Jump to content
Dogomania

Cathedral

Members
  • Posts

    806
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cathedral

  1. Ja mogę mówić tylko na temat roztworu, który podwałam swojemu psu i na temat tych, którę sporządzam w recepturze (gł. dla ludzi jednak): - chlorheksydyna jest roztrworem 20% - w takiej postaci jest przechowywana w aptece (nie wiem - może kwestia stabilności): tak stezony roztwor nie znajduje jednak ZADNEGO zastosowania - dopiero jego rozcienczenia ok 0,5% na skóre, okolo 1% w celu uzyskania roztworów do odkażania powierzchni. - jest to uniwersalny srodek odkazajacy - do plukania ran, do przygotowania pola operacyjnego itp. - bardzo skuteczny (z wlasnej praktyki - kapałam Corteza w szamponie dr Seidla który zawieral właśnie chlorkehsydyne plus triclosan: z tego wniosek, że substancja ta w weterynarii nie jest jednak taką egzotyką) - preparaty ROZPUSZCZAJACE wydzielinę najpierw się zapuszcza, a pózniej usuwa wraz z rozpuszczoną woszczyną, LEKI zakrapia się do ucha i tam pozostawia w celu umożliwienia działania - roztwor chlorheksydyny byl u Corteza jedynym zastosowanym lekiem (przyrzadzilam go wlasnoręcznie rozpuszczając ten stezony roztwor w wodzie i spirytusie) - do kazdego ucha wlewalismy okolo 20 ml - no i tu wiadomo, ze wiekszosc tego roztworu wylewala sie samoistnie wraz z bakteriami i innymi swinstwami mam nadzieje. Leczenie nim bylo skuteczne.
  2. Pewnie wielu z was podaje swoim psom suplementy wspomagające chrzęstkę stawową albo karmi karmą zawierającą glukozaminę i chondroitynę. Czy wiecie ile tych skladników dziennie/kg masy ciała powinien otrzymywać pies?
  3. Jest to reakcja profesora psychologii, specjalisty psychologii zwierzat, na propozycje szkolenia czy kursow na temat psychologii zwierzat, która została rozesłana po kilku listach dyskusyjnych: (zaznaczam, że Pana Profesora nie znam, nie znam również osoby, która umieściła ten list na liście dyskusyjnej, nie mam jednak żadnych podstaw, aby sądzić, że jest on nieprawdziwy, a wręcz przeciwnie. Nie jest to również moja osobista opinia na temat tych szkoleń - jednak po wysluchaniu opinii innych listowiczow do kursow tych odnosilabym sie z duza ostroznością) ... "Merytoryczna zawartość oferty jest dramatycznym dowodem braku jakichkolwiek standardów kształcenia w zakresie etologii i psychologii zwierząt. Jakże łatwo w Polsce jest zostać “Specjalistą Psychologii Zwierząt”! Wystarczy mieć maturę i ukończyć szkolenie! Szkolenie prowadzone przez “specjalistów” legitymujących się certyfikatami ośrodków szkoleniowych o podobnych standardach kształcenia. Nie neguję przy tym wartości szkoleń, rozumianych jako nabywanie praktycznych umiejętności szkolenia psów lub rozwiązywania problemów behawioralnych. Ale słowa mają swoje znaczenie, także prawne. Sugerowanie ewentualnym uczestnikom, że po ukończeniu szkolenia zostaną “specjalistami psychologii psów i kotów” jest zwykłym oszustwem i winno podlegać środowiskowemu napiętnowaniu oraz prawnemu ściganiu. W programie szkolenia znajdujemy następujące tematy: wprowadzenie do psychologii, psychologia zwierząt, psychoterapia (sic!), organizacja pracy psychologa zwierząt. Warto wiedzieć, że nauczanie psychologii jest aktywnością określoną przez Ustawę o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów jako forma uprawiania zawodu psychologa. Osoby dopuszczone do uprawiania zawodu muszą spełniać określone w ustawie wymagania. Nie trzeba być specjalistą, aby stwierdzić, że w ofercie nie zostały wymienione osoby, które mają kwalifikacje do wykonywania zawodu psychologa. Nazwiska dwóch psychologów znajdujemy na wskazanych stronach www, nie jest jednak, jasne jakie zajęcia będą oni prowadzić. Ewidentnym nadużyciem jest posługiwanie się tytułem zawodowym “specjalisty psychologii zwierząt” przez p. J. Kosińską. Jest jasne, że aby zostać specjalistą w jakimś obszarze psychologii, trzeba najpierw zostać psychologiem. Opatrywanie nazwy dyspliny naukowej jaką jest psychologia dodatkowymi określaniami (psychologia zwierząt) ma zaciemnić ten obraz. Jest to praktyka rodem z czasów, gdy np. słowo demokracja opatrywano dodatkiem “socjalistyczna”. Na ten zabieg nabierali się tylko ci, którzy nie znali znaczenia słowa demokracja." Wizerunku całej sprawy nie poprawia lektura artykułów zamieszczonych na stronach [URL="http://www.zoopsychologia.pl/"]www.zoopsychologia.pl[/URL] autorstwa p. J. Kosiniak. Z tekstów tych wyziera brak kontaktu z wiedzą mającą podstawy naukowe. Jest to mieszanina zdroworozsądkowych poglądów z tezami rodem z psychoanalizy lat trzydziestych XXw. prof. Wojciech Pisula (specjalista psychologii zwierzat, Instutut Psychologii PAN, Warszawa)"
  4. Tylko po co podawać lek, skoro zaraz go się usuwa? Nie wiem szczerze mówiać, skąd to zalecenie spłukiwania - może trzebaby się tych wetow zapytac. Ja sie nie upieram, ale wyjasnienia nie znam. Zwykle krople do uszu na pewno zakrapia się bez wyplukiwania - lek ma po prostu zostać w uchu, wyplukac mozna co najwyzej przed kolejnym podaniem.
  5. Asher - hibitan, manusan, abacil - to sa wszystko nazwy handlowe tej samej substancji chemicznej - chlorheksydyny. Moj pies mial uszy plukane wodno - spirytusowym roztworem (mozna zrobic tez na samej wodzie). Tej chlorheksydyny jest w roztowrze naprawde malo - ok 0,5% do takich plukanek, wiec nie widze sensu poplukiwania tego jeszcze raz czysta woda.
  6. Cortez jak widzi, że mam smakolyki to w ogole w paszczy nic nie chce trzymac, wiec o zadnej wymianie nie ma mowy. Cwiczymy bez smakolykow, wtedy nagroda jest przeciaganie przedmiotu chwyconego na "trzymaj". Wyrzucanie i przynoszenie w miarę idzie, ale zaczyna się bledne kolo: - wyrzucam przedmiot, pies po niego biegnie, wraca - ale zwykle nie chce przybiec prosto do mnie, sam chce sie bawic zdobycza. - wprowadzam wiec smakolyk za przyniesienie przedmiotu do mnie - przy nastepnym aporcie pies gubi przedmiot w polowie drogi, bo juz chce miec wolna paszcze, zeby polknac smaczka Owszem, moge zrezygnowac ze smakolykow i trzymac psa na lince i ew. przyciagac go do siebie z aportem. Obawiam sie jednak, ze sama frajda gonienia za aportem jest dla mojego psa mniej atrakcyjna od smakołyka :shake:
  7. A może jakieś pomysły jak nauczyć psa przynoszenia znalezionych przedmiotow...? U nas aport to totalna porażka i obawia sie ze to moje wina.
  8. Również nie sądzę, żeby ta "senna" aktywność miała jakikolwiek związek z padaczką. Pies po prostu głeboko, spokojnie zasypia. Zapada w fazę marzeń sennych - śni mu się, że biegnie, goni, poszczekuje przez sen - praktycznie każdy pies tak ma od czasu do czasu. Czasami padaczka może objawić się w mniej spektakularny sposób niż u twojej suni, ale albo są to stany chwilowej utraty świadomości, albo rożnorakie skurcze mięśni. Czy wiesz, jaki lek dostał pies u weta?
  9. Ryczałt to ani mniej ani wiecej niz 3,20. A fenytoina, czy np. karbamazepina są za darmo. Niemniej jest to bez znaczenia, bo recepty dla zwierzat sa i tak pelnoplatne. Rikosz, czy oprócz tego eksperta od usypiania znalazles jeszcze jakiegos weta?
  10. "jeżeli to padaczka to ja bym proponował odrazu uśpic psa a pieniadze które ma pan wydac na leczenie - przeznaczyc na zakup drugiego psa" :crazyeye: :placz:[/quote] Ło matko... Leczenie wcale nie jest takie strasznie drogie. Znam psy ustawione na fenytoinę (okolo 8 zl za 60 tb) i na luminal (okolo 2 zlotych za 10 tb). Miesieczny koszt terapii tymi lekami to okolo 20 zlotych. Dodam, ze sa to ceny 100%, bo zwierzaki nie sa ubezpieczone w NFZ (leki przeciwpadaczkowe dla ludzi sa w wiekszosci bezplatne)
  11. Ja mogę się posiłkować jedynie wiedzą o leczeniu padaczki u ludzi, ale wydaje mi się, że zasady są podobne (niech mnie weci poprawiaja): - jeden atak padaczki (niekoniecznie tej dużej, z drgawkami i utratą przytomności) może się zdarzyć KAZDEMU - u ludzi leczenie rozpoczyna sie po drugim ataku - leczenie jest zazwyczaj dozywotnie (ew. mozna probowac przerwac po dlugim okresie bez napadow) - każdy atak padaczki poczynia w mozgu mniejsze, lub wieksze spustoszenia, dlatego choc leki nie sa obojetne dla organizmu (gł. wątroba) ich podawanie stwarza zazwyczaj korzysc przewazajaca nad ryzykiem Ja bym psu zrobila przynajmniej kontrolne badania krwi i proby watrobowe, zeby sprawdzic, czy atak nie jest wynikiem jakiejs intoksykacji.
  12. "tysiące psów z wadami genetycznymi i innymi są rozmnażane dzień w dzień. i [B]nikt z tego wielkiej sprawy nie robi[/B]." Czyżby???
  13. Ups, sorry - odpisałam do nieodpowiedniego wątku. Ale skoro już tu jestem, to może wiecie, czy jest jeszcze w tym roku jakaś wystawa na Słowacji [hmm... mam taki plan, zeby polaczyc wystawę i jakiś wakacyjny wyjazd]?
  14. O, sorry Rauni, dopiero teraz zobaczyłam, że odpisałaś. Dzięki. Jak uczyłaś psa nazw przedmiotów? przez powtarzanie?
  15. Jakich jeszcze zapachów mozna używać i jak poznać, że pies "skojarzył", że ma szukać właśnie tego zapachu [dajecie do wąchania na chwilę, czy na dłużej? ] Czy nadawanie zapachu jedzenia, lub ukrywanie jedzenia nie uczy psa "szukać żarełka", także na dworze?
  16. Nie zalezy mi na ukąłdaniu tropu, ale właśnie na fajnym szukaniu. To, co wystarczy, jak dam psiurze powąchać jakiś oryginalny zapach i dobrze go ukryję? Jakie zapachy jeszcze proponujecie?
  17. Chciałabym się bawić z psem w tropienie w domu (a własciwie uczyć go tropienia). Nie wiem tylko czy w domowych warunkach ma to sens... Może macie jakieś pomysły z czego i jak ułozyć trop na 60 m kwadratowych? P.S. Cortez reaguje na "szukaj" - po tej komendzie rozpoczyna węszenie (głośne;) i szukanie (zadanego przedmiotu, albo któregoś z nas-ludziów).
  18. Cortez był przyzywczajany trochę tak, jak SaJo pisze. Czyli "wspolne" kapiele: ja w wannie, Cortez przewieszony przez jej brzeg i zabawa w wyciaganie pileczki. Nawolywanie do lazienki - za przyjscie smakolyk. Smakolyki rowniez podczas kapieli. Zamiast prysznica możesz moczyć ją wilgotną gabką.
  19. W książce "Jak zrozumieć psa" J. Milewskiej-Kuncewicz przeczytałam, że grube kasze (tj. jęczmienna) oraz nasiona roślin strączkowych groch, fasola (już tu ktos wspominal) mogą u psa powodować wzdęcia (no cóż, taj jak u człowieka...:oops:). Nadmiar gazów może sprzyjać/przyczyniać się/wywoływać skręt żołądka.
  20. U nas pomógł roztwór chlorheksydyny do płukania ucha. Wet wypisuje Rp., roztwór przygotowują w aptece.
  21. grupa IX Wiesław Boryczko grupa X Ewa Bukład
  22. [quote name='martavantos']takie strupki na łokciach tak? od lezenia?[/quote] martavantos... ja cię bardzo proszę. Jak nie masz nic do napisania to NIE PISZ. A jak już MUSISZ napisać, to zrób to w jednym poście, dobrze? Wiesz co to jest netykieta? Wracając do odleżyn - Cortezowi zmiany na łokciach zmarowałam Bepanthenem Plus. Zawiera on składnik pielęgnujący/regenerujący oraz składnik odkażający (u niego skóra w tych miejscach byla lekko zapalona, w takich miejscach łatwiej o infekcję). Nam pomógł bardzo. Jedna wetka radziła smaorwac to Tormentiolem, co szczerze odradzam, bo nie dość że barwi sierść, to jest niemiłosiernie tłusty i zlepia włosy, tak że oprócz odlezyn dołącza się problem kołtunów.
  23. Jakie hodowle są w niej uwzgldnione? Zimnych Nosków np. nie ma.
  24. Jakie hodowle sa w niej uwzględnione? Zimnych Nosków np. nie ma.
  25. Nadzieja - usiłowałam śledzić ten wątek, ale dałam sobie spokój; wiesz czemu? Bo ty w zasadzie nic rzeczowego nie piszesz. Gdzies tam w jednym poscie - ze masz umowe, ale co w niej jest - nie znalazlam. Masz podobno prawnika - tez nie wiadomo, co z nim ustalilas. Są podobno dokumenty, zaswiadczenia z sekcji od wetow - gdzie ich wyniki, na co wlasciwie zdechl pies??? No wlasnie - jakiej ty pomocy oczekujesz od dogomaniaków?
×
×
  • Create New...