Jump to content
Dogomania

Belga

Members
  • Posts

    361
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Belga

  1. Co wet, to obyczaj...:roll: My robiliśmy usg u najlepszego warszawskiego specjalisty - dra Marcińskiego. Pies nie był wcale golony (mimo, że to hovawart, więc długowłosy), stał sobie chwilę na podłodze - i po wszystkim! Głupi jaś do usg to już na prawdę przesada...:-o Mam też szaloną hovawartkę, która panicznie boi się wetów, ale nawet i ona miała robine usg macicy bez ogłupiania. Niektórzy weci po prostu idą na łatwiznę! Nie powinniśmy się na to godzić!
  2. [quote name='sota36']Kryska - powiem tak: zdarza sie, ze psiaki po kastracji/sterylce podsikuja. rozumie, ze sie niepokoisz. Najlepiej zrob badania, w tym USG, a uspokoisz sie, czego Ci zycze.[/quote] Potwierdzam - mój pies był kastrowany 4 lata temu i także mu się to zdarza. Pół roku temu robiliśmy usg i z prostatą wszystko jest w porządku.
  3. [quote name='Wiwi']jeszcze nie nadszedł czas, ale może kiedyś....[/quote] A ja Ci jednak życze, żeby ten czas nadszedł jak najprędzej! Wierz mi - choć wiem, że teraz trudno jest Ci to sobie wyobrazić - nic tak nie koi cierpienia. Nie pielęgnuj go w sobie zbyt długo. Jesteś na to zbyt wrażliwa.
  4. Dla Plutka [*] Wiwi, dzielna z Ciebie osoba i bardzo odpowiedzialna włascicielka - zdałaś najtrudniejszy egzamin! Wiem, że te dni są dla Ciebie niezwykle ciężkie...:-( Jednak mam nadzieję, że jeszcze nie jeden pies zazna szczęścia przy Twoim boku i podaruje je także Tobie. O takich opiekunach wiele psów może jedynie pomażyć. Może gdzieś już jest jakaś psia duszyczka, która czeka na Twoja pomoc...:roll: Wierz mi, tylko podarowanie domu kolejnemu psu sprawia, że śmierć poprzedniego zyskuje sens i łatwiej się z nią pogodzić. Ja wiele let temu, po odejściu mojego pierwszego psiaka zaklinałam się, że już nigdy psa mieć nie bedę, bo przeżywanie rozstania jest ponad moje siły. W tym postanowieniu trwałam rok - był to najsmutniejszy rok w moim życiu! Po odejściu dwóch kolejnych psów nie pogrążałam się już w tak długim w cierpieniu. Patrząc na radość psiaków, które dzięki zwolnionemu miejscu zyskały dom, wiedziałam, że to wszystko jednak ma jakiś sens i znacznie szybciej odzyskiwałam równowagę - czego i Tobie serdecznie życzę! A Pluto przecież i tak na zawsze pozostanie w Twoim sercu i wspomnieniach...
