-
Posts
1114 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SAWA
-
No ,to tylko 10 lat pomyłki.Powiem ,że nie wyglądasz na dziecko w tym wieku ,choć ja też już mogłabym mieć takie dorosłe dziecię ,a może nawet starsze.Na stare latka trafiła nam się nasza kochana Karolcia .Wygląda na to ,że Karolina nie ma koleżanki do biegania w agillity ,szkoda ,bo tak się cieszyłam ,że dzieciaki pobiegają.
-
Jeśli jest to piesek po przejściach ,to polecam na początek dać karmę delikatną PROFormance - Lamb&Rice .Jest to taka delicja w karmach . Ja mogę coś powiedzieć ,bo przez jakiś czas karmiłam swoje psy Bento i jest to dobra karma .Od ponad 1.5 roku moje psy jedzą PROFormance i o tej karmie mogę powiedzieć ,że jest super. Jagnięcina jest droższa od kurczaka ,ale moje psy doskonale trawią jedną i drugą .Sam musisz zdecydować co kupić dla swojego pieska .W PROFormance jest dodatkowo glukozamina i chondroityna ,oraz kelp (algi) poprawiają doskonale pigment i zawierają mnustwo minerałów,aminokwasów,witamin ,doskonale przyswajalnych.Dodatkowo algi wspomagają produkcję enzymów. Karma ta konserwowana jest naturalnymi konserwantami - tokoferolami i rozmarynem .Nie zawiera chemicznych dodatków. Pozdrawiam.
-
Jak to się mawia lepszy rydz , niż nic. Fajnie ,że coś wyszło ,zawsze to pamiątka.Markiz już taki młodzieniaszek ,piękne futerko i dostojny piesek.Przyłączam się do gratulacji dla pani Ani ,zawsze debiut jest stresujący ,ale sukces buduje. Lewka w jakim wieku masz córkę ?Czy ja się nie mylę ,że jest w wieku Karoliny(9 lat) ? Kto będzie w Warszawie na wystawie ?
-
Jeszcze jedna rada ,nie dawaj marchewki ,albo karmy z karotenem .Doskonałe na pigment są algi lub kelp (glony z oceanu). Dla moich amerykańskich cockerów stosowałam tylko RING 5 ,lub KW i były to najlepsze kosmetyki .Wtedy jednak nie było takiego wyboru ,a ja zawsze miałam zaufanie do amerykańskich firm produkujących preparaty dla psów (oczywiście karmy też) . Lewka ,co się dzieje ? nic nie piszesz.
-
Absolutnie nie . Na dogo jest dział żywienie i tam piszą o karmieniu psów ,ale oczywiście ,że wszystkie rady są dobre ,bo nie wszyscy wiedza czym karmi się małe pieski .Chodziło mi bardziej o opisywanie karmy czemu ta ,a nie inna .Wiem ,że pani Ewa dawała Yusti przez jakiś czas BARF i bardzo sobie chwaliła .Teraz daje PROFormance i też jest zadowolona . Pisać o karmieniu można ,ale reklamować karmy nie .Jest w dziale żywienie wiele pytań dotyczących karm i tam można sporo poczytać , dowiedzieć się i napisać.
-
W żywieniu jest temat o PROFormance .Napiszę prywatnie ,bo nie chcę ,aby ktoś pomyślał ,że reklamuję karmę. Administrator by się na mnie wściekł :mad: .
