Jump to content
Dogomania

Bonsai

Members
  • Posts

    10956
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bonsai

  1. Bogusik, dziękuję za wyróżnione ogłoszenie :) :)
  2. B]Deklaracje stałe:[/B] [table="width: 200"] [tr] [td]mdk8[/td] [td]5 zł[/td] [/tr] [tr] [td]monika083[/td] [td]50 zł[/td] [/tr] [tr] [td]Bonsai[/td] [td]10 zł[/td] [/tr] [tr] [td]Bogusik[/td] [td]10 zł[/td] [/tr] [tr] [td]Roland_De[/td] [td]50 zł[/td] [/tr] [tr] [td]rutta[/td] [td]20 zł[/td] [/tr] [tr] [td]wujek&ciocia[/td] [td]15 zł - prosi o przypomnienie 2 czerwca[/td] [/tr] [tr] [td]moca35[/td] [td]15 zł[/td] [/tr] [tr] [td]grazia_1979[/td] [td]10 zł[/td] [/tr] [tr] [td]Czarna Kafka[/td] [td]10 zł[/td] [/tr] [tr] [td]agata51[/td] [td]35 zł[/td[ [/tr] [/table] Łącznie: 230 zł Potrzebujemy 400 zł. [B]Deklaracje jednorazowe:[/B] [table="width: 200"] [tr] [td]sharka[/td] [td]50 zł[/td] [/tr] [tr] [td]Poker[/td] [td]100 zł[/td] [/tr] [tr] [td]jadwiga[/td] [td]coś[/td] [/tr] [/table] Łącznie: 150 zł
  3. A ja dziś byłam u Iksika w odwiedzinach: [img]http://fc01.deviantart.net/fs70/f/2014/123/2/2/facebook_js7h7143_by_frecklydog-d7gy5g8.jpg[/img] [img]http://fc08.deviantart.net/fs71/f/2014/123/e/6/facebook_js7h7159_by_frecklydog-d7gy5g2.jpg[/img] [img]http://fc07.deviantart.net/fs70/f/2014/123/3/3/facebook_js7h7161_by_frecklydog-d7gy5fp.jpg[/img] Widać zmiany, w porównaniu do tego co było w przytulisku, ale nadal jest wycofany - przynajmniej w stosunku do obcych. Chętnie brał smakołyki z ręki, nawet dał sie dotknąć, był zainteresowany naszą obecnością, ale wolał trzymac dystans. A gdy cokolwiek go zaniepokoiło - hyc! wracał do klateczki. Będziemy dla niego szukać pomocy behawiorysty, ale to już zagadam swoimi kanałami.
  4. [quote name='InDogWeTrust']Witam wszystkich. Planuję zakup obroży Foresto, mamy Kiltixa, ale sprawdza się marnie, co rusz znajdujemy na Bergu nowe kleszcze. Mam jednak pewną wątpliwość, być może ktoś będzie w stanie mi pomóc. Największa obroża Foresto ma 70 cm długości, ja posiadam pirenejskiego psa górskiego, który (w zupełnie szalony sposób) ma obecnie nawet większą grzywę niż w grudniu i boję się, że po prostu nie dam rady zapiąć mu tego na karku. Przed chwilą zszywałam dwa Kiltixy, bo niestety jedna obroża się nie zmieściła (miała mieć 70, miała 68cm), wiem, że to szalone, ale chce żeby miał doraźnie jakąkolwiek ochronę, mieszkamy w lesie. Nie miałam tej obroży w rękach, wiem,że to naiwne pytanie, ale myślicie, że dam radę? Czy Foresto mają dokładnie deklarowaną długość? Pozdrawiam! :)[/QUOTE] Ale żeby obróżka zadziałania tak jak powinna, musi dotykać skóry, a nie sierści. Mój pies też ma stosunkowo dużo sierści na karku, szyi i musiałam ją odgarnąć i zacisnąć obrożę na tyle, by dotykała cały czas skóry. Obroża założona luźno, dotykając jedynie sierści, nie da żadnej ochrony. Zmierz obwód szyi psa, ale po odgarnięciu sierści.
