-
Posts
860 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ka-ka
-
[quote name='PIKA'] Zresztą Ty i tak podobno do jutra nie dociagniesz :roll:[/quote] brrrrr....ależ Ty Jej dobrze życzysz....ale jak dozyła do teraz, to dalej pójdzie jeszcze lepiej :wink: i fajniusie masz zdjątko avatarku...... :D
- 78403 replies
-
[b]Alicjo[/b], Ty po prostu masz złą taktykę przebierania grzybków :lol: mój szanowny Dziadek, kiedy wraca z grzybów i np. daje Babci grzybcie na sos, to sam go potem pierwszy próbuje :lol: a dopiero potem Rodzinie daje. Ty wiesz, jaka to odpowiedzialność od razu jest? :wink: i jakos nie ma złych grzybów :wink: [b]Maga[/b], to ja poproszę jedno piffko....tylko takie, co mnie z nóg z miejsca zetnie.....a jak się obudzę, to wszystko będzie, jak trzeba. masz gdzieś takie?? :wink:
- 78403 replies
-
koleżanka by z tej suki raczej nie była.....chłopak stwierdził, że, cytuję, "jest strasznie agresywna, kompletnie sie nie słucha i non-stop ujada, więc jej praktycznie z domu nie wypuszczają" cóż.....na Paluch w tym wszystkim czasu chyba nie zostanie, ale może tej suńce pomogę przynajmniej :wink: coś mi się zdaje, że po prostu komus na głowę weszła :roll: ech, to juz jest chyba skrzywienie, żeby sie tak przejmowac kazdym rottem, który się na tym świecie odnaleźć nie może. już nawet mam pomysł, jak to zrobić, żeby im sie nie narzucać, tylko, żeby właściciele suni sami wpadli na to, co by rady może zasięgnąć :wink: a ludzie.....ech.....najbardziej mnie rozbroiła cena 1.000zł za 12-metrowy pokoik :evilbat: co najlepsze, on tego nie powiedział, zeby się mnie pozbyć. jemu najwyraźniej pomysł przyjęcia mnie pod swój dach całkiem się spodobał....ale widzialam po różnych tekstach, że nie nigdy chyba nie wynajmował, bo kompletnie nie wiedział, co z czym się je :-? a jutro mam zadzwonić do tego chłopaka od mieszkania w domku, bo dopiero jutro wraca on do Warszawy...ale w razie czego byłam PIERWSZA :D (zadzwoniłam 2 godziny po zamieszczeniu ogłoszenia... :D ) emocji by było, jak na rybach, bo pokój jest....nieumeblowany :lol: 8) chyba [b]na plecach [/b]sobie te meble przyniosę (bo kupić z ogłoszeń nie problem :roll: ) albo Prestona zaprzęgnę do jakiegos wózka i będziemy ciągnąć przez pół Warszawy.....a co :evilbat: niech chłopak wie, ile mnie nerwów i pieniędzy to wszystko kosztuje....to on też by się mógł coś postarać :fadein: :lol: :wink:
-
tak, jak napisałam w tytule galerii....dziś tragikomedii ciąg dalszy...... pominę kolejnych X telefonów w sprawie standardowych pokojów w bloku....dzwonię do Pani z domkiem (jakiś kurdupelkowaty w Piasecznie)-nie zgodziła się, bo.....no bo nie. czyli typowe. i pare jeszcze tego typu.... ostatnio Pan od kawalerki powiedział, że pies może być, ale jak usłyszał, że rott, to padło jedno głośne "NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!" nie wiem, czym się różni rott od innych, jeśli chodzi o metodykę rzekomego demolowania domu :roll: ale najbardziej rozbroiła mnie wypowiedź pewnej Pani, która mieszka w 120-metrowym mieszkaniu, i postanowiła wynająć dwa pokoje 12-metrowe.... jej wypowiedź mnie rozbroiła, bowiem boleśnie mi uświadomiła, dlaczego takie wielkie problemy mam w znalezieniu mieszkania.... otóż Pani mi powiedziała : "wie Pani, ja miałam psa, to całe mieszkanie zdemolował" to ja jej tłumaczę, że mój nie gryzie, śpi w klatce i nie będzie chodził po całym domu Pani: ale pies chodzi po całym domu, kupka [to cytat] i gryzie.....(...).... na nic zdało sie tłumaczenie, że to przecież pies dorosłym wychowany itd...