Jump to content
Dogomania

Cathedral

Members
  • Posts

    806
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cathedral

  1. wydaje mi się, że broholmer - jest w Polsce sunia od niedawna i chyba ma już szczeniaki, ale nie sądzę, żeby był to częsty pies na naszych wystawach. ZEMAT - może powinieneś zrobić plebiscyt i wybrać zwycięzcę ;) ?
  2. Bluerat - postawiłaś dosyć wysokie wymagania: nie dość, że bez recepty, to jeszcze tańsze, a do tego sprawdzone... :lol: Nic dziwnego, że nikt nie odpisuje... :eviltong: Ponieważ pracuję w aptece, to podejmę ten wątek, choć w przypadku samoleczenie zwierząt sprawa jest trudna, gdyż nie ma co liczyć na "skonsultuj się z farmaceutą". My nie mamy wiedzy weterynaryjnej, ponadto żadnych leków typowo weterynaryjnych sprzedawać w aptece nie wolno. Leki do oczu: - mój piesio miał przepisane ludzkie krople "Maxitrol" (steryd+antybiotyki) - bardzo skuteczny przy zapaleniu oka, kosztują ok 20 zł, jest NA REC. - krople świetlikowe (homeopatyczne) ok. 8 zł - roztwory soli fizjologicznej do płukania (b.tanie) Preparaty wzmacniające: - rutinoscorbin - tran Przy biegunce: - węgiel - Smecta - nifuroksazyd (NA RECEPTE ok 7 zł) - Lakcid Na stawy: - glukozaminq w tabletkach dla ludzi - można kupić rozsądną ilość (nawet do 120 tabletek) za ok 30 złoty; preparaty glukozamina+chondroityna w ludzkim wydaniu są drogie, nie wiem, czy nie bardziej opłacają się jednak "psie" Na skórę: - Rivanol - dobry do przemywania ran - Ja psu pielęgnowałam z dobrym skutkiem łokcie: Alantanem Plus, Bepanthenem Plus (doskonałe zestawienie środka regenerującego naskórek z odkażającym), Solcoserylem. - proszek na rany Dermatol Nie wiem, czy o coś takiego ci chodziło, jak coś mi się przypomni, to jeszcze napiszę
  3. Na stronie Vetserwisu jest artykulik na temat wnętrostwa. Ostatnio interesowałam się tą sprawą (na szczęście nie z powodu własnego psa...uf). Badałam tem opinie lekarzy z forum Krakvetu - sytuacja w której jądra np. cofną się w wyniku urazu to wyjątkowy rarytas. Jest to schorzenie genetyczne i w zasadzie kropka. Jeśli chodzi o zapobieganie - to nie zgadzam się z Anulką - niestety jedynie drastyczne środki są wymagane. Wada jest przenoszona recesywnie - co oznacza, że faktycznie pojawia się u 25% potomstwa, z czego ujawnia się tylko u osobników męskich. Ujawnia się tym rzadziej, że reproduktor raz może pokryć zdrową sukę, a raz nosicielkę wadliwego genu. No cóż - trudno, żeby pojawiała się często. aeniolek - możesz spróbować - tak jak ja: poszukać internetowych serwisów weterynaryjnych, gdzie udzielają porad online. Oczywiście nie zastapi to wizyty u prawdziwego REALNEGO specjalsty, ale można przynajmniej porównac opinie.
  4. aeniolek - wnętrostwo jest dziedziczne. Mam nadzieję, że Twojemu psu zejdą oba jądra, jednak nawet wtedy trzeba się na poważnie zastanowić nad rozmnażaniem. Twój pies może przekazać wadliwe geny potomstwu. Powinnaś również poinformować o fakcie wystąpienia wnętrostwa hodowcę (bo jak rozumiem masz psa rodowodowego). Rodzice psa-wnętra nie powinni być używani w hodowli.
  5. wysłane :)
  6. Przez internet i bardzo dobrze, bo przy okazji natrafiłam na strony, dzięki którym wybiłam sobie z głowy kupowanie psa bez rodowodu.
  7. [B]"Cathedral[/B] czy abo na pewno? masz na mysli przyciagnia doslownie? az do Twoich stop? Smycz jest po to by pies nie mial mozliwosci cwiczenia sie w niepozadanych zachowaniach czyli tu-ucieczce...a nie do przyciagania go do siebie ..." U nas komenda "wróć" znaczy tyle co "przybiegnij w pobliże". Nie do samych stóp... Jeśli ktoś ćwiczy na flexi, można zmniejszyć odległość i np. cofać się, aby zwrócić uwagę psa na siebie. Jeśli podbiegnie - klik, smakołyk itd.
