-
Posts
386 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by arnika
-
tak się zastanawiam czy wrzucać te zdjęcia, bo zawsze się zachwycają moją mamuśką zamiast parooową i mną oczywiście :evilbat: , ale co tam, i tak wszystko zostaje w rodzinie :lol: [img]http://de.geocities.com/bdinput/olek/pic06.jpg[/img] [img]http://de.geocities.com/bdinput/olek/pic07.jpg[/img] a tu żeby nie było wątpliwości która to która, oto moja piękna matula. [size=1]dodam, ze aktualnie do wzięcia :evilbat: [/size] [img]http://de.geocities.com/bdinput/olek/pic03.jpg[/img] *[size=1]zmieniam, bo se img wykasowałam z wrażenia przy ostatnim zdjęciu;)[/size]
-
pozwolę sobie odświeżyć stary topic z racji lokalnego patriotyzmu :wink: do jakich knajp chodzą krakusy z psami? z moich doświadczeń wynika, że najbardziej przyjazną knajpką psiarską jest taki mały barek mniej więcej między delikatesami na rynku a szewską, w podworcu. nazywa się o ile dobrze pamiętam bar monika, ale pewna nie jestem. knajpeczka jest malutka i niepozorna, są chyba ze 4 stoliki :lol: ale za to pieski tam uwielbiają . jest tam przeurocza starsza pani barmanka, psiara przeokrótna, która też zbiera wszystkie biedne psiaki i znajduje im domki. przychodzi też pani z piękną charcicą i w ogóle dużo psiarzy. bardzo miła atmosfera, nawet po imprezie o 7 rano :wink: poza tym przyjaźni psom są w bamboosie, jaszczurach, blacku, alchemii - w tych knajpach bez proszenia można dostać miskę z wodą, raz mi się nawet zdarzyło, że kelnerka przyniosła rozcienczone mleczko dla szczyla :D ogólnie jest w moim pięknym mieście dużo przyjaznych zwierzakom knajpek i tym bardziej lubię za to kraków :D
-
ja też napisałam pa pw, ale powtórzę jeszcze tutaj, bo widzę, że temat jest "topowy" niestety, a wyszukiwarka nie wiem jak u was, ale u mnie nie działa już od jakiegoś czasu. :( a więc.. niestety nużyca ma to do siebie, że lubi się odnawiać. szczególnie zimą, którą nużeńce wprost uwielbiają. to, że jak piszesz "ładnie się zagoiło" nie znaczy, ze nużeniec zniknął. o tym czy leczenie ma być zakończone powinien zadecydować wynik badania zeskrobiny. mało tego, szczególnie w przypadku młodych psów badanie powinno się powtórzyć (po 7 dniach) nawet jeśli w pierwszym wyniku nie stwierdzono nużeńca. szczególnie, że z Twojego opisu wynika, że miałeś dość spore problemy (włącznie z wtórną grzybicą). najwyraźniej u Twojej suczki problem nie zniknął. najpierw kilka słów wyjaśnienia dotyczących nużycy. chorobę wywołują roztocza (demodex canis), które żyją sobie w mieszkach włosowych psa. ocenia się, że około 52% psów jest nosicielami nużeńca, jednak gdy to paskudztwo nie rozmnaża się za bardzo pieskowi nic nie grozi. teraz pytanie kiedy się rozmnaża? rasy z krótkim włosem są zdecydowanie bardziej poddatne na atak nużeńca, ale jak widać po Twoim przykładzie, również kudłatym się zdarza. podstawowym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi nużeńców jest osłabienie organizmu. i nie chodzi tylko o jakieś poważne schorzenia (tu największy czynnik ryzyka w przypadku zaburzeń układu dokrewnego - nadczynność kory nadnerczy, podawanie glikokortykoidów, chemioterapia), ale również o banalne robale (tasiemce i inne gadziejstwa), a nawet o cieczkę, ciążę czy okres laktacji - wtedy też organizm jest osłabiony. więc jeśli nużyca powraca, często nie bez innej przyczyny, dlatego warto pieska