(nawet nie wiedziała, jaka rasa :wink: ) kolejny raz dotarło do mnie, że wiele osób albo psa nigdy nie miało, albo zna tylko rozpuszczonego psa swoich znajomych czy sąsiadów, albo mieli uroczą puszystą kuleczkę, której się pozbyli, bo sobie z nią nie radzili przecież normalny człowiek, który z psem ma do czynienia, zapytałby czy to szczeniak, czy dorosły, bo mało który dorosły sieje takie spustoszenie w domu :o wolę nie wiedzieć, co się stalo z pieskiem tej pani..... a popołudniu kolejna fajna rzecz...dzwoni Pan z ogłoszenia, które zostawiłam w hipermarkecie. pokazał pokój (ok.12m2), Kabaty, fajne mieszkanko, ale powiedział, że z racji tego, że z psem (bo przecież pies, to [tu cytat] "tak, jak dodatkowa osoba") zażądał ode mnie... 1.000 złotych za ten pokój !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jutro albo w poniedziałek mam zobaczyć pokój w bliźniaku na Nowoursynowskiej. wprawdzie nieumeblowany, ale lokatorowi rottek nie przeszkadza, a właścicielowi pewnie też nie, bo pietro pod spodem mieszkają młodzi, którzy tez wynajmują....z rottkiem, tylko suką :fadein: miałabym super lokalizację dla psa (rzut kamieniem od rozległych łąk i lasów), ludzie, którzy się nie czepiają, blisko do uczelni i z tego wszystkiego może jeszczę dam radę pogodzic całość z dodatkową pracą, żeby rodziców odciążyć :D :D :D tak więc trzymanie kciuków wysoce wskazane, co by się ów człek nie rozmyslił z pomysłu trzymania rottka. a Prestonowi pomysł mieszkania w studenckim mieszkaniu napewno się spodoba 8) tyle ludzi do głaskania tej jego roześmianej czarnej morderczej mordy :evilbat:
-
niestety zlot nie był dobrym pomysłem w tym roku. nie chciałam niepokoić z wielu względów Mamy :( ale bardzo, naprawdę [b]bardzo żałuję,[/b] że nie mogłam jechać i dementuję-wcale się nie obraziłam :-? , tylko: 1.miałam spać tylko 1 noc (tak się zapowiedziałam), a tu kicha do sześcianu i nie wiem, co robić, zwłaszcza, że z Kielc, to ja sobie moge wynająć miejsce na wieczny spoczynek, a nie pokój dla siebie i rottweilera :evil: . więc mi głupio, że się przeciąga :oops: 2.wiem, że jestem gaduła, a asher ma dużo roboty, więc dopóki przy niej jestem, to się za nią przecież nie weźmie :oops: 8) 3.miałam ponadprzeciętne zaległości w spaniu :evilbat:
-
:placz: patrzę, patrzę.........szkoda, że nie mogłam jechać. w przyszłym roku zacznę juz na wiosnę odczyniac czary i uroki, żeby nic mi na przeszkodzie nie stanęło.....i te tereny, skałki, wszystko znajome :cry: za rok się nie dam losowi i jadę :wink: gratuluję wyjazdu i atmosferki.świetne fotki :D
-
:cry: ja chcę mieć stałe łącze......trochę mnie nie było, a tu wskoczyły takie fajne rzeczy 8) Wind, pogratuluj Markowi talentu. zresztą wpisy na stronie z obrazami mówią za już mnie :wink: (świetny portret mężczyzny :fadein: )
-
niestety, Pani się nie odezwała :( ....ale ciiiii.....żeby nie zapeszać....pojawiła się inna mozliwość :oops: może tym razem.....trzymajcie kciuki nadal :wink:
-
narazie szczegółó nie ma....ale uwaga uwaga !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! [b][size=6]WSZYSCY BARDZO MOCNO TRZYMAMY TERAZ KCIUKI [/size]!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/b] znalazłam ogłoszenie, w które po prostu nie mogłam uwierzyć. ktoś chce oddać pod opiekę 2-pokojowy domek, w zamian za opiekę nad psem. nie wiem, co za domek, nie wiem, co za psiaczek, ale jadę i tak jutro do w-wki, więc zobaczę, jeśli ogłoszeniodawczyni się do mnie odezwie. jednak jeśli tylko są tam dwa pokoje, jestem w stanie poprowadzić 2 psy, bez szkody dla nich, choć przyznam, że miałabym z nimi sporo roboty :wink: Pani owa nie zostawiła nr telefonu, można było tylko wysłac mail...mam nadzieję, że często sprawdza pocztę :oops: więc teraz czekam, czekam......... błagam, trzymajcie kciuki, to byłby układ idealny (pomijając potwornie długie dojazdy na uczelnię :fadein: )