  5. Wiwi, przytulam Cię do serca... To jedyne, co możesz i musisz zrobić dla swojego przyjaciela - wybawić go od cierpienia. Dla podniesienia na duchu poczytaj sobie o podobnych przeżyciach ludzi z forum ras szwajcarskich. Oni także bardzo kochali swoje psy i pomogli im przejść za tęczowy most. [URL="http://www.szwajcary.com/viewtopic.php?f=16&t=3284&view=unread#unread"]Portal Wielbicieli Szwajcarskich Psów Pasterskich • Zobacz wątek - eutanazja/uśpienie[/URL]
  6. [quote name='sota36']Belga, ja jestem juz stara baba, nie przygotujesz sie...nie ludz sie i nie czaruj kobiet:) na "to"nie mozna sie przygotowac, ale to trzeba przezyc![/quote] Obawiam się, że masz rację...:oops: [quote]A teraz ciesz sie kazdym dniem, miesiacem, pora roku, rokiem spedzonym zTwoimi Seniorami[/quote] Jasne, że się ciesze! Jednak widzę, jak starość nieubłaganie postępuje i świadomość coraz bliższego rozstania jednak nieco mi tę radość mąci...:roll: Z jednej strony to oczywiście powód do radości, że nasz pies dożywa sędziwego wieku, z drugiej jednak bardzo przykro patrzeć, jak nasz - tak niedawno pełen wigoru - przyjaciel staje się coraz bardziej zniedołężniały...:placz:
  7. Wiwi, najważniejsze, że zrobiłaś wszystko, co w Twojej mocy - to zawsze wielka ulga w cierpieniu. Znacznie gorzej, jeśli pozostają wątpliwości i wyrzuty sumienia, że być może się coś zaniedbało... Trzymaj się kochana! Niestety przed tą przykrą chwilą nie ma ucieczki, skazujemy się na nią podejmując się opieki nad każdym zwierzęciem - tyle, że wtedy nikt o tym nie myśli - i dobrze! Ja mam obecnie dwa prawie trzynastoletnie psy, więc bardzo dużo o tym wszystkim rozmyślam, starając się przygotować na najgorsze, które może nadejść każdego dnia. Tylko, czy mi się to uda...?:roll:
  8. Współczuję Ci z całego serca! Czasem eutanazja to wybawienie - najważniejsze, żeby żaden nasz przyjaciel niepotrzebnie nie cierpiał i do końca żył godnie. A że my cierpimy - coż, taki los psiarzy - niestety rozstania są nieuniknione...:-(
  9. No to fantastycznie!:multi: Jaka piękna ta tymczasowa koleżanka! Gdybym nie była tak zapsiona...:roll:
  10. Trzymam kciuki i pisz proszę, czy udało Ci się uzyskać jakąś pomoc.
  11. Dr Jagielski przyjmuje w Lecznicy na Białobrzeskiej, tel. (22) 8242946. Niestety e-maila nie podają. Nie udaje mi się tu wstawić adresu strony, ale wpisz w wyszukiwarkę "Lecznica weterynaryjna Białobrzeska". Możesz też sprobować na SGGW - onkologią zajmują sie dr Marek Galanty albo Jacek Micuń - tel. (22) 5936138.
  12. Dr Jagielski przyjmuje tutaj: [url=http://www.bialobrzeska.waw.pl/index.php]Przychodnia weterynaryjna - psy, koty, kr
  13. Z tego co kiedyś gdzieś czytałam, to usunięcie prostaty powoduje całkowity brak kontroli nad oddawaniem moczu - sączy się wtedy przez cały czas. Skąd jesteś - czy masz dostęp do specjalisty onkologa? W Warszawie najlepszy jest dr Jagielski, który przyjmuje na Białobrzeskiej. Może mógłby Wam jakoś pomóc...? Nie rób sobie wyrzutów. Jeśli prostata była znacznie przerośnięta to nie było innego wyjścia, niż kastracja. Po niej prostata się kurczy, a gdybyś nic nie zrobiła, to pies by wkrótce całkiem się "zatkał". Przedłużyłas mu życie co najmniej o ten rok. Czy Twój pies jest duży? Z tego co obserwuję, duże samce przeważnie prędzej czy później maja przerosty prostaty i są kastrowane. Przynajmniej tak jest u mojej rasy (hovawart) i to wbrew obiegowej opinii, bez względu na to, czy kryją, czy też nie. Dotyka to nawet całkiem jeszcze młodych psów.
  14. No tak, ale weci właściwie zawsze przy przeroście prostaty zalecaja kastrację... Sama mam dwa wykastrowane psy, a znam takich mnóstwo. A może u Twojego psa nowotwór rozwijał się już przed zabiegiem...? Czy Twoj psiak miał wówczas robione USG i badania krwi i moczu? To jest błędne kolo, bo z kolei przecież psy niekastrowane często zapadają na nowotwory jąder lub odbytu... Serdecznie Ci współczuję!!! Jeśli możesz, to napisz proszę, jak się to paskudztwo objawia?
  15. A to pech! Czy znana jest przyczyna tej choroby? Serdeczne życzenia szybkiego i całkowitego powrotu do zdrowia dla dzielnej Gaji!
  16. Czekamy, czekamy, czekamy.....:roll:
  17. A ja właśnie niedawno o Was myślałam... Takich historii się nie zapomina!
  18. [quote name='Majaa'] Belga uwierz lub nie, ale z sołtysami (z gminą wcześniej) niektórymi doszliśmy do porozumienia, czekamy na akcję szczepień (za tydzień pewnie) i będziemy propagować sterylki, przymierzamy się do ewidencji wszystkich zwierząt Jutro mam również "audiencję" u proboszcza (pierwszego z listy parafii)[/quote] Ależ wierzę i szczerze podziwiam! Pisz proszę o swoich sukcesach, może i nam uda się skorzystać z Twoich doświadczeń.
  19. Ależ nigdy w życiu prosty, nie znaczy okrutny! Brak uświadomienia to podstawowy problem. To z kolei rola szkół, które zamiast rozwodzić się nad przysłowiowym pantofelkiem, powinny mieć w programie chociaż parę godzin lekcji o zwierzętach domowych. No i oczywiście kościół miałby tu bardzo duże pole do popisu - gdyby tylko chciał... Ale my tu sobie możemy wymyślać wiele sposobów na uzdrowienie istniejącej sytuacji, tylko jak je wdrożyć w życie, skoro to nie zależy od nas?:oops:
  20. Najpierw niech by się tylko udało to ewidencjonowanie! Myślę, że dla ciemnoty jedyny bodziec, to byłyby dotkliwie kary finansowe, tylko ktoś musiałby je chcieć egzekwować... A przecież taka kontrola ewidencji psów to bardzo prosta sprawa - powinni to robić sołtysi. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego gminy płaczą, że na na wszystko im brakuje pieniędzy, a dobrowolnie pozbawiają się takiego łatwego źródła dochodu... Mało tego, wolą wsadzać cięzkie pieniądze w d... hyclom, którzy podobno potrafią kilkakrotnie zarobić na jednym psie. Trudno nie podejrzewać, że gminni urzędnicy też mają w tym interes... Wystarczy przecież dać sołtysom za fatygę niewielką prowizję od ściąganych mandatów i śmigali by na rowerkach po wsi, tak jak to robią z podatkami. Trzeba tylko chcieć, a woli jakoś brak!
  21. No dobrze, ale co te wszystkie okropieństwa, które opisujesz mają wspólnego z moimi psami??? Czy to, że ja je wysterylizuję wpłynie w jakikolwiek sposób na los wiejskich nieszczęśników? Uważasz, że obowiązkowa sterylizacja spowoduje, że takim ludzkim potworom wyrosną mózgi, których nie mają? Sama piszesz, że nie szczepią psów na wściekliznę, a przecież to jest obowiązkowe... Nie tędy droga! Moim zdaniem obowiązkowe powinno być czipowanie i rejestracja wszystkich psow. Chociaż ludzkie bydło i taki przepis z pewnością ominie. Przede wszystkim na wsiach nic się nie zmieni dopóki lokalne władze nie będą zainteresowane ściganiem takich przestępstw. Przecież jest ustawa o ochronie zwierząt - i co z tego? Chcesz stworzyć kolejną fikcję?
  22. [quote name='Majaa']Ale domyslam się, NIESTETY, że Ci grzmiący tutaj nigdy na takowe się nie zdecydują![/quote] Zdecydują się natychmiast, jeśli tylko będzie taka uzasadniona względami zrowotnymi konieczność. Na pewno nie dla wygody, ani dla czyjegoś widzimisię.
  23. Tu są amerykańskie dane na temat możliwych powikłań pokastracyjnych: [URL]http://www.akcchf.org/pdfs/whitepapers/3-23-08DiscoveriesArticle.pdf[/URL] Szczególnie polecam tabelki na końcu artykułu.
  24. A to dobre! Widać jestem tak hovo-zakręcona, że wszystko mi się jednoznacznie kojarzy...;) Przepraszam za to nieporozumienie! No tak, chow-chow podobno mają rzeczywiście takie kocie obyczaje. Miejmy nadzieję, że sunia jest zdrowa. Trzymam kciuki za dobry dom dla niej!
  25. Jak juz pisalam - mocznica prowadzi do niewydolnosci nerek, ktora jest smiertelna - dlatego warto nie bagatelizowac posikiwania. Zbadanie krwi i moczu to naprawde nie taki wielki problem, w przynajmniej sumienie czyste!
×
×
  • Create New...