  5. [quote name='JJD'][FONT="Calibri"][COLOR=#000000]Jestem w kontakcie z bardzo konkretnym behawiorystą ze Śremu. Pan współpracuje na co dzień ze schroniskiem w Gaju i dojeżdża do psów z problemami. Ma wieloletnie doświadczenie. Nie znam go osobiście, ale w rozmowie telefonicznej był bardzo rzeczowy, konkretny i zrównoważony. Za wizytę z dojazdem weźmie nie więcej niż 150zł. Uważam, że cena jest atrakcyjna. Problemem jest tylko to, że jest zawalony terminami. Być może udałoby mu się podjechać w poniedziałek 5.05, lub dopiero od 15.05 – a nie wiemy czy właściciele Ałtaja do tego czasu zatrzymają psa. Bonsai – daj mi znać (na dogo, lub na kom.), czy rezerwować tego behawiorystę. Chciałabym mu dzisiaj odpowiedzieć. Mogę mu też podać nr tel. Do Ciebie i sobie pogadacie i – jeśli się zdecydujesz – spróbujecie umówić termin[/COLOR][/FONT][/QUOTE] Super! 150 zł to już znośna cena i chyba lepiej przy tym pozostać. Jeśli znasz tego behawiorystę, i go polecasz, to Ci ufam. Ogólnie nie mam zbyt dużego rozeznania w Poznaniu w behawiorystach i szkoleniowcach, dlatego wolę kogoś z polecenia. Co do terminu, to nie mamy wyjścia... I oni muszą się zgodzić na taki termin, bo na niego nie mamy dużego wpływu. Zadzwonię do Ciebie, by ustalić szczegóły.
  6. Ja (i rutta pewnie też) nie mam nic przeciwko by lilu brała ogłoszenia na siebie, tylko po prostu nie chciałyśmy jej dokładać roboty. Ja to widzę tak, że rutta odbiera telefon, robi wstępny przesiew, a gdy jest ktoś sensowny, kieruje go do lilu, jako do osoby, która może powiedzieć więcej o psie. Tylko, że póki co nie ma chyba z czego robić przesiewu... Rutty nie ma często na forum, ale dużo łatwiej skontaktować się z nią przez telefon. A gdyby ktoś sensowny się odezwał, na pewno by nas poinformowała. Myślę, że nie ma co się zastanawiać, a zrobić mu kolejne ogłoszenia - w tym wyróżnione.
  7. Bliżej jest Poznań, tam też kierowałam mój typ, bo znajoma znajomej stamtąd jest szkoleniowcem, jednak nie jest ona specjalistą od psów agresywnych. Jednak wizytę mielibyśmy za darmo, a jedynie koszty paliwa musielibyśmy zwrócić (a byłyby mniejsze, bo jechałaby z Poznania).
