna-pomoc-na-CITO%21%21%21?p=20230216#post20230216[/url] Teraz jest w awaryjnym DT, łazi w kółko bez celu ... Jest w BARDZO ZŁYM stanie psychicznym! [img]http://img90.imageshack.us/img90/9424/15649788.jpg[/img]
-
9.01.2013 r. ok. 8:30 Vega odeszła za Tęczowy Most... Bądź szczęśliwa owczarko... ------------------- 8.01.2012 r. Kuna pojechała odebrać suczkę. Walczymy o życie suni. Tak pisze Kuna po wizycie u weta: Vega miała 40,8 st pomimo podania dwóch dawek biovetalginu, kolejno dostała rapidexon, temperatura spadła do 40,4. Dostała dwie kroplówki,, antybiotyk opróżniliśmy pęcherz i zdecydowaliśmy się podać jej środek na uspokojenie. Z badań w zasadzie nie wynika nic, wet ma nadzieję, że to bardzo silna reakcja na stres. To pasowałoby do wywiadu, który razem z morisową i Bonasai przeprowadziłam. Niestety sucz ma odruchy neurologiczne tzw. pływanie co może wskazywać na zapalenie centralnego układu nerwowego - tu należałoby ustalić przyczynę, a mogą byc różne - wirusowe, bakteryjne albo pasożytnicze. Na ten moment bierzemy wszystko pod uwagę. W obrazie USG nerki, wątroba sa OK, pęcherz był wypełniony do granic możliwości, wet obawia się, że może nie mieć skurczów.. we krwi poza leukocytozą i zbyt wysokim cukrem nie ma nic niepokojącego. Mocz poza obecnością glukozy bez zmian. Teraz czeka mnie noc z termometrem w ręce, bo muszę pilnować, żeby temperatura nie podskoczyła wyżej, jutro jadę na 17 do lecznicy, no chyba, ze będzie się coś działo to wcześniej... Muszę podziękowac wetowi... pracę skończył o godzinie 15 - ale wiedząc, ze jadę poczekał, dojechałam o 15:30, wyszłyśmy.. nawet nie wiem, która to była.. --------------------- 27 grudnia jechałam z Warszawy do Hajnówki, gdzie miałam spędzić Sylwestra. Jechaliśmy późno, było już ciemno. We wsi po drodze na środku jezdni stał owczarek. Stał to za dużo powiedziane, ona słaniała się na nogach. Wyhamowaliśmy, ona spojrzała smutno i posnuła się dalej, bez celu, powoli, byle iść... Zawróciliśmy i wśród pędzących samochodów, w tym TIRów, złapaliśmy ją. Nie było to trudne, bo była wyczerpana. Była chuda, miała strasznie długie pazury, brzydką sierść, a na sobie skórzaną, wiejską obrożę, ale ogólnie nie wyglądała źle. Zaczęliśmy poszukiwać właściciela - objechaliśmy całą wieś, pytając od domu do domu czy znają tego psa. Nikt jej nie znał. Ktoś skierował nas do miejscowego weterynarza, bo jeśli ktoś zna tego psa - to on. Okazało się, że ktoś zgłosił u niego zaginięcie owczarka dwa dni temu - niestety, gdy przyjechał właściciel, to okazało się, że to nie ten pies. Pozostało nam podjąć decyzję - bierzemy psa albo wzywamy hycla, który zawiezie ją do Ostroii Mazowieckiej... Co byłoby niedźwiedzią przysługą. Po rozmowie z delph doszłyśmy do wniosku, że spróbujemy ją umieścić w schronisku w Hajnówce, gdzie podobno panują b. dobre warunki. Suczka noc spędziła w łazience w naszej maleńkiej wynajętej chatce. Dostała jeść i pić, na które się łapczywie rzuciła, ostatkiem sił, bo już nie mogła samodzielnie wstać... Następnego dnia rano pojechaliśmy do schroniska w Hajnówce, jednak obecny tam pracownik nie chciał nawet słyszeć o przyjęciu owczarka. Zostaliśmy odesłani z kwitkiem. Ale niestety sunia nie mogła zostać z nami w chatce, w której było już 5 naszych psów. Uratowały nas morisowa i jej mama, które zgodziły się przyjąć owczarkę do 2 stycznia, kiedy mieliśmy wracać. Wcześniej pojechaliśmy do weterynarza, który ją zbadał, pobraliśmy krew. Dostała antybiotyk i tabletkę na odrobaczanie. Wyniki krwi wyszły ok, czyli raczej potrącona nie jest, jak podejrzewaliśmy. Potem wyszedł z