Jump to content
Dogomania

TangoBlue

Members
  • Posts

    246
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by TangoBlue

  1. Podnosze, poniewaz nie wiem, czy domek juz sie znalazl, czy jeszcze nie.
  2. Mam ten sam problem. Tureckie i somalijskie dzieci w dalszym ciagu chyba jeszcze swietuja Nowy Rok, albo juz zaczely witac petardami nastepny. Moje dwa psy sie nie boja, ale trzeci chowa sie pod lozko.
  3. Zdaje sobie z tego sprawe, ale chcialabym poczekac i zobaczyc, jak to sie bedzie mialo do rzeczywistosci. Czas pokaze.
  4. [quote name='Behemot']Mnie nie uraziłaś, bo nie o mnie napisałaś, że jestem głupia i że trzeba ode mnie uciekać ;) Może jestem staroświecka, ale po prostu cholernie mi przykro, kiedy ktoś pisze o Polsce "Ten kraj"....[/quote] Fakt, nie napisalam tak i nie napisze. Juz nie OFFuje ;)
  5. [quote name='Behemot'] Jestem w poważnym stopniu uczulona na stwierdzenia "[B]Ten[/B] kraj", "W [B]tym[/B] kraju żyć sie nie da", "Uciekm z [B]tego[/B] kraju", itd. :cool1:[/quote] Behemot, jezeli swoim postem urazilam Cie w jakikolwiek sposob, przepraszam. Szanuje Cie, i nie chcialabym nikogo urazic tym, co pisze. Ale niestety, nie moge nie zauwazac pewnych spraw. Boje sie, ze w Polsce przepisy beda tak ostre jak tutaj, tylko ze nic nie bedzie w zamian. O to mi przede wszystkim chodzilo.
  6. Z tego co widze, jak tak dalej pojdzie, w Polsce bedzie tak samo jak w Danii. Czyli zakaz trzymania psow w blokach. Szkoda tylko, ze pomyslodawcy takiego przepisu nie wzieli pod uwage realiow w Polsce i tego, ze bardzo wiele osob mieszka w bloku. Tutaj ostatnio rowniez imigrantow umieszcza sie w domkach jednorodzinnych, rezygnuje sie powoli z blokowisk, bo nic dobrego to nie przynioslo :shake: Nic na to nie poradze. Nie podoba mi sie to. Rozumiem przepisy, ale nie rozumiem sytuacji, w ktorej wymagania sa coraz wieksze, bez wzgledu na to, czy sa one realne czy nie. Moze zakazemy ludziom rozmawiac? Bo przeciez szczekniecie psa to wlasnie jego jezyk, rozmowa.
  7. Behemot - Ja mam taka mala ``lovebomb``, jak ja nazywam. Nawet teraz siedzi mi na kolanach, wiec piszemy razem. Mnie sie to podoba, bo lubie tego typu czulosci. Chyba sie dobralysmy. Ona nie piszczy, nie domaga sie pieszczot bardzo nachalnie. Po prostu, siada i sie patrzy, bardzo wymownie. Ale taka byla od dziecinstwa, przylepa. ONce przyszlo to z czasem, ta dama z kolei jest taka od kolyski.
  8. Behemot - Moja ONka przeszla metamorfoze. Za mlodu nie byla milosniczka przytulanek, pozniej zaczela sie o nie dopominac :).
  9. Ewa_m - Przepraszam, ze wtracam sie do watku i sie wymadrzam, ale mialam taki sam problem z jednym z moich psow. On z kolei mial tendencje do zjadania kup mojego kota. Podpowiedziano mi, ze byc moze sa to zaburzenia flory bakteryjnej, i zeby kupowac tak zwane zwacze, ktore ``cuchna`` czasami jeszcze bardziej niz odchody, ale pomagaja. Zatem kupuje, daje codziennie maly kawaleczek, na spacery rowniez zabieram odrobine zwacza. Jeszcze raz przepraszam za wymadrzanie sie.