  8. [quote name='AlfaLS']Tylko przy takim podejściu właściciela - gdzie właściwie jasne jest że chcą psa oddać - nie ma żadnej gwarancji że to co podpowie behawiorysta będzie zrobione... I może wyjść na to że kasa wydana na behawiorystę będzie wydana a efektów nie będzie... Dom któy nie chce juz swojego psa wcześniej czy później wymyśli kolejny powód żeby chcieć go odddać... Np. to że pracuje z psaem według udzielonych rad a efektów nie ma... I nie ma sposobu żeby to sprawdzić czy wyegzekwować... A te pieniądze to prawie miesiąc w hotelu... Przpraszam, że się tak wtrącam ale wątki psiaków z G. podczytuję tylko jeszcze nigdy się na nich nie odzywałam :oops:.[/QUOTE] Witaj na watku, miło, że się odezwałaś. ;) Oczywiście, jest pewne prawdopodobieństwo, że nie będą z nim pracować wedle zaleceń... Jednak wizyta behawiorysty to nie tylko wskazówki dla nich, jak z psem pracować, ale i dla nas - gdy będziemy szukać (jeśli zajdzie taka potrzeba) dla niego innego miejsca, czy to DT, hoteliku, czy DS. Ja mogę domyślać się co się działo z psem, ale gdy nie ma mnie na miejscu, nie widziałam zdarzenia, ani psa od 4 miesięcy - to mogą to być siłą rzeczy tylko moje przypuszczenia co się stało... Z tym, że tyle pieniędzy to bardzo dużo... [quote name='sharka']Pan Ałtaja od początku nie był przekonany do kastracji i nie wiem czy to jego "po wypłacie" to nie takie powiedzenie na odczepnego. Behawiorysta obserwując psa i pana powiedziałby jakie pan robi błędy w stosunku do psa, bo myślę że to pan popełnia błędy. Ałtaj tylko odczytuje jego sygnały... Obserwacja behawiorysty i relacja którą zda Bonsai wiele wniesie. Nawet jeśli pan nie będzie chciał zatrzymać Ałtaja, będzie wiadomo z relacji bezstronnej jak Ałtaj się zachowuje. Wpłacę na behawiorystę 50 zł.[/QUOTE] Dzięki sharka. Ja dziś znów poruszyłam temat kastracji i powiedział, że po weekendzie majowym go zapiszą. Będę tej sprawy pilnować na pewno. Umowa zabezpiecza nas pod tym względem. [quote name='mdk8']też mi się wydaje,że już go tam nie chcą i nic tego nie zmieni. A tak do końca to nie wierzę w relację Pana o okolicznościach ugryzienia. No ale to tylko moje odczucie. Wizyta behaw. jedynie potwierdzi albo zaprzeczy wersji wydarzeń ale decyzja należy do osób odpowiedzialnych za Ałtaja. Na dzień dzisiejszy wzięłam na siebie stanowczo za dużo zobowiązań ale 10,- dam albo na beh. albo na Hotelik. Później też trochę pomogę w utrzymaniu psa.[/QUOTE] Ja też nie do końca w to wierzę... Ale nie jestem w stanie tego zweryfikować, więc ciężko mi z tym dyskutować. Jestem przekonana, że wizyta behawiorysty by nam pomogła. Jednak nie jestem przekonana co do ceny...
  9. [quote name='docha']to jest chyba numer Bonsai, ona prowadzi ogłoszenia, ja udostępniłam wykupiony pakiet.[/QUOTE] to numer rutty. :) Na nią zdecydowałyśmy się dać ogłoszenia, bo ona jest na miejscu, bliżej Zibiego, niż ja.
  10. Jestem w kontakcie z sylwiaso, być może będzie dla niego miejsce, 350 zł + co dwa, trzy miesiące jakaś karma dla niego (ze względu na jego wielkość). Rozmawiałam z panem od Ałtaja, pies podobno zaatakował rano, gdy pan wychodził z łóżka, spojrzał na pana z agresją, pan się zasłonił ręką, i ręka została ugryziona - rana szarpana. Podobno pies zachowuje się zaborczo, broni właścicielki przed panem i synem. Musimy podjąc decyzję co do behawiorysty [B]do jutra[/B]. Koszty są duże, bo paliwo to koszt ok. 100 zł, plus bramki na autostradzie 16 zł (trzeba to policzyć w obie strony), a konsultacja behawioralna 150 zł. Czyli około 280 zł. Strasznie dużo. Sama nie podejmę tej decyzji, więc proszę piszcie co o tym sądzicie. Musimy podjąc decyzję do jutra do godziny około 12, bo muszę zrobić przelew, jeżeli zdecydujemy się na behawiorystę.
