Jump to content
Dogomania

myszsza

Members
  • Posts

    248
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by myszsza

  1. Przecież on wygląda jak niemczyk z kłapciatymi uszami! Śliczny jest.
  2. Witam wszystkich zainteresowanych Gritą. Nie jest dobrze, ale lepiej niż ostatnio. Niedługo będzie trzy miesiące, a sunia dalej się boi. Wszystkiego, każdej nowej rzeczy, torby z zakupami, cieni na ścianie, warkotu samochodów. Ale: kiedyś bała się szczotki do podłogi, dziś nieśmiało próbowała się z nią bawić. A bawć się lubi, nazywamy ją czasem "memłakiem", memła nasze reęce, ubrania, zabawki. No, bo wreszcie ma zabawki, których się nie boi: piłeczka, stary patyk (pamiątka po Pumie - niech jej będzie na szczęście), szmatka kuchenna zawiązana w supeł, "kostka" supełek ze skóry. A na polu (łące) to jest inny pies, na łąki wychodzmy w dzień, wieczorem trochę straszno, więc jest stadion, opracowała nową grę: piłkę butelkową. Bierzemy litrową butelkę po coli, i jest szoł! Odbijanie przednimi i tylnymi łapami, z przewrotką, szalone biegi, pogonie, jęzor z boku i lizanie śniegu. Po półgodznce takiej gonitwy w domu pada i mruczy (burczy?) do rana. Czasem spotykamy inne psy, Grita uwielbia z nimi gonitwy, zwłaszcza z takim jednym goldenem. Jest tak piękna, czarna i lśniąca, że zaczepiają nas psiarze, co to za rasa. Zawsze dziwią się, że to rasa przemieszana. Po niedzieli idziemy przebadać ją na nużeńca. Mam kłopoty z odkarmieniem jej, staram się, gotuję, zjada może połowę z tego, co powinna, przez trzy miesiące przybrała pół kilo, ale weci uważają, że piesowa tej wielkości właśne tyle powinna ważyć (30)
  3. [quote name='"XWegaX"'][quote name='myszsza'][quote name='ARKA']Ja tylko tak odnosnie sterylizacji,ze to' nie jest taki straszny diabel jak go maluja" czyli opisuja ludzie.l[/quote] Na miły Bóg! Jak wielkimi literami trzeba pisać w kółko to samo: jeśli Panie nie chcą strylek, mają do tego prawo, to jest prywatne schronisko. Moje zdanie jest w tej kwestii zupełnie nieistotne.[/quote] Ktoś w ogóle czyta, co ja piszę? NIE OCENIAM, mam swoje zdanie, ale ono jest zupełnie nieważne, bo to nie moje schronisko, nie moje psy, nie ja zajmuję się nimi 24 godzny na dobę, nie ja negocjuję i wypłakuję u rzeźnika niższe ceny i prolongatę zapłaty, i nie ja wydaję na nie wszystkie swoje pieniądze. Zaznaczam tylko, że Panie mają prawo, czy się z tym zgadzamy, czy nie. Dla mnie EOT. Pozdrawiam, z całym szacunkiem dla wszystkich dogomaniaków.
  4. [quote name='Alaa']Alaa napisał: No i to jest dobre - jak udobruchac panie siostry zeby wydaly Azje do dobrego domu!!!! Napisałam coś śmiesznego? Dziwnego, złego? Udam, że tej złośliwości nie zauważyłam. Daj spokoj - przeciez to jest smieszne - to tym paniom powinno zalezec na dobrym domu dla suki - w koncu - po to podobno miedzy innymi prowadza to schronisko. Nie musisz udawac, badz soba.[/quote] Nie udaję, jestem sobą, jeśli mnie cytujesz, cytuj całość. Nikogo nie oceniam, ale jeśli to pomogłoby Azji, czy innemu psu, kajałabym się i przepraszała, błagała, dzwoniła i zapewniała i zrobiłabym wszystko.
  5. [quote name='ARKA']Ja tylko tak odnosnie sterylizacji,ze to' nie jest taki straszny diabel jak go maluja" czyli opisuja ludzie.l[/quote] Na miły Bóg! Jak wielkimi literami trzeba pisać w kółko to samo: jeśli Panie nie chcą strylek, mają do tego prawo, to jest prywatne schronisko. Moje zdanie jest w tej kwestii zupełnie nieistotne. A zacietrzewiając się w tym temacie, gubicie całą resztę. Litości!
  6. [quote name='jogi']Nie bedzie sterylek[/quote] ależ się tego uczepiliście z uporem buldoga. A mnie chodzi o Azję, i inne psiaki, którym przez tą aferę zmniejszyły się szanse na adopcję. Po raz ostatni piszę: zgody trzeba. Pozdrawiam.
  7. [quote name='Alaa']No i to jest dobre - jak udobruchac panie siostry zeby wydaly Azje do dobrego domu!!!![/quote] Napisałam coś śmiesznego? Dziwnego, złego? Udam, że tej złośliwości nie zauważyłam. Przestańcie wydzielać adrenalinę i zacznijcie myśleć, bo na działanie trochę już za późno. NAPRAWDĘ trzeba byście pogodzili się ze sobą, a potem z Paniami. Azja czeka, a sterylki... I bardzo bym chciała, by Murka zamknęła ten wątek, bo mam wrażenie, że nikt nie chce ugody. Ja zrobłabym wszystko, łącznie z przeproszeniem wszyskich, kajaniem się na wszelkich forach i przed wszystkimi, przepraszaniem, byle tylko ta psica wróciła. Ale dla niektórych ich zdanie i ambicje są ważniejsze. Przepraszam, teraz mnie poniosło.
  8. A może by tak zakopać topory i skoncentrować się na piesach? Z Harbutowicami mam tyle tylko wspólnego, że mam stamtąd Gritę, że adopcja była miła i bezproblemowa, że zasilam finansowo przytulisko i na pewno nie zaprzestanę, bo wiem, jak jest im trudno.. Jak Grita miała cieczkę, była odizolowana. Proszę pomyśleć, ile te Panie robią, nie tylko dla psów. Pani Małgorzata, oprócz opieki nad szczeniętami, rekonwalescentami, jeszcze przejmuje się losem bezdomnego, gotuje mu i zanosi to jedzenie i zamartwia się, jak on przetrzyma zimę, bo aby skorzystać z opieki społecznej, trzeba się tam zgłosić, a on się nie zgłosi, bo jest chory. Proszę sobie wyobrazić, że to Ty, czy Ty, albo Ty, macie tyle na głowie. Dla mnie jedno jest pewne - nie będzie sterylek w Harbutowicach, zawsze Panie będą chciały poznać osobiście chętnych do adopcji i mieć z nimi stały kontakt, jak ze mną. Panie są urażone osobiście, i tu się akurat nie dziwię. Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak udobruchać Panie, by Azja wróciła do tych miłych ludzi? I nie jest to prawdą, że Panie nie mają dostępu do inetrnetu: córka (lub syn, sama nie wiem) p.Małgorzaty ma i relacje mamie zapewne zdaje. Pozdrawiam, właściwie nie mam nic więcej do powiedzenia.
  9. Piszę do wszystkich, wmanewrowanych w tą awanturę: nie mam najmniejszego pojęcia, co się dzieje w Harbutowicach! Mam czarnulę stamtąd i nie miałam problemów z wywiezieniem jej do Wrocławia. Żadna z pań nie czyniła mi kłopotów, nie stawiała warunków. Wystarczył im fakt, że Grita będzie mieszkać w domu na przedmieściach, za towarzystwo mając kota, a na spacery łąki, krzaczory i pola. Bardzo mi przykro, że źle się dzieje, ale nie sądzę, żeby to wszystko, co było opisane, wyssane zostało z palca. Pane Siostry są lekko nawiedzone i czasami trudno się z nimi rozmawia. Mimo wszystko, dla dobra zwierząt, trzeba zakopać topór wojenny i poszukać drogi ugody.
  10. A ja sobie myślę, że żaden pies nie powinien być pocieszeniem po poprzednim, bo to krzywda dla psa. I każde psie jest wyjątkowe i niepowtarzalne i godne miłości. To, że się je porównuje, to jest normalne, a potem trzeba to nowe szczęście postrzegać jako nowe, inne.
  11. [quote name='jogi']Jakbys sie czula gdybys przejechala tyle km po psa i odjechala z niczym bo moze by Ci zle z oczu patrzylo. Ja kiedys takie argumenty slyszalam i to odnosily sie do naprawde rewelacyjnej osoby[/quote] To też nie jest argument: ponieważ miałam do przejechania wiele km, męża molestowałam przez miesiąc, toteż dzwoniłam, żeby mieć pewność, bo od ksery i tarantino dowiedziałam się, że siostry są bardzo nieufne. To był niewielki wysiłek, a się opłacił. Na wszelki wypadek oznajmiam, że nie bronię Sióstr, tylko opowiadam o sobie. Adopcja Grity przebiegła w bardzo sympatycznej atmosferze, choć padały tam słowa, które nas zdumiewały. I naprawdę obawiam się, że ksera i camara i tarantino i therion mają rację, choć wolałabym, żeby tak nie było. Słowa mojej córki, studentki psychologii, końcowe lata: "te panie są bardzo dziwne, może już jedźmy, zanim się rozmyślą..."
