Jump to content
Dogomania

Blondella

Members
  • Posts

    621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Blondella

  1. Wiking na 7 stronie :roll:
  2. Popieram Iwonkę. 2 psiaki to mus, a już cztery... to jest dopiero życie. :P
  3. Taka jest niestety nasza szara rzeczywistość. Niby portafimy się dogadać, jeśli chodzi o sprawy dla nas najważniejsze, czyli psy, ale kiedy w grę zaczynają wchodzić pieniądze zawsze pojawiają się jakieś niesnaski i pomówienia. To smutne... A przecież wolontariusze dla tych bezdomnych biedaków to czasami jedyna radość w ich smutnej egzystencji. Szkoda gadać...
  4. [quote name='Marka'] Przez całe dnie chrzanią o polityce, że niedobrze się robi, a wartościowe audycje są puszczane w porze dla stróżów nocnych :-? [/quote] Masz całkowitą rację :-?
  5. Hm. Mnie jest bardzo smutno, bo co wątek to jakieś niesnaski i kłótnie nie wiadomo o co, a przecież tu chodzi o zwierzęta. One najbardziej na tym cierpią... :(
  6. Ty to masz wytresowane dzieci :lol:
  7. Elu, a następnym razem to tup tup tup do kafejki internetowej... :)
  8. Do góry maleńka!!!
  9. Jak tak wchodzę na ten wątek, w którym się wszyscy kłócą na temat czy w Harbutowicach się znęcają nad psami czy też nie, a jednocześnie przed chwilą przeczytałam wątek w którym organizuje się akcję zbiórki bud dla psów z Podhala i dziewczyny piszą w nim, że tamtejsze psy żyją na krótkich łańcuchach bez bud, bez względu na pogodę czy porę roku, do jedzenia dostają chleb z wodą, a w końcu są zabijane na mięso lub słoninę, to sama nie wiem czy śmiać się czy płakać.
  10. No to 10-letnia Lenka byłaby do kompletu. Do trzech razy sztuka :lol:
  11. Dlatego dla dobra tych psów wszystkie osoby uwikłane w ten temat powinny się zastanowić co zrobić, żeby wyjść z impasu. Na szczęście Panie z Harbutowic, jak mówi giezeta, nie mają Internetu i nie widzą co się porobiło.
  12. Ja też nie staję po stronie właścicielek przytuliska w Harbutowicach, ale czy ktoś próbował rozmawiać z którąś z sióstr na spokojnie? Może giezeta czy therion sprobowaliby przekonac je do zmiany postepowania, stosowanie sterylizacji (swoją drogą ochocze stosowanie kastracji u "facetów"a wielkie opory przed sterylizacją płci żeńskiej przypominają trochę ruch wyzwolenia kobiet :wink: ) i skorzystania z pomocy wolontariuszy. Z tego co się orientuję jedna z Pań Dobrzańskich mieszka wraz z mężem w Krakowie. Może trzeba do nich uderzyć i porozmawiać z nimi wspólnie. Myślę, że męża nie trzeba podejrzewać o niespełnione uczucia macierzyńskie :-? .
×
×
  • Create New...