  11. Zdecydowanie trzeba psa wykastrować, to pierwsze, co im powiedziałam. Ale ogólnie ciężka jest z tym panem rozmowa, wygląda na to, że nie za bardzo chce wydawać pieniądze na psa, bo np. na moje słowa, że jeśli nie chcą pracować z psem i go oddać, to zgodnie z umową wskazuję im hotelik i opłacają pierwszy miesiąc pobytu psa tam, pan odpowiedział, że nie uważa, że powinien coś płacić, bo pies miał u nich wiele miesięcy najlepszą opiekę. Udało mi się wynegocjować podesłanie im behawiorysty, a zaproponowałam to, bo miałam nadzieję, że uda mi się*załatwić to za darmo w ramach znajomości, ale niestety nie udało się. Ja chciałabym tak czy inaczej, by spojrzał na tego psa ktoś, kto się na tym zna, bo ja z racji odległości niewiele mogę zrobić. W rozmowie pan zarzekał się, że pies ugryzł bez powodu, ale to była moja pierwsza rozmowa z tymi ludźmi, nie znam ich, więc przez telefon ciężko mi ocenić, czy nie mają wiedzy, czy może chcą coś zataić, czy szukają pretekstu... Nie wiem.
  12. [quote name='mdk8']jakie jest ich stanowisko na dzień dzisiejszy?[/QUOTE] Za chwilkę będę do nich dzwonić. Na razie dzwoniłam do behawiorysty - Karol Wicher - brzmi bardzo sensownie. Jednakże koszt wizyty to około 100-150 zł plus koszty dojazdu (ze Starego Tomyśla do Pobiedzisk i z powrotem), jest gotów jechać tam nawet jutro. Czy decydujemy się na wydanie pieniędzy psów z G. na behawiorystę dla Ałtaja? Konsultacja tak czy inaczej odbyć się musi... Koszty są duże niestety, a to raczej dopiero początek. Hoteliki ogólnie są pełne, sezon letni się*zaczyna i nikt nie chce przyjmować psów. Jedno miejsce, jakie jeszcze jest wolne, to koszt 20 zł/dobę plus karma. Czyli około 600 zł miesięcznie plus około 150 zł na karmę. Takich kosztów zwyczajnie nie udźwigniemy... Powrót do G. to fatalne wyjście. Nie wiem co robić.
  13. [quote name='JJD'][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#000000]Dopiero czytam o Ałtaju.[/COLOR][/SIZE][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][SIZE=3][COLOR=#000000]Moim zdaniem trzeba z właścicieli wydobyć prawdę o powodzie zachowania psa. W jakim momencie Ałtaj ugryzł – to jest istotne. Czy w przytulisku ktoś zauważył, żeby miał takie skłonności? [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][/QUOTE] Ja nic takiego w przytulisku nie zauważyłam. To był młody, pewny siebie pies, trochę do ogarnięcia, bo np. nie zdawał sobie sprawy ze swojej wielkości i siły... Przy jedzeniu był ok, gdy dawałam mu jedzenie, grzecznie czekał, a potem jeszcze gdy już jadł, dorzucałam mu kąsków, i było ok. Z innymi psami ja go nie sprawdzałam, bo się go bały ze względu na jego wielkość. [quote name='JJD']I jeszcze jedno - czy właściciele wykastrowali Ałtaja?[/QUOTE] Też zadałam im to pytanie... Nie, nie wykastrowali, bo jak powiedział pan, chcieli to zrobić w maju po wypłacie. Powiedziałam mu, że w takim razie buzują mu hormony i to sprawy nie ułatwia...
  14. [quote name='Pani Profesor']dogomaniacy to nie sąd, żeby doszukiwać się okoliczności łagodzących.[/QUOTE] Dogomaniacy to nie sąd. Masz rację. A jednak wydają swoje wyroki. I to, jak sama zauważyłaś (wnioskując a contrario), uwzględniając tylko okoliczności obciążające. Uwierz mi, nie chciałabyś być tak sądzona. Ja nie bawię się w sędziego, nie mówię, że Yumanji jest winna czy niewinna - mówię, że sytuacja nie jest tak oczywista, jak ją widzicie.
