Jump to content
Dogomania

Bonsai

Members
  • Posts

    10956
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bonsai

  1. [quote name='obraczus87']Akrum - Oni nie maja na nic czasu. I wolałabym, aby Negra trafiła do ludzi, którzy maja już w jakikolwiek sposób uporządkowane życie ;) :evil_lol: Bonsai a skąd ten tymczasowicz się u Ciebie wziął? Czekamy na wątek... Buddy - dobry wybór imienia ;)[/QUOTE] Tymczasowicz został odebrany z adopcji. Jak widać, słusznie... Wizyta przedadopcyjna wypadła doskonale, a po adopcji słuch o psie zaginął... Po dwóch miesiącach zdawkowych maili jedna dogomaniaczka pojechała sprawdzić co z psem i psa nie było. Wg. sąsiadki "jakiś pies miesiąc temu tu był, ale potem pałętał się po wsi". Pies okazał się, że został przekazany teściowej, mieszkał na łańcuchu, jego budą była deska oparta o płot, jedzenie pewnie czasami dostawał, jak zostało z obiadu, ale weta to nigdy nie widział, a miał chore oczy. Teraz musimy nasączać strupy, bo są brudne, i smarować rany wokół oczu. Podrzucamy go w weekend do rodziców TŻta na DT, ale zdziwiłabym się, gdyby DT nie zamienił się w DS. ;) No i oczywiście, brawo dla Negry!!! :) Mądra dziewczyna!
  2. 4h aktywności dziennie polecał na seminarium"energia i motywcja" Anders Hallgren. [quote name='Martens'] Jako jedyna aktywność może nie - ale czy to coś złego? Dla Ciebie to pewnie tylko bieganie w tę i nazad za piłką, a ja widzę masę elementów, nie dość że intensywny ruch fizyczny to jeszcze wzmacnianie posłuszeństwa i więzi z opiekunem (bo takowej wymaga oddanie mu łupu) tudzież sprawianie psu radości przez opiekuna (rzucanie tej piłki). Moim zdaniem to milion razy lepsze niż 2 godziny ganiania w psiej gromadzie w parku, kiedy właściciel pali fajka i czyta gazetę.[/QUOTE] Dla mnie ganianie przez 1h godzinę za piłką to przestymulowanie psa. Długie, codzienne rzucanie piłki tworzy psa nadaktywnego, zestresowanego. Uważam, że piłka - tak, tworzy więź i wzmacnia posłuszeństwo, ale jak wszystko trzeba stosować z umiarem. A ile razy widzi się właścicieli rzucających psu piłkę , "żeby się wybiegał". Moim zdaniem takie rzucanie piłki, jak i 2 godziny ganiania w parku z psami, gdy właściciel pali fajkę, jest równie złe, są to dla mnie dwie skrajności. Co do węszenia za rozrzuconymi smakołykami - widzisz, to zależy od psa. Jak pies jest nakręcony na wyszukiwanie jedzenia i na spacerze robiłby wyłącznie to, to rzucanie smakołyków byłoby faktycznie bezsensowne, jedynie bardziej by to go nakręcało. Spacer ma być fajny, pełen zajęć, ale dostosowanych do psa. Piegus nie zje nawet znalezionej samopas szynki, mimo, że od czasu do czasu bawię się z nim w rozrzucone skarby. Ni stąd, ni zowąd, wołam psa "zobacz co znalazłam, szukaj!", raz, że w oczach psa rosnę jako ktoś, kto potrafi coś fajnego znaleźć, to dwa tworzymy bardziej zgrany zespół, a spacer staje się wyprawą z przygodami, które razem przeżywamy. Razem - nie osobno psy na własną łapę.