pzrebadać, odrobaczyć, podawać preparaty wzmacniające odporność. a i jeszcze równiez zmiany w żywieniu mogą sprzyjać nawrotowi. oczywiście to wszystko co wymieniłam może, ale nie musi mieć wpływu na nawrót choroby, warto jednak zwrócić na takie rzeczy uwagę. i jeszcze bardzo ważna rzecz, pomijana często przez wetów, gdyż odkryta stosunkowo niedawno - przyczyną może być również dziedziczny defekt limfocytów T, wywołany właśnie obecnością nużeńca. warto więc zasięgnąć informacji czy w linii twojej suki występowła nużyca (szczególnie, że u huskych żadko się to zdarza). jeśli okarze się, że tak lub jeśli nawroty choroby będą się powtarzać poważnie przemyśl ewentualne krycie suki, gdyż jest duże prawdopodobieństwo na przekazanie predyspozycji! to tyle jeśli chodzi o czynniki. teraz rozpoznanie. myślę, że pisząc "wymaz" masz na myśli zeskrobinę (szczególnie że wymaz "do krwi" byłby nie lada barbarzyństwem;)). jest to jedyny sposób by rozpoznać chorobę. zeskrobina w przypadku podejrzenia o nużeńca niestety MUSI być zrobiona "do krwi" (zeskrobina głęboka), po uprzednim ścisnięciu skóry. co do interpretacji wyników zdania są tu podzielone. tak jak już pisałam, wiele psów jest nosicielem nużeńca, więc niektórzy weci dopuszczają wynik 2-3 wpw (pod warunkiem, że nie ma jaj czy larw), jednak konieczne jest powtórzenie badania. istotny jest tu wiek psa, ponieważ w przypadku psów młodych (jak Twoja suka) nawet brak nużeńca w zeskrobinie kwalifikuje do ponownego badania zeskrobiny po 7 dniach. wynik powyżej 2-3 wpw plus jaja i postaci larwalne daje stuprocentową pewność demodekozy. teraz o leczeniu. clotrimazol, fungiderm czy pimafucort to preparaty przeciwgrzybiczne. nie można stwierdzić, że któryś jest lepszy a któryś gorszy, bo wszystko zależy jakie grzyby zostaną wykryte w badaniu zeskrobinowym. podejrzewam, że u Twojej suki na wyniku badania widnieje microsporum canis - standard. ale tak jak mówię, w zależności od rozpoznania wet dobiera odpowiedni lek. czasem jest tak, że grzyby się uodporniają na składnik stosowany akurat w tym leku, którym są atakowane i wtedy jest zalecana zmiana preparatu. tak.. trochę mi się odbiegło od tematu nużycy. no więc wracając do naszych kumpli nużeńców.. bywa tak, że gady same się wynoszą po jakimś czasie, ale z Twojego opisu wynika, ze nie w waszym przypadku. najpierw oprócz preparatów miejscowych zaleca się też obrożę preventic. radziłabym się zaopatrzyć jeśli jeszcze nie masz, bo na pewno nie zaszkodzi a może pomoże. w przypadku gdy to nie pomoże stosuje sie iniekcje. iwermektyna jest jedynym znanym jak do tej pory lekiem dającym rezultaty. to co czytałeś o wątrobie.. no cóż, różnie to bywa. są rasy, które tolerują ją doskonale, ale też zdarza się tak, że są skutki uboczne, dlatego leku rzeczywiście nie powinno się stosować pohopnie. leczenie w zależności od nasilenia choroby trwa różnie, jednak co najmnij kilka tygodni. no i tanie niestety też nie jest. jednak gdy nie ma innej możliwości trzeba podać iwermektynę, jeśli nie chcesz, żeby Twój pies wyłysiał kompletnie (tak jak mój). piszesz, że remisja choroby nastąpiła w lutym i że "placki" powoli zarastają. to dobrze, ale nie ciesz się zawczasu, tylko KONIECZNIE powtórz badanie zeskrobinowe głębokie, i to tak jak napisałam - dwukrotnie! kup preventic, polecam tez kąpiele w nizoralu, szczególnie w przypadku zmian grzybicznych. nizoral jest dostępny w aptece bez recepty, mydlisz nim psa, zostawiasz na jakieś 5 min w pianie i spłukujesz. kąp go raz na tydzień. świąd to raczej właśnie objaw grzybicy niż nużycy. pamiętaj, żeby myć często łapy, bo niestety człowiek też się może zarazić. dobrze, że podajesz preparat na wzmocnienie. ja osobiście polecam biostyminę lub preparat efa olie. nie zaszkodzi psinie podawać tran w kapsułkach, a jak sierść będzie odrastać - siemię lniane. co do Twoich pytań o przebarwienia czy czarne krostki - wszystko wyjaśni zeskrobina, którą zrób jak najszybciej, bo nie ma na co czekać. [b]poprawcie mnie jeśli w którymś momencie szerzę herezje :wink: [/b]
-
[quote name='Tora']co mu się stało, że ma kołnierz? :( nie doczytałam się nigdzie :oops:[/quote] w galerii jest link do perypetii parówa :wink:
-
link do zdjęć parówa :D [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=766467#766467[/url] i jedno na zachętę ;) [img]http://de.geocities.com/bdinput/olek/olek20.jpg[/img] bieeedny parów
-
właśnie gotuje grubemu.. kurde ile to czsu zajmuje! dziś stwierdziłam, że nie będzie się parów burżuił i kupiłam zamiast piersi nogę z kurczaka. boże ile to ma tłuszczu! fe! po obraniu 2 nóg ze skóry i tłuszczu zrobiła się góra odpadów wielkości jednej nogi. a tu jeszcze kości! zupełnie nieopłacalny biznes :-? następnym razem spróbuję skorzystac z Twojej rady i spróbuję "wzbogacić" suchym. parów pochłania wszystko. właśnie tarłam mu marchewę do żarcia i oczywiście połowę zeżarł na surowo :lol: zdjęlam mu kołnierz. na razie nie próbuje sabotażu :wink:
-
dzięki wielkie [b]eve66[/b] parówsko rozrabiak ma się lepiej, mam wrażenie że guziczek na brzuchu troszkę się zmniejszył (albo po prostu przestał być czerwony:/), a szew w tym miejscu widzę jeden. co do karmienia - pewnie to wszystko niejasno napisałam. mały już jest na diecie, tylko na razie mu gotuje właśnie z racji dziąślaka. oczywiście parów strasznie cierpi z tego powodu, non stop tłucze miską o ścianę z nadzieją, że mu to pomoże :evilbat: z żołądasem problemów nie ma, tylko właśnie nie wiem kiedy mu mogę zacząć suszki podawać ze względu na dziąślaka. zastosuję się do zaleceń i w takim razie będę przemywać ranki. grubas chodzi w kołnierzu, co mu się oczywiście nie bardzo podoba, szczególnie w nocy jest niespokojny i nas budzi co chwilę :-? halunki zniknęły, cały czas bierze hormon tarczycy i najwyraźniej mu pomaga. dzięki za życzenia dla taty, on też się ma chyba już trochę lepiej choć z nim to nigdy nic nie wiadomo.. niestety pozdrawiam
-
no i co kochani? żadnych porad? :( :( :( zapisałam się na wszelki wypadek na 23. (zabieg był 11.), jak nas wet odeśle do domu to trudno. mam jeszcze jedno pytanie. parów przy ostatnim odrobaczaniu (jakiś tydzień przed zabiegiem) chyba wydalił kawałek tasiemca :-? wet stwierdził, że da mu jeszcze raz tabletkę przy okazji sciągania szwów. wcześniej z kolei kazał parówowi przejść na dietę. zapomniałam go zapytać czy teraz (nie wiadomo czy lokator jeszcze pasożytuje na parówie czy nie) już mam dietę stosować czy poczekać do kolejnego odrobaczenia, jak myślicie?? dodam, ze ma już zakupioną karmę light, ale na razie dostaje gotowane (miał usuwanego dziąślaka, więc nie chcę żeby suchym podrażnił). porcja dzienna - 100g piersi z kurczaka, 100 gr ryżu, 100 gr warzyw (2/3 marchewka, 1/3 pietruszka). waży 11,70kg.
-
przepraszam, ze was tyle w niepewności trzymałam :wink: , ale najpierw pies rekonwalescent a teraz jeszcze ojciec w szpitalu..echhh no w każdym razie sprawa ma się tak: parów już po zabiegu. zgodnie z planem w piątek miał usuniętą brodawę z brzuszka i przy okazji jeszcze zoperowaną przepuklinę. w miejscu przepukliny wczoraj zauważyłam, że znowu się pojawił mały bąbel i nie wiem do końca co o tym myśleć :-? z kolei w miejscu brodawki, przy szwie widać trochę czarnego czegoś i nie wiem czy to zakrzepła krew, czy może brud, bo niestety niskopienny parów przy okazji tej cudnej pogody przychodzi ze spacerów cały upaprany. powiedzcie mi, co robić w takich wypadkach? wiem, ze szwy raczej nie lubią wody, ale brudu chyba tym bardziej :-? na razie wycieram go ręcznikiem, dwa razy przemyłam rany wacikiem z wodą, bo był strasznie upaćkany. oczywiście nie muszę dodawać, że po tym srebrnym specyfiku na drugi dzień nie było śladu. rana po tłuszczaku goi się ok i nie ma problemu, bo jest na udku. wet usuwał mu też kamień z zębichów, które są teraz śliczne i bielutkie. jednak podczas usuwania kamienia okazało się, że parów ma w pysiu zmianę nowotworową - dziąślaka :( , która również została usunięta. sam parów ma się dobrze, już jest pełen wigoru i rozrabia :D wkurza go oczywiście tylko kołnierz, ale z dnia na dzień coraz bardziej się przyzwyczaja. choć niestety w nocy mnie budzi, próbując go zdjąć (drapie w niego nogą co wydaje dźwięki głośne i mało przyjemne, szczególnie o 4 rano), albo wpakować się razem z tą satelitą do wyrka, czego konsekwencje możecie sobie wyobrazić :wink: moi chłopcy śmieją się, że parów wygląda jak lampka kuchenna :lol: zresztą zrobiłam mu fotki, może jutro wstawię. nie jestem pewna jeszcze co do terminu zdjęcia szwów, który wet wyznaczył na 31 marca (przez święta :-? ) i wydaje mi się, ze 20 dni to trochę długo, szczególnie, że mały się jednak męczy w tym cholernym kołnieżu :( więc trzy sprawy: przepuklina, utrzymywanie ran w czystości i szwy - liczę na szybkie, wyczerpujące, konstruktywne opinie :wink: dzięki z góry
-
pięęęękny jamnior. najbardziej podobają mi się nóżki :lol:
-
[b]BeataSabra[/b] tym, że psina polowała na swój cień czy odbicie to akurat bym się nie przejmowała, to u niektórych psiaków całkiem normalne. :lol: no i nie są to halunki, bo pies widzi za czym goni :wink:
-
[b]Złośnica[/b] i wszyscy zainteresowani - zajrzyjcie na linka, którego podałam powyżej, tam są cały czas aktualne info o sprawie Nero. no i trzymajcie kciuki :roll:
-
olczan też nie ma słabego apetytu, też mi się wydawało, że nie jest apatyczny, aczkolwiek dużo śpi. teraz po ponad miesięcznej kuracji widzę, ze pies jest dużo żywszy i radosny, choć pospać nadal lubi :wink:
-
dzięki Tufi, tak uczynię. mam tylko nadzieję, że mnie przyjmie jutro, bo normalnie u niego takie kolejki, że się trzeba z kilkudniowym wyprzedzeniem zapisywać :-?
-
na wieczornym spacerku ponoć kupa była "czysta" - sama nie widziałam, bo współlokator go wyprowadzał :-? w piątek ma mieć zabieg pod narkozą. co robić? iść jutro do weta i poprosić o jeszcze jedną tebletkę?
-
dziś rano podałam parówie drontal plus. po mniej więcej 40 min zrobił kupę, w której były niezidentyfikowane obiekty wyglądające jak powiększone ziarenka ryżu. dzień wcześniej jadł tylko suchą karmę. myślicie, że to mogły być jakieś robale? człony tasiemca na przykład? nie ma żadnych objawów ze strony przewodu pokarmowego ani nic w tym stylu.
-
ja też zapomniałam dodać, że jutro z rańca parów dostaje drontal plus :D a jeśli trą tyłeczkami (saneczkują) to rzeczywiście, tak jak pisze [b]coztego[/b] , gruczoły bardzo prawdopodobne. dziś parówa dostąpił tej wątpliwej przyjemności wyciskania a niestety trochę tego paskudztwa się nazbierało :-?