  12. [quote name='jogi']Myszsza sunke dostalas po tym jak sama mowisz dzwonilas. Problem z tego typu osobami polega na tym, ze one najpierw musza zaufac i dopiero potem ewentualnie daja psa.[/quote] Ale to chyba nie jest godne potępienia? Gdybym ja prowadziła przytulisko, prześwietlałaby chętnych do kości. Tyle zła przytrafia się psowatym, są różni ludzie i czasami biorą psy w naprawdę niecnych celach!
  13. Proponuję też powściągnąć emocje i znaleźć jakiś sposób na pogodzenie się z siostrami, bo jeśli sprawa zostanie postawiona na ostrzu noża, jeśli wejdzie tam inspekcja sanitarna, może to się skończyć zabiciem większości psów i kotów, zwłaszcza tych, które mają małe szanse na adopcję, z powodu wieku lub kalectwa. I dopiero wtedy będzie źle. Ja dobrze sobie tą wieś obejrzałam, tam nikt psa z przytuliska nie weźmie, przpadkowo spotkani ludzie, których pytałam o drogę, byli zainteresowani, co dla piesków przywiozłam, bo może dla nich by się nadało... A dojechać też nie jest łatwo i trzeba sporej determinacji, żeby po zwierzolka tak się tłuc. Nie stoję po żadnej stronie, a raczej nie, stoję po stronie zwierząt.
  14. O istnieniu Harbutowic dowiedziałam się trzy miesiące temu, gdy wypatrzyłam na dogo Negritte/Gritę, więc wypowiadam się jako osoba postronna. Nie miałam najmniejszych kłopotów z adopcją czarnuli, choć poprzedziły ja trzy tygodnie rozmów telefonicznych. Zostaliśmy serdecznie przywitani i poczęstowani, podpisałam umowę, panie żegnały sunię ze łzami, ale i z uśmiechem. Potem jeszcze parokrotnie dzwoniłam do p.Małgorzaty, za każdym razem słysząc słowa wdzięczności i prośby o wyszukanie domów innym psiakom. Z tego punktu widzenia, nie mogę nic paniom zarzucić. Są jednak różne ale: sucha karma, której spore ilości zakupiłam, a nie leżę na pieniądzach, została rzucona w kąt i pewnie zapomniana. Grita wymagała dwukrotnej kąpieli, ale to mnie nie dziwi. Nie jest prawdą, że psy dostają książeczki zdrowia - ja otrzymałam tylko zaświadczenie o szczepieniu przeciw wściekliźnie, wet we Wrocławiu napomknął, że ono o niczym nie świadczy, bo nie ma żadnej pewności, że dotyczy ono Grity, i sugeruje powtórkę. Zostałam przez panie lojalnie uprzedzona, że sunia na pewno ma pchły i wymaga odrobaczenia, że mogą z nią być kłopoty wychowawcze. Istotnie: stany lękowe przeszły jej, ale tylko u nas w domu i na spacerach, zdarza jej się czasem zmykać przede mną lub mężem z niewiadomych nam powodów. Hałas i smród dobiegające zz muru były powalające, co jest zrozumiałe, ale tym bardziej dziwny jest fakt odrzucenia pomocy w sprzątaniu. Reasumując: mam podpisaną umowę i nikt mi Grity nie jest w stanie zabrać. Azja takiej umowy nie miała. Przykre jest dla mnie to, że jak sądzę, pies cierpi z powodu osobistych uprzedzeń Sióstr, sama słyszałam bardzo niepochlebne i niechętne słowa o jednej wolontariuszek (wiem której), bo "za bardzo wścibia nos w nie swoje sprawy" i wzięła kolejnego psa do bloku (tak, jakby w tym małym domku w towarzystwie ponad setki innych było mu lepiej!). Mam nadzieję, że wszystko zostanie załatwione polubownie, że Azja wróci do kochających ją ludzi. Pozdrawiam serdecznie wraz z Gritą i Rodziną.
  15. Teraz na HP sobie czytam i się bawię :)
  16. A takie małe porównanie, dla mnie bardzo miłe: oto Negritta z Harbutowic: [img]http://img110.imageshack.us/img110/451/image000165ql.jpg[/img] [img]http://img52.imageshack.us/img52/6458/obr6ki.jpg[/img] a oto Grita z wrocławskiego Ołtaszyna: [img]http://upload.miau.pl/1/33990.jpg[/img]
  17. Acha, inaczej się pobiera zeskrobinę na grzybicę czy bakterie, a inaczej na nużeńca.
  18. Grita jest bardzo strachliwa i nerwowa, ledwo pozwoliła na obejrzenie zmian w świetle lampy. Przy badaniu na nużeńca skrobie się skórę do "żywego mięsa", czyli do krwi, dla psa jest to bolesne. Poczytaj na weterynarii doświadczenia właścicieli psów z nużycą. Naprawdę mam nadzieję, że Gricie pomoze to mazidło i obroża.
  19. Ma wyłysienie wielkości groszówki pod okiem, trochę niżej w pobliżu wargi, pod brodą i zaczyna się coś przy wibrysach. Objawy są nieoczywiste: zaognienie ustąpiło, pojawiły się strupy od drapania. Od wizyty u weta (3 godziny) nie drapie się, zjadła, śpi. Dostałyśmy preparat wzmacniający na skórę, obrożę zakupię jutro. Pierwsze objawy zaczęły się tydzień temu. Jej towarzysz zabaw berneńczyk ma leczoną nużycę, ale u niej zaczęło się to wcześniej, Ten wet jest specjalistą od chorób skóry, i bardzo chce uniknąć zeskrobiny (konieczność narkozy - a to nie jest specjalnie silny pies) i zastrzyków. Twierdzi, że możliwa jest taka reakcja stresowa na zmianę otoczenia, że to typowe i zdarza się właśnie jakieś 8-10 tygodni po. Czekamy więc ten tydzień, z nadzieją.
  20. Skoro to tak szybko poszło, niewiele moglibyście zdziałać nawet w centrum Warszawy. My jeździliśmy przez dwa dni od kliniki do kliniki, od weta do weta. I tak nie było ratunku. Udało nam się tylko zaoszczędzić Pumie bólu, a sobie zmniejszyć cierpienie. Wszystkim będę to powtarzać: nie martw się, że odeszła, ciesz się, że była tak długo szczęśliwa. Każdy pies odchodzi, i oby odszedł przed nami, bo inaczej, to jest największe psie nieszczęście.
  21. Lęki opanowane, niestety, mam podejrzenie nużycy. Wet (dobry), u którego dziś byłam, nie potwierdził, ale i nie wykluczył tego świństwa. Zaaplikował jakieś płynne mazidło, truciznę na tego gada, jeśli przez tydzień nie podziała, robimy zeskrobinę. Wet jest doc.dr hab, profesor na wrocławskiej AR. Więc chyba wie, co robi? Obawiam się tych zastrzyków, czy rzeczywiście niewielka część psów ich nie przeżywa? Humor piesowej dopisuje: gania misiaka (maskotkę) po całym domu.
  22. Niniejszym bardzo przepraszam za moją wczorajszą wypowiedź: Miałam potwornego doła spowodowanego bezsilną złościa, trochę mi przeszło, a przynajmniej na tyle, by zauważyć własny nietakt.
  23. Ja się na takie wątki wkurzam, rzewne i duszoszczypatelne, to takie miłe, popłakać, to takie szlachetne - napisać posta. "Biedne zwierzaczki...!!!" A tam, pewnie zaraz mnie skopiecie, a ja po prostu nie lubę tych świeczek, smutnych emotikonek, bo to są działania zastępcze, infantylne, nie mające nic wspólnego z prawdziwą pomocą psom, kotom, koniom i wszystkim innym stworzeniom. Przepraszam, jeśli uraziłam czyjeś uczucia.
  24. to jest bardzo przykre: pies, który na mój widok robi "niskie łapy", wczołguje się pod stół. Spędziłam kolejne godziny na"psy"choterapii, leżąc pod stołem (twardo było ;)), głaszcząc piesa i głupoty ciepłym głosem gadając.
  25. Miałam nadzieję, ale chyba nie ma jednak bezproblemowych adopcji. Grita najpierw bała się wszystkiego, potem się wyluzowała, dziś na spacerku wystraszyła się piłki, i teraz znowu się "cofnęła": boi się mnie, miski, kostki, mojego swetra. Nie chce jeść. Patrzy w sufit ze strachem, czemu, nie wiem. Szczoteczka do zębów jest straszna!!! Ścierka do naczyń zagraża życiu, a najgorsze jest moje ponczo, w które się wieczorem owijam.
×
×
  • Create New...