Jump to content
Dogomania

Rauni

Members
  • Posts

    1666
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rauni

  1. Utyć nie musi, natomiast trochę się trzeba o to postarać - czyli po prostu odmierzać żarcie i pilnować, żeby pies miał dużo ruchu. Co nierzadko wymaga czegoś więcej niż zwykły spacer. Moja w każdym razie jest dwa lata po sterylce i nie utyła, natomiast zjadła by chętnie wszystko i w każdych ilościach :roll:
  2. [quote name='Paskuda_Bandzior']A moi znajomi mają przydomek "Per[B]ł[/B]a z Wronczyna" :razz: [/quote] A kiedy rejestrowali? Nie pamiętam od kiedy dokładnie tak jest, że przydomek jest automatycznie rejestrowany również w FCI, w każdym razie wcześniej oczywiście nie było problemu z polskimi literkami.
  3. Oxy własny tatuś, właśnie szukam, bo gdzieś kiedyś miałam maila do jego pańci :lol: Szkoda, że Oxa smarkata :-( Ale za to w 2008 damy czadu!
  4. A ja szukam pyrka i spaniela do pary :evil_lol: (na szczęście drużyna już mnie jedna przygarnęła)
  5. Zamykam w korytarzu (bo drugiego pokoju w 200 metrowym domu na razie niet) w klateczce. Czasem trochę tam marudzi to zamknięte, ale ponieważ i tak z każdym pracuję przez raptem parę minut, to się nic nie dzieje strasznego, jak sobie chwilę pomarudzi. Tak samo czasem wychodzę tylko z jednym na chwilę do ogródka (na przykład poćwiczyć kładeczkę), a potem z drugim, żeby było sprawiedliwie. A jak ćwiczę w terenie to jednego sobie przywiązuję na chwilę do krzaka, a z drugim odchodzę na kilkanaście metrów. Nawet się już trochę do tego przyzwyczaiły i siedzą grzecznie pod tym krzakiem, bo na początku darły gębę. Pewnego rodzaju wyjątek robię na boisku, gdzie przywiązuję Vigo do słupka od bramki i z Sunday na jego oczach ćwiczę frisbee, bo to go trochę nakręca i potem jest łaskawy przynieść mi je parę razy. A na torku jak sama widziałaś jednego zamykam w Toyce :evil_lol: Symultanicznie mogę ćwiczyć z nimi tylko takie rzeczy, które oboje dobrze umieją i na pewno zrobią.
  6. Ikea rulez :cool3: Gonek, ale popatrz na ogon :lol: A propos tej miny, to kiedyś trafiłam na stronę z minami springer spanieli. Podpisy były: springer smutny, springer wesoły, springer zły, springer śpiący etc i wszędzie ten sam obrazek właśnie z miną w tym stylu...
  7. Pędziwiatra nie przyjęli bo ma polskie literki, jak przypuszczam.
  8. No to trochę obiecanych zdjęć domowych. Sunday targetuje tylnymi łapami: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img72.imageshack.us/img72/8678/sundaytargetie1.jpg[/IMG][/URL] oszaleć z nią można, jak to robi, bo co prawda zajarzyła, że chodzi mi o to, by wchodziła na to pudło tylnymi nogami (zaczynałam od niższego targetu), ale nie mogę jej skłonić do tego, by tam chwilę pozostała bez ruchu, bo jak nie klikam od razu, to zaczyna mi tam tańczyć, tupać, wchodzić wszystkimi czterema łapami, zsuwać pokrywkę i w ogóle cuda wyprawiać. Vigo targetuje tylnymi łapami: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img471.imageshack.us/img471/4071/vigotargetfl0.jpg[/IMG][/URL] Jak widać dwa pudełka jedno na drugim i klikam tylko jak przyjmuje tę pozycję podrzucając tylne nogi do góry, jak próbuje wskakiwać na górę i potem zeskakuje przednimi, to się nie liczy. Fajnie kuperek zarzuca :) Spaniel kanapowo-melancholijny: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img456.imageshack.us/img456/957/smutnyspanieltt6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img456.imageshack.us/img456/3612/sundayhz9.jpg[/IMG][/URL] Koty wiedzą, jak należy spędzać jesienne paskudne wieczory: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img184.imageshack.us/img184/6861/szlufkawpudleux0.jpg[/IMG][/URL] A Fotka ma fotki głęboko: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img185.imageshack.us/img185/8941/fociamanasglebokohw7.jpg[/IMG][/URL] I na koniec coś dla śmiechu: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img185.imageshack.us/img185/7537/smiesznyvigope7.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img360.imageshack.us/img360/8274/sundayzgoryii9.jpg[/IMG][/URL]
  9. Dzięki, aczkolwiek niezwykle trafne określenie "pyrknąć" wymyśliła Gonek :lol: Nesuniaaa, a to ciekawe z tym pikardyjskim, też mi się ta rasa bardzo podoba (rzadki francuski walnięty owczarek :loveu:), chociaż na światówce jak je oglądałam to trochę mnie zraził fakt, że większość nie chciała pokazywać zębów, cofała się przed sędzią, jeden nawarczał - ale może była to kwestia socjalizacji, bo jak sędzia się o jednego pobrudził, to właścicielka powiedziała, że on w kojcu mieszka i to dlatego. W ramach zrażania do pyrków (sorry Honey za zaśmiecanie tematu), to one mają, w odróżnieniu od spanieli, kiepskie public relations. Sunday wszystkich kocha i wszyscy ją kochają. Vigo musi być pod nadzorem, bo nigdy nie wiadomo do końca, jak się zachowa, miewa swoje antypatie od pierwszego wejrzenia, absolutnie nie nadaje się do dzieci i tak dalej.
