-
Posts
6045 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Gajowa*
-
Saba czuje sie dobrze jest wesoła, załatwia się normalnie ale tylko raz na dobę. Oczy moim zdaniem juz mniej zaropiałe - ciągle badzo kicha i czasami zdarza sie to łapanie powietrza przez kilkanaście sekund. Bardzo chętnie wraca do swojego azylu - garażu . Pani doktor powiedziała, ze choroba powinna mieć bardzo łagodny przebieg i bez powikłań. Tabletki łykamy niezbyt chętnie ale parówki czynią cuda.
-
Magda mieszka blisko lecznicy weterynaryjnej na Gagarina - moze tam będzie wygodnie się wam umówić. Zorganizujcie tak, żeby sunia miała chociaż obróżkę. Nie wiadomo jak będzie sie zachowywała w samochodzie, może być niespokojna i przeszkadzać w prowadzeniu albo bedzie chciała uciekać. W takim przypadku obróźka daje możliwość przywiązania pieska / ostatnia sznaucereczka nie miała obróżki ale szczęsliwie była grzeczna/.
-
Cieszę się, że zdjęcia sie podobały i trzymam kciuki. Muro ja też jestem absolutnie za "kanapą" czyli za tym, zeby Sabcia była w domu /moje psy nie leżą na kanapach a są w domu kiedy chcą/. Bunia1 podkreśl proszę zalety charakteru Saby : spokojna, opanowana, posłuszna, utrzymuje czystość, odrazu wykonuje polecenia, ładnie chodzi na smyczy, cichutka. POPROSTU WSPANIAŁA !
-
Wersja, że Saba mieszkała w kojcu jest prawdopodobna. Wychodzi z niej niesamowita ilość podszerstka - pies mieszkający w bloku nie wyprodukowałby tyle. Siusiu robi raz dziennie, kupę też. Zbyt dużo ruchu nie potrzebuje i chetnie wraca do garażu. Bunia 1 gdzie ten ewentualny domek miałby być ? Daleko od Warszawy ?
-
Przepraszam jeżeli poczułyście sie urażone - moze faktycznie przesadziłam tym sformułowaniem ale czuję się samotna w walce o Sabę. Naprawdę robię dla niej wiele zwłaszcza, ze przez te upały jest mi trudno wyrwać się na kilka godzin z domu. Jestem sama i muszę zostawić swego staruszka ONka na zewnątrz, a on nie znosi słońca i wysokich temperatur. To wszystko razem wyprowadziło mnie z równowagi. Sabusia czuje sie w zasadzie całkiem nieźle; kichanie, prychanie i chrumkanie są częste - ataki duszności zdarzają się. Saba w zasadzie mogłaby iść już do domku raczej bez psów. Leki ma ustawione a potrzebuje najbardziej towarzystwa człowieka. Ja do niej niestety zbyt często nie mogę zaglądać, gdyż wiąże sie to z przebieraniem i myciem za każdym razem. Czy Saba jest gdzieś ogłoszona ?
-
Otoż dotychczasowe koszty są następujące : 140,00 zł benzyna 22,00 zł kropelki na pchły/kleszcze 89,00 zł wczoraj wizyta u wetki 35,81 zł dziś zapłaciłam za Groprinosin 20szt+ witaminy 140,00 zł hotel /20zł za dobę/ ---------------------- 426,81 zł 150,00 zl otrzymałam -------------------- 276,81 zł pozostaje do zapłaty Od opłaty za hotel odstąpić nie mogę, ponieważ jest to mój jedyny dochód a i tak obecnie nie będe mogła przyjąć żadnego psa. Oczywiście najlepiej byłoby gdyby Saba mogła trafić odrazu do domu docelowego i tam być leczona. Jeżeli uważacie, że informacje o chorobie są przesadzone lub nieprawdziwe proszę o zabranie jej i leczenie we własnym zakresie.
-
[FONT=Arial][SIZE=3]Saba już by nie żyła gdyby zastała w schronie. Miała coraz bardziej typowe objawy: wyciek z nosa, zaropiałe oczy. Nie wiem w jaki sposób tam psy uśmiercają ale już by to zrobili. To, że żyje zawdzięcza muro, która ją wybrała oraz mnie, że ją przywiozłam i opiekuję się nią niestety narażając psy moje i nie tylko. Saba jest cały czas izolowana i teoretycznie to powinno wystarczyć ale bardzo się boję... Wybrałam najlepszą w tej sytuacji wetkę mającą doświadczenie w leczeniu zwierząt schroniskowych i nosówki. Żeby u niej się znaleźć zrobiłyśmy wczoraj 55 km. Konsultacja u innego weta nie wniesie nic nowego zwłaszcza, że leczenie już jest rozpoczęte i trzeba poczekać na efekty. Saba dostaje : SYNERGAL antybiotyk GROPRINOSIN lek wzmacniający, pomagający w walce z chorobą Witaminy C i B complex Saba musiała zetknąć się z wirusem w schronie a jak tego się nie dowiemy. Szczepionka zagraniczna stosowana powszechnie słabo zabezpiecza przed chrobą, owszem łagodzi jej przebieg. Pani doktoz zaleca stosowanie silniejszej polskiej szczepionki. Saba powinna byc izolowana przez dwa tygodnie. Następny post w sprawie finansów. [/SIZE][/FONT]
-
Niedawno wróciłyśmy bo to kawał drogi i była kolejka. A jednak nosówka! Pani doktor zbadała ją dokładnie, zmierzyła temperature- 39,4 C, osłuchała, obmacała, zajrzała do gardła, nosa, w oczki i wydzielina z noska jej sie nie podobała. Sabusia dostała odrazu baterię zastrzyków, a od jutra trzeba kontynuować w tabletkach. Dziś zapłaciłam 49 zl za wizytę /lącznie z zastrzykami/ + wykupiłam antybiotyk SYNERGAL za 40 zł ale nie na całą kurację Jutro mam do wykupienia leki - napiszę jakie ale juz jestem zmęczona i nie rozszyfruję recept. Sabunia była bardzo dzielna - przy dwóch zastrzykach troche popiskiwała.
