-
Posts
246 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by TangoBlue
-
Tego typu wlos trzeba myc. Z tym, ze moje sa do tego przyzwyczaily, na poczatku suszone byly na podlodze, teraz sa do tego stopnia przyzwyczajone, ze robimy to na stole, z uwagi na olejek. Suszenie nie trwa dlugo, sa male i wlos jest jedwabisty. Nie polecam stawiania psa na stole jezeli nie jest absolutnie przyzwyczajony do wszelkich zabiegow, nie stoi grzecznie. I tak maja troche latwiej, bo obcielam dosc sporo wlosa, ale odrastaja, w dosc szybkim tempie. Jak sie wysuszy, to sliczny sie robi, taka jedwabna suknie mial, i w takiej jedwabnej sukni trudno bylo psu biegac po krzakach, potrzebne byly papiloty. Juz wiecej im nie zapuszcze, ale i tak je myje, tyle ze rzadziej. Tutaj pies w trakcie suszenia, z przerwa na zdjecie. [U][URL]http://img97.imageshack.us/img97/3799/aaaa0015jf6.jpg[/URL][/U] [U]A tutaj moja dzielna sunia w tydzien po wymyciu, zdjecie robilam przed chwila. [/U] [URL]http://img55.imageshack.us/img55/8655/pict0030oy7.jpg[/URL] Tutaj Spookie, ten sam ktory jest na pierwszym zdjeciu, on nie lubi robienia zdjec wiec specjalnie dobrze nie wyszedl. Tez w tydzien po myciu: [URL]http://img55.imageshack.us/img55/8848/pict0029ks1.jpg[/URL]
-
[quote name='zakla']Ja ogólnie wystawowego szczeniaka mam zamiar przyzwyczajać do kąpieli od wczesnej młodości, nawet bez użycia szamponu czy ew. bardzo niewielkich jego ilości.[/quote] U nas na poczatku najwiekszy problem byl z suszarka, bo nie mam cichutkiej, to pewnie dlatego.
-
Z calym szacunkiem dla calego gatunku ludzkiego, ale im wiecej obserwuje zachowanie zwierzat, tym wiecej widze podobienstw do nas, ludzi. Dlatego nigdy nie zrozumiem stanowczego stwierdzenia - ``Nie lubie kotow``, albo ``Nie lubie psow``, poniewaz one maja tak samo rozne charaktery jak ludzie, jedne sa latwiejsze w obcowaniu, inne trudniejsze. Mam 3 psy, z ktorych kazdy jest zupelnie inny. Spookie - maly tchorz i panikarz, stwarza problemy tam, gdzie ich nie ma, przez co wymaga o wiele wiecej opieki niz inne moje zwierzeta, bardzo emocjonalna i wrazliwa z niego istotka. Sinda - pies usmiechniety, znajduje rozwiazania, cieszy sie zyciem, ta sobie w zyciu poradzi w kazdej sytuacji. Bef - niezalezny, jak mu sie cos nie podoba to nie i juz, ale nie wdaje sie w dyskusje z panikarzem Spookiem, patrzy na niego z wyzszoscia i ustepuje wedlug zasady: Madry ustepuje. Nie wiem, czy to mozna nazwac dusza, ale nie uwazam siebie za osobe stojaca wyzej niz one. Szczerze mowiac, zazdroszcze czasami Sindusi, bo ta zawsze jest taka dostojna, spokojna, opanowana, i przy tym cieszy sie z kazdego, nawet najmniejszego szczegolu, zycie ogolnie ja cieszy.
-
No wlasnie. Moja Sindusia jakies 15 minut temu machala przez sen ogonem. Ciekawa jestem, co takiego jej sie przysnilo :)
-
Tak puli - masz racje, mycie, obojetnie jakim szamponem, wysusza skore ( probowalam wielu, nawet tych najlagodniejszych firmy KW, ktora jest ponoc jeszcze lepsza niz All Systems, chociaz dla mnie to wzgledna kwestia bo nie wiem tak naprawde, ktore kosmetyki sa lepsze ). Niestety, moim psom wlos rosnie bezustannie, na zime ich obcinac nie bede, wiec po prostu nie zaluje olejku. Firma KW wyprodukowala jakis specjalny, ktorego sie nie miesza z woda ( kiedys uzywalam All Systems, ktory sie rozcienczalo ), tylko aplikuje bezposrednio na wlos i skore. Odpukac w niemalowane drewno, nie maja lupiezu, nie drapia sie, tylko czasami niestety mam duzo sprzatania, bo ten olej brudzi, zwlaszcza w pierwszym dniu po nalozeniu.
-
No wlasnie slyszalam to samo. Kiedy karmilam szczeniaka Hillsem dla szczeniakow malych ras ( jakims specjalnym, w Polsce niedostepnym ) i jeszcze dodatkowo podawalam witaminy w tabletkach, no i dodatkowo raz dziennie pila mleko Royala ( Hills ponoc nie produkuje ) dla szczeniakow, to polski weterynarz na mnie nakrzyczal, to samo zrobil pozniej wet dunski. Kazali mi natychmiast odstawic, bo ponoc przedobrzalam i zamiast pomoc, moglam psu zaszkodzic. Na szczescie udalo mi sie uniknac powiklan i nie wpedzilam psinki w problemy zdrowotne. Wiec z ta karma to chyba prawda, ze sama wystarczy, o ile jest odpowiedniej jakosci.
-
KWAZIMIERZ W DOMU!!! W końcu rodzinne Święta pięknego jęzora!
TangoBlue replied to szmaja's topic in Już w nowym domu
Ja niestety nie moge go przygarnac, bo mam trzy psy i kota. Czy on jest taki troszke pokrzywiony bo dostawal za malo wapna i witamin? Czy da sie mu jeszcze pomoc i wzmocnic jego kosci czy juz jest za pozno na to? -
Ja obcinam, ale tylko same koncowki, raz na dwa tygodnie. Najczesciej robie to kiedy psy sa juz senne.
-
[quote name='kurczak_wtw']zadam teraz takie przewrotne pytanie-a co z psami używanymi do polowań (legalnie) jak aportery i psy wystawiające(chyba tak się je nazywa?:roll: )? one też muszą chodzić na smyczy?:diabloti:[/quote] Nie, one nie chodza na smyczy, bo jak inaczej wystawilyby na przyklad kuropatwy? Wlosi przyjezdzaja ( albo przyjezdzali, moze czasy sie zmienily ) szkolic swoje psy ( glownie setery ) do Polski. Niejednokrotnie te psy zdobywaly swoje pierwsze szlify na polskich polach, zeby pozniej, juz jako swietnie wyszkoleni pomocnicy, mogly pomagac wlascicielom podczas polowan gdzie indziej.
-
Honey - Byc moze cos sie zmienilo w tym zakresie. Ja pisze o tym, co bylo w latach dziewiecdziesiatych, kiedy akurat w srodowisku mysliwych, a raczej na gorze tego srodowiska, bardzo sie jeszcze odczuwalo obecnosc poprzedniego systemu wartosci ( czyli komuny ). Jezeli ta mentalnosc juz umarla i pozostala wspomnieniem, to gratuluje.
-
[quote name='Honey']Skąd masz takie ( zupełnie nieprawdziwe ) informacje ??[/quote] Stad, ze przez wiele lat pracowalam jako tlumacz, dla roznych ludzi, dla roznych kol lowieckich rowniez. I nie sa to nieprawdziwe informacje, przykro mi. P.S. Znam roznice miedzy oficjalnym dewizowym polowaniem, ze spisywaniem protokolu pod sam koniec, a polowaniem tak zwanym ``dzikim``. Tyle, ze wtedy bylam jeszcze bardzo mloda, i po kilku latach zupelnie zrezygnowalam ze wspolpracy z pewnymi instytucjami. Zajelam sie bardziej pilotazem, a nie taplaniem w polskim piekielku.