  10. [quote name='Nesuniaaa']Ahhh, tak o nich opowiadasz, że aż zamarzył mi sie taki pyrek :loveu:[/quote] Nesuniaaa, Vigo jest cudownym psem, ale mówię to po dwóch latach codziennej intensywnej pracy z nim. A mogę też na szybko opowiedzieć parę rzeczy zrażających: - Vigo szczeka w taki sposób, że człowiekowi mózg staje dęba i chce uciec, tylko nie ma gdzie - w okresie szczenięcym był to pies demolka i doprowadził mnie do ostrej nerwicy. Musiał być albo cały czas na oku, albo zamknięty w kenelu. Jak mi znikał z oczu i nie było go słychać, dostawałam palpitacji serca, zwłaszcza, że jego niszczycielskie zapędy koncentrowały się na sprzęcie elektronicznym (to rasa pierwotna i uważa, że takie nowomodne gadżety są beeee) - w okresie szczenięcym Vigo marzyłam o tym, żeby zbudować takie duże kółko jak dla chomików, podłączyć do tego dynamo i do środka włożyć Vigo. Spokojnie mógłby dostarczyć prądu dla całego osiedla. - fazy przyprawiały mnie chwilami o walenie głową w mur. Na przykład faza żaluzji była niezła. Żaluzje podnosiłam codziennie rano i opuszczałam codziennie wieczorem. Pewnego razu Vigo (chyba miał ponad rok już) uznał, że stanowi to śmiertelne zagrożenie i mało mi nie zszedł na zawał. Dyszał, wywalał oczyma, nie chciał jeść, nie rozumiał co się do niego mówiło. Tydzień zajęło mi przeprowadzanie klasycznego programu odwrażliwiania. No i mogę tak jeszcze długo :evil_lol: Gonek, tak, na zawodach w Ostravie mnie pyrknęło po raz pierwszy, a potem pojechałam na Mistrzostwa Świata w Montichiari, gdzie popyrkało mnie do końca i wróciwszy ogłosiłam mężowi, że kupujemy albo pudla, albo pyrka. Na co mąż powiedział "[SIZE=4]TYLKO NIE PUDLA!!!!".[/SIZE] :diabloti:
  11. Bardzo fajny przydomek :lol: Gratulacje!
  12. [quote name='Honey'] Ps. jak czesto slyszysz niesmiertelne pytanie "dlaczego wlasnie ta rasa" i co na nie odpowiadasz ? ;)[/quote] Nie tak często, bo mało kto wie, że to jest jakaś rasa :evil_lol: . A co do odpowiedzi... zdecydowałam się dlatego, że chciałam psa średniej wielkości, który świetnie nadawałby się do agility, był bardzo aktywny, wesoły i który by mi się podobał z wyglądu. Był taki moment, już kiedy Vigo był z nami, kiedy mi się zdawało, że chyba trochę przeceniłam swoje możliwości i plułam sobie w brodę, że nie kupiłam sobie na przykład jakiegoś terriera (na pewno nie umierałby ze strachu przy podnoszeniu żaluzji, a Vigo miał taką fazę...). A teraz wiem, że pyrki: - są bardzo wymagające, ale wszysko co się w nie "zainwestuje" zwraca się z nawiązką - są bardzo [B]bardzo[/B] [B][SIZE=5]bardzo[/SIZE][/B] inteligentne. Żeby nie powiedzieć potwornie inteligentne. Naprawdę border collie są mocno przereklamowane, jedyny pies, który moim zdaniem jest równie bystry to belg. - są nieprawdopodobnie sprawne fizycznie. Podskoczenie na wysokość mojej głowy lub przepełznięcie pod łóżkiem szparą na 15 cm - spoko. No i żaden inny pies nie rusza się w ten sposób, co prawidłowo zbudowany pirenejczyk... :loveu: Spotkałam setki kundli wyglądających zupełnie jak Vigo, z tą jedną różnicą. - nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Naprawdę jest to pies, którego można nauczyć niemal wszystkiego, może poza obezwładnieniem pozoranta z uwagi na rozmiary - nie ma takiej drugiej rasy na świecie. :loveu: Z negatywnych rzeczy mają fazy, odpały i strasznie drą gębę. Fazy są kilkudniowe na ogół, występują parę razy w okresie od szczenięctwa do osiągnięcia pełnej dojrzałości (czyli gdzieś przez 2 -3 lata) i objawiają się na przykład wzmożoną lękliwością, albo "zawieszaniem się". Odpały to takie jednorazowe wybryki w stylu "ten pan ma dziwną czapkę".
  13. No trochę zdjęć właśnie :-( (znaczy te trochę to pewnie kilkaset). Co do archiwizowania... zgrałam sobie kiedyś różne rzeczy na płytkę, to mąż na mnie nakrzyczał, że wzięłam nie tę płytkę co trzeba, bo tamta była do czegoś tam innego lepsza niż do zdjęć. Jak on mi innym razem zgrał, to ja na niego nakrzyczałam, bo ja sobie lubię robić płytki tematycznie np. wszystkie zdjęcia z zawodów na jednej, a zdjęcia rodzinno-towarzyskie na drugiej, a różne moje pliki tekstowe na trzeciej, a on jak mu zostawało trochę miejsca to wciskał cokolwiek i tak na przykład moja praca magisterska jest na jednej płycie ze zdjęciami z wakacji, albo do różnych moich listów dograł jakiś skecz Monty Pythona, w dodatku jak on nagrywa to opisuje te płyty w stylu "Archiwum 3" i potem nie wiem, co na nich jest. Jednym słowem do archiwizowania jesteśmy potrzebni oboje, żeby jedno drugiemu patrzyło na ręce i to jest prawie awykolnalne, bo jednakowoż prawda są fajniejsze rzeczy do robienia we dwoje, jak już się czasem widujemy :eviltong:
  14. [quote name='Honey']Ty jemu tez nie ? :lol:[/quote] Naprawdę. Mój Vigo zachowywał się w stylu " Weź mnie, mnie! A może JA ci zaaportuję tę piłeczkę? Chcesz, dam ci buzi?" etc (patrz osioł ze Shreka). A ten drugi Viggo nie chciał ze mną gadać, jak go próbowałam wziąć na ręce to wpadł w histerię, jak mu merdałam szmatką przed nosem, to łapał szmatkę i uciekał do kącika i w ogóle nie wiem, co z niego wyrosło, bo wtedy zachowywał się koszmarnie. Pyrki przechodzą przez różne fazy, to znaczy wszystkie psy niby przechodzą, ale pyrki bardziej :evil_lol: i bardzo możliwe, że akurat u niego natrafiłam na zły dzień, bo podobno ci ludzie, do których trafił, to są z niego zadowoleni.
  15. Postaram się. Komp wrócił z naprawy, panowie powiedzieli, że nie dało się ocalić danych z dysku. Wiemy, że panowie to kretyni i że dane dałoby się ocalić, gdyby im się chciało, ale nic to. Wczoraj wgrałam sobie na powrót photoshopa, więc mam nadzieję, że się wkrótce jakieś zdjęcia będą mogły pojawić :cool3: (aczkolwiek w obliczu aury chyba faktycznie kanapowe).
  16. Tak, z pyrkami też tak jest jak z owerniakami, rezerwuje się na ogół przed urodzeniem lub tuż po. Ja miałam po prostu fuksa, plus trochę się hodowczyni ugięła wobec moich brewerii "ale ja chcę psa do sportu, ja muszę mu zrobić testy" - z trzech psów w miocie tym pozostałym ludziom było absolutnie wszystko jedno, który do nich trafi. Jedni odebrali swojego wcześniej, ale drudzy odbierali po mnie, więc miałam wybór przynajmniej z tych dwóch, przy czym jeden się rodowodowo nazywa Vigo, a drugi Viggo. No i chwała Bogu, bo ten co go wcześniej wybrałam ze zdjęć i filmików, i którego hodowczyni mi polecała (bo drobniejszy), na miejscu mi się nie spodobał. Ani ja jemu. :evil_lol:
  17. chouchou [∫u∫u] - no, odetchnęłam, że jednak nie było aż tak tragicznie z tą moją panią od francuskiego :evil_lol: cadeau [kado] caresse [kar[IMG]http://www.ling.pl/phon/fra8.gif[/IMG]s] chasseur [∫asœr] chevalier [ʃevə`lɪə(r)] A reszty ten zły internetowy słownik nie podaje wraz z wymową. Ten lektorat mój to była tragedia, ale jak chciałam sobie kupić pyrka to dostałam nadzwyczajnej motywacji,wysiliłam szare komórki i byłam w stanie prowadzić korespondencję mailową z hodowcami. Zresztą z hodowczynią Vigo wciąż utrzymuję kontakt. Natomiast mówić w tym języku nie umiem w ogóle i jak jechałam po Vigo to zabrałam ze sobą koleżankę, która francuskim włada, żeby pomogła mi się o różne istotne rzeczy dopytać. W efekcie koleżanka z panią hodowczynią, nota bene o nazwisku Choux ;), konwersowała o pogodzie i o tym, jak nam minęła podróż, podczas gdy ja pełzałam przez godzinę ze szczeniakami po podłodze, a mój mąż chodził za mną i mówił "No nie rób obciachu, może byś chociaż herbatę wypiła", na co pozostawałam głucha jak pień. Po godzinie wstałam z kolan, otrzepałam się i oznajmiłam "ten,mój ci on", po czym złożyłam parę podpisów na różnych papierkach, upewniłam się, że pies aby ma jajka, chociaż ich nie widać i nie czuć, uśmiechnęłam się mile i wybyliśmy. Nie zadałam ani jednego z tych mądrych pytań, co to je miałam zaplanowane, potem się dopytywałam w mailach :)
  18. [quote name='Honey']Czuczu :cool3:[/quote] Ejże ...? Jak ja pamiętam swój lektorat z francuskiego... [SIZE=1](fakt faktem, że nauczycielkę miałam fatalną, a sama byłam niezwykle tępą uczennicą, ale jednak...)[/SIZE]
  19. Przepiękna galeria :loveu: Te archiwalne zdjęcia z małymi PONkami super - mam sentyment do PONków :loveu: A ja dwadzieścia lat marzyłam o psie i miałam wyłącznie psy na niby w dzieciństwie. Teraz sobie odbijam :multi:
  20. No to wreszcie wiem, że podobnie jak Wiq, mnie się Chouchou podoba :loveu:ale ogólnie w rozróżnianiu jestem kiepska (ale już pisałam, że jestem wybitnie mało spostrzegawcza...).
  21. Co do kroku hiszpańskiego - ja robiłam tak samo jak przy wszystkich innych komendach na odległość - dawałam komendę zostań i odsuwałam się dwa kroczki (na tyle, żeby mnie pies nie mógł dosięgnąć). Trzymając palec w górze (to jest taka moja dodatkowa optyczna komenda na zostań) dawałam sygnał nogami, i jak tylko Vigo tak nieśmiało podniósł łapkę do góry, to sygnał i nagroda. I potem już podnosił wyżej. A co do targetowania tylnymi łapami, to Sunday przełom nastąpił jak zastosowałam wyższy target. Na początku próbowałam na taki płaski segregator i dla Vigo to było wystarczające, Sunday załapała dopiero jak wzięłam takie płaskie pudełko (może z jakieś 10 cm wysokości). Myślę, że wycieraczka może być dla psa trudno uchwytna, że te tylne łapy stoją na czymś innym niż na ziemi. Przynajmniej mam wrażenie, że z Sunday tak było.
  22. A bo mnie się te pyrtki z pyrkami kojarzą i dlatego się tak dopytuję. Ja na moje dorosłe psy i dorosłe koty też mogę patrzeć godzinami, co wyprawiają i jak się komunikują ze sobą. Również międzygatunkowo. Na przykład wczoraj Szlufka (kotka) się wkurzyła na mojego męża i przylała Vigo w pysk, bo się akurat nawinął... :mad:
  23. Ja kłaniania uczyłam przez wyłapywanie. Rano pies się przeciagał i przybierał taką pozycję, dokładnie wtedy chwaliłam i nagradzałam. Po jakimś czasie zaczął to robić częściej, potem stwierdził, że super wyszkolił panią, bo jak to robi, to dają mu smakołyka i wtedy wprowadziłam komendę :p
  24. Ola, ja mam gdzieś zdjęcie tej wykładziny z Basel z bardzo bliska, specjalnie zrobiłam, jak komp mi wróci z naprawy to wrzucę. Bardzo dobra była moim zdaniem, może ciutkę bardziej śliska niż ta w Montichiari, ale za to się nie odklejała w odróżnieniu od tamtej...
  25. [quote name='wiq'] ja nie Honey, ale pyrtki to maluchy;)[/quote] Domyśliłam się, nie pytałam o znaczenie tylko o pochodzenie tego wyrazu.
×
×
  • Create New...