-
dzięki wielkie, to bardzo miłe, że jesteście z nami. mi to bardzo pomaga i poprawia humor :) w piątek mam małego odstawić na 10 do kliniki i iść na zajęcia, na których chyba zeżrę całe paznokcie :oops: nie wiem w sumie czemu zgodziłam się na takie rozwiązanie.. ale wet zaproponował, bo robi zabiegi tylko w piątki rano. z parówem będzie siedział mój facet, tyle że on.. nie mówi po polsku :lol: więc wet będzie miał darmowe konwersacje za free :lol: parów odkąd jest u mnie tylko raz był pod narkozą, jak mu jajeczka ucinali. i powiem wam, że to najcudniejszy cudak pod słońcem. jak go wiozłam do domu był jeszcze nieprzytomny, ułożyłam dziada na kanapie. wyglądał prześmiesznie, bo miał cały czas bezwładnie jęzor wywalony :lol: najpierw otworzył oczka, reszta cały czas bezwładna. a później heehhe pierwsze, w czym wróciło mu czucie to... ogon :lol: i leżała taka mała łajza, kompletnie bezwładna, z wywalonym ozorem i merdającym ogonem. no i jak tu takiego nie kochać??
-
mojego psa wzięłam z azylu jak miał mniej więcej 2-3 lata. ma przepuklinę, która ma mniej więcej 1,5 cm. mój wet pytał się nawet dzisiaj :) czy przepuklina się nie powiększa. parówsko jest u mnie od 7 lat i przepuklina się nie powiększa, więc wet stwierdził, że nie ma potrzeby interwencji chirurgicznej. myślę, że ma rację, ponieważ podobnie rzecz się ma u ludzi :lol: a co do ilości zabiegów na raz. narkoza to duże obciążenie, przede wszystkim dla serducha, dlatego warto robić wszystko co wymaga interwencji za jednym razem, żeby uniknąć ponownej narkozy.
-
ja się mogę podzielić doświadczeniem tylko jeśli chodzi o małego kociaczka. w sumie maluch to maluch, więc.. to było łaaadnych parę lat temu. znalazłam u siebie w piwnicy kociczkę, która miała tydzień, może dwa. wet sugerował, żeby ją uśpić, bo jest zbyt maleńka, żeby przeżyć. nie daliśmy za wygraną. trzymałam ją cały czas w rękawicy kuchennej i karmiłam co jakieś pół godziny w porywach do godziny silnie rozcienczonym mlekiem (nie wiedziałam o istnieniu specjalnego) za pomocą zakraplacza. po każdym karmieniu masowałam maluszkowi brzuszek (na którym z trudem mieścił się mój mały palec :lol: ), co jak się dowiedziałam od weta, jest niezbędne w procesie trawienia (kotki wylizują małym brzuszki). po ok. tygodniu całe szczęście udało mi się znaleźć mamkę dla kotka i choć jej kociaki były o kilka tyg. starsze, przyjęła i odchowała małą, tak więc historia z happy endem :D Dorotal, może zmień tytuł np na szczenięta bez matki albo coś w tym stylu - jak ktoś będzie szukał to łatwiej znajdzie:) poczochraj ode mnie maluszki i mamę i życzę powodzenia w dalszym wychowaniu :wink:
-
może opiszesz jak sobie z tym problemem radziliście, może w ten sposób pomożesz uratować czyjeś maluszki.
-
kurde no, niech jej ktoś pomoże!!! ja nie mam na ten temat pojęcia niestety, ale też podnoszę temat
-
parów ma się duuużo lepiej. nie ma jak na razie halunków, jest bardziej radosny i w ogóle jest przecuuuuudny :D w piątek idzie na wycięcie wszystkich paskudztw i usunięcie kamienia. mój biedny mały parów! trzymajcie kciuki.
-
były już co najmniej dwa topiki na podobny temat, masz linki: [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=20611&postdays=0&postorder=asc&start=0[/url] [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=21249[/url]
-
nie wiem czemu, ale nie otwierają mi się fotki na Twojej stronie :-?