  15. Yumanji zabrała psy do swojego nowego domu, tak jak pisałam od samego początku, a moment, w którym "złapaliście" yumanji był momentem jej przeprowadzki. Gdyby nie było tej afery, psy i tak byłyby zabrane, nic się w tym temacie nie zmieniło. Uprzedzam pytania: nie wiem gdzie obecnie mieszka yumanji ani tam nie byłam. Obrończynie yumanji... niech będzie, choć tak się nie czuję. Piszę "w obronie" yumanji, bo wiem, że nie wszystko jest tak jednoznaczne, jak niektórym się wydaje i wkurza mnie to. Oczywiście warunki w boksach, jakie widać na zdjęciach, są fatalne - nie ulega wątpliwości, że psy nie powinny siedzieć we własnych odchodach. Tylko ucieka Wam wiele "ale", nie interesuje Was to, zamykacie oczy i uszy na całokształt sytuacji, wiecie lepiej co powinna zrobić, jak i kiedy, nie potrafiąc realnie wczuć się w jej położenie... Nie widzicie (nie chcecie widzieć) tego, że yumanji przez wiele lat opiekowała się swoimi psami bez zarzutu (tak, psy zawsze były w betonowych boksach, co trudno lubić, ale trudno też nazwać to znęcaniem się nad zwierzętami, zwłaszcza, że psy były zawsze zadbane, a yumanji nikomu nie wciskała kitu, że pieski śpią w domu na perskich dywanach); że sytuacja była przejściowa; że brała psy "na hotel" po to, by utrzymywać resztę psów, które ktoś jej podrzucał lub zgarniała z drogi, rowu; że psy hotelowe były u niej porzucane przez opiekunów z dogomanii, bo nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności; wreszcie, że miał miejsce eskalujący konflikt z sąsiadką (dopiero obecnie właścicielką terenu), skutkujący nieustannymi konfliktami, w tym m.in. odcinaniem mediów przez sąsiadkę. Tymczasem posypały się na dogomanii już takie słowa, że aż żal się do nich odnosić: od epitetów zaczynając, na pochwale łamania prawa kończąc. Jedyne, o co mam żal do yumanji, to że nie prosiła o pomoc, zanim problem tak narosnął (choć niewątpliwie pretensje można mieć również do siebie - gdzie się było, gdy yumanji prosiła o pomoc w ogłoszeniach, czy np. znalezieniu czegoś dla bulla). Przez kilka lat jeździłam do yumanji i widziałam jej psy. Nie mieszkały w takich warunkach, w jakich ktokolwiek z nas (w tym i yumanji) by chciał by mieszkały, bo betonowe boksy nie są tym, czego pragną psy... Ale też nie przebywały w boksach cały czas, bo biegały po ogrodzonym terenie przy domu (w pewnym momencie w obawie przed sąsiadką yumanji nie pozostawiała ich tam). Psy były zadbane, zdrowe, przywiązane do yumanji i jej synów (do większości z nich nie potrzeba było smyczy na spacerach, bo trzymały się ich). Taki stan na pewno był co najmniej do mojej ostatniej wizyty tam (lato-jesień 2013). Cóż, ja jestem w stanie zrozumieć, że ciężko żyć bez wody i prądu. Yumanji mogła napisać na wątku, jak zmieniła się ta sytuacja, że się przeprowadziła. Pewnie i tak zostałoby to zignorowane jak większość informacji, jakie zamieszczała, ale przynajmniej miałaby argument w ręce, gdy wszyscy zbiegli się, bo usłyszeli, że yumanji jest okrutna wobec zwierząt. Dopiero wtedy wszyscy się zainteresowali wątkiem... Uprzedzając zarzuty "a co ty, obrończynio yumanji, zrobiłaś, by jej pomóc? Czemu nic nie pisałaś?". Cóż, ogłaszałam jej zwierzęta, robiłam im zdjęcia, od czasu do czasu wpłaciłam pieniądze na karmę, a raz przyjechałam z nowymi koszulkami dla jej synów - niby niewiele, ale więcej nie dałam rady. Nie wiedziałam też jak na chwilę rozpętania się burzy wyglądały boksy i psy w nich, wiedziałam tylko, że yumanji jeździ w kółko organizując przeprowadzkę, która na dniach miała nastąpić. Dla mnie to wszystko nie jest takie czarno-białe, jak wszystkim się wydaje, po prostu. Żal mi bulla, żal Szamana, należała im się pomoc niewątpliwie - nie rozumiem tylko dlaczego ktoś chciał im pomóc w atmosferze afery, a nie wtedy gdy ktoś na swój sposób prosił o pomoc. Yumanji jest upartą i dumną osobą, niektórym ciężko się z nią dogadać, ale to naprawdę jest możliwe. Tylko trzeba być fair. W obie strony. [quote name='Ada-jeje']Mialam na mysli obronczynie przybytku w jakich byly trzymane psy u Yumani oraz obronczynie nowo powstajacego hotelu w chlewie.[/QUOTE] Czy byłaś w tym miejscu, gdzie yumanji obecnie trzyma psy?
  16. [quote name='asiuniab']a czy te placki Jej nie swędzą?[/QUOTE] Trudno powiedzieć, bo gdy jesteśmy w przytulisku, interesujemy ją tylko my, tzn. stoi/biega w boksie wpatrzona w nas i machająca ogonem. Przy nas się nie drapie.
  17. Nowy psiak, nazwijmy go może... Anakin? [img]http://fc03.deviantart.net/fs71/f/2014/118/b/1/facebook_js7h6182_by_frecklydog-d7gcuy5.jpg[/img] [img]http://fc09.deviantart.net/fs70/f/2014/118/3/4/facebook_js7h6194_by_frecklydog-d7gcuwz.jpg[/img] [img]http://fc06.deviantart.net/fs71/f/2014/118/2/7/facebook_js7h6200_by_frecklydog-d7gcuw6.jpg[/img] [img]http://fc00.deviantart.net/fs70/f/2014/118/6/8/facebook_js7h6214_by_frecklydog-d7gcuv3.jpg[/img] [img]http://fc06.deviantart.net/fs70/f/2014/118/d/4/facebook_js7h6222_by_frecklydog-d7gcuut.jpg[/img] Do ogłoszeń: Tytuł: Przepiękny i młody przystojniak Anakin do adopcji! Treść: Anakin to młody pies, ma około 1,5 roku i czeka na nowy dom w okolicach Kalisza (woj. wielkopolskie). Jest psem średniej wielkości o niesamowitej urodzie i równie wspaniałym charakterze. Jest przyjazny, nie wykazuje agresji i jak to młody pies chętnie się bawi. Jest bardzo pojętny i szybko się uczy. Mógłby zamieszkać w domu lub ogrodzie, jednak nie wydamy go na łańcuch ani do kojca. Kontakt w sprawie adopcji: tel. 724 150 532, e-mail: [email]adopcje.wolontariat@gmail.com[/email]
  18. [quote name='mdk8']u Sylwii jest Kruczek [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/251628-KRUCZEK-pracowa%C5%82-dla-ludzi-ca%C5%82e-%C5%BCycie-zamiast-godziwej-emerytury-EKSMISJA-!?p=22096913#post22096913[/url] i Next [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/187569-Dramat-Nexta-du%C5%BCy-d%C5%82ug-w-hoteliku-POMOCY%21%21%21/page48[/url] Jest jeszcze w Halinowie domowy Hotelik / byłam osobiście i widziałam/ ale ceny wyższe niż u Sylwii tym bardziej,że Ałtaj jest dużym psem. Jeżeli zdecydujesz się na rozmowę z Sylwią to powiedz ,że masz namiar ode mnie. Jeżeli my mu nie pomożemy to KTO?[/QUOTE] W Halinowie masz na myśli DIF? Ona przyjmuje tylko małe psy, tam jest "nasz" Iksik. Chyba, że jest tam jeszcze inny hotelik. Możesz podać namiary? Może uda mi się w weekend majowy tam podjechać i pogadać. Musimy mu pomóc, ale też trzeba liczyć siły na zamiary. Kamie też trzeba pomóc..