-
darek - Przepisy przepisami, a zycie zyciem. Puli ma racje, oni zwracaja uwage rowniez w okresie nielownym. A poza tym, w nieco innych terminach sa dozwolone polowania na sarny, jelenie, dziki, w nieco innych na zajace, kuropatwy, grzywacze itd. No i przez prawie caly rok trwaja polowania dewizowe, bo kola lowieckie nie zawsze przestrzegaja zasad, pieniadz jest wazniejszy.
-
Isiak - Kiedys na pewno bedziesz miala czas i warunki na to, zeby przygarnac psa ze schroniska, albo chocby z ulicy ( niestety, takich tez jest sporo ). Jestes wspaniala osoba, wrazliwa, na pewno pomozesz jeszcze nie jednej, ale kilku biedom ( niekoniecznie poprzez adopcje ). Zobaczysz.
-
Nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja, ale przeciez mozna znalezc towarzysza dla Twojego psa :). Nie widze nic zlego w posiadaniu rasowego psa. Najpierw mialam dwa - jednego rasowego, drugiego znalezionego na ulicy, kundelka. Pozniej doszedl jeszcze jeden rasowy. A jakbym miala tylko dwa rasowe to tez ok, albo tylko jednego kundelka. W zyciu jest tak, ze czesto decyduje przypadek. My jechalismy pewnego dnia taksowka z Oswiecimia do Krakowa, po drodze bylo schronisko. Za kilka dni mielismy plynac promem do Kopenhagi. Wtedy nie mialam zadnego psa, i poprosilam taksowkarza, zeby zatrzymal sie przy schronisku. Niestety, bylo juz zamkniete. Nie wiem, jakby sie to skonczylo gdyby bylo otwarte. Jeszcze wczesniej w Toruniu znalazlam blakajacego sie psa. Bylam akurat z grupa zydowska na typowej objazdowce. Byli tak mili, ze nawet nie zaplacili mi za hotel wiec wyladowalam na noc na ulicy. Wiec poszlam na dworzec, bo tam bezpieczniej. I wlasnie tam spotkalam tego psa. Brudny, smierdzacy, sto nieszczesc. Niestety, grupa nie pozwolila mi go zabrac, a ja bylam w pracy, musialam wiec go zawiezc do schroniska nastepnego dnia rano. Kilka dni pozniej zadzwonilam do tego schroniska, kiedy tour zydowski byl juz skonczony. Okazalo sie, ze ten psiak mial wlascicielke, i juz zostal odebrany ze schronu. Ja zadzwonilam, bo chcialam po niego pojechac do Torunia. Przez te jedna noc zwiazalam sie z nim psychicznie. Razem spedzilismy noc na dworcu, nawet go karmilam kielbasa zakupiona w dworcowym barze. Ale jak widac, nie byl mi przeznaczony ;) .
-
Jezeli bedzie potrzebna pomoc kogos z PO, to wlasnie sie dowiedzialam, ze moja Mamusia bedzie startowac w wyborach samorzadowych z ramienia tej partii :roll: . Znajac ja, na pewno wygra, bo to kobieta, ktora zawsze osiaga wyznaczony cel. Zwierzeta jednak bardzo lubi, i chetnie im pomoze.
-
Ja juz przetlumaczylam teksty i wyslalam do tutejszego dyrenesbeskyttelse. Nie wiem, ile bedzie podpisow. Odnosnie Polski, niewiele moge zrobic, poniewaz jestem zbyt daleko. Tekst, ktory przetlumaczylam na jezyk angielski ( artykul z gazety autorstwa pana Piotra Kanikowskiego ) zostal przekazany przez jedna z forumowiczek szwedzkiej dziennikarce. Nie wiem, gdzie zostanie przez nia wykorzystany.
-
[quote name='Ola&Kora'] A wy co na ten temat sądzicie?[/quote] Pamietam, jak juz dawno temu, napisalam cos o tolerancji i o tym, ze nigdy nie zwracam uwagi ludziom, ktorzy ubieraja swoje psy w dziwne ubranka. Berek napisala wtedy bardzo madrze ( dotyczylo to yorkow ), ze niestety, ich disneyowska uroda prowadzi do tego, ze niektorzy ludzie przestaja w nich dostrzegac psy, a zaczynaja traktowac jak laleczki. Napisala rowniez, ze jest to bardzo szkodliwe dla ich psychiki. Ubieram swoje psy - maja kubraczki na zime, maja rowniez ortalionowe, nieprzemakalne ubrania. Raz bowiem zabralam Spookiego na spacer na podwilanowskie laki, bylo bardzo duzo sniegu, on byl calkowicie saute, i juz nastepnego dnia musialam isc z nim do weterynarza ( zaziebil sie ). Moja odpowiedz na to pytanie brzmi nastepujaco: Ubieranie ich w celach praktycznych tak, natomiast uprawianie tak zwanej sztuki dla sztuki - nie. Tyle, ze granica pomiedzy nimi jest czasem bardzo cienka. Skad bowiem mozemy wiedziec, dlaczego wytapetowana blondi akurat ubrala swojego psa?
-
Sformulowanie ``to przyzwolenie na okrucienstwo`` brzmi troszke jak oskarzenie. Moze to wzbudzac rozne reakcje u odbiorcow, niekoniecznie te, ktore byly pierwotnie zamierzone. Ludzie z reguly nie lubia czuc sie oskarzani lub kiedy im sie mowi, co maja robic. ``Przyzwolenie na ich los`` brzmi bardziej neutralnie. To jest oczywiscie, tylko moje zdanie, niekoniecznie musze miec racje.
-
Witaj Fidelku. Pozdrawia Cie suczka york w rozmiarze XXXL, czyli waga ponad 5 kilo :lol: .
-
Judith - Masz racje. Informacja o wydarzeniach powinna byc rowniez krotka. Na jednym z forow ktos napisal, ze jest za dluga, i nie chce mu sie tego wszystkiego czytac :shake: . Podejrzewam, ze nie jest to jedyna osoba, ktora tak zareaguje. BTW. Ktos prosil o przetlumaczenie szczegolow, na jezyk angielski. Przetlumaczylam zatem ( tylko uwaga - nie mam tutaj slownika ) artykul pana Piotra Kanikowskiego. Na razie tylko tyle moge. Przetlumaczylam wszystko, caly artykul. Ktos, kto ma pod reka slownik, moze ewentualnie naniesc poprawki. Moge wyslac na pw. Na dunski przetlumacze kiedy bedzie juz tresc gotowa. Nie jest to jezyk az tak nosny jak angielski, jezeli bedzie za duzo Dunczycy zaraz to wykorzystaja do szkalowania nas, wiec lepiej, zeby to byla raczej krotka informacja i tresc petycji do podpisania. Dopisuje - Tlumaczenie juz zredagowalysmy wspolnie z kolezanka z anglistyki ( ktora obecnie jest tlumaczem w jednej z firm ). Jezeli jest potrzebne, wysle, tylko prosze dac mi znac.
-
Juz przedwczoraj pisalam do Medara na pw. Wiem, ze on koordynuje te sprawe. Na wszelki wypadek, podaje jeszcze swoj adres @ [EMAIL="daisy@supertel.dk"]daisy@supertel.dk[/EMAIL] Jak juz wszystko zostanie ustalone, tresc tekstu, petycji itd, sluze pomoca.
-
Tak, zglaszalam sie. Bardzo prosze o dokladny tekst ( jest ich bowiem kilka ), ktory jest do przetlumaczenia, i zaraz biore sie za tlumaczenie.
-
A czy pochodne kumaryny nie sa jednym ze skladnikow trutki na szczury? Pytam, bo nie jestem pewna.
-
Na pewno realny jest rowniez wiekszy nadzor nad warunkami, w jakich transportowane sa zwierzeta ( nie pisze o kotach i psach ).