  3. [quote name='Martens'] A dla mnie obie wersje nie są ok. Spacer nie jest tylko do maszerowania przy nodze jak wojsko, ani do tego, żeby pies biegał dookoła, węszył, gonił wróbelki i szukał wrażeń. U mnie spacer jest głównie od zabawy ze mną przemieszanej z jakimiś poleceniami. Chodzenia przy nodze i swobodne węszenie to przerywniki, chyba że akurat mam wenę posnuć się z muzyka na uszach to wiadomo, smycz i przy nóżce, ale to nie jest wtedy wg mnie pełny spacer, taki jak powinien być. [/quote] Oczywiście, że pies sam nie zapewnia sobie wszystkich wrażeń. Węszenie to np. porozrzucane przeze mnie smakołyki. Czasem chodzimy w miejsce mocno zapachowe i psy sobie czytają. Piegus goni kaczki, gdy ma na to pozwolenie, zawsze najpierw się spojrzy. Ustawiamy ślady. Robimy przebieżki. Wszystko robimy razem, jest to dla psów frajda, ale nie są pozostawione same sobie! [quote]Jaka to cienka granica dzieli dobrego, troskliwego właściciela psa, od głupka, który nie powinien go w ogóle mieć. 3 godziny... :roll: W Polsce jest o wiele za dużo psów, żeby mogły sobie na ich posiadanie pozwolić tylko osoby, które są w domu cały dzień. Chyba, że zamkniemy w schronach albo uśpimy ich 95%, bo przecież tak się męczą przez te 8 godzin same. Ja w tej chwili jestem w domu w tygodniu cały dzień - i co z tego mają moje psy? Poranny spacer, a potem gniją w moim łóżku do jakiejś 16... Po południu dopiero jakiś wyjazd na działkę, zabawy w domu, długi spacer, zajmowanie się nimi. Nie wiem, jaka to różnica, czy jak śpią cały dzień na kołdrze to ja krzątam się w kuchni, czy jestem w pracy. Lepiej ma pies siedzący sam te 8-9 h dziennie, a później mający atrakcje, niż taki, który ciągle z kimś jest, ale schodzi na kilka minut na fizjologię, a poza tym ma nie przeszkadzać i nikt nie ma ochoty się nim zająć...[/QUOTE] Oczywiście, idylliczne byłoby stwierdzenie, że psy nie mogą zostawać same dłużej niż 5h (choć tak nakazuje prawo np. w Szwecji). Spokojnie, nie twierdzę, że mamy powystrzelać wszystkie psy i wszystkich właścicieli, którzy zostawiają psa na 8h dziennie. Poza tym nie chodzi o sam fakt bycia z człowiekiem - to byłoby faktycznie pozbawione sensu. Idealnym rozwiązaniem dla psa jest jakby 'przerywana' aktywność, tj. rano ma zajęcie, potem trochę pośpi, w południe znowu ma zajęcie, pośpi, znowu ma zajęcie, wieczorem znów idzie spać. Rano organizuję psom aktywność i w tym celu nierzadko wstaję o 5-6. Godzinkę z psami i robię swoje, psy śpią. Potem wracam styrana z drugiego końca miasta i znów zajmuję się psami. Potem mają czas odpocząć (a ja zająć się swoimi sprawami) i wieczorem znów coś robimy. Podobno idealnym rozwiązaniem jest, gdy pies jest aktywny w ciągu dnia przez ok. 4h (w tym spacer, jedzenie, krzątanie się po domu). Odpoczynek dla psa jest bardzo ważny, priorytetowy!!! Najważniejsze zachować złoty środek. Bo chyba nie stwierdzisz, że 1h biegania za piłeczką, którą rzuca właściciel (jest jakaś wspólna aktywność) to dla psa coś dobrego?
  4. [quote name='imagine']Mam do sprzedania buty dla psa RuffWear Bark'n Boots Grip Trex, kolor czerwony, rozmiary S, L i XL. Cena 200zł + 10zł koszt przesyłki lub odbiór w Warszawie. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/840/butyvc.jpg/][IMG]http://img840.imageshack.us/img840/3559/butyvc.jpg[/IMG][/URL] Zainteresowanych zapraszam na PW :) Można też kupić pojedynczy bucik za 50zł (przesyłka 5zł)[/QUOTE] A XS czasem nie masz? :)
  5. Patka - dziekuję Tobie i Łukaszowi (choć nie jestem pewna, czy on wie, ze zagłosował ;) ;) ;) ) [quote name='DONnka']Wysłałam :) Ufam Ci cioteczko, że to naprawdę dobre schronisko, w którym troszczy się o zwierzęta a nie tylko przechowuje :)[/QUOTE] Dzięki! Powiem tak - jest coraz lepiej. Zdarzają się wpadki, ale to są raczej wyjątki od reguły. Idzie ku dobremu, biorąc pod uwagę co było, a co jest... W miarę możliwości starają się dobierać psy w boksach tak, by czuły się dobrze w swoim towarzystwie. Powoli realizują zamierzenia. Najpierw zrobili kwarantannę (na miejsce pomieszczenia bez okien zwanego dotąd kwarantanną...), potem wybieg dla psów (niestety jeszcze idealny nie jest, ale jest), wreszcie szpitalik. Wolontariat działa. Dokupują boksy. Największą wadą wg mnie są pracownicy, którym np. nie chce się często przenieść psa z boksu do boksu w sposób dla niego optymalny, tzn. co czasami by zajęło np. 1h, ale takiego poziomu to chyba nikt szybko w Polsce nie osiągnie. Przeszkolenie z zachowań psów, ich mowy ciała mieli, ale czy z tego korzystają... No, ciężko powiedzieć. Raczej zależy od humoru. Natomiast kierownictwo schroniska bardzo fajne, idzie się z nimi dogadać, zależy im na psiakach i wiem, że ewentualna wygrana nie poszłaby na marne.
  6. Och, zapomniałam zapytać! Dziś się widziałyśmy. Ale jeszcze umówiłyśmy się na wtorek, może wtedy nie wyleci mi z głowy. ;) Piegusia ma się już lepiej, na Jacka już się tak nie rzuca. :) Tzn. po nogach już go nie gryzie, ale czasem zdarzy jej się warknąć. Zrobiła się bardzo otwarta do psów. Podobno wręcz pokochała jednego malamuta. I zdecydowanie bardzo lubi mojego Buddy'ego. Jest na pełnoprawnym BARFie, co powoduje, że jest przeszczęśliwa. Jej pani zagłębia się coraz bardziej w tajniki psychiki psiej. :) Chyba zaczynają się coraz lepiej rozumieć.
  7. [quote name='Delph'] A w sytuacji drugiej, pewnie, że łatwo jest, jak możesz sobie psa wybrać. I tak powinno się robić. Ale ja nie mogłam wybrać, trafiła się suka potrzebująca pomocy taka a nie inna, jeżeli bym jej nie wzięła na dt, to po niej. [/QUOTE] No jasne, w przypadku DT to niestety wszyscy muszą trochę pocierpieć, ale jednak nie jest to sytuacja stała. Nie szukając daleko, teraz mam w domu 3 psy, totalnie awaryjnie, i Buddy (Gucio ;) ), nie do końca akceptuje nowego przybysza (Hamleta - tak tego od tej baby wstrętnej, co go doprowadziła do takiego stanu, że teraz trzeba codziennie poświęcić sporo czasu na nasączanie mu strupów, przemywanie oczu i ran). Nie wyrzucam jednak Hamleta za drzwi samopas, bo nie o to chodzi. ;) Staram się, jak tylko mogę, zaaranżować wszystko tak, by psy były spokojne i by Buddy nie czuł się przymuszony do ataku. Dużo spacerujemy. Jest ciutkę lepiej, mały się nie rzuca, choć jest napięty, gdy Hamlet obok niego przechodzi. Ale to dopiero tak naprawdę drugi dzień. A stan ten potrwa max. jeszcze kilka dni, kiedy Hamlet jedzie do DT/DS. Mam świadomość, że poniekąd robię krzywdę moim psom, biorąc tymczasa. Jednak, nie jest to sytuacja stała. Naprawdę staram się stawać na rzęsach, by choć trochę bardziej uczynić im to komfortowe. Niestety, psy dogomaniaków z miękkim sercem muszą trochę pocierpieć w imię ratowania świata. ;) [quote name='SAIKO'] A co, jeżeli po tygodniu bądź dwóch przestaną się akceptować? taka sytuacja też może mieć miejsce :).[/QUOTE] Wiesz, adopcja drugiego psa w moim przypadku była długoetapowa, zastanawiałam się pół roku nad jednym, konkretnym psem. Trochę zdążyło się go poznać, a i spacery wspólne z dwoma psami oczywiście były, w liczbie większej niż jeden. ;) Oczywiście, nie wykluczałam i nadal nie wykluczam, że mogłyby się pojawić problemy - pies w schronisku nigdy nie jest w 100% sobą. Jednak zaobserwowanie relacji między psami, ich charakterów, pozwoliło mi stwierdzić, że ewentualne konflikty nie będą w takim stopniu, by nie dałoby się im zaradzić. Pozytywnie zaradzić, bez 'korekt', etc. Bo naprawdę istnieją inne metody niż korekty, i to skuteczne metody. ;)
  8. [quote name='dog193']Bonsai, przykra sprawa :( Na pocieszenie mogę ci powiedzieć, że często weci się mylą co do płci, bo na królikach mało który się zna i nie wie, że np samce chowają jądra w podbrzusze w sytuacjach stresowych. Ile ja już znam historii pt. "a bo u weterynarza mi powiedzieli, że mam samicę, to wziąłem drugą samicę, a tu mi się młode urodziły"... Głowa do góry, ważne że znalazły dobre domki, a i Blanki z tego co pisałaś miał niebo na ziemi w porównaniu z wieloma innymi królikami :) Nota bene, w przypadku parki zawsze wykastrowany musi być samiec, choć oczywiście najlepiej, jak oba są po zabiegach. Samiec z jajkami + wysterylizowana samiczka raczej się nie zaprzyjaźnią, bo samiec by jej spokoju nie dał. Kurczę, nie możecie mi pozwolić gadać o królikach, bo jak zacznę, to skończyć nie mogę ;) [/QUOTE] Ja to w ogóle o zwierzętach nie mogę gadać, bo jak zacznę, to nie skończę. :evil_lol: Chciałam zrobić u Lily sterylkę aborcyjną, a u Blankiego kastrację... Ale nie miałam zbyt wiele do gadania w tej kwestii wtedy. Najgorsze, że według mnie, nie wszystkie domy były idealne... Chyba całe życie będę miała kaca moralnego przez to. I wzrok Lily przed oczami "dlaczego mi to zrobiłaś?". :(
  9. [quote name='Delph'][B]Bonsai[/B]: hipotetycznie, wyobraź sobie, że musisz się przeprowadzić do jednopokojowego mieszkania z królikiem i psem. I co, oddajesz jedno ze zwierzaków?[/QUOTE] Jasne - jak powiedziałam A i wzięłam królika i psa, a sytuacja życiowa się zmieniła, to powiem B i będę próbowała nauczyć ich współistnienia - ze świadomością, że niestety, nie jest to najlepsze wyjście. Jednak nie zdecydowałabym się na królika, mając jednopokojowe mieszkanie i psa. [quote]przygarnęłaś nowego psa do Twojego i się nie potrafią dogadać. Też nie sięgniesz w sytuacji ekstremalnej do innych metod, w imię zasad, i oddasz psa?[/quote] Hm. Nie. Zanim przygarnę drugiego psa, zapoznaję go z pierwszym i już mam ogląd na to, jak ułożą się między nimi relacje. Przygarniam psa takiego, który pasuje do pierwszego. Tym samym prawdopodobieństwo, że psy nie będą potrafiły się dogadać, bardzo się zmniejsza. I wtedy nie sądzę, by trzeba było uciekać się do negatywnych metod.
  10. [quote name='dog193']Nie chciałam ci robić żadnych wyrzutów, tylko taki przykład myślę dosyć obrazowy podałam :) Swoją drogą, z dwoma samcami to musiałaś mieć wesoło :evil_lol: Parka potrafi się ostro lać, zanim się zaprzyjaźnią, przy dwóch samcach (tym bardziej niekastrowanych) to już musi być apokalipsa ;) [/quote] Gorzej... Myślałam, że mam samicę, wzięłam drugą i się trochę zdziwiłam... Blanka zmienił imię na Blanki. Potem się posypało, rodzice nie chcieli się zgodzić na sterylkę... Na "szczęście" urodziły się "tylko" 3... Domy znalazłam, ale i Lily musiałam oddać. Do dziś widzę jej oczy, gdy ją oddawałam. :( :( :( Potem oczywiście o drugim króliku nie mogło być mowy. Nawet nie wiesz, jakie mam wyrzuty sumienia do dziś... Choć wpływ na to miałam niewielki... Tylko, głupia, mogłam płeć lepiej sprawdzić...
  11. Jestem na zaproszenie. Postaram się jakoś pomóc jak się nieco ogarnę, w tej chwili mam na DT psa, któremu muszę nasączać strupy i smarować rany 3razy dziennie, co nie stanowi dla niego przyjemności i trochę czasu na to schodzi. Przy okazji i ja zaproszę do mojego podpisu - schronisko w Kaliszu może wygrać 10 tys. zł, które chcielibyśmy przeznaczyć na geriatrię...
  12. [quote name='dog193']Bonsai, oczywiście, według mnie ogólnie posiadanie zwierząt to nasze widzimisie ;) Zaczynając od tego, że nasze domowe warunki nie są w stanie zastąpić zwierzakowi jego naturalnego środowiska. Oczywiście, że pies czy królik jest udomowiony od x lat, ale wiesz, o co mi chodzi ;) Prosty przykład - piszesz, że zapewniłaś swojemu królikowi warunki jak najbardziej zbliżone do naturalnych. Pozwolisz, że zaprzeczę - króliki są zwierzętami silnie stadnymi, ośmielę się stwierdzić, że trzymanie królika w pojedynkę jest najbardziej drastyczną ingerencją w jego naturę. Relacje i więzi między królikami są naprawdę wysoko rozwinięte, trwałe i bardzo ważne dla ich prawidłowego funkcjonowania. Dopiero później można jakoś uszeregować zamknięcie w klatce, zmianę pożywienia itd.[/quote] Wiem, że trzymanie królików w pojedynkę to dla nich udręka i nawet przygarnęłam mu kumpla, ale to już inna historia... :/ Widzisz, ja uważam, że naprawdę wiele ludzi nie powinno mieć psów, zwierząt. Branie psa i potem skazywanie go na 8h przebywania w samotności to dla mnie głupota. Moje psy są same max. 5h dziennie. A pracuję i studiuję. Życie co prawda jest bardzo podporządkowane psom, ale dzięki temu śmiem twierdzić, że są szczęśliwe i w miarę zaspokajam ich naturalne potrzeby.
  13. [quote name='SAIKO'] Pozerom (...)[/QUOTE] Daruj sobie takie uszczypliwości. Nie ubliżasz nam nimi, a jedynie pokazujesz swój (niski) poziom.
  14. [quote name='SAIKO']Proszę Cię...mogłaś podać pełne odcinki, a nie zmontowane[/quote] To, że podajemy zmontowane filmiki, nie oznacza wcale, że nie widziałyśmy ich w całości. Odcinek z wilkiem widziałam w całości i dlatego się do niego odniosłam. Jak dla mnie, ten pies pod koniec padł z wyczerpania, a nie ze zrelaksowania. [quote]Jeżeli lubisz mieć psa przed sobą- Twoja sprawa, nie wnikam, ja wolę mieć psa spokojnego i uległego idącego obok nogi.[/quote] A ja wolę mieć psa radosnego, idącego jakkolwiek przy mnie, pilnującego się i spokojnego - i takiego mam. Smyczy praktycznie nie używam. Powiedz mi, co to za spacer, na którym pies ma iść cały czas przy nodze, czy za Tobą? Spacer jest dla psa, ma na nim eksplorować, węszyć, używać mózgu - a nie smętnie iść przy nodze, pilnując się, by nie wyjść centymetr przed właściciela.
  15. [quote name='dog193']Bonsai, o nic więcej mi nie chodziło, tylko właśnie o to że w niektórych przypadkach po prostu same pozytywy nie wystarczą. To miałam na myśli pisząc, że nie wszystko da się wyklikać ;) Często używam skrótów myślowych ;)[/quote] No, mówimy o tym samym, tylko inaczej. Ja mówię, że pozytywy starczą. Dopiero jak przekroczymy pewne granice, jak sami wymusimy na psu nienaturalne sytuacje, to wtedy "nie starczą pozytywy" - ale już nie z winy psa, tylko naszej. Bo wystawiamy psa na nienaturalne dla niego sytuacje i wymuszamy nienaturalne zachowanie. Chcąc, by było dla nas najwygodniej, będziemy musieli przyzwyczaić psa do nienaturalnych zachowań - korygując te zachowania. Natomiast wychodząc z założenia, że respektujemy pewne psie potrzeby i instynkty, nie będziemy musieli go zmuszać do np. bytowania z królikiem, jako zachowania nienaturalnego dla psa. Nie będziemy mogli mieć królika, ale pies będzie mógł żyć 'naturalnie', a my tym samym nie będziemy musieli korzystać z metod niepozytywnych. I z resztą na odwrót - chcąc zapewnić królikowi naturalne warunki, nie bierzemy psa. Tylko jak weźmiemy psa, królik jest w o tyle mniej komfortowej sytuacji, że nie jest drapieżcą i jest bardziej zagrożony, ale ogólnie stres ten sam. Jakby posiadanie psa i królika na raz to trochę takie nasze, ludzkie , widzimisię, bo po prostu kochamy oba zwierzaki i nie chcielibyśmy z żadnego rezygnować. Ale poniekąd, posiadając oba zwierzątka, obu nie zapewniamy w 100% tego, co moglibyśmy, posiadając jeden gatunek.
  16. [quote name='evel']To był jakiś miks chyba, sarloos albo inna hybryda, bo Amerykanie mają trochę nie tego, najpierw sobie kupując takie psy a później... szkoda gadać :roll: Niemniej jednak, [URL="http://www.youtube.com/watch?v=RFCGtatpCwI"]tu [/URL]od 2:10 jest owy wilkowaty pies.[/QUOTE] Tak, tak ! O tego psa mi chodziło! :)
  17. [quote name='dog193']Mhm, ale to co byś zrobiła, gdybyś miała kota, a pies chciałby go też upolować? Kota w klatce nie zamkniesz (a pisałam o królikach, bo moje akurat żyją jak koty, bez klatki), psa też nie (pod nieobecność może być w kenelu, ok, ale jak my jesteśmy w domu, to pies jest raczej poza klatką) i trzeba mu wybić z głowy polowanie na nasze pozostałe zwierzęta, w 100% pozytywnie się raczej tego zrobić nie da.[/QUOTE] Widzisz, mój królik też biegał luzem, i pies biegał luzem. Tj. królik miał swój 'króliczy' pokój z siankiem, plażą, labiryntami, drzewkami, pies resztę domu. Wtedy mogłam sobie na to pozwolić, bo mieszkałam z rodzicami - w mieszkaniu byłoby to niemożliwe. Ale uważam, że moje rozwiązanie było najbardziej naturalne i dla królika, i dla psa. Ja wiem, że my ludzie chcielibyśmy mieć wszystko na raz, ale czasem się nie da - w naturalny sposób. Wtedy być może trzeba się uciec do mniej pozytywnych metod, ale nigdy nie będzie to w 100% komfortowe dla psa i dla królika. Kota nie miałabym, gdybym wiedziała, że pokojowe współistnienie jest niemożliwe. Nie każdy pies się do tego nadaje i ja to akceptuję. SAIKO, zaraz poszukam.
  18. [quote name='dog193']Bonsai, mam wrażenie, że piszemy o dwóch różnych rzeczach ;) Bo sprawy takie jak np pasja myśliwska nie mają zbyt wiele wspólnego z zaufaniem do przewodnika. Pies ufa czy nie ufa, to i tak upoluje naszego króliczka, jeśli odpowiednio wcześnie mu nie uświadomimy, że na takie zachowania absolutnie się nie zgadzamy.[/QUOTE] Wiesz, w przypadku królika i psa zawsze kontrolowałabym kontakty. Z resztą tak robiłam gdy jeszcze miałam królika - Blanki biegał po ogrodzie, gdy pies był zamknięty, albo pod moją kontrolą. To jednak jest instynkt i raczej nie skupiałabym się na jego wyeliminowaniu, bo... to integralna część psa i to w zasadzie szanuję. Nie oznacza to, że pozwalam psu zjeść czy gonić królika, oznacza to jedynie, że nie wymuszam na nim nienaturalnych dla niego zachowań.
  19. [quote name='SAIKO']Jak możesz to podaj chociaż jeden odcinek, gdzie pies jest tak sponiewierany, że pada z wyczerpania "walką" z Cesar'em...z góry zakładam, że nie podasz, bo nie znajdziesz... [/QUOTE] W takim razie błędnie zakładasz. Odcinkiem takim był odcinek z takim wilkowatym psem, sytuacja działa się na drodze, pies rzucał się na inne psy. Pod koniec nawet Milan pokazał pogryzioną rękę. A słyszałeś może o odwrażliwianiu i przeciwwarunkowaniu? [quote name='SAIKO']Wychodzi w tym poście brak Twojej wiedzy...[/quote] Raczej brak wiary w słuszność jego 'metod'.
  20. [quote name='dog193']Ale ja wcale nie uważam, że przy każdym psie trzeba przy pewnych zachwaniach używać korekty. Przeciwnie, myślę, że większość psów umiejętnie prowadzonych od szczenięcia można wychować "na ludzi" bez użycia korekt. Chodzi mi tylko o pewne zachowania niektórych psów, związane np z przeznaczeniem i użytkowością rasy, a także cechami osobniczymi. Bo nie wiem, jak np byś chciała pokazać terierowi z linii myśliwskiej, że na tą świneczkę, tego chomiczka i tego króliczka się nie poluje, bez wyraźnego pokazania szczenięciu od samego początku, jakich zachowań nie będziemy tolerować względem tej świneczki, tego chomiczka itd...[/QUOTE] Nie miałam jeszcze psa od szczenięcia. Najmłodszy pies jakiego adoptowałam miał 2 lata. Poza tym przewinęły się u mnie tymczasy w różnym wieku, o różnych przejściach i nie zdarzyło się jeszcze, by było konieczne uciekanie się do niepozytywnych metod. Choć oczywiście kupę pracy w niektóre trzeba było włożyć. Teraz mam totalnie niezsocjalizowanego psa, który trafił do schroniska półdziki w wieku ok. 6-miesięcy, spędził tam 1,5 roku, nie widząc świata. Teraz żyje w Warszawie, gdzie jest mnóstwo nowych bodźców - ludzie spacerujący, biegnący, dziwnie się zachowujący, dziwnie wyglądający, rowerzyści, dzieci na hulajnogach, bezdomni, syczące autobusy, hałasujące motory, dziwne przejścia, ciasne przejścia, klatka schodowa... można wymieniać w nieskończoność. Boi się wszystkiego. Wiem, że gdybym nie kontrolowała sytuacji (w sensie - nie narażając psa na więcej niż da radę być odprężonym), to np. mógłby pobiec za kimś i złapać na nogawkę. Dzięki temu, że pomagam mu odnaleźć się w stresowych sytuacjach, że wiem kiedy się ulotnić, jak zaczyna być zbyt trudno dla niego, to jego problem stopniowo się zmniejsza, a rośnie jego zaufanie do mnie. I już nie załatwia spraw "na własną łapę", bo nie musi. [quote name='yamayka']...raczysz żartować?[/quote] Nie, serio pytam. Dla mnie to bez różnicy.
  21. Bonsai

    Barf

    [quote name='Monia85']Od dziś oficjalnie jesteśmy już na barfie. Oczywiście zaczęliśmy od niczyszczonych żołądków. I może będę jedną z nielicznych, ale dla mnie te żołądki nie śmierdzą. Mam nadzieję, że węchu nie tracę :roll:[/QUOTE] Ja to nawet polubiłam zapach żołądków. :) Psy na ich widok dostają kręćka, pyski się śmieją, zrobiliby dla tego WSZYSTKO - i zapach żołądków kojarzy mi się wyłącznie z tym. :) Dość pozytywne skojarzenie. ;)
  22. [quote name='dog193'] I dalej uważam, że to nie jest metoda dobra na wszystkie problemy wychowawcze. Tzn być wsparciem dla psa - tak, w każdej sytuacji. Jednak w niektórych wypadkach trzeba pokazać psu, że dane zachowanie nam się NIE podoba.[/QUOTE] No widzisz, a ja stosuję managment, dlatego zazwyczaj nie muszę mówić psu, że dane zachowanie mi się nie podoba. [quote name='SAIKO']Sam Millan "mówi", że między dotykiem (wykonuje się będąc zrelaksowanym), a tzw, podduszaniem, znęcaniem itp, jest bardzo mała granica, chodzi głównie o energię- spokojną i pewną siebie. W momencie, gdy skupiamy się na momencie skorygowania psa dotykiem zapominamy o energii, prawidłowym oddychaniu itd,- wtedy można to nazwać tzw, znęcaniem ponieważ wpada się w stan niepewności i frustracji, a dla psa są to niezrozumiałe sygnały i zachowania (widzi Cię jako niezrównoważoną osobę, która "bez" powodu dla psa atakuje go). Po Twojej wypowiedzi wnioskuje, że słabo znasz metody Cesar'a ;).[/QUOTE] A to, że Milan tak mówi, to oznacza od razu, że ma rację? Skąd wie, jak pies to odczuwa? Sądząc po tym, że po długotrwałej walce z psem (podduszanie na smyczy, przygwożdżenie do ziemi), mówi, że pies właśnie się rozluźnił (a on jest zwyczajnie wyczerpany walką), to wiedzę na ten temat ma raczej dość kiepską. Dla mnie byłoby bez różnicy czy mnie ktoś kopie będąc spokojnym, czy będąc wkurzonym. Dlaczego miałaby to być różnica dla psa?
  23. [quote name='dog193']Bluerat, tylko nie wszystko da się wyklikać...[/QUOTE] Jeśli uważasz, że szkolenie pozytywne to kliker, to jesteś w kosmicznym błędzie. Kliker to zaledwie użyteczne narzędzie do nauki np. sztuczek. Nie jest natomiast narzędziem do wychowania psa. Wychowując psa "pozytywnie" uczysz się rozumieć psa, jego potrzeby i konsekwentnie przestrzegasz pewnych reguł, jednocześnie będąc wsparciem dla swojego psa. I choć pozornie Milan o tym mówi, to tak naprawdę jedno mówi, drugie robi. Bo nie da się osiągnąć zaufania psa, gdy się go "zdecydowanie dotyka" (czyt. szturcha), "uspokaja" (czyt. poddusza) czy wyprawia inne cuda wianki. Jest duża różnica w podejściu "pies musi się podporządkować swojemu liderowi, wtedy człowiek ma nad nim kontrolę" a "pies ma wsparcie w swoim przewodniku, wtedy człowiek ma nad nim kontrolę".
  24. Super! Życzymy szczęścia w nowym domku :)
×
×
  • Create New...