  19. [quote name='Agata P'] Dopóki będą osoby które ŚWIADOMIE upychają psiaki w takich ''hotelikach'' nic się nie zmieni. Na dogo jestem dość krótko,ale z moich obserwacji wynika ,że hoteliki -chlewnie wyrastają jak grzyby po deszczu, a dlaczego ??? proste bo jest zapotrzebowanie. A''dostosować'' chlew można w miarę tanio i szybko. Jak to mówią ''swój swojego zawsze znajdzie'' Dla tych którzy oddają psy w takie miejsca są super warunki i Ci którzy oferują takie miejsca też uważają ,że jest super. Przecież te hoteliki są nastawione na zysk z bezdomnych psów ,nie są głupi i zdają sobie sprawę ,że nikt swojego osobistego psa w takie warunki nie odda wyjeżdżając np. na urlop. Tak więc jest popyt jest podaż. [/QUOTE] Agato, trudno powiedzieć, że yumanji prowadziła hotelik. Psy, które były odpłatnie, były w znaczącej mniejszości (3-4 płatne, a około 20 na utrzymaniu yumanji) i w zasadzie można powiedzieć, że psy odpłatne utrzymywały psy na BDT. Yumanji wielokrotnie prosiła się o pieniądze za te odpłatne, a i tak niektóre psy były zadłużone na 2 tys. zł. W takiej sytuacji był np. Fuks (choć chyba jego opiekunka potem spłacała swój dług). Znalazł dom na Mazurach, gdzie yumanji zawiozła go sama. Skinni też miał długi, a sytuacja na jego wątku zagęściła się, gdy yumanji upominała się o wpłaty. I z Twoim postem w całej rozciągłości się zgadzam, i nie lubię umieszczać psów w hotelikach (robię to w podbramkowych sytuacjach i zawsze mam psa na oku), również przeraża mnie częsta beztroska dogomaniaków w kwestii wydawania psów na BDT, DT, do hoteliku. Często po umieszczeniu psa w takim miejscu, opiekun zapomina nawet o szukaniu psu domu.
  20. Tyle, że to też nie jest tak blisko... A u Amadorki kiyoshi miała jakieś problemy, gdy trzymała tam Oscara z G. Tak czy inaczej dzięki, wezmę pod uwagę Łowicz, od biedy autostradą nie jest tak źle tam dojechać. Z tym, że niestety nie mam pojęcia co z finansami, nawet jeśli znajdziemy miejsce dla niego. Ja teraz zmieniam pracę i niestety moja stabilność finansowa będzie naprawdę kiepska, a jak wydam psa do hoteliku to przecież będę musiała liczyć się z tym, że czasem trzeba będzie założyć z własnych pieniędzy... A nie dam rady tego udźwignąć. Nie wiem co robić. Zerknijcie też proszę na wątek Kamy, wstawiłam tam zdjęcia obrazujące jej aktualny stan zdrowia: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/250486-Efekt-spania-w-swoim-kale-i-moczu-Kama-sunia-z-grzybicą-Pomożemy?p=22083033#post22083033[/url]
  21. Oto Kama - zdjęcie z dn. 22 kwietnia 2014 [img]http://fc07.deviantart.net/fs70/f/2014/118/7/8/facebook_js7h6847_by_frecklydog-d7gchun.jpg[/img] [img]http://fc02.deviantart.net/fs71/f/2014/118/f/a/facebook_js7h6846_by_frecklydog-d7gchuy.jpg[/img]
  22. Co do Ałtaja - Wojtku, chyba lepiej by było, gdyby kontaktowła się z tym panem tylko jedna osoba. Lepiej zająć jedno, spójne stanowisko w tej sprawie. A gdy kilka osób zacznie się z nim kontaktować, może się z tego zrobić głuchy telefon i zamieszanie. [quote name='asiuniab']wiem, że to daleko, ale pies z Pszczyny, który faktycznie gryzł (pewnie nie bez powodu, bo to pies po przejściach), był w przystani u Lilianny w Szczecinie, a teraz mieszka z rodziną z dzieckiem i jest bardzo ułożony, może tam warto spróbować?[/QUOTE] Tylko wolałabym mieć psa w pobliżu siebie (Warszawa), rutty (Wrocław) lub Wojtka (Kalisz), tak żeby mieć wszystko pod kontrolą. Niestety Szczecin jest za daleko, by móc psa od czasu do czasu odwiedzić... [quote name='Marycha35']Wojtku błagam o umowę porządną dla Miki!!! Jak coś mamy ludzi w Poznaniu, można dom sprawdzić...[/QUOTE] Umowa porządna dla Miki by się przydała... Niestety potwierdza to praktyka...