niej tasiemiec i wciąż jest na niego leczona. U morisowej sunia zaczęła się otwierać, była w coraz lepszej kondycji psychicznej i fizycznej - ale w Sylwestra spanikowała. Fajerwerki najpierw ją unieruchomiły ze strachu, a potem sprawiły, że biegała w kółko, strącając krzesła, stół. 1 stycznia odebraliśmy ją i zawieźliśmy do naszych znajomych do Łomży - chcieli ostatnio adoptować psa, ale ogólnie nie mają dużego doświadczenia z psami - dotąd mieli tylko dwa psy. Ogólnie trafiłą do nich na tymczas, choć miałam nadzieję, że zostanie na stałe. Niestety, nie radzą sobie z nią. Suczka od czasu przyjazdu do nich nie potrafi usiedzieć w miejscu. Chodzi w kółko, nie ma z nią kontaktu, nie chce jeść i pić - zje i napije się dopiero wtedy, gdy ktoś postawi miskę na jej drodze, a sama jej nie szuka. Ludzie są trochę przerażeni, zwłaszcza, że telefonicznie kontaktowali się ze swoim znajomym weterynarzem, który po opisie telefonicznym stwierdził, że pies jest na pewno potrącony i ma problemy neurologiczne i trzeba ją uśpić. Tymczasem owczarki to według mnie wbrew panującej powszechnie opinii, bardzo miękkie psy i z traumatycznych przejść wychodzą ciężko. Moim zdaniem sunia potrzebuje teraz dużo spokoju, bo z punktu widzenia zdrowotnego dolegają jej teraz tylko robaki - ma mnóstwo tasiemca w sobie. U morisowej, która jest bardzo doświadczona w takich psach, sunia doszła do siebie w 2 dni, co potem popsuły sylwestrowe fajerwerki... Niestety nie wiem czy sunia będzie mogła zostać w Łomży, a jeśli tak, to jak długo. Jestem z nimi w stałym kontakcie, ale ogólnie są przerażeni całą sytuacją i chyba ich to trochę przerosło. Proszę o pomoc. Nie mam gdzie umieścić suni, a ona potrzebuje miejsca doświadczonego w pracy z takimi psami, kogoś, kto nie przerazi się psem łażącym bezcelowo w kółko... Proszę też o wsparcie na leczenie suni - wydałam na nią już 300 zł i po prostu więcej nie dam rady w tym miesiącu! :shake: Błagam o pomysły, jak jej pomóc.... Jest piękna, raczej starsza, ok. 6-10 lat.
-
Jesteśmy teraz w trakcie poszukiwań miejsca, gdzie usuniemy kamień nazębny u Seiko. Charczenie, dyszenie po podaniu metacamu ustało - więc zastanawiamy się czy jest sens serwować mu jednak trochę inwazyjne badania górnych dróg oddechowych. Choć z drugiej strony podanie narkozy dwukrotnie jest zbyt ryzykowne, gdyby jednak okazało się, że taki zabieg byłby przydatny... Nie wiemy czy podwyższone kwasochłonne są właśnie z tego powodu... Z drugiej strony koszt takiego zabiegu mógłby sięgnąć łącznie 700 zł, a to jest już naprawdę dużo pieniędzy... Nie chcemy oszczędzać na psie, ale nie mamy niestety za dużo pieniędzy, a jeszcze inne psy pod opieką. Tak więc mamy nad czym myśleć. :) Gdyby ktoś zechciał wesprzeć staruszka w leczeniu, będziemy bardzo wdzięczni.
-
Seiko (przechrzczony na bardziej dźwięczne imię Iggy) jest już po wakacjach w Puszczy Kampinowskiej (co bardzo mu się podobało), ale przed zabiegiem usunięcia kamienia oraz badania górnych dróg oddechowych. Całkowity koszt zabiegu jest bardzo duży, więc prosimy o wsparcie. Mam rzeczy na bazarek, mogę zrobić im zdjęcia, ale czy ktoś mógłby poprowadzić resztę, tj. wystawienie bazarku i wysyłka rzeczy?
-
Gamgee- mam chore uszy i jestem znów w SCHRONISKU!!
Bonsai replied to Martuchny's topic in Już w nowym domu
Cieszę się z obrotu sytuacji. Ale... miejcie na nich oko nieustannie. ;) W domu uczy zaleczy się szybciej niż w schronisku... Choć jest to ciągnąca się zazwyczaj choroba, więc trzeba mieć to na uwadze. Trzymam kciuki za jego zdrowie! -
Kostek łagodny Mix ASTa w Psim Aniele. Szukamy domu!