  10. Moj kot rowniez ``jezyl sie``, i syczal na psy. Przyzwyczajanie go do nich zajelo nam kilka miesiecy. Bardzo pomogl nam w tym wysoki drapak, z wysoko umieszczona budka. Psy tam nie byly w stanie doskoczyc, a dla kota to nic trudnego. Wskakiwal sobie do budki i mial spokoj. Przyzwyczail sie, stopniowo. W dalszym ciagu chodzi wlasnymi drogami, bo nie ma ochoty uczestniczyc w grupowym zyciu psow, ale problemow zadnych nie ma. Wiem, ze niektorzy uzywali rowniez Feliwaya. Ja nie powiem na temat tego rozwiazania nic wiecej, poniewaz nie uzywalam. Na forum miau ( [URL="http://www.forum.miau.pl"]www.forum.miau.pl[/URL] ) jest kilka watkow poswieconych Feliwayowi. Pozdrawiam i zycze Ci, zeby wszystko poszlo bez wiekszych problemow. Trzymam kciuki.
  11. Carmello - i na pewno taki bedzie. Kulfon
  12. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25343&highlight=Canidae"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25343&highlight=Canidae[/URL] Tutaj mozna dowiedziec sie na temat tej karmy. Canidae zawiera maczke kostna, o czym nie wiedzialam, a raczej, uczciwie mowiac, nie doczytalam na opakowaniu. Dowiedzialam sie o tym dzieki wlasnie wyzej wymienionemu watkowi, Oficjalna strona tego producenta - [URL="http://www.canidae.com"]www.canidae.com[/URL] Oficjalna strona dystrybutora w Polsce - [url]www.canidae.com.pl[/url] Karma pachnie troche ziolowo, ale psom smakuje. Nie maja po niej zadnych sensacji. Nie twierdze, ze jest to najlepsza karma. Moge jedynie z czystym sumieniem stwierdzic, ze sprawdza sie naszym przypadku. W jej sklad wchodzi, miedzy innymi : maczka z kurczaka, jagnieciny, ryz, olej slonecznikowy, ziola, witaminy K, B2, A, D, B6, B12, D. Nie zawiera zboz, pszenicy, wypelniaczy ( tak jest napisane na opakowaniu ).
  13. [quote name='martavantos'] a wkurzajace jest tez to ze przyniektórych karmach pisza ze: nie podawac z jedzeniem gotowanym, karma zapewnia wszystkie niezbedne składniki dla twojego pupila::shake: poprostu szok:-o[/quote] Dobrze, ze tak pisza. Jezeli ktos wybral karme gotowa, to raczej nie jest wskazane mieszanie jej z jedzeniem przygotowywanym w domu. Pisze o codziennym mieszaniu tych dwoch rodzajow pozywienia. Bo mozna przedobrzyc. Kwestia wyboru pozostaje karma sucha, albo jedzenie przygotowywane w domu. Moim psom dobrze sluzy karma holistyczna - Canidae. Z kolei tesciowa karmi swojego labradora chlebem tostowym posmarowanym pasztetem. Mi sie wydaje, ze juz lepsze byloby dla niego Canidae, ale ona ma swoje lata, przyzwyczajenia, i nie chce ingerowac w jej prywatnosc. Labrador ma juz prawie 12 lat, przez wiekszosc swojego zycia jadl wlasnie pieczywo tostowe i pasztety. Ona uwaza, ze ja zle karmie swoje psy, bo pasztet jest najlepszy. Odpowiednie wyzywienie to, bez watpienia, jedno z najtrudniejszych zagadnien dla kazdego posiadacza czworonoznego przyjaciela. Nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi, ale moge sie oczywiscie mylic.
  14. A.Roxy - Na wstepie od razu przyznam sie, ze nie mialam takiego problemu, poniewaz mieszkamy w domu z ogrodem. Poza tym, dzieci moich tureckich sasiadow tak halasuja latem w ogrodzie przez caly dzien, ze trudno jest im dorownac ( nawet moim psom ). Ale podobny problem mial moj kolega. Mieszka w bloku, i ma psa. Pies szczeka, w nocy rowniez. Kolega postanowil wiec znalezc na to sposob. Zaczelo sie od milych pogawedek z sasiadami, czasami w czyms pomogl, czasami zaprosil do siebie na kawe itd. Twierdzi, ze poskutkowalo, i sasiedzi zaczeli patrzec na jego psa zyczliwszym okiem. Nie chce siac zamieszania. Wiem, ze nie zawsze tak sie da, bo ludzie sa przeciez rozni a ja nie wiem, jakich masz sasiadow. Napisalam to tylko jako przyklad, bo przypomnial mi o tym Twoj watek. Serdecznie pozdrawiam i zycze Ci, abys znalazla rozwiazanie w tej trudnej, i z pewnoscia stresujacej dla Ciebie sytuacji.
  15. Ja rowniez przekleilam watek z innego forum. Watek o zaginionej Joasi, w ktorym takze byla prosba o pomoc finansowa ( na detektywa Rutkowskiego ). Nikt mnie nie wysmial, nikt nie poddawal w watpliwosc prawdziwosci zawartych w linku informacji. Tyle, ze to bardzo smutny watek, troche jak grobowiec. Dziewczyny w dalszym ciagu nie ma, i mam tylko nadzieje, ze nie bedzie to jedna z wielu nie rozwiazanych nigdy zagadek. Pozostaje jedynie czekac, bo teraz tylko policja i sluzby specjalne, oprocz detektywow, moga cokolwiek zrobic. Ale...ani przez moment nikt nie mial watpliwosci, watek zostal powaznie potraktowany, za co bardzo forumowiczom dziekuje.
  16. W miejscach publicznych - nigdy. Natomiast na wyludnionych, odleglych plazach, w lesie, na lakach, na polu - tak. Mam 3 psy. Nie chodze z nimi na agility, wiec musza sie wybiegac. Z 3 psami jest o tyle dobrze, ze same sobie urzadzaja gonitwy i wyscigi. Rywalizuja miedzy soba o patyki, pilke itd.
  17. TZ przytrzymywal, ja przy pomocy pompki ``wsysalam`` kleszcza. Poszlo dosc szybko. Psu sie to oczywiscie niezbyt podobalo, ale nie dziwie mu sie. Jakis nieznany obiekt cos tam przy nim robil. Nie piszczal, nie plakal, byl po prostu zdezorientowany. Mi sie w pompce podoba to, ze oprocz kleszcza ( calego ), wsysa rowniez ewentualne toksyny, ktore dzieki niemu mogly sie dostac do organizmu.
  18. [quote name='apple']Fajna sprawa. Przetestuj i daj znać jeśli faktycznie to tak dziala to sama się skuszę.[/quote] Zgodnie z obietnica, zdaje relacje. Wczoraj znalazlam kleszcza na jednym ze swoich psow. Aspivenin bardzo ladnie go ``wessal``. Jestem zadowolona z tego zakupu.
  19. [quote name='JustynaJK']Nie jesteśmy w niczym gorsi.[/quote] Oczywiscie, ze nie jestesmy. Dlatego swoja suczke kupilam w polskiej hodowli, placac za nia tyle samo, co zaplacilabym tutaj. Chcialam, to mam. Bardzo mi zalezalo na tym, aby byla z tej, a nie innej hodowli. Tym niemniej, opieka weterynaryjna jest tutaj drozsza, podatki sa wysokie, i to ksztaltuje ceny. edit - bledy.
  20. Cena szczepienia w Danii to okolo 500 koron ( miedzy 250 a 300 zl ). Niezapowiedziana, wieczorna wizyta w lecznicy dyzurujacej - 1000 koron ( akurat poznym wieczorem, podczas spaceru, moj pies zranil sobie lapke ). Zwiazki zawodowe nie dopuszcza do tego, aby weterynarz dyzurujacy w godzinach wieczorno - nocnych, nie dostal za swoja prace godziwej zaplaty. Czyli podwojnej stawki. Nie, koszty nie sa zblizone. Zupelnie inne mechanizmy ksztaltuja tutejsze ceny. Dochodza do tego ogromne podatki. Hodowca w Danii moze zaryzykowac, i sprzedac szczenie bez zaplacenia podatku, ale ryzykuje bardzo duzo. Niejednokrotnie zbyt duzo, aby ryzykowac. Przeciez caly mechanizm dobrobytu w Skandynawii opiera sie wlasnie na bardzo wysokich podatkach. I dbaja o to, zeby nie runal. Premier Rasmussen planuje nawet wprowadzic ``policje podatkowa``.
  21. [I] [I] [I] - dla Rotti, ktorej nie mialam zaszczytu poznac.
  22. Niufomanka - Z przyjemnoscia przedstawiam Ci mojego ukochanego bruneta ( ten przystojniak w awatarku ). Mam go juz od prawie 12 lat. Kiedy ludzie go widza, mowia, ze to pers. Nie jest jednak persem. Jest kocurem w typie rasy ( czyli dachowcem wygladem i charakterem przypominajacym persa ). Wiem, ze kochasz swoja suczke, dbasz i troszczysz sie o nia. Oby wszystkie zwierzeta mialych takich wlascicieli jak Ty. Tego im zycze. Niestety, osob takich jak Ty jest zdecydowanie za malo. Za malo w stosunku do ilosci zwierzat. Nie kazde z nich ma szczescie spotkac w zyciu takiego czlowieka jak wlasnie Ty, miedzy innymi. I tu zaczynaja sie schody. Zbyt wiele jest zwierzat zaniedbanych, niekochanych, zapomnianych. Serdecznie Cie pozdrawiam i zycze milego weekendu. Mam nadzieje, ze jeszcze nie raz spotkamy sie na tym forum.
  23. [quote name='julita104']a może to zależy od uzywanego narzedzia? ja czesze grzebyczkiem (pod włos kiepsko idzie bo zaczepia) albo takim małym zgrzebełkiem z metalowymi cieniutkimi drucikami - ten rewelacyjnie wyczesuje "pod włos"[/quote] Julita, ale czeszesz go na mokro, czy na sucho? Mi powtarzano, zeby na sucho nie czesac. Zawsze po kapieli. Najpierw nalozyc balsam, odczekac, splukac, nalozyc na wlos oliwke ( na przyklad All Systems ), nastepnie wyczesac, ( i wysuszyc ). Oliwka zapobiega filcowaniu sie wlosa. Zawsze uzywam szczotki z zabkami obrotowymi. Dopiero pod sam koniec suszenia, kiedy wlos jest juz dokladnie wyczesany, dla pewnosci przeczesuje siersc grzebieniem z obrotowymi zebami. Z tego co widze, sa rozne szkoly czesania yorkow. Nie wiem, ktora jest najlepsza. Tak sie jednak juz przyzwyczailam do metody ``na mokro``, ze inaczej nie potrafie.
  24. U mnie jest troche smiesznie. Poniewaz czesto chodzimy w miejsca odludne, koszy nie ma. Zabieram wiec ze soba duzo torebek, zbieram kupki swoich milusinskich, zawijam to w kilka warstw tych torebek, no i tak z nimi maszeruje, az dotre do najblizszego kosza. Czasami wydaje mi sie, ze lepszym rozwiazaniem bylaby lopatka, ktora moglabym wykopac spory dolek, i tam pochowac ``urobek``, ale nie wiem, czy tak mozna, wiec chodze z pachnaca ``niespodzianka``, dopoki nie dotre do kosza.
  25. [quote name='APSA'] [B]TangoBlue[/B], fajnie, że u Was jak można to tak naprawdę :) Ale w odwiedziny do kogoś do bloku można przyjechać z psem? A co w przypadku, jak ktoś musi się przeprowadzić do bloku? Pies won? [COLOR=paleturquoise].[/COLOR][/quote] Tak, bylam razem z psem w odwiedzinach u kolezanki w Aarhus. Mieszka w bloku. A co do drugiego pytania, moj szwagier mial taki dylemat. Kupili sobie z dziewczyna dom, po kilku latach kupili sobie rowniez psa. Wszystko bylo cudowne do momentu, kiedy dziewczyna spakowala walizki i odeszla od niego. Nie byl w stanie sam utrzymac calego domu ( oboje z dziewczyna pracowali, wiec kiedy byli razem, nie bylo z tym problemu ). Musial sobie znalezc cos tanszego, czyli mieszkanie w bloku. Dziewczyna wrocila do swoich rodzicow, ktorzy maja dom, razem z psem. Jemu bowiem nie pozwolono zamieszkac razem z nim. Bo w bloku nie wolno.
×
×
  • Create New...