  8. Delta - Karusek jest dosyć drogi. Ja za swój dałam 22 złote - na wystawie, gdzie wiadomo, że ceny w kramikach zawsze trochę wyższe. W Karusku widze, że jest za 27+wysyłka (!). Generalnie halti ma pomagać w nauce chodzenia na luźnej smyczy. Efekt ma być taki, że na KAZDEJ smyczy pies idzie spokojnie. Mój Cortez np. w easy-walku chodził nawet dosyć grzecznie, ale już za moment w zwyklej obrozy - ciągnał. Uzda nie zastąpi szkolenia. Ale z drugiej strony - jeśli już zabieramy się za naukę "nie-ciągniecia" (na poczatek w domku) to dobrze jest nie dawać psu szans na ciągnięcie na spacerze - i tu się całkiem dobrze sprawdza właśnie uzda.
  9. Na spacery wystarczy komenda, która bedzie oznacza "bądź tu, koło mnie", czy też "przyjdz do mnie blisko". Na spacerze nie wymagamy od psa prezycji, czyli np. siadania na wprost przewodnika. Wystarczy, że będzie się kręcił w pobliżu. Komendę taką ćwiczymy najpierw w domu - przywołujemy do siebie pieska np. "Cooooortez, wróć!" jak sięp pies pojawi w zasiegu ręki - klikamy i smakołyk. Kiedy będzie na 100% przybiegac w domu - zaczynamy próby na dworze, ale w otoczeniu bez rozpraszających bodźców i na smyczy. Jeśli pies na smyczy nie przychodzi na komendę "wróć" nie powtarzamy jej w nieskończoność, lecz przyciągamy psa do siebie (w końcu po cos jest na smyczy), wtedy klik i smakołyk. Raz wydane polecenie trzeba wyegzekwować. Powoli można próbowac w środowisku z większą ilością rozpraszających bodźców, aż w końcu bez smyczy.
  10. Obawiam się, że nauka chodzenia na luźnej smyczy to coś więcej niż założenie uzdy. Halti bardzo ułatwia nauke, ale musisz psu przekazać, co w tym halti jest takiego, co tobie się podoba. Smakołykami, klikerem, pochwałami - dozowanymi w chwilach, gdy smycz jest luźna informujesz psa, że jest to pożądane zachowanie. Pies ma poznać nowa zasadę w waszym związku "kiedy smycz jest luźna - spacer trwa, a nawet można dostać smakołyk; gdy smycz jest napięta, jest mi bardzo niewygodnie, spacer się kończy i nie ma samkołyków". Myślę, że po kilku treningach z halti można ćwiczyć to samo na zwykłej smyczy.
  11. Ja swoje kupiłam na wystawie w Rzeszowie akurat - takie jak ja mam - z szerokim paskiem na kufie jest firmy Trixie. Myślę, że w większym zoologicznym powinny być. Cortez wygląda w tym dramatycznie, no może w końcu sie przyzwyczaję... Jak się to poluzuje, to pies może otwierac pysk szeroko. Jak jest ciaśniej, to w zasadzie spełnia funkcję kagańca.
  12. Nie, ciężko. Ta "moja wersja" zdecydowanie się trzyma na łebku. Goldek ma dosyc długi pysio, psu z krótka mordką byłoby może łatwiej. Dobry jest w niej też szeroki, podbity polarem pas na kufę. Poluzowaliśmy całość i już można podawać smakołyki :)
  13. To co ja mam, nie jest złe - spełnia jednocześnie funkcję kagańca. Na pewno dobre w zatłoczonym miejscu. I nikt się nie przyczepi, że pies nie jest zabezpieczony. Po prostu dwa w jednym. Jednak na codzienne spacery chyba lepsza jednak ta lżejsza wersja - gdzie pies ma możliwość naturalnego rozdziawiania pysia. Uwaga - znam psa, który tak intensywnie zdzierał sobie halti z pyska, że zrobiło mu się otarcie/rana! Uważajcie przy pierwszym zakładaniu, pilnujcie, czy pies nie ociera pyskiem o raniące przedmioty.
  14. A myśmy właśnie wrócili z pierwszego spacerku w halti. Kupiłam dokładnie taki jak poniżej. Stwierdziłam, że bez ceregieli i poszliśmy po prostu w tym na dwór. oczywiście najpierw Cortez chciał to ściągnąc, jednak konieczność niuchania zapachów, sikania, obszukiwania znanego terenu itp. wzięły górę i przestał. Drażni mnie to, że nie mozna dawał psu smaczków i rzucac patyka, ale pies szedł grzecznie - wydaje mi się, że takie halti może być szczególnie użyteczne np. w mieście na ulicy. [IMG]http://www.psialapa.com.pl/produkty/2025.jpg[/IMG]
  15. Powiedzcie, jak to jest, że zamierzacie być na wystawie około 12, skoro przyjmowanie psów jest w godzinach 7-9.30? Skoro z psem może wejść tylko jedna osoba, to rozumiem, że mój mąż ma wejść wejściem dla publiczności i zapłacić wejściówkę...? Aha i jeszcze jedno pytanko mi się nasunęło - a propos katalogu. Czy w wystawie może wziąć udział tylko pies, który jest uwzględniony w katalogu? Czy można zgłosić psa w dniu wystawy, czy tylko zapłacić za wcześniej zgłoszonego psa? (to pytanie czysto teoretyczne :) Mam nadzieję, że ktoś mi jeszcze zdąży odpowiedzieć :) Do zobaczenia jutro i jedźcie ostrożnie.