-
Kości kupiłam dla ONków ,ale jedna była dość spora i chciałam Lanzi pokazać .Obudził się w niej wilk i z ochotą zabrała się do ogryzania. Szybko złapałam aparat i takie właśnie zdjęcia wyszły.Oczywiście po paru minutach zabrałam jej tą kość ,ale dostała całkiem pokażną chrząstkę i dwa dni ją gryzła ,aż calutką zjadła .Ząbki ma ostre ,a szczęki silne ,więc dla niej ta chrząstka była świetną zabawą .Najśmieszniejsza jest wtedy jak mąż wraca do domu ,ona wtedy dostaje małpiego rozumu i gania po domu jak oszalała .Karolina cały tydzień jest w domu ,bo jest chora i Lanzi spędza z nią całe dnie ,bawią się i rozrabiają jak dwa szatany :diabloti: :cooldevi: . Zobaczymy co będzie jak Karolina jutro pójdzie do szkoły :-( . Dzisiaj Karolina zrobiła kilka śląskich kluseczek dla Lanzi ,myślałam ,że padnę jak ona to chętnie jadła ,żując i memlając ,ale z takim smakiem :razz: Coś nowego ,bo tak tylko karma i karma (choć bardzo chętnie je karmę) nowy smaczek zawsze przyciąga .Uwielbia jabłka i brzoskwinie ,a tak naprawdę ,to ma doskonały apetyt.:multi:
-
Kurka wodna ,ale z Yusti ,to dopiero gacek :p .Uszy kilometrowe ,a zawiadiacki wyraz coś mi przypomina ,chyba taką miniaturkę jej o imieniu Lanzi.Cudo ,kapitalna i po prostu boska :loveu: . W piątek byłyśmy z Lanzi w gościach u sznaucerki miniatury .Zabawa była super ,choć na wstępie przestraszyła Lanzi (zbyt nachalnie chciała się z nią bawić).Po jakimś czasie doszły do porozumienia i zabawa była na 102 . Risza (tak ma na imię) była u siebie w domu i nowy piesek wydawał się jej konkurencją do pieszczot ,ale szybko została przywołana przez właścicielkę do porządku i już była pełna akceptacja :multi: . Takie spotkania są sprawdzianem dla małego szczeniaczka ,bo obcy dom ,obcy pies i obcy ludzie .Tę próbę Lanzi zdała na 6+ ,co bardzo nas ucieszyło i upewniło w jej świetnym charakterze (odziedziczonym po tatusiu i mamusi ). :klacz:
-
Lewka ,czy ja znowu coś pokręciłam ,czy wydaje mi się ,że twoja córka ma 9 lat ? Jak pokręciłam i masz pełnoletnie dziecię ,to przepraszam ,ale po tobie nie widać ,że masz dorosłą córkę .:lol:
-
No ,nareszcie dzisiaj mogę podziwiać zdjęcia :p .Markizek jest roskoszny i taki gackowaty .Czy nasza Lanzi w wieku 4 miesięcy też bedzie taka śmieszna ? Bardzo bym chciała ,choć i teraz co na nią popatrzę to mnie śmiech ogarnia .:loveu: Bardzo proszę o następne zdjęcia . Lewka ,jak masz aparat ,to popstrykaj nowe fotki Markiziowi i wstaw .Bardzo mi się Markiz podoba ,jest taki elegancki piesek :) . Napisz jak mu idzie szkolenie i czy już coś uczysz w kierunku agillity . Karolina też musi sporo się nauczyć ,jak wystawiać papillonki i czego na ringu od nich się wymaga.Będziemy na Warszawskiej dopingować i oglądać,oczywiście uczyć się całej sztuki wystawiania papiśków :painting: . Może zorganizujemy dla naszych córek spotkanie uczące wystawiania ? Może to będzie dobry doping dla nich do pracy?
-
Nie było tak żle jak jest doskonała i srebrny medal .Oczywiście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło .Mam nadzieję ,że w Warszawie będę mogła oglądać pełny profesjonalizm twojej córeczki i Markisia. Te Katowice widzę ,że wielu osobom przyniosły pecha . U nas pech był taki ,że mieli chłopaki pojechać z firmy od karmy PROFormance i mało tego ,że nawaliło im auto (zmienili na inne) ,to jeden z nich wylądował w szpitalu na cukrzycę (nie był wcześniej chory) .Nagle podskoczył mu cukier do takiej ilości ,że mroczki w oczach i słabo .Jest w szpitalu na badaniach i zbiciu cukru . Z ich wyjazdem też trochę szczęścia w nieszczęściu ,bo stało się w Warszawie ,a nie na wyjeżdzie . Szkoda ,bo liczyłam na zdjęcia i twoje pozytywne opowieści ,a tu taki pech .Musiałaś być chyba wściekła na ten aparat .
-
No właśnie .Napisz kto sedziował i jaka była obsada .Wyniki też mile widziane i zdjęcia .Jak wrażenia ?
-
Jeden z chłopaków jadących na tą wystawę znalazł się w sobotę wieczorem w szpitalu .Bardzo poważna sprawa ,więc nie mogli pojechać .Sama jak się dowiedziałam ,to byłam w szoku .Widocznie tak musiało być ,bo od początku mieli problemy z tą wystawą . Lepiej ,że to w Warszawie się stało niż na wyjeżdzie. W ich imieniu przepraszam wszystkich ,co czekali na spotkanie z nimi w Katowicach .Proszę zainteresowanych o kontakt z firmą WICKO . Pozdrawiam .
-
Kapitalne zdjęcia ,to już mistrzostwo . Musiała być super zabawa.:multi: Jestem zła ,że mnie tam nie było i nie widziałam tego na żywo :angryy:
-
Pewnego dnia ,jak Sawa była małym szczeniakiem (miała 4 miesiące ) mąż zabrał ją do Warszawy na odchamianie.Była zima i mrożno ,wszedzie śnieg .Poszedł z nią na spacer nad stawik i ona jak to szczeniak pognała na stawik i nagle ,chlup i suka w lodowatej wodzie .Mąż od razu wskoczył i wyciągną sukę ze stawu .Cały mokry rozebrał się i wsiadł do samochodu prawie nagi .Suka owinięta w jakieś szmatki ,co w samochodzie były .Na Woli mieszka jego brat ,więc szybko pojechał do niego ,zwracajac uwagę przechodniów i innych kierowców .Facet goły w środku zimy jedzie samochodem . :crazyeye: Wpadł do nich do domu i szybko wysuszyli Sawę ,a sam przebrał się w ciuchy brata ,ale on jest innych rozmiarów .Jak przyjechał do domu ,to myślałam ,że padnę ze śmiechu ,nogawki do kostek ,kuse rękawy .Wyglądał jak hoddoog .Sawa nie przeziębiła się ,ale przez dwa lata wchodziła do wody tylko do klatki piersiowej i nie było siły ,żeby dalej popływała .Kiedyś po 2 latach pojechaliśmy nad jezioro i ona ni stąd ni z owąt weszła do wody i zaczęła pływać .To było super ,bo inne zawsze sobie pływały ,a ta tylko do pasa.:evil_lol:
-
Lewka ,czy ja dobrze czytałam w katalogu Katowickim ,że Markiz zgłoszony na wystawę ? Jeśli tak ,to trzymam kciuki i proszę zrób zdjęcia z tej wystawy .Jestem bardzo ciekawa jak będą prezentować się papillonki po zimie .Powinny mieć jeszcze piękną szatę .
-
Dawno ,dawno temu miałam psa i na szkoleniu leń i cwaniak, nie chciał skakać przeszkody .Na 10 razy dwa omijał .Przyszła pora egzaminu i bardzo sie wtedy bałam (młoda początkująca) tej przeszkody ,bo wiedziałam ,że Nestor potrafi wywalić numer .Egzaminy się zaczęły i co Nestorek robi : cudownie skacze i przynosi aport ,ale chodzenie przy nodze zawala ,a chodził idealnie .Tak to bywa i nigdy nie można byc pewnym co psu odwali .Ja wtedy ryczałam ,bo to co potrafił najlepiej było do bani .Nasz trener Tadzio Garbacz ,był w szoku ,bo na całym kursie Nestor chodził najlepiej przy nodze .Zdobył wtedy srebrny medal ,choć był faworytem na złoto.
-
No i tu się nie zgodzę ,bo nie wiem czy widzieliście szkolenie lwów w cyrku .One bynajmniej nie są szkolone tylko pozytywnie ,a metodą bardziej siłową i nagrodą .Respekt nie zdobywa się w stadzie dzikich kotów pozytywami ,lecz metodą kija i marchewki .Mimo to zawsze jest ryzyko ataku i treser musi w stadzie mieć ulubieńca ,który w niebezpiecznej sytuacji obroni go .Oczywiście pies to nie lew ,ale czasem w szkoleniu psa z problemami psychicznymi nie jest takie proste stwierdzenie ,że pozytywne szkolenie będzie lepsze i skuteczniejsze niż presja i nagroda. Nie chodzi tu tylko o szybkość nauki ,ale bardziej o reakcje instynktowne na bodżce. Kara -żle ,nagroda- dobrze. Sytuacja improwizowana i zdecydowana korekta i nagroda .Psy mają odruchy i czasem nie jest się w stanie przewidzieć jak zareaguje na daną sytuację ,ale jak ma treningi prowokowane najczęstrzych dziwnych z nienacka sytuacji i robioną korektę ,to jego zachowanie będzie zdecydowanie przewidywalne .bo przecież nie zdąży się czasem człowiek spostrzec ,a sama sytuacja zmusza psa do danego zachowania i wtedy ,ani kliker ,ani inna metoda nie zdązy zadziałać ,a tylko przerabianie takich zbliżonych do tej sytuacji będzie dla psa pewnym hamulcem np. do ataku.
-
To ja teraz z innej beczki .Wiecie ,że ONki wystawia się na naciągniętej smyczy ,tak ,że pies ciągnie do przodu.Ja jak idę ze swoimi na spacerku i ktoś by patrzył z boku ,to pomyśli ,że te psy jakieś żle wychowane ,bo ciągną do przodu .Komenda jest wydana i one doskonale wiedzą ,że teraz nie trenujemy ,tylko idziemy przy nodze .Wtedy pięknie (może bez zaglądania w kieszeń )ale idą łeb w łeb przy nodze .Oczywiscie piłeczka jest najistotniejsza ,ale nie koniecznie we wszystkich naukach .Ja osobiście nie lubię jak pies zachodzi (przeszkadza mi to) ,bo myśli ,że mam w reku albo piłeczkę ,albo smakołyk .Kwestia gustu i to co ktoś lubi .Oczywiście inne jest postępowanie z początkującym psem ,a inne z wyszkolonym .Kazdy etap powinien mieć odpowiednie bodżce , nagrody i motywację .Tego nie da się zamknąc w schemat .
-
Tym razem zabiore jeszcze raz głos .Romas jak cos piszesz ,to najpierw się upewnij kto i co napisał .Piszesz streszczenie wątku ,ale tak jak tobie pasuje .Ja nic o biciu w pysk ,czy tego typu metodzie nie pisałam .To właśnie ktoś od klikerów napisał ,że nacisk siłowy na psa jest katowaniem ,a kij i szarpanie na kolcach ,czy łańcuszku jest notorycznie stosowany u treserów.Ja wyraznie określiłam jak widzę metodę kija i marchewki ,a cały czas rozmowa toczy się w tonie wrogości .Nie jestem ani zacofana ,ani fanatycznie nastawiona do nowosci.tak jak pisałam nie mam zaufania do jakiejś metody szkolenia .Mam zaufanie do dobrego szkoleniowca ze znajomością psychiki psa i umiejącego odpowiednio dobrać metodę szkolenia do danego psa .Wirtualne rady postepowania z psem nie zdadzą egzaminu przy psie problematycznym ,a książka też nie wyszkoli psa z problemami .Nie można zagwarantować pełnego sukcesu ,bo tylko doświadczony szkoleniowiec może takiego psa wyprowadzic na prostą . Tylko znajomość psiej natury i nie uczłowieczanie psa ,a szkolenie wg.instynktu i bodżców ma praktyczne zastosowanie w dobrym poznaniu i korekcie zachowania się psa .
-
Miu Miu jest fantastyczna .Bardzo podobne do siebie z Lanzi .Muszę zrobić Lanzi zdjęcie w pozycji ,to same zobaczycie jakie podobne.W oczkach tez taki sam błysk i tak samo zgrabniutkie .Piekne szczeniaczki z tych naszych Perełek .:loveu:
-
Jejku ,jakie piękne .Lanzi jak na Walentynki :loveu: .Super wyglada.:p
-
Właśnie to jest podejście miłośnika rasy ,a nie tylko selekcjonera. To cudowne ,że tacy ludzie są , przecież dla każdego właściciela jego piesek powinien być najukochańszy ,choć hodowca musi mieć pełną świadomość wartości własnych suk ,bo jak inaczej może bezkrytycznie hodować? :fadein: Angel ,napisz coś o swoich papillonkach ,czy Angel była taka szalona w wieku Lazni? Czy łatwo nauczyła się czystości i posłuszeństwa .Jak papiśki radzą sobie z grzywaczkami? Pisz coś ,bo bardzo mnie interesują twoje doświadczenia .Nie odpowieedziałeś mi na pytanie - czy byłeś z Angel w Poznaniu ?Pytam ,bo przez moment byłam przy ringu papillonków i widziałam piękną suńkę chyba w klasie młodzieży z włascicielem ,szczupłym facetem .Teraz domyślam się ,że właśnie była to Angel .:multi:
-
Temat dotyczy klubu Acana ,więc jak chcemy pogadać o całościowej działalnosci klubów ,to zrobię nowy temat i będzie łatwiej .OK ?
-
Jak zwykle grafiki cudowne ,a potomsto Olimposa w typie .Piekne głowy i futerko .Angel powalająca ,Viktoria też lalunia i wszystkie takie cudaczki piękne i rozkoszne .Jestem pełna podziwu ,za typ i podobieństwo ,a przecież wszystkie matki z inną krwią.Widać ,że geny ma silne ,lecz nigdzie nie widziałam wysuniętych języczków ,czy to przypadek ,czy hodowcy ucinają? Oczywiście ,to żart nawiązujący do krytyki wcześniejszego pieniacza znanego nam jako Z..... Piekne dzieci ,a strona super profesjonalna z ogromną ilością wiedzy i uświadamiająca każdego potencjalnego własciciela papisia. Ja zreszta dzięki twojej stronie z pełną świadomością wiedziałam na jakie ryzyko mogę być narażona przy kupnie tej rasy .Mam nadzieje ,że nasza Lanzi będzie zdrowa i życzę zdrowia wszystkim papiśkom .