-
Posts
10956 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bonsai
-
dzięki, wysyłałam.
-
Dzięki! Dam znać, gdy dojdzie.
-
[quote name='DONnka']Bonsai, mam zgodę SKARPETY OWCZARKOWEJ na pomoc w spłacie długu Vegi W 1# poście przeczytałam, że zostało do zapłaty 115 zł - czy ta kwota jest aktualna ??? Gdzie wpłacić ? Do Kuny czy do Ciebie ? Ja założyłam Kunie ze swoich, bo nie wiedziałam kiedy zbierze się całość kwoty, a nie chciałam, by czekała. Dziękuję Skarpecie za wsparcie! Póki co stan konta z pierwszej strony się zgadza, dziś nie doszły żadne nowe wpłaty i chyba się nie zanosi.
-
Ja nie chcę zamieść wszystkiego pod dywan. Muszę jednak jeszcze zebrać myśli, uporządkować to w głowie, a wciąż targają mną za duże emocje i boję się, że napiszę coś, czego potem będę żałować.
-
Niestety, w przypadku, gdy były zmiany neurologiczne i nastąpił zgon psa, wet ma prawny obowiązek sprawdzić czy przyczyną śmierci nie była wścieklizna - choć, jak sam przyznał, to bardzo mało prawdopodobne w jej przypadku. Ale obowiązek jest. Myślałyśmy nad sekcją zwłok, by dociec przyczyny zgonu, ale to byłyby ogromne koszta.
-
Zrobiłam rozliczenie wpływów i wydatków. Brakuje nam jeszcze 225 zł do spłaty zadłużenia. Choć prawdę mówiąc za zaangażowanie Kuny to powinniśmy jej postawić pomnik, a nie tylko spłacić dług.
-
Nie wiem co napisać... Tak mi przykro... Muszę zebrać myśli...
-
[CENTER][SIZE=5][COLOR="#800080"]BAZAREK CEGIEŁKOWY dla suni, którą zgarnęłam słaniającą się na nogach na ruchliwej trasie... czeka ją kosztowne leczenie, musimy opłacić hotelik [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238340[/url] [img]http://img809.imageshack.us/img809/8707/1850020youngwoundedgerm.jpg[/img] [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238340[/url] [/COLOR][/SIZE] [/center]
-
Tak naprawdę to tu jest cały łańcuszek dobrych osób, długo by wymieniać. Listę podziękowań zrobimy gdy Vega wyzdrowieje i znajdzie dom. ;) A tymczasem zapraszam na bazarek cegiełkowy dla suczki: http://www.dogomania.pl/forum/threads/238340 Jeśli nie możecie wesprzeć finansowo, to bardzo proszę o pomoc w rozsyłaniu bazarku - przez PW - to bardzo podnosi skuteczność.
-
Muszę jeszcze ustalić z Kuną czy płatność za hotelik będzie z góry czy z dołu, wszystko dziś tak szybko się dzieje, że nie zdążyłyśmy tych kwestii omówić. Myślę, że to bez większej różnicy czy skarpeta opłaci hotelik czy weta, i tak musimy opłacić całość, tj. hotel, wet dziś i jutro, transport za dziś i jutro... Więc możecie wybrać cel, bo na pewno nie grozi nam nadwyżka pieniędzy. ;)
-
Może się przesłyszałam... Kuna na pewno sprostuje.
-
Dzwoniła Kuna - właśnie wyszli z lecznicy. Po całym dniu u weta nadal sunia nie jest zdiagnozowana. Otrzymała steryd, przeciwzapalne i środki uspokajające na bazie ziół. Ogólnie jest źle, suczce uparcie nie chce spać temperatura ciała, miała 48 stopni gorączki !!! Teraz spadło do 44 stopni... Jutro Kuna znów jedzie do Białegostoku z sunią by kontynuować leczenie i diagnostykę. Więcej napisze, jak już wróci do domu. Przede wszystkim chciałabym bardzo, bardzo podziękować Kunie i jej koleżance Agnieszce, które poświęciły suni cały dzień! Nie każdemu by się chciało... Za dzisiejsze leczenie musimy zapłacić 178 zł plus za transport ok. 120 zł (ostateczne rozliczenie jak już dotrą na miejsce). Z tym, że jutro kolejna wizyta, a musimy również zapłacić za hotel. Kuna nadała również suni imię - Wega. Niech to będzie szczęśliwe imię!
-
Ja też ją bombardowałam, i Delph bombardowała, przepraszamy i dziękujemy morisowa. ;)
-
Wysłałam wszystkim na PW, ale skoro do Ciebie nie doszło to wysyłam raz jeszcze. Dzięki, koszty na pewno będą duże, ale teraz nie to się liczy... Ja też chodzę jak głupia po mieszkaniu i nie mogę się na niczym skupić, a pracy mam dużo. :shake: Dziękuję, że się z nią skontaktowałaś. Rozmawiałam też z wetem z Bielska Podlaskiej, który widział sunię, też się przejął pogorszeniem jej stanu zdrowia i udzielał wszystkie informacje. Jutro prześle wyniki krwi, to je porównamy.
-
Sunia ma bardzo wysoki poziom glukozy. Z morfologii wyszedł stan zapalny, a poza tym wszystko ok. Czekamy na wyniki biochemii i moczu. I odtwarzamy historię leczenia, jesteśmy w kontakcie z wetem, który widział ją w Bielsku Podlaskim. Wciąż nie wiemy nic... Ja chodzę jak na szpilkach od ściany do ściany i rzucam się na każdy telefon. Chyba przejdę się z psami - może mi to dobrze zrobi.
-
[quote name='Beta&Czata']Udar ??? Trzeci udar u Czaty był spowodowany stressem i mimo, że był to już trzeci i miała 15 lat - wyszła z tego na tyle, że żyła sobie jeszcze prawie rok. Po udarze pies przewraca się, pogarsza się wzrok, na początku brak kontaktu. Czy nie można byłoby spróbować ustalić, kiedy dokładnie nastąpiło pogorszenie ? Ustalamy właśnie. Opowiadałam Kunie jak wyglądał stan suczki podczas pobytu u nas, podałam również kontakt do morisowej, która opowie dalszą część. Ja jeszcze myślę, że to ten nieszczęsny tasiemiec może być, czasem trafiają się osobniki, które atakują mózg i powodują zmiany neurologiczne...
-
Rozmawiałam z Kuną. Na razie jeszcze nic nie wiadomo. Przy badaniu wyszło, że suczka ma wypełniony do granic możliwości pęcherz - jest w tej chwili na cewnikowaniu. Samodzielnie nie jest w stanie oddać moczu - ustalamy przyczynę, została pobrana próbka moczu.
-
Dostałam sms od Kuny: "W tej chwili jest robione usg, bez zmian, czekamy na wyniki krwi, płuca osłuchowo czyste, lekki problem z sercem. Najprawdopodobniej coś neurologicznie."
-
Nie wiem... nie chcę w to wnikać... Teraz musimy się skupić na ratowaniu jej. Siedzę jak na szpilkach, nie mogę jeść... Tak się martwię...
-
Kuna odebrała ONkę. Niestety, Kuna z całą odpowiedzialnością powiedziała, że pies jest w fatalnym stanie i być może trzeba będzie liczyć się z tym, że odejdzie lub trzeba będzie ją uśpić. Jest w tej chwili w drodze do Białegostoku, do swojego zaufanego weterynarza. Suczka jest odwodniona, bardzo słaba, umierająca... Jak tylko będą na miejscu u weta i będzie już coś wiadomo, da nam znać.
-
No właśnie też mi się maluje taki scenariusz. :shake: Dlatego nie chcę już zwlekać... Jutro zadzwonię do Kuny i ustalę, czy może jej uda się zorganizować jakiś transport szybciej. Czas nas goni...
-
Gdyby Ci się udało, byłoby super. Oczywiście koszt paliwa byśmy pokryli. Dziękuję! Numer konta prześlę najpóźniej jutro, musimy ustalić skarbnika. Jestem już skarbnikiem Seiko z mojego podpisu, więc wolałabym sobie nie mieszać, ale jak nikt się nie zgłosi, to może uda mi się to jakoś ogarnąć.
-
Dziękuję!! Proszę jeszcze o jakieś stałe deklaracje, choćby po 5 zł... Jutro porozsyłam PW z prośbą o pomoc, gdyby ktoś z Was miał też na to chwilkę to byłabym bardzo wdzięczna. Myślałam też o bazarku cegiełkowym, ktoś ma jakiś ciekawy pomysł? I znów będzie potrzebny ktoś do rozsyłania wątku.
-
Jestem po rozmowie z nimi... Trzeba sunię jak najszybciej stamtąd zabrać. Im szybciej tym lepiej, i to nie tyle ze względu na nich, ale na sunię. Ona w tej chwili jest kompletnie niezdiagnozowana, wczoraj jeszcze przyjechał jakiś ich znajomy weterynarz i powiedział, że jest potrącona przez samochód, bo ma złamaną (?) łapę i coś z głową po wypadku. I liże łapę. Podobno jak idzie, to idzie, ale jak stoi, to się przewraca. Nie wiem w co wierzyć, a w co nie, oni panikują słysząc sto różnych diagnoz, dziś po tej diagnozie przenosili ją na materacu... Po prostu jest do dupy, nie wiem co temu psu dolega, szukałam weta w Łomży, ale jak ktoś jakiegoś poleci, to gdzieś z innego źródła się dowiem, że ten coś spieprzył... Wychodzi na to, że w Łomży nie ma normalnych wetów. Chcę jak najszybciej ją stamtąd zabrać, by prowadził ją w końcu jeden, normalny weterynarz! Kuna, na jaką opiekę weterynaryjną można u Ciebie liczyć? Jest jakiś zaufany wet? Podobno zaczyna się zachowywać "normalniej" tzn. ziaje, piszczy... A nie wgapia się już tylko w jeden punkt, bo "szok po wypadku minął", a według mnie po prostu przestali strzelać fajerwerkami (bo podobno przestali). Nie wiem w co wierzyć, a w co nie, bo oni nie znają się zbytnio na psach. Musimy ją zabrać stamtąd natychmiast. Najlepiej jutro, w środę. Nie mam transportu. Mój TŻ najwcześniej mógłby jechać w czwartek, ale boję się o tego psa!
-
No to szukamy deklaracji w takim razie... 400 zł to dużo, biorąc pod uwagę, że nie mamy w ogóle nic na koncie. Ja będę w stanie dołożyć coś dopiero w przyszłym miesiącu. :( A przecież jeszcze na początku będzie wchodziło w grę kosztowne leczenie, wizyty u weta, leki...