-
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
*Gajowa* replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
Parasole to dobry pomysł, pod warunkiem, że jest ktoś do ich obsługi. Przy wietrze nawet średnio silnym niezłożone mogą połamać się bądż pofrunąć. Ale sezon pownny przetrwac. Patrząc na to gołe pole zachęcałabym do posadzenia 2-3 drzew i sprawa byłaby załatwiona na przyszłość. Oczywiście, ze trzeba poczekać aż zaczną dawać cień ale czas szybko leci. Co do okrycia boksów to świetnie spełniłaby rolę siatka maskująca uzywana m.in. w wojsku. Może jest ktos kto mógłby załatwić ją z demobilu lub od producenta - starczyłaby na kilka lat. -
Jutro późnym popołudniem wybieramy sie do dr. Wojciechowskiej - poleconej przez Witokretki i mającej doświadczenie w leczeniu m.in. nosówki. Ja mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego. Dzisiaj na spacerkach nie powtórzyło sie to łapanie powietrza ale chrumkanie tak. Mało z nią dziś byłam nie miałam czasu. Tak serdecznie sie wita, zaczyna skakać na mnie przy powitaniu czego nie toleruję. Bardzo chciałabym, żeby Saba mogła sobie swobodnie biegać po ogrodzie przez cały dzień.
-
Nie pytajcie mnie ciągle o stosunek do psów, dzieci.... Czytajcie uważnie co ja piszę -SABA JEST IZOLOWANA !!! Tak było uzgodnione od początku i tak jest. Nie wiem czy ma gorączkę - trzeba ją zawieźć do weta. Ja niestety już wyłożyć ani złotówki nie mogę - o przyczynach też pisałam i nie będe sie powtarzać. Saba jest wspaniała i na pomoc jak najbardziej zasługuje ale ja sama więcej zrobić dla niej nie mogę.
-
Saba wczoraj wieczorem miała jakby atak astmy /może to niezbyt dobre określenie/ - trwało to może minutę. Wcześniej na spacerku też zdarzyło się jej coś podobnego jak leżała podwoziem do góry na pieszczotkach ale trwało to parę sekund, kichnęła i przeszło. Zauważyłam też, ze jak schyla głowę i wącha cos na ziemi to słychać czasami takie jakby chrumkanie /jak świnka tylko cichutkie/. Może to być alergia na pyłki albo jakaś przeszkoda w nosku... Jestem tym bardzo zaniepokojona. Dzis rano było siusiu.
-
Saba jest cały czas izolowana i tak będzie conajmniej jeszcze dwa dni - dziś mija piąty dzień odkąd opuściła schron. Nie mogę jej narazie zabierać w miejsca uczęszczane a raczej na pustkowia. Saba załatwia się raz dziennie, w jedym miejscu tylko i musi biegac luzem. Aby jej zapewnić te warunki muszę włożyć dużo pracy i pozasłaniać dostęp do kojców,a po spacerze poodsłaniać. Dzisiaj Sabcia rozkładała sie podwoziem do góry do miziania - jest pieszczochą.
-
Toffik się miewa doskonale. Jest wesołym, przylepnym psem - pięknie się potrafi bawić z Gają. Toffik przewraca się na plecy, wije się w trawie jak wąż z łapkami do góry a Gajunia go maltretuje. Ma bardzo duży apetyt, pochłania suchą karmę z prędkością światła. Chyba nigdy nie był czesany i mam nadzieję jutro to zrobić o ile będzie stał spokojnie.
-
Kiruś ZDROWY I UŚMIECHNIĘTY :-) bo ma już swój wspaniały dom. :-)))
*Gajowa* replied to AśkaK's topic in Już w nowym domu
Ojej ale się porobiło ! Miał Kiruś szczęście, że nie trafił do tych ludzi z Pragi bo czuję, że szybko byłby znów bezdomny. Ligia super, że Kiri będzie u Ciebie. -
Saba dzisiaj ok.14tej zrobiła siku /kupsko też/. Ona załatwia się raz dziennie i muszą być spełnione warunki - bez smyczy i w miejscu odległym od właściciela i zacisznym. Być moze wychodziła na spacer tylko raz dziennie ? Apetytu specjalnie nie ma. Mieszam trochę suchej karmy i szyję indycza z ryżem i marczewką i zjada niedużą porcję ale wielokrotnie odchodzi od miski w czasie jedzenia. Dzisiaj była juz troche weselsza, uśmiechała sie i podbiegała do mnie z zamiarem zabawy - tak mi sie wydawało. Po bieganiu i spacerku sama chetnie wchodzi do garażu. Pięknie wykonuje "siad" i "waruj".