-
dzięki, Dziewczyny 8) szukajcie, a znajdziecie....ech, chyba nie ze wszystkim tak jest :wink: pozdr Kamila & Prestonek, któego nikt nie chce :cry:
-
[b]ASHER[/b]-naprawdę dałoby się??? myslę o odizolowaniu psów :oops: trzy psiaki masz teraz czy gdzieś jestem nie na bieżąco ?? :wink: [b]PIKA[/b]-nie wiem jeszcze. dzwoniłam, ścigałam gościa, ale ponoć był w pracy itd. mam zadzwonić jutro dziewczyny, jesteście na bieżąco z przepisami dotyczącymi opłat za przewóz psów w stolicy? zdawało mi się, że coś zmieniali jakiś czas temu i niedawno nawet dużego można było metrem za darmo. a jak z resztą środków komunikacji miejskiej? P>S> mam nadzieję, że mi mod w końcu nie zamnknie tematu.....może ktoś jakieś małe zdjęcie wklei?? :wink:
-
[quote name='asher']Ka-ka, mogę kupić "Ofertę", to taka gazeta z ogłoszeniami... Jak coś będzie interesującego, to ci prześle, moge też dac tam w twoim imieniu ogłoszenie, tylko prześlij mi treść!!! A jak szukasz mieszkania, to nie pisz od razu o psie. Najpierw zrób dobre wrażenie i dopiero potem, jak już sobie właściciela kupisz, napomknij o Prsetonku :wink: Kiedy zjeżdżasz do Warszawy? I duuuużo zdrowia dla Mamy!!! :kciuki:[/quote] z gazetą jestem ZA :D ogłoszenie muszę jakieś zgrabne skrobnąć a co do psa...wiesz, już przerabiałam reakcje ludzi. mogę być niemiłosiernie miła itp., ale z psem lepiej postawić sprawę jasno :( bo potem bywa niemiło :-? jak tylko coś zmodzę mądrego, zaraz podeślę :wink: a kiedy jadę? nie wiem. teoretycznie koniec wrzesnia/początek października. choć jeśli Mama będzie musiała mieć operację, to pewnie coś zmodzę ze zwolnieniem na jakieś 2 tygodnie aczkolwiek podjawił się nowy problem: pojawiły się 2 maile (po drodze się zdezauktualizowały :cry: ) w których padło "zapraszamy na wspólne odwiedziny z pieskiem" hmmmm......i tu jest mały problem. tzn ja się ludziom nie dziwię, tylko jak ja mam go tam zawieść?pociągiem? a spać w międzyczasie to pod mostem? :roll: ech.........wyprowadzam się do Honolulu...tam napewno nie znają rottków :lol:
-
[quote name='PIKA'][quote name='Ka-ka'] mój brat nie lubi Prestona :cry: :cry: :cry: [/quote] Oj coś z tym nie lubieniem mi nie pasuje :roll: Jak się psa nie lubi, to się go nie psuje :wink:[/quote] niestety, to jest przykład tego "złego psucia". brat nie ma cierpliwości do Prestona, a Preston nie lubi niecierpliwych ludzi :-? naprawdę, nie ma szans, że znalazłby tu opiekę :( no i własnie wróciliśmy dziś z konsultacji u lekarza....powiedział, że jeszcze ze 3 tygodnie poczekać, ale zaczynają się zmiany neurologiczne, więc możliwe, że jednak trzeba będzie zabieg...tylko, że Mama jest cukrzykiem z cukrzycą bardzo chwiejną...więc to bardzo ryzykowne nie tylko dla Jej zdrowia, ale także .... a poza tym jeśli jeszcze raz za chwilę przeczytam maila w stylu "hmmm......za rottka dziękujemy" to mnie szlag trafi :evil: to naprawdę nie są chodzące bestie. a moja koleżanka powiedziałą dziś zdziwiona "hihi....pierwszy raz widzę takiego rottweilera :o nawet mnie zjeść nie chciał 8) " (zamiast tego delikatnie ją lizał i się tulił :oops: ) [size=1]o kant doopy to wszystko :cry:[/size]
-
[quote name='PIKA']Łomatko Ka-Ka :o :cry: :calus: Ja do lekarzy wcale nie chodze, nawet jak mi coś dolega i pewnie temu zdrowa jestem :niewiem: [quote]Zresztą po drodze brat mi go zepsuł[/quote], Ka-Ka a czy brat nie mógły Ci Prestonka dalej psuć, jakbyś od razu nie znalazła mieszkanka ? Przynajmniej do czasu jak znajdziesz :wink:[/quote] niestety, nie może. brat mieszka w Warszawie, też go nie ma gdzie wziąć. teraz był, bo to sytuacja alarmowa była. zresztą mój brat nie lubi Prestona :cry: :cry: :cry: 3mam się, debe, 3 mam się. nie mam wyjścia. ale już mi spacerkó z Prestim brakuje :( dzięki za poszukiwania :oops: pozdroffka dla wszystkich bardzo cieplutkie :wink:
-
:( trzymam kciuki za psiaki. będzie dobrze, musi być :wink:
-
a kiedy będziesz wiedzieć czy uda się wysępić te leki i czy pojedziesz na zlocik??? (kobito...5.000zł, skąd Ty tyle kasy weźmiesz :lol: 8) ) :wink:
-
malawaszka, nie dobijaj mnie :-? ja tu prowadzę negocjacje, a ty mi mówisz, że nie przyjedziesz :cry: czy ktoś będzie się w piątek przewalał autkiem przez Zawiercie, Katowice czy jakoś w okolicy??? Olek, faworki cięzkie, ale na biszkopty, to ja się piszę :D a Prestonka nie będzie, bo bym się chyba fruwać za nim nauczyła, albo bym się rozdwoiła 8)
-
[quote name='asher']Kamila! Najważniejsze, że już nie masz w sobie tego paskudztwa i że wszystko się dobrze skończyło :buzi: Swoją drogą, mówi się, że zapalenie wyrostka, to rzecz banalna, a ja też o mało przez ten banał się na tamten świat nie przeniosłam :-? Trafiłam do szpitala o 5 rano, a na stół operacyjny dopiero tuz przed północą - ponoć byłam tak nietypowym przypadkiem, że w końcu rozcięli mi brzuch, by sie dowiedzieć co mi dolega, bo każde badanie diagnostyczne pokazywało, że wlaściwie to wszystko jest ok :roll: :lol:[/quote] witaj w klubie :wink: ja już trzeci raz trafiłąm w ciągu pół roku do szpitala 8) i jak mnie brali na blok, to pan doktor rozkosznie stwierdził "nie wiem, co trzeba wyciąć, ale rozciąć trzeba. postaramy się nie zrobić za dużego cięcia, ale trzeba się dostać i na górę i na dól, więc nie wiemy w zasadzie, co mamy operować 8) " i teraz wyglądam, jak po cesarskim cięciu :wink: dzięki WIND za namiary-wysłałam, może akurat :cry:
-
[quote name='PIKA'][quote name='Ka-ka'] przynajmniej tyle, że ja szybko wracam do sił i już prawie zapomniałam o Pani doktor, która mnie zlekceważyła i naraziła na niepotrzebny ból tylko dlatego, że jej się coś tam zdawało :evil: :evil: :evil:[/quote] a co Tobie robili? :o[/quote] Ech, trochę się nazbierało. Trafiłam na chirurgię z takim bólem, jakiego w życiu jeszcze nie czułam ( a niestety, zaliczałam już różne ataki, bo moje ciałko jest nieco zawodne...), dwa razy już lądowałam w szpitalu z podejrzeniem wyrostka, a pani doktor, ponieważ mój organizm daje nieco nietypowe objawy, uznała...że symuluję. Kiedy ja miałam takie drgawki, że pielęgniarka nie była w stanie mi wbić wenflonu z kroplówką, szanowna pani doktor uznała, że – cytuję „przyjdę, jak się pani uspokoi”. Pominę już chamskie odzywki, odmawianie podania mi po zabiegu środków przeciwbólowych, wciskanie kitu mojej rodzinie itp. Franca nie chciała się przyznać do popełnionego błędu. ale ponoć ona ma za sobą 2 lata ciągania jej po sądach... Dopiero po ponad 24 godzinach przyszedł normalny lekarz, który nim się obejrzałam-zlecił badania i zarządził operację. Jak się okazało, miałam fatalne ropne zapalenie wyrostka (pan dr stwierdził, że dawno z nikogo tyle ropy nie ściągnął), zapalenie uchyłku Meckela, a przed zabiegiem silne objawy zapalenia otrzewnej. Ogólnie po wszystkim co niektórzy bardzo ucinali temat, strasznie kręcili i mięli niezłego cykora. Cóż, w każdym zawodzie jest negatywny dobór...szkoda tylko, że lekarze są w końcu po to, aby chronić