  23. Mój pierwszy typ to jamor. Niestety, nie ma miejsc i nie będzie miał raczej aż do października... Rutta ma się dowiedzieć czy byłoby miejsce u Lilutosi i ZuziaM. Zapytam jeszcze w Psanatorium, z tym, że ono jest blisko Poznania, ale daleko ode mnie lub rutty, a wolałabym mieć psa pod okiem... Jakieś pomysły?
  24. Wróciłam z rozjazdów. :) Ogarnę się trochę i zacznę wstawiać nowe zdjęcia do ogłoszeń. Niestety mam też złe wieści. Dzwonił dziś do mnie pan od Ałtaja, niestety złe wieści. Ałtaj dziś pogryzł właściciela i ogólnie raczej nie ma widoków na jego dalszy pobyt tam. Długo z panem rozmawiałam i ostatecznie stanęło na tym, że załatwiam behawiorystę i po jego wizycie decydujemy co dalej. Jednak pan chciał, żeby Ałtaj był zabrany jak najszybciej, nawet mówił o odwiezieniu go do schroniska (delikatnie przypomniałam o warunkach umowy). Zobaczymy co z tego wyjdzie, na razie na pewno są wystraszeni, bo sytuacja pogryzienia miała miejsce dziś, więc ogólnie rozumiem ich zdenerwowanie. Nie wiem w jakich okolicznościach nastąpiło pogryzienie ("bez powodu"), wiem że pan musiał pojechać do lekarza (a lekarz nastraszył go jeszcze bardziej mówiąc, że jak pies raz pogryzł, to na pewno będzie gryzł dalej). Wytłumaczyłam, że warto, by psu przyjrzał się specjalista, ktoś obiektywny i znający się na psach. Ostatecznie zgodził się na to rozwiązanie, po tej wizycie zostanie podjęta decyzja czy pracują z nim dalej, czy oddają, ale mamy szukać psu miejsca dalej tak czy inaczej. Nie wiem co zrobić, bo koszty utrzymania tego psa będą ogromne, ale do G. on wrócić nie może, bo jeśli pójdzie do adopcji gminnej, i potem kogoś pogryzie, to nikt nas już o tym nie poinformuje i załatwi problem po swojemu (przy czym pewnie opcja powrotu do przytuliska jest wersją optymistyczną).
  25. [quote name='asiuniab']a czy nie da się smarowac czymś Kamy jak już ktoś jest na miejscu? no i może trzeba Jej podawać esentiale forte??[/QUOTE] Wojtek jest średnio raz na tydzień, więc jeśli taka częstotliwość starczyła, to pewnie mógłby to robić. Tyle, że nie wiemy wciąż czy leczy ją wet z gminy, a w razie prowadzenia równolegle dwóch leczeń można bardziej zaszkodzić niż pomóc.
×
×
  • Create New...