Jump to content
Dogomania

AlmaMater

Members
  • Posts

    412
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AlmaMater

  1. Co Ty piszesz Arka? Przecież pies miał już raz znaleziony dom, z którego uciekł. Potem przynajmniej ze dwa razy był na Allegro - sama go tam widziałam. Wiele osób zaangażowało się, żeby mu pomóc, przynajmniej wpłatami pieniężnymi. Pewnie można było zrobić coś jeszcze. Pytanie, jakim kosztem. A dokładniej kosztem których psów. Ja powiem szczerze, mnie się nie podoba taka sytuacja, że wybieramy sobie jakieś psy, którym pomagamy, a reszta zdycha w schroniskach. Zdaję sobie sprawę, że wszystkim nie damy rady pomóc, ale coś jest nie w porządku, jeżeli dla jednego psa mamy kilkaset złotych na tomografie komputerową, a dla innego nie ma kilkudziesięciu złotych na szczepienia albo na budę. A była możliwa inna? Jeżeli tak, to dlaczego jej nie zaproponowałaś?
  2. Arka, skoro Mosii tak źle się opiekowała Dragonem, czego Ty nie wzięłaś tego psa? Łatwo jest mówić, co powinni INNI robić. Trudniej opiekować się wyjącym z bólu i mającym ataki agresji dużym psem. A gdyby Dragon Mosii dotkliwie pogryzł? Pewnie napiszesz, że mogła go nie brać. Mogła. I co by z nim było? Jak długo można płacić za hotel? Jakoś milionerzy jeszcze się na Dogomanii nie zalogowali. Każde pieniądze, które ida na jakiegoś psa, są de facto odebrane innej bidzie. Schronisko? Jak długo by tam żył? Rzuciłby się na pracownika i zostałby uśpiony. Po takich przejawach agresji Dragon nie miał szans na adopcję, nawet po ewentualnym wyleczeniu. Dożywocie w schronisku byłoby lepsze?
  3. Cudna panienka. Piękne oczy, nogi długie jak u modelki i jak modelka troche anorektyczna :evil_lol: Zobaczcie, jakie ma cudne skarpeteczki :loveu:
  4. Mój pies skacze tylko na mnie, mojego syna i naszych bardzo bliskich znajomych - walenie się na kogoś całym cielskiem i brudnymi łapami moja suka uważa za dowód szczególnych względów i byle kto tego szczęścia dostąpić nie może :evil_lol: A moi bliscy znajomi ubieraja się w ciuchlandach. Dziećmi psica nie interesuje się w ogóle, ani rowerzystami. W sklepach i na ulicy uważam, roweru nie mam, krany zakręcam :evil_lol:, jak rura pęknie, to nie moja sprawa - rury należą do spółdzielni mieszkaniowej ;)
  5. Co za bydlak. Dobrze, że suczka jest już bezpieczna.
  6. Przy takich warunkach to chyba szkoda pieniędzy na składkę. Chyba że ktoś ma dziką bestię, wyprowadza ją wyłącznie na smyczy i w kagańcu i zabezpiecza się na wypadek, jakby mu potwór się wyrwał, uwolnił od kagańca i kogoś pogryzł. A i tak nie wiadomo, czy ubezpieczyciel nie uzna, np. że właściciel źle dobrał kaganiec. Dla mnie to bez sensu, mam łagodną sukę, przyjazną dla zwierząt i ludzi, ryzyko, że kogoś zaatakuje, jest bliskie zera, jest posłuszna, przychodzi na wołanie, jak nie idzie na smyczy, bardzo jej pilnuję. Jeżeli miałabym ją wyprowadzać tylko na smyczy i w kagańcu (w Lublinie nie ma w ogóle miejsc, gdzie można zgodnie z przepisami spuścić psa ze smyczy), to po co mi w ogóle ubezpieczenie.
  7. [quote name='Dabrowka']ale najlepszy był ogon... bo ogon wystawiony był nad wodę jak maszt... i zawzięcie merdał :evil_lol:[/quote] Wyobraziłam to sobie i uśmiałam się do łez :lol: Szkoda, że nie masz zdjęcia albo jeszcze lepiej filmu, żeby było widać jak merda :lol: Felek jest rewelacyjny. Mój mąż, który mało entuzjastycznie podchodzi do idei drugiego psa w domu, jak zobaczył Felka w przeddzień jego wyjazdu do Olsztyna, to prawie mnie namawiał do zdefraudowania tego psa :evil_lol: Jakby Felek nie miał już załatwionego domu, to może nawet by u nas został.
  8. Madziek, dzięki za wyjaśnienia. Jeżeli tak to wygląda, to wszystko jest OK. Myślę, że Orlenka po jakimś czasie przekona się także do pana. Na początek ważne jest, żeby pan był przekonany do niej :) Chyba można przenieść wątek do działu [I]Już w domu[/I] :) Miło pisać takie słowa :)
  9. Wpłaciłam 150 zł. To moje zaległości za Maję, ale napisałam na przelewie na psy i koty, dysponuj tą kwotą wedle uznania, jak pójdzie na koty, to też się nie obrażę, choć jestem psiara :) A możesz nam napisać, co dzieje się z Mają? Nadal jest u Ciebie?
