Jump to content
Dogomania

LALUNA

Moderators
  • Posts

    7638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by LALUNA

  1. [quote name='Sylsiaczek']LALUNA, nie uczłowieczam psów. Nie piszę, że trzeba je ubierać itp. Ale, że mają uczucia. ...[/QUOTE] Porównałas psa i Milana do matki z dzieckiem oraz wiezi i uczuciach między ludzmi. To dla mnie było uczłowieczenie. Reszta przykładu z ubieraniem i faszerowaniem na codzien psychotropami donosił sie juz ogólnie do społecznosci amerykańskiej. U nas na całe szczęscie ludzie sa mniej hojni dla psów. Uczucia ? O jakich mówisz? Owszem odczuwaja ból, tęsknote za stadem. Miłosc niekoniecznie, no chyba ze mówimy o suce w cieczce i samcu. Mają za to silne poczucie stada. Mozesz je bic, znęcac sie nad nimi, a one i tak zostana przy Tobie, bo tak kaze im instynkt psi. Ale szturchniecie noga Milana, czy palcami w szyje nie traktuja osobiscie jako uszczerbek na honorze. [QUOTE]A u ludzkich dzieci dochodzi dodatkowo delikacenie, traktowanie ich jak jajko. Stąd tyle alergii chociażby. Ale to nie ten temat.[/QUOTE] Nie ten temat, ale sie zgadzam. [QUOTE]Dla mojego psa metody Cesara byłyby tragiczne w skutkach. Miałabym może i posłusznego jak nigdy psa, ale byłby po prostu psim autystykiem. Dziękuję. Gdybym jednak miała psa z mocną psychiką, agresywnego, może coś bym z jego pomysłów wzięła. Ale na pewno nie na własną rękę.[/QUOTE] Obejrzałam kiedys filmik na youtube z Milanem i przyduszanym huskim, strasznie go skrytykowałam wtedy. Wydawało mi sie ze jakis kolejny głupi szkoleniowiec który sie wyżywa na psie. Potem objerzałam kilkanscie programów w TV i przeczytałam jego ksiażke. I zrozumiałam jego filozofie i to co tak naprawde robi. Te kilkanascie gdodzin jego programów i kilkadziesiat stron zmienia perspektywe n a to co robi. Po pierwsze nie jest szkoleniowcem i nie szkoli psów, nie uczy ich uwarunkowania na komendy człowieka. Pomaga w resocjalizacji psów, często jest ich ostatnia szansa na normalne życie. Wiec Twojego psa Milan by nie szkolił w zakresie posłuszeństwa bo on tego nie robi. Nie do kazdego psa używa też dławika i korekt. Były odcinki gdzie jedynie faszerował psa smakołykami a i prowadził i zakładał zwykłą obrozę. Teraz moze wytłumaczę ten dławik u Milana. Millan zajmuje sie psami skrajnymi. W jednym z odcinków wolontariuszka poprosiła go o pomoc dla agresywnego rotka, jezeli by odmówił, pies zostałby nastepnego dnia uspiony. Pies trafił do jego ośrodka. Był agresywny do ludzi, szczególnie do męzczyzn. Załozenie czegokolowiek gołymi rękami, regulowanie obrozy nie wchodzi w gre przy tak agresywnych psach. Jedyne co moze zrobić to załozyc delikatnie własnie taka linke, z daleka tak aby pies nie rzucił sie na człowieka. Poniewaz z takim psem, Milan pracuje takze poza osrodkiem, nie moze ryzykowac ze pies mu zwieje i stworzy zagrozenie dla otoczenia. Ten rotek nie był korygowany a jednak po paru miesiacach przywrócił mu równowage. I pewnie wiedział ze pies jezeli źle trafi, moze mu sie wrócic. Znalazł mu dom. U siebie. Dostrzegł duza wieź miedzy synem a tym psem. Syn pomagał przy rehabiliacji psa. Otrzymał tego upragnionego psa, wraz z malym dokumentem własnosci. Na nim było przyżeczenie ze musi sie opiekowac w miłosci i zaspokajac jego potrzeby do końca życia. I to musiał syn przeczytac i obiecac zanim dostał tego rotka. Pracował też ze zdziczałym cziłałka El Diablo. Pies był od roku w domowym azylu dla pitbuli, jednak oipkująca sie Pani nie była w stanie ani go dotknac ,ani załozyć smyczy. Mimo olbrzymiej pracy i dawania mu miłosci. OWszem dał sie pogłaskac jednak nic pozatym. Milan wymienił go z pitem. Dał jej łagodnego pita którego miał u siebie na tymczasie, a wział El diabło. Nie było korekt, było przyzwyczajanie do ludzkiego dotyku. Po jakims czasie cziłałka była psem która wszystkich lizała, dawała sie głaskac, bez cienia agresji byc moze tylko do ekpiy. Nie oddał go do zwykłej adopcji. Oddał go pracownikowi - kamerzyscie. Bo stwierdził ze widzi miedzy nimi wieź ze zarówno pies jak i ta osoba od jakiegos czasu bardzo sie ku sobie skłonili. TAk wiec widzisz nie sa same korekty. Sa one tylko wtedy kiedy potrzeba. [QUOTE]Co do wypuszczania psów do lasów. Wydaje mi się, że pewne rasy, nawet cudownie funkcjonalne anatomicznie, nie miałyby szans na przeżycie przez wyeliminowanie pewnych instynktów. Co jednak tylko popiera teorię, że pies już wilkiem nie jest, wszystko jedno czy to wina natury czy człowieka.[/QUOTE] Jednak dingo potrafiły sie przystosowac prawda? A wilkami tez nie były. Były psami. Nie napisałam, ze wszystkie by przezyły. Przezyłyby te które potrafiłyby sie przystosowac i fizycznie i psychicznie tak samo jak ich potomkowie. Az powstałyby dzikei psy na wzór psów dingo. A Polsce masz wiele psów zdziczałych które poluja na zwierzyne. [QUOTE]Paulix, słyszałam, ze gdzieniegdzie tak właśnie wygląda "budowanie w psu pewności siebie na agility". Dławik, albo zwykła smycz i siłą... Za takie coś też dziękuję. Rzeczywiście sama radośc dla właściciela i psa.[/QUOTE] A gdzie słyszałas? Bo klubów jest juz chyba z 30 i jakos nie slyszałam aby ktoś szkolił w klubie agility na dławiku. Moge sie zapytac przedstawicieli tych klubów czy u nich szkola na dławiku albo ich poprosimy tutaj. Wiec aby Ci nie było przykro że Cie oskarżą o pomówienia to moze przepros, albo przedstaw dowody tym klubom. Tyklo nie takie ze ktos cos Ci tam mówił ze gdzies nie wiadomo gdzie stosuja.
  2. [QUOTE] Z tego co się orientuję, prowadzisz agility? Czy jak pies nie chce wejść na kładkę, to wciągasz go na siłę na dławiku? Na pewno nie skorzystałabym z twoich zajęć. [/QUOTE] To było do mnie pytanie? To czemu za mnie próbujesz odpowiadać? Owszem prowadze zajęcia agility, jak i posłuszeństwo użytkowe, jak i sportowe, a także prowadze psy z agresja i skrajnymi fobiami. Nie uzywam dławika wogóle w zadnym szkoleniu, kolczatki ani o.e. tez nie używam. Jednak nie porównuj szkolenia sportowego do rozwiazywania problemów behawioralnych. Bo szkolenie sportowe nie jest ograniczone czasem a predyspozycjami psa. Na kładke nie musze na siłe wprowadzac psa, bo nie zaczynam od wprowadzenia, ale od samej strefy zejsciowej. I mogę iść dalej jak pies bedzie gotowy, moze to trwac miesiac, dwa czy pół roku. Ale jesli jest problem z lękami, strachem czy agresja to nie ma takiej komfortowej pracy. Często trzeba siegnac po takie metody które moga być dosć kontrowersyjne ale które są konieczne aby pomóc psu i danej rodzinie. [QUOTE] Ale jeżeli ktoś wybrał drogę pozytywną, to raczej się tego trzyma, nawet jeżeli mu się zdarzy krzyknąć czy uderzyć psa. [/QUOTE] To utopia. Osoby które wybieraja pozytyw a zakładaja kantarek juz nie sa pozytywne. A swoja droga na pewnych zawodach osoba która przez całe zycie uchodziła za pozytywna, została zdyskwalifikowana za brutalne traktowanie psa.
  3. [QUOTE]Zaobserwował ktoś, że w tym wątku ciągle powtarza się następujący schemat wypowiedzi: albo zwolennicy (również) ostrzejszych metod mówią z kpiną o "smakołyczkach, klikerkach i cmokaniu" albo Ci którzy metod ostrzejszych nie dopuszczają piszą oburzeni o "kopaniu, duszeniu, szarpaniu"...[/QUOTE] Nie robiłabym aż takich obserwacji bo nie wiem kto i jak i czy wogóle szkoli psy z osób tu wypowiadajacych się. [QUOTE]Ja nie używam klikera, ale nie rozumiem dlaczego zestawia się go w wypowiedziach z "niunianiem i ciumkaniem" kliker to zwykły wskaźnik, zaznacza odpowiednie zachowanie w ułamku sekundy, dlatego można psa nakierować nawet na to by nam się oblizał na zawołanie, co będzie trudniejsze przy użyciu słowa. A obrazuje się go cały czas jako jakieś narzędzie tresury dla naiwnych posiadaczy łatwych piesków.[/QUOTE] To nie kwestia klikera, ale filozofi. Jedni uzywaja na równi klkera jako narzędzia i zarazem o.e. tez jako narzędzia. Inni robia z klikera filozofię i gdy sobie przestają radzić wkładaja psa w kantarek. Niestety trudno wyklikac psu aby stał sie łagodnym gdy całe życie widok innego psa wyzwalał w nim agresje. Tym bardziej ze w tym wypadku liczy sie czas, a psy przeznaczone do uspienia, czy zdesperowani ludzie nie maja już tego czasu. [QUOTE]Tak samo nie rozumiem demonizacji użycia siły, również bardzo rzadko używam, a jeżeli już to tylko lekkich szarpnięć w niektórych sytuacjach - bo akurat teraz z takim psem pracuję, że nie muszę. [/QUOTE] Bo to zalezy od psa i sytuacji. Swoje psy prowadze bez korekt, targetem, niekiedy klikerem, naprowadzaniem, jednak sa to psy ktoe mam od szczeniaka i od szczeniaka codziennie maja trening. W sytuacji kiedy mam psa stanowiącego zagrozenie do domowników, lub otoczenia, gdzie ludzie sa przerazeni i bezradni, trzeba użyc takich metod aby były skuteczne i aby własciciel mógł panowac nad psem.
  4. [QUOTE]Może i wilk nie uspokaja drugiego wilka - ale psy to już nie wilki i wieloma zachowania bardzo odbiegają od dzikich pobratymców[/QUOTE] Bo człowiek je zmienił, wychowaniem bądź genetyką. Jednak to wszystko jest w psie i wystarczy wywalić psa do lasu a natura wyselekcjonuje te zachowania które pozowla mu przetrwac w lesie. Ale aby wyslekcjonowac muszą one się znajdowac w psie. Taki przykład to chociazby psy dingo. Dały radę. Niestety to człowiek wpędza psy w kłopoty, od hodowania psów ułomnych fizycznie, chorych, zwichrowanych psychicznie, po wychowanie poprzez myslenie i wygody człowieka. W naturze selekcja idzie zgodna z najlepszym i najzdrowszym przystosowaniem do środowiska, rozmnazaja się tylko najlepsze najmocniejsze okazy, budowa idzie w parze z funkcjonalnoscia, choroby zostaja wyeliminowane przez środowisko.
  5. [QUOTE]Tylko że Millan nie wymyślił filozofii traktowania psów jak psów i nie jest jedyną osobą, która tak postępuje.[/QUOTE] On poprpstu to podpatrzył od psów. Nigdy nie mówił ze jest jedyna osoba któa to umie. Wrecz przeciwnie jesli ktos jest z innego miasta radzi aby udał sie do innych szkoleniowców. Nawet w swoim programie prowadził psy klientów na szkoelnie agility, czy posłuszeństwa. [QUOTE]Gdyby nie chodziło mu o kasę tylko o edukację i dobro zwierząt, nie pokazywałby w powszechnie dostępnym programie tv metod szkolenia, którymi naśladowcy mogą psy wypaczyć, skrzywdzić, czy sami zostać pogryzieni.[/QUOTE] Z czegos musi sie utrzymywac jezeli chce prowadzic osrodek pomocy psom. Nie jest tylko nastawiony na zysk, pomaga tez psom których własciciele mu nie zapłaca, bo sa to takze psy porzucone. Dzieki tym programom, moze dotrzec do najgorszych przypadków, moze pomóc wielu psom i ludziom. W swoich programach czesto oferuje pomoc samym ludziom. Osobie ze stardnieniem rozsianym podarował bieżnie dla psów, osobie kalekiej która miała labka asystenta, dał cos więcej niż oduczenie jakiejs pierdoły u psa. Dał jej sens jej istnienia i namówił ja i zoragnizował pokazy w szkole aby pomóc jej, nie psu. Decyduje sie na pomoc psom bardzo trudnym czesto skazanym do uspienia, pokazuje takze prawdziwe oblicze pracy z takimi psami, agresje, pogryzienia, nawet walki psów w swoim stadzie. Nie kroi tegop od publiczke. Nie pokazuje łatwych przypadków z swietnym efektem. Pisze takze o beznadziejnych przypadkach gdzie mu sie nie udało. I cały czas podkresla aby niestosowac tych metod bez nadzoru szkoleniowca. Nie daje poradnika , nie pisze poradnika jak szkolic. [QUOTE]na moją sukę paradoksalnie w chwilach lęku działają właśnie te ludzkie i wielce odradzane metody - kiedy strzelają i siadam u niej na posłaniu, niuniam, ciuciam i miziam (rzekomo robiąc psu krzywdę chwaląc za strach) jest to jedyna metoda, kiedy ona się uspokaja i objawy stresu w jakimś stopniu się zmniejszają -[/QUOTE] Nie wiem co robisz, nie wiem jak suka sie zachowuje, nie wiem czy inne postepowanie nie pomogłby jej w lepszy sposób juz dawno nauczyłam sie ze własciciel mówi co innego a co innego jest to co robi i to jak sie zachowuje pies. A jezeli tak bardzo przezywa ten czas, to moze lepszym rozwiazaniem byłaby farmakologia zastosowana pod kontrola weta.
  6. [quote name='Sylsiaczek']Zastanawia mnie czy dzieci też by się tak traktowało. "Jako dziecko topiłeś się w tym basenie? Siup do wody, zobaczysz, ze nic sie nie stanie". "Boisz się jeździć autem? zrobimy sobie przejażdżkę do czasu aż się uspokoisz". Ile osób uznałoby to za niehumanitarne wobec dzieci? Abstrahując od uczłowieczania psów, bo nie jestem tego zwolenniczką, samo odczuwanie uczuć, postrzeganie świata, rozumienie go u psa i małego dziecka jest bardzo podobne.[/QUOTE] Kiedy własnie to robisz. czyli uczłowieczasz psa. Zastanów sie moze ile matek ugryzłoby dziecko za złe zachowanie? Ile matek przyniosło im mysz aby nauczyc zabijania. Ile matek pusciłoby swoje dziecko bez ubierania, budzików? Ile matek pozwoliłoby jesc dziecku jedzenie z ziemi, bdrune? Tak własnie to sie dzieje. Ludzie patrza przez pryzmat człowieka a nie przez psa. NAwet w przypadku silnego przestrachu ludzkie dziecko dostaje miłosc, uspokojenie i przytulenie. U psów obojętnosc. Zaden wilk nie uspojaja fizycznie drugiego wilka. Ile wilkó opiekuje sie drugim chorym, starym wilkiem ? U ludzi jest to naturalne zachowanie. Dzieci brora rodziców do siebie i opiekuja sie, pielegnuja. U wilków, psów nie. Niestety te zachowania z miłoscia przenosimy z dzieci na psy i zaczynaja sie problemy i fobie. Amerykanie lubuja sie w mocnych psach, pitbule, hybrydy wilków zabiegani, wygodni nie zaspokaja potrzeb psa. Czesto kupuja tez małe pieski po to aby móc je ubierac. Buciki, sukieneczki, wózeczki , nosidełka a kiedy pies na te wszystkie zabiegi reaguja fobią, lekami, agresja ida z nim do weta faszerowac go psychotropami. W tym wszystkim Milan ma zdrowe podejscie do psa, patrzy na nie przez pryzmat psów. Niestety spotyka sie to z olbrzymim niezrozumeiniem ludzi którzynie potrafia spojrzec tak na psa. A prawda jest taka ze jego psy sa znacznie zdrowsze i szczęsliwsze w jego stadzie któym zapewnia równowage, daje ok 4 godziny zabaw spacerów dziennie i zapewnia stabilizacje niż Amerykańśkie pieski w nosidełku o nienaturalnej pozycji nafaszerowane psychotropami, wylegujace sie na kanapie.
  7. [QUOTE] Wg niektórych teorii zmuszenie jej do przebywania kilka dni wśród strzałów powinno ją wyleczyć [/QUOTE] To trudny temat jak praca z fobiami. Bo wsyztsko zalezy od danego sobnika i nie da sie na podstawie jednego zastosowac identyczna terapie. Terapia jest uzaelżniona od zachowania psa w danym momencie i zmian w zachowaniu podczas zwiekszania stresora. Niestety nie da się wyleczyc trwale fobi ze strzałów. Co nie znaczy ze skoro nie nie trzeba pracowac. Trzeba aby nie powiekszał się strach i pies nie poszerzał dżwieków których zaczyna sie bac. Co do ostrzałów. Zawsze stopniuje się nateżenie dźwieków. To co piszesz jest możliwe, ale niezbyt skuteczne. Znam psa który w ten sposób został poddany dzien dzień strzałom na strzelnicy. I jak najbardziej zaczał sie czuc bezstresowao w tym środowisku i nie wykazywał lęków. Ale tylko w tym środowoisku i ze strzałami na strzelnicy. Petard w sylwestra dalej sie bał. Nie wyobrazam sobie mozliwosci technicznych, aby psa dzień w dzień bombardowac doznaniami sylwestrowymi. Trzebaby duzo kasy poswiecic na petardy jak i sąsiedzi mogliby sie w końcu zdenerwowac i zadzwonic na policje. Czyli jak dla mnie awykonalne.
  8. Trduno mi sie odnieśc do petycji, bo 3 latek nei może być ukarany ani miec swiadomosc co zrobił. Napewno na rodziców powinien być nałozony obowiązek sesji terapeutycznych z dzieckiem i z nimi u psychologa. Bo widac przerasta ich wychowanie dzieci
  9. Jezeli chodzi o doga, Milan opisał jego historie w ksiazce. Pies miał wypadek jako szczeniak w tym konkretnym miejscu i Pani latami wzmacniała jego lęk od samego miejsca wypadku. Nie wiem jak ktoś chciałby stopniowo przyzwyczajac go do miejsca lęku. Rozebrac budnek i elementami przyzwyczaic do strachów? Uśpić psa i wniesc aby sie obudził w tym miejscu? Oczywiscie to żart. Trzeba było jakos psa wprowadzic w to miejsce aby zmierzył sie ze swoimi lękami i wszedł na inny poziom. Pokonania lęków. Jezeli ktoś twierdzi ze pies w tym stanie w tej sytuacji mógłby wykazac agresje do dzieci to nie ma zielonego pojecia o zachowaniach psów. ilan osiagnał sukces i pomógł temu psu przełamac swój strach. NAtoamist nie traktowałabym jego filmów i ksiazki jako gotowca jak postepowac z problemami u psów, na postawie tych przykładów. Bo Milan zajmuje sie bardzo trudnymi przypadkami, mierzy sie z agresją , fobiami które sa w skraajnych formach, podsycane latami przez włascicieli, często sa to rasy bardzo trudne, nie raz skazane na uśpienie. Kazdy przypadek jest przez niego analizowany, kazda sytuacja, domownicy. Dopiero wtedy podejmuje działania. I za każdym razem jest informacja aby tego nie robić bez konsultacji z behawiorysta, szkoleniowcem. Z jego rad, polecam dac psu zajecie , wyznaczac granice i aby nie uczłowieczać psów. To kazdy może zrobić bez niebezpieczeństwa ze spartoli sobie psa. Co do trudnych przypadków i problemów, nie naśladować i nie leczyc samemu. Bo jego metody beda skuteczne z jego doswiadczeniem i jego wiedzą i nie zrobią krzywdy psu a efekty widac. Dog nie został pozostawiony z lękami, nie pozostał w tym stanie zbyt długo i kolejne kroki robił już samodzielnie i to on podejmował decyzje kiedy jest na nie gotowy. Uczył sie i poznawał sam a w Milanie miał oparcie zrównoważonego przewodnika. iestety większosc włascicieli jest mało stabilnych w rozumieniu przez psa. Pies sie go uczy, ale jest to uczenie jednostronne. Człowiek wysyła pełno sprzecznych sygnałów, niezgodnych z psim instynktem.
  10. [quote name='understandme']Owczarki czyli psy pasterskie dzielą się jeszcze na te do zaganiania i na te do stróżowanie oraz pilnowania stad ( jak naprzykład owczarek podhalański ).[/QUOTE] Jezeli tak już chcemy klasyfikowac to owczarki dzieli na zaganiające i pilnujące. Zaganiajace pracowały z pasterzem i miały trzymać stado w kupie, oraz pomgac pasterzowi w kierowaniu stadem, pilnujace to te któe były zostawiane ze stadem aby pilnowały stad przed drapieżnikiem, pracowały samodzielnie, czesto wychowywały sie ze stadem aaby miały z nim silną więź. Natomiast do co stróżowania domostw to zarówno te zaganijajace i te pilnujace miały podobna funkcje wiec jako takiego nie podziału ze wzgledu na role do strózowania. Kazdy owczarek miał to robic
  11. [quote name='Paulix']Tyle, że ja - trenując psa sportowo - wybieram miejsca gdzie właśnie kręcą się ludzie i inne psy. Mój pies ma agresję lękową i nie da się z nim ćwiczyć bez takiego otoczenia. Jeżeli pracuje w "statyce" to taki pies go nie wytrąca z równowagi, ale kiedy biegnie za piłką i jakiś go podgryza to już sam się włącza do walki :/[/QUOTE] Po pierwsze kto Ci okreslił ta agresję lękowa i na jakiej podstawie po drugie co ma do rzeczy szkolenie sportowe w wybieraniu takich miejsc. W szkoleniu sportowym szukasz miejsca które sa komfortowe dla psa, aby sie nie rozpraszał. Jezeli chcesz popracowac na innymi problemami, czyli oswajanie psa z otoczeniem, to jak najbardziej wybierasz otoczenie z innymi psami, ale takie gdzie bedzie zachowany jakis dystans i napewno nie rzuczasz psu piłki tam gdzie biegaja inne psy i mogą podbiec do Twojego. TYm bardziej ze sama stwierdziłas ze ma problemy z zachowaniami agresywnymi.
  12. Delph czemu prowadzisz psa na szelkach? Zmęcz ją troche, pobiegaj z nia i pochodz bardzo szybkim marszem, ale nie tam gdzie ona Cie prowadzi. Kiedy bedzie bardziej zmeczona szybciej bedzie oswajac sie ze swoimi strachami. Tylko nie zatrzymuj się, to nie pomaga na stres
  13. [QUOTE]Muszę zapytać tego gostka z osiedla, który wywija alfa roll ze swoją suką na trawniku, czy już się nawrócił [/QUOTE] No ale to nie wina Milana że niektórzy myślą ze z Tv nauczą się zapanowac nad psem. Większosc nawet jak patrzy i tak nie wie o co chodzi w jego metodach a co dopiero gdy chce samodzielnie je stować.
  14. Czy psy są wykastrowane? Jesli nie, zacznij od tego
  15. [SIZE=1]5 minut temu [COLOR=#b9b9b9]MBł [/COLOR]/ [/SIZE][URL="http://wiadomosci.onet.pl/zrodla/tvn24,65124,zrodlo.html"][SIZE=1][COLOR=#0153a7]TVN24[/COLOR][/SIZE][/URL] [B][SIZE=1]W jednym z krakowskich mieszkań policjanci zatrzymali 15-letniego chłopaka. Wygląda na to, że to właśnie on nakręcił film, na którym jego 3-letni brat dręczył kota - informuje TVN 24. [/SIZE][/B] [SIZE=2]Obecnie w mieszkaniu trwają rozmowy z chłopakiem. Na miejscu policjanci znaleźli też inne zwierzęta, które zostały zabrane do azylu. Weterynarze sprawdzą czy one również były prześladowane - powiedział na antenie TVN 24 Dariusz Nowak z małopolskiej policji.[/SIZE] [SIZE=2]O śledztwie w sprawie filmu [B][URL="http://onet.pl/"][COLOR=#0153a7]Onet.pl[/COLOR][/URL][/B] pisał wczoraj. Widać na nim, jak dziecko dusi kota, tłucze nim o [COLOR=#0c3c9d][U]ścianę[/U][/COLOR] i rzuca na podłogę. Wycieńczone zwierzę nie ma siły nawet uciekać.[/SIZE] [SIZE=2]W ustalenie domniemanego autora nagrania zaangażowana była gdyńska policja - to tam złożono zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - oraz prokuratura.[/SIZE] [SIZE=2]Potrzebna była też [COLOR=#0c3c9d][U]współpraca[/U][/COLOR] międzynarodowa, bowiem serwis YouTube, na którym zamieszczono nagranie, nie ma polskiego przedstawicielstwa.[/SIZE]
  16. Kot przezył, w domu były jeszcze psy i chyba ze dwa inne koty. Filmował 15 - latek. Policjanci namierzyli ich , zwierzaki są odebrane, bada je weterynarz. Podawali to w TV 15 minut temu.
  17. [QUOTE] Wszystkiego by ją można było nauczyć, ale nie chcieliśmy dopuścić do nieszczęścia, gdyż psy w ogóle nie przejawiały ze swojej strony akceptacji. Swoimi rozmiarami po prostu straszyła nasze maluchy, a te się broniąc używały agresji. [/QUOTE] Przede wszystkim trochę więcej pokory. Z TV nie da sie nauczyć jak postępować z psami, nawet jesli tej osobie się to udaje. Wasze maluchy zareagowały agresja na obcego psa. Równie dobrze mógł to mały pies i tak samo by się Wasze psy zachowały. Wprowadzanie każdego psa trwa przynajmniej tydzien czasu. Najlepiej zaczac od wspólnego spaceru. I kolejne dni psy powinny być osobno w pokojach, aż ten obcy przejdzie zapachem sfory. Puszczenie na żywioł właśnie tak się kończy. Gdyby było odwrotnie i Wasze psy byłyby duze a ten wprowadzany był mały, mogłoby skończyc się poszarpaniem lub zagryzieniem tego wprowadzonego w ten sposób. Najlepiej mniej TV i eksperymentów na psach, tym bardziej że jak widać dziewczyny wczesniej mówiły jak wprowadzać psa do stada, a wyście beztrosko zlekceważyli te porady. Nie mam slów do takiej bezmyśnosci jaka sie wykazaliście.
  18. 16.10.2010 [quote name='gallegro']Nasza Kamunia odeszła kilkanaście minut temu... Nie sądziliśmy, że to się dziś stanie... zaczęła płakać, bardzo szybko oddychać... byliśmy przy niej do samego końca. Odeszła tulona i głaskana przez nas oboje, z łapką w naszych dłoniach... Ona na zawsze pozostanie NASZĄ KAMĄ. Nigdy nie przestaniemy jej kochać. Na razie nie jestem w stanie napisać więcej... (*) [quote name='gallegro']Bardzo nam brakuje naszego Słonka... Dziś nastąpiło wyraźne pogorszenie jej stanu. Jeszcze wczoraj obserwowaliśmy lekką poprawę (przynajmniej tak nam się wydawało) pod postacią delikatnego poruszania ogonem. Łudziliśmy się nadzieją, że to efekt nowych leków i akupunktury, na którą zdecydowaliśmy się kilka dni temu. Już wtedy wiedzieliśmy, że sytuacja jest raczej beznadziejna, ale musieliśmy mieć absolutną pewność. Ostatnie dwie noce Kama przespała spokojnie, a marudzeniem sygnalizowała jedynie potrzeby i niewygody. Jeśli się załatwiła, napiła wody i miała sucho pod pysiem (doskwierał jej ślinotok), była spokojna i potrafiła czasem uciąć sobie drzemkę w ciągu dnia. Niestety, dziś było inaczej... Popiskiwała tak, jakby cierpiała ból. Kłapała przy tym pyszczkiem, w wyniku czego pokaleczyła sobie język. Od tej pory nie chciała jeść i pić. Był to dla nas sygnał, że musimy przerwać jej cierpienie, tym bardziej, że na długotrwałą poprawę jej stanu i tak praktycznie nie było szansy. Właśnie z TZ-ką podjęliśmy ten trudny dla nas temat, kiedy Kama zaczęła się dziwnie zachowywać. Okazało się, że to agonia... Wyglądało to tak, jakby chciała "wyręczyć" nas w podjęciu tej "trudnej" decyzji. Możliwe też, że chciała dać szansę TZ-ce na pożegnanie się, ponieważ ta za niecałą godzinę miała wyjechać na weekend. W ostatnich minutach patrzyła na nas swoimi mądrymi oczyma... Pozostała dojmująca pustka :-(. Jej posłanie jeszcze długo zostanie na swoim miejscu... Oboje z TZ-ką bardzo ją kochaliśmy... i kochać będziemy, ponieważ Kama na zawsze zamieszkała w naszych sercach... [quote name='gallegro']W imieniu Kamy oraz własnym, chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy ją uratowali od śmierci, kiedy ta po raz pierwszy upominała się o Nią, leżąca na zimnym betonie schroniskowego boksu. Dziękujemy również tym, którzy nie bacząc na wszelkie przeciwności, zabrali ją z tego "piekła", leczyli i szukali dla niej domu. Dziękujemy też tym wszystkim, którzy kibicowali Kamie na wątku, zarówno w chwilach radosnych, jak i tych pełnych cierpienia czy smutku. My zaś z TZ-ką, ze swej strony pragniemy podziękować za zaufanie i powierzenie naszej opiece tej wyjątkowej, kochanej psiny. Przez niemal 3 lata Kama dostarczyła nam wielu szczęśliwych chwil pełnych wzruszeń. Brakować nam będzie jej mądrego spojrzenia. Serce rosło, kiedy patrzyło się na tę dorodną, szczęśliwą sunię. TZ-ka żartowała nieraz, że to jej pies (w końcu był to prezent pod choinkę), a Kama zdawała się potwierdzać to swoim zachowaniem. Była w nią wpatrzona jak w obrazek, a kiedy TZ-ka wracała z pracy, wyrazom radości nie było końca. Kama zapadła nam głęboko w serca i pozostanie w nich do końca naszych dni... [quote name='gallegro']Tu TZ-ka Tomka Kamusia była niewiarygodnie cudownym stworzeniem. Dla nas była członkiem rodziny i najlepszym Przyjacielem. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, bo gdy trafiłam przypadkiem na wątek Xeni (Kamy), serce rozpadło mi się na kawałki i już wiedziałam, że ona musi trafić do nas. Gdy ją do nas przywiozłam, taką wychudzoną, zabiedzoną, pokochaliśmy ją od razu. Psiaki zaakceptowały ją bez problemu. Dopiero potem, gdy Kamunia odżyła, zaczęły się walki z Dorotką o to, kto tu rządzi... Po kilku miesiącach pobytu Kamy w naszym domu, wiedziałam już, że nikomu jej nie oddam... Choć "szukaliśmy" dla niej domku, wiedziałam, że żaden nie spełni moich wymagań i Kama pozostanie u nas... wieczorami tuliłyśmy się i szeptałam jej, że nigdy jej nikomu nie oddam, bo bardzo ją kocham... TZ zrozumiał co się święci i... w Wigilię zaprowadził mnie do kuchni, gdzie rezydowała Kama i powiedział "tu masz jeszcze jeden prezent". To był najpiękniejszy i najcudowniejszy prezent gwiazdkowy, jaki kiedykolwiek dostałam. Dziękuję Kochanie... Gdy odchodzi najlepszy Przyjaciel, to tak, jakby ktoś wyrywał człowiekowi kawał serca bez znieczulenia... Czuliśmy do końca ciepło jej łapki w dłoniach, do końca głaskaliśmy kochaną głowę, aż zasnęła... Nie spodziewaliśmy się, że to nastąpi JUŻ. Kama w sobotę po południu czuła się jak zwykle ostatnio, była trochę marudna, ale przez ostatni tydzień takie zachowanie było normą więc nie zauważyliśmy, że umiera... Godzinę przed śmiercią Tomek wyniósł ją na trawkę, leżała na kocyku, pod kołderką, zrobiłam jej zdjęcie, bo tak słodko wyglądała otulona różową falbanką kołderki... Potem wróciła do domu, na posłanie, zaczęliśmy właśnie rozmawiać z Tomkiem o tym, że nie widać poprawy, że psiak prawdopodobnie cierpi, zastanawialiśmy się czy ją nie boli... po raz pierwszy rozmawialiśmy o tym, że być może będziemy zmuszeni skrócić jej cierpienia i że oboje nie wyobrażamy sobie tej chwili... A Kama w tym czasie odchodziła. Tomek ułożył ją na łapkach, tak jak lubiła, na ogół uspokajała się wtedy. Ale tym razem tak nie było. Zauważyłam, że główka wpada jej między poduszki i podeszłam... Kama oddychała szybko i miała jakby "czkawkę", zawołałam Tomka... W ciągu 10 minut nasza Najukochańsza, Najwierniejsza Przyjaciółka odeszła... Do dziś nie możemy w to uwierzyć... Chcemy wierzyć, że jest nadal z nami, chociaż już w innym wymiarze... Kamuś, zawsze będziemy Cię kochać. [quote name='Ania-tygrysiczka']Dookoła noc się stała, księżyc się rozgościł, jeszcze Ci nie powiedziałam wszystkich słów miłości. Jeszcze z Tobą nie zdążyłam na najdalsze gwiazdy, jeszcze Ci nie wymyśliłam najpiękniejszej nazwy. Ale teraz z moich ramion zrobię Ci kołyskę, niech Cię, Kamuś nie poranią leśne trawy niskie... A Ty śpij, a Ty śpij, zanurz się z noc ciemną, a Ty śnij, a Ty śnij, śnij, ze jesteś ze mną... (*) do zobaczenia Kochanie
  19. 29.06.2010 30.06.2010 01.07.2010 04.07.2010 13.07.2010 15.07.2010 19.07.2010 07.08.2010 29.08.2010 14.09.2010 17.09.2010 08.10.2010 09.10.2010 16.10.2010
  20. 03.03.2008 [quote name='gallegro']Kama-modelka... Dziś po raz pierwszy, w drodze do pracy, odprowadziła mnie razem z pozostałymi psiakami, do rogu posesji... http://www.youtube.com/watch?v=yJFS89HV0a0 05.03.2008 [quote name='gallegro']W zimowej scenerii... 14.04.2008 [quote name='gallegro']Piszę, ponieważ sytuacja jest poważna... Wynik badania jest baaardzo zły... "Bardzo liczne gronkowce" :shake: W obecnym stanie, Kama jest niebezpieczna dla pozostałych psów, choć stopień ryzyka jest uzależniony od indywidualnych predyspozycji każdego psiaka. W tym miejscu chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości, na temat okoliczności w których mogła załapać to świństwo. Z całą pewnością było to zanim dotarła do mnie. Bezpośrednio przed zabraniem Kamy do siebie, zadałem pytanie o jej stan zdrowia. Uprzedzałem, że mam ograniczone możliwości, aby kontynuować ew. przewlekłe leczenie. Zostałem poinformowany, że wszystko jest O.K. poza tym, że Kama ciągle się drapie (?!). W związku z tym, moja hipoteza jest następująca: Gronkowca Kama załapała już w Krzyczkach, ew. w SGGW... Wg mojego weta, który jako pierwszy zajął się problemem w profesjonalny sposób, powodem tej przypadłości było wdrapanie tego świństwa przy okazji drapania w wyniku uczulenia na ślinę pchlą. Świadczyć o tym by mogły charakterystyczne wyłysienia wzdłuż grzbietu, jak i u nasady ogona, które były wyrazne w chwili przyjazdu suni do mnie. Po dwukrotnym potraktowaniu Fiprexem, problem uczulenia zniknął, ponieważ w opisanych miejscach sierść ładnie odrosła. Pozostał jednak problem wtórny... Na tej podstawie śmiem twierdzic, że na SGGW nie zrobiono nic w tym kierunku. A wystarczyło zrobić identyczne badanie, jakie zrobiłem ja... Były tam warunki do właściwego leczenie (izolatka itp). W związku z powyższym, prześlę Green stosowną dokumentację, sugerując egzekwowanie zadośćuczynienia (forma wg uznania). Co dalej??? Przez chwilę pomyślałem, że skoro SGGW spieprzyło robotę, to niech to naprawi czyt. wyleczy Kamę na swój koszt w swojej "klinice". Po głębszym zastanowieniu doszedłem jednak do wniosku, ze to nie ma sensu, ponieważ... z niewolnika nie ma pracownika :shake: Jeszcze dziś udaję się do weta z antybiogramem i będziemy podejmować leczenie suni. Kama zostanie wykąpana w specjalnym specyfiku, dostanie środki przeciwświądowe, oraz antybiotyk z antybiogramu, w formie tabletek. Jest to podyktowane tym, abym nie musiał pokonywać co dzień dziesiątków kilometrów (mam poważne problemy logistyczne, o których pisałem zanim zdecydowałem się na DT). Jak się okazało (całe szczęście), wet jest członkiem siedleckiej fundacji prozwierzęcej, i ma wielkie serce dla zwierząt. Jest to poparte odpowiednią wiedzą. Z tego powodu, mam pewne "przywileje", dlatego forma leczenia będzie dopasowana również do moich możliwości, bez uszczerbku dla jego skuteczności. Rozmawialiśmy nawet o stałej współpracy na zasadzie świadczenia wzajemnych usług, ale o tym napiszę więcej w bardziej sprzyjających okolicznościach... Ewentualny kontakt ze mną, za pośrednictwem Ani-tygrysiczki ew. tel. 600 870 225 17.05.2008 [quote name='gallegro'] U Kamy bez zmian. raz lepiej, raz gorzej... Odstawiliśmy antybiotyk i nie widzimy większej różnicy. Kąpiemy Kamę we wspomnianym wcześniej specyfiku. Nacieranie olejkiem eukaliptusowym również zaczęliśmy stosować. Kama jest niesamowicie zazdrosna o michę, w której niewielka pozostałość żarełka, może stać pół dnia, ale kiedy inny psiak zbliża się do jej michy, jest totalna panika, gdy zaś intruz nie zważa na jej ostrzeżenia, dochodzi do awantury :razz: 08.08.2008 [quote name='gallegro']Obiecany film dla wszystkich wielbicieli Kamy: http://www.youtube.com/v/jlvxdSMEHEs Przed chwilą Kama została wykąpana z zastosowaniem szamponu przeciwłupieżowego (zwalcza grzybicę), na bazie Ketokonazolu. Sunia jest niewiarygodnie grzeczna. Poradziłem sobie z nią sam i to bez najmniejszego problemu. Stała luzem i grzecznie czekała na koniec zabiegu. Pod wieloma względami - pies ideał. Co prawda mam nieco problemów z zakładaniem obroży (bawi się ze mną w berka ;-) ), ale kiedy jest już na smyczy, pięknie idzie przy nodze. Przy okazji dzisiejszej kąpieli, zauważyłem pewne symptomy obaw przed porzuceniem... Zakładałem, że podczas wspomnianej wcześniej kąpieli, Kama nie zechce ze mną "współpracować" w stopniu dostatecznym, dlatego postanowiłem ją na ten czas uczepić. Kiedy odszedłem od niej dosłownie kilka kroków, aby przynieść nieco ciepłej wody, sunia w paniczny sposób próbowała się uwolnić. Wyglądało to tyleż zabawnie co groźnie, ponieważ stosunkowo ciężka przyczepka samochodowa, do której zamocowałem smycz, poruszała się znacznie. Nie jestem pewien, co wpłynęło na takie jej zachowanie... być może ma w pamięci to, jak ktoś ją porzucił i boi się powtórki... 23.02.2009 [quote name='gallegro']Minęło trochę czasu, więc nadrabiam zaległości... Kama jest w bardzo dobrej formie. Co prawda czasem ma jeszcze niewielkie dolegliwości (np. swędzenie w uszkach), ale to już betka. Niedługo udajemy się z Kamą do Wawy (do zaprzyjaźnionej lecznicy), na swoisty "przegląd" ;). Kamusi dopisuje apetyt, dlatego wyraźnie przytyła. Nie ważyliśmy jej ostatnio, ale na moje oko jest to ok. 40kg, a może i więcej. Kama potrafi też sama zadbać o "podwieczorek". Co kilka dni widać resztki kolejnego ptaka. Raz jest to gołąb sąsiada (sic!), innym zaś razem synogarlica. Nie mam pojęcia jak ona to robi, ale jest istną bird-killer'ką :razz:. Jest potężną sunią, ma ładną, gęstą sierść i duuużo energii. Jest bardzo wesoła i uwielbia zapasy z Bonusem. Często wywracają się wzajemnie "do gory kołami" i podgryzają w żartach. Kamusia uwielbia śnieg. Biega jak fryga i zajada biały puch. Serce się raduje, kiedy obserwuje się tak szczęśliwą sunię. Kama nie toleruje suk, dlatego jest izolowana od Dorki. Jest zakochana w swojej Pani. Nic dziwnego, w końcu była jej prezentem pod choinką :lol:. Pani rozpuściła ją do granic możliwości (smakołyki, mizianka i inne takie ;) ), dlatego aby nie być gorszym, ja również podtykam jej czasem coś extra :razz:. I jak ona ma nie być gruba :cool3:. Kama ma charakter... Nie chciałbym być na miejscu intruza, a nie daj boshe, gdyby ktoś podniósł na nas rękę. Myślę, że zaatakowałaby bez wahania... To bardzo silna psica. Dolores nie jest ułomkiem, ale przy Kamie wysiada :razz:. Tak się składa, że chwilowo nie mam aparatu, ale obiecuję, że za parę dni wrzucę kilka aktualnych fotek, a może i krótki filmik. Pozdrawiamy wszystkich fanów Kamy :lol:. 25.06.2010 [quote name='gallegro']Z Kamą jest bardzo źle... Zaczęło się od powłóczenia prawą przednią łapą, a skończyło niedowładem wszystkich czterech. W międzyczasie w miejsce sterydu wprowadziliśmy Trocoxil (przeciwbólowy i przeciwzapalny), który można podawać nawet przez okres sześciu miesięcy, bez poważniejszych skutków ubocznych. Ból został opanowany, ale problemy neurologiczne pozostały bez zmian, a nawet powoli postępowały. Wtedy wprowadziliśmy Nivalin, który niestety póki co nie pomaga (Kama jest w trakcie serii 10 iniekcji). Potrzeby fizjologiczne (a ściślej koo) załatwia w domu, a z sikaniem jest problem, ponieważ prawdopodobnie ma zahamowania natury psychicznej (nigdy nie zdarzyło jej się nabrudzić w domu). Z tego też powodu cierpi i co i rusz "płacze". My również cierpimy i płaczemy razem z nią... Zanim zrobi koo, zachowuje się tak, jakby chciała powiedzieć... "przepraszam, ale naprawdę nie mogę inaczej...". Kama jest wspaniałą, mądrą sunią. Aby nie zabrudzić posłania, zsuwa się z niego, dając przy tym sygnał, że "nabroiła". Jest pod stałą opieką zaprzyjaźnione cioci wet, która cierpliwie znosi nasze telefony, a i sama często dzwoni, żeby wspomóc nas radą. Niestety, nie ma się co oszukiwać - rokowania są b. złe... Prawdopodobnie proces zwyrodnieniowy kręgosłupa skutkuje wadliwym działaniem rdzenia. Kama póki co jest na leku przeciwbólowych (wspomniany Trocoxil), który "maskuje" objawy. Gdyby nie lek, Kama cierpiałaby niewyobrażalnie. A teraz bardzo ważne pytanie do śledzących wątek. Czy jest jakiś sposób (poza cewnikowaniem), aby "przekonać" sunię do oddania moczu. Wspomnę jedynie, że przytrzymywałem Kamę w pozycji zbliżonej do naturalnej, w jakiej zwykle się załatwia, ale bez skutku. Próbowaliśmy wynosić ją na trawę, pozostawiając ją na dłuższy czas, ale i w tym przypadku, na leżąc nie chce zrobić sioo... Kama leży włąśnie teraz pod drzewem i co i rusz głośno sygnalizuje, że ma "problem". Kiedy cierpiała ból, zachowywała się inaczej, dlatego mam podstawy sądzić, że chodzi o problem z oddanie moczu. Problem trwa już drugą dobę, a w międzyczasie Kama piła umiarkowane ilości wody. Apetyt jej dopisuje, ale kiedy cierpiała ból, nie było mowy o jedzeniu. Z całą pewnością zrobimy wszystko co w ludzkiej mocy, aby jej pomóc...
  21. 26.02.2008 [quote name='gallegro']Jak widać poniżej, Kama ma zadatki na rasowego kanapowca... Kama przespała spokojnie całą noc, nie licząc zmian miejsca i drapania. Nad ranem znalazła woreczek foliowy z kosteczkami-smakoszkami i postanowiła nie dzielić się z pozostałymi psiakami. Robiła to z takim zapamiętaniem, że o mały włos, nie udałoby się wyrwać jej torebki. Nie była zadowolona z tego faktu i ostrzegawczo kłapnęła zębami. Rano były harce zarówno z Bonusem jak i z Dorką. Może w moich ustach zabrzmi to nieskromnie, ale wydaje mi się, że Kama jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Zrobię wszystko, aby ta biedna sunia, już zawsze była szczęśliwa... http://www.youtube.com/watch?v=3ERWg8x4Olc 27.02.2008 [quote name='gallegro']Dziś rano, Kama przyprawiła mnie o szybsze bicie serca... Weszła do kuchni, skoczyła łapkami na szafki, gdzie TZ-ka pozostawiła mi kanapki zapakowane w folię. Ze względu na zaawansowaną sklerozę, na kanapkach leżały leki obniżające ciśnienie i zegarek ;). Kama schwyciła jedną kanapkę i uciekła do pokoju. Dogoniłem ją i chciałem zabrać jej zdobycz, lecz trochę się obawiałem jej reakcji. Ponieważ moja słowna perswazja nie robiła na niej żadnego wrażenia, postanowiłem zaryzykować... Chwyciłem raptownie zawiniątko i wtedy moim oczom ukazał się zegarek i listek z lekami. Przyznam, że dopiero wtedy zrozumiałem, jakie to było nieroztropne z naszej strony... Tabletek było na tyle dużo, że przy jej słabej kondycji, mogło być nieciekawie... Na swoje usprawiedliwienie dodam, że moje psy nie mają w zwyczaju penetrować kuchennych szafek. No cóż, mamy nauczkę na przyszłość... Kama robi systematyczne postępy. Po powrocie do domu, o mało nie zabiła się, pędząc do furtki. Szczęśliwy pysio i małonieurywający się ogon, to najpiękniejszy widok, a w przypadku psiaka, który jeszcze niedawno, nie miał nadziei, to coś wspaniałego. Stosunki między psiakami jeszcze bardziej się ociepliły. kama skacze łapami na Bonusa i zachęca do zabawy (z wzajemnością). Sunia jest bardzo żywotna. Jej oczy nabierają blasku. Niedawno na werandzie, za pośrednictwem kanapy, wskoczyła na stół, żeby po chwili zeskoczyć bezpośrednio na podłogę :-o Jedzenie to czyste szaleństwo. Kiedy rano oddawałem jej zdobycz (bez foli, zegarka i tabletek ;) ), myślałem, że odgryzie mi dłonie. Sucha karma znika jakby zasysana odkurzaczem. Tak samo jest z innymi pokarmami. Kama sprawia wrażenie ciągle głodnej, choć zjada już słuszne porcje. Od dziś będzie dostawać zestaw witamin, które mam nadzieję, pomogą jej w szybszym odzyskaniu formy i wpłyną na poprawę sierści. kama nie pije już tak dużo jak wcześniej. Kama nie sprawia praktycznie żadnego problemu i jest bardzo wdzięczną sunią... 29.02.2008 [quote name='gallegro']Wszystko wskazuje na to, że nie jest to świerzbowiec, choć na dziś nie można tego wykluczyć na 100% Jeśli chodzi o pytanie skierowane do Green, pozwolę sobie wyrazić swoją opinię na ten temat. W mojej ocenie (i nie tylko mojej), na SGGW odwalono fuszerkę. - mając ku temu warunki, psina powinna zostać wykąpana i odpchlona - długie pazury, sprawiały suni wyrazne problemy przy chodzeniu po twardym podłożu - uszy miała totalnie zabrudzone, z czego wnioskuję, że nikt do nich nie zajrzał... a jeśli zajrzał i nic z tym nie zrobił, to... :shake: Nie mam zamiaru uskarżać się na to, że Kama dotarła do mnie w takim, a nie innym stanie. Zastanawiam się tylko, dlaczego renomowana klinika, nie zajęła się sunią kompleksowo. Przecież Kama przebywała tam stosunkowo długo, a objawy jednoznacznie wskazywały, że problem istnieje :roll: Teraz z innej beczki... Kama jest przesympatyczną sunią. Widać, że w końcu zaufała człowiekowi... Rozbroiła mnie w nocy, kiedy to z gracją wlazła na łóżko i położyła się obok mnie ;). To nie wszystko... Kama położyła łapkę na moim ramieniu, a jęzorem postanowiła "domyć" mój policzek :lol: Tutaj rodzi się pewien problem... Już dziś wiem, że rozstanie będzie dla nas wszystkich ogromnym przeżyciem. Mam tylko nadzieję, że Kamusia na tyle zaufa ludziowi, że ułatwi jej to aklimatyzację w domku docelowym. A domek musi być najlepszy pod słońcem. Chyba bym nie przeżył, gdyby po tym co ta biedna sunia przeszła, wróciła z nieudanej adopcji :shake: Poniżej link do filmiku z udziałem naszej bohaterki... Proszę zwrócić uwagę, jak zapamiętale biegnie do furtki, żeby się przywitać ;) Widać też jej piękne uszyska, które stawia od momentu, kiedy poczuła się pewnie. Już niedługo, będzie z niej śliczna sunia... http://www.youtube.com/watch?v=ma82FLnFgHo Słowo się rzekło... http://www.allegro.pl/show_item.php?item=321788395 A tutaj film, na którym widać, jak Bonus staje w obronie Kamy, napastowanej przez zazdrosną Dorkę... Ach te kobiety http://pl.youtube.com/watch?v=pDMtuvZUyLY 01.03.2008 [quote name='gallegro']Nowy filmik, specjalnie dla wielbicieli Kamy ;) Zwróćcie uwagę na jej reakcję, podczas zabawy Dorki z Bonusem. Nie ukrywała niezadowolenia... Powarkiwała i marszczyła nochala ;) Kama poczuła się już całkiem pewnie. Potrafi okazać swoje niezadowolenie, kiedy Bonus ją zaczepia, a ona nie ma ochoty na zabawę. Na posesji głośno szczeka i widać, ze sprawia jej to przyjemność. Dziś rano, Kama "podziękowała" za suchą karmę. Makaron z mięskiem zjadła z apetytem. Koniec eldorado wujku gallegro... musisz częściej zmieniać menu :razz: http://pl.youtube.com/watch?v=bRqezaKKVHQ
  22. Nowe życie 25.02.2008 [quote name='gallegro']Domyślałem się, ze sunia nieco odżyje w towarzystwie moich psiaków, ale nawet w najśmielszych snach, nie przypuszczałem, że nastąpi taka metamorfoza... W tym momencie chciałbym wyjaśnić, ze od dziś, Xenia nazywa się KAMA. Zmiana imienia to nie był mój wymysł, ale sugestia Komety, która stwierdziła, że sunia zupełnie na nie nie reaguje. Nowe imię Kama zawdzięcza Ani-tygrysiczce W drodze z przystanku do domu, sunia była niespokojna i nieufna. Zatrzymywała się często i musiałem na siłę ciągnąć ją za sobą. Robiłem to z wyczuciem, żeby jej nie stresować. Sunia jest bardzo wychudzona. Widać każde żeberko i kosteczkę. Miejscami nie ma sierści. Pod szyją łyse placki... Kama trzepie głową i nie daje sobie zajrzeć do uszu. Widać też, że musiała wielokrotnie rodzić, ponieważ ma powyciągane sutki. Po wejściu na posesję, spuściłem ją ze smyczy. Kama z zainteresowaniem zwiedzała każdy kąt. Robiła to chętnie i widać było, że sprawia jej to przyjemność. w końcu można było zobaczyć jej długi ogon, który do tej pory, skrzętnie skrywała pod brzuszkiem. Teraz miało nastąpić najważniejsze... Kama na smyczy, Bonus wychodzi z domu i... I nic... zupełnie nic... obwąchiwanie... ogony lekko uniesione... po chwili dyndają, co świadczy o przełamaniu lodów. Teraz czas na obwąchiwanie i zaczepki. Spoko, Bonus kupił koleżankę... czas na cięższy kaliber... Do akcji wkracza... Dolores, której wdzięczne imię, koresponduje z jej tuszą i wdziękiem Również w tym przypadku jest spoko... Teraz czas na wspólną przebieżkę. Kama zaczyna zachowywać się tak, jakby od zawsze mieszkała z naszą bandą. To co obserwowałem, zaskakiwało mnie z każdą minutą coraz bardziej. Po kilkunastu minutach Kama całuje Bonusa, przytula się do mnie i w ogóle jest wesoła i słodka. jestem w totalnym szoku, ze metamorfoza nastąpiła w tak krótkim czasie. Czas na posiłek. Pierwsza Kama. Podczas jedzenia izolacja będzie obowiązywać jeszcze bardzo długo. Kama dopada miski, a po chwili patrzy z wyrzutem, jakby pytała..."czy to już wszystko???" Nie chcemy obciążać jej żołądka, dlatego będzie jeść częściej w mniejszych porcjach. Kama sporo pije. Odkryła, że w stawie jest dużo wody, co będzie widać na fotkach. Zwiedziła sad, i kawałek lasu, które znajdują się na ogrodzonej posesji. Kama jest bardzo kontaktowa, łagodna i ufna. Może mieć jednak troszkę mniej lat niż przypuszczaliśmy (5-6). Ma zadatki na piękną sunię. Budową ciała przypomina wilka. Ma długi ogon, który po zdobyciu włosa, będzie jej ozdobą. Aktualnie sunia jest w mieszkaniu z pozostałymi psiakami i jest O.K. martwi mnie tylko fakt, ze sunia dużo pije i równie dużo sika. Będę to obserwować. Reasumując... jestem pod ogromnym wrażeniem jej przemiany, w tak ekspresowym tempie. za niedługo wrzucę kilka fotek. Film będzie jutro, ponieważ dziś było zbyt ciemno. Dopiero wtedy zobaczycie z jaką śliczną, choć zaniedbaną i wyniszczoną sunią, mamy do czynienia. [quote name='gallegro']W dzikie wino zaplątana... Jak przytyje, będzie z niej niezła laska... Bonusowe zaloty... Oko w oko... Przed siebie...
  23. Kama odeszła, lecz pozostanie w sercach i myślach. A oto jej historia ku pamięci 31.01.2008 [quote name='GreenEvil']Xenie zobaczylysmy w ciasnej schroniskowej klatce-nie miała siły stac... Leżała bezwładnie w odchodach na betonie . Nie reagowała już na nic, nie była w stanie nawet podnieść łba. Inne psy z boksu od czasu do czasu podbiegały do niej i gryzły. Ona nie miała sił się bronić.. Jeszcze chwile a ten pies-zmarłby z zagłodzenia i zimna. Xenia jest chodzącym szkieletem, można policzyć na niej wszystkie kości. Organizm zaczął już sam się trawić...Xenia nie powinna już życ, a jednak żyje-dzięki ludziom którzy w porę ją zobaczyli i odratowali. Jedank potrzebujemy pomocy finansowej by móc ją wyleczyć i już teraz szukamy jej kochającego domu-stałego lub tymczasowego. Ma olbrzymie zaniki mięśniowe, jest wyłysiała do połowy . Ledwo żywa Xenia została odwieziona do kliniki, w której obecnie jest intensywnie leczona i dożywiana. pzdr GreenEvil ............... 03.02.2008 [quote name='GreenEvil']Sunia w tym momencie przebywa na SGGW. Wymaga kroplowek, podawania lekow. W momencie kiedy dojdzie do siebie, opieka nad nia sprowadzi sie do odpowiedniego karmienia. pzdr GreenEvil 06.02.2008 [quote name='gallegro'] Konkretne decyzje jeszcze nie zapadły, ale spodziewam się, że już niedługo Xenia zasili moja gromadke. Od pewnego czasu przywyklem do parzystej ilosci czwronogow, wiec normalnie mi czegos brakuje ;) 25.02.3008 [quote name='gallegro']A co tak raptem ciotki zacichły, aaa...? Dziś Xenia zaszczyci swoją psiową wujka gallegro :p Zdjątka obowiązkowe. Opis tudzież. Jutro na deser filmik. Jeśli nie będzie zbyt ciemno, możliwe, że jeszcze dziś. Ciekawe jak wypadnie zapoznanie z moją bandą. Podobno Xenia ma jeszcze problemy skórne (uczulenie?). Odezwiemy się wieczorem... ................Tygrysiczka z Kometą i Xenią, czekają na peronie. Za kilka minut sunia rozpocznie podróż po nowe życie. Jest przestraszona. Ogonek pod brzuszkiem. Wygląda lepiej niż na pamiętnych zdjęciach... Teraz będę musiał pogadać z gwiazdą TV, czyli Bonusem. Uprzedzę go, że odwiedzi go koleżanka z tej samej mordowni, czyli Krzyczek
  24. [quote name='suzi29']Witam wszystkich ,przede wszystkim musisz wiedziec dokładnie do czego ci ten pies bedzie potrzebny ,ustalic warunki czy duzy czy mały poczytac o danej rasie ,jezeli zdecydujesz sie pojechac do hodowcy i porozmawiac z nim .Dobry hodowca powinien udzielić ci rad na temat szkolenia CharakterU psa, trzeba by bylo zrobić testy szczeniakowi badz dorosłemU czy nadaje sie do dzieci itp.najlepiej pojechac z doswiadczoną osoba która Zna sie na psach. W NASZEJ SZKOLE dostaniesz fachowe porady jaka wybrac rase dla siebie jak go szkolić ,wykonujemy testy osobowści psów zajrzyjcie na stronkę nasza szkoła wspołpracuje ze szkoleniowcami z czech[/QUOTE] Suzi po pierwsze nie spamuj dogomani reklamami. Jak już bierzecie tak wysokie stawki za zajecia to powinniscie też miec kase na reklame, a nie spamowac dogo. Pozatym dlaczego na stronie podajecie nieprawdziwe informacje? Zarówno Bone jak i Iveta nie kończyła PO ale IPO, to jest zasadnicza róznica. I na szkolenie chodziła z nimi Mira Szmyd a nie jakas Małgosia. Tak sie złozyło ze razem z nia byłam na szkoleniu, wiec dokąłdnie pamietam kto chodził.
  25. [QUOTE]Nie jestem zwolennikiem kopiowania, ale sam ma obecnie 2 kopiowane psy ze schronisk (Sznaucery), które bawią się w najlepsze z innymi psami i nie wykazują cienia agresji![/QUOTE] Z tego co ja czytałam, to chodziło o to ze inne psy źle odczytują ich sygnały. Czy masz suki czy samce? I z jakimi sie bawią z przedstawicielami tej samej płci czy przeciwnej?
×
×
  • Create New...