  16. Niektórzy odradzają łączenie karmy z gotowanym ze względu na zaburzenie "bilansu"... Mój pies je wszystko, bo uważam, że właśnie w ten sposób nie przesadzę w żadną stronę. Dostaje i suchą i gotowane i surowe. Ryby gotuję, wołowina surowa z kośćmi, wieprzowego w ogóle nie. Karmy suche zmieniam. Mój pies dostaje też owoce, warzywa - najlepiej surowe. Czasami trafi się i ziemniak gotowany i pajdka chleba... Podroby podaję wypiekając z nich ciasteczka, które służą jako smakołyki. Dostaje też tran w kapsułkach (raz na kilka dni). Zapomniałam dodać, że daję mu też biały ser i jajka oraz jogurt naturalny. A razem z mięsem czasem kasze i makarony. Ilu właścicieli - tyle opcji żywienia. Wcale nie twierdzę, że moja najlepsza :)
  17. Wydaje mi się, że najlepiej zrobisz nie odwiedzając więcej gabinetu tej lekarki. Możesz także odradzić go innym, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, czy pies był tam właściwie leczony (odradzanie nie jest przecież jeszcze pomówieniem). Ponieważ nie masz dowodów na to, że lek był przeterminowany - tu też nic nie wskórasz. Możesz jedynie napisać do lecznicy np. maila o tym,że dowiedziałaś się przypadkiem o tym, że Twój pies dostał przeterminowany środek i np. że zastanawiasz się, czy nie powiadomić o tym odpowiednich władz. Może ich przynajmniej trochę nastraszysz i będą się na przyszłość zastanawiać ;). No cóż - tę lecznicę chyba również możesz śmiało odradzić...
  18. "trudno-se zama jestem winna" bo kupilam z pseuhd. gdyby psy nie kosztowaly 1900 to chetnie za tysiaka kupilabym. wywyzszanie bo ktos jest madrzejszy bo go bylo stac na psa za 2000 to nie argument." Ktoś był mądrzejszy, nie dlatego, że go było stać - tylko dlatego, że wiedział co robi i nie kupował na allegro... Nie miałaś 2000 - trzeba było kupic kanarka. Chcesz ukarać pseudohodowcę - trzymam kciuki żeby Ci się udało w sądzie, chociaz - owszem: uważam że sama jesteś sobie winna.
  19. Rodowodowe sa droższe, ale najczęściej nie zdychaja op dwóch dniach... Moim zdaniem - ale nie jestem prawnikiem - szanse wygrania takiej sprawy są niewielkie. Taki hodowca zostałby najlepiej ukarany, gdyby nikt nie zechciał od niego kupić szczeniaka. Niestety zawsze znajdzie się ktoś znajdzie. A potem jest zawód, płacz i wycieczki po weterynarzach.
  20. No to przykro, bo po raz kolejny nierodowodowy szczeniak okazuje się dużo droższy...
  21. Cortez tarza się niemożliwie zaraz po posiłku, a mój poprzedni pies próbował sobie nawet "burzyć" obicie kanapy - musiał kilka razy szurnąc łapą, chociaż potem i tak spał na gładkim. Wygląda na to, że to całkiem normalne.
  22. Chciałam ostatnio kupić Cortezowi nową zabawkę i... niemal wszystkie w sklepie były piszczące. Nigdy swojemu psu nie kupię takiej. Pisk to sygnał, że boli, który każdy dobrze zsocjalizowany pies rozumie prawidłowo - przeciwnik się poddaje, trzeba puścić. Zachęcanie psa do ignorowania tego dźwięku, a nawet zachęcanie go, aby łapał, gryzł i szarpał piszczące przedmioty może sprawić w przyszłości nie lada kłopoty (inne żywe stworzenia, dzieci). W przypadku suki może też spowodować, że zobojętnieje na popiskiwania jej własnych szczeniąt.
  23. Przepraszam - Henryka Stępki. Będzie sędziował w Jarosławiu grupę IV, VI, VII i VIII.
  24. Czy ktoś potrafi powiedzieć coś na temat sędziego Henryka Stępnia?
  25. Jeśli miot został zgłoszony do ZK, to WSZYSTKIE, ale to wszystkie szczeniaki otrzymują metryki, nawet jeśli są ułomne, chore (wtedy w metryce jest wpis o wadach), nawet wtedy jeśli właściciel potrzebuje mieć np. tylko 3 z metrykami. Opinia, że część miotu otrzymuje, a część nie to najczęściej bajki pseudohodowców, którzy nabierają kupujących, że hodowla jest niby psów rasowych, ale oni tu mają "super okazję", bo część szczeniaków nie dostała rodowodu i jest taniej na sprzedaż... niestety.
×
×
  • Create New...