nasze zdrowie...a czasem życie. Więc ogólnie jest wesoło...wczoraj wujek podrzucił mnie i psa do lasu. Niestety, nie mam tyle siły w rękach, co kiedyś, nogi mi się plączą, a brzuch boli w najmniej odpowiednich momentach. Gdyby teraz pies mi się chciał wyrwać, w życiu bym go nie utrzymała. Zresztą po drodze brat mi go zepsuł, a potem Press poczuł, że jestem słabsza...więc jestem na etapie odzyskiwania jego szacunku względem mojej osoby. Do doopy z takimi kawałami. Ja rozumiem, że czasem coś się zwala na głowę, ale czemu wszystko naraz No i pokoju nadal nie mamy Tyle, że Mama jest ciut bardziej ruchoma, ale właśnie dostaje głupawki wieczornej na łóżku i mnie rozśmiesza...więc jak tak dalej pójdzie, to będę musiała zamówić jakiegoś wytrzymałego psychiatrę do domu Dla Mamy, mnie...i psa :wink: Pozdrowionka ode mnie i Prestonka z zachmurzonych Gór Świętokrzyskich 8)
-
Witam, witam...i o drogę pytam ;-) Ostatnio rzadko tu zaglądam (ech, nie ma jak stałe łącze, a nie jakiś głupi modem...), więc przepraszam z góry, ale wrzucę parę pytanek i wpadnę potem po odpowiedzi, jeśli tylko komuś zechce się skrobnąć parę słów Czy znalazłoby się jeszcze miejsce w którymś z domków? Czy koszty liczone są za nocleg czy za całość pobytu? A jeśli nie ma miejsca w sensie stricte, to czy ktoś w „domkowiczów” zgodziłby się, żebym mogła przekimać jedną, czy dwie noce na podłodze w domku? (zawsze to cieplej, niż w namiociku, a moja odporność pozostawia ostatnio wiele do życzenia ) jeśli w ogóle można się jeszcze dokleić Czy ktoś będzie miał samochodzik? Broń Boże nie chcę narażać na koszta, zwróciłabym za przejazd, chodzi tylko o to, czy w razie czego ktoś mógłby mnie zabrać z dworca (tam, skąd najbliżej – Zawiercie jest najbliżej?). Wiem, że niby do campingu nie jest bardzo daleko i może to wszystko brzmieć głupio, ale niestety, chwilowo, nie mogę chodzić na dłuższe dystanse, a powiedzmy jakieś 2-3 km, chwilowo stały się dla mnie właśnie zbyt długim dystansem). Oddam za paliwo, tylko chciałabym wiedzieć czy ktoś miałby autko i chciałoby mu się podskoczyć W razie czego – życzę wszystkim fantastycznej zabawy i czekam na fotoreportaż
-
pokój w Warszawie, to nie filozofia....pokój dla psa mordercy, to już wyższa szkoła jazdy :cry: a Mama, jak leżała, tak leży....czasem może przejść kawałek, ale ledwo, ledwo.....a lekarz dowalił zastrzyki za prawie 200zł...i kazał dalej czekać :evil: nawet żądnych zabiegów nie możemy stosować :( przynajmniej tyle, że ja szybko wracam do sił i już prawie zapomniałam o Pani doktor, która mnie zlekceważyła i naraziła na niepotrzebny ból tylko dlatego, że jej się coś tam zdawało :evil: :evil: :evil:
-
a ja zaliczyłam bliskie spotkania z panem chirurgiem, ale od tygodnia jestem już w domku :D i nabieram sił niestety, [b]nadal bez pokoju [/b]dla mnie i psiaka :cry: a w dodatku z lekarskim zakazem wyprowadzania psa na 2-3 miesiące....posłucham tylko najwyżej przez 2 miechy :wink: buziaczki dla wszystkich i udanego zlotu....może wpadnę na chwilkę 8) P>S> a juz się bałam, że znajdę swój topic...na jakieś n-tej stronie :lol: dzięki za podnoszenie 8)
-
widzisz, asher, tak mi nagadałaś z kawiarenką i w ogóle,. że musiałam wpaść :wink: pytaj, pytaj i udanej imprezy. mam nadzieję, że wyściskałaś Helgę za wszystkie czasy 8)
-
wpadłam na moment, więc przesyłam pozdrowienia od Prestonka :wink: dzieciaczek pojętny jest, więc nauka idzie sprawnie. tylko niedługo zbankrutuję chyba na kiełbasie :oops: nadal szukamy pokoiku :oops: całusy i uściski dla wszystkich dobrych dusz 8)
-
ja tym bardziej nie chcę :wink: