Belga
Members-
Posts
361 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Belga
-
Co to znaczy chowek? Czyżbyś miała na myśli hovawarta, czyli hovka? To moja ukochana rasa - mam dwa i ta pisownia bardzo mnie razi... Czy można gdzieś zobaczyć zdjęcie tej suni? Ciągle wylizywanie łapek i pupy nie świadczy o czystości, lecz raczej o jakichś dolegliwościach (np. wypełnione zatoki okołoodbytowe) lub stresie (lizanie łap). Znam hovki od ponad 12 lat i nie slyszałam, żeby były specjalnie czyste...
-
A ja bym Ci jednak radziła pójść do weta. Miałam tak z jamnikiem-samcem. Mając osiem lat zaczął posikiwać w domu. Opiekująca się nim wetka twierdziła, że jamniki "nieraz tak mają, bo to wredne charakterki". Tymczasem była to mocznica, która nie leczona doprowadziła do niewydolności nerek.:-( Teraz już na pewno bym nie zwlekała ze zrobieniem badań...
-
[quote name='Cortina']karjo tu nie chodzi o mylenie. Chodzi o fakt ze nasze zwierzeta ogolnie moga chorowac bez wzgledu na to czy sa kastrowane czy nie to raz. [/quote] Ludzie także chorują na raka płuc bez względu na to czy palą papierosy, czy nie. Jednak jak wiadomo, palenie zwiększa to ryzyko, chociaz nie każdy palacz zachoruje. Kastracja też "tylko" zwieksza ryzyko powstania szeregu chorób u psów.
-
[quote name='aaanna']Dobrze przeprowadzona sterylizacja lub kastracja to prawie same korzyści. [/quote] Nawet najlepiej przeprowadzony zabieg pozbawia organizm hormonów płciowych, co zabuża jego prawidłowe funkcjonowanie i sprzyja rozwojowi chorób wymienionych w przytoczonym artykule. Ja też mam suke wysterylizowaną jedenaście lat temu, ktora jest okazem zdrowia. Tylko, czy to daje gwarancję dla innych suk...?:roll: Tak na ogół jest, że ci, których psom zabieg nie zaszkodził, będą go wychwalać, lecz ci ktorych psom zaszkodził, krzyczą, że już nigdy więcej. Ważne, żeby podejmując decyzję mieć świadomość ponoszonego ryzyka.
-
[quote name='michau'] Autorzy nie ukrywają zresztą, że w świetle wszystkich padań sterylizacja przynosi więcej zagrożeń niż pożytku dla zdrowia konkretnego zwierzaka.[/quote] A mógłbyś mi wskazać ten fragment w artykule? Moja angielszczyzna jest niestety kiepska i bardzo się mozolę, żeby wszystko zrozumieć.:oops: [quote]Dlatego autorzy tego tekstu, jak rozumiem, snują domysł, że albo zwierzęta kastrowane zachowują się mniej ryzykownie lub że właściciele zwierząt kastrowanych zapewniają im dobrą opiekę weterynaryjną.[/quote] A to bardzo prawdopodobne. Ja wysnułam z tego wniosek, że hormony płciowe stanowią barierę ochronną dla organizmu, a ich brak powoduje ogólny spadek odporności - stąd zwiększone ryzyko zapadalności na różne choroby.
-
[quote name='michau']Nie wiem czy jest po polsku ale przedstawiam w skrócie wnioski z tego artykułu: Jeśli chodzi o zdrowie, sterylka suk przynosi więcej pozytywnych skutków [I](zmniejsza się prawdopodobieństwo wystąpienia pewnych chorób)[/I] niż negatywnych [I](zwiększenie prawdopodobieństwa wystąpienia pewnych schorzeń w wyniku strylki) [/I]Najlepszym terminem przeprowadzenia zabiegu jest wiek po 6 miesiącu, a przed pierwszą cieczką. Jeśli chodzi o psy to kastracja przynosi więcej negatywnych skutków zdrowotnych - zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia pewnych schorzeń w wyniku zabiegu. Wiek przeprowadzenia zabiegu nie ma wpływu na zdrowie.[/quote] Oj chyba nie całkiem tak jest... Jak wynika z tabeli, zachorowalność na kostniakomięsaka, raka (?) komórek, hemagiosarcoma(?), CCL, cukrzycę, niedoczynność tarczycy - w wyniku zabiegu jest zwiększona zarówno u psów, jak i u suk. [quote]Kastrowane psy i suki żyją dłużej niż te nie poddane zabiegowi[/quote] Pod waruniem, że nie zapadną na zadną z wyżej wemienionych chorób...:roll:
-
[quote name='fridaoo']czy nie ma tego w polskiej wersji?[/quote] Możesz skorzystać z automatycznego tłumacza Google. Co prawda śmiesznie brzmi, ale można się zorientować o co chodzi.
-
Oto nowe wyniki amerykańskich badań na temat skutkow sterylizacji/kastracji: [URL]http://www.akcchf.org/pdfs/whitepapers/3-23-08DiscoveriesArticle.pdf[/URL]
-
No to wklejam treść postu z molosów, tym bardziej, że autorka prosi o dalsze przekazywanie: [B]Uwaga Warszawa! Trutka na Kabatach, smiertelne zagrozenie[/B] Chcialam ostrzec wszytkich wlasciceli spacerujacych po Warszawskich Kabatach. Uwazajcie na swoje psiaki, ostrzegajcie innych, ktos wysypal trucizne, nie wiadomo dokladnie co to za swinstwo, wiadomo ze jest powaznym zagrozeniem dla zycia psow...niestety sa juz ofiary smiertelne! Pierwsze objawy to wymioty i zle samopoczucie, nic nie wskazuje na tak powazna sprawe, po jakims czasie nastepuje poprawa, pozniej pies zaczyna sie dusic, ma problemy z utrzymaniem rownowagi. Prosze przekazujcie ta informacje dalej!!!
-
Na forum molosów też jest ostrzeżenie: [URL]http://www.forum.**********/showthread.php?t=13133[/URL]
-
[quote name='Agnes']Najlatwiej napisac - NIE - ale w sytuacji zagrazajacej zycia czy napewno dalej byscie obstawialy przy tej decyzji? Ze byla ona najlepsza? Nie sadze[/quote] Toż właśnie piszemy, że w przypadku istotnych wskazań zdrowotnych - TAK. W przypadku dużego ryzyka nieupilnowania i zajścia w niechcianą ciążę - TAK. Profilaktycznie lub dla wygody wlasciciela - NIE. Ot i cała filozofia!:roll:
-
[quote name='dorota1']Nie neguję tego zabiegu całkowicie, ale też nie traktuję go jako panaceum na wszystko. Są na pewno sytuacje, kiedy sterylka jest tym mniejszym złem.[/quote] To tak jak ja! Mam "na sumieniu" juz dwie suki z sąsiedztwa, którym sama organizowałam sterylizację. Jedna suka była po ciąży (organizowałam też domy dla jej szczeniąt), a druga właśnie w nią zaszła, więc była to sterylizacja aborcyjna. Tylko, że to są suki mieszkające stale na dworze, toteż zabieg był jedynym sposobem na uniknięcie niechcianych ciąż. Sama mam jedną sukę adoptowaną dziesięć lat temu ze schronu, już tam wysterylizowaną. Ona mogłaby robić za żywą reklamę sterylizacji - zero problemów, prawie dwanaście lat i doskonała forma - żadnego popuszczania moczu! Drugą sukę, wówczas półtoroczną, adoptowałam półtora roku temu. Początkowo myślałam o sterylizacji, lecz przed podjęciem tej decyzji zaczęłam intensywnie zgłębiać temat, korzystając zarówno ze źródeł krajowych jak i zagranicznych. Konsultowałam tę sprawę ze znajomymi wetami - wszyscy mnie namiawiali, twierdząc, że to samo dobro. Ale porozumiałam sie też z dwiema wetkami - jedną mieszkającą w Niemczech, drugą w Danii - i one obie stanowczo mi ten zabieg odradziły, twierdząc, że powinno sie to robić tylko w przypadku wskazań zdrowotnych, a nie jako profilaktykę! Dowiedziałam się także o wielu komplikacjach, o których polscy weci jakoś nie wspominają (nietrzymanie moczu to jeszcze "mały pikuś") - i ostatecznie wymiękłam. Żeby to zrobić, musiałabym być w 100% przekonana, że jest to dla dobra mojej suki, a ja mam jednak zbyt dużo wątpliwości... Moja suka ma obecnie trzy lata. Właśnie teraz przechodzimy wspólnie już trzecią cieczkę. Mieszka w domu, na spacery chodzimy na smyczy. Cieczki przebiegają "książkowo", nie ma też urojonych ciąż. Postanowiłam, że jeśli nie będzie poważnego powodu, to nie będę jej sterylizować. Wszyscy weci, z którymi rozmawiałam, mówią, że będąc z suką w tak bliskim kontakcie, z pewnością da się zauważyć jej gorsze samopoczucie spowodowane ropomaciczem. Podobno pierwszy niepokojący symptom to bardzo wzmożone pragnienie. Ja jestem panikarą i z każdym głupstwem natychmiast lecę do weta, więc wierzę, że w razie czego zdążę szybko interweniować. A zresztą może to nigdy nie nastąpi? Przed dwudziestu laty też miałam sukę ze schronu. Wtedy nikt w Polsce o sterylizacji nie słyszał. Ta biedaczka całe swoje trzynastoletnie życie cierpiała z powodu urojonych ciąż. Mimo to nigdy nie zachorowała na ropomacicze, nie miała guzów sutka, ani żadnych innych schorzeń układu rozrodczego. Odeszła z powodu niewydolności nerek.
-
[quote name='Agnes']a skad pewnosc, ze nie "popsuje" sie na starosc i wtedy co? [/quote] Krócej będzie "popsuta". Wiadomo, że na starość różne choroby i ludzi i zwierząt się imają - taka kolej rzeczy. Znam wiele suk operowanych około 10 roku życia, a nawet i później. Anestezjologia weterynaryjna bardzo się rozwinęła i teraz to już nie problem. Twoja suka miała jakieś zaburzenia hormonalne, to przypadek będący wskazaniem do sterylizacji. Jednak zupełnie nie rozumiem, po co grzebać w zdrowym, młodym organizmie, a potem całe życie walczyć ze skutkami swojej pochopnej decyzji ...:roll:
-
A czy nie prościej nie sterylzować, niż "zepsuć" sukę, a potem całe życie "naprawiać"?:roll:
-
A czy to nie jest przerost pochwy? [url]http://ziz.psy24.pl/art.php?art=890[/url]
-
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Belga replied to spring_'s topic in Sterylizacje
[quote name='lewkonia'] ARKO - rób dalej swoje - "Psy szczekają, a karawana idzie dalej" Nie ustawaj w wysiłkach, aby ograniczyć populację niechcianych psów w polskich schroniskach.[/quote] Oczywiście, że tak - już o tym pisałam. Trzeba wybierać mniejsze zło. Natomiast w sprawie moich psów decyduję wyłącznie ja - zgodnie z własnym sumieniem i posiadaną wiedzą, a nie ARKA, ani nikt inny! Bo to ja jestem za nie odpowiedzialna. Co robię, żeby ograniczyć populację? Uniemożliwiam przypadkowe pokrycie mojej suki. Nie puszczam moich psów samopas. Namawiam do sterylizacji tam, gdzie upilnowanie nie jest możliwe (jak dotąd odniosłam sukces w jednym przypadku - finansując zabieg suki obcych ludzi, dla której przypadkowych szczeniąt znalazłam domy.). Wspomagam finansowo schroniska. Mam obecnie (od 10 lat) drugą już sukę adoptowaną ze schroniska (poprzednia żyła u mnie 12 lat) i (od 4 lat) psa przygarniętego z ulicy. Wysterylizowanie moich psów w żaden sposób nie wpłynie na ograniczenie populacji. -
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Belga replied to spring_'s topic in Sterylizacje
[quote name='Charly']Nawiązując do tematu wątku myśle, że nie tyle nakaz, a obietnica "zysku" ma szansę przekonać ludzi do kastracji zwierzaków. Kastracja musi się opłacać np. choć minimalnie niższym podatkiem.[/quote] Podatek od posiadania zwierząt od początku tego roku został zniesiony - zastąpiła go "opłata gminna". Zresztą - jak zwał, tak zwał - i tak nikt na wsiach tego nie płaci, więc żadne ulgi nie mają sensu. Z drugiej strony - strach pomyśleć, co by się działo z psami, gdyby gminy zaczęły egzekwować te opłaty...:-o Obawiam się, że ograniczenie populacji zwierząt domowych to w naszym kraju ciągle utopia. Jedyną szansą na sterylizowanie wiejskich psów i kotów byłoby organizowanie i finansowanie tych zabiegów przez gminy, a im jak wiadomo, ciągle brakuje pieniędzy na "dużo ważniejsze" przedsięwzięcia... Dzisiaj na Onecie p. Zofia Mrzewińska także zwraca uwagę na konieczność podjęcia edukcji w szkołach: [URL]http://pies.onet.pl/2641,19,24,komu_jest_potrzebny_dzien_zwierzat,artykul.html[/URL] -
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Belga replied to spring_'s topic in Sterylizacje
[quote name='taks']Przez analogię- nie latajcie samolotami bo w gazecie napisali ,że jeden się niedawno rozbił - i obraźcie się na pilotów, że nie ostrzegają kazdego wchdzącego na pokład pasażera o takiej możliwości ( a za to tyle reklam linii lotniczych - skandal same kłamstwa!!!).[/quote] Całkiem trafna analogia - linie lotnicze zachęcają do latania i nie przestrzegają przed niebezpieczeństwem BO NA TYM ZARABIAJĄ - podobnie jak weterynarze na kastracjach. Takie są bezduszne prawa marketingu. Edukacja jest oczywiście bardzo potrzebna, ale najpierw trzeba nauczyć społeczeństwo SZACUNKU DLA ZWIERZĄT. Dopóki to nie nastąpi, to możemy sobie dyskutować bez końca. Jeśli ktoś swego psa nie szanuje, trzyma w haniebnych warunkach, karmi odpadkami, nie szczepi, nie leczy, to akurat będzie myślał o zapobieganiu niekontrolowanemu rozmnażaniu lub chorobom narządów rozrodczych... Nie rozśmieszajcie mnie...:lol: To oczywiście śmiech przez łzy...:placz: Jeśli w tę edukację nie włączą się szkoły (podstawowe) i księża, (choćby na lekcjach religii), to nie mamy na co liczyć. Wszelkie akcje organizacji społecznych są przez większość ludzi postrzegane jako dziwactwa nudzących się oszołomów. -
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Belga replied to spring_'s topic in Sterylizacje
[quote name='taks']Niestety w polskich realiach tylko rozpowszechnienie sterylizacji może ograniczyć bezdomność.[/quote] BZDURA!!! Tam, gdzie psy mnożą się w sposób niekontrolowany - czyli na polskiej wsi - możesz sobie rozpowszechniać sterylizację do upadłego, a i tak nic nie zdziałasz. Ciemnoty nie można nawet przekonać, że łańcuch, to zbrodnia, a co dopiero zmusić do wydania pieniędzy na zabieg, kiedy można pozbywać się kolejnych miotów za darmo - wrzucając do szamba lub zakopując żywcem. Ta dyskusja, to nikomu niepotrzebne bicie piany, bo przede wszystkim adresat nie ten... Jedyną instytucją, która mogłaby mieć jakikolwiek wpływ na zmianę chłopskiej mentalności i stosunku do zwierząt jest kościół (pod groźbą potępienia wiecznego:evil_lol:), ale jakoś zupełnie ne jest tym zainteresowany...:oops: -
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Belga replied to spring_'s topic in Sterylizacje
[quote name='Cavisia']Chandler, to ja miałam szczęście i ocknęłam się wcześniej. [/quote] To nie tyle szczęście, co sceptycyzm i dociekliwość... Niestety przykre doświadczenia nauczyły mnie aby mieć do wetów ograniczone zaufanie. Mój własny pies jest dla mnie najcenniejszy na świecie, podczas gdy dla wetów to tylko jeden z wielu "przypadków". Dlatego mam świadomość, że to na mnie spoczywa główny ciężar odpowiedzialności za jego zdrowie i muszę być pewna słuszności swoich decyzji. Nikt inny (nawet ustawodawca) nie ma prawa mnie w tym wyręczać. -
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Belga replied to spring_'s topic in Sterylizacje
Wiesz ARKO, tak straszysz, że chyba w ogóle przestanę z psami wychodzić na spacery... Przecież może mi także meteoryt spaść na głowę... A tak poważnie - w razie nieszczęścia w postaci przypadkowego krycia też istnieją jeszcze środki zaradcze, a w ostateczności jest to sterylizacja aborcyjna. Chociaż oczywiście nikomu tego nie życzę. Nia mam yorka, tylko hovawartkę - ponad 30 kg. -
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Belga replied to spring_'s topic in Sterylizacje
[quote name='Martens']Przez wszystkie lata, od kiedy mam psa i rozmawiam z ludźmi na takie tematy, u siebie w mieście spotkałam JEDEN przypadek, kiedy suka na ogół dobrze pilnowana, ściągnęła w czasie cieczki obrożę i uciekła.[/quote] To też jest do uniknięcia - wystarczy wyprowadzać suke w szelkach, a nie w obroży - ja tak własnie robię. [quote]Jak się chce - to można. Jak się ma w nosie, to i psa się mieć nie powinno. Albo mózg sobie najpierw wszczepic.[/quote] Święte słowa! A może tak wprowadzić obowiązkowe wszczepianie mózgów właścicielom psów...?;) -
A co do chipów - zawsze w razie jakichkolwiek kłopotów pozostaje dół i łopata... Polak potrafi... Chipy mogą spowodować gwałtowny wzrost liczby niewyjaśnionych zaginięć psów. Ale na ten temat jest już zdaje się inny wątek...
-
[quote name='saJo']Jesli Twoj pies mialy stycznosc ze wscieklym zwierzeciem, jest kwalifikowany do uspienia. Jesli kogos pogryzie, podlega obserwacji, potem uspienie (na 99%, moge sie mylic, ale o ile dobrze pamietam tak to funkcjonuje) [/quote] No dobrze, a jeśli obserwacja wykaże, że pies nie jest chory? Skoro wyrok jest z góry przesądzony, to po co obserwacja? Coś mi tu nie gra...
-
[quote name='Bączek']karmienie szczepionka lisów spowodowało zaburzenia w ekosystemie. Do tej pory bowiem, wścieklizna była barierą, utrzymującą populacje lisów na określonym poziomie. Kiedy zniknęła, lisy rozmnożyły sie nadmiernie a polując min. na zające doprowadziły do tak znacznego ograniczenia ich populacji, że teraz zająca nie mozna znaleść nawet z lupą, choc przedtem były bardzo pospolitym zwierzęciem na polach.[/quote] To prawda - od 11 lat mieszkam przy Kampinoskim Parku Narodowym - lisy widuję często, a zająca nie widziałam nigdy!