Bonsai replied to winter7's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie, Kostek, ma filmiki zrobione w hoteliku, prawda? Dodawajcie link do jednego, najlepszego filmiku, w ogłoszeniach Kostka. A w tytule oprócz Kostek, piękny psiak adopcja itp. piszcie dużymi literami obejrzyj FILMIK ! Odkąd tak robię z "moimi" psami, odzew jest większy. Nawet staruszki lub psy nietrzymające moczu potrafią znaleźć dom, a to sytuacja beznadziejna zazwyczaj. W każdym razie myślę, że warto spróbować. -
Gamgee- mam chore uszy i jestem znów w SCHRONISKU!!
Bonsai replied to Martuchny's topic in Już w nowym domu
Co za skrajna nieodpowiedzialność! Brać psa, ze świadomością ze wyjeżdża sie za chwilę na pół roku i nie przedyskutować tego z rodziną! To o czym ona myślała, biorąc psa? Bo na pewno nie o psie... Sama ostatnio miałam zwrot z adopcji, psa chorego, co najmniej 15-letniego. Niestety wszystkie opcje już wykorzystałam, a wydzwoniłam w jego sprawie co najmniej 100 zł. Zadzwońcie może do furciaczek, ona ma w pobliżu hotelik. Płatny niestety, ale lepsze to niż powrót do schroniska. Część miejsc ma domowych (bo rozumiem, że do kojca to bez sensu go dawać). Ile ma czasu na wyprowadzkę stamtąd? -
Taaaka długa podróż i na marne... :(
-
Wow, zazdroszczę domku. I bardzo się cieszę zarazem. :) Wiecie może gdzie Państwo znaleźli ogłoszenie Lucasa? To ważna informacja, bardzo przydatna dla innych dziadeczków i babuń.... Oprócz Seiko z podpisu mam m.in. Maggie (zobaczcie filmik): [url]https://www.facebook.com/events/548385245191342/?fref=ts[/url]
-
[quote name='Tascha']a moje wcale...zaden....:p[/QUOTE] Moje też, nigdy, ani razu, w całym psim życiu. Jedynie Buddy raz, ale to się nie liczy, bo dociekaliśmy czemu interesuje się siusiakiem, gruczoły były podejrzeniem, ale nie trafionym - były czyściutkie (okazało się, że ma zapalenie pęcherza, stąd zainteresowanie siusiakiem).
-
Koniec świata jest wtedy, gdy umierający pies staje się zdrowym psem. ;) Niziołek, najlepszy kardiolog w kraju, powiedział, że Seiko ma serce jak dzwon, a dolega mu jedynie starość. Echo serca wykazało, że jedynie prawa komora serca jest nieznacznie powiększona, ale nie ma to znaczenia dla jego stanu zdrowia i podawanie mu leków na serce jest bez sensu. Jego kłopoty z oddychaniem biorą się z kamienia nazębnego i związanym z tym problemami z tchawicą, górnymi drogami oddechowymi. Również głuchota oraz problemy z oczami mogą mieć przyczynę w kamieniu nazębnym. Dlatego Seiko koniecznie musi mieć usunięty kamień nazębny, a przy okazji narkozy (do której z punktu widzenia kardiologicznego kwalifikuje się w pełni) koniecznie trzeba zajrzeć mu w tchawicę - możliwe, że powstały tam jakieś stany zapalne od kamienia nazębnego. Ogólnie dobry stan zdrowia Seiko potwierdzają EKG serca oraz badania krwi. Jego poszukiwania chłodnych miejsc wiążą się z tym, że łatwiej oddycha mu się w wilgotnym powietrzu, ale z drugiej strony ze względu na bardzo chory kręgosłup (co widać na rentgenie) oraz ogólne zapalenia stawów nie powinien przebywać w zimnym pomieszczeniu... Ale po uregulowaniu sprawy z kamieniem nazębnym i górnymi drogami oddechowymi (ale płuca są zdrowe!!! zero wody), sprawa będzie prosta: będzie szukał raczej miejsc ciepłych, bo wtedy będzie go mniej bolało. Na jego problemy ze stawami już za wiele nie poradzimy, to jest po prostu starość, dostał leki przeciwzapalne, bo bez tego to by było znęcanie się nad psem - ale nie cofniemy tego, co jest. Przez ból kręgosłupa i stawów był taki obolały, nie mógł się czasem położyć - co mogło być odczytywane błędnie, bez dokładnej diagnostyki, jako woda w płucach.
-
Tak, koniecznie 3 dni pod rząd podawać próbki. Ja nie wierzę w takie profilatyczne podawanie tabletek na odrobaczanie, bo przecież i tak nie każda tabletka podziała na każdy rodzaj robali. Ale może ja już jestem spaczona pod tym kątem, nie lubię czegoś podawać w ciemno. ;) Ale dzieci nie mam. :eviltong: