-
Posts
10956 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bonsai
-
A po adopcji będzie jakiś kontakt z DS? Kiedyś pojechał do wspaniałego DS w Niemczech chart z Kalisza, do dziś mam kontakt i zdjęcia. ;)
-
Kopiujesz kod odpowiedniego bannerka, np. dla tego [URL="http://www.dogomania.pl/threads/209872-Strike-amstaff-z-przesz%C5%82o%C5%9Bci%C4%85-ju%C5%BC-w-3-schronisku%21-Czy-tak-zostanie"][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/5401/strike2.png[/IMG][/URL] kod to [PHP] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/209872-Strike-amstaff-z-przesz%C5%82o%C5%9Bci%C4%85-ju%C5%BC-w-3-schronisku%21-Czy-tak-zostanie"][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/5401/strike2.png[/IMG][/URL][/PHP] i wklejasz Ustawienia ->po lewej stronie moje ustawienia -> edytuj sygnaturkę ;)
-
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
Bonsai replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
[quote name='winter7']Bonsai, sprawdźcie hormony tarczycy. Pani Magda Bartoszewska, do której ma iść Strike mówiła, że czasem problemy z zachowaniem mają podłoże chorobowe. Sugerowała aby zbadać tarczycę.[/QUOTE] Niegłupi pomysł. Zwłaszcza, że Piegusia ma tendencje do chudnięcia, a je za dziesięciu. Może to nadczynność? Bo odrobalana była. -
Wow, wstałaś o 3 w nocy pisać mgr... Podziwiam, mnie to wołami z łóżka trzeba ściągać, nawet szczekający pies nie robi na mnie większego wrażenia. I co więcej, jestem bardzo konsekwentna w olewaniu takich zachowań, jeśli to faktycznie jest szczekanie od tak, bo coś usłyszałem. ;) Wszystkie psy, jakie dotąd się u mnie przewinęły, doskonale zrozumiały o co mi chodzi. :evil_lol: Spokojnie, jak będziesz miała chwilę to zrobimy sesję. ;)
-
Moje też jedzą wszystkie mięsa... A ostatnio postanowiłam zrobić im ucztę i pełna dumy, podekscytowania, wydałam jakieś 40 zł na bażanta. Szykuje im - odstawiają tańce radości. Daję im, oni wielkie oczy i olały go...
-
Piegi, kliker, schroniskowcy i przyjaciele. Z Warszawskiej do Warszawy. ;)
Bonsai replied to Bonsai's topic in Foto Blogi
Teraz robal odsypia - ja nie wiem jak on dotąd mógł żyć bez kanapy i kołderki. ;) -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
Bonsai replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Jest różnie, ale domek się stara. Jesteśmy w stałym kontakcie, w poniedziałek powinny być wyniki badań Piegusi (kompleksowe mocz, krew, etc. - chcemy sprawdzić czy czasem jej zachowanie nie wynika poniekąd z jakiś dolegliwości). -
Piegi, kliker, schroniskowcy i przyjaciele. Z Warszawskiej do Warszawy. ;)
Bonsai replied to Bonsai's topic in Foto Blogi
[quote name='Agnes']poczekaj az sie wprowadzimy z Azutem ;) nie twierdze ze to ideal spokoju, ale krzywdy nie zrobi, a jak zakagancuje to i spokojniejsza sie robi ;) Fajowy ten Twoj lisek :):)[/QUOTE] Bardzo chętnie! No, dziś byliśmy na spacerze ze straszną Cofi i strasznym Jaggerem od Delph i było super. :) Może to i miejsce pomogło - mały rozluźnił się, bo były kaczki, i najpierw z Piegsuem je ganiali. :) Ogólnie, dziś był naprawdę rozluźniony jak na siebie. Trochę się kąpał, boję sie, by się nie przeziębił, bo jednak jest już chłodno. No, ale już leży pod kołderką i zaraz będzie porządna dawna baraninki, to i tłuszczyku i odporności trochę nabierze. ;) -
Wspaniały happy end. Oby więcej takich wątków, a i cieszę się, że do tej historii z happy endem mogłam dołożyć swoje trzy grosze. ;) Brawo dla wszystkich, za współpracę! :) Na takie wątki miło sie wchodzi!
-
[quote name='obraczus87']Dzwonił TZ (dzisiaj wrócił wcześniej z pracy)... wypuścił Negre, Deje i Tine na dwórek. Negra pobyła na dworku jakieś pół godziny. Takiej energii nabrała, że kiedy zamknął Ją w pokoju (TZ pojechał do apteki) to Negrita :mad: pogryzła koszulke TZ-ta, a z nowych skarpetek TZ nic nie zostało :mad: na szczęście moich rzeczy nie ruszyła :loveu: grzeczna dziewczynka :evil_lol: teraz sobie leży i gryzie swoją piłkę :loveu:[/QUOTE] To była zemsta za zamknięcie w pokoju. :evil_lol:
-
[quote name='lilk_a']niestety przy naszej suce nie ma mowy żeby kot był na podwórku a co dopiero w domu... opowiem Wam tragiczną historię tegorocznych myszy (zawsze nas jakieś odwiedzają , ale jak do tej pory udawało nam się pozbyć się ich z domu w sposób humanitarny) tego roku było inaczej ... pierwszy raz myszkę zobaczył mój mąż w garderobie ... popatrzyli sobie w oczy i mysza zwiała ruszyliśmy z ustawianiem humanitarnych pułapek a mamy ich parę ... niestety minął tydzień i nic się nie działo , więc orzekliśmy że mysz tylko nas odwiedziła i wróciła do siebie po tygodniu zaczęły nas dobiegać charakterystyczne odgłosy z kuchni .... to coś się przesunęło , to coś zachrupało ... jakieś małe nóżki przebiegły tupotem po zlewozmywaku ... widzieliśmy jakieś cienie przemykające prawie poza polem widzenia niestety nasze obawy potwierdziła moja inspekcja w zapasach mączno- kaszowo- ryżowych wygryzione dziury nie pozostawiały złudzeń .. mysz była i czuła się coraz pewniej ... mysie kupki były tego koronnym dowodem i znowu w ruch poszły pułapki ... minął tydzień i nie złapała się w żadną ustawiliśmy zwykłe zabijające łapki ... ale była sprytna , albo my nieudolni przynęta znikała, a pusta łapka , stała dalej odkryliśmy też spiżarnię myszy ,bo po zabezpieczeniu mąk i kasz w słoikach naprawdę nie miała co jeść na bieżąco parę suchych kokardek makaronowych , psia chrupka i zeschnięty ser z łapki niestety którejś nocy łapka strzeliła ... złapała się malutka myszka z białym brzuszkiem było późno więc sprzątnięcie jej zostawiłam mężowi na rano siedzę sobie spokojnie a tu słyszę z kuchni odgłos uderzającej łapki o szafkę ... moja pierwsza myśl to że mysza się nie zabiła i chce oswobodzić się z łapki , obudziłam męża , ten burcząc poszedł sprawdzić i co się okazało była druga mysz która chciała chyba oswobodzić tą pierwszą .... mąż usunął myszę i ustawił łapkę od nowa nie minęło nawet pięć minut jak łapka znowu strzeliła centralnie , jak w gilotynie druga mysz straciła życie i w ten sposób zabiliśmy rodzinkę myszy .... mam moralnego kaca powiedziałam sobie ...pierwszy i ostatni raz .... następnym razem pogodzę się z tym że mamy lokatorów[/QUOTE] Niesamowite... i bardzo przykre zarazem...
-
Piegi, kliker, schroniskowcy i przyjaciele. Z Warszawskiej do Warszawy. ;)
Bonsai replied to Bonsai's topic in Foto Blogi
No, mały, mały - całe 8 kg. ;) Tak, rude jest piękne! I pasuje do białego. ;) -
Piegi, kliker, schroniskowcy i przyjaciele. Z Warszawskiej do Warszawy. ;)
Bonsai replied to Bonsai's topic in Foto Blogi
[img]http://fc03.deviantart.net/fs70/f/2011/284/a/c/reksio_by_frecklydog-d4cjg28.jpg[/img] [img]http://fc06.deviantart.net/fs70/f/2011/284/d/d/reks_i_pieg_by_frecklydog-d4cjgat.jpg[/img] -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
Bonsai replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
[quote name='Akrum']Cieszę się, że nowy domek Piegusi się nie poddaje, mimo iż Piegusia terroryzuje najmłodszego członka rodziny, to jednak robią wszystko, by Piegusi zachowanie zmienić i by mogła z nimi zostać na zawsze.[/QUOTE] Nie najmłodszego. ;) Rodzina Piegusi to para dorosłych osób, Dorota i Jacek. ;) Do dzieci Piegusia się absolutnie nie nadaje i do takiego domu byśmy jej nie dali... Bo jakbyśmy dali, to pewnie byłby już zwrot. -
[quote name='Donvitow']700PLN bardzo dużo . A jak się zasiedzi kilka miesięcy. Nie da się pracować z Nim w Azylu?[/QUOTE] Plan jest taki, że na dwa miesiące idzie do behawiorysty (700zł/miesięcznie). Potem, jak nie znajdzie domu, do hoteliku (ok. 400-450zł/miesięcznie). W Azylu może i można by z nim pracować... ale trzeba codziennie po min. 1,5h, a nikt się do tego nie garnie, niestety. Bez regularnej pracy nic z tego nie wyjdzie.
-
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
Bonsai replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Byłam u niej wczoraj, spędziłam u nich 3,5 h i gdybym miała zreferować wszystko na forum, to by mi dnia zabrakło. W skrócie: potrzeba dużo pracy, przykre to, ale Piegusia terroryzuje biednego Jacka, który się już jej boi. Ale próbuje się z nią dogadać. Mała potrafi go skubnąć, z resztą mnie też dwa razy próbowała, choć wysyłałam jej CSy. Jednak znajdowałyśmy się wtedy w ciasnym pomieszczeniu. Poza tym muszą wziąć małą do weta - podejrzewam zapalenie pęcherza, a to pewnie też miałoby wpływ na jej samopoczucie i zachowanie. W najbliższych dniach spróbujemy umówić się na wspólny spacer z psami. -
[quote name='winter7'] 2. Miejsce u pana Marka Młodzińskiego - 400zł; Boksy zewnętrzne. Odległość od Warszawy 540km. Wolne miejsce najwcześniej za miesiąc. [/QUOTE] Drugie tyle wyjdzie za transport... Pytałam furciaczek o to, czy mogłaby przyjąć Strike'a po dwóch miesiącach u Magdy Bartoszewskiej - w tej chwili nie może niczego obiecać. Zdaje sobie sprawę, że Strike'owi trzeba poświęcić więcej czasu, a póki co ma kilka już tak problemowych psów i na następnego nie starczyłoby jej czasu. Nie mówi nie, nie mówi tak - trzeba będzie ponowić pytanie w odpowiednim czasie.
-
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
Bonsai replied to betty_labrador's topic in Galeria
Śliczna! Gratulacje! Jak ma na imię? Barf jej smakuje?