  10. Mosii, bardzo Ci współczuję, wierzę, że zrobiłaś to, co należało. Radzę Ci jednak zrobić sekcję Dragona, bo zawsze znajdą się ludzie, którzy oskarżą Cię o śmierć psa. Strach brać z Dogomanii chorego psa, za dużo jest osób, które krytykują, a za mało takich, co chcą pomóc.
  11. Wandzia to urodzona aktorka :lol: Wielkie gratualacje za to, co zrobiłaś z tego psa :klacz:
  12. Zgodnie z obietnicą przytaczam orzeczenie z protokołu z sekcji zwołok Berusi (cały protokół ma 4 strony). Orzeczenie: Podczas sekcji stwierdzono: rozwinięte stężenie pośmiertne i oziębienie zwłok, obecność rany chirurgicznej na linii białej, obecność guzów nowotworowych w gruczole sutkowym, obecność guzów nowotworowych (przerzutów nowotworowych) w wątrobie, obecność ropnego płynu w jamie brzusznej, mięśniaka gładkokomórkowego macicy, ropne zapalenie błony śluzowej macicy, rozstrzeń prawokomorową serca, obrzęk i przekrwienie płuc, przekrwienie wątroby i nerek, przewlekłe kłębuszkowe zapalenie nerek. A teraz wykaz wydatków: 1. opłata w schronisku - 10 zł 2. szelki i smycz - 44 zł (po śmierci Bery komplet ten został przekazany dla Sabinki, która w nim pojechała do domu stałego) 3. rachunek od weterynarza (operacja i eutanazja) - 140 zł 4. rachunek za sekcję zwłok - 150 zł Razem 344 zł Na Berusię dostałyśmy od dogomniaczek z Lublina (Masza4, Tiger, Anielica - nie wiem dokładnie, kto przywoził te pieniądze, były to pieniądze uzbierane chyba na AFN) 370 zł. Zostało 26 zł i te pieniądze są u nas do odebrania.
  13. Wczoraj wreszcie dostałyśmy protokół sekcji zwłok Berusi. Długo to trwało, bo ktoś tam pojechał na urlop, kazano nam się zgłosić po 15.08, potem w piątek, czyli 18.08, a później we wtorek, czyli wczoraj :shake: Monika, jedna z dziewczyn opiekujących się Berusią (a przedtem boksią Helenką i jamnikiem Felkiem) kilkakrotnie chodziła w tej sprawie do AR, gdzie była robiona sekcja. W tej chwili wyników Wam nie podam, bo jestem w pracy i nie mam przy sobie tego dokumentu, mogę napisać tylko tyle, że pies był bardzo chory - miał guzy nowotworowe na wątrobie i chore nerki. W jamie brzusznej była ropa, jednak chyba nie z macicy tylko z popękanych tych guzów. Jak wrócę do domu (ale to będzie dopiero w nocy), to przepiszę orzeczenie. Wszystkie dokumenty i faktury mam w domu. Już możemy rozliczyć się z pieniędzy, które dziewczyny dostały na Berusię - zostało 25 zł. W nocy napiszę, ile na co poszło, a dokumenty zeskanuję i zamieszczę tu, jak się nauczę obsługiwać mój skaner (mam nowe urządzenie - jeszcze nieopanowane - ale nie wcześniej niż w sobotę, bo cierpię na ogromny deficyt czasu).
  14. [quote name='Tiger'] Czupurka dziczieje, ma cieczkę i jest w boksie z psem.....,który ...wiadomo co robi......Ona rodziła pół roku temu.....:angryy: [/quote] To tylko zrobić zdjęcie i wysłać do Kuriera lub Dziennika, ciekawe, czy znowu tłumaczyłyby się, że suki zachodzą w ciążę, bo psy przełażą przez ogrodzenie :angryy: Skoro taka sytuacja, to Czupurkę trzeba natychmiast zabrać i zaraz po cieczce zrobić sterylkę, bo znowu będą usypiać szczeniaki. Tylko co z nią później robić, jak nie ma chętnych na stały domek? :placz:
  15. [quote name='puli'] [I]Ubezpieczeniem z tytułu odpowiedzialności cywilnej nie są objęte szkody: [/I] [I]4.wyrządzone umyślnie przez ubezpieczającego np . przez szczucie psem lub [B]w wyniku rażącego niedbalstwa ubezpieczającego[/B]."[/I] Wygląda na to,ze jak pies się podkopie pod ogrodzeniem,czy zwieje przez niedomkniętą bramę,albo biega luzem w miescie,gdzie psy mają być na smyczy to jest niedbalstwo i tyle.W razie narobienia szkód raczej nic z ubezpieczenia nie będzie.[/quote] Rażące niedbalstwo to nie to samo co niedbalstwo. Wydaje mi się, że jeżeli pies podkopie się pod ogrodzeniem, to nie jest to w ogóle niedbalstwo właściciela, o ile pies nie robił tego wcześnej lub jeżeli właściciel przewidując takie zachowanie psa próbował jakoś temu zapobiec. Problem polega na tym, że to czy niedbalstwo właściciela było rażące czy nie, jest sprawą dość uznaniową - nie ma jakiejś listy, co jest a co nie jest takim niedbalstwem. W każdym razie zwracam Wam uwagę na słowo [I][U]rażące. [/U][/I]Użycie tego słowa oznacza, że nie każde zaniedbanie ze strony właściciela wyłącza odpowiedzialność PZU. Dokładniej mógłby to wytłumaczyć prawnik, a jeszcze lepiej prawnik z PZU. Może zwrócimy się do PZU z prośbą o wyjaśnienie naszych wątpliwości. Głównie chodzi o odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez psa spuszczonego ze smyczy. Wiadomo, że wszystkie lub prawie wszystkie miasta mają w regulaminie nakaz wyprowadzania psa na smyczy (niektóre na smyczy i w kagańcu) i wiadomo, że te przepisy są masowo łamane, bo są zwyczajnie nieżyciowe. Z drugiej strony trudno się dziwić władzom miast, bo idiotów nie brakuje i gdyby nie było takich przepisów, agresywne psy biegałyby po ulicach luzem.
  16. Ale jej nie podali, chociaż się upominała :roll:
  17. [quote name='Moriaaa']Ciotka,wytłumacz mi co to za numer?? Jutro pójdę i sprawdzę,ale nie bardzo wiem o co chodzi:roll:[/quote] A czy Ty na policji podpisywałaś jakieś papiery? Bo może panowie policjanci Cię w konia robią, tak jak mnie zrobili parę lat temu :mad: Parę lat temu próbowano mnie okraść - złodziejka pocieła mi kurtkę (w kieszeni miałam portfel, ale nie udało jej się do niego dotrzeć). Poszłam na policję. Skierowano mnie do jakichś oficerów. Dwóch panów bardzo mile ze mną rozmawiało. Wypytali mnie o wszystko, pokazali album ze zdjęciami złodziei (tej złodziejki tam nie było). Po czym wzięli ode mnie numery telefonów do domu i do pracy i powiedzieli, że się odezwą. I tak do dziś czekam na telefon od nich. Po kilkunastu dniach uświadomiłam sobie, że nie podpisywałam żadnych papierów i oficjalnie żadnego doniesienia nie złożyłam - a ta rozmowa z oficerami policji to była taka sobie po prostu niezobowiązująca towarzyska gadka-szmatka. Może Twoje zgłoszenie też tak naprawdę w policyjnych dokumentach nie figuruje, bo inaczej przecież by Ci ten numer podali.
  18. Niczego się już nie dowiemy?
  19. [quote name='jutka']Z tym Panem to chyba chodzi o to, że Orlenka bardzo się boi mężczyzn. Tak pamiętam z jej okropnej historii. No ale z czasem chyba musi się z nim jakoś oswoić?[/quote] To chyba nie jest najlepsza metoda oswajania psa z panem. Po parodniowym pobycie tego pana w domu zostanie jego zapach, który Orlenka po jakimś czasie sobie skojarzy z tym, że jest z domu 'wyrzucana' i będzie jeszcze trudniej ją z nim oswoić. Tak mi się wydaje, ale może ja się nie znam.
  20. [quote name='Chrupek']napewno nie bedzie Go 3 miesiace,(do sprawy) wiecie co jest najgorsze ze on nie wie co sie dzieje z psem , od poniedzialku bede sie starala o widzenie , nie mam pojecia gdzie , jak i z kim to zalatwic ale sie dowiem;) ja MUSZE mu powiedziec ze sie nim zajme,[/quote] Zezwolenie na widzenie chyba może wydać jedynie prokurator prowadzący sprawę. Z tego co wiem, niechętnie dają. Jeżeli nie uda Ci się załatwić widzenia, to poproś, żeby Ci pozwolili chociaż list przesłać. Trzeba też zatroszczyć się, żeby temu panu nie odebrano mieszkania. Może jakaś organizacja pomagająca więźniom coś by pomogła. Jeżeli facet straci mieszkanie, obaj z psem znajdą się na ulicy.
  21. Od dwóch tygodni nikt nie pisze, co się dzieje z tym psem.
  22. [quote name='AMI']Tak to jest dobre pytanie. Po tym co przeszła :shake: jest jeszcze jakieś "ale". Czy to napewno taki idealny domek dla tego Szkraba?[/quote] No własnie, nie chciałam psuć tej radości, ale nie podoba mi się idea emigracji psa na przyjazd pana domu. Zwłaszcza psa, który tyle przeszedł. Czy fakt adopcji psa jest przed tym panem ukrywany?
  23. Zdjęcia w pasach są super :lol: Ubawiłam się setnie :lol: A jak sprawa pęcherza Wandy? Już wszystko dobrze, czy nadal trzeba ją masować?
  24. Tu jeszcze będzie ciąg dalszy :diabloti: tylko musimy jeszcze trochę poczekać, m.in. aż uporamy się ze swoimi kłopotami - wszystkie masze psy